Dodaj do ulubionych

ZACZĘŁAM SAMA BYĆ SOBIE PANIĄ I CO DALEJ?

05.07.06, 01:13
Witajcie wszystkie forumowiczki:)
Ja też jestem młodą mamą. Moja historia jest bardzo długa i wyboista. Kiedy
miałam 18 lat zaszłam w ciążę. Wtedy runął mój świat. Byłam bardzo ambitna,
zdolna, świetnie się uczyłam, chciałam studiować za granicą. A tu
niespodzianka! Ojciec mojego dziecka nie był moją wielką miłością, chyba w
ogóle nią nie był :(. Absolutnie nie chciał wykazać się jakąkolwiek pomocą.
Czy to finansową, czy osobistą. Musiałam zdecydować co dalej. Zawzięłam się
jednak. 1 października rozpoczęłam studia prawnicze, a 28 października
urodził się mój synek. Wtedy zaczął się horror, bo inaczej się tego nazwać
nie da. Musiałam znaleźć pracę niemalże natychmiast, bo nie miałam z czego
żyć z dzieckiem (rodzice pomagali finansować studia, ale ile można od nich
wymagać, w końcu sama sobie byłam winna). Po dwóch miesiącach poszłam do
pracy - zostałam asystentką właściciela firmy przeprowadzkowej. Jak? nie
przyznałam się, że mam dziecko! Dopiero, kiedy szef poznał moją wartość jako
pracownika powiedziałam mu że jestem matką. Nie wyrzucił mnie. Nie znaczy to
również że w związku z tym uchyliło się przede mną niebo. Szef okazał się
nałogowym alkoholikiem, który od godz. 12.00 był w knajpie upijając się do
nieprzytomności. Na mnie spadło prowadzenie całej firmy - musiałam sama
nauczyć się księgowości, prowadzić jego sprawy prawne, załatwiać pracowników,
rozliczać ich, pilnować przeprowadzek, słowem - sama prowadziłam tą firmę od
A do Z, oczywiście za 1000 zł miesięcznie i bez opłącania jakichkolwiek
skłądek na ZUS. Do pracy szłam na 8.00. Byłam tam do 16.00, potem od 16.30
miałam wykłady do ok. 21.00. Mieszkałam sama - rodzice się rozwiedli, mama
jest chora na serce, więc mogła tylko okazjonalnie zajmować się małym.
Ponieważ biuro było prowadzone w prywatnym mieszkaniu wywalczyłam sobie
możliwość zabierania małego czasem do pracy. Ale nic za darmo - musiałam
znosić telefony szefa o każdej porze dnia i nocy (np. o 4 nad ranem)i
wysłuchiwać jego żalów na cały świat - wiecie "prywatny psycholog"
alkoholika. Taka szarpanina trwała ok. 2,5 roku. Mały raczej nie ucierpiał -
nauczyłam się zwalczać stres, nie odczuwał nigdy mojego zmęczenia czy
zniecierpliwienia. Szczerze mówiąc, jak teraz o tym myślę, to nie wiem, jak
ja to przeżyłam. Na drugim roku dostałam nawet stypendium naukowe!. Kiedy
mały miał ok. 3 lat powiedziałam DOŚĆ. Przypłaciłam tą pracę zdrowiem -
nabawiłam się nerwicy lękowej i depresji. Oczywiście musiałam zdiagnozować to
sobie sama, kiedy na uczelni miałam wykład z psychiatrii sądowej, bo każdy
lekceważył moje sugestie, że coś jest nie tak. Poradziłam sobie z tym jakoś.
Kiedy już ostatnie emocje opadły zaczęłam myśleć co robić? Zaczęłam udzielać
korepetycji w domu uczniów i dorabiać na osiedlowym bazarku. Kiedy ja byłam
na korepetycjach małym zajmowała się moja mama na zmianę z moimi znajomymi, a
na bazarku pracowałam latem razem z nim. Efekt był! chyba dobrze się
spisywałam, bo pod koniec roku szkolnego miałam 17 stałych uczniów! I wszyscy
rodzice zadzwonili ponownie we wrześniu. Zajęcie to przerodziło się jednak z
zajęcia dodatkowego w stałą pracę po kilka, a czasem kilkanaście godzin
dziennie. To też zaczęło przypominać harówkę. Kiedy skończyłam studia z oceną
bardzo dobrą powiedziałam sobie - teraz możesz wszystko! Jak się jednak
okazało, wcale nie. Obronę pracy mgr miałam 2 lipca, a 1 lipca rozpoczęłam
staż w kancelarii prawnej u bardzo znanej osoby (nie chcę podawać nazwiska).
Po miesiącu dostałam pracę na etat. Uważałam się za nieziemską szczęściarę.
Do czasu. Dostałam pensję 1200 na rękę. Jak na początkującego prawnika
nieźle. Wszystkie świadczenia itp. Stanowisko miałam całkowicie samopdzielne -
nieziemska odpowiedzialność i totoalnie nienormowany czas pracy. Po pół roku
myślałam, że chociaż dostanę podwyżkę. Oczywiście to były tylko pobożne
życzenia. Musiałam dorabiać korepetycjami i pracą chałupniczą. Kiedy szef
zaczął mieć problemy finansowo - osobiste, zaczęła się powtórka z rozrywki -
nękania, czepianie się o byle co, upierdliwe rozmowy i telefony. Kiedy po
roku nic się nie zmieniło, a jedyna zmiana mogła być na gorsze powiedziałam
po raz kolejny DOŚĆ. Rzazem z przyjaciółką, którą poznałam w tej kancelarii
otworzyłyśmy własne biuro prawne. I tak sobie jest, tylko mam problem ze
zdobyciem klientów. Jestem naprawdę dobra w tym co robię, wiem to. Część
klientów przeszła ze mną, ale biuro trzeba utrzymać i siebie razem z
dzieckiem też. Dlatego dziewczyny apel do Was - jeżeli potrzebujecie obsługi
prawnej prowadzonej przez Was, albo zatrudniającej Was firmy, porady, czy
czegokolwiek związanego z prawem - PISZCIE. Nie poddam się i nie zamknę
biura. Ale z mojej głodowej pensji nie miałam jak odłożyć czegokolwiek na
reklamę.
Ma to wszystko swoje plusy - nie mogłam poświęcić dziecku tyle czasu ile
chciałam, ale mały (już ma 5,5 roku)jest super mądrym, zaradnym, przebojowym
i uśmiechniętym dzieckiem. Uważam, że to sukces pogodzić tyle rzeczy
jednocześnie. To sukces się w takich momentach nie załamać i ŻYĆ!!!!!
Obserwuj wątek
    • agula999 Re: ZACZĘŁAM SAMA BYĆ SOBIE PANIĄ I CO DALEJ? 25.07.06, 13:42
      witaj potrzebuję szybko i sprawnie wziąć rozwód jakie są koszta i ile to
      trwa.Mieszkam oddzielnie już 3 lata ,mój mąż daje mi 200pln/miesiąc na 4 letnie
      dziecko natomiast to jest jego dobra wola chciałabym założyć od razu sprawę
      alimentacyjną jeżeli byłabyś zainteresowana podjęciem się tego to czekam na
      kontakt pozdrawiam aga
    • k.kruk Zdziwienie 27.07.06, 11:00
      Jak to jest - przecież studia trwają 5 lat. Urodzilaś synka na początku
      pierwszego roku, potem przez rok pracowalaś w kancelarii, a maly ma 5 i pól
      roku? Coś mi się nie zgadza.
      • escribir Re: Zdziwienie 27.07.06, 15:36
        k.kruk napisała:

        > Jak to jest - przecież studia trwają 5 lat. Urodzilaś synka na początku
        > pierwszego roku, potem przez rok pracowalaś w kancelarii, a maly ma 5 i pól
        > roku? Coś mi się nie zgadza.
      • parrotka Re: Zdziwienie 31.07.06, 10:00
        Początek studiów - 1 październik 2000, Mały się urodził 28 października 2000,
        koniec studiów - 2 lipiec 2005, początek pracy - 1 lipiec 2005. Mamy 31 lipiec
        2006, więc Mały ma dokładnie 5 lat i 9 miesięcy. Teraz się wszystko zgadza?


        Pozdrawiam niedowiarków :)
        • parrotka Re: Zdziwienie 31.07.06, 10:03
          Kancelarię doradztwa prawnego tak - umożliwiła to nowelizacja ustawy o
          adwokaturze z końca zeszłego roku. Wcześniej też były kancelarie doradztwa
          prawnego, tyle że nazywały się firmami konsultingowymi. Różnica jest włąściwie
          tylko w cenie usług. Każda sznująca się kancelaria doradztwa prawnego ma
          współpracujących adwokatów, którzy w razie czego wykonują reprezentację w
          sądzie.

          Pozdrawiam:)
    • iwona9962 Re: ZACZĘŁAM SAMA BYĆ SOBIE PANIĄ I CO DALEJ? 31.07.06, 09:08
      DZIEN DOBRY WESZLAM NA TO FORUM PIERWSZY RAZ I MOZE PANI MI POMOZE OPISZE PO
      CZESCI O CO MI CHODZI NIE WIEM JAKA SUME PODAC WE WNIOSKU O ALIMENTY MAZ MAJAC
      SKLEP ZAKLAD I INNE PODMIOTY GOSPODARCZE PROPONUJE MI 350ZL NA JEDNO DZIECKO A
      MAMY 2 CORKI W WIEKU SZKOLNYM 15I 16 LAT MAZ NIE MIESZKA Z NAMI NIE ZNAM ADRESU
      ZAMIESZKANIA ZNAM TYLKO ADRES ZAKLADU I WIEM ROWNIAZ ZE UKRYWA DOCHODY A MNIE
      ZWOLNIL Z PRACY I OBECNIE JESTEM ZAREJSTROWANA W URZEDZIE DLA BEZROBOTNYCH CO
      MAM ZROBIC. DRUGA SPRAWA DOTYCZY ROZWODU CHCIALABYM WNIESC POZEW O NIEORZEKANIU
      O WINIE Z PODZIALEM MAJATKU PONIEWAZ MAMY NIERUCHOMOSC DOM I 2 BUDYNKI Z
      LOKATORAMI I DALEJ NIE WIEM CO MAM ZROBIC PROSZE O RADE MILEGO DNIA
      • parrotka Re: ZACZĘŁAM SAMA BYĆ SOBIE PANIĄ I CO DALEJ? 31.07.06, 10:10
        Witaj

        Jeżeli mąż ukrywa dochody zawsze można mu "umilić życie". Jeżeli pracowała Pani
        u niego, to zna Pani szczegóły prowadzenia przez niego interesów. Zawsze można
        tym zainteresować urząd skarbowy albo Państwową Inspekcję Pracy. Co do
        wysokości alimentów: może Pani śmiało podać kwotę po 700 zł na każde dziecko.
        Proszę pamiętać, że Sąd i tak zazwyczaj zasądza mniejsze alimenty od tych, o
        które się wnosi. Co do rozwodu - lepiej najpierw wnieść pozew o rozwód, a
        dopiero kiedy ma się orzeczenie Sądu w tej kwestii wnosić o podział majątku w
        oddzielnej sprawie. Fakt, że można to robić jednocześnie, ale powoduje to
        przedłużenie trwania procesu, dlatego lepiej zrobić to w oddzielnych sprawach.
        W pozwie wpisuje się adres ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania. Jako
        adres korespondencyjny można podać jego miejsce pracy. Proszę też pamiętać, że
        małżonek, który nie jest wyłącznie winny rozkłądowi pożycia małżeńskiego może
        starać się o alimenty na siebie, jeżeli w związku z rozpadem małżeństwa
        nastąpiło istotne pogorszenie jego sytuacji.
        W razie pytań - parrotka@gazeta.pl
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka