kubi2009
31.07.09, 14:52
Kochani,
Nawiazuje do ponizszego watku, ktory zostal juz zarchiwizowany:
forum.gazeta.pl/forum/w,13419,61425555,62410087,Re_szpital_Bielanski_czy_ktoras_tam_rodzila.html.
W zasadzie nawiazuje do niego ku przestrodze przyszlych mamus
rodzacyh dzidzie z rozszepem albo zeby sie poprostu wyzalic.
Podobnie jak mama Franka rodzilam w jednym z Warszawskich szpitali i
przezylam niezly horror.
Kuba ma obustronny calkowity rozszczep wargi i podniebienia.
Rozszczep wykryto w 28 tc, choc mowiono wowczas o rozszczepie
jednostronnym, podniebienia nie zdiagnozowano, chociaz wspomniano
wowczas, ze moze go wogole nie byc. Lekarze nie widzieli w kazdym
razie zadnych przeciwwskazan zebym rodzila na Woloskiej (nie
chcialabym tu podawac nazwy szpitala;):):)
Generalnie rzecz biorac rozszczep okazal sie dla tego szpitala
niezla abstrakcja. Spisano mi dziecko na straty. Karmiono przez
tydzien naszego pobytu tam sonda. I pytano mnie jak zamierzam karmic
dziecko po wypisaniu bo nikt mnie na pewno sonda karmic nie nauczy.
Gdy wspomnialam, po wczesniejszym przeczytaniu forum, ze te dzieci
jedza smoczkiem, mowiono mi ze moze i tak, ale na pewno nie z tak
szeroka wada. Kazano mi pielucha zakrywac twarz dzidzi kiedy jezdze
korytarzem, zeby rodzice innych dzieci nie pytali dlaczego ich
dzieci leza z moim. Mowiono mi ze moj syn pusci szpital z torbami bo
kazdorazowo, odruchem wymiotnym wypluwal sonde, ktora go poprostu
uwierala. W efekcie, kazano mi pilnowania zeby sondy nie wypluwal co
tez robilam dzien i noc. Oka przez tydzien nie zmrurzylam. "Swietna"
Pani logopeda powiedziala, ze operacja bedzie musiala sie odbyc
wczesniej niz w 6 miesiacu bo Kuba na bank jesc nie bedzie bo
rozszcep za szeroki. Pielegniarki mowily, ze jezeli mam ochote to
moge podpisac oswiadczenie, ze na wlasna odpowiedzialnosc zostana
podjete proby karmienia bo one sie boja, ze on sie zakrztusi. Skoro
one sie baly to tym bardziej ja! Ktoregos poranka wpadla jedna z
pielegniarek, pytajac dlaczego ja synka piersia nie karmie i
upierajac sie, ze dzieci z rozszczepem siwetnie sobie z piersia
radza. Taki profesjonalizm. Chodzilam po scianach ze stresu.
Podsmiewano sie ze ze mnie, ze taka zestresowana jestem i z tego, ze
normalne dzieci to piers ssa, ha ha ha!!!!!! Inna opowiadala, ze
jakiejs jej znajomej corka po rozszczepie miala 19 operacji i lipa.
Tego typu wsparcie dostalam. Masakra jakas. Dzisiaj mysle, ze to
sprawa dla reportera bylaby swietna. Horror trwal dalej gdy wypisano
nas ze szpitala i niestety przez caly dzien nie udalo mi sie
nakarmic Kuby ani mililitrem mleka. Nie mial sily i przez ta sonde
nie byl nauczony, ze sytosc to jedzenie i poprostu padal ze
zmeczenia przy kolejnych probach.
Na szczescie i nas uratowal IMID. Tam przetarlam szlaki karmienia
smoczkiem ale horror z karmieniem w zasadzie trwal do 2 miesiaca
zycia Kuby. Wlewalam mu jedzenie, on sie krztusil, wsciekal,
niewiele jadl a ja bliska obledu myslalam, ze oszaleje. I dlatego
choc z niecierpliwoscia czekamy do pazdziernika na zabieg, to mam
dreszcze na sama mysl, ze horror na taka skale z jedzeniem sie znowu
powtorzy. I tu zapytam Was czy Wasze dzieci jadly smoczkami po
operacji? Czy tylko lyzeczkami? Bo nam poki co lyzeczka srednio
idzie a ja chcialabym byc jakos przygotowana do zabiegu. Jak
uczyliscie Wasze dzieci jedzenia lyzeczka? Czy podawaliscie mleko?
Czy inne potrawy rozrobione z mlekiem? Wydaje mi sie, ze Kuba nie
radzi sobie np z konsystencja jakbluszka. Dodam, ze Kuba je obecnie
Nukiem rozsczepowym i obawiam sie, ze po zabiegu nie bedzie umial
jesc zadnym innym.
Ah i skoro juz sie zale, to pozale sie jeszcze. Bylam ostatnio u
pediatry i Pani powiedziala, ze jest dla mnie pelna podziwu!!!! Za
co do cholery, ze dziecko z rozszczepem mam i sie nim opiekuje? Ze
nie porzucilam????!!!!! Rece mi czasami opadaja. I ludzie. No tlum
gapiow mamy jak tylko sie ruszamy. Osatnio zaczelam nawet komentowac
na glos "choc synku idziemy bo sie na Ciebie jopia jakbys conajmniej
gwiada filmowa byl".
Chcialam Wam podziekowac, ze jestescie. Bo to tu zerkam jak mam
jakis problem. To wy jestescie specjalistami jako doswiadczeni
rodzice rozszcepkow. Niejedni "fachowcy" porostu mnie doluja swoja
niewiedza. A sami wiecie jak ciezko o terminy i konsultacje w IMID!
Ot moja historia;)Dodam, ze na domiar zlego jestem samotna mamuska
tak zeby miec moc wrazen!! Tak wiec rozszczep przerasta nie tylko
szpitale Warszawskie;)......... I sie wyzalilam;) Tylko tu moge bo
wy wiecie co to znaczy.
Jeszcze raz dziekuje, ze to forum istnieje oraz za Wasze wsparcie.
Sciskamy goraco i milego weekendu zyczymy