Nie taki Prokocim straszny ...

07.10.04, 11:56
Cześć!
Jestem mamą 2-letniej Niny, która miała 16.09. operację podniebienia w
Prokocimiu (operacja wargi też tam 1,5 roku temu). Wbrew temu, co było
podnoszone na tym forum o Prokocimiu ja mam raczej dobre wspomnienia.
Operacja trwała ok. 2 godz. przeprowadzał ją dr Skirpan. Nie obyło się bez
pewnych niedociągnięć, ale to chyba wszędzie się zdarza. Po pierwsze mieliśmy
stawić się z Ninką o 7.30 (na głodniaka) i po wszystkich procedurach
związanych ze zgodą na operację i rozmowach z anestezjologiem miała się
rozpocząć ok. 9.00. Ale okazało się ,że jest jakieś sympozjum naukowe i sala
operacyjna będzie wolna ok. 11. Wyczynialiśmy cuda, żeby odwieść dziecko od
myśli o jedzeniu i piciu. Operacja rozpoczęła się o 11.30. Po drugie -
czekaliśmy pod blokiem operacyjnym 3 godz. Zostały wywiezione już wszystkie
dzieci, które zabrano po Nince a jej dalej nie było i nikt do nas nie
wyszedł, żeby poinformować o wyniku operacji. Wreszcie wpadliśmy na pomysł,
że może jest już na oddziale. Mąż poszedł sprawdzić - J E S T! Sama w
łóżeczku i płacze miotając się przy tym niemiłosiernie. Pogalopowaliśmy tam
razem i wtedy zrobił się ruch przybiegło chyba ze 3 siostry z przełożoną na
czele zaraz został wezwany anestezjolog. Okazało się, że dziecko już od
godziny jest na oddziale (a my w tym czasie nieświadomi pod blokiem)i dostała
środki przeciwbólowe oraz uspokajające. Generalnie powinna już spać, ale jak
nam wytłumaczył lekarz ok. 2% dzieci po takich dawkach reaguje odwrotnie -
dużym pobudzeniem. No i Ninka jest w tej dwójce. Ale poszamotała się,
poszamotała i ją zmogło. Wtedy się jej przyjrzałam. Wyglądała bledziuchno i
na wargach oraz w nosku miała zaschniętą krew. Widok z matczynego punktu -
makabryczny. No, mogłam sobie wreszcie poryczeć!!!.
Kiedy wcześniej płakała, widziałam też jej podniebienie, a właściwie krwawą
miazgę. Jak te dzieciaki muszą się nacierpieć.
To tyle narzekań potem zdecydowanie było już z górki. Warunki w szpitalu
bardzo dobre, ciepła woda, czyściutko, kolorowo, ładnie. Panie pielęgniarki
(odnoszę się z wielką atencją do ich ciężkiej pracy)bardzo opiekuńcze,
pomocne, uśmiechnięte i miłe. Można być z dzieckiem cały czas (tylko kto to
wytrzyma w pojedynkę)także w nocy (czuwanie przy dziecku na krzesełku).
Operacja była w czwartek i do niedzieli włącznie ścisła dieta herbatkowo-
rumiankowa. Niedziela była najkoszmarniejsza. Ninka była już tak głodna, że
niczym by nie wzgardziła. Musiałam uciekać z nią z sali, kiedy jadły inne
dzieci bo dostawała furii głodowej. Cały ten dzień przepłakała wołając
rzewnie na przemian ama, ama lub mamba (to ta guma rozpuszczalna, która w jej
główce stała się symbolem obfitości i powrotu do normalności). W poniedziałek
ranek przywitał nas rzadką kaszką, którą Ninka opchnęła do ostatniego
ziarenka. Obiadek rzadkim rosołkiem, gdzie po każdej łyżeczce mówiła z błogim
westchnieniem "pyszna","pyszna". A we wtorek pojechałyśmy już do domu z
przykazaniem jedzenia różnorakich papkowatości i płukania podniebienia po
każdym jedzeniu rumiankiem oraz wizyty kontrolnj za tydzień. Miała mało
mówić, nie płakać i nie pchać do buzi nic niebezpiecznego dla podniebienia.
Doktor Skirpan...no cóż jest taki jak tu wcześniej pisano!
Po wizycie kontrolnej powiedział, że goi się ładnie, a nici rozpuszczą się za
ok. 4 tygodnie i wtedy znów do kontroli.
Noskiem jej się nic nie ulewa. Wydaje mi się że mówi coraz wyraźniej.
Chcę się Was zapytać kiedy wybrać się z Ninką do logopedy, ortodonty,
foniatry? Czekać na rozpuszczenie się tych nici, czy może wcześniej?
Jeśli chodzi o opiekę ortodontyczną - złożyłam swój akces do IMDu. Czy do Was
też pisano w tej sprawie?
Jedyne co mnie martwi to, że dziecko budzi sie w nocy ze strasznym płaczem
połączonbym ze strachem. Czy to pozostałość po operacji i pobycie w szpitalu?
Czy miałyście podobne doświadczenia ze swoimi maluchami?
Pozdrawiam - Beata. O rany jak się rozpisałam.
    • aga.mama.zuzy Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 12:44
      hej
      U nas zabieg zszycia podniebienia przeprowadzony był na początku lipca, czyli
      już 3 miesiące temu. Do ortodonty wybrałam się z Zu miesiąc po operacji, u
      foniatry byłyśmy na początku września, kiedy podniebienie już całkowicie się
      wygoiło. Zuza nie miała aż tak bardzo radykalnej diety, dzień po zabiegu
      dostałam zgodę na podanie dziecku kaszki na mleku i papkowatego rosołku na
      obiad. Obowiązkowo po każdym posiłku mała musiała płukać podniebienie,
      oczywiście oponowała ostro ale mus to mus.
      Co do budzenia w nocy to ja niestety przechodziłam to samo. Dziecko siadało
      kilka razu w nocy na łóżku i głośno zawodziło że ją boli, ma kuku, nie ma mamy
      i jest bardzo nieszczęśliwa. Dobrze że u takiego maluszka rany (nie tylko te na
      podniebieniu) goją się szybciutko i dziś Zu nie pamięta już o przykrych
      przeżyciach.
      Gorące pozdrowienia dla małej Niny
      Agnieszka

      • ninawie1 Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 13:20
        Dzięki!
        Mam nadzieję, że i Nina zapomni szybko o tych przeżyciach, bo do ludzi odnosi
        się teraz raczej nieufnie. Nawet do pań ze żłobka (znanych jej dobrze bo chodzi
        tam od 7 miesiąca życia)stroi jakieś obrażono-nieufne miny. Może to białe
        fartuchy ją tak nastrajają - panie w żłobku noszą takie na kształt
        pielęgniarskich.
        Czyli z innymi specjalistami trzeba jeszcze poczekać.
        No i dobrze - dam Ci córko odetchnąć!!
        Rozszczepki trzymajcie się! Beata.
      • kaskazuza Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 13:41
        Aga, a jak długo Zuza popłakiwała w nocy?
        • aga.mama.zuzy Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 14:03
          Zuzia miała nocna płaczki przez około 2 tygodnie po wyjściu ze szpitala. Na
          początku budziła sie nawet kilka razy w nocy i długo musiałam ją tulić żeby
          znowu poszła spać. Zuzanka już od dawna przesypiała całe noce więc te leki
          napewno były związane z przebytą operacją i obawą że znów będzie ją coś boleć.
          Ale teraz jest już wszystko w normalnie, w nocy śpi, w dzień rozrabia i gada
          jak nakręcona.
          pozdrawiam
          Agnieszka
          • kaskazuza Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 21:50
            dzieki za odpowiedz... Mojej Zu czasem zdarzy sie jeszcze w nocy ot tak
            zaplakac, ale nie musze do niej wstawac, miauknie i spi dalej...
            Jak dobrze pojdzie to operacja za 2 tygodnie...
    • j.pszona Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 13:47
      Widzę, że trochę się w Prokocimiu pozmieniało od czasu, gdy Karolinka była tam
      operowana (a było to ponad 3 lata temu- też miała robione podniebienie). Leżała
      na oddziale ósmym, na noc niestety nie mogłam zostać, a zostałabym mawet na tym
      krzesełku, bo z tego co widziałam rano miała ciężkie noce np. poduszka na której
      spała była cała zakrwawiona, a w dzień jak z nią byłam wcale się to nie
      zdarzało.Majprawopopdobniej wkładała rączki do buzi. Operacja trwała godzinę,
      operował Skirpan, potem od razu do nas wyszedł. W tym czasie Karolinkę
      przywieźli na oddział, nie spała, była wszystkiego świadoma, przytulała
      maskotkę, z którą szła na zabieg. Jak mnie zobaczyła chciał by ją wziąść na
      rączki, przytulić, pokazywała na buzię.
      Co do warunków to wręcz coś przeciwnego niż piszesz: opieka nie specjalna,
      wietrzenie sali przy kilkunastostopniowym mrozie (był to luty) i gorączce
      dzieciaków, karmienie zbyt gorącymi posiłkami. Do dziecka modłam wejść dopiero o
      9-tej rano, jak już była nakarmiona tą gorącą papką, koszmar....
      Po wyjściu ze szpitala Karolinka marudziła całymi dniami, płakała w nocy,
      budziła się, spała w wózku przy naszym łóżku, bo nie chciała w swoim łóżeczku...
      Teraz choć ma ponad 5 lat pamięta operację doskonale, bo czasami o niej mówi,
      nawet szczegóły o których ja już nie pamiątam i strasznie boi się szpitala, a
      rozmawiamy sobie o szpitalu, bo wkrótce czeka ją kolejny zabieg.
      Tylko, że już nie zdecyduję się na Prokocim.....
      • ninawie1 Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 14:08
        Nina też była na VIII Oddziale. Może więc idzie ku lepszemu w Prokocimiu.
        A swoją drogą jak można zoperować podniebienie dziecka aż do małego języczka w
        tak malusiej buźce. Mistrzowie ci chirurdzy!
        Z jakiego powodu teraz Karolinka będzie w szpitalu?
        Pozdrawiam - Beata.
        • asia.mama.marcelego Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 14:38
          Wiesz Beatko, chyba wszystkie dzieci płaczą po takich operacjach. Mój mały też
          płakał, dłłłłuuuugooo, i budził się, i wrzeszczał, i sam nie wiedział czego
          chce. Choć warunki miał nie najgorsze, bo szpital idealny (niemal jak w Leśnej
          Górze-śmiały sie pielęgniarki), ciepła woda, czysto, wanienki na salach,
          świetlica, chodzik no i rodzice przez 24 godziny na dobę nawet zaraz po
          operacji. Na szczęscie chyba już nie pamięta - ma przecież dopiero 1,5 roku :)))
    • ankalenka Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 18:50
      to napewno pocieszające że sam szpital jest na przyzwoitym poziomie, zresztą
      słyszałam dobre informacje o Prokocimu w kontekście innych wad niż rozszczepy.
      Słyszałam o bardzo udanych przeszczepach i o ile dobrze pamiętam -
      kardiochirurgii. i to tyle dobrego.
      Zastanawia mnie natomiast co innego - ostatnio było parę listów od niezależnych
      osób opisujących wygląd dzieci po operacji. Określenia są zawsze okropne -
      "miazga", "jak po ciężkim pobiciu" itp. Ja mam zupełnie inne wspomnienia. Leny
      podniebienie było pocięte w wielu miejscach (wcześniej naiwnie myślałam że
      będzie tylko zszyte przez środek) i z tego co pamiętam miała tam ponad 60
      szwów, warga była zszyta bardzo gęsto - na czerwieni miała 5 szwów widocznych z
      zewnątrz, między nosem a czerwienią kilkanaście następnych i w małym nosku
      około 5 (tam zszyć to dopiero mistrzostwo) ale dziecko wyglądało zupełnie
      dobrze - podniebienie było czyste i nie zmaltretowane, buzia czysta, usta z
      wierzchu zupełnie normalne, opuchlizna minimalna, tylko te czarne wąsiki szwów
      a w nosku przez parę godzin miała takie gaziki i one rzeczywiści były trochę
      nasączone krwią. Ale nie był to wcale straszny widok! Czy ktoś jeszcze ma
      podobne wspominienia z operacji? a dodam, że widziałam Lenę zaraz po, jeszcze
      nie dokońca wybudzoną z narkozy, więc o specjalnym doczyszczaniu nie było mowy.
    • natad Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 21:18
      A'propos operacji,a dokładnie wyglądu po,to muszę powiedzieć,ze czytając Wasze
      opisy można się przerazić!Moja córka bedzie operowana za 3 tygodnie w IMiDzie i
      już się nastawiłam na te wszystkie straszne rzeczy,ale z drugiej strony jestem
      tym nieco zdziwiona,bo jak byłam tam ostatnio to widziałam dziewczynkę swieżo
      po operacji zarówno wargi jak i podniebienia i wyglądała naprawdę super!
      Oczywiście dobrze,że tak szczegółowo to zostało przez Was opisane i wiem czego
      mogę się spodziewać, ale jednak łudzę się, że może jednak nie będzie tak źle?No
      cóż prawda jednak jest taka,że wszystkiego dowiem się jak już będziemy po i nie
      omieszkam podzielić się z Wami wrażeniami.A tymczasem liczę już dni, bo chcę
      mieć to już za sobą,a czas do tej operacji dłuży mi sie potwornie i liczę,że po
      zacznie się lepsze życie...ciekawe jak to będzie???
      Pozdrawiam i całuję Wasze dzieciaczki, które już tyle musiały się nacierpieć
      przez te cholerne rozszczepy,nie wspominając o nas rodzicach-przez co my musimy
      przechodzić!!!
      Natalia
    • hubcio14 Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 21:25
      JHa wiem napewno Prokocim odpoad. Ostatnio jak byłam na kontroli u doktora
      powiedział, że Hubcio za mały i może nas operować za rok. A jak kontaktowałam
      się z dok. Dudkiewicz kazała szybko przyjeżdzać. Może uda nam się jeszcze w tym
      roku naprawić podniebienie.
      Co do opieki personelu meducznego to mam duże zastrzeżenia. Jak Hubcio leżał po
      zszyciu wargi kiedy dzieci płakałay i mówiło się o tym pielęgniarkom nawet nie
      raczyły przyjść do sali. Dobrze że inne mamy nie miały serca z kamienia.

      Pozdrawiam mama Hubercika.
    • hubcio14 Re: Nie taki Prokocim straszny ... 07.10.04, 21:25
      JHa wiem napewno Prokocim odpoad. Ostatnio jak byłam na kontroli u doktora
      powiedział, że Hubcio za mały i może nas operować za rok. A jak kontaktowałam
      się z dok. Dudkiewicz kazała szybko przyjeżdzać. Może uda nam się jeszcze w tym
      roku naprawić podniebienie.
      Co do opieki personelu meducznego to mam duże zastrzeżenia. Jak Hubcio leżał po
      zszyciu wargi kiedy dzieci płakałay i mówiło się o tym pielęgniarkom nawet nie
      raczyły przyjść do sali. Dobrze że inne mamy nie miały serca z kamienia.

      Pozdrawiam mama Hubercika.
Pełna wersja