ol2
29.09.04, 23:11
Witam wszystkich!!
Z tej strony mam Oliwki (niewidomej).
Dzisiaj Oliwcia miała operację. Ale po kolei. Emocje jeszcze nie opadły.
No to od początku.
Oliwcia miała mieć operację wczoraj, ale lekarze nie wyrobili się - a raczej
anestezjolodzy odmówili, bo bylo już za póżno. Byłam wkurzona: dziecko
głodne, marudzi a tu nici.
Ale dobra, trudno. Mówię: jeden dzień zaczekamy.
Oliwcię miał operować dr Piwowar.
Dzisiaj zaś od rana głodówka i czekanie.
No i pytam Piwowara co będzie, a on mówi, że nie wie, bo jest jakieś
konsylium i nie wiadomo.
Wtedy to się dopiero wkurzyłam. Mała głodna, wymęczona od 2 dni a tu nic.
No, ale po 5 minutach przyszła siostra po Oliwcię.
Nie było to łatwe przeżycie. Najgorsze było oddanie dziecka siostrze....
Operacja trwała około 4 godzin. Dr Piwowar wyszedł po operacji do nas i z
nami rozmawiał. Mówił, że Oliwkę jeszcze wybudzają.
Ale powiedział, że była to jego najtrudniejsza operacja rozszczepu.
Zrobił Oliwci podniebienie, jedną część wargi, troszkę podniósł skrzydełko
noska. Mówił, że wygląda jak po ciężkim pobiciu i przygotował nas na to.
Dr Piwowar powiedział, że ma nadzieję, że nie zrobią się jakieś przetoki na
podniebieniu, ale mówił, że zawsze ryzyko jest. Usunęli jakieś polipy z noska
i wzięli wycinek do badania.
Powiedział, że jest to dla Oliwcie najcięższa operacja.
Potem siostra zawołała nas do małej. Ja byłam w takim stresie, że nie
chciałam wejść do małej, ale co miałam zrobić.
Jak ją zobaczyłam to siostry nie wiedziały co mają ze mną zrobić. Był to dla
mnie szok - ogromny. Oliwcia cała we krwi, spuchnięta.
Ja wiem, że mamy czytające to teraz wiedzą, że tak jest, ale jednak jest to
straszny widok i zależy to przede wszystkim od rozszczepu, a Oliwcia miała
wielki.
Bardzo to przeżyłam. Jestem teraz w domku, u osoby, u której się
zatrzymaliśmy. Nie było sensu siedzieć tam jak można tylko do 19.00. Prześpię
się w domu i rano z powrotem do szpitala.
Bardzo się boję jutrzejszego dnia. W ogóle nie wyobrażam sobie jak jabędę
małą karmić łyżeczką. Ona spuchnięta, obolała, pluje krwią.
Dr Piwowar powiedział, że po 2,3 dniach od operacji dawać pokarm smoczkiem.
Zobaczymy.
Ale faktycznie. Warunki w szpitala makabryczne. Zimna woda, ale przede
wszystkim jest strasznie zimno w pokojach, w ogóle nie grzeją. Jak to jest
możliwe. Dziecko przed czy po operacją a tu zimnica. Oliwka szła do operacji
z katarem (podłapanym w IMID-zie).
Strasznie się dzisiaj napłakałam, mój mąż też. Bardzo żal mi dziecka i
wolałabym ja na coś zachorować aniżeli ono. Tak dzieci nie powinny cierpieć.
Ale dr Piwowar- nic dodać - nic ująć - fantastyczny człowiek.
P.S. Bardzo pragnę wszystkim podziękować za pomoc jeśli chodzi o ubranka.
Pozdrawiam - zdołowana Dorota.