amelika1975
08.10.06, 17:56
Nie czytalam dokladnie postow, tylko niektore. chcialam jednak poruszyc taki
dosc ciekawy, ale niestety przykry temat. Mianowicie zauwazylam, ze wielu
Panow (czytaj: ojcow dzieci) uwazaja, ze najwieksza przyjomnoscia, jaka moze
posiadac kobieta w swoim zyciu to opieka nad dziecmi, sprzatanie, gotowanie
oraz oczywiscie obsluga swojego jedynego i ukochanego mezczyzny - glowy
rodziny! Jest to szczyt szczescia kobieta i nie powinna ona juz nic innego
pragnac, bo po co? Przeciez wszystko juz posiadla. Jesli jednak ta krnabna
baba wymysli sobie, ze ma ona nadal ambicje, marzenia, pragnienia i praca
jest bardzo waznym elementem w jej zyciu, pojawiaja sie pytania. Dlaczego?!
Ano na przyklad dlatego, ze:
- praca pozwala kobiecie choc na chwile zapmniec o obowiazkach zwiazanych z
dziecmi i domem,
- praca pozwala nam uwierzyc, ze jestesmy atrakcyjne jako kobiety, ale
rowniez mamy cos do powiedzenia szerszej publice nizeli wlasnemu mezowi i
dzieciom i ktos to szanuje,
- praca pozwala nam realizowac swoje marzenia, ambicje i siebie!,
- praca daje nam poczucie niezaleznosci,
- PRACA BUDUJE WARTOSC KOBIETY TAK SAMO JAK MACIERZYNSTWO. Nie wspominam o
oporzadzaniu domu i reszty rodziny, bo sadze, ze wiekszosc kobiet widzialoby
chetnie tu wielka pomoc ze strony swoich polowek, co jednak stale zdarza sie
w rodzinach wyjatkowo rzadko.
Przykre, ze nasza praca traktowana jest stale jako odskocznia, relaks, HOBBY
swoistego rodzaju, a nie powazne zajecie.
Na koniec chcialabym dodac, ze oczywiscie nie kieruje tej wypowiedzi do tych
nielicznych, idealnych rodzin, gdzie zwiazek oparty jest na partnerstwie i
kazdy potrafi uszanowac fakt istenienia dwojga ludzi, a nie kobiety i
mezczyzny z ich "zakodowanymi" od wiekow rolami czyli tak naprawde jednego
czlowieka i kobiety.