Dodaj do ulubionych

Cesarka niby "na zyczenie"

05.01.05, 12:26
Kochane cesarzowe. W ciazy co prawda nie jestem, ale kiedys sie na pewno
zdecyduje. Boje sie porodu naturalnego jak diabel swieconej wody. No boje sie
bolu, calej tej fizjologii, tego, ze nikt mi wtedy nie bedzie potrafil uzyc
itd. A na dodatek niezla panikara ze mnie.

Nie rozmawialam jeszcze ze swoja ginekolog na ten temat, bo na razie nie ma
potrzeby, ale skoro istnieje to forum to spytam was.
Czy roznica w Rh grupy krwi miedzy malzonkami lub niedoczynnosc tarczycy moze
byc wskazaniem do cesarskiego ciecia?

Wiem, ze najprosciej byloby zaplacic i sie nie matrwic, ale ja sie boje, ze
jednak ktos moze na mnie naciskac na PSN, a jakbym miala wskazanie, to by sie
ode mnie wszyscy odczepili.

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • oxygen100 Re: Cesarka niby "na zyczenie" 05.01.05, 12:29
      Dobry temat amantad!! Ja tez bym sie chetnie podpiela pod takie pytanie. Moze
      ktoras miala podobne problemy?? Mam astme wade wzroku (-4)i kamien w nerce (za
      maly do rozbijania)wiec sie zastanawiam czy to wystarczajacy powdo do
      skierowania na cc. Moze nie to ze sie boje bolu ale troche sie boje ze umre.
      • nupik Re: Cesarka niby "na zyczenie" 05.01.05, 13:26
        witam,
        niestety roznica rh nie ma tu nic do rzeczy, tarczyca tez nie, ale odpowiadajac
        tobie oxygen moge powiedziec ze wskazaniem jest zly stan siatkowki. Stwerdza
        sie to w badaniu dna oka (ryzyko odklejenia podczas porodu naturalnego) i to
        okulista wystawia zaswiadczenie. Ten problem dotyczy wszytskich krotkowidzacych
        mam, niealeznie od wielkosci wady, mozesz miec -2 i wskazanie do cc a mozesz
        miec -7 i rodzic normalnie bo siatkowka jest ok. U mnie jest na granicy
        odklejenia i podjelam decyzje o cc. Co do innych wskazan to sa to nieprawidlowe
        ulozenie dziecka, patologia ciazy i nadcisnienie u matki tak mi sie zdaje.
        Mepiej skorumpowac okuliste niz bulic jak za prywatna klinike na lapowe dla
        panstwowego lekarza, tak mysle
        pozdrawiam
        nupik 27tc
        pozdrawiam
        aga
    • oxygen100 Re: Cesarka niby "na zyczenie" 05.01.05, 14:44
      No dobra. Ale ten okulista to jest jaki?? Pierwszylepszy np. z prywatnej
      kliniki czy musi byc jakis z przychodni przyszpitalnej lub jakis z "listy"
      lekarzy ktorzy wspolpracuja z danym szpitalem? Bo przeciez zmozna isc sobei do
      prywatnej kliniki i poprosic o stosowne zaswiadczenie skoro sie placi za
      wizyte. A moze to wyglada zupelnie inaczej?? Jesli macie taka wiedze to
      podzielci sie z niedoswiadczonymi kobietami plizzzzzz wink)
      • driadea Re: Cesarka niby "na zyczenie" 05.01.05, 18:13
        Nie wiem jak z okulistami, ale ja mialam zaswiadczenie od kardiologa
        (autentyczne, ale to chyba nie ma nic do rzeczy). Nikt o nic nie pytał, nie
        sprawdzali co to za lekarz i czy rzeczywiscie mnie leczy. Kardiolog wystawił
        zawiadczenie a ginekolog na skierowaniu do porodu napisał mniej więcej "do
        elektywnego cc ze wskazań kardiologicznych - w załączeniu". Nie wiem czy to ma
        znaczenie, ale ciążę prowadziłam prywatnie (kardiologicznie leczę się z NFZ).
        Pozdrawiam, Agnieszka
      • zabiegana Re: Cesarka niby "na zyczenie" 05.01.05, 18:50
        Bede miec cc wlasnie ze wzgledu na stan siatkowki. Zaswiadczenie wsytawial mi
        okulista wspolpracujacy z naszym zakladem pracy i w szpitalu nikt tego
        zaswiadczenia nie kwestionowal (chyba nikt nie chce miec na sumieniu cudzej
        slepoty... smile)
    • seegma Re: Cesarka niby "na zyczenie" 06.01.05, 11:14
      Bardzo dobry temat - taka cesarka na zyczenie! Moge sie pod tym podpisac na
      dwie rece - ale w przeciwienstwie do amantad nie mam wiekszych problemow ze
      zdrowiem (typu tarczyca) jednak okropnie boje sie porodu sn. No nie wyobrazam
      sobie ze ja moglabym to zrobic - cos niemozliwego dla mnie. Kilka tygodni temu
      moja kolezanka rodzila - bardzo chciala sn jednak po 14 godzinach horroru pt
      brak rozwarcia wyladaowala na cc. Ja nie chce sie tak meczyc, nie chce tej
      calej fizjologii i okropnosci!! Najbardziej chcialabym sie umowic z moim
      lekarzem prowadzacym ze w wyznaczonym terminie zglaszam sie do szpitala i po
      wszystkich badaniach robia mi cc - bez proby rodzenia sn. Moze dla niektorych
      to zabrzmi jak jakas niedorzecznosc jednak mam prawo bac sie porodu sn i nikt
      nie moze mnie zmusic zebym padala z wyczerpania tylko dlatego ze porod sn jest
      powszechnie praktykowany. Moze uznacie ze jestem dziwolagiem ale ja chce miec
      cc - chociaz wiem ze po cc nie jest bajecznie rozowo i troche trzeba dochodzic
      do siebie. Zdecydowanie jednak wole to niz porod sn.
      Czy ktoras z was miala cc wylacznie na zyczenie - i to bez zadnych innych
      wskazan typu chorob?? Plisss o pomoc. pozdrawiam.
      • bejoy Re: Cesarka niby "na zyczenie" 06.01.05, 13:39
        CC na życzenie smile))
        siatkówka za dobra była smile))
        nie kwestinuja żadnego kwitu od okulisty "bo się na tym nie znają" i sprawa z
        głowy
        mój gin powiedział, że z moją wadą wzroku i tak nie podjął by się naturalnego,
        a swoją drogą i tak zapłaciłam, ale wg ogólnopolskich stawek grosiny smile))

        I właściwie dobrze, że się uparłam, bo mała zawinięta była na szyi pępowiną dwa
        razy, a usg nie wykazało. Nie miała okazji, żeby się udusić, więc żyje smile))
    • saabena Re: Cesarka niby "na zyczenie" 08.01.05, 21:46
      Problem polega tylko na tym, ze zdaje sie juz tylko w Polsce ginekolodzy uznają
      wskazania okulistyczne do cc. Na zachodzie - pcząwszy od USA skonczywszy na
      naszych zachodnich granicach - wskazania okulistyczne (poza ekstremami, typu
      swieże rozdarcie siatkówki) sa uważane za żart i satyrę, poczytajcie na innych
      forach. tam rodza drogami natury nawet kobiety po laseroterapii siatkówki -
      jakoś dziwnym trafem nie ślepną. Albo maja lepszych okulistów albo ginekologów
      lepiej wykształconych...
      • driadea Re: Cesarka niby "na zyczenie" 08.01.05, 23:03
        Cóż, mieszkamy w Polsce i o polskich wskazaniach mówimy.
        Co kraj to obyczaj, w Anglii na ten przykład po cesarce dostaje się kurczaka z
        rożna okraszonego majonezem, albo mają lepsze kurczaki, albo dietetyków gorzej
        wykształconych... wink
      • lilithh Re: Cesarka niby "na zyczenie" 24.01.05, 15:13
        To ciekawe co piszesz, sęk w tym że ja znam OSOBIŚCIE dziewczynę która po
        porodzie sn ma co prawda piękne, zdrowiutkie dziecko, tyle ze sama została
        niewidoma!!! Odkleiły jej się obie siatkówki, bo nikt nie powiedział jej ze
        powinna się przebadać u okulisty (miała wadę ok -5).
        Nie muszę dodawać że ja z moją wadą -4,5 miałam cc? I wcale nie musiałam
        korumpować okulistki. Po badaniu (nie pisnąłam słowkiem że myśle o cc) pani
        doktor powiedziała, cytuję: "czy bardzo boi się pani cięcia? bo siatkówka co
        prawda jest w dobrym stanie, ale ja na pani miejscu nie ryzykowałabym porodu
        sn..."
        Miałam więc cc - 6 tyg. temu i jestem naprawdę zadowolona: pewnie że pierwsze 2
        doby nie były fajne, ale już po kilku dniach nie czułam żadnego bólu, a blizny
        w tej chwili już prawie nie widac(!)
        pozdrawiam
    • oxygen100 Re: Cesarka niby "na zyczenie" 10.01.05, 11:00
      Moja siostra (lekarz co prawda stomatolog)mowila ze z tym wskazaniem jest tak
      ze okulisci na zajeciach twierdzili ze -3.00 to wada graniczna (nic nie
      wspominal o siatkowce)za to ginekolodzy uwazali ze wada wzroku to zadne
      wskazanie do cc. Ale z jakiegos spowodu odsetek cc w zachodnich szpitalach
      gwaltownie rosnie. Zalet mozna wymienic rownie wiele co porodu naturalnego.
      Podobnie zapewne jak wad.
    • paraga Re: Cesarka niby "na zyczenie" 15.01.05, 21:27
      Pierwszą cesarkę miałam z wyboru - a raczej lekarz mnie namówił do
      "elektywnego cięcia" opisując same zalety tegoż zabiegu. Bałam się naturalnego
      porodu (te same argumenty co dziewczyn powyżej, nie będę sie powtarzać), więc
      łatwo mi to przyszło. Dziecko wyjęto mi 2 tygodnie przed terminem
      (żeby wykluczyć poród samoistny), z objawami wcześniactwa, zaburzeniami
      oddechu. Nie mogłam mieć go przy sobie, bo 24 godziny leżało w inkubatorze
      (podobno po cesarce w tym szpitalu zawsze tak robią! całą noc wyłam, uważając
      jednocześnie, żeby szwów nie porozrywać szlochaniem). Przez pierwsze dni
      ciężko było mi się zajmować moim maleństwem, a potem jeszcze przez jakiś czas
      odczuwałam dyskomfort w normalnym życiu - przewracaniu się na boki w łóżku,
      śmianiu, kichaniu itd... Czułam się oszukana. Po wszystkim miałam depresję
      straszliwą , "problemy z akceptacją" - ale własną.... Drugi poród, po 4
      latach, postanowiłam że będzie naturalny. Lekarze ostrzegali mnie, że to "stan
      po cięciu" i różne zagrożenia się z tym wiążą. Uparłam się. Urodziłam. 10
      godzin trwał poród, bez znieczulenia. Bolało, a jakże, jak to naturalnie, ale
      do zniesienia i ostatecznie nie zdecydowałam się na znieczulenie. Chciałam być
      cały czas świadoma, chciałam wiedzieć "jak to jest" do końca. I tu mi brakuje
      słów. Chciałabym napisać, że to było niesamowite przeżycie, że nieporównywalne
      z niczym innym, ogromna satysfakcja, wzruszenie, spełnienie... To wciąż za
      mało powiedziane! Jeszcze teraz czuję emocje, kiedy to piszę, a to było 5
      miesięcy temu smile
      Żeby jednak do końca wyczerpać temat pierwszej cesarki - muszę napisać o tym
      co było jej konsekwencją.
      Otóż po 2 godzinach od drugiego porodu dostałam poważnego krwotoku i okazało
      się, że w czasie porodu pękła mi macica - otworzyła się blizna po pierwszym
      cięciu! Byłam na
      krawędzi życia i śmierci - nie przesadzam - mój stan był poważny, straciłam
      dużo krwi zanim poorientowano się o co chodzi (podobno takie rozejścia macicy
      zdarzają się rzadko, a jednak). Koniec końców natychmiast otwierano mi jamę
      brzuszną, dokonano rewizji blizny, stare zrosty powycinano, potem pozszywano
      wszystko. No i i tak byłam jak po cesarce... 2 w jednym. Rany na brzuchu i
      rany na kroczu. Dowiedziałam się też, że to cud, że macica nie rozeszła mi się
      w czasie ciąży - dziecko było duże, ważyło 4 kg. Przeraziło mnie to.
      Pierwszej cesarki (w końcu to ja wybrałam...), z powodu jej wielorakich i
      również późniejszych skutków,
      żałuję więc podwójnie. To nie był "błąd lekarski" - po prostu pewnych skutków
      nie da się przewidzieć i to właśnie chcę przekazać przede wszystkim. No i
      jeszcze raz powtórzę: poród naturalny jest przeżyciem nie do opisania. A że
      boli? Cóż, tak to jest. A o bólu zapomina się natychmiast jak się ma maleństwo
      w objęciach smile
    • paulus27 link do ciekawej dyskusji :) 16.01.05, 22:45
      www.dzieckoinfo.com/forum/showflat.php?Cat=&Board=oczekujac&Number=756257&page=0&view=collapsed&sb=5&part=all

      często bywam na tym forum i od kilku dni toczy się tu ciekawa dyskusja właśnie
      na ten temat. polecam smile
      • adag Re: link do ciekawej dyskusji :) 18.01.05, 12:55
        Przestańcie tak straszyć tym cc, większą śmiertelnością i powikłaniami,
        przecież po naturalnych porodach też się zdarzają powikłania! Trzeba się
        przygotować do cc, omówić wszystko z lekarzem, mieć dobre nastawienie, bo to
        jest tak samo ważne jak przy porodzie sn.Przecież nie każdy ma wybór - ja nie
        mam! Planowałam sn, a tu serce nawala i nic nie poradzę, dlatego nie chcę
        czytać o samych koszmarach po cc, tak jak wcześniej nie chciałam o koszmarach
        po porodzie sn. Czy na tym forum nie ma kogoś kto cc przeszedł w miarę dobrze?
        • paulus27 Re: link do ciekawej dyskusji :) 18.01.05, 14:22
          ja przeszłam cc doskonale. drugie dziecko urodzę tylko w ten sposób. nie miałąm
          żadnych powikłań, ból do zniesienia, szybko doszłam do siebie i przynajmniej
          nie wspominam porodu jako koszmarnych nastu godzin tylko kapitalne 40 minut big_grin
          polecam cc.
          • driadea Re: link do ciekawej dyskusji :) 18.01.05, 14:40
            Ja także przeszlam cc idealnie. Żadnych powiklań, ból to raczej dyskomfort
            aniżeli cierpienie, laktacja od razu genialna (zresztą, karmię już 16 miesiąc i
            jest cudownie), blizny nie mam, ciął mnie mój lekarz prowadzący, opiekę w
            szpitalu mialam świetną. Także polecam cc, ze szczerego serca.
            Aha, moje cięcie nie byo na życzenie, mam poważną wadę serca i nie mogę rodzić
            w inny sposób. Nie zaplacilam nikomu ani grosza.
            Pozdrawam, Aga
            • grazyna674 Re: link do ciekawej dyskusji :) 25.01.05, 18:54
              ja miałam cc, wstałam po 5 godzinach, trochę bolało ale do przeżycia, po 24
              godzinach chodziłam normalnie zdecydowanie lepiej niż niektóre mamy po porodzie
              sn, po 8 dniach zdjeli mi szwy a ginekolog dziwił się, że rana wygląda jakby cc
              było conajmniej parę miesięcy wcześniej, teraz 8 tygodni po cc praktycznie nic
              nie widać, cc robił mi mój lekarz prowadzący i zrobił tak nisko nacięcie i tak
              ładnie zszył, że na obchodzie po porodzie wszyscy się zachwycali, drugi raz
              będę rodzić tylko taksmile
                  • justin301 Re: do grazyna674 13.06.05, 11:22
                    Mnie też wszyscy mówią, że najlepszy motyw jest z tym okulistą. Ja mam wadę -3
                    ale nie wiem jak tam z moją siatkówką. porodu sn boję sie po prostu okrpnie.
                    Ostatnio odwiedziłam moją przyjaciółkę, której zrobili cc dopiero po 2 dobach
                    męk piekielnych - nie jest histeryczką jak ja a i tak i\już stała zapłakana na
                    parapecie i chciała wyskoczyć przez okno z bólu, dobrze że byl jej mąż. Święta
                    były to sie nie chciało nikomu pracować. Jak już ją wzięli na cc to myśleli, że
                    ma padaczkę takich drgawek dostala. Ja idę do okulisty, żeby zobaczyli jak z
                    tym moim dnem oka. Myślę, że jeszcze może trochę pożyję i nie chciałabym
                    stracic wzroku. a tak z praktycznej strony to to jest lepsze, bo ma sie
                    zaświadczenie i nie ma dyskusji a może jednak nie cesarka, może sprobuje pani
                    naturalnie? Po co to komu?
    • mamrysia78 Re: Cesarka niby "na zyczenie" 13.06.05, 14:29
      Co do tych wskazań okulistycznych to do dziś zastanawia mnie jedna rzecz. Otóż
      moja mama urodziła mnie i brata naturalnie mimo wady -7 i odklejenia siatkówki,
      które przeszła kilka lat przed porodem. Co prawda wyciągali mnie i dwa lata
      później brata próżnociągiem żeby ograniczyć parcie ale mama nie miała cesarki i
      nie oślepła - teraz nawet ma lepszy wzrok niż kiedyś...
      Ja miałam cesarkę z nagłej konieczności co ciężko mi było zaakceptować bo byłam
      nastawiona na poród sn. Jeśli kiedyś zdecyduję się na kolejne dziecko wolę
      cesarke ale chyba głównie ze względu na chorobę pierwszego malucha (niezwiązaną
      z porodem)i chęć zapewnienia zdrowego startu nastepnemu dziecku.
    • mmena Re: Cesarka niby "na zyczenie" 02.07.05, 13:42
      Polecam cesarke!!!!
      U mnie poszlo jak po masle. Nie mialam zadnych negatywncych skutkow ubocznych,
      typu krwotok czy cos w tym stylu. Bol po cesarce przypominal ten jaki sie ma gdy
      wystepuja tzw. zakwasy - czyli wlasciwie jest to zaden bol. Bez problemu moglam
      usiasc, skorzystac z toalety, chodzic i zajmowac sie swoim dzieckiem. Slyszalam
      kiedys ciekawe okreslenie dziewczyny, ktora rodzila naturalnie - "czuje sie tak
      jakby mi granat wybuchl miedzy nogami". Dwa tygodnie temu urodzila naturalnie
      moja przyjaciolka - do tej pory ma skojarzenia z granatem.
      Co do wskazan do przeprowadzenia cesarki. Ja rodzilam prywatnie wiec nie
      musialam kombinowac, ale jesli dobrze dogadujesz sie ze swoja ginekolog to umow
      sie z nia aby to ona odbierala porod. W czasie ciazy bardzo latwo jest zlapac
      jakies zapalenie, zawsze mozna to podciagnac pod opryszczke - a to juz jest
      wskazanie do cesarki.
      Kolejna sprawa - przypomnij sobie czy w przeszlosci nie mialas powazniejszych
      problemow ze zdrowiem. Jest to kolejny punkt zaczepienia. Ja mialam wylew -
      idealny pretekst do cesarki.
      Jesli tylko dogadasz sie ze swoja ginekolog to na pewno znajdzie ona cos takiego
      z czego da sie zrobic "wskazanie". O powyzszych przykladach uslyszalam wlasnie
      od ginekologa.
        • mama-in-spe Re: Cesarka niby "na zyczenie" 03.07.05, 17:18
          Wiesz, te mity o "ogromnym" bólu wypisują chyba położne, które chcą zarabiac na
          asystowaniu przy porodach naturalnychsmile To jakas piramidalna bzdura. Zapewniam
          Cię, ze cesarka NIE BOLI, anie przed ani po ani w trakciesmile))
          Miałam zzo, a potem ketonal (kroplówka), przez jeden dzień. Potem pielęgniarki
          proponowały mi paracetamol w czopkach, ale nie było potrzeby.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka