Dodaj do ulubionych

Kolejne orzeczenie o niepełnosprawności...

16.07.08, 23:26
Dzisiaj odebrałąm orzeczenie, w którym stwierdzono że moja córka nie
jest już osobą niepełnosprawną - mówiąc szczerze jestem zaskoczona
tą decyzją. Pierwsze orzeczenie otrzymała 30 czerwca 2006, czyli jak
miała 4,5 miesiąca (jeszcze przed operacją). Było wydane na 2 lata.
2 lipca miałyśmy ponownie komisję lekarską, a decyzję już znacie.
Zamierzam się odwoływać - może ktoś już był w takiej sytuacji? Dodam
tylko, że regularnie jeździmy do W-wy do logopedy, ortodonty, bywamy
u chirurga i foniatry (pokonujemy ponad 500km w obydwie strony).
Dokumenty miałam wypełnione przez p. Profesor, która jest osobą nad
wyraz kompetentną.
Uważam,że decyzja jest krzywdząca, uderza m.in. w zapis "możliwość
poprawy stanu funkcjonalnego pod wpływem leczenia i rehabilitacji,
albowiem wyjazdy do W-wy to znaczące koszty.
Co zawrzeć w odwołaniu??? Mam na to tylko 14 dni!!!
Obserwuj wątek
    • kala57 Re: Kolejne orzeczenie o niepełnosprawności... 17.07.08, 09:34
      Napisz w odwołaniu, to, co podajesz, że proces leczenia i
      rehabilitacji nie jest zakończony i wymaga dużych nakładów
      finansowych, ja dołączałam też ksero dokumentacji medycznej z IMiD i
      wszelkich innych poradni, gdzie bywaliśmy. Szymon dostał orzeczenie
      na rok:(.
      A tak na marginesie: czy wiesz może do kiedy mgr Radkowska jest na
      zwolnieniu ?
    • bubasio Re: Kolejne orzeczenie o niepełnosprawności... 17.07.08, 12:18
      kurcze co za jacyś debilni lekarze w tych komisjach siedzą??
      mój Kuba ma 8 lat i do tej pory bez problemu dostawaliśmy orzeczenie- obecne ma
      do końca tego roku i będę składać o przedłużenie
      ale wracając do niedouczonych lekarzy - jak stawałam na pierwszą komisję- Kubas
      miał kilka miesięcy- to taka młoda lekarka zapytała mnie czy on ma ten rozszczep
      od urodzenia!!!
      no coments- więc się nie dziw że jeżeli już buzia zaszyta to dla nich dziecko
      zdrowe
      • annya11 Z serii białe kitle... 17.07.08, 12:28
        Wizyta trwała 1,5, 2 minuty - ograniczyła się do osłuchania (!!!)
        młodej, spojrzenia na język (a z nim akurat wszystko w porządku), i
        patrzenia w dokumentację (nota bene bardzo profesjonalnie
        przygotowaną przez panią Profesor). Padło jedno pytanie - jak się
        nazywasz (skierowane do dwulatki)?
        Noł koments.
        • palineczka16 Re: Z serii białe kitle... 19.07.08, 13:39
          Wita serdecznie.

          Odwołując się do 'Wojewódzkiego Zespołu do Spraw Orzekania o
          Niepełnosprawności' nie trzeba mieć ponownie wypełnionych
          dokumentów, tylko napisać podanie do Miejskiego Zespołu,
          który z kolei całą pełną dokumentację przesyła do Wojewódzkiego.

          Obecnie mam 18 lat i bardzo podobną sytuację,
          teraz odwołuję się już do sądu, bowiem jestem po 9 operacjach,
          jeszcze czekają mnie kolejne korekty...
          Oni naprawdę nie zdają sobie sprawy
          ile pieniążków pochłania każdy pobyt,
          czy choćby zwykła wizyta kontrolna u foniatry,
          logopedy, czy ortodonty - normalnie szkoda słów.


          Racja, racja... NOŁ KOMENTS!
      • ilona3211 Re: Kolejne orzeczenie o niepełnosprawności... 22.07.08, 09:50
        Witaj ja miałam taka sama sytuacje.Odebrali nam ponad dwa lata temu odwoływałam
        sie i efekt taki sam.Nie mam pojecia jak ;zwykły;lekarz moze o tym
        decydowac.Równiez jezdze do Warszawy regularnie co 6-7 tyg do ortodonty.Córka ma
        teraz 14 lat,zastanawiam sie czy ponownie sie ubiegac o niepełnosprawnosc
    • annya11 Re: Kolejne orzeczenie o niepełnosprawności... 28.07.08, 16:54
      Zawiozłam odwołanie, dołączyłam dokumentację, w tym dodatkowo pismo
      od naszej ukochanej pani logopedki. Za 2-3 tygodnie poznam
      odpowiedź. Jeśli nadal będzie negatywna, będę odwoływać się dalej. I
      nie chodzi tu tylko o owe 153zł (które pokrywają część kosztów za
      dojazdy), ale przede wszystkim o zasadę. Jak można robić
      oszczędności kosztem zdrowia dziecka? Dla mnie to niepojęte...
        • annya11 Nie rozumiem, 30.07.08, 17:46
          od czego zależy okres przyznania decyzji o niepełnosprawności?
          Pierwsze orzeczenie Miśka miała na 2 lata, teraz nagle
          się "naprawiła"?
          Kurcze, gdzie się podziali kompetentni lekarze???
          • palineczka16 Re: Nie rozumiem, 01.08.08, 01:06
            "Kurcze, gdzie się podziali kompetentni lekarze???"

            Bardzo trafne pytanie!

            Pisząc odwołanie do Sądu...
            (niestety już dwa razy stawałam na komisję
            tu na miejscu w Radomiu, następnie w Wa-wie...
            nie przyznali mi zasiłku, mimo 9 przebytych operacji,
            na których leczenie się nie zakończyło:(!)
            poprosiłam o obecność chirurga, bądź osoby 'znającej' się na rzeczy,
            żeby sama określiła mój faktyczny stan zdrowia i dalszy tok leczenia.

            Kompetentni lekarze heh...

            Będąc na komisji miesiąc po operacji i sama nie mogąc jeszcze do
            końca mówić mama wspomniała pani doktor,
            która mnie 'oglądała' -
            "tylko pani doktor prosimy uważnie z noskiem,
            bo wprawdzie minął miesiąc, ale córka ma jeszcze szwy
            i boli ją cały nosek", a pani doktor -
            "chyba to ja jestem lekarzem i bez przesady,
            to jest duża panna," - nie trzeba było długo czekać...
            Pani dr z komisji bach czubek nosa w jedną stronę,
            w drugą, do góry... a mi łzy po policzkach płyneły,
            i jeszcze tekst "taka duża dziewczyna i płacze"
            ~ po prostu mnie zamurowało! Nic się nie odezwałam...

            Nie wiem, czy Państwo mogą sobie to wyobrazić...
            nawet dziś prawie pół roku po operacji ja nie mogę się
            hm norlanie "wysmarkać",
            czy nawet po prostu zwyczajnie wytrzeć nos...
            Zresztą sam dr Piwowar wspominał,
            że operacja była dosyć poważna miałam 'ruszaną'
            caluteńka chrząstkę i do roku nos ma prawo mnie boleć
            i mam bardzo uważać - do tej pory oprócz wizyty na komisji nie
            zdarzył mi się 'żaden wypadek'-bardzo uważałam, uważam,
            dbałam i dbam... i tak się właśnie zastanawiam,
            apropos lekarzy 'badających' na komisji...
            czy np. ludzi niewidomych bada kardiolog,
            który chyba nie do końca orientuje się
            w innych wadach/chorobach oprócz serduszka?

            Ajjj, szkoda gadać...
            • annya11 Paulinko, 01.08.08, 22:38
              ze łzami w oczach przeczytałam Twój post. Woła on wręcz o pomstę do
              nieba. Przytulam Cię w tej sytuacji delikatnie i trzymam kciuki aby
              wszystko zakończyło się dobrze.
              Nieco inna historia - koleżanka miała mikroskopijnego kleszcza, a że
              jest w ciąży do tematu podeszła poważnie (tym bardziej że wregionie
              króluje borelioza). Był późny wieczór, ona na działce. Zadzwoniła do
              mnie, ja po poradę na pogotowie. Kazano jechać do szpitala
              zakaźnego. Pojechałam po nią, zawiozłam, a lekarka odmówiła
              wyciągnięcia, bo jak stwierdziła "ona nie jest od tego".Chciała to
              zrobić pielęgniarka, dostała ochrzan. W nocy dzowniłam po
              szpitalach, bo odmawiano pomocy. Jeden z argumentów to stwierdzenie,
              że nie mają porodówki (koleżanka jest w piątym miesiącu). W
              rezultacie po 2 godzinach kleszcz został wyciągnięty. Pojechaliśmy
              po oświadczenie, że odmówiła pomocy. Oczywiście nie chciała niczego
              napisać. Tym bardziej byłam zaskoczona, że to dziewczyna krótko po
              studiach:(
              Na szczęście nie wszyscy są tacy!!! W mojej ocenie Ci prawdziwi, z
              powołania są zawsze przy pacjencie (są na oddziałach), a gryzipiórki
              w białych kitlach zasiadają w komisjach i są baaardzo mądrzy:(
        • annya11 Absurdów ciąg dalszy... 21.08.08, 17:14
          Odpowiedzi nie dostałam, mimo że odwołanie złożyłam w terminie do
          Wojewódzkiego Orzecznika. W poniedziałek pojechałam się dowiedzieć
          jak się rzeczy mają. A tymczasem... mało uprzejma Pani
          odpowiedziała, że podtrzymują decyzję odmowną (?) - przecież
          odwołanie nie do nich składałam (!)i że dopiero teraz przekazują do
          Wojewódzkiego. Tak więc w dalszym ciągu nic nie wiem!!!
    • annya11 Sukces? 08.09.08, 17:54
      Dzisiaj miałyśmy komisję lekarską u Wojewódzkiego Orzecznika. Ku
      mojemu zaskoczeniu (bo przestałam już wierzyć w sprawiedliwość),
      Ninka otrzymała orzeczenie do 31 grudnia 2009. Wyjątkowo miłe były
      panie zasiadające w komisji (zdecydowanie bardziej profesjonalne od
      poprzednich). Cóż, pomijając przeprowadzony skupulatnie wywiad, to
      dodatkowo została połechtana moja próżność zawodowa:)
      Zastanawiałam się, czy sukces to dobre słowo. Czy sukces to
      kompetentny lekarz w komisji? Czy sukcesem trzeba nazwać możliwość
      leczenia dziecka bez obawy o finanse? Cóż, regularne dojazdy do Wawy
      dość mocno uszczuplają domowy budżet. Chory kraj, chory system...
      Łapię się jednak na tym, że jeśli chodzi o córeczkę to przestaję być
      zawodowo tym kim jestem, a staję się zwykłą, czasami nieco zagubioną
      mamą, dlatego też baaardzo dziękuję za wsparcie i zainteresowanie -
      niewątpliwie dodało mi sił w walce z biurokracją.
      Ania
      • adasimama Witam :) 11.09.08, 13:56
        Dołaczając się do waszego tematu ,mam synka który ma roczek urodził
        sie z rozczepem wszystkiego,na komisji stawaliśmy w pażdzierniku
        zeszłego roku i orzeczenie dostalismy tylko na rok(komisja w Bytomiu
        woj.Śląskie)Podczas komisji doktor orzecznik notabebe
        p.psycholog,stwierdziła iz wada mojego synka to jest zwykła
        kosmetyczna sprawa,powiedziała to nie zaglądajac do buzi ,nie
        ogladajac wogóle dziecka tak było przed jednoetapowka w warszawie,az
        sie boje co będzie teraz na począku pażdfziernika mamy złożyc na
        nowo dokumenty na komisje ,czekamy na kolejna operację -przeszczep
        kosci do zebodołu,aż sie boje pomyslec co tym razem p.doctor
        wymysli.Powodzenia dla wszystkich,pozdrawiam.Krysia z Piekar
        slaskich
        • mok8 Re: Witam :) 17.12.08, 01:53
          ...dawno mnie nie było...ale przypomnę się....my mamy orzeczenie od 2006 do 2012 przyznane w Łodzi...Zastanawiam się czy nie ma jakichś uregulowań prawnych(czy co tam mają w tym NFZ/ZUS i wogóle) które by z góry narzucały na jaki okres przyznac niepełnosprawnośc na okresloną chorobę,schorzenie czy wadę....?Zadaje sobie również pytanie czy można stawiac się na komisji w dowolnym mieście?
          To dziwne,przykre,chore abyśmy mieszkając w jednym kraju mieli tak nierówny dostęp do tych samych praw....i jakim prawem jakiś niedouczony konował ma oceniac pracę dobrych i bardzo dobrych chirurgów łapiąc za delikatny i chory jeszcze nosek...-nie ręczyłabym za siebie!!!!Kochani trzymajcie się...
      • wiggy Re: Sukces? 15.09.08, 15:45
        Witam, dziś odebrałam orzeczenie o uznaniu mojego synka rozszczepka
        (częściowy rozszczep wargi i wyrostka), za w pełni sprawnego i o co
        mi chodzi. Na komisji nawet za bardzo papierów nie chceli ,
        osluchali powiedzieli ze sie smieje i super. Dzis biorę się za
        odwołanie stad prosba do tych ktorzy juz maja to za soba o jakis
        wzór takiego pisma, może jakies sensowne uzasadnienie juz sama nie
        weim co mam im napisac. Jestesmy przed pierwsza operacja wiec
        jeszcze dluga droga przed nami.Moj mail: wiggy-kobietka@wp.pl.
        Pozdrawiam i dziękuję z góry.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka