aniek30
11.12.06, 18:43
Witam. Przedstawie kilka faktow zeby bylo latwiej zorientowac sie w mojej
sytuacji.
Pracowalam 12 lat, zwolnilam sie sama bo mialam dosc. Obecnie 1,5 roku jestem
w domu, jest mi dobrze, spokojnie i bezpiecznie. Ale nadszedl czas, kiedy
obiecana kiedys praca, stala sie realna i trzeba podjac decyzje o jej
podjeciu. Mam 34 lata, 10-letnia corke (mieszkam pod miastem wiec dowoze ja
do szkoly i inne zajecia), dom i ogrod do ogarniecia + wlasne
zainteresowania. Ani razu nei zalowalam ze z poprzedniej, dobrze platnej
pracy, odeszlam.
Ale.... no wlasnie.... Chetnie nadal zostalabym w domu, ale boje sie o
przyszlosc (gdyby cos mezowi sie stalo tfu tfu), ze pozniej to juz w ogole mi
sie nie bedzie chcialo samej szukac (ta obecna praca "sama przychodzi"), ze
strach przed nowym bedzie rosl, a wiedza i doswiadczenie malalo.
Tlucze mi sie po glowie tysiace mysli...... ze corcia znow bedzie siedziala
do 17 w swietlicy, ze znow bede zmeczona i wszystko bede robia w biegu, ze
skonczy sie cudowne uczucie wolnosci i niezaleznosci (od innych ludzie =
szefa).... ze nadejdzie lato.... i znow nie bede miala czasu siasc na
tarasie .....
Wiem, ze niektore osoby moga byc oburzone takim podejsciem, ale jest to
raczej moje gdybanie, szukanie za i przeciw we wszystkich aspektach zycia.
Z drugiej natomiast strony, czuje sie troche jak pasozyt, ktory tylko siedzi
w domu, a przeciez nie mam malego dziecka (ktore ewentualnie byloby
wytlumaczeniem). Tutaj wpomne, ze maz jest zadowolony z takiej sytuacji,
uwaza ze bardzo sie zmienilam na korzyc, od czasu oderwania od toksycznej
pracy.
Mysle ze gdyby nie to ze ta praca "sama przyszla", ze prawdopodobnie bedzie
mniej stresujaca..... to odrzucilabym ta oferte. Jest jeszcze kwestia
wynagrodzenia, ktore ma byc..... niskie. Moja obecna sytuacja finansowa jest
taka, ze te pieniadze nie sa potrzebne, ze bylyby niklym wkladem w domowy
budzet. Tylko ten..... cholerny strach..... ze pozniej juz nic nie znajde, ze
pozniej to ja sie bede musiala prosic.....
Wiem, ze niby za ta pensje i tak nie utrzymalabym domu, siebie i corki.....
ale zawsze moze pojawic sie szansa na podwyzke....
Ja wiem, ze kazdy bedzie komentowal ta sytuacje pod katem wlasnych potrzeb,
doswiadczen. Jeden woli byc w domu i miec oko na dziecko i inne domowe
sprawy, a jeszcze inny woli nawet nie dla pieniedzy, ale dla kontaktow z
ludzmi, wyjsc z domu.
Bede jednak wdzieczna za Wasze opinie.....