Dodaj do ulubionych

Odpoczeliscie, wiec piszcie

03.05.04, 23:57
po majowym weekendzie w Roztoczu! Co tam teraz rozkwita, paczkuje, wykluwa
sie, wypelza, raczkuje, biega, fruwa i pachnie?
Obserwuj wątek
      • blotniarka.stawowa Re: Odpoczeliscie, wiec piszcie 04.05.04, 21:53
        benia30 napisała:

        > Wraz z Błotniarką czekam na relacje...

        Wyglada na to Beniu, ze bedziemy tu same ze soba gadaly - akurat te dwie co nie
        byly nigdzie. Pozostaje tez sledzic pilnie inne watki - juz pierwsza relacja
        (ze Zwierzynca) pojawila sie na watku piwnym.

        Mam nadzieje, ze chora dziecina wykurowala sie przez weekend...
        Pozdrowienia
        • bykk Re: Odpoczeliscie, wiec piszcie 05.05.04, 00:34
          To tyż moje ulubione miejsce to Roztocze! Niestety, ze względów rodzinnych w
          tym roku na "maja" nie mogłem pojechaćsad(!
          A chcę zaznaczyć, że w tym czasie jest tam szczególnie prześlicznie, o!
          pozdrawiam wszystkich miłośników "zwierzynieckiego"smile)
          hej!
          Perła, Ty wiesz o cosmile)
        • czuk1 Re: Odpoczeliscie, wiec piszcie 05.05.04, 09:32
          blotniarka.stawowa napisała:

          > benia30 napisała:
          >
          > > Wraz z Błotniarką czekam na relacje...
          >
          > Wyglada na to Beniu, ze bedziemy tu same ze soba gadaly - akurat te dwie co
          nie
          >
          > byly nigdzie. Pozostaje tez sledzic pilnie inne watki - juz pierwsza relacja
          > (ze Zwierzynca) pojawila sie na watku piwnym.
          >
          > Mam nadzieje, ze chora dziecina wykurowala sie przez weekend...
          > Pozdrowienia


          Chociem załozyciel tego forum i milośnik Roztocza - donoszę: w Zwierzyńcu
          cisza (4.05) turystów mało, choć 3 maja na trasie Lublin na dachach ok. 20
          samochodów - po południu - wiezione były rowery, wiadomo skad!!?
          W dniu 4 maja opisana w TV trasa dendrologiczna k/Florianki nie jest opiasana -
          ani jako szlak turystyczny ani w formie tablicy. Mało tego dojechac do
          Florianki (albo nie umiałem) albo też jest ona chroniona licznymi na prawo i
          lewo oraz na konie zaporami., tylko rowerem mozna chyba do niej dojechać.
          Staw Echo jest opróżniony, czyżby na sezon pozostał zalew w Rudce?
          Część ulic w Zwierzyńcu nie odnowiona. M
          • misia.m Re: Odpoczeliscie, wiec piszcie 12.05.04, 19:05
            9 maja to dopiero było cicho.Przez 15 minut jakie zajęło nam dojechanie do
            Zwierzyńca z" obrzeży Roztocza" minęło nas 6 samochodów!
            W Zwierzyńcu było prawie pusto , trochę ludzi na deptaku, no bo to niedziela
            przecie.Rejestracje głównie z Zamościa nas mijały.Lasy, piękne iglaki cieszą
            oczy szczególnie jak się musi nagle z gór wracać na równiny wielkiego miasta.
                • misia.m Re: Odpoczeliscie, wiec piszcie 13.05.04, 20:57
                  a tam od razu"zdradzać"!
                  Trzeba gdzieś indziej się czasem wypuścić,żeby mieć czas zatęsknić za tą
                  ziemią ,która sercu najbliższa.
                  Ja na razie takiej szukam....., a Roztocze mnie urzekło , więc kto wie......
                    • blotniarka.stawowa Re: Odpoczeliscie, wiec piszcie 16.08.04, 02:16
                      Kanikula trwa... pustki tutaj.

                      Ubotcie - apel do Ciebie. Wyruszam tylko na 5 dni, ale nie zjaw mi sie znow
                      gdzies tam na moim urlopie zamaskowany, znienacka! Bowiem nie chce pisac
                      kolejnych rozdzialow "Przygod Podroznika Ubotta" zamiast odpoczywac tak, jak
                      mam zamiar - krotko, ale intensywnie smile)

                        • blotniarka.stawowa Re: Odpoczeliscie, wiec piszcie 23.08.04, 00:02
                          Juz po podrozy, krotka czasowo - 5 dni, dluga kilometrowo - 4022 km.
                          Sprawozdanie dla znajomych - na skrzynce za kilka dni (dajcie odetchnac i
                          uporzadkowac notatki smile).
                          Szczegolowe opowiesci dla zainteresowanych - na nastepnym spotkaniu
                          forumowiczow, jesienia... smile)

                          Pozdrawiam wszystkich wakacjuszy!
                          Blotniarka
                          • ubott.1 Re: Odpoczeliscie, wiec piszcie 23.08.04, 02:00
                            blotniarka.stawowa napisała:

                            > Juz po podrozy, krotka czasowo - 5 dni, dluga kilometrowo - 4022 km.
                            > Sprawozdanie dla znajomych - na skrzynce za kilka dni (dajcie odetchnac i
                            > uporzadkowac notatki smile).
                            > Szczegolowe opowiesci dla zainteresowanych - na nastepnym spotkaniu
                            > forumowiczow, jesienia... smile)
                            >
                            > Pozdrawiam wszystkich wakacjuszy!
                            > Blotniarka


                            Brzmi zachecająco, a teraz to gdzie był ten urlopik ?
                            • blotniarka.stawowa Korekta 23.08.04, 04:34
                              Oj, pomylka, moze nie tak istotna, ale przepraszam, bo lubie dokladnosc. smile
                              A wiec bylo to 4202 km, nie tak jak podalam powyzej...

                              Ubotcie, opisze lub opowiem wszystko, ale za pare dni. Znacie chyba ten okres
                              powrotu do pracy zaraz po urlopie, kiedy to ponosi sie "kare" za nieobecnosc
                              zwiekszonym nawalem pracy.? sad(
                              • czuk1 Re: Korekta 23.08.04, 08:09
                                blotniarka.stawowa napisała:

                                > Oj, pomylka, moze nie tak istotna, ale przepraszam, bo lubie dokladnosc. smile
                                > A wiec bylo to 4202 km, nie tak jak podalam powyzej...
                                >
                                > Ubotcie, opisze lub opowiem wszystko, ale za pare dni. Znacie chyba ten okres
                                > powrotu do pracy zaraz po urlopie, kiedy to ponosi sie "kare" za nieobecnosc
                                > zwiekszonym nawalem pracy.? sad(


                                Ja natomiast to potrafie doskonale zrozumieć m.
                              • arwen.a Re: Korekta 23.08.04, 22:26
                                Witaj Błotniarko, czekam, czekam, czekam na opowieść z podróży.
                                4202 km!!! I to jeszcze gdzieś tam, daleko!!!
                                JAk ja lubię takie opowieści smile))
                                Pozdrowionka.
                                A.
                                • blotniarka.stawowa Re: Korekta 28.08.04, 22:00
                                  arwen.a napisała:
                                  > Witaj Błotniarko, czekam, czekam, czekam na opowieść z podróży.

                                  Jak sie masz, Arwen? Dotrzymalas obietnicy i napisalas pieknie o Horyncu, wiec
                                  i ja musze, i choc ciagle nekaja mnie klopoty techniczne, mam nadzieje, ze uda
                                  mi sie zamiescic ten oto maly okruch z podrozy:

                                  Chodzilam po dnie oceanu! Naprawde! (Ubott tam nie podplynal do mnie tym
                                  razem). Bylam w miejscu, gdzie sa najwyzsze w swiecie przyplywy i odplywy
                                  Atlantyku. W czasie odplywu mozna chodzic po dnie oceanu, dokad wioda strome
                                  schodki w dol. Dno nie jest grzaskie, wiec sie czlowiek nie zapada, tylko
                                  skaliste, choc pokryte piaskiem. Wrazenie niesamowite, chodzimy wsrod wielkich
                                  kamieni (skal), ktore sa potem calkowice lub czesciowo zanurzane przez wode w
                                  czasie przyplywu. Tam, dokad dochodzi woda, te glazy sa obrosniete mchem czy
                                  glonami. W skalach przy brzegu sa wymyte przez wode jaskinie.

                                  Dla bezpieczenstwa trzeba opuscic ten teren na 3 godziny przed
                                  przyplywem, dokladny rozklad godzin przyplywow i odplywow mozna znalezc na
                                  kazdym kroku, jest tez podany u zejscia schodkami "na samo dno".
                                  Roznica poziomow siega czasem 16 metrow, mozna obserwowac tez przyplyw juz z
                                  bezpiecznego miejsca, z gory, przy barierkach. Dla zainteresowanych wiecej
                                  informacji tutaj:
                                  www.thehopewellrocks.ca/english/fundytides.htm
                                  • arwen.a Hopewell Rocks 30.08.04, 23:14
                                    Bywałaś więc, Błotniarko w stronach Ani Shirley smile ?
                                    Dziękuję bardzo za opowieść. Przedarłam się nawet przez najbardziej
                                    interesujące fragmenty ze stronki. I jak ja mogłam nie wiedzieć gdzie na
                                    świecie są największe odpływy i przypływy wink. A to właśnie w Zatoce Fundy.
                                    W takoch miejscach chyba szczególnie widać potęgę natury. I wyraźne musi być to
                                    wrażenie jaki maleńki jest człowiek w porównaniu z siłą natury. Ziemia, słońce
                                    i księzyc bawią się tymi tonami wody jak dziecko, które w wannie robi fale.
                                    Największa wanna świata... smile
                                    W wannie trochę "kamyczków". Zdjęcia ze stronki są przepiekne. Czyżby kolejne
                                    miejsce, o którym teraz będę czytać, myśleć i planować podróż.

                                    Piszesz, Błotniarko o zabezpieczeniach dla turystów tzn rozkłady godzin
                                    przypływów, schody, babrierki. A jak się to ma wzdłuż całej zatoki? Bo nie
                                    wyobrazam sobie zabezpieczonej całej linii zatoki długiej na 290 km. Chociaż
                                    oczywiście przy jej wylocie pływy nie są tak duże to jednak i tak może być
                                    nieco niebezpiecznie nie wycofać się na czas. A może cała linia wybrzeża to
                                    jeden wielki kurort turystyczny?
                                    Zaintrygowało mnie to...
                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                    A.
                                    • blotniarka.stawowa Ania z Zielonego Wzgorza 31.08.04, 04:47
                                      arwen.a napisała:
                                      > Bywałaś więc, Błotniarko w stronach Ani Shirley smile ?

                                      Oj, tak, Arwen - bylam nawet w jej domu! Ania z Zielonego Wzgorza, choc, postac
                                      fikcyjna, znana jest chyba wszystkim umiejacym czytac dziewczynom swiata. "Jej
                                      dom", juz nie fikcyjny, jest w rodzinnych stronach autorki ksiazek o Ani, oraz
                                      innych historii z Avonlea. Znajduje sie na Wyspie Ksiecia Edwarda, wlasnie w
                                      Avonlea, mozna go zwiedzac w calosci, z eksponatami z epoki (urzadzony tak,
                                      jakby Ania , Maryla i Mateusz wyszli z niego na chwilke), jak i zagrode (obore,
                                      stodole). Pozniej - przechadzka po Lovers Lane (sciezka kochankow), w lasku za
                                      domem. Ach, czego tam nie bylo! Mostki, laweczki, spiew ptakow, i co jakis
                                      czas tablica z cytatami Lucy M. Montgomery z jej pamietnikow. Dopiero tam
                                      prawdziwie docenilam talent autorki, ktory spowodowal, ze do tego miejsca
                                      pielgrzymuja turysci z roznych stron swiata, juz zgola nie podlotki – a nie
                                      tylko ja mialam wilgotne oczy przechadzajac sie sciezka kochankow... Na
                                      wystawie starych ksiazek o Ani, tlumaczonych na wiele jezykow, widzialam tez te
                                      po polsku!

                                      > wrażenie jaki maleńki jest człowiek w porównaniu z siłą natury. Ziemia, słońce
                                      > i księzyc bawią się tymi tonami wody jak dziecko, które w wannie robi fale.

                                      Wiedzialam, Arwen, ze Ty, z racji swojego zawodu od razu pojmiesz zwiazek
                                      przyplywow i odplywow z ruchami ksiezyca smile)
                                      Bo dla mnie ksiezyc oznacza nadal romantyczne spacery...
                                      • arwen.a Re: Ania z Zielonego Wzgorza 31.08.04, 22:49
                                        Błotniarko, strasznie ciekawie opowiadasz!
                                        "Ania z Zielonego Wzgórza" i tez pozostałe części opowieści az po "Rillę..." to
                                        była biblia mojego dzieciństwa. I oczywiście już mając 10 lat nie zapomniałam
                                        sprawdzić na mapie gdzie jest Wyspa Księcia Edwarda wink A tu nagle pojawia się
                                        Błotniareczka opowiadając, że tam była...

                                        JAk bym chciała przejść się Aleją Zakochanych. Pewnie mozna też zobaczyć mały
                                        pokoik na facjatce (jak czytałam "Anię..." zawsze miałam dylemat cóz to ta
                                        facjatka smile), w którym Ania przeżywała wszystkie najszczęsliwsze i
                                        najsmutniejsze chwile.
                                        A Las Duchów, Ścieżka Brzóz, Staw Barrych, a dom pani Małogarzaty Linde?
                                        Ostatni raz czytałam Anię pewnie jakieś 10 lat temu i aż dziwne że tyle
                                        pamiętam smile. A najbardziej mi utkwił w pamięci fragment jak Ania urządziła
                                        przyjęcie i przez pomyłkę poczęstowała swoją przyjaciółkę Dianę winem Maryli.
                                        Skutki tego były tragiczne wink) Pamietacie?
                                        Wybaczcie ten temat nie związany zupełnie z Roztoczem ale znów ogarnęły mnie
                                        wspomnienia, zaraz zacznę czytać którąś część!
                                        Pozdrawiam serdecznie.
                                        A.
                                        • blotniarka.stawowa Re: Ania z Zielonego Wzgorza 31.08.04, 23:32
                                          arwen.a napisała:
                                          > Pewnie mozna też zobaczyć mały pokoik na facjatce

                                          Alez, oczywiscie, ze mozna - nie tylko pokoik Ani (z jej sukienka "codzienna" i
                                          koszula przewieszona przez krzeslo, sukienka "odswietna" na wieszaku, butami
                                          obok lozka, ze stojakiem na dzbanek z woda i miednica do mycia, z recznikiem
                                          starannie powieszonym tuz obok) - ale takze sypialnie Maryli, Mateusza, pokoj
                                          "do szycia" z maszyna do szycia, stolem do prasowania, zelazkiem z "dusza". To
                                          na gorze domku, gdzie tradycyjnie (do tej pory) mieszcza sie sypialnie. Na dole
                                          kuchnia z wielkim tradycyjnym piecem, jadalnia, salonik do przyjmowania gosci.

                                          > A Las Duchów, Ścieżka Brzóz, Staw Barrych, a dom pani Małogarzaty Linde?

                                          Las Duchow - istnieje, po przeciwnej stronie domostwa niz Sciezka Kochankow.
                                          Naprawde to tylko zwykly lasek, ale z niektorymi kikutami drzew osmalonych przez
                                          ogien, martwych...
                                          Domu pani Linde nie widzialam, ale ruiny starej szkoly, prowadzonej przez Miss
                                          Stacey - tak. Oraz oczywiscie plaze, plaze, plaze - kilometry plaz ciagnace sie
                                          wzdluz Atlantyku, latarnie morska, ale to juz z innych ksiazek L.M. Mongomery -
                                          (Droga do Avonlea, seria o Emily itd.)

                                          Pozdrawiam serdecznie.
                          • czuk1 Re: Odpoczeliscie, wiec piszcie 23.08.04, 08:08
                            blotniarka.stawowa napisała:

                            > Juz po podrozy, krotka czasowo - 5 dni, dluga kilometrowo - 4022 km.
                            > Sprawozdanie dla znajomych - na skrzynce za kilka dni (dajcie odetchnac i
                            > uporzadkowac notatki smile).
                            > Szczegolowe opowiesci dla zainteresowanych - na nastepnym spotkaniu
                            > forumowiczow, jesienia... smile)
                            >

                            Cieszę się.....i wciąż się cieszę ..z tego co wyżej napisane. m
                            > Pozdrawiam wszystkich wakacjuszy!
                            > Blotniarka
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka