po powrocie do pracy - szok

28.05.03, 12:10
Moja historia wygląda tak:
Wrociłam do pracy po ponad rocznej przerwie (zwolnienie lekarskie w ostatnich
miesiącach ciąży, macierzyński jeszcze ten dłuższy i 5-miesięczny
wychowawczy). Strasznie bałam się tego powrotu nie tylko ze względu na
rozstanie z dzieckiem, ale również na to, jak mnie tam przyjmą (wcześniej
jedną dziwczynę po wychowawczym zwolnili). Mnie nie zwolnili może tylko
dlatego, że trochę bardziej mnie lubili. Teoretycznie nadal jestem na swoim
stanowisku, z nie zmienioną pensją. Ale moje obowiązki wykonuje osoba, którą
w ciąży rzetelnie przyuczałam. Do umowy o pracy dodano tylko aneks, w którym
zmienia się zakres obowiązków. Moja szefowa przedstawiła mi to tak, że będę
teraz miała ciekawsze obowiązki, wykorzystam wykształcenie (wyższe
ekonomiczne) i znajomość języków obcych. Tymczasem wiecie co teraz robię:
sekretariat przekazał mi najbardziej nudne rzeczy (pół godziny dziennie + pół
godziny zajęć związanych z teoretycznie wykonywanym zawodem). Pozostałą część
dnia siedzę w internecie lub na forach, takich, jak to. Już kilka razy miałam
potwornego doła, z którego wychodzę, a potem wystarczy, że sobie przypomnę i
znów chce mi się płakać, miałam pracę ambitną i odpowiedzialną, teraz robię
gówna i liczę na to, że może coś się zmieni. Zaczęłam szukać pracy, czując,
że muszę coś z tym zrobić, ale odzew żadny, wiecie, jak jest na rynku pracy.
Zupełnie zawaliły mi się moje plany na przyszłość związane z rozwojem w
konkretnym kierunku. Cała ta sytuacja trwa już 3 miesiące, nie wiem ile
jeszcze wytrzymam. W firmię robię dobrą minę do złej gry, nie mogę nikomu
pisnąć, bo jak się nie podoba, to wynocha...Czy potraficie choć trochę mnie
zrozumieć?
    • celianka Re: po powrocie do pracy - szok 30.05.03, 22:53
      Droga Elzetko,
      to nie tylko Ty zostałaś tak potraktowania. Znam to bo właśnie to przeżywam w
      pracy, no może nie tak drastycznie, ale jednak. Podczas mojej nieobecności (8
      miesięcy) zastępowała mnie moja przyjaciółka (jeszcze z liceum), którą do tej
      pracy ściągnęłam 2 lata wcześniej. Wykonywała prawie wszystkie moje obowiązki,
      z lekkim odpuszczeniem swoich dotychczasowych - czemu się nie dziwię, bo
      wszystkiego i diabeł by nie zrobił. No i jak wróciłam, to jestem zapchajdziurą,
      której podrzuca to, co jej się mniej chce. Niby mogłabym się bronić, ale na
      razie jakoś odpuszczam. Zresztą pod moją nieobecność nastąpiły zmiany na
      stanowisku szefów bezpośrednich, więc oni znają już ją, a nie mnie. Nie wiedzą
      co umiem, co wiem, tylko ją o wszystko pytają. Przeżywam taką detronizację z
      dużym kopem w poczucie własnej wartości...
      Ale nic to, moja droga, najważniejsze, że w ogóle mamy tę robotę;)
      Odezwij się jeszcze,
      Pozdrawiam
      • elzetka Re: po powrocie do pracy - szok 02.06.03, 11:59
        celianka napisała:

        No i jak wróciłam, to jestem zapchajdziurą,
        > której podrzuca to, co jej się mniej chce.

        Zastanawiam się, czy dużo kobiet wracając do pracy po przerwie "na dziecko"
        jest taką zapchajdziurą, czyli czuje się dokładnie jak my, szkoda, że mało osób
        zagląda na Twoje forum, ale może i w tak wąskim gronie można się jakoś
        wspierać? Mi naprawdę czasami czegoś takiego potrzeba.



        Niby mogłabym się bronić, ale na
        > razie jakoś odpuszczam.

        Ja też narazie odpuszczam i staram się sobie tłumaczyć, że mało zajmująca praca
        przekłada się na to, że mam więcej czasu i sił na zajmowanie się moją dzidzią,
        zawsze, jak coś się dzieje, mogę się wcześniej urwać lub wziąć urlop bez
        wcześniejszego powiadamiania szefów. Ale nie jestem do końca pewna, czy
        rzeczywiście nie powinnam nic z tym zrobić.

        Przeżywam taką detronizację z
        > dużym kopem w poczucie własnej wartości...

        Właśnie to jest dokładnie to, co też czuję i nie wiem, czy potrafię sobie z tym
        poradzić

        > Ale nic to, moja droga, najważniejsze, że w ogóle mamy tę robotę;)

        Rzeczywiscie problemy ze znalezieniem pracy są największą przeszkodą, która
        zupełnie blokuje osobom pokrzywdzonym jakiekolwiek ruchy w stosunku do
        pracodawcy, jesteśmy bezradne.
        Staram się ostatnio znleźć sobie jakieś zajęcia w firmie bardziej ambitne,
        firma się rozwija, wiec moze są jakieś szanse i dla mnie, ale wiem, że nigdy
        nie będzie tak jak było. Napisz, czy też masz jakieś widoki na przyszłość
        Pozdrawiam


        • monmal Re: po powrocie do pracy - szok 10.06.03, 21:42
          Dziewczyny- jeśli planujecie jeszcze dzieci to teraz jest najlepszy moment, a
          za rok czy półtora sytuacja na rynku pracy na pewno się poprawi.
          Nota bene- ja wracam do pracy w sierpniu, trzymajcie kciuki...
          Pozdrawiam,
          Monika
          • a.b.t Re: po powrocie do pracy - szok 02.07.03, 07:36
            Rozumiem cię świetnie. Spotkała mnie podobna sytuacja. Do tego jeszcze muszę
            pracować na zmiany. Rozmawiałam ze swoją kierowniczką, żeby drugą zmianę
            ustawiała mi robiąc grafik pomiędzy 10-20 każdego miesiąca, bo wtedy moja mama
            może zaopiekowac się moim dzieckiem, ale kiedy dostałam grafiki okazało sie że
            wszystkie dwójki mam na początku i końcu miesiaca, a ona dobrze wie że wtedy
            nie mam z kim zostawic dziecka i muszę prosić pół rodziny. Poza tym mój mąż
            pracuje do 18.00 codziennie gdyż prowadzimy swój sklep.
    • zazulam Re: po powrocie do pracy - szok 13.07.03, 23:15
      Witam! Wracam do pracy w sierpniu po urodzeniu drugiego dziecka. W sumie teraz
      już nie podchodzę do mojego powrotu z takim oczekiwaniem jak po pierwszym
      dziecku. Wtedy byłam spragniona ludzi, pracy, inności niż moje maleństwo,
      chociaż baaaaaaaaaardzo je kocham. Wrociłam i ... próbowano mnie totalnie
      zdołować. Miałam szanse na awans - rozwiały się, moje obowiązki przejęła
      koleżanka, która własnie awansowała, kierownik miał w nosie moje uwagi. Miałam
      doła przez miesiąc, dwa a potem wyluzowałam się, bo to do niczego nie
      prowadziło. Cieszę się, że mam pracę, zdrowe dziecko ukochane, dobrego męża,
      ciszę i spokój. A praca, chociaż napisałam ją niechcący na pierwszym miejscu
      nie jest najważniejsza. Ta cała reszta jest sto razy ważniejsza!!! Teraz, za
      miesiąc znowu wracam i już się nie boję. Niestety nie stać mnie na urlop
      wychowawczy, a strasznie chciałabym zostać w domu bo dopiero teraz doceniam
      cały urok bycia z dziećmi, patrzenia na to jak dorastają... Mam cichą nadzieję,
      że coś się zmieni i jednak będę mogła zostać chociaż pół roku...a jak nie, to
      że ten powrót nie będzie tak przykry jak tamten. Non omen - koleżanka która
      bardzo skorzystała na mojej nieobecności idzie w październiku na
      macierzyński....

      Pozdrawiam
      Mama Uli i Ani
      • elzetka Re: po powrocie do pracy - szok 23.07.03, 10:37
        Ja też mam takie podejście, że dom, zdrowe dziecko i kochający mąż są
        najważniejsi, ale dołowanie się w mojej pracy bardzo niekorzystnie wpływa na
        moje nastroje i każda próba pozytywnego myślenia wystarcza na wieczór, a na
        drugi dzień znów z wielką niechęcią wracam do pracy. To jest bardzo
        upokarzające, że nie potrafią docenić pracownika z wyższym wykształceniem i
        kilkuletnim doświadczeniem, a doceniają młode panienki (obowiązkowo laski)bez
        skończonych studiów i doświadczenia. Szukam nowej pracy, bo ciągle mam potrzebę
        zmiany tego środowiska, tych ludzi i tych niby-obowiązków. Trzymajcie kciuki!
        Napiszę, jak tylko uda mi się osiągnąć ten cel.
        • elzetka Re: po powrocie do pracy - szok 01.08.03, 10:47
          Na 99,5% jestem w ciąży!!! Chyba ktoś na górze postanowił tak rozwiązać mój
          problem. Cieszę się , chociaż jescze nie do końca jestem świadoma, trzymajcie
          kciuki za mnie...
          • zazulam Re: po powrocie do pracy - szok 13.10.03, 21:09
            elzetka napisała:

            > Na 99,5% jestem w ciąży!!! Chyba ktoś na górze postanowił tak rozwiązać mój
            > problem. Cieszę się , chociaż jescze nie do końca jestem świadoma, trzymajcie
            > kciuki za mnie...
            Czy to prawda?? Jeżeli tak to ogromne gratulacje!!!
            Pozdrawiam! Ewa
    • monkastonka Re: po powrocie do pracy - szok 04.06.04, 14:58
      Hejka
      Ja po powrocie do pracy zostałam zdegradowana z kierownika obniżono mi pensję o
      60% i tak cud że pracuję nikogo to nie obchodzi że mam małe dziecko a mój szef
      nie lubi ani kobiet ani dzieci.
      Muszę pracować choć ciężko mi bardzo bo przez to wszystko czuję się do niczego
      i nic nie warta a komorników mam na głowie bo nie mam z czego spłacać kredytów.
      Sytuacja naprawdę patowa że żyć mi się nie chce mam naszczęście dla kogo mojego
      synka a byłam na macierzyńskim tylko 3 miesiące
    • nika28 Re: po powrocie do pracy - szok 08.06.04, 11:07
      i nie jestem wyjątkiem w tym temacie
      powrót do pracy był dużym stresem, co prawda obiecywano mi że wracam na swoje
      dawne miejsce że nic się nie zmienia że jest dużo pracy i czekają na mnie, ale
      kiedy wróciłam to okazało się ze osoba mnie zastępująca zostaje w zespole, a
      mnie przesunięto do ... sekretariatu bo akurat tam jest potrzeba posadzenia
      kogoś a sekretarka niedługo będzie rodzić
      przy tej okazji usłyszałam jakie to wielkie zadanie stoi przede mną, bo to
      przecież jedno z bardziej newralgicznych miejsc w firmie, odpowiedzialna praca
      no i w ogóle będę mogła się WYKAZAĆ
      poczułam się strasznie zdegradowana, na szczęście nie odbiło się to na pensji
      co jak czytam jest dużym sukcesem w tej sytuacji, jedyne na czym zyskałam po
      tej zmianie to towarzystwo z którym teraz pracuję

      przypuszczam że nie bez znaczenia był fakt że w tzw. międzyczasie zmieniło się
      kierownictwo i nowy szef mnie nie znał, nie wiedział jaką jestem osobą, zresztą
      rozmowa z nim po powrocie była straszna

      ale na pocieszenie powiem że czas jest dla mnie dobrym sprzymierzeńcem, co
      prawda dalej siedzę w sekretariacie, ale nowy dyrektor mnie lepiej poznał i SAM
      zaproponował że może firma wyśle mnie na studia podyplomowe !!!!
      następnego dnia złożyłam odpowiedznie dokumenty i od października będę
      studiować!!!
      jeszcze nie wiem co to zmnieni ale sądzę że będę miała większe szanse a to już
      coś !!
      sądzę ze niestety trzeba przeczekać ten trudny okres, nie dołować się, zawsze
      są jakies plusy, starać się myśleć o sytuacji jako przejściowej, broń boże
      obrażac się na cały świat (na początku chodziłam ze skwaszoną miną) bo to
      niekonicznie pomaga, a nikt nie patrzy przychylnie na kogoś ciągle skrzywionego

      ciężko mamy MY MAMY i uważam takie sytuacje za bardzo NIESPRAWIEDLIWE
      pozdrawiam was wszystkie i życzę miłego dnia ... w pracy ;-))))
    • dorcia_j Re: po powrocie do pracy - szok 27.06.04, 10:07
      Po przeczytaniu Waszych postów po prostu można się załamać. Jestem właśnie na
      macierzyńskim. Jak mój synek skończy pół roku chcę wrócić do pracy. Nie
      spodziewałam się, że to może być aż tak trudne. Bardzo Wam współczuję, ale
      muszę przyznać, że mam cichą nadzieję, że u mnie będzie innaczej.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Dorotka
    • joannka2 Re: po powrocie do pracy - szok 05.08.04, 12:32
      Miałam to samo.
      Co prawda byłam na 2-letnim urlopie wychowawczym, bo mały mi ciężko chorował
      (zapalenie wątroby, a więc specjalna dieta, co 2 tyg. specjalistyczne badania
      itp).
      W między czasie jednak skończyłam studia i obroniłam się.
      Kiedy zdecydowałam się wrócić do pracy, dowiedziałam się od ciężko obrażonej
      moją bezczelnoscią szefowej HR, że moje wykształcenie jest "bezużyteczne" i że
      wszystko co mogą mi zaoferować, to stanowisko recepcjonistki na 3/4 etatu.
      Wczesniej byłam kierownikiem biura.

      Zacisnęłam zęby i zabrałam się za pracę w recepcji, wykonując ją najlepiej jak
      się da. Bolało, zwłaszcza w okolicach ambicji, ale starałam się doceniać to, że
      dzięki "głupawej" pracy w niepełnym wymiarze, miałam czas i energię dla
      mojego "porzuconego" synka.

      Minęło 5 lat, zostałam doceniona i teraz robię to co lubię. Czego o Wam życzę!

      A swoją drogą: jak to się ma do Kodeksu pracy, w którym się mówi o tym, że
      firma ma obowiązek zaoferować powracającej mate warunki niegorsze niż te, które
      miała przed urodzeniem dziecka? Niby pensji nie obnizyli (ale mnie również nie
      podniesli, wiec po 2 latach zarabialam tyle samo), odebrali jednak 1/4 etatu,
      obnizyli zakres odpowiedzialnosci, i jendakowoż... poniżyli... (przyznajcie, że
      Wam też sie to słowo nasuwa).
    • bekad Re: po powrocie do pracy - szok 06.08.04, 09:55
      Dziewczyny, nie tak pesymistycznie. Macie cudowne, zdrowe dzieci. Wiem, ze
      praca jest ważna. Ale dom, rodzina, dziecko - najważniejsze. Jeżeli po powrocie
      do pracy jest tam Wam tak żle i Was wykorzystuja, to po co tam siedzieć? Sama
      właśnie wróciłam do pracy. Nie mam tak zle jak Elzetka, ale też odczuwam, to ,
      ze nie było mnie rok. Ktoś inny ma moje projekty, ktoś inny podpisuje się pod
      moimi pomysłami. Ale trochę to rozumiem; przecież nie było mnie długo a oni
      musieli dawać sobie radę beze mnie. Do tego wcześniej wychodzę, czasem się
      spóźniam. Nikt nie robi mi problemów, ale nagrodę dostałam jedną z mniejszych (
      myślałam, ze w ogóle mnie pominą). Niby jest ok., ale wiem, ze nie mam szans na
      awans ani na podwyżkę. Tylko tak sobie pomyślałam, że jak bedzie mi tu tak żle
      i poczuję, ze nia dają mi się rozwijać, to nie muszę tu siedzieć. Mam małe
      dziecko, pójdę na wychowawczy, albo zdecyduję się na drugą ciążę ( to jest
      bardzo dobry moment). Jest tyle rozwiązań. A można jeszcze, będąc na urlopie
      rozglądać się za nową pracą
      Dziewczyny, pomyślcie, czy tak rzeczywiście ta praca jest dla Was takim
      dobrodziejstwem. Oczywiście pomijam wątek finansowy. Bo jak się nie pracuje ma
      się mniej pieniędzy. Myslę jednak, ze poza drastycznymi przypadkami, kiedy
      Wasza pensja pozwala Wam przeżyć, to wiele z nas po prostu odczuje tylko
      obniżenie poziomu życia, ale żyć się da. Może będziemy kupowały sobie ciuchy
      bez metki markowej, może zrezygnujemy z droższych perfum, może będziemy robiły
      zakupy w tańszych sklepach, na bazarkach, ale jakoś damy radę. A będziemy
      szczęśliwsze. Będziemy mogły patrzec jak rosną nasze dzieci. Przecież tak
      bardzo nas potrzebują, najbardziej na świecie i żadne pieniądze nie zastąpią
      mamy.A z czasem przecież może znajdziemy lepszą pracę. Pewnie,że nie zrobimy
      już oszałamiającej kariery, przyjdą młodsze, lepiej wyszkolone. Ale nas też
      nikt nie przekreśla.Pomyślmy o tym...Pozdrawiam
    • monika_oli Re: po powrocie do pracy - szok 09.08.04, 10:05
      W moim przypadku sytuacja jest wręcz odwrotna. Wróciłam do pracy od 01.09.2003
      i tego od tego dnia odcheszła moja koleżanka z pokoju (zwolniona przez
      właścicieli firmy) a ja przejęłam oprócz swoich, także jej obowiązki. Pracuję,
      7 godzin (korzystam z przerwy na karmienie), ledwo "wyrabiam się na zakrętach"
      ale jestem szczęśliwa bo dzień szybko mija i wracam do córci. Najgorzej jest z
      urlopem (mam jeszcze z zeszłego roku) - nie ma mnie kto zastąpić.
      Pozdrawiam wszystkie PRACUJĄCE MAMY.
      Monika i
Pełna wersja