ona49
22.09.06, 09:53
Witam was wszystkich bardzo serdecznie.
Ja mam pracę nie z tej ziemi. Jestem w ciąży prawie na póŁmetku i od miesiąca
na L-4. Moja praca jest "zaŁatwiana" jak to w naszym kraju bywa, przez
rodzinę i jakieś tam osobniki ze strony mojego męża. W związku z
tym "niewpada" mi wiele rzeczy- oczywiście zdaniem jego i teściów. Praca
miaŁa być obiecująca, w biurze, a najwazniejsze dobrze pŁatna. I...powiem wam
że jest to nawiększy koszmar jaki mogŁam sobie sprawić. Nigdy nie zdarzyŁo mi
się pracować 8 godzin, 9-12 to taka norma.Oczywiście nadgodziny nie są
pŁatne, koleżanki z biura są tak wredne i zawistne że przez pewien okres to z
pŁaczem szŁam do pracy.Kierowniczka nasza stosuje tylko jedną metodę, która
jest dośc modna- mobing. A moje wynagrodzenie po ponad roku pracy wynosi
1000zŁ do ręki. Pięć miesięcy temu doprowadzono mnie do stanu nieużywalności.
Depresja sięgneŁa zenitu, zaŁamanie totalne, o maŁy wŁos rozpad związku, ja
zaniedbana, blada, papierosy i kawa. Atmosfera w biurze okropna. Nikt za nic
nie mówi :dziękuję, dobra robota. Absolutnie. Jednym sŁowem wykańczalnia. Ale
mąż materialista podtrzymywaŁ mnie na duchu. SŁuchajcie, nawet tabletki
depresyjne braŁam i nic. PostanowiŁam szukać pracy i wŁaśnie w tym momencie
Bóg postanowiŁ mi chyba pomóc. DowiedziaŁam się że jestem w ciąży. Oczywiście
nie jest to mile widziane w pracy ale cóż... mam to w nosie. Przez 3
najważniejsze miesiące pracowaŁam jak wÓŁ, po 10 godzin, z regularnością
jedzenia kiepsko byŁo, a już nie mówię o tym aby swobodnie się wysikać (za
przeproszeniem) Do tej pory zresztą jak koleżanka dzwoni zapytać się jak
czuję jej pytanie tak naprawdę brzmi ile będziesz jeszcze na L-4, bo ona
teraz sama pracuje. I wiecie co..? Na dzwięk dzwonka w telefonie jak dzwoni
ktoś z pracy to caŁa drżę do tej pory,tak mnie nauczyŁy. Paranoja! Mój stan
obecnie jest dobry ale nie najlepszy, są pewne rzeczy przez które wŁaśnie
zalecany mam odpoczynek i absolutnie zakaz powrotu do pracy. A w rodzinie...?
Niech myślą wszyscy co chcą, że mi niewypada, że coś tam... narażam zdrowie
dziecka, mojego jedynego. Tylko nie wszyscy chyba to pojmują. I powiem wam że
nie mam ochoty wracać do pracy. Taki terror psychiczny jaki przeszŁam
pozostawiŁ mi wielką ranę w psychice. Jak tylko zaczynam myśleć o tym
wszystkim jest mi niedobrze. Powiedzcie mi czy ktoś przeszedŁ takie cos i jak
z tym mogę sobie poradzić. Bo zamiast myśleć o tym o czym powinnam ja
zamartwiam się pracą i tym co będzie za jakiś czas.... Doprowadzili mnie do
obŁędu. Poza tym taka pŁaca za takie poświęcenie? WolaŁabym pracować chyba w
markecie na 3\4 i mieć to samo. Proszę o wskazówki jak mam przez to przejść?
I co ewentualnie zadecydować w niedalekiej przyszŁości. Dziękuję. Liczę na
wsparcie. Pozdrawiam cieplutko.
warszawianka.