Dodaj do ulubionych

Ależ się martwię, a chyba nie powinnam...

27.09.06, 18:59
Prawdopodobnie od przyszłego tygodnia zacznę pracę (prawdopodobnie bo mają do
wyboru mnie i jeszcze jedną osobę). Dziecko w przedszkolu, obie babcie
mieszkają blisko, więc nie będzie problemu. Tylko ja nie cierpię bałaganu w
domu, sprzątam, pucuję, układam wszystko na miejsce po wyjściu córci i męża.
Jak pójdę do pracy to jak ja utrzymam porządek, kiedy ugotuję obiad, poświęcę
czas dziecku??
Jak znajdujecie czas na wszystkie te przyziemne sprawy??
Obserwuj wątek
      • blanka.g1 a ja robie tak..... 28.09.06, 09:17
        6.00 pobudka ..kawa 6.15 pierwsze budzenie pociechy ( bo lubi jeszcze polezeć)
        ja sie ubieram , 6,30 drugie budzenie pociechy, sniadanie dala małęj płatki z
        mlekiem, 6,45 dziecko ubiera się niestety zabiera to ok 15 minut, 7.00 czesanie
        warkoczyków.... ubieranie 7,10-7,15 wychodzimy dzieki bogiu za metro 7.30
        jestem w przedszkolu 7,40 znów w metrze 8.00 w pracy...16.15 znów w
        przedszkolu 16.40 obiadem ( moje dziecko nie ma problemów z jedzeniem) ok
        17.15 -17-30 idziemy na plac zabaw o 19 do domu czasem jeszcze po jakieś zakupy
        19.30 klacja mycie czytanie 20,30 mała śpi ( tzw między czasie pralka robi
        swoje) 20,30 zmywanie i ogarniecie mieszkania jeśli trzeba gotuję zupę na
        drugin dzień prasowanie 24-1,00 spać. Generalne sprzatanie w soboty w tygodniu
        co drugi dzień odkurzanie obiad gotuje w soboty zupa zostaje do wtorku w środę
        gotuję drugi obiad albo zupa albo drugie bez ziemniaków gotuje ryż albo kaszę
        bo łatwiej odgrzać na drugi dzień czasem . Druga połowa czasem idzie na drugą
        zmianę wtedy myje łazienkę podłogi takie tam sprzatanie extra w tygodniu co
        jest miłe bo ja nie musze robic tego wieczorem ( dodam jeszcze że studiuję
        zaocznie i czesto w soboty nie ma mnie w domu czasem w weekendy jesteśmy na
        obiadku u dziadków i już gotowanie odpada...pozdrawiam
    • kania_kania Re: Ależ się martwię, a chyba nie powinnam... 28.09.06, 12:13
      Ja sie juz przyzwyczailam :)

      Sprzatnie generalne - w sobote (wtedy maz wychodzi na zakupy, bo uczulony na
      kurz). Pozniej jakis obiad na szybko lub idziemy "w miasto". Wieczorem leniwe
      ruchy w kierunku ugotowania obiadu na niedziele (chyba, ze moja mama nas zaprosi
      na obiad).

      W niedziele wspolne lazenie po parku, ogladanie filmow, granie w karty itp.
      Wieczorkiem robimy "gotowanie" na przyszly tydzien, czyli najczesciej sos ze
      sloika knorr + kurczak, a w tygodniu dogotowuje sie ryz lub makaron. Mlodzi
      jedza w szkole.

      Nie sprzatam, bo wole lekcje z Mlodymi odrobic, albo do kina pojsc, czasami
      zmywanie troche zalega (jak dzis), ale krzywda mu sie nie stanie, jak pozmywam
      jutro albo dzis wieczorem.

      Kania
    • kaja3004 Re: Ależ się martwię, a chyba nie powinnam... 28.09.06, 13:42
      Jeśli chcesz być perfekcyjna we wszystkim, to nie dasz rady, bo nie starczy Ci
      sił ani czasu. U nas jest tak, że po powrocie z pracy mąż zajmuje się synkiem,
      a ja przygotowuję obiad. Najczęściej robię obiad na kilka dni i zamrażam,
      zmieniam tylko dodatki (np. rózne jarzyny każdego dnia,
      ryż/kasza/ziemniaki/makaron). Większym sprzątaniem zajmuje się mąż, najczęściej
      w sobotę. W tygodniu tez czasem odkurzy, gdy jest taka potrzeba. Poza tym
      niania Karolka zostawia wszystko w idealnym porządku, więc jak przychodzimy z
      pracy, zabawki i rzeczy Małego są ładnie poukładane, a naczynia pozmywane.

      Jeśli obie babcie masz blisko, to możesz poprosić je o pomoc. Moje są niestety
      daleko, co bardzo odczuwam, szcególnie jak mąż wyjeżdża na kilka dni i jestem z
      maluchem sama. Mimo to znajduję czas na ponad godzinny, wieczorny spacer, a
      obiad przygotowuję gdy Mały bawi się sam i nie jestem mu potrzebna.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka