uccellino
14.09.08, 09:30
Dotąd wychodziłam z założenia, że w ciąży bardziej opłaca mi się być
na L4 niż na urlopie, bo potem każdy dzień urlopu jest na wagę
złota - wiadomo, to płatny czas, kiedy mogę zostać z dzieckiem w
domu.
Ostatnio koleżanka zwróciła mi jednak uwagę, że algorytm liczenia
wysokości zasiłku macierzyńskiego opiera się o średnie pobory w
ostatnich dwunastu miesiącach i dlatego zwolnienia mogą obniżać jego
wysokość. Przyznam, że nie rozumiem tej zależności i będę wdzięczna
za wyjaśnienie, czy faktycznie ona istnieje. Czyżby zasiłek
chorobowy nie był wliczany do poborów?