annya11
10.10.06, 07:38
Temat jak powyżej. Krótko po operacji Ninke było łatwiej nakarmić. Teraz
każde karmienie to koszmar. Na widok łyżeczki Ninka dostaje spazmów, na widok
smoczka zaciska usta. Nic na siłę nie robimy, ale przeciez jeść musi.Jak
weźmie kilka "kęsów" ulubionej wcześniej kaszki, to zaczyna jeść. Początek to
jednak dramat. Nie chcę aby dostała jakiejś obsesji na punkcje jedzenia, a w
zasadzie nie jedzenia. Jestem na wykończeniu, zarówno psychicznym jak i
fizycznym. Gdy mam nadzieję, że już pokonała lęk przed włożeniem czegoś do
buzi, to bonanza się zaczyna. Przy karmieniu zachowujemy żelazny spokój,
jesteśmy uśmiechnięci, więc atmosfera jest całkiem miła. Karmimy ją różnymi
łyżeczkami, zmieniamy butelki, miseczki.Brak mi już pomysłow!!!
Ps.W czasie "napadu" krzyczy, płacze, wije się.
POMOŻCIE!!! BARDZO PROSZĘ!!!