Dodaj do ulubionych

Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same?

07.05.09, 21:56
czasami nachodzi mnie smutek, przygnębienie...
dlaczego to ja? dlaczego mnie to spotkało?Mam 20lat, cięzko mi jest-
nigdy nie miałam chłopaka...jak to jets u Was? Jak radziliście sobie
z imprezami, znajomymi?Jestem w takim wieku, że czasami jest mi
ciężko-znajomi mają pary,a ja?zawsze sama. Czy osoby dorosłe mogą
się wypowiedzieć? Jak to z Wami było?Długo czekaliście na sowją
połówkę, która pokochała Was za wszystko.. chyba staję się jakąś
desperantką,eh.
Obserwuj wątek
    • grimka6 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 08.05.09, 08:37
      Jestem w podobnym wieku i podobnej sytuacji jak Ty. I powiem Ci,że czasami też
      mi się włancza "dołek samotnści". Myśli, że nigdy nikogo nie miałam i nie będę
      miała itd i z tego co wiem,to dużo młodych osób z rozszczepem ma podobne chwile.
      Ale znam osoby, które pomimo swojej wady znalazły drugą połówkę i są
      szczęśliwe:) Ja wierze,że gdzieś tam czaka ta połówka i przyjdzie czas,że ją
      znajdę i też wierzę,że ta Twoja polówka też się znajdzie w odpowiednim czasie.
      Bądź cierpliwa i nie szukaj na siłę. Zadałaś pytanie "jak długo"-myślę,że to
      zależy od każdej osoby indywidualnie. Jedni znajdują szybciej,drudzy później..
      Powiem Ci jeszcze,że nie tylko osoby z rozszczepem mają z tym problem..Znam
      wiele osób,które mają ten sam problem i wpadają w desperacje z tego powodu, a
      nie mają rozszczepu. Ogólnie to rozumiem Cię doskonale ale cierpliwie czekaj,a
      zobaczysz,że się opłaci:D
      pozdrawiam cieplutko;)
      • xoma Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 08.05.09, 20:54
        Dziewczyny wiem, że nie jest Wam łatwo w dzisiejszym świecie, gdzie tak bardzo
        liczy się wygląd. Ale głowa do góry - nie dla wszystkich wygląd jest
        najważniejszy. Ja urodziłam się śliczna i zdrowa. Kochana i hołubiona. Niestety
        miłość rodziców nie zawsze jest w stanie ustrzec przed złem. Miałam wypadek, w
        którym straciłam obie nogi. Byłam mała nic nie pamiętam. Za to pamiętam drwiny
        kolegów, brak poczucia wartości i tą pewność, że zawsze będę sama bo nikt nie
        zechce kaleki. O jakże się myliłam. jak poszłam na studia doszłam do wnioski, że
        moje nogi, a właściwie ich brak nie są żadną przeszkodą. Jestem młoda, mądra,
        zaradna i jeśli ktoś nie chce się ze mną zadawać to on na tym traci, nie ja. Z
        facetami było gorzej, ale tym tez przestałam się przejmować, bo w dzisiejszym
        świecie nikt już nie wytyka osób samotnych. Aż pewnego razu stanął na drodze
        mojego życia ktoś, komu zupełnie nie przeszkadzało to, że nie jestem kompletna.
        I teraz razem pochylamy się nad piękną dzieciną.
        "Najpiękniejsze jest niewidoczne dla oczu"
    • ania_aaa0 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 15.05.09, 16:00
      Teraz juz wiem, że w dużej mierze problem lezy w niskiej samoocenie. Sami sobie
      nie dajemy szansy.
      Boimy sie nowych znajomości i boimy sie reakcji innych.
      Młodość juz dawno za mną, Wy macie po 20-30 lat, wiec macie czas rozwinąć skrzydła.
      Poza rozszczepem z natury jestem średnio urodziwa i... i okazało się, że w
      zasadzie problem rozszczepu to mój problem a nie faceta.
      Patrzą na figurę intelekt, serce, a ci co patrzą tylko wyłącznie na zewnętrzność
      nie sa warci zainteresowania. Ja jestem w trakcie szukania sobie kogoś. Nie wiem
      czy znajdę, bo więszość mężczyzn w moim wieku jest zajętych już, albo są
      zdziwaczałymi egoistycznymi kawalerami, albo rozwodnikami ze zjechaną psychiką
      doszukującymi się w każdej kobiecie parszywego charakteru swojej byłej żony. Co
      dziwne pomimo rozszczepu podobam się...przynajmniej fizycznie.
      Mężczyźni muszą dojrzeć do tego aby zrozumieć co w kobiecie jest cenne i patrzyć
      na nią jako na całość. Raczej od licealisty nie ma co tego wymagać.
      Ja tez dopiero odkryłam, ze tez mam jakies oczekiwania w stosunku do mężczyzny,
      a nie mam sie tylko cieszyć i mu służyć, bo mnie chciał z rozszczepem.
      Podstawa moje młode koleżanki to dbajcie o siebie i zróbcie dla siebie te
      operacje, które wam poprawią samopoczucie a przede wszystkim podniosą samoocenę.
      Pewnego dnia tez będziecie słyszeć jak ja, że wszystko we mnie się im podoba i
      takie inne (hehehe) rzeczy.
      Jak i się rozwali związek to bynajmniej nie przez rozszczep lecz przez
      niepokorny charakter.







    • aneczka_mama_kubusia Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 28.05.09, 15:44
      Zdecydowanie nie, mam półtora rocznego synka z rozszczepem ale i też 22-letniego
      znajomego który w tamtym roku wziął ślub i urodziło im się śliczne zdrowe
      dzieciątko, a może problem tkwi w tobie może powinnaś się poradzić jakiegoś
      fachowca oczywiście nie chcę cię urazić ale na pewno nie ma powodu do
      zadręczania się po prostu może czujesz się nie pewnie i to odbija się ujemnie na
      twoim życiu towarzyskim ale musisz uwierzyć w siebie bo NA PEWNO nie jesteś
      gorsza. pozdrawiam
    • mapolaja Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 26.06.09, 10:39
      Witam wszystkich serdecznie!! Zaręczam, że to, czy ktoś jest sam,
      czy w parze, nie ma wielkiego związku z rozszczepem. Ja również
      urodziłam się z tą wadą, mam 26 lat, wspaniałego męża i śliczną
      zdrową córeczkę. Myślę, ze wiekszym problemem niż wygląd, jest
      upośledzenie mowy, bo jak poznać, ze ktoś jest sympatyczny,
      inteligentny, dowcipny, gdy ciężko go zrozumieć.Także o to dbac
      należy najbardziej. No i codziennie powtarzac sobie, ze jest sie
      wspaniałum wyjątkowym i pięknym człowiekiem(tak, tak, kiedys choc
      troszke uda sie w to uwierzyc). Znajdźcie w sobie coś ladnego np
      oczy, wlosy, nogi i na nich sie skupiajcie a pozniej przekonacie
      sie, ze blizny nie rzucaja sie tak bardzo w oczy a wogole jesli
      chodzi o cala twarz to przeciez tyle brzydszych dziewczyn mnie mija,
      choc wcale rozszczepu nie miały;)
      A meża poznalam jak mialam 21 lat, wczesniej spotykalam sie z
      kilkoma chlopakami, kilku dalo mi do zrozumienia ze moga spedzac ze
      mna czas, ale woleliby by raczej nikt nas nie ogladal razem jako
      pary, wiec nie zawsze bylo super.
      Teraz mam przystojnego meża(niestety podoba sie kobietom;) ) i choc
      wiem ze mnie bardzo kocha i teoretycznie jestem swiadoma swojej
      wartosci, to czasem lapie sie na tym, ze jestem mu wdzięczna, ze
      chce byc ze mna i zdecydowal sie na to, bym urodzila nasze dziecko.
      Wiec głowa do góry!!jeśli do siebie "dopuscicie" ludzi znajdzie sie
      ktoś, kto Was pokocha za calokształt. Trzymm kciuki i Zyczę
      szcześcia, nie tylko w miłości!
      • grimka6 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 26.06.09, 12:30
        "Myślę, ze wiekszym problemem niż wygląd, jest
        upośledzenie mowy, bo jak poznać, ze ktoś jest sympatyczny,
        inteligentny, dowcipny, gdy ciężko go zrozumieć.Także o to dbac
        należy najbardziej."

        Zgadzam się w 100%. Przynajmniej w moim przypadku to jest prawda.
        Ale to też można naprawić! I to w kazdym wieku-jak to moja Pani logopeda mówi:
        NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO!!!!!!!!
        U mnie jest to ogromny problem...zaczełam chodzić do logopedy w wieku 18 lat i
        dla wielu osób jakiekolwiek wyleczenie mnie było nierealne ale na szczęście
        trafiłam na wspaniałą logopede i po 1,5 roku widać postępy:) Wiem że wiele
        przede mną ale wierzę,że będzie dobrze:) I namawiam wszystkich do pozytywnego
        myślenia i walki. Bo jeśli się poddamy to sami skreślimy swoje życie!
        Poozdrawiam wszystkich:)
    • maadziulka80 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 26.06.09, 12:15
      Hej hej! Ja urodziłam się zdrowa a też miałam w twoim wieku podobne problemy.
      Zawsze bałam się bliskości i odrzucenia, bo....uważałam, że nie zasługuje na
      miłość (z różnych powodów) Takie odczucia są znane i bliskie wielu osobom i nie
      koniecznie związane z chorobą. Znalezienie wartościowego partnera nie jest łatwą
      sprawą wbrew pozorom i nie załamuj się kolejnymi próbami, czy próbami prób. W
      ten sposób uczysz się siebie. Pytałaś się kiedyś czego ty oczekujesz od drugiej
      strony? Jakie są twoje potrzeby? Jeżeli nie będziesz umiała o nie zadbać w
      związku, uwierz mi wcześniej czy później wszystko się rozpadnie, albo będziesz
      tkwiła w bardzo nieszczęśliwym małżeństwie. Akceptujesz siebie? Umiesz
      powiedzieć o swoich plusach? Jesteś dumna z czegoś co osiągnęłaś? Jeżeli tak to
      super, jeżeli nie to jak oczekujesz od drugiej strony, że dostrzeże w tobie coś
      czego ty sama nie widzisz? Kiedyś ktoś powiedział, że żeby być kochaną musisz
      pokochać najpierw sama siebie i to jest najświętszą prawdą. Mówię ci to jako
      szczęśliwa mężatka i przyszła matka. Mój dzidziuś najprawdopodobniej będzie miał
      rozszczep i zadbam o to (a przynajmniej będę się starała) żaby moja córka nigdy
      nie czuła się gorsza z powodu rozszczepu. A i jeszcze jedno...jeżeli masz do
      siebie jakieś zastrzeżenia to działaj i zmieniaj się! Rób to wszystko dla siebie
      a nie dla przyszłego faceta. Jak odzyskasz poczucie własnej wartości zjawi się
      ktoś kto będzie tobą wręcz zachwycony. Szczęśliwi i zadowoleni ludzie
      przyciągają szczęśliwych i zadowolonych ludzi i głowa do góry! Jesteś jeszcze
      bardzo młoda jeszcze dużo przed tobą. Ale zawsze pamiętaj, że jesteś wyjątkowa.
      A i na koniec osobiście znam 2 osoby, które miały roszczep...obie są mężatkami z
      dziećmi u boku.
      • ania_aaa0 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 27.06.09, 01:36
        Cóż... wszystko zależy od tego w jakim stopniu wada jest widoczna.
        Teraz to i ja mogę powiedzieć, że rozszczep nie ma znaczenia w znalezieniu sobie
        mężczyzny. Dopiero kolejna operacja dała mi wygląd, który jest akceptowany przez
        mężczyzn. Wcześniej nie było tak różowo.
    • ani.a80 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 04.07.09, 17:09
      Witam Was to jest mój pierwszy post na tym forum Mam 29 lat
      całkowity rozszczep obustronny. Jestem samotną osobą i bardzo mi z
      tym źle zważywszy że wielkimi krokami zbliżam się do 30. W moim
      środowisku i rodzinie wszyscy pozakładali rodziny. Tylko ja zostałam
      z piętnem starej panny.Zaczynam wątpić że kogoś znajdę. Zazdroszcze
      wam Kobietki, że znaleźliście swoją połówkę i że mężowie Was odkryli
      bo niewątpilwie jesteście wyjątkowe. Gdzie takich mężów szukać?
      Jestem po studiach miałam abitne plany, że będę pomagać i dzielić
      się swoim doświadczeniem, ale za każdym razem po rozmowie
      kwalifikacyjnej mnie odsyłają z kwitkiem zaczynam obwiniać swoją
      wadę i to jak wygldam. Akurat na mowę specjalnie nie muszę narzekać
      jak na tą wadę to mówię całkiem wyraźnie. Niektórzy się nawet
      dziwili że mam też rozszczep podniebienia. Zrobiłam badania
      genetyczne - wyszły negatywnie. A jednak jest ogrmny lęk, że
      mogłabym urodzić dziecko z tą wadą. Obserwuje sobie matki które
      przyjeżdżaj do szpitala ze swoimi pociechami i widze że jedno z
      rodziców ma tą samą wadę co dziecko. Dlatego nie pozwalam i nie
      dopuszczam do siebie mężczyzn. Przynajmniej wysunełam taki wniosek.
      Taka paranoja chcę i boję się. Nie wiem jak się tego pozbyć.
      Wiadomo, że poznawanie kandydatów wiąże się z uzewnętrznianiem tego
      co się przeszło. Wielkokrotnie byłam publicznie wyśmiewana i obawiam
      się że ja się zaangarzuje a jednak ta druga połówka nie wytrzymie
      presji otoczenia i kiedyś wymięknie. To tyle o sobie. Pozdrawiam Was
      wszystkich i goroco ściskam.
      • tomasz-wojtowicz Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 07.07.09, 23:17
        Aniu,
        Wiem dokladnie, co czujesz.Jesli znajdziesz chwile czasu to
        przeczytaj moja historie na stronie Michala Sobali (historia nr
        25).Ja mam takie same obawy jak Ty.Szczegolnie jesli chodzi o
        genetyke itd.Jesli masz ochote to napisz
        (tomaszwojtowicz1@tlen.pl) , a "poklikamy" sobie o tym i o tamtym:)
        Pozdrawiam,
      • gryska17 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 12.07.09, 11:27
        ani.a80 napisała:

        Zrobiłam badania
        > genetyczne - wyszły negatywnie. A jednak jest ogrmny lęk, że
        > mogłabym urodzić dziecko z tą wadą. Obserwuje sobie matki które
        > przyjeżdżaj do szpitala ze swoimi pociechami i widze że jedno z
        > rodziców ma tą samą wadę co dziecko. Dlatego nie pozwalam i nie
        > dopuszczam do siebie mężczyzn. Przynajmniej wysunełam taki wniosek.
        > Taka paranoja chcę i boję się. Nie wiem jak się tego pozbyć.

        Są o wiele gorsze choroby uwarunkowane genetycznie niż rozszczep. W ich obliczu nasza wada to nic takiego. A my mamy ten luksus, ze wiemy jak ją zminimalizować oraz skutki jakie może wywrzeć ona na psychice dziecka.

        • jadziamama Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 31.07.09, 15:56
          GRYSKA17
          NIE MARTW SIĘ BO TO I TAK NIC NIE DA.
          JA JSETEM PO ROZSZCZEPIE PODNIEBIENIA I WARGI. MAM KOCHANEGO MĘŻA I
          ZDROWEGO SYNKA, CHOCIAZ W MOJEJ RODZINIE MÓJ BRAT TEŻ MA ROZSZCZEP A
          ON TEŻ MA TRÓJKE DZIECI I ONE NIE MAJA ROSZCZEPU. TAKŻE CO MA BYC TO
          BEDZIE. MOI RODZICE BYLI ZDROWI W RODZINIE NIE BYŁO OSÓB Z
          ROZSZCZEPEM A MIELI DWOJE DZIECI Z TA WADĄ,A WIESZ ZE W MAŁYM
          ŚRODOWISKU TO DOKUCZAJĄ I WYMYSLAJĄ JAKIEŚ PODTEKSTY ŻE TO ZA KARĘ
          BÓG UKARAŁ RODZICÓW. ALE PRZECIEŻ BÓG JEST MIŁOŚCIĄ I NA PEWNO NIE
          KARZE LUDZI W TEN SPOSÓB
          POZDROWIENIA JADWIGA
    • eve_00 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 18.07.09, 12:08
      witaj.mam 25 lat i obecnie jestem sama, ale to tylko i wyłącznie moja wina. urodziłam się z rozszczepem wargi górnej. zawsze byłam bardziej wrażliwa niż ludzie znajdujący się wokół mnie. czasami mam gorsze dni i użalam się nad sobą obwiniając o wszystko moją bliznę....ale prawda jest zupełnie inna....mam wielu przyjaciół, znajomych, jestem bardzo lubiana i chętnie zapraszana....często to ja rozkręcam imprezę, lubię być w centrum zainteresowania.. mam też bardzo duże powodzenie u chłopaków, nigdy nie narzekałam na brak adoratorów, wręcz przeciwnie miałam ich tylu,że nie wiedziałam którego wybrać....zawsze był wokół mnie wianuszek chłopców ( mądrych, inteligentnych, przystojnych), którzy spełniali moje zachcianki...byłam nawet z chłopakiem, który miał kilka dziewczyn ( typowy casanova) a zakochał się właśnie we mnie.... jestem bardzo ładna, ale zawsze doszukuję się dziury w całym....to kwestia podejścia.... trzeba uwierzyć w siebie i ponosić odpowiedzialność za swoje czyny, czyli po prostu trzeba dorosnąć... ten syndrom bycia gorszym jest tak naprawdę nam na rękę bo zawsze można się łatwo wytłumaczyć z wszelkich niepowodzeń...
      ostatnio poznałam pewnego chłopaka (to tylko kolega) gdy mu wspomniałam ze chce pozbyć sie blizny i zrobić sobie operację powiedział że jestem nienormalna.... ponieważ blizna jest częścią mnie, mojej historii i dzięki niej staję się jeszcze bardziej interesująca i piękniejsza.... bardzo mnie zaskoczył bo jeszcze nikt nigdy nie powiedział mi nic takiego, poważnie zastanowiłam się nad tym co powiedział i muszę z bólem przyznać że miał rację...
      musisz uwierzyć w siebie i swoje możliwości... będzie coraz lepiej... musisz pokochać swoją bliznę i uczynić z niej swój atut... tak postępują wszyscy znani ludzie...
      dasz radę...zobaczysz, że z każdym dniem będzie lepiej, bo to inne wartości zaczną być ważne... wierzę w ciebie
      ... nie chcę żebyś pomyślała że się przechwalam, chcę ci po prostu pokazać że my również możemy prowadzić normalne życie... wszystko zależy od nas... to my jesteśmy kowalami naszego losu, komu jak nie nam ma zależeć na jego pozytywnej zmianie?
    • agnes_888 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 10.08.09, 19:20
      Witam,

      Jestem w podobnym wieku - mam 21 lat. Też mam takie chwile gdy pytam się - dlaczego to ja? Dlaczego inni ludzie których mijam na ulicy nawet nie zdają sobie sprawy jakimi są szczęściarzami , że na ich twarzy wszystko jest tak jak należy. Czasem dopada mnie z tego powodu poważna chandra. Jednak na co dzień staram się o tym nie pamiętać. Już chyba oswoiłam się z myślą , że nigdy nie będę miała idealnego wyglądu twarzy.. że moja blizna nigdy całkowicie nie zniknie i ludzie zawsze będą mi się ukradkiem przyglądać. Jakbym przywiązywała wagę do każdego takiego spojrzenia, czy to w metrze czy na ulicy to już dawno zwariowałabym. Dwa tygodnie temu przeszłam operację nosa i wargi - 9 z kolei. Zabieg był wykonany prywatnie, w klinice doktora Rychlika w Kłodzku (pracuje on w szpitalu w Polanicy). Nos wygląda lepiej, tak samo jak warga - jednak na pewno nie jest to efekt którego bym sobie życzyła. Podobno czeka mnie jeszcze jeden zabieg poprawkowy w przyszłym roku (już ze znieczuleniem miejscowym), jakkolwiek nie wierzę ,że może on zbyt wiele zmienić. Kurcze, strasznie się rozpisałam a jeszcze nie odpowiedziałam na pytanie w temacie! Przepraszam, gaduła ze mnie straszna. Tak więc, odpowiadam - nie - nie wszystkie dorosłe osoby z rozszczepem są same. Ja jestem tego doskonałym przykładem. Od 2.5 roku jestem w udanym związku z facetem który akceptuje mnie taką jaką jestem .. i w chwilach gdy łapie mnie deprecha zastanawiam się co gość z jego wyglądem we mnie widzi.. Dodam, że jest to mój 3 związek. Trzeba po prostu dać sobie szansę, nie myśleć cały czas o tym , że mamy rozszczep - jeśli sami nie damy sobie szansy, nie podkreślimy innych naszych walorów i nie wyjdziemy do ludzi to nie mamy co liczyć , że ktokolwiek nas zauważy. Nikt nie lubi ludzi którzy chodzą cały czas smutni, zamknięci w sobie i rozżalają się nad sobą - i nie ważne czy są to osoby tak zwane zdrowe czy posiadające wadę wrodzoną. Dajcie sobie szansę na szczęście! To jest możliwe:)
    • ado56 Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 26.01.19, 18:02
      Witam. Mam 44 lata Urodziłam się z jednostronnym rozczepem wargi, podniebienia i przegrody nosowej. W dzieciństwie miałam 3 operacje niezbyt udane. W sumie teraz to bardzo źle wygląda. Mam krzywy nos, brakuje zębów na przodzie, poza tym niewyraźnie mówię. Przez całe źycie byłam przez roźnych ludzi traktowana,jak niepełnosprawna umysłowo, tylko na podstawie wyglądu. W pracy traktują mnie z wielkim dystansem, czasem śmieją się ze mnie czasem drwią złośliwie .miłość dopadła mnie pierwszy raz gdy miałam13 lat.
      było to tylko z mojej strony uczucie.
      I tak było cały czas. Często się zakochiwałam,tesknilam,pragnęła,poźądałam,ale tylko ja .teraz dopadła mnie
      Miłość przez duźe M ,do kolegi on ma dziewczynkę.ja nie mogę sobie z tym poradzić i nie wiem co będzie dalej .
      Czasem odpadają mnie czerne myśli.
      Czasem mam dość.nie mogę liczyć w źadnym wypadku na wzajemność.mam dość samotności.
    • danka.danka Re: Czy dorosłe osoby z rozszczepem są same? 12.07.19, 08:37
      W ostatni piątek czerwca utkwiło we mnie spojrzenie mężczyzny. Było tak uporczywe, że aż zabrakło mi sił, by je wytrzymać. Z całą pewnością zbyt przeciągle opuszczona przeze mnie głowa spowodowała, że odszedł. Gdy wyszłam na zewnątrz budynku Wydziału Komunikacji w Poznaniu, już go nie widziałam.
      To spojrzenie nie daje mi spokoju, było czymś, czego tak intensywnie chyba nigdy nie poczułam w sobie. Jedyne co pamiętam, że był to mężczyzna wysoki, smukły i miał rozszczepioną wargę. Ten szczegół jest tak naprawdę jedynym znakiem rozpoznawczym. Bardzo chciałabym móc przeprosić go osobiście za swoją "nietotę", no ale cóż - człowiek mądry po szkodzie. Doadam tylko, że czasami to ,co wydaje się wadą, może być tym, co pozwala nam się rozpoznać w tłumie...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka