benia30
17.05.04, 19:47
W bardzo odległych czasach, kiedy to na drogach Roztocza jeździły jeszcze
autobusy typu "ogórek" moja rodzona ciotka ze swym świeżo upieczonym mężem
wybrała się na wyprawę do Zamościa (podróż poślubna???) Mój nowy wuj nie znał
niestety miejscowego zwyczaju polegającego na podawaniu przez pasażerów
znajdujących się na końcu pojazdu pieniędzy i prośbie o zakup biletu. Nie
znał też biedak nazewnictwa miejscowości przez które przejeżdżał autobus...
Kiedy więc ktoś wcisnął mu do ręki pieniądze i wydał komendę: "Bodaczów raz",
zrobił bardzo głupią minę i zapytał oburzony: "BODA...CO?!" Choć minęło od
tego incydentu ponad 20 lat zaśmiewamy się dalej do łez...