masowanie podniebienia

12.07.04, 22:30
jest tu trochę mam, które masują podniebienia niemowlakom. napiszcie proszę
jak wam to idzie. bo u nas żałosnie. wprawdzie młody nie gryzie bo nie ma
czym, ale wsadzanie palucha do pyska kończymy awanturą. przpisowych małych
kółeczek na podniebieniu jeszcze nie udało mi się zrobić. sukcesem jest jak
wsadzę palec i znajdę granicę między miękkim a twardym podniebieniem.odruch
wymiotny próbuję wywołać dając 'trudniejsze' rzeczy do jedzenia. ale tak się
nie da na dłuższą metę.
czy dzieciak przyzwyczai się kiedyś do masowania?

gośka
    • edki16 Re: masowanie podniebienia 12.07.04, 23:15
      Też jestem ciekawa :) Na razie czarno to widzę
      • ankalenka Re: masowanie podniebienia 13.07.04, 09:13
        ja zrezygnowałam z wkładania palców do buzi Lenki po tym jak mnie
        niemiłosiernie pogryzła. robimy 2 - 3 razy dziennie masaż podniebienia
        szczoteczką do zębów podczas ich mycia. idzie opornie, ale przynajmniej nie mam
        fioletowych palców. Logopedka powiedziała, że masaż szczoteczką jest wyjątkowo
        skuteczny bo daje jakieś dodatkowe wibracje. masujemy w ten sposób też dziąsła
        i czyścimy zawiłości rozszczepkowych zębców. Szczoteczkę mamy dość miękką i
        fajną - oral-B stage 1 dla dzieci od 4 do 24 miesiąca życia.
        • mimarzena Re: masowanie podniebienia 13.07.04, 21:50
          Dziewczyny cierpliwości. Polecam jeszcze raz masowanie najpierw języka ku
          nasadzie. Też wywołuje odruch wymiotny, a jest łatwiejsze do zniesienia dla
          dziecka. Dla starszych dzieciaczków polecam misie z otwieranym pyszczkiem,
          którym same będą "masowały" podniebienie i dużo gadajcie do dzieci podczas
          masowania - bajki, historyjki. Naprawdę działa. Teraz masuję Izę sporadycznie,
          ale czasem sama dopomina się "smoka"-jak to umownie nazwałyśmy, bo kojarzy jej
          się z fajną bajką - wymyślanką.
          Pozdrawiam serdecznie, Marzena
        • martinimartini Re: masowanie podniebienia 20.07.04, 13:27
          zakupiłam wspomnianą szczoteczkę. plus jest taki, że młody sam ją sobie do buzi
          pcha, masowanie dziąseł lubi (ząb póki co ma jeden już praaaawie na wierzchu).
          próbuję masować podniebienie...
          idealnie nie jest, ale na pewno lepiej niż z palcem.
          w każdym razie dzięki za podpowiedź
          • mamanicole masowanie podniebienia -ciąg dalszy? 27.09.04, 20:36
            Witajcie!

            Ciekawa jestem jak Wam idzie masowanie podniebienia, czy są jakieś postępy i
            sukcesy? Może któraś z mam ma nowy sposób na brak współpracy ze strony dziecka?
            Ja właśnie przeżywam mały kryzys psychiczny. Ponad miesiąc szło nam świetnie i
            Nikula poddawała się masowaniu, ale od ponad dwóch tygodni stawia czynny opór.
            Już nawet nie chodzi o obgryzanie moich palców (tę niedogodność dzielnie
            znosiłam), ale teraz po prostu nie ma mowy o otwarciu dzioba.
            Zabawy ze szczoteczką do zębów idą nam całkiem nieźle, ale kończą się na
            masowaniu dziąseł i języka, dalsza ingerencja kończy się niepowodzeniem. Tracę
            cierpliwość!!L

            Z dmuchaniem też idzie nam ciężko. Ja już płuc nie czuję. Prześcigamy się całą
            rodziną w pomysłach z dmuchaniem. Dziesięciomiesięczna Nicole zachwycona jest
            gaszeniem świeczki, robieniem baniek mydlanych itp., ale na tym kończy się
            nasza zabawa. Mała nie jest skłonna do naśladowania.L

            Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale nie sądziłam, że będzie mnie to kosztowało
            tyle nerwów i stresów!

            Gratuluję wszystkim mamom, które radzą sobie z masowaniem, dmuchaniem i innymi
            ćwiczeniami!!!!
            (Mam nadzieję, że za parę miesięcy na swoim kącie też będę miała jakieś sukcesy
            w tej dziedzinie.)

            Gorące pozdrowienia!
            Aga
            • martinimartini Re: masowanie podniebienia -ciąg dalszy? 27.09.04, 23:51
              hej,

              no cóż nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, a wręcz przeciwnie. ale u nas też
              bez jakichś spektakularnych sukcesów.
              ja to robię tak. kładę delikwenta na plecach na moich kolanach tak, że łepek
              zwisa do tyłu. nie pytając o zdanie wkładam palucha do buzi i mimo wszelkich
              protestów robię co trzeba. raz lepiej raz gorzej (ostatnio odpuściłam bo się
              młody zmasakrował w buziaku, więc nie chcę go wkurzać).
              na odruch wymiotny dobrze mu robi jedzonko rozdrobnione. nie rozumiem dlaczego
              mając tylko dwie dolne jedynki świetnie radzi sobie z brzegami od pizzy, a
              rodrobniona marchewką to chce się udławić, ale odruch wymiotny przy tej
              rozdrobnionej marchewce ma świetny. tyle tylko, że po dwóch łyżeczkach zaciska
              szczęki i już więcej się nie wepchnie.
              na dmuchanie to chyba te nasze bąki są jeszcze za małe (mój złotousty trzylatek
              nie da rady zdmuchnąć w tym roku świeczek z tortu, bo nie umie dmuchac a co
              dopiero takie maluchy). ale pokazujemy mu jak się dmucha. można sie posikać ze
              śmiechu bo chce naśladować i robi takie głupie miny...

              a Twoja córa mówi coś? bo moje małe generalnie ma gdzieś wydawanie ludzkich
              dźwięków. woli rozbijać sobie głowę i lać starszego brata. no i piłka kopana to
              ostatnio przebój....

              gośka
              • mamanicole Re: masowanie podniebienia -ciąg dalszy? 28.09.04, 10:37
                Z wydawaniem ludzkich odgłosów też jest nie najlepiej. Ostatnio moje Dziecię do
                każdego wypowiadanego dźwieku używa krtani. Mam wrażenie, że przemawia do mnie
                jakiś stwór z taniego horroru!!:)
                Poza tym wypowiadaniu dżwieków towarzyszy okropny grymas twarzy i marszczenie
                czoła! Normalnie horror!!!:)
                Właściwie w grę wchodzą same samogłoski. Czasami niechcący wymknie jej się
                jakaś spółgłoska "k" , "g" lub "m".
                O połaczeniu dżwieków w sylaby nie ma na razie mowy.

                Teoretycznie nie ma się czym przejmować bo mowa u różnych dzieci rozwija się w
                róznym czasie. I zapewne gdyby nie rozszczep każda z nas nie przejmowałaby się
                tymi opóźnieniami.
                Niestety sytuacja jest trochę inna.
                Mam jednak nadzieję, że przygoda z mową każdego rozszczepka skończy się "happy
                end'em", tak jak w przypadku Izy (córki Marzeny).

                Aga
                • edki16 Re: masowanie podniebienia -ciąg dalszy? 03.10.04, 21:41
                  U Szymka o masowniu podniebienia nie ma mowy, on ma szczęki jak rekin, a na
                  widok szoteczki dostaje szczękościsku. Ja dmucham a on pluje :) i tak bez
                  końca.Za tok rozgadał się po swojemu i znalazłam metodę na powtarzanie
                  dźwięków, muszę je śpiewać i wtedy powtarza ( mam chyba muzykalne
                  dziecko ).Edyta
Pełna wersja