mamapatryczka1
20.10.06, 14:23
witam,
Patryk mial robiony przeszczep 26 wrzesnia,we wtorek.Na operacje zabrali go o
13:30,to chyba bylo najgorsze gdy zabierała go p.anestezjolog,mały krzyczal
ze chce do mamy.operacja trwala ok.1,5 godz.po samym zabiegu gdy juz go
przywiezli na sale pooperacyjna,chwycil mnie mocno za szyje,i trzymal chyba z
15 minut.Buzke mial opuchnietą i troszke mu krwawiło,prawie cały czas
spał,raz poraz sie obudzil,ale gdy zobaczyl ze jestem przy nim to spal
dalej.W nocy byla przy nim pielegniarka,pacio byl w miare spokojny.
Na drugi dzien gdy do niego przyszlismy to byl na nas chyba
troszke "obrażony"bo nie patrzyl w nasza strone,tak jakby sobie myslał-
dlaczego mama i tata pozwolili mi to zrobic?,ale jak juz przeszlismy na
normalna sale to juz mu przeszlo.W dzien po operacji patryk prawie ciągle
tylko spał,był osłabiony i nózka go bolała.Pił ładnie herbatki,jadł
przewaznie jogurty albo serki.Z jedzeniem nie było problemów.Gorzej z
chodzeniem,w ten dzien jedynie pare razy stanął ale o chodzeniu nie było
mowy.Płakał ze ma ałka i nawet na siłe nic nie moglismy zrobic,był za mocno
osłabiony.W czwartek Pacio dostał wysokiej gorączki,znowu był bardzo
osłabiony,ciągle chciał spać.Lekarz,ktory mial dyzur powiedzial ze to
normalne po przeszczepie ze gorączkuje,ale nikt mu nie zajrzal do rany na
bioderku.Dopiero na drugi dzien,w piątek zajęła sie nim p.doktor prowadząca i
stwierdzila,ze skoro mały gorączkował to musi zobaczyć czy wszystko w
porzadku.No i niestety okazało sie,ze małemu zrobił sie krwiak na ranie,na
bioderku.Wsadzili mu sączke,aby wszystko tam w środku sie wyczyscilo.Patryk
płakał niesamowicie,zmiane opatrunku mial 3 razy dziennie.
No i mimo tego,ze powinien juz zaczac chodzic,to z tym mielismy duzy
problem.Stawialismy go na nogi,tłumaczylismy ze jak bdzie chodzil to
pojedziemy do domku,ze go nie bedzie bolało itd,ale nic nie skutkowało!Przy
kazdej próbie Patryk krzyczał niesamowicie,odrazu siadał a gdy chcielismy go
samego postawic to zaraz sie przewracał.Niestety nie jest to takie proste,jak
sie niektórym wydaje.Zabieralismy go nawet na spacery,na dwór,zeby go jakos
zagadac,żeby nie myślał juz o bólu ale naprawde było bardzo ciężko.Niby
chciał chodzic,ale gdy tylko ruszyl tą nóżka to zaraz bardzo płakał,ale my go
twardo prowadzilismy.Nie umiem opisac jaki to był dla nas
stres,wiedzielismy,ze im szybciej zacznie chodzic tym lepiej,ale on chodził z
podkurczonymi nóżkami.Dopiero w poniedziałek wzięła sie za niego p.doktor,gdy
byl na opatrunku.Gdy z nim wyszla z sali zabiegowej,chwyciła go za ręke i mu
powiedziala ze jak chce do mamy to musi isc sam,i tak ze strachu,z wielkim
płaczem i krzykiem ruszyl w nasza strone.Biedak szedl bardzo "wygięty" ale
szedł!!I w ten sposob z pomoca kochanej p.doktor Patryk przełamał strach i
wreszcie zaczął chodzic.Nie spodziewałam sie ze pacio jest takim wrażliwym
chłopakiem,bo normalnie to w miejscu nie usiedzi,ale ból i strach zmienia
zachowanie.We wtorek Patryk miał miec wyjete szwy ale niestety cały czas mu
sie jeszcze sączyło z nóżki wiec musielismy czekac.Najwazniejszy był fakt,ze
niemiał zadnego stanu zapalnego i ze ten płyn co mu wypływał był jałowy,takze
nic złego sie nie działo.Jednak p.doktor stwierdziła ze dopoki tam nie bedzie
juz sucho to nas nie wypusci.Tymbardziej ze my mieszkamy w Poznaniu,wiec w
razie jakby sie cos działo to jednak 300km.
Patryk dochodził do siebie,ładnie jadł,bawił sie na świetlicy,zacząl juz sam
chodzic i wreszcie w piątek pani doktor usuneła mu szwy i moglismy pojechac
do domku.W dniu wypisu juz miał czystą,zagojoną rane.
Takze nie było łatwo,kazde dziecko jest inne i inaczej przechodzi
operacje.Nasz synek akurat przeszedł to nie najlepiej,poprzednie dwie
operacje to było nic w porównaniu do przeszczepu.Teraz tylko myslimy czy
przeszczep sie przyjmie,bo niestety jak nóżka nie za dobrze sie goi to i
przeszczep moze sie nie przyjac,ale lekarze nas uspakajali ze najwazniejsze
to,ze nie bylo zadnego stanu zapalnego i ze tak czasem bywa.Takze jestesmy
dobrej mysli.
Zycze wszystkim dzieciom,ktore czeka przeszczep,aby przeszly go lepiej niz
Pacio.Jak my bylismy w szpitalu to byly jeszcze trzy inne dzieciaczki po
przeszczepie,i bylo tak róznie.Jeden chłopiec,3 letni na drugi dzien juz
zaczal chodzic,ale nie chciał jesc.Drugi chłopiec,juz starszy,miał ok.7
lat,zaczal chodzic tak w 3 dobie po operacji.Naprawde tu niema reguły,kazde
dziecko jest inne.My robilismy wszystko co w naszej mocy zeby pacio jak
najszybciej stanął na nogach,to był dla nas bardzo ciężki okres,nie
rozczulalismy sie nad nim,nie nosilismy go na rękach,wrecz
przeciwnie,próbowalismy wszystkiego,zeby tylko zaczal chodzic ale to nie
takie proste.Kto tego nie doswiadczy,ten nie zrozumie.
Zycze wszystkim powodzenia i mam nadzieje ze nikt tego nie doswiadczy.
pozdrawiamy serdecznie Agnieszka z Patryczkiem