mamamichasia
21.03.04, 15:50
Witam wszystkich,
W poniedziałek wróciliśmy z operacji w Polanicy, i tak, jak obiecałam,
chciałabym się podzielić naszymi wrażeniami i przeżyciami.
Michałek miał operowane podniebienie miękkie. Przyjechaliśmy we środę, a w
czwartek rano Michałek miał już operację. Bardzo to przeżyliśmy, zwłaszcza, że
po raz pierwszy musieliśmy go zostawić samego w szpitalu. Był operowany metodą
trójpłatową przez dra Wójcickiego. Po operacji, przez czwartek i piątek leżał
pod kroplówkami, więc mogliśmy do niego tylko zaglądać „przez szybkę”, ale
cały weekend byliśmy razem, a w poniedziałek wyszliśmy już ze szpitala. W
tydzień po operacji Misio już całkiem doszedł do siebie i szaleje, jak zwykle.
Nawet nie protestuje za bardzo przy toalecie buzi po jedzeniu (a apetyt mu
dopisuje, że ho, ho). Pierwszy efekt pooperacyjny, jaki zauważyłam, to to, że
kiedy sobie kichnie podczas jedzenia, to nie wychodzi mu wszystko noskiem. Na
innymi efektami trzeba będzie popracować , jak się wszystko wygoi (musimy
zlikwidować nosowanie – jestem na tropie logopedy w Krakowie, jak coś będę
miała, to dam znać).
Sam szpital nie wygląda rewelacyjnie, warunki są nieciekawe, ale oddział
dziecięcy czyściutki, chociaż nieduży. Kontakt z dzieckiem jest trochę
utrudniony, ale w przypadku większych dzieci, chodzących, można iść na
świetlicę (ta świetlica też zresztą pozostawia wiele do życzenia). Oddziałowa
bardzo miła, ale dosyć stanowcza, tak więc trzeba czekać do 15.00, żeby wejść
na oddział i pobyć tam z dzieckiem. Pielęgniarki bardzo, bardzo miłe, widać,
że dzieci bardzo je lubią.
Ogólnie jesteśmy zadowoleni mimo, że warunki nie były rewelacyjne i musieliśmy
zostawić dziecko samo. Nowy szpital stoi, ale kiedy się tam przeprowadzą, tego
nie wie nikt (oprócz kwestii pieniężnych, wchodzą w grę również jakieś
przepychanki personalne i pewnie to trochę jeszcze potrwa). Tak jak już
pisałam, wybraliśmy Polanicę, bo musimy zrobić jeszcze kilka innych rzeczy, a
zwłaszcza chodzi o osteotomię żuchwy. A właśnie prof. Kobus, dyrektor
polanickiego szpitala, jest twórcą metody i aparatów do rozciągania kości
żuchwy (i innych związanych z modelowaniem kości twarzy), więc wolimy być „u
źródła”. Chcemy, żeby ktoś się Misiem zajmował kompleksowo. Myślę jednak, że
gdybym wcześniej wiedziała, że można podniebienie miękkie operować przed
ukończeniem pierwszego roku życia, to pewnie zdecydowałabym się na IMiD. Ale
jest, jak jest i najważniejsze, że jesteśmy już po.
Gdyby ktoś chciał wiedzieć coś więcej, to chętnie odpowiem.
Pozdrawiam
Grazyna z Michasiem