pytanie o pobyt w szpitalu

18.06.07, 17:39
Witajcie.2 miesiące temu urodziłam córeczkę z rozszcepem podniebienia
twardegi i miękkiego. W tej chwili czekamy na operację w IMiD 9 sierpnia.tak
naprawdę mało wiemy jak to wszystko się odbywa, ile trzeba być w szpitalu,
czy mama może być z dzieckiem cały czas i jak wyglada karmienie po operacji?
Będę bardzo wdzięczna za informacje.a i mam jeszcze jedno pytanie. jaki jest
koszt oprecji i pobytu na koziej?
    • okosokole Re: pytanie o pobyt w szpitalu 18.06.07, 21:07
      Witaj serdecznie,
      Zawsze to ja zadawałam pytania na forum i opisywalam swoje problemy oczekując
      rady i wsparcia. Tym razem mogę nareszcie podzielić się moimi doświadczeniami i
      pomóc. Mój synek miał operację zszycia podniebienia miękkiego i uwolnienia
      mięśni języczka w Imid trzy tygodnie temu. Termin operacji mielismy wyznaczony
      na 29 maja, akurat w czasie kiedy większość szpitali w Polsce strajkowała. Imid
      również był na liście strajkujących szpitali ale na szczęście "dla dobra
      pacjenta" operacje i przyjęcia odbywały się normalnie. Co prawda przed
      wyznaczona data mieliśmy duży problem ponieważ kiedy zadzwoniłam parę dni przed
      wyznaczoną datą okazało się, że mojego synka mimo, że termin mieliśmy ustalony,
      nie bylo w planie operacji na ten dzień. Nie dałam za wygrana, wydzwaniałam
      codziennie a właściwie na trzy dni przed 29 majem, co godzinę i wreszcie kazano
      nam przyjechać. Tak więc do instytutu przyjęto nas dokładnie w tym dniu, na
      który byliśmy umówieni. Przyjęcie odbyło się bardzo sprawnie. Najpierw byliśmy
      na konsultacji u chirurga, w naszym przypadku był to dr Piwowar. Pan doktor
      zajrzał do buzi synka, zapoznał się z wynikami morfologii i moczu, po czym
      dostaliśmy dokumenty potrzebne do przyjęcia na oddział. Na oddziale musieliśmy
      trochę poczekać (w świetlicy) ponieważ jak się okazuje przyjęte dzieci zajmują
      łóżka , tych, które w danym dniu zostają wypisane do domu. Wbrew pozorom idzie
      to dość sprawnie, chociaż trochę czasu minęło zanim zostaliśmy ulokowani. Jedna
      osoba może być z dzieckiem non stop. My bylismy z mężem przy synku właściwie
      cały czas i mąż nie miał z tego powodu żadnych kłopotów. Ważne żeby ta druga
      osoba nie rzucała się w oczy czyli np. wychodziła w czasie kiedy jest obchód.
      Jeśli o nas chodzi, to u nas wszystko przebiegało według planu. Zostaliśmy
      przyjęci w poniedziałek rano. Wieczorem podczas obchodu, lekarz , który miał
      operować synka polecił aby od 4 godziny synek był na czczo. Z niejedzeniem też
      nie było kłopotów, chociaż bałam się, że synek będzie bardzo niespokojny jak
      poczuje głód. Nic takiego sie nie zdarzyło bo przed południem dostał kroplówkę.
      Dokładnie o 13 zabrano synka na salę operacyjną. Nie będę opisywac co wtedy
      przeżywaliśmy. W każdym razie po mniej wiecej 1,5 godzinie wyszedł do nas lekarz
      i poinformowal o przebiegu operacji. Powiedział , ze za pół godziny będziemy
      mogli zobaczyć synka. Potem na sali pooperacyjnej mogłam być tylko do godz. 19.
      Po interwencji u lekarza dyżurującego przedłużono mi czas do 22 ale po tej
      godzinie bezwzględnie musiałam opuścić salę. Na noc można wynająć pielęgniarkę
      za 200 zł ale w czasie kiedy ja jej potrzebowałam, akurat żadna nie mogła.
      zawierzyłam tym, które były na zmianie i w sumie nie żałowałam bo widać było ,
      że Panie cały czas chodziły i doglądały dzieciaczki. Mogłam nawet zadzwonić dwa
      razy w nocy i zapytać o synka. Na drugi dzien po operacji można już podawać
      dzieciaczkom herbatkę, a później mleczko. Nasz synek najpierw niechętnie ale
      wkońcu zassał. Wypijał po 40 ml herbatki lub mleczka i dlatego szybko moglismy
      trafić spowrotem na oddział. potem jadł już coraz lepiej więc w trzeciej dobie
      zostaliśmy wypisani do domku. Niestety w domu jedzenie znacznie się pogorszyło.
      W piatej dobie po operacji synek wigóle nie chciał widzieć smoczka - nie chciał
      ani mleczka ani herbatki, nawet łyżeczką nie bardzo chętnie jadł. Dobrze, że
      spróbowałam mu podawać kaszkę bo tylko to jadł przez tydzień. Od czasu do czasu
      na śpiąco udało mi się podać mu mleko czy herbatkę wtedy ssał bardzo ładnie i
      wypijał butle w kilka minutek. Na szczęście po dwóch tygodniach kłopoty z
      jedzeniem się skończyły. Teraz je już ładnie i chętnie. Może nie jest to jeszcze
      rewelacyjne tempo ale pewnie z czasem wyćwiczy się i w tym. Humor również zaczął
      mu dopisywać. jest bardzo wesoły i wydaje mi się, że już zapomnial o przykrych
      doświadczeniach. W peirwszych dwóch tygodniach był trochę płaczliwy i nerwowy.
      Teraz już odzyskał dawny spokój. problem sprawiają nam jedynie jego łapki
      ponieważ cały czas pakuje je do buzi ponieważ jest akurat w momencie kiedy
      zaczynają swędzieć go dziąsełka. Nie możemy spuścić go z oka nawet na sekundę bo
      od razu paluszki są w buzi. to na szczęście nie jest już wielki problem bo jest
      przynajmniej nadzieja, ze keidys bedzie mu mozna pozwolić na to żeby pogryzł
      sobie je do woli. Podsumowując , uważam, że przy odrobinie szczęścia (a my
      takie mieliśmy bo wszystko z małym wyjątkiem przebiegło bez problemu) można
      wrócić w instytutu zadowolonym. Najważniejsze, że synek został zoperowany przez
      bardzo dobrych fachowców i w bardzo dobrym momencie. Teraz, jak powiedział dr
      Piwowar wszystko w rękach Boga, bo od nbiego teraz zależy czy nie bedzie
      komplikacji czyli np. przetoki. Drżę o to strasznie ale mam nadzieję, że i tym
      razem szczęście nas nie ominie. Jestem dobrej mysli. Mam nadzieję, że Wy również
      będziecie mieli podobne odczucia podczas pobytu w Imidzie. tego z całego serca
      Wam życzę. Gdybyś miała jakiegolwiek pytania, służę pomocą. Pozdrawiam
      serdecznie i życzę szybkiego powrotu do zdrowia
      Kasia mama Dzielnego Szymonka
    • mig77 Re: pytanie o pobyt w szpitalu 18.06.07, 22:43
      Koszt operacji na koziej w styczniu tego roku 5 tys.zł( warga,podniebienie
      miękkie i twarde).Konsultacja wcześniej 100 zł.Pozdrawiam
    • ania2812 Re: pytanie o pobyt w szpitalu 18.06.07, 23:30
      witam mój syn również był operowany na Koziej1lutegp tego roku.Koszt to
      6000.Zależy to równiż od rozszczepu.U mojego syna zostało zooperowane
      podniebienie mikkie twarde,wargi(rozszczep obustronny)
    • ewita2510 Re: pytanie o pobyt w szpitalu 19.06.07, 10:55
      Dziękukę bardzo za odpowiedzi. mam jeszcze jedno pytanie, czy na oddziale mozna
      być z mężem przy dziecku? jestesmy z Łodzi a napewno z mężem byłoby mi łatwiej
      to wszystko przejść.
      • anetalewan Re: pytanie o pobyt w szpitalu 19.06.07, 16:20
        teoretycznie nie można, bo podpisujesz przy przyjęciu na oddział, że przy
        dziecku będzie przebywać tylko jedna osoba. Z resztą cały oddział jest
        obklejony informacjami, że przy dziecku może przebywać tylko jedna osoba. A
        praktycznie wygląda to tak, że ojcowie są na oddziale prawie cały czas, ale na
        noc muszą opuścić oddział.
        Powiem jeszcze tak. To, czy Twój mąż będzie mógł przebywać na oddziale zależy
        od tego, jaki lekarz ma dyżur. Na pewno mąż musi wyjść jak jest obchód,
        najlepiej przed obchodem, bo jak go zobaczą to będzie afera i narzekania
        lekarzy. No i też obecność taty na oddziale zależy od "kondycji" oddziału. Jak
        my byliśmy (początek czerwca) na oddziale panował rotawirus, kilkoro dzieci po
        operacji złapało rotawirusa (moja córka też) i wówczas cały personel strasznie
        pilnował, aby ojcowie nie wchodzili, bo twierdzili, że im więcej osób wchodzi
        tym więcej róznych chorób się może przewinąć. No i na pewno jest w tym dużo
        prawdy.
        Tak więc myślę, że w ciągu dnia na pewno będziecie mogli być razem, z nocą to
        raczej kiepska sprawa.
        Powodzenia
        A
        • u.too Re: pytanie o pobyt w szpitalu 19.06.07, 16:27
          na rotawirus podobno najlpszym sposobem jest obsesyjne mycie rąk, ja robiłam to
          po każdym dotknięciu klamki od drzwi ;) i udało się uniknąć, a moje dzieci nie
          należą do odpornych na wirusy
          profilaktycznie można zakupić taki dezynfekujący płyn Milton
          milton.gagu.pl/
          • anetalewan Re: pytanie o pobyt w szpitalu 19.06.07, 20:22
            No właśnie. Ja to robiłam w szpitalu, bo od samego początku naszego pobytu
            wszyscy mówili, że na oddziale rotawirus. No ale niestety, nie udało się
            uniknąć. W zasadzie myślałam, że się udało, ale dzień po naszym powrocie do
            domu zaczęło się. Na szczęście udało nam się już zwalczyć wirusa.
            Ale rzeczywiście warto to podkreślic, żeby pamiętać o myciu rąk, wręcz
            obsesyjnym w takich miejscach jak szpital.
      • mama_kubka Re: pytanie o pobyt w szpitalu 02.07.07, 21:30
        nie przejmuj się, że teoretycznie nie można, po jednym dniu mąż opanuje do
        perfekcji sztukę sprawiania wrażenia, że go nie ma. Jeżeli chodzi o drugą noc
        po zabiegu (wtedy kiedy Córeczka jest już z Wami) my byliśmy we dwoje, akurat
        było to z piątku na sobotę - w weekendy jest więcej luzu. W środku tygodnia,
        jeżeli będziecie zdeterminowani to też jest do zrobienia, wszyscy zdają sobie
        sprawę, że te początki w pojedynkę są bardzo trudne. Cóż poradzić - to jak
        zabawa w chowanego, praca personelu polega na tym, żeby co chwilę mówić, że
        może być 1 osoba, tata sunie do kuchni, świetlicy, toalety, na schody itp. i
        wraca do Was :-).
Pełna wersja