Dodaj do ulubionych

Czy juz się nie wędruję

07.05.04, 20:31
Byłem w Lipowcu w ostatnią niedzielę....pieszo ze Zwierzyńca żółtym
szlakiem , wśród lasów,pół i łąk prowadziła nas droga do tej typowej
roztoczańskiej wsi. Zastanowiło mnie ,że wioska jakby wyludniona , prawie
nikogo przed domem !, oczywiście nie długo musiałem zastanawiać się nad
pytaniem dlaczego?
- wspaniała wyprawa. Nikogo nie mijaliśmy w trasie ,mimo długiego
weekendu, , i na koniec mam pytanie , czy dziś juz się nie wędruję?
J
Obserwuj wątek
    • mskowalczyk Re: Czy juz się nie wędruję 07.05.04, 21:01
      Ha wedruje sie wedruje! w weeked majowy w 13 osob zrobilismy czerwony szlak
      krawedziowy Zwierzyniec-Susiec, pieknie, cieplo i...pustowink) prawdziwych
      turystow jak na lekarstwo, w niedziele zaszlismy do Czartowego POla, a tam
      oblezenie! niedzielnych turystowsmile (nie mam nic przeciwko,doceniam ze chcialo im
      sie wytknac glowe znad telewizora). Boleje jednak nad tym ze niestety na
      Roztoczu nie uswiadczysz powitania od nadchodzacych z naprzeciwka spacerowiczow,
      jak mowi sie do nich czesc albo dzien dobryto tak dziwnie na czlowieka patrzasad
      i chyba nie tylko ja to dostrzegam bo kiedy powiedzialem czesc do pary z
      plecakami, facet odpowiedzial a pozniej odezwal sie do dziewczyny "hmm, a
      jednak.." tak a jednak ktos jeszcze pamieta o tym pieknym zwyczaju.czesc do
      zobaczenia na szlaku


      www.krymska.tk/
      • czuk1 Re: Czy juz się nie wędruję 07.05.04, 21:43
        mskowalczyk napisał:

        > Ha wedruje sie wedruje! w weeked majowy w 13 osob zrobilismy czerwony szlak
        > krawedziowy Zwierzyniec-Susiec, pieknie, cieplo i...pustowink) prawdziwych
        > turystow jak na lekarstwo, w niedziele zaszlismy do Czartowego POla, a tam
        > oblezenie! niedzielnych turystowsmile (nie mam nic przeciwko,doceniam ze chcialo
        i
        > m
        > sie wytknac glowe znad telewizora). Boleje jednak nad tym ze niestety na
        > Roztoczu nie uswiadczysz powitania od nadchodzacych z naprzeciwka
        spacerowiczow
        > ,
        > jak mowi sie do nich czesc albo dzien dobryto tak dziwnie na czlowieka patrza:
        (
        > i chyba nie tylko ja to dostrzegam bo kiedy powiedzialem czesc do pary z
        > plecakami, facet odpowiedzial a pozniej odezwal sie do dziewczyny "hmm, a
        > jednak.." tak a jednak ktos jeszcze pamieta o tym pieknym zwyczaju.czesc do
        > zobaczenia na szlaku
        >
        >
        > www.krymska.tk/

        Tylko w Tatrach jeszcze ten dobry obyczaj u prawdziwych wędrownikow nadal
        istnieje.
        A był to przecież obowiazkowy rytuał. Poprostu kulturalne zachowanie. Teraz
        to tylko na każdej wsi dzieci szkolne (nie znajac mnie wcale) mówią "dzień
        dobry".
        Pozdrawiam Cie i dziekujemy za Krymską witrynę. Mariusz
        • lalka_01 Re: Czy juz się nie wędruję 08.05.04, 10:23
          eee, nie zauwazylam smile. Pewnie ze nie wszyscy mowia, ale jak sie bedziesz
          gapil na goscia nadchodzacego z przeciwka to go zmusisz do otwarcia ust smile. Ja
          nie mowie tylko wtedy, gdy jeden drugiemu siedzi na plecach - jak np. w Homolu
          w letnia niedziele.
    • benia30 Re: Czy juz się nie wędruję 08.05.04, 10:41
      Łatwo można odróżnić prawdziwych turystów od "sztucznych podróbek" Strój tych
      drugich jest nieodpowiedni do sytuacji, dlatego na szlakach często spotyka się
      panie w obuwiu typu klapki lub szpilki...
      Ostatnio miałam na szlaku zabawną sytuację: wędrowaliśmy sobie po Beskidach,
      pozdrawiając spotykających na szlaku (prawdziwych!) turystów, w końcu
      nastoletnia kuzynka mojego męża nie wytrzymała i mówi głosem pełnym
      podziwu "Ale ty masz tu dużo znajomych" Kiedy już wyśmialiśmy się z niej i
      wytłumaczyli na czym rzecz polega powiedziała, że myślała że ci ludzie których
      pozdrawiamy to ... nasi sąsiedzi.
      Trzeba wpajać młodemu pokoleniu pewne zachowania i przypominać o zwyczajach
      panujących na szlakach turystycznych. Moje dziecię, nie chwaląc się, wędruje
      jak na prawdziwego turystę przystało i wie już w czym rzecz...
      Pozdrawiam, B...
      • blotniarka.stawowa A co w ostatni weekend? 09.05.04, 17:46
        benia30 napisała:
        > Ostatnio miałam na szlaku zabawną sytuację: wędrowaliśmy sobie po Beskidach,
        > pozdrawiając spotykających na szlaku (prawdziwych!) turystów, w końcu
        > nastoletnia kuzynka mojego męża nie wytrzymała i mówi głosem pełnym
        > podziwu "Ale ty masz tu dużo znajomych"

        Super historyjka Beniu! Przejdzie chyba do rodzinnych anekdotek, ktore potem
        bedziesz opowiadac kuzyneczce, gdy dorosnie...

        A gdzie to wedrowalas w ten weekend i kogo turystycznie pozdrawialas?
        • benia30 Re: A co w ostatni weekend? 09.05.04, 18:08
          Cześć Błotniareczko!
          Kształcę się na starość, dlatego siedziałam dzisiaj w szkole... Ale za dwa
          tygodnie już kończę moją edukację, potem tylko obrona i zasłużony wypoczynek na
          Roztoczu!!!
          Pozdrawiam, B...
          • blotniarka.stawowa Re: A co w ostatni weekend? 09.05.04, 18:16
            benia30 napisała:
            >Ale za dwa tygodnie już kończę moją edukację, potem tylko obrona i zasłużony
            wypoczynek na Roztoczu!!!

            Wspaniale Beniu! Daj znac kiedy obrona, bedziemy tu wszyscy trzymac kciuki i
            uczestniczyc w wielkim wydarzeniu smile
                • benia30 Re: A co w ostatni weekend? 09.05.04, 22:10
                  blotniarka.stawowa napisała:

                  > Beniu, chociazem nie piwoszka, ale w Zwierzyncu to moge nawet wode ze stawu
                  > pic, byle z toba i innymi swietowac!

                  Oj poświętujemy kiedyś, poświętujemy!!!
                  Ze mnie Błotniareczko też taka piwoszka jak z koziej pupci trąbka... Mogę
                  sączyć jedno piwko i pół dnia, a ile razy się przy tym nabiegam z powodu jego
                  właściwości moczopędnych!
                  • blotniarka.stawowa Re: A co w ostatni weekend? 09.05.04, 22:23
                    benia30 napisała:
                    > Ze mnie Błotniareczko też taka piwoszka jak z koziej pupci trąbka... Mogę
                    > sączyć jedno piwko i pół dnia, a ile razy się przy tym nabiegam z powodu jego
                    > właściwości moczopędnych!

                    Beniu, peklam ze smiechu. Idz teraz gotuj obiad moim domownikom, bo to twoja
                    wina...
                    • benia30 Re: A co w ostatni weekend? 09.05.04, 23:00
                      blotniarka.stawowa napisała:

                      Idz teraz gotuj obiad moim domownikom, bo to twoja
                      > wina...

                      Hihihi, dlaczego chcesz tak krzywdzić swoich domowników?! Pewna jestem, że nie
                      byliby zadowoleni z przyrządzonego przeze mnie obiadu, bo kucharka też ze mnie
                      jak z koziej... itd.

                      U nas już dawno po kolacji, a Wy sie dopiero do obiadu szykujecie?
                      Smacznego!
                      B...
                  • blotniarka.stawowa Znamy sie Misiu z Benia, a moze 12.05.04, 19:34
                    mi sie tylko tak wydaje?...

                    Benia zgodzila sie zaadoptowac mnie jako 'starsza siostre', a i tobie moge
                    wirtualnie 'posiostrowac'jesli pozwolisz. Ale wydajesz sie taka niezalezna,
                    energiczna nadzwyczaj i ciagle w ruchu, ze nie odwazylam sie do ciebie tak
                    bardziej osobiscie zagadac...
                    • misia.m Re: Znamy sie Misiu z Benia, a moze 12.05.04, 19:43
                      EJ, no co Ty wygadujesz?
                      Wy macie na głowie juz rodzinę i dzieciaki , a ja wciąż żyję troszkę jak na
                      garnuszku u rodziców,choć samodzielnie i ze swoją kochana drugą połową przy
                      boku.
                      Niezależność....no coś tak trochę, w końcu sama decyduję gdzie jadę , a na
                      ile...to jestem tu zależna od mojego szefa......ale na szczęście zawsze
                      wykombinuję coś na swoją modłę.
                      Popatrzcie po necie, troszkę się kręcę i zagaduję, ale ludzie jacyś są mniej
                      kontaktowi.Tylko dasz im oczekiwaną informację , to już więcej się nigdy do
                      ciebie emailem nie odezwą.
                      Turystyka to moja pasja, sposób na życie, wielka radość , lekcja prawdziwego
                      życia i ucieczka do normalności(czytaj szarości i monotonii) jednocześnie.
                      Pozdrawiam
                      misia@street.pl
                      • blotniarka.stawowa Re: Znamy sie Misiu z Benia, a moze 12.05.04, 20:01
                        misia.m napisała:
                        > Popatrzcie po necie, troszkę się kręcę i zagaduję, ale ludzie jacyś są mniej
                        > kontaktowi.Tylko dasz im oczekiwaną informację , to już więcej się nigdy do
                        > ciebie emailem nie odezwą.

                        Wiesz Misiu, mysle ze dlatego to wlasnie forum jest sukcesem. To zasluga
                        Zalozyciela i aktywistow tego forum (wlacznie z toba). Tu po prostu nie wypada
                        sie brzydko odezwac lub zignorowac wpis poprzednika. Moglibyscie tu wszyscy
                        uczyc dobrych manier na innych forach. Czasami czytuje wpisy na forum Polonia
                        (poza paroma wyjatkami polegajacym na wzajemnym obrzucaniu sie blotem
                        tych 'stad' i tych 'z daleka'). Na innym forum Turystyka - USA i Kanada kroluja
                        tematy wizowo-zaproszeniowo-praca nielegalna, a o prawdziwej turystyce jest
                        bodajze 1 watek.

                        > Turystyka to moja pasja, sposób na życie, wielka radość , lekcja prawdziwego
                        > życia i ucieczka do normalności(czytaj szarości i monotonii) jednocześnie.

                        Misiu, pasje sobie wybralas wspaniala! Rosnie wiara w mlodych ludzi (a moze ci
                        jednak wirtualnie 'pomatkuje', co nie bedzie latwe - och,ta niezaleznosc...)

                        Ciesze sie, ze na dzis prace zakonczylam wczesnie i moge byc w domu w czasie
                        gdy jeszcze nie spicie.
                        Pozdrowienia,
                        blotniarka
                • misia.m Re: A co w ostatni weekend? 12.05.04, 19:25
                  Bardzo mi brakuje tego pozdrowienia na szlakach.Kiedyś byłam bardzo pozytywnie
                  zdziwiona , gdy podczas mojej pierwszej poważnej wędrówki ,(w naszych
                  zadeptywanych teraz niemiłosiernie Tatrach) każdy turysta mówił mi Cześć , bo
                  wygladałam jeszcze na małolatę.Bardzo mi to się podobało , odpowiadałam każdemu
                  z nieukrywaną radością.
                  Dosyć późno zaczęłam swoje pierwsze wędrówki po Polsce , bo dopiero po
                  uzyskaniu pełnoletności.
                  Teraz, czasem ktoś nam gdzieś powie, przywita po staremu na szlaku,
                  najczęściej są to inni rowerzyści górscy, którzy wiedzą po co w te góry się
                  wogóle człek wybiera i je przemierza.Na niższych terenach żadko kto zna ten
                  zwyczaj, a szkoda.
                  Na Roztoczu tylko para młodych ludzi z ciężkimi plecakami na Szumach powitała
                  nas w ten sposób, a turystów było tego dnia naprawdę dużo.......
    • benia30 Re: Czy juz się nie wędruję 15.05.04, 19:56
      Muszę się przyznać, że zdradziłam Roztocze... Podziwialiśmy dzisiaj ruiny
      średniowiecznego zamku, dawnej rezydencji Tęczyńskich w Rudnie, niedaleko
      Krakowa... I ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu zostaliśmy grzecznie pozdrowieni
      przez niewielką grupę młodzieży. Zaskoczenie było tym większe, że zamiast
      pozdrowienia "cześć" usłyszeliśmy oficjalne "dzień dobry", zdając sobie sprawę
      z upływu czasu i uświadamiając sobie boleśnie, że do grona nastolatków już nie
      należymy (przynajmniej fizycznie, bo duchowo mamy po 17 lat). Buuuu!
      • benia30 Zamek w Suścu? 15.05.04, 20:08
        Szukając informacji na temat rezydencji rodu Tęczyńskich znalazłam opis ruin
        zamku na wzgórzu Zamczysko - Kościółek w Suścu. Zamieszczono tam również
        informacje pochodzące od osób, które twierdzą, że w tym miejscu nie ma nawet
        śladu po ruinach zamku... Był więc kiedyś zamek w Suścu czy go nie było? Czy
        istnieją ślady potwierdzające istnienie zamku?
        • arwen.a Re: Zamek w Suścu? 28.05.04, 10:38
          benia30 napisała:

          > Szukając informacji na temat rezydencji rodu Tęczyńskich znalazłam opis ruin
          > zamku na wzgórzu Zamczysko - Kościółek w Suścu. Zamieszczono tam również
          > informacje pochodzące od osób, które twierdzą, że w tym miejscu nie ma nawet
          > śladu po ruinach zamku... Był więc kiedyś zamek w Suścu czy go nie było? Czy
          > istnieją ślady potwierdzające istnienie zamku?

          Pamiętam jak pewnego dnia wybrałam się na poszukiwanie zamku, który miał sie wg
          przewodników znjadować na wyniosłym wzgórzu koło miejscowości Mrukowa w
          Beskidzie Niskim. Miały to być oczywiscie pozostalości ale coś tam miało być
          widać. Po drodze zapytałam miejscowych ludzi jak to miejsce znaleźć.
          Byli bardzo zdziwieni, że zachciało mi się szukać... zamku z bajek, legend...,
          prawie jak kwiatu paproci smile)) Oczywiscie wskazali wzgórze i zyczyli
          powodzenia smile
          Na wzgórzu (skąd zresztą roztaczał się wspaniały widok) znalazłam troche
          wychodni skalnych, moim zdaniem jak najbardziej naturalnych... ale przecież nie
          jestem archeologiem. Nie znalazłam śladów średniowiecznej warowni. Ale to
          tajemnicze miejsce nie daje mi spokoju i obiecuje sobie tam wrócić, porozmawiać
          z ludźmi, posłuchać legend.
          A w Suścu: grodzisko wczesnosredniowieczne, legendy mówią o zamku. I pewnie
          cała sprawa ma się podobnie jak z moją Mrukową. Nie byłam tam niestety i nie
          wiem czy jako laik potrafiłabym tam znaleźć jakieś faktyczne śłady. Ale może
          ważniejsze jest to co zostało w świadomości ludzkiej - wierzenia, legendy.
          Słuchajmy ich żeby nie zgineły razem z pokoleniem, które jeszcze je pamięta.
          A.
    • januszx Re: Lipowiec k. Zwierzyńca 31.05.04, 14:17
      Własciwie nie skończyłem swojej relacji z trasy Zwierzyniec - Lipowiec. Droga
      wiedzie wśród , pól, łąk i lasów, dookoła roztaczają(jak to na Roztoczuwink )
      się przepiękne widoki gdyż raczej idzie się górą a nie doliną...
      Nikt nie odpowedzial dlaczego przedpołudniową porą nie spotkaliśmy nikogo na
      lipoweickich trotuarach?
      Ale przypuszczam ,że więszość odpowiedź zna! , zwykle o tej porze wszyscy udają
      się do kościoła .... w tym przypadku też było podobnie. Akurat gdy
      przechodziliśmy w poblizu miejscowej , pięknej świątyni nabożeństwo dobiegało
      końca , lud wyległ na ulicę , pan skepowy szybkim krokiem ruszył do pobliskiego
      sklepu a za nim juz ustawiła sie kolejka , jako ,że przed sklepem pojawiłem się
      chwilę przed Lipowiecczanami... chwilę później popijałem tymbark a za mną
      rywalizowały ze sobą dwie grupy :nieco starsi rzucili się na skrzynkę z
      browarem , młodsi atakowali zamrażarkę z lodami...
      Pozdrawiam
      J
      • benia30 Re: Lipowiec k. Zwierzyńca 31.05.04, 14:54
        januszx napisał:

        > >
        > nieco starsi rzucili się na skrzynkę z
        > browarem , młodsi atakowali zamrażarkę z lodami...
        > Pozdrawiam
        > J

        Dopowiem jeszcze, że poważne matrony (poza nielicznymi plotkującymi pod
        kościołem) w tym czasie szybko udały się do swoich domostw w celu przygotowania
        rosołku na niedzielny obiad. Rosół koniecznie musi być z kluskami (w niektórych
        rejonach Roztocza używa się określenia kluski, w innych częściach kraju stosuje
        się określenie makaron - kluski to takie okrągłe kulki) Kluski oczywiście
        wykonane własnoręcznie a nie z jakiejś torebki, własnoręcznie gniecione,
        wałkowane, lekko podsuszane i krojone... W rosołku musi też znaleźć się
        koniecznie jakiś kurcok do poobgryzania...mhm, pychotka...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka