Witam

Jak w tytule 10 dni temu urodziła sie przez cesarskie cięcie Lena.
Do szpitala zgłosiłam sie dzień wczesniej i na drugi dzien z rana
miałam cięcie.
Przygotowania do operacji wspominam zle, położna załozyła mi tak
cewnik że przeciekał i sprawiał mi dość znaczny ból gdy spływał
przez niego mocz.
Niestety zle mnie znieczulono ( a raczej znieczulenie podano bardzo
wolno przez cewnik) i pierwszy ruch skalpela poczułam gdyż
znieczulenie jeszcze nie zadziałało w 100% i mogłam jeszcze krecic
kostkami. Więc odczekano jeszcze chwile i ruszali łozkiem w gore i w
doł żeby sie szybciej znieczulenie rozeszło po organizmie.
Drugi ruch skalpela już bezbolesny jednak panika została że moze
znowu cos poczuje.
Dosyć długo trwało od przeciecia do wyciagniecia małej ale uspakajno
mnie że jak jest wszystko dobrze to nie ma potrzeby sie spieszyc.
Chwile pozniej mała była na świecie

calutka i zdrowa dostała 10
punktów. Gdy już myslałam że beda mnie szyli okazało sie że mam na
jajniku potworniaka i trzeba było go usunac tak że zostałam z jednym
jajnikiem, ponoc drugi przejmie role swojego "kolegi"

Szczesliwie sie złożyło że uniknełam 3 operacji która by mnie
zapewne czekała gdyby nie cc.
Mała była ze mna od razu po przywiezieniu na sale pooperacyjna i
została cała noc przyiweszona na cycku

w 2 dobie dostałam nawału
pokarmu. Pionizacje zaliczyłam o 7 rano ( wczesniej poprosiłam o
ketonal) i sama wyruszyłam pod prysznic. Wstawanie po 2 cc było jak
niebo i ziemia w porownaniu do pierwszej.
Ze szpitala wyszłam na 5 dobe w całkiem już dobrym stanie

Jestem szczesliwa że mam już to za soba

Pozdrawiam