Gość: Monika
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.08.08, 22:54
Zastanawiam się jakie dowody powinnam mieć by pójść do sądu pracy.
Firma prowadziła rekrutację wewn. i po jej zakończeniu powiedziano
mi, że mam najwyzsze kwalifikacje na to stanowisko, ale nie mam
potencjału do awansu z tego stanowiska wyżej, bo nie będę w stanie
kierować fizycznymi pracownikami głównie płci męskiej i nie jestem
mobilna. Zadna z tych rzeczy nie jest wymagana na tym stanowisku i o
żadną mnie nie zapytano. Po prostu znając moją sytuację życiową
rekruterki tak myślą. (moja sytuacja to dwoje małych dzieci, ale mam
np. bardzo partnerskiego męża)
Podczas rekrutacji pani miała to wszystko wypisane na kartce
(wydruk) i mówiła mi.
Rozumiem, że idąc do sądu nie mam co liczyć, że pani dobrowolnie
pokarze tę kartkę.
A gdybym ją jakoś podeszła i uzyskała od niej tę kartkę czy miałabym
szansę coś wygrać. Szczerze mówiąc to chciałabym chyba obudzić moją
firmę ( z której po tej akcji chcę odejść), że głoszone przez nią
wartości stały się już tylko pustymi słowami.
A co ewentualnie miałabym szansę uzyskać w sądzie?
I jak sie do tego zabrać, czy jakieś "kobiece" fundacje pomagają?
pozdr
m