Dodaj do ulubionych

codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pracując

05.02.09, 13:58
zapedzona, zabiegana pracujaca mama musi byc czasem bardzo pomyslowa,
oczywiscie super zorganizowana aby jakos to wszystko utrzymac w ryzach i
sensownie poukladac

napiszcie jak sobie radzicie na co dzien zeby nie zwariowac ;)
np. jakies sztuczki na wiecznie uciekajacy czas :)
Obserwuj wątek
    • bernadka84 Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 05.02.09, 18:44
      hey

      Ja tez pracuje,jestem mama 4-ro letniej Natalki ktora chodzi do przedszkola od
      6:30 do 15:30 bo ja od 7-15 pracuje..... czasem jest ciezko ale co zrobic staram
      sie to jej wynagrodzic wieczorkami,przytulanki całski i zabawy :)

      A czym sie zajmujecie?

      Ja pracuje w telekomunikacji na słuchawkach :)

      pozdrawiam
        • oli.nek Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 08.02.09, 16:32
          ja mam przedszkole, 2 nianie, i babcie i pracę w szkole, w której nie muszę od
          rana do wieczora siedzieć.

          w tygodniu tylko poniedziałki i środy mam takie, że po pracy do przedszkola
          odebrać niunię, wracamy do domu, pierwsza niania idzie do domu i za pół godziny
          przychodzi druga a ja znów do szkoły językowej tym razem. na szczęście druga
          niania przychodzi z córką i moja 4-latka jest przeszczęśliwa, uwielbia te wieczory.

          wtorki i środy mam w pracy na tyle super, by mieć czas w domku coś zrobić i coś
          kupić do jedzenia- bo we wtorki szybko wracam do domu, po 11:00 a w środy
          wychodzę do szkoły dopiero po 11:00.

          weekendy są dla nas. czasem jedna z córek jest u babci. najczęściej młodsza jest
          strasznie tego spragniona. musieliśmy dzisiaj pojechać na zakupy i jak ją
          odwieźliśmy to myślałam, że rozniesie dom dziadków ze szczęścia. dziadka od razu
          obudziła i skakała przy nim z radości.

          praca nauczycielki do idealna praca by mieć dzieci,tak uważam.

          mąż robi 24h na dobę za to. ale nie jest źle. podzieliliśmy się obowiązkami i już.
    • marsupilami25 Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 12.02.09, 15:37
      Praca: 6 - 13
      Niania 8-12/12:30
      Praca mojego chlopa: 8/8:15 - 19:30/20:00 w poludnie przerwa 12-14
      Zadnych dziadkow, cioc, sasiadek. Nikogo.
      Szczerze: czasem wariujemy.
      Balagan w domu ogarniam stopniowo np. dzis lazienka i sypialnia, jutro salon itd... Nie prasuje, bo ciezko sie to robi z raczkujacym wokolo brzdacem. Zatrudnilismy wiec czasowo pomoc. Zmywara zajmuje sie garami, obiad gotuje na 2 dni, raz w tygodniu danie z mrozonki np. warzywa na patelnie. W soboty zwykle olewam gotowanie (rano basen z malym) i jemy na miescie.
      W sytuacjach awaryjnych improwizujemy. Kreci sie, choc bywa hardcore' owo.
      Oboje w pracujemy sektorze medycznym ( ja etat, M dzialalnosc).
    • ice_ice Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 12.02.09, 16:33
      Matki muszą być leniwe dla pożytku wszystkich :) Dla siebie, żeby się nie
      zajeździć, dla dziecka, żeby było samodzielne i pomagało mamie w domu, a potem
      wyrosło na fajnego człowieka, na którego nie będą wyklinać w akademiku.
      Ale:

      Ustaliłam żelazną zasadę, że dziecko chodzi spać o 20 i odstępstwa są naprawdę
      rzadkie, jakaś awaryjna sytuacja czy ciekawy film, który zależy mi, aby Młoda
      [lat 10] obejrzała. Liczę się, że to się niedługo zmieni;) Młoda jest rano
      wypoczęta i nie ma scen ze wstawaniem. Obowiązkowo jedno mycie naczyń w tygodniu
      robi Młoda!

      Po drugie wielkie sprzątanie w sobotę, a w tygodniu nie przejmuję się pierdołami
      w rodzaju rozrzuconych ciuchów. Kolejna zasada - ubrania "z ciała" zostają po
      kąpieli w łazience, więc nie ma brudnych ciuchów tak strasznie dużo.

      To daje nam 2-3 godziny dziennie tylko dla nas razem, lekcje, pogaduchy,
      spacery, a mi 2 godzinki dziennie tylko dla siebie, żeby nie oszaleć - a wtedy -
      książki, prasa, długa kąpiel, jakiś Lościk czy Desperatki :)

      Fakt, mało tego czasu, strasznie mało, człowiek się musi nagimnastykować w
      cholerę:) Jedyne co mnie ratuje to domysł, że za parę lat Młoda będzie w domu co
      najwyżej godzinę w tym samym czasie co ja i będę wtedy tęskniła za tą naszą
      wspólną lataniną...
    • balbina.x Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 12.02.09, 18:06
      My nie mamy niani, ani nikogo do pomocy, Junior nie chodzi też do przedszkola.
      Oboje pracujemy i chwilami jest ciężko, ale jakoś dajemy radę.

      Nasz dzień wygląda tak:
      5.50 Ja wstaję, Junior z reguły też
      6.40 Budzę M i wychodzę do pracy (na 7.00)
      12.20 Wracam z pracy
      12.30 M wychodzi do pracy
      23.00 M wraca z pracy

      Tak to wygląda od poniedziałku do piątku. Z M widuję się tyle co te 10 minut w
      drzwiach praktycznie, albo tak jak w tym tygodniu jeszcze godzinę wieczorem (ale
      potem chodzę baaardzo niewyspana). Układ taki ma swoje minusy, na przykład to,
      że z M praktycznie się nie widzimy 5 dni w tygodniu i rozmawiamy tylko przez
      telefon. Ale są i plusy, czyli Junior pod naszą opieką (bardzo mi na tym zależy)
      no i wspólne weekendy :)

      A sztuczki, żeby nie zwariować? Dobra organizacja jest najważniejsza.
      Zakupy robię raz na dwa tygodnie, przez internet i z dostawą do domu. Po
      tygodniu trzeba tylko dokupić świeże warzywa, owoce i czasem pieczywo. Obiad
      gotujemy co drugi dzień na dwa dni z góry. Sprzątamy na bieżąco. Sprawiedliwie
      się podzieliliśmy obowiązkami i jasno określiliśmy za co kto jest
      odpowiedzialny. Do tego "zdajemy" sobie dom w dobrym stanie, tzn. jak ja o 12.30
      przychodzę do domu, to wszystko jest posprzątane, naczynia pomyte, dziecko
      nakarmione i nie muszę biegać z obłędem w oczach i robić wszystkiego na raz :D
      To samo wieczorem - ja wszystko sprzątam, tak żeby chłopcy od rana mieli luz i
      mogli się w spokoju pobawić.

      Generalnie lubię życie w pędzie i dobrze się w tym odnajduję, więc nie
      przeszkadza mi to moje zabieganie :)
    • zawsze_ona_ona Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 12.02.09, 18:46
      Ja jeszcze dodam, że jestem mamą SAMOTNĄ. W domu mam zawsze idealny porządek, bo
      inaczej nie umiem funkcjonować... Rano pobudka o 6, mycie się, ubieranie,
      budzenie młodego, mycie, ubieranie, ścielenie łózek, kawa, mleko dla małego,
      mycie szklanek. Wyjście 7:45, wyrzucenie śmieci, odprowadzenie młodego do
      przedszkola. Praca 9-17. Po pracy pędem do przedszkola, odebranie młodego 17:50,
      powrót do domu, codzienne sprzątanie mieszkania 30-40 minut (młody "pomaga")
      potem wspólne oglądanie bajeczki. 19:30 kąpiel i położenie do łóżeczka, czytanie
      książeczki do 20:00 - 20:15. Potem czas dla siebie.... z reguły kończy się
      padnięciem na pysk około 21....
      W weekend pobudka o 7:00. Generalne, cotygodniowe sprzątanie do około 10:00, w
      międzyczasie gotuje sie obiadek dla młodego na 2 dni i jakieś żarcie dla mnie,
      też na 2 dni (całe szczęście, że jestem na ostrej diecie. Około 13 mam idealnie
      posprzątane, również po gotowaniu, i młody ma czas karmienia. Potem czasem
      usypia i wtedy oddaję sie błogiemu nieróbstwu. Do wieczora odpoczynek.
      W sumie nieźle, grunt to organizacja, nawet samotnie można sobie dać radę i mieć
      idealnie sprzątnięte... Co ja na to poradzę, że to dla mnie najważniejsze....
    • monika.k81 Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 12.02.09, 20:54
      Samotna mama dwulatka. Nasz dzień jest szybki i długi.
      5-pobudka i szybka toaleta
      5.30 - budzenie synka, jedzenie, ubieranie
      6 - wyjazd do pracy i zlobka
      od 7 do 15 praca.
      16 - w domku
      Dwa dni w tygodniu mały jest z babcią bo mama ma szkolenie, i w co drugi weekend
      mama biega na uczelnie
      od 16 do 19 - prace domowe przerywane zabawami
      20 - maly spi i czas dla mnie na nauke i odpoczynek.
      23 - padam...
      Jest cieżko ale w biegu radzę sobie lepiej
    • renabar Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 12.02.09, 21:15
      6:30 pobudka, mam dobrze 7:10 przychodzi babcia. Wychodzę o 7:30
      wracam o 15:30. Małemu obiad daje babcia, ja gotuję. Gotuję kilka
      porcji i zamrażam. Potem wystarczy wyjąć. Sprząta mąż - nawet dostał
      odkurzacz na urodziny. Zabawa, spacer waricje 16 - 18:30. Mały
      chodzi spać o 20; kąpiel, bajka, przytulanki zaczynamy od 18:30. Mąż
      wraca do domu. Wieczorem przygotowuję się do pracy na następny
      dzień - pracuję w szkole. Raz w tygodniu mały śpi u dziadków - mamy
      wtedy popołudnie i wieczór dla siebie - obiad w knajpie, zakupy
      tygodniowe, wieczorem kino lub fotel i książka. Weekendy spędzamy
      razem - spacery, zabawy teatrzyk.
      Czasami zasypiam na stojąco - ale za jakiś czas będę pewnie tęsknić
      za małym przytulaskiem.
    • patik110 Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 12.02.09, 21:38
      Ja mam dwie córki. Jedna ma rok, druga 3,5 roku. Oboje z mężem chodzimy do pracy. Z młodszą jest niania, starsza chodzi do przedszkola.

      Generalnie wygląda to tak:
      Ja wstaje o 5,30, o 6 wywalam z łóżka męża oraz starszą, ubieram ją, daje mleko itp. W międzyczasie młodsza już wyje a więc biegiem i jej mleko, ubrać itp.
      O 6,30 mąż jedzie do pracy, chwilę później przychodzi niania i ja biegiem do przedszkola.
      Potem biegiem na autobus i do pracy na 8 (z reguły się nie spóźniam ale jak otworzą przedszkole równo o 7, to jest kiepsko, bo wszędzie korki...).
      Mąż kończy pracę o 15, odbiera córkę z przedszkola, jedzie do domu i zwalnia nianię.
      Ja kończę o 16, po drodze kupuje pieczywo, wędlinę itp. i o 17 jestem w domu.

      Wtedy obie córcie się na mnie rzucają, obie chcą na ręce, na kolana, starsza chce opowiedzieć co w przedszkolu, młodsza się przytulić... pomiędzy tym mąż usiłuje mi powiedzieć co u niego w pracy, ja próbuje coś zjeść. Potem zabawa z dziećmi, w międzyczasie kolejna nieudana próba wypicia kawy (rano było pierwsze podejście), robienie jakiegoś prostego obiadu (raz na 2 dni dla nas i także dla młodszej, dla nas głównie zupy, jakieś makarony, nie gardzimy garmażem, lepszy i czasochłonniejszy obiad w weekendy a i to nie zawsze).

      W tygodniu sprzątam pobieżnie, ogarniam tylko (niania jest, głupio żeby zbierała po nas bieliznę z podłogi, czy coś w tym stylu) ale bez przesady, grubsze pucu w weekend i to jak młode pozwolą.

      W pokoju dzieci sprzątam zabawki dopiero wieczorem lub jak już przejść się nie da, bo tyle klamotów leży - inna opcja nie jest ekonomiczna - szkoda po prostu czasu.

      Góra prasowania już mnie nie rusza, wygrzebuje z niej co potrzeba i to prasuję, resztę jak naprawdę jest większy w domu spokój.

      Dzieci idą spać ok 20, o 20,30 śpią jak kamień i mamy wolne. I to jest żelazna zasada - żadnego biegania do 22,00.

      Zakupy większe (jedzenie) robi mąż, reszta głownie przez internet.
      Generalnie przy dwójce dzieci najważniejsza jest logistyka. Jakaś taktyka, co na obiad, w co się maja młode ubrać, w co ja się mam jutro ubrać (pracuje w biurze, nie chodzi o to aby się stroić, teraz istotne jest aby bluzka nie miała plam od kaszki itp.).
      Ciągle jestem zagoniona ... wieczorem padam na pysk.
      Dużo by jeszcze pisać.
      Sztuczka na uciekający czas? Pomoc domowa. Mnie na nią już niestety nie stać (niania opiekuje się tylko małą i szkoda że już nie mamy kasy by jej dorzucić w zamian za posprzątanie, jak mała śpi).
    • dawidok ale wy jesteście porąbane !!! 12.02.09, 22:37
      moja żona i ja pracujemy ale żeby tak poukładać życie co do minuty? przecież
      zwariować by było można, dziś jest tak a następnego dnia inaczej. no fakt
      większość z was to samotne matki z małymi dziećmi, tylko gdzie mężowie? ojcowie?
      nie myślałyście gdy dawałyście???? to nie dziwne że teraz jesteście same!!!! i
      te sprzątanie codziennie tylko zastanawiam się kiedy wy brudzicie skoro 8h
      jesteście poza domem a dziecko np w przedszkolu ??? moja żona mówi że gdyby tak
      miała żyć w takim pędzie, skrupulatności i czystości sterylnej to wolałaby nie
      żyć bo co to za życie gdy zero w nim spontaniczności. Dziękujemy wam za takie
      fora bo przynajmniej uzmysławiacie nam że debili nie brakuje a my jesteśmy w
      miarę normalni.
      • amidala Re: ale wy jesteście porąbane !!! 12.02.09, 22:54
        Jesteś wrednym, małym, niedowartościowanym człowieczkiem. Ale chyba to już
        wiesz, skoro piszesz takie ociekające jadem posty.
        Też uważam, że grunt to spontan, żeby nie zwariować, ale w życiu by mi nie
        przyszło do głowy tak na ludzi bluznąć, jak ty to zrobiłeś. Troll...
    • ajakubas Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 12.02.09, 23:25
      Na dzisiaj wygląda to tak:
      Mąż prowadzi działalność gospodarczą i pracuje od ok. 8 do 20.
      Ja, do 23 marca jestem na urlopie wypoczynkowym (wykorzystuję go po
      macierzyńskim). Mam dwoje dzieci: syna - 4 lata (chodzi do przedszkola i zawozi
      go tam mąż jadąc rano do pracy)oraz córkę - 7 miesięcy. Jak wygląda codzienna
      opieka nad dziećmi to każdy wie: gadanie, karmienie, bawienie się, przytulanie,
      łajanie, przebieranie, droczenie, radowanie i denerwowanie. W trakcie tego
      wszystkiego, między jednym krzykiem a drugim staram się coś poczytać (jestem na
      aplikacji). Gdy dzieci zasną (ok. 22) siadam do nauki i czytam do ok. 1 w nocy
      (wtedy budzi się córka na pierwsze karmienie nocne). Potem budzi się jeszcze 2-3
      razy w nocy, by wstać ostatecznie o 7 rano. Mój powrót do pracy spowoduje, że
      mąż będzie musiał zając się Małą i zacząć pracę po moim powrocie z pracy i
      kontynuować ją do późnych godzin nocnych. W domu panuje reżim, każdy odwiesza po
      sobie ubrania, obstawia buty, myje naczynia (dla ścisłości syn jeszcze nie myje
      naczyń). Czasami gotuję ja, czasami mąż, w zależności od tego kto jest mniej
      obłożony. Odkurzamy i myjemy podłogę raz w tygodniu. Większe porządki w święta
      lub jak ktoś ma wielką ochotę. Nikt nam nie pomaga. Musimy jednak przetrwać.
    • alabama8 Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 13.02.09, 08:24
      Zmagania z rzeczywistością?
      Eeee ... ja jestem pracującą matką samotną z jedną pociechą i
      narzekam raczej na nadmiar czasu. Młody w domu z nianią albo w
      klubie przedszkolaka realizuje potrzebę kontaktów z dziećmi.
      Ja wracam do domu lekko po 16-tej, w domu czysto bo młody nie brudzi
      (a niania nie sprząta), góry ubrań też nie rosną bo zazwyczaj do
      wieczora chodzimy w tym w co ubraliśmy się rano.
      Obiady gotuję raz na 3 dni (młodemu korona z głowy nie spadnie jeśli
      przez 2-3 dni będzie miał to samo w misce).
      Pranie w miarę potrzeb - ale przecież mamy pralki więc wieszanie to
      tylko 5-10 minut i po krzyku.
      Tak więc codziennie od 16-tej do 22-23 mamy czas na wszystko. Latem
      na wycieczki rowerowe, zimą sanki jak jest śnieg, albo łyżwy a jak
      leje to komputer, gry planszowe, lego, codzienny kwadrans na naukę i
      inne rozrywki + plus leżenie pępkiem do góry i zbijanie bąków jeśli
      najdzie ochota.
      Zakupy robię 2 razy w tygodniu kiedy młody jest na karate.
    • cugier Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 13.02.09, 08:46
      mama 11 miesięcznych bliźniaków i trochę starszej córeczki :)
      Oboje z mężem pracujemy. Nie jest lekko ale jak robi sie za ciężko
      odpuszczam wszystkiemu. Siadam z dziećmi na dywanie i cały dzień
      tylko się z nimi bawię. Wyciągam słoiczki gotowego jedzonka, kupuję
      obiad "na wynos", zamykam małą łazienkę, żeby nie było widać kubła z
      praniem i czekam na przypływ ochoty i sił na dalsze zmagania. Siły
      przychodzą następnego dnia. Dlatego sprzątanie przeważnie odbywa się
      w niedzielę o 10 rano. No cóż - nie jestem w stanie zamienić
      sobotniego nic nie robienia na niedzielne...
      Obecnie cała moja rodzina ma grypę "żołądkowo - jelitową" - jak by
      ktoś nie mógł uwierzyć, że czasem może być gorzej - to może :)
    • zawsze_ona_ona Re: codzienne zmagania z rzeczywistością mamy pra 13.02.09, 19:23
      dawidok napisał:
      "moja żona i ja pracujemy ale żeby tak poukładać życie co do minuty? przecież
      zwariować by było można, dziś jest tak a następnego dnia inaczej. no fakt
      większość z was to samotne matki z małymi dziećmi, tylko gdzie mężowie? ojcowie?
      nie myślałyście gdy dawałyście???? to nie dziwne że teraz jesteście same!!!! i
      te sprzątanie codziennie tylko zastanawiam się kiedy wy brudzicie skoro 8h
      jesteście poza domem a dziecko np w przedszkolu ??? moja żona mówi że gdyby tak
      miała żyć w takim pędzie, skrupulatności i czystości sterylnej to wolałaby nie
      żyć bo co to za życie gdy zero w nim spontaniczności. Dziękujemy wam za takie
      fora bo przynajmniej uzmysławiacie nam że debili nie brakuje a my jesteśmy w
      miarę normalni."

      Jesteś okrutny, wiesz??? Oceniłeś mnie jako kurwę, mimo, że wcale nie znasz
      mojej sytuacji. Informuję: Mój mąż (ślubny) zostawił mnie, gdy byłam w 3
      miesiący ciąży. Po 10 latach małżeństwa. Dziecka nie chce znać. Po prostu
      znalazł sobie kochane i OK. Zaraz mi pewnie zarzucisz, że była kiepska w łózku
      czy coś w tym guście, skoro jestes taki skłonny do oceniania innych, ale mysl
      sobie co chcesz. Ja wiem, Że mojej winy w tym nie było.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka