HORROR z karmieniem

10.10.06, 07:38
Temat jak powyżej. Krótko po operacji Ninke było łatwiej nakarmić. Teraz
każde karmienie to koszmar. Na widok łyżeczki Ninka dostaje spazmów, na widok
smoczka zaciska usta. Nic na siłę nie robimy, ale przeciez jeść musi.Jak
weźmie kilka "kęsów" ulubionej wcześniej kaszki, to zaczyna jeść. Początek to
jednak dramat. Nie chcę aby dostała jakiejś obsesji na punkcje jedzenia, a w
zasadzie nie jedzenia. Jestem na wykończeniu, zarówno psychicznym jak i
fizycznym. Gdy mam nadzieję, że już pokonała lęk przed włożeniem czegoś do
buzi, to bonanza się zaczyna. Przy karmieniu zachowujemy żelazny spokój,
jesteśmy uśmiechnięci, więc atmosfera jest całkiem miła. Karmimy ją różnymi
łyżeczkami, zmieniamy butelki, miseczki.Brak mi już pomysłow!!!
Ps.W czasie "napadu" krzyczy, płacze, wije się.

POMOŻCIE!!! BARDZO PROSZĘ!!!
    • u.too Re: HORROR z karmieniem 10.10.06, 09:19
      Aniu, prawdopodobnie Nina się stresuje :(
      W instytucie trzymali nas 7 dni z tego samego powodu. Z jedzeniem
      był 'szekspirowski dramat'. żeby 'wcisnąć' jej 500 ml. płynów/dzień stawałam na
      głowie, ciemiączko totalnie zapadnięte, a Ola protestowała. Przyszedł dr
      Surowiec zaczął z nami rozmawiać a Olka zasłuchana pokazowo wypiła całą
      butelkę. Uznał,że to jedynie jej podły nastrój i wysłał nas do domu.
      Może udałoby się czymś odwrócić uwagę Niny i wtedy będzie przełom. Trzymajcie
      się.
    • ania-bor Re: HORROR z karmieniem 12.10.06, 11:59
      Doskonale wiem o czym mówisz, Julka miała operację tydzień przed wami i dopiero
      w tym tygodniu zaczęła w miarę "normalnie" jeść. Początkowo karmiłam ją
      kroplomierzem, później powoli przyzwyczaiła się do łyżeczki. Najgorsze są jednak
      noce, kiedy jest zbyt śpiąca żeby jeść i zbyt głodna żeby spać. Każdy dzień
      jest jednak lepszy i wierzę, że malutka wkrótce zapomni o wszystkim i jedzenie
      znów będzie przyjemnością, czego i Wam życzę.
    • mamnia Re: HORROR z karmieniem 12.10.06, 16:35
      :)
      Masz na gazetowym wiadomość ode mnie.
      Kompletnie nie mam pojęcia, co powiedzieć. Ja nie wiem, co to jest problem z
      jedzeniem u moich dzieci. Generalnie wyznaję zasadę- kuchnia wydaje, kuchnia
      zabiera. Widzę, że dziecko nie je, absolutnie nie zmuszam do jedzenia. Czekam aż
      zgłodnieje i wtedy próbuję na nowo. Generalnie lepiej rzeczywiście sprawdza się
      to u starszych dzieci. Ninka to jeszcze maleńtas, ale i u Karoli(w końcu i ona
      do wielkoludów nie należy:)) wyznaję podobną zasadę i się sprawdziła. Trzymajcie
      się.
    • tygrysek30 Re: HORROR z karmieniem 02.11.06, 19:37
      Witam was wszystkich. Czekalam na ten temat i myslalam, ze moze ktos na ten temat napisze
      cos madrego.
      Czekamy wlasnie na druga operacje. Moj maly ma 2 lata i wlasnie lada dzien ma przeszczep
      kosci, a raczej ma termin na te operacje, mam nadzieje, ze sie nic nie zmieni. Ostatnia operacja
      - 1 - zszycie wargi to byl wlasnie horror z jedzeniem. Wyjatkowo uparty zawodnik - obrazil sie na
      caly swiat (operacja to byl dla niego okropny szok bo czulam juz, ze ma na tyle rozwinieta swoia
      swiadomosc, ze juz rozumie i wierzyl nam, ze domownicy nie zrobia mu krzywdy) i nie chcial
      jesc, no ale zreczne rece, troche sily i lakcid + strzykawka z jedzeniem zadzialaly. Teraz jest
      starszy i zdrowy, w domu klasyczny niejadek. Jedzenie to horror. U mnie terapia z jedzeniem
      pod tytulem nie chcesz jesc, to nie jedz nie zadzialala. Po prostu jeszcze troche i by umarl z
      glodu. Robilismy wszelkie badania i konsultacje, ale nie znaleziono przyczyny wiec raczej jest
      zdrowy. Brak jedzenia spowodowal spadek zelaza, zaburzenia tsh i drastyczny spadek wagi.
      Dopiero lekarz, ktora powiedziala desperackim glosem - niech no pani mu da pomidorowki
      dopiero mna potrzasnela. Przycisnelam go (kolorowe talerzyki i tp, ksiazki, zabawki, zmiana
      meni jak w restauracji pt troche tego i tamtego) i przez jakis czas bylo dobrze. Badania wrocily
      szybko do normy i waga porawila sie, ale i tak jest ponizej 3 centyla. Problem w tym, ze im
      starszy tym gorzej stroi fochy (-nota bene skorpion, uparty jak wol -wogole nie boje sie o jego
      przyszlosc, jesli taki bedzie i z tego nie wyrosnie, wyjatkowo cwany, zmyslny i mala madrala) i
      niestety wlasnie teraz przed operacja zawziol sie i nie je mi nic.Czuje, ze waga spada z dnia
      nadzien. Probowalam z ziolami dla niejadka, i debridadem, ale jakos na razie nie ma poprawy.
      Sytuacje pogarsza fakt ze maly ma alergie na mleko krowie i wszelkie sztuczne mieszanki i jest
      zupelnie bezmleczny tak wiec nawet pare kropel tego cudownego i pozywnego plynu nie mozna
      mu podac. Nie moze jesc tez kaszek bobovity i wszystko trzeba mu gotowac, tak wiec w
      szpitalu musi dostawac domowe zupki.

      Najgorsze jest to, ze maly uwielbia jesc wszystko w calosci jesli juz cos je, w duzych
      niepapkowatych kawalkach (np caly bochen chleba, zadna tam kromka), wiec strasznie sie boje
      co bedzie po operacji. Nie mam pojecia jak mam go naklonic do jedzenia, bo terapia - to niejedz
      - w moim przypadku jest nieskuteczna i grozi smiercia glodowa tym bardziej, ze jestem pewna,
      ze maly strasznie przezyje operacje, bo jest wogole placzliwym dzieckiem, strasznie sie boi
      wszelkich medycznych zabiegow pt pobieranie krwi. Jestem pewna, ze pare kropel tego, czy
      owego trzeba bedzie wkoncu wlac sila ale jak?

      Moze ktos mial podobny problem i udzieli mi jakiejs cudownej rady. Nie twierdze - pewnie maly
      ma jakis problem psychiczny i moze trafi do psychologa, ale na razie jest to niemozliwe.
      Na razie wiem tylko tyle, ze lubi soki i w pierwszej kolejnosci dam mu poprostu picie, moze to
      przelamie strach, i upor.
      • ankalenka Re: HORROR z karmieniem 03.11.06, 12:28
        jak lubi soki to w akcie desperacji bym na Twoim miejscu zagęszczała mąką
        ziemniaczaną robiąc domowe kisiele, zawsze to parę kalorii więcej, jeśli nie
        przejdzie to dosładzaj więcej cukrem, aż nie miną te newralgiczne 4 tygodnie.
        Do zupek, jeśli jakieś łaskawie zje dolewaj dużo oliwy z oliwek, i wkręcaj
        ugotowane żółtko to dobry sposób na bezsmakowe zwiększenie kaloryczności. Jeśli
        może i lubi banany to proponuję koktajl bezmleczny: sok jabłkowy zmiksowany z
        bananem, cukrem i ugotowanym żółtkiem.
        Ciekawe jak będzie w przedszkolu, może wpływ innych dzieci pomoże?
        • u.too Re: HORROR z karmieniem 04.11.06, 00:30
          co prawda oprócz pooperacyjnych zmagań nie mamy tego problemu
          zauważyłam, że nasza dzieciarnia lubi wybierać jedzenie z talerza taty, co u
          niego -lepsze ;)
          moja ciotka pracująca w przedszkolu miała na mnie sposób, który zaowocował
          nawet zdjęciem z kotletem mielonym na pamiatkę
          (nawet teraz moja matka mi wypomina czasy gdzie niezjedzone kanapki przyklejane
          bywały pod stołem)
          ciotka po prostu siadała przy mnie i jadła, bez zachęcania, po jakimś czasie
          (nie od razu, cuda zdarzają się nieczęsto) zarządałam 'daj trochę'

          Zawsze jemy posiłki razem i daję wybór, co chcą. Ma to złe strony bo jak zaczną
          smarować, kroić, paćkać to jest dużo sprzątania (i u Olki często mycie włosów
          zaraz po posiłkach)
          Poza tym przyprawiam wszystko ziołami, jeśli się da to prosto z doniczki,
          dzieciaki skubią, (za to mało solę) i używam dużo oliwy z oliwek, czosnku itp.

          Np. Ola (też 2 latek) ma tendencje do zakrztuszania się jabłkiem bo gryzie za
          duże kawałki, obieram jabłko, kroję na pół, wykrajam pestki, dzieciaki kładą do
          środka (i przy okazji gdzie popadnie) po łyżeczce żurawiny, sypią na każdą
          połówkę majeranek (jak nie widzą zdejmuję co za dużo) na wierzch kilka wiórków
          masła i zapiekam aż jabłko jest miękkie
          tego typu proste rzeczy robimy razem

          myślę,że można wypróbować pieczone pasztety, nie są twarde, a można różne
          jarzyny zmielić razem z mięsem, które dzieci zdecydowanie wolą od warzyw
        • tygrysek30 Re: HORROR z karmieniem 06.11.06, 12:22
          Moze sie to widac dziwne ale nawet bez operacji nie moge wepchnac zadnej papki i tu lezy
          problem. Nie znosi kaszek, kisielow, duszonych jablek!!!!!!- dziwne dziecko!!!!, budyniow i serkow
          nie moze. Ostatnio mialam trzydniowke tzn 2 chrupki na dzien i soki.

          Po tym wszystkim zlamal sie i zjadl, ale jezdzac samochodem i tylko z reki bulke, szynke i jego
          szlagier -ogorka. Wogole slysze tylko teksty - "mama gorka albo chrupka'. Caly dzien jadlby
          tylko kiszone albo zwykle ogorki ale bron boze starte. Tak samo marchew, jablko czy gruszke.
          Nie jada startych.

          Nie zje mielonego miesa - musi byc kawalek kurczaka czy indyka lub inne ale w kesach, ktore
          grysie albo rwie na kawalki ( poniewaz ma malo zebow nie radzi sobie jeszcze wiec konczy sie
          na 2 kesach). Poprostu nienawidzi papek.

          Zrobilam sok zageszczony kleikiem kukukurydzianym i podalam tak jak picie ale szybko sie
          zorientowal i dal drapaka.
          Nierstety na ten cudowny owoc jak banan jest uczulony i to mocno.

          Wszystko byloby dobrze gdyby nie ta operacja i papki. Bedzie gechenna.

          W domu jada lepiej lub gorzej, ale tak jak mowilam wszystko w kawalku. Jak teraz mam
          przekonac dziecko, ktore przezywa silnie okres zbuntowanego dwulatka do jedzenia 4 tygodnie
          papek? Znienawidzi jedzenie!!!! Kazdy psycholog doradza zeby w tym okresie podawac dziecku
          jedzenie tak jak lubi i nie namawiac za mocno do posilkow. Moze gdyby byl starszy o kilka m
          iesiecy byloby lepiej.
          Nawet jajko nie moze byc w postaci jajecznicy tylko w calosci. Ostatnio byl ryk na ten temat i
          odmowil jedzenia.

          Caly dzien je ogorki , kielbase z reki bulke, troche kaszy gryczanej czy mazurskiej, brokuly,
          pomidora. Tylko mu wodki dac. Typowy facet. A uparty jak wol- skorpion.
          Do 2 roku jadl jeszcze rano kasze manna lub kukurydziana z owocami, ale tak ja znienawidzil,
          ze i to odpadlo.
          Przez ostatnie tygodnie nie moglam wcisnac lyzki zupy, rosolu czy pomidorowej. Wczoraj napil
          sie tylko barszczu bo wygladal jak sok.
          Bedzie tragedia i tylko jedna nadzieja, ze trema i zalamanie i obserwacja innych dzieci pomoze.
          • u.too Re: HORROR z karmieniem 06.11.06, 15:22
            Tygrysku,
            Milunia za nic w świecie nie da się nakarmić. Decyduje też ile. Jak ma dosyć
            zostawia. Jak nie smakuje wyrzuca i już (ostentacyjnie na podłogę, albo do
            kosza). Pije nutramigen zamiast mleka. Przecierów nie jada, raczej to samo co
            my.
            Ja lubię jej samodzielność, muszę tylko być czujna i ratować kiedy się
            zakrztusza (myślę,że to przez b. krótkie podniebienie).

            Również spodziewam się ciężkich chwil, bo przy pogłębianiu przedsionka jamy
            ustnej, zszywaniu fragmentu dolnej wargi i operacji języka jedzenie nie będzie
            łatwe.

            Może synek po zabiegu skusi się chociaż na klarowane masło z bułką bez skórki?
            • tygrysek30 Re: HORROR z karmieniem 06.11.06, 18:23
              Ja tez lubie juz te jego diete ale miesiac papek to bardzo dlugo a mysle jednak, ze w domu juz
              jak wrocimy usilnie bedzie domagal sie gorka i bulki zwlaszcza, ze przeciez zobaczy u nas na
              talezu normalne jedzenie. Chyba bedziemy musieli zjadac po kryjomu, bo oczywiscie
              wdrapywanie sie mamie lub tacie na kolana, podjadanie naszych kanapek i papranie w jedzeniu
              to ulubiona rozrywka, niemalze rytulal. On to poprostu kocha. Jak mu to teraz odebrac. No i
              miesiac takiego ukrywania to nie realne. Przeciez trzeba jakos gotowac, wyjmowac produkty z
              lodowki, na widok chleba czy kielbasy, cebuli bylo olbrzymie OOOOOOOh!!!!!!!!!!!! Taki zachwyt,
              ze o matko. Slynna scena w sklepie - moje dziecko zobaczylo kosze z chlebem, okrzyk
              zachwytu i jak dziecko wyglodzone dorwal caly bochen chleba i obgryzl dookola, panie
              ekspedientki patrzyly na mnie ze zdziwieniem i podejrzliwoscia tymbardziej ze jest to dziecko
              drobne i chude 3 centylowe.
              Dla niego to byla forma zabawy. Nic smiesznego nie ma w jedzeniu papki. Wogole moj maly
              uznaje tylko to co jest wielkie, nawet zabawki, no chyba, ze cos jest skrajnie nianie tzn malutkie
              to rozczula sie i piszczy drugie pol wieczoru.
              Moze i zacznie jesc, ale czy takie zlamanie nie zmieni jego osobowosci?
              Moze dramatyzuje ale boje sie strasznie. O zmaganiach napisze, moze ktos z tego skorzysta.

              A teraz mam pytanie. Co zabrac do szpitala na pierwsze posilki pooperacyjne? Napewno nie
              bedzie duzo jadl ale nie moge ze wzgledu na alergie kozystac z posilkow szpitalnych. Moja lista
              jest taka ale moze ktos cos dorzuci cennego.

              1.soki
              2.kleiki kukurydziany ryzowy
              3.barszcz czerwony,
              4. buraczki tarte,
              5. zupki mielone warzywne, pomidorowa, z kalafiorem
              6. przecier owocowy

              To wszystko musze miec zawekowane.
              Niestety kasza manna u mnie juz odpada a to swietny pomysl. Bardzo dobrze sie wekuje o
              czym niektorzy nie wiedza.

              W domu oczywiscie pozniej kotlety pasztety ziemniaki brokuly i tp
              • u.too Re: HORROR z karmieniem 06.11.06, 19:37
                a może jeszcze ryby, synek jada (filet z dorsza, łosoś)?
                można je ugotować z sokiem z cytryny a później do słoika w sosie koperkowym,
                beszamelowym czy pomidorach.

                kleik ryżowy na początku bym ograniczała, powoduje zaparcia, które i tak sa po
                zabiegu nieuniknione

                widziałam ,że dziewczyny moczyły biszkopty w mleku (soku) i dzieci jadły dość
                chętnie tak samo można przecież z ciastkami owsianymi itp.


                jeśli chodzi o nasze zwyczaje to unikamy jedzenia w biegu, nie ma mowy o
                jedzeniu przy zabawie, na placu zabaw nie raz widziałam mamy biegające za
                maluchami i wtykające im banany. Jak nasze dzieciaki zostana poczęstowane czymś
                co trzeba zjeść od razu to już trudno, ale normalne jest,że jak sa głodne to
                wracamy do domu, myjemy łapki i siadają za stołem. Nie kupujemy też przekąsek,
                paluszków, chrupek. Jedzą ciasta, słodycze, czekoladę lub owoce na deser. Nie
                przepadam za wizytami u swojej własnej siostry! bo jej córeczka, bardzo wysoka
                i szczupła, ciągle zajada chipsy, frytki itp. Po każdej wizycie jest parę dni
                kwarantanny bez słodyczy ;)
                Nie pijemy zbyt dużo soków tylko wodę mineralną, dla dzieci z sokiem z cytryny,
                którą słodzą sobie cukrem pudrem (taka domowa lemoniada).

                mój mąż był w dzieciństwie drobny i chudzinka, jego mama wciskała mu jedzenie
                jak bawił się przelewając wodę w umywalce :) sam przyznaje,że lubił te zabawy i
                czasami nie jadł z premedytacją ;)
                • tygrysek30 Re: HORROR z karmieniem 07.11.06, 00:21
                  Dziekuje za pomysly, sa bardzo dobre jedynie w moim przypadku trzeba uwazac na biszkopty
                  bo niektore zawieraja mleko lub serwatke. Ryby do tej pory nie byly tolerowane ale byc moze
                  trzeba sprobowac ponownie, tylko o ile mi wiadomo ma to byc dieta plynna przez 4 tygodnie czy
                  sie myle?
                  Nie wiem jak Twoje dziecie, ale moje ma nieco niska jeszcze swiadomosc o obowiazkach i
                  kompletnie nie rozumie dlaczego jedzenie zniknie i nie pojawi sie do nastepnego karmienia,
                  probowalam to wdrozyc ale poprostu smutny odszedl. Nastepny posilek nie byl zjadany wcale
                  wiekszy ale wrecz przeciwnie mniejszy. Zoladek zaciskal sie i korczyl. Maly tracil ochote wiec
                  stwierdzilam, ze to nie tendy droga. Moj maly jest bardzo wrazliwy i bardzo go to dotknelo, ze
                  mu odmawiam jedzenia,jak chcial wrocic po godzinie. Moze troche to i zadzialalo ale nie jestem
                  pewna.
                  Do tej pory z malym nie bylo wiekszych problemow, 5 posilkow o ustalonych porach tylko, ze
                  on jest na tyle skreconym dzieckiem, ze nie jest w stanie usiedziec 30 min na siedzisku,
                  szybko sie nudzi. Powoli je, bo ma malo zebow. Mielismy problemy zdrowotne i dalej sa tylko
                  nikt nie moze dotrzec co mu jest. Ma duza niedowage i spada z 3 centyla, slaby wzrost. Jest
                  tez pod opieka endokrynologa ale na razie z racji wieku nie wdrozono zadnych powazniejszych
                  badan, dajac mu jeszcze szanse wyjscia z alergi ktorej objawy bardzo wolno ustepowaly, tym
                  bardziej ze ostatnio wyregolowalo sie tsh i waga sie poprawila. Dlatego maly byl podkarmiany
                  nieco, bo wazne bylo to aby napewno sie najadl. Podejrzany byl o to, ze zasycal sie paroma
                  kesami, potem juz, poniewaz byl ruchliwym dzieckiem, wolal rezygnowac z jedzenia a glod
                  zapijal woda ktorej sie ustawicznie domagal, bo tak bylo szybciej. Jedzenie sprawia mu nieco
                  meki, ma klopoty z przelykaniem bo ma troche za krotkie podniebienie. Dlatego traktuje sie go
                  nieco ulgowo i to nawet procentuje. Sadzamy go do stolu na jakis czas a potem przez nastepne
                  30 min jest dokarmiany po kesie. Zuje bardzo powoli, wiec dlatego poszukuje zajecia na czas
                  miedzy kolejnymi kesami.

                  Nie latam jednak za nim z lyzka. Zeby to mialo jakas forme siedze i wolam go po kolejny kes a
                  on przychodzi i bierze do buzi. Jak mowi mi ze 2, 3 razy, ze nie chce juz, daje spokoj, czasem
                  gdy mu sie odbeknie (ciagle ma jakies czkawki i zapowietrza sie) natychmiast powraca zjesc
                  cos jeszcze nawet jak juz sie wydawalo ze nic juz z tego nie bedzie. W zaleznosci ile zjadl
                  ustalam nastepna pore posilku. Nie moze byc stala pora bo zoladek glodny zaciska sie i
                  nastepne porcjie zjada coraz to mniejsze. Wazne jest zeby zjadal okreslona ilosc a jesli z jakis
                  powodow nie moze nastepny posilek jest szybciej. Dzieki temu waga sie ustabilizowala.
                  Druga sprawa ze wszedl w okres niezaleznosci. Sadzanie na siedzisku traktuje jako chwilowe
                  uwiezienie wiec juz tam nie sadzamy go, bo dla niego jest to presja. Wolne siedzenie przy
                  stoliku na krzeselku podzialalo zwiekszonym zainteresowaniem. To jego bieganie na razie jest
                  moim zdaniem testowaniem swojej wolnosci dlatego nie biegam za nim, pozwalam odejsc na
                  chwile a potem przywoluje ponownie i naprawde dziala. Mysle, ze jak poczuje sie juz swobodnie,
                  bedzie juz siedzial bardziej cierpliwie.
                  • u.too Re: HORROR z karmieniem 07.11.06, 09:58
                    Tygrysku , sama najlepiej wiesz czego potrzeba synkowi. Ja nawet nie próbuję
                    radzić. Przy pierwszym pobycie w szpitalu zauważyłam ,że inne mamy były lepiej
                    zorientowane co i jak. Czy Twój synek chorował dużo, czy dokuczało mu coś
                    jeszcze oprócz alergii ?
                    Myślę,że każdy ma jakieś drobne problemy, w zależności od kondycji organizmu
                    dziecka i jego charakteru też.
                    Nasza Ola miewa kryzysy, które staram się traktować zupełnie poważnie,
                    dodatkowo lubi rządzić a mimo to świetna z niej dziewczynka. Przy stole z
                    bratem siedzą chętnie, ale jak wspomniałam to nieźle się bawią przy okazji
                    jedzenia. Jak smarują naleśniki to i ścianę trzeba nieraz odmalować ;) Jedynie
                    z 2 plackami z majonezu żadna farba sobie nie poradziła.

                    Tak naprawdę to mam nadzieję,że te trudne dni jakoś miną i wkrótce będą za
                    nami.
                    Dieta całkowicie płynna chyba dotyczy pierwszych dni, później dzieci jedzą
                    pokarmy rozdrobnione, miękkie i nie powodujące 'nacisku'. Taka gotowana ryba
                    jest dosyć smaczna i o ile nie alergizuje jest dosyć pożywna.
    • tygrysek30 Re: HORROR z karmieniem 13.11.06, 13:08
      Dzieki za odpowiedz, niestety przesuneli nam termin operacji. Lzy stasnely mi w oczach tyle
      bylo przygotowan i stresu...13 listopad to jednak pechowy dzien. Rece mi opadly i nic mi sie juz
      nie chce. Nie moge zupelnie zrozumiec dlaczego tak sie dzieje a wlasciwuie oczywiscie powody
      znam, ale zupelnie do mnie to nie dociera. Sama leczylam sie kiedys i mialam operacje. Nic sie
      zeczywiscie od tych czaasow nie zmienilo, chyba poprostu bylam naiwna wierzac, ze jak sie ma
      termin to wszystko jest ustalone, to jakis koszmar.
    • grzegorz-kasia Re: HORROR z karmieniem 09.01.07, 13:19
      witaj,
      własnie przerabiamy ten sam temat.... karmienie po zabiegu. Nasz synek
      • annya11 Re: HORROR z karmieniem 09.01.07, 16:47
        2 dni po napisaniu postu problem jedzenia minął.
        Ilości na początku były śladowe - zarówno jedzenia, jak i picia. Szymon jest
        dopiero 5 dni od operacji, więc tak rzeczywiście nakarmienie takiego maluszka
        nie należy do najłatwiejszych.
        O ilościach trudno mi mówić, to było w zasadzie ciągłe dokarmianie. Ninka
        bardzo lubiła kaszki, więc robiłam bardzo płynne kaszki, które podawałam jej
        łyżeczką. Nie pozwalała sobie wprowadzić do buzi żadnego smoczka, więc napoje
        to także aplikowałam jej łyżeczką.
        Głowa do góry i duuuużo cierpliwości!!!
        Życzę Szymonkowi szybkiego powrotu do zdrowia!!!
        • grzegorz-kasia Re: HORROR z karmieniem 10.01.07, 18:05
          dzięki za informacje..... mamy nadzieje ze Szymon szybko sie przekona do
          jedzenia z butelki.. łyzeczka tez jakos nie za bardzo chce łykać. No cóż - jak
          mówisz musimy wykazac sie cierpliwością.

          pozdrawiam i dziekuję
          grzegorz
          • okosokole Re: HORROR z karmieniem 06.06.07, 11:34
            Minęło juz siedem dni od operacji zszycia podniebienia , a synek ma nadal
            problem z jedzeniem. Karmienie go to istny koszmar. Najgorsze jest rozpoczęcie
            karmienia bo wtedy każde włożenie smoczka do buzi i każdy wypity pojedyńczy łyk,
            to wielki płacz. Staram się nie karmić go na siłę ale jeść przecież coś musi
            więc żeby załapał i jadł - walczymy z nim np. przez godzinę. Po godzinie lub
            półtorej wielkiego płaczu wreszcie załapuje i zjada całą porcję. Wydaje mi się,
            że oprócz tego, że drażnia go szwy w buzi, może nawet boli, to dochodzi jeszcze
            brzuszek. Po wypiciu kilku łyków pręży się, słychać bulgotanie w brzuszku i przy
            płaczu pierdzi. Podaje mu lakcid. Proszę napiszcie jak to było u was z
            karmieniem i po ilu dniach koszmar sie skończył. Liczę , że z każdym dniem
            będzie lepiej ale póki co jest tak samo beznadziejnie. Moze powinnam podac mu
            coś innego na ten brzuszek albo iśc do lekarza. Prosze poradźcie.
            • adarn Re: HORROR z karmieniem 06.06.07, 13:14
              My jesteśmy 2 tygodnie po operacji (warga i podniebienie). Przez tydzień
              wszczykiwaliśmy mleko medelą więc nic nie powinno ją boleć a mimo to płakała.
              Nie miałam sumienia wsadzać jej smoczka do buźki bo to kończyło się jeszcze
              większym płaczem. Sonda u nas też nie zdała rezultatu. Nasza córcia po prostu
              przestała lubieć mleko i nie chce go jeść. Po tygodniu dałam jej zupkę i o
              dziwo zjadła beż żadnych problemów. Z resztą posiłków też kombinuję. Daję kleik
              na mleku z paroma łyżeczkami jabłuszka i 2 razy dziennie kaszka. Wszystko
              łyżeczką. U nas na brzyszek pomagało przepajanie. Życzę powodzenia.
              • mama_kubka Re: odnośnie mleka 06.06.07, 15:45
                Kubie po operacji zmienił się na chwilę całkowicie "gust kulinarny", wcześniej
                uwielbiał mleko, po operacji otrząsał się z obrzydzeniem, uznałam więc, że
                najważniejsze żeby jadł cokolwiek. Naszym hitem były słoiczkowe banany (przed
                operacją ich nie tknął), do wszystkiego co jadł (przez 3 tygodnie, chyba, tylko
                łyżeczką)dolewałam trochę mleka, co do bólu brzucha to myślę, że u nas
                winowajcą był rumianek (majaczy mi się, że on jest też wiatropędny).
                Po jakimś miesiącu nagle pożądliwie :-) popatrzył na swoją starą butelkę i
                wypił 210 mleka, po następnych 2 tygodniach nauczył się ssać ze zwykłej, banany
                raczej poszły w odstawkę. Może niektóre dzieci po operacji zupełnie inaczej
                odczuwają smaki. Będzie dobrze Dziewczyny :-).
                • u.too Re: odnośnie mleka 06.06.07, 17:28
                  sok bananowy nas dosłownie uratował po ostatnim zabiegu, przez 2 tyg. Olka nie
                  dała się namówić na nic innego, żałowałam,że nie przyzwyczaiłam jej do smaku
                  rumianku, bo reagowała na niego dosłownie z wstrętem

                  po 1 zabiegu przez tydzień protestowała, nie chciała nic dosłownie, przyszedł
                  dr Surowiec, pogadał do niej a ona wpatrzona wypiła 200 nutry - od razu
                  dostaliśmy wypis do domu, myślę,że mogła mieć do nas żal o ten zabieg
                • ania2812 Re: odnośnie mleka 06.06.07, 20:12
                  u nas było podobnie.Syn mleko odrzucił całkowicie zostały nam kaszki na mleku
                  modyf. zupki deserki itd.Od operacji minęly 4 misiące a mleka nie uznaje
Pełna wersja