Dodaj do ulubionych

Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż...

30.03.04, 08:59
Te patetyczne słowa cisną mi się na usta po
lekturze "Planszowców"S.Uznańskiego w kwietniowej NF.Widzę,że wątek o
najnowszym numerze jeszcze nie powstał,więc...Red.Parowski,który kiedyś
odzrucił Dukajowi "Ruch Generała"teraz puszcza takiego gniota,Jezu!!!!
Autor,znany mi skądinąd z "Science-Fiction",jest po prostu słaby.Ale pewnie z
pomocą red.MP będzie niedługo zbiorek w "Nowej":).Ach,byłbym
zapomniał:Uznański jest również krytykiem.Napisał artykuł "Gdyby Freud
spotkał Tolkiena" w poprzednim chyba numerze.Ciekawe,co byłoby gdyby Freud
spotkał Uznańskiego?Jeden z ostatnich akapitów zaczyna się tak:"Zajęty
interesem nie zwracał uwagi na przemiany".Hmmm....masturbant jakiś,chyba?
Jestem wzburzony.Nie wiem,kiedy wezmę się za resztę numeru (czai się tam
niejaki Baniewicz,który próbuje żyć z pisania)bo po prostu się boję....
Obserwuj wątek
          • Gość: ilquad Parowski dziwny człowiek IP: 213.199.221.* 30.03.04, 23:33
            Odnosze wrażenie, że jego wizja fantastyki ogranicza się do SF i pogranicza
            pofgranicza, byle tylko skusić mainstreamowców. Fantasy - owszem, ale
            praktycznie tylko takie, aby można się było nad nim poznęcać. Akurat to także
            wpływ Oramusa, który ogólnie niechętny jest fantasy, aż nawet napisał "Trójkąt
            Bermudzki", w którym postacie rodem z fantasy deklamowały elaboraty
            filozoficzne:|
            • Gość: taki jeden Uznański i Parowski - casus Gamedeca revisited IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 08:17
              A zauważył jeszcze ktoś, że "Planszowce" (czy jak tam ten płód Uznańskiego się
              nazywa) to przejrzana i marginalnie poprawiona wersja "Cerebro i elfki", które
              było kiedyś u Szmidta? Parowski przynajmniej poprawił Uznańskiemu gramatykę,
              choć sensu nie przydał... "Blok polski" jest po prostu masakrycznie słaby w tym
              numerze, choć "chciejski" Baniewicz jest jeszcze z tego szrotu najlepszy.
                • Gość: taki jeden Kultowi ohydni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 15:42
                  No co, jest rynek, jest luka, należy zapełnić - czymkolwiek, jak Smoka
                  Wawelskiego siarczystą baraniną. Albo nastola bigmakiem. "Identa" nie pamiętam -
                  może akurat tym numerem SF wzgardziłem, ale wciąż jeszcze za najgorszy tekst w
                  polskich pismach fantastycznych uważam osobiście "Jenny i Dawcę Śmierci"
                  kiedyś, dawno w NF. "Planszowcom" do tego poziomu jeszcze nieco brakuje, ale
                  biorąc pod uwagę, że Uznański płodzi te maszkarony - i drukuje je! - od ładnych
                  paru lat, stoimy przed szansą skosztowania kolejnych, jeszcze lepszych
                  wytworów...
                  Swoją drogą, facet musi mieć haki jak stąd do Gwadelupy na każdego rednacza w
                  Polsce - i Szmidt, i MP, i anak, i kolesie z Ubika, wszyscy pękli...

                  Pozdrawiam -

                  tj/tsg
                    • katheryne Re: Kultowi ohydni 04.04.04, 20:46
                      Pękaj endis:-)
                      Podaję za Nową Gildią Fantastów:
                      Fantasy Click - numer 3 (4) - sierpień 2002
                      Opowiadania
                      Piotr Połubiński "Z pamiętnika obłąkanego grabarza"
                      Sebastian Uznański "Pieśń kobiet"
                      Tomasz Kołodziejczak "Klucz przejścia"
                      Przemysław Zawadzki "Sługa Boży"
                      Pozdrowienia
                      KK
                  • Gość: eses Re: Kultowi ohydni IP: *.kim.pl 04.04.04, 22:05
                    Witam!
                    Może najpierw dzień dobry, człowiek od literatury polskiej w "Ubiku" się kłania :)
                    Tak sobie czytam ten wątek i ponieważ zaczął on dotykać bezpośrednio moich
                    gustów i wyborów postanowiłem się wtrącić :) Ze skruchą muszę się najpierw
                    przyznać, że obu rzekomo niemal identycznych utworów nie czytałem, więc opinię
                    na ten temat wyrobię sobie (i być może ja tu wyrażę) dopiero wtedy, gdy się z
                    nimi zapoznam osobiście.
                    Natomiast fakt, że w "Ubiku" pojawiły się już DWA opowiadania Uznańskiego (w nr
                    3 - "Szkoła" i nr 5 - "Ciernie") wynika bynajmniej nie z tego, ze autor ma na
                    nas jaieś haki, czy może nawet nam za to zapłacił :) - tylko po prostu dlatego,
                    że owe teksty nam (mnie najpierw, potem zespołowi redakcyjnemu) się spodobały.
                    Naprawdę, nie obchodzi mnie, czy cała jego dotychczasowa twórczość to gnioty
                    niewarte druku, czy dzieła genialne, nie interesuje mnie to, czy człowieka
                    prywatnie lubię, czy nie. Skoro je puszczam, uważam, że warto je przeczytać.
                    (Ciekawe, czy będę tak samo mówić za np 30 lat :) )
                    I oczywiście zapraszam do czytania "Ubika" i wypowiadania się na jego temat.
                    Krytykę przyjmę z pokorą :), konstruktywną najchętniej :)
                    Pozdrawiam
                    SS
                  • ignatz Re: Kultowi ohydni 05.04.04, 02:14
                    Ach, byłbym zapomniał. Ten "Ident" - historia kolesia, co to kupił magiczne
                    puzderko pokazujące niesamowicie szczegółowe info o człeku, wystarczyło tylko
                    skierować na biedaka i gotowe. Ledwie nabył, a trup zaczyna się ściełać gęsto
                    wkoło naszego bohatera, a jego samego ścigają typy niebezpieczne (te trupy to
                    ich sprawka). A wszystko dlatego, że niektórzy ludzie to nie ludzie, a (o,
                    zgrozo!) obcy! Tak przynajmniej pokazuje puzderko. Chłopak cudem niemal dociera
                    do domu, już myśli że jest bezpieczny pod skrzydłami mamusi, gdy... o,nie.
                    Przeczytaj sam, nie zdradzę tego nieoczekiwanego zakończenia ;-)
                    • Gość: taki jeden identyfikacja identa IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.04, 12:59
                      No fakt, Ignatz, przypomniałeś, i teraz, cholera, nie wiem, czy jest za co
                      dziękować :) - ale przez grzeczność podziękuję. Z ulubionych ohydków zmiotło
                      mnie jeszcze kiedyś, dawno, opowiadanie bodaj sióstr Urbańskich w SF, coś z
                      królem Noirinem w tytule. O przypomnienie już nie proszę :)

                      A tak w ogóle, to pozostaje tylko jedna, smutna refleksja: Wiekiera nic tych
                      ludzi nie nauczył? ("Marsjanie są wśród nas") Albo Natanson? ("MIB", bo "Złote
                      Brighton" jeszcze szło zdzierżyć)
                      • agrafek Re: identyfikacja identa 16.04.04, 11:37
                        Ooooooooo.... Dzięki za przypomnienie "Marsjan..." z nieszczęsnej serii, bodaj
                        Wydawnictwa Literackiego:). To rzeczywiście było Wydarzenie! Ale wtedy jeszcze
                        kupowało się wszystko, co miało etykietkę SF, tak niewiele było tego na rynku.
                        A dziś najwyraźniej każdy pisze i niestety prawie każdy drukuje. Swoją drogą,
                        czy ktoś pamięta tytuł dzieła i nazwisko jego autorki, które zaczynało się od
                        przybycia głownego bohatera (rębacza, zdaje się) do gospody. Bohater ów
                        zatrzymał się w progu, gdyż w jego nozdża uderzył: "ohydny zapach piwa". Dalej
                        nie doczytałem, bo stężenie fantastyki w tym zdaniu było dla mnie zbyt
                        porażające.
                        pozdrawiam
      • Gość: Rumeli Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.04, 23:42
        Czepiacie się Oramusa, Jęczmyka i Parowskiego, bo nie pasują Wam do wizji
        współczesnego inteligenta - machającego unijnymi balonikami i maszerującego pod
        pachą z Gazetą Wyborczą. Czytałeś coś Jęczmyka? Poczekaj parę lat. Może okaże
        się, że to on miał rację, a nie wszyscy kretyni, których porywa owczy pęd. Co
        dokładniej mam na myśli? Chyba łatwo się domyślić
          • Gość: Rumeli Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.04, 23:30
            "Odstaw tabletki..." - To prymitywny sposób na dyskusję z adwersarzem. Co, też
            byś wszystkich,którzy nie pasują do norm, do wariatkowa wsadził? Jak za komuny.
            A co do "wizji". Podaj jakiś argument poza ironią i kpiną. Ja naprawdę na co
            dzień widuję równiutko ostrzyżonych lalusiów w garniturkach powtarzających w
            kółko te same brednie. Właśnie z bólem głowy przeżyłem żenujący maraton unijny
            w ostatni weekend w TV. Wszystko wyglądało jak zjazd partii, włączając w to
            przemówienia, oklaski i końskie uśmiechy. I cieszę się, że Nowa Fantastyka
            jakoś do tego nie pasuje. Za to "Wyborcza" jak ulał. Pamiętasz całusy Michnik -
            Miller sprzed ponad roku? Podobnie wyglądały uściski Beżniewa z Honekerem.
            Cóż, wyszliśmy od fantastyki... Chodzi mi tylko o to, by zachęcić do
            sceptycyzmu i krytycyzmu... opartego na argumentach. I w przeciwieństwie do
            Ciebie, ja nie staram się obrażać adwersarza.
            • ignatz Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... 05.05.04, 23:46
              Cóż, naprawdę współczuję traumatycznych unijnych przeżyć (serio), ale przyznaj -
              podczepianie nas pod "wybiórczych euroentuzjastów" po zaledwie paru postach
              zalatuje lekko jakąś teorią spiskową. Naprawdę ochłoń, bo takie teksty w
              stylu "czepiacie się bo wam nie pasują" to też w sumie obrażanie adwersarza (a
              właściwie jego inteligencji), jeno znacznie bardziej zawoalowane. Ja również
              bardzo się cieszę że NF nie pasuje do huraoptymizmu (którego nie ma wcale tak
              wiele w narodzie), bo wątpić to zdrowa rzecz.
              Cóz, może i parka Michnik-Miller przypomina w uściskach Breżeniew-Honecker, ale
              uwierz mi, dubeltówka to jest wynalazek starszy niż socjalizm. A jeśli
              faktycznie tak bardzo nie pasuje Ci red. Michnik i jego druzyna, to logicznym
              jest pytanie: co Ty właściwie tutaj robisz? Kąsasz rękę która Cię karmi (czyt.
              daje możliwość swobodnej wypowiedzi w granicach prawa?). Nieładnie.
              Pozdrawiam (bez złośliwości)
              Ignatz
              • Gość: Rumeli Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.04, 00:11
                Chcesz mnie przegonić z tych łamów, bo myślę inaczej niż inni? Jesteś, mości
                internauto zwolennikiem cenzury? Sądzisz, że Gazeta Wyborcza stworzyła to
                forum, aby przyciągać tylko poprawnie politycznie sądy? Nie lubię Wyborczej za
                jej zarozumialstwo, ale tak czy inaczej szanuję to pismo, doceniam jego wpływ
                na rzeczywistość. Jeśli ktoś ma mnie stąd wykurzyć, to tylko moderator, a nie
                ktoś taki jak ty, komu nie w smak moje słowa. A tak nawiasem mówiąc, o wiele
                lepiej dyskutuje się z adwersarzami niż w towarzystwie wzajemnej adoracji, jak
                na zjeździe PZPR albo SLD. I naprawdę, mówienie o kąsaniu ręki... to obnaża
                twój brak tolerancji. Być może ty wolisz lizać rękę, ja nie. Aha, i znów nie
                obyło się bez medyczno-psychologicznych wtrętów? Daruj sobie patos, bo
                zwiędniesz. Jakie traumatyczne przeżycia? Nie bój się, nie popełnię suicide,
                nie odczuwam żadnego dyskomfortu. Po prostu stać mnie na odrębne zdanie. Wolę
                to niż równy marsz wysoko uniesionych nóżek ku świetlanej przyszłości... To
                powoduje torsje...
                • ignatz Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... 11.05.04, 01:41
                  Troszkę to bełkotliwe, ale co mi tam. Siedź sobie tutaj i z adwersarzami
                  dysputuj, nawet gdybym chciał i mógł to bym Cię nie wygonił bo masz rację,
                  wymiana poglądów to fajna sprawa. Szkoda tylko że atakujesz mnie iż chcę
                  kogokolwiek przegonić bo myśli inaczej, podczas gdy sam na dzień dobry
                  wtłoczyłeś udziałowców tego wątku do euroentuzjastycznego worka i wypuścić nas
                  stamtąd nie chcesz. A z tą traumą to była autentyczna życzliwość, nie
                  rozpoznałeś jej - trudno, każdy sądzi innych po sobie (to o zwolennikach
                  cenzury i lizaniu ręki też można tu podłączyć). Ale wiesz że idąc pod prąd
                  idziesz z prądem idących pod prąd? Serio. A mając własne zdanie nie odmawiaj go
                  innym (a choćby i mnie), bo to Cię stawia w nieładnym świetle swoich własnych
                  przeciwników.
                  Trzymaj się, opozycjonisto.
                  Ignatz
                  • Gość: Rumeli Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.04, 22:25
                    Miło się z Tobą gawędzi, Ignatz. Może nieco przesadziłem z tym lizaniem ręki,
                    tak jak parę tazy ty. Ale sądząc po Twoich odpowiedziach, nie obrażasz się na
                    mnie, podobnie jak ja na Ciebie. Nazwałeś mnie opozycjonistą... Hm, bo ja wiem?
                    Wydaje mi się, że każdy czytelnik ambitnej fantastyki(w końcu dzięki fantastyce
                    się tu spotkaliśmy, ona jest tu najważniejsza, a nie nasze mniej lub bardziej
                    bełkotliwe wywody)to potencjalny opozycjonista. Chyba kochamy f. za to, że
                    przedstawia nam świat inaczej niż media i tzw. polityczna poprawność (cholera,
                    znowu wróciłem do tego wyrażenia). Podzielasz moją opinię? Czytałeś pierwsze
                    opowiadanie z majowej NF? Takie klimaty są mi bliskie. Dobra, Ignatz, pax
                    między fantastami. Chyba pora zakończyć naszą wymianę zdań w tym wątku, bo
                    urośniemy do rozmiarów brazylijskiej telenoweli. Spotkamy się zapewne jeszcze
                    gdzieś indziej, widzę,że jesteś aktywnym uczestnikiem forum. Zatem pozdrawiam!
                    Rumeli
                    • ignatz Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... 11.05.04, 22:57
                      :-) Oczywiście że pax. A opowiadanie czytałem, niemniej choć dystopijna wizja
                      Europy jest miła memu sercu, to jednak w tym utworze wydaje mi się za bardzo...
                      wydumana. Osobiście bardzo lubię opowiadania Barnima Regalicy (były w NF ze
                      dwa), lubię taki klimat przyszłości na tyle bliskiej że jeszcze rozpoznawalnej,
                      ale na tyle dalekiej że już wypaczonej w sposób zauwżalny. Niestety, Regalica
                      rzadko jest drukowany (chyba że to ja mam pecha).
                      Pozdrawiam
                      Ignatz
    • Gość: Rumeli Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 19:59
      Stanowczo protestuję. Przejrzałem swoje notatki nt. opowiadań Uznańskiego i
      wyszło, że raczej wystawiałem im wysoką ocenę. To dobra, lekko klasyczna SF
      (czy to zarzut? Nie! Ani zarzut, ani pochwała, po prostu rzecz bez znaczenia.
      Powiadam: nieważny gatunek czy podgatunek, ważny poziom tekstu). Opowiadania U.
      jawią mi się jako teksty wielowarstwowe, symboliczne, metaforyczne. Wiem, że
      dla czytelnika fantasy to zbyt wiele (no cóż, dla miłośnika literackich
      eksperymentów wszystko poniżej Kafki to chłam, ale w takim razie wszystkie
      wartościowe książki można by zmieścić na jednej półeczce). U. intryguje, widać
      u niego niebanalną wyobraźnię. Zawsze tego typu teksty postawię wyżej od
      licznych i mdłych wypocin fantasy, które posiadają konstrukcję cepa. Może
      gdzieś indziej jeszcze o tym napiszę, ale zwróćcie uwagę, że fantasy to
      literatura... koniunkturalna. Bierze sobie czytelnik książkę - kobyłę do ręki i
      wie, co w niej znajdzie - schematy fabularne i wizerunki bohatera są po
      wielokroć powtarzane. Czy to ma być wzór literatury? Zauważyłem po prostu, że
      większość ataków na U. padło ze strony miłośników fantasy, którzy są tak
      zamknięci w swojej skorupie, że w życiu nie sięgną po Dicka, Asimova, Lema czy
      Dukaja. I jeszcze jedno: zestawienie U. z Dukajem jest nieuczciwe. Dukaj to
      moim zdaniem frugi w historii autor sf w Polsce (po Lemie) i w porównaniu z nim
      prawie każdy wyjdzie blado. U. również (jak dziesiątki innych). Ale czy to
      znaczy, że inne dzieła mamy rzucić na stos i podpalić? Sam jestem autorem,
      opublikowałem parę tekstów, czekam na druk następnych i nie przeszkadza mi, że
      są inni, zdecydowanie lepsi. Nie przeszkadza mi to jako autorowi, a już
      zupełnie nie jako czytelnikowi - bo nim jestem przede wszystkim. Wręcz
      przeciwnie, samemu pisząc, dokładniej staram się zrozumieć światy i bohaterów
      wykreowane przez innych. Zachęcam więc do wyrozumiałości i otwartości. Poza tym
      często niektóre teksty "dotrą" do nas dopiero "w swoim czasie". Czy nie
      zdarzyło się Wam wrócić po czasie do znienawidzonego wcześniej tekstu i odkryć
      w nim jakieś wartości? Przemyślcie to. Pozdrawiam wszystkich na forum.
      Rumeli
      • ignatz Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... 04.05.04, 21:10
        1. Nie czytam fantasy (czy to wada czy zaleta sam osądź, ja jeno stwierdzam
        fakt), ale właśnie wymienionych przez Ciebie autorów (najmniej Dukaja bo
        drogo), zapomniałeś o Vonnegucie.
        2. Napisałeś: <<Poza tym często niektóre teksty "dotrą" do nas dopiero "w swoim
        czasie".>> Ejże, czy to nie jest przypadkiem argument przeciw Twoim
        stwierdzeniom?
      • agrafek Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... 13.05.04, 20:58
        Krytyka fantasy wydaje mi się przesadna. Rzeczywiście, mnóstwo jest
        schematycznego chłamu i rzeczywiście wynika to z mody. Jednak można to
        powiedzieć o każdej modnej literaturze. Z hard SF jest dokładnie tak samo,
        szczęśliwie dla nas, w latach 70 i 80 na naszym rynku ukazywało się głównie to,
        co najlepsze. A i teraz, z racji większej popularności fantasy powieści SF
        podlegają uważniejszemu doborowi, z tej prostej przyczyny, że ich wydawanie
        wiąże się z większym ryzykiem. Natomiast z fantasy ludzie kupią niemal
        wszystko, niestety. Nic to jednak, wróciłem sobie ostatnio do arcyperełki -
        "Amberu" Zelaznego, mógłbym wskazać jeszcze kilka.
        Swoją drogą, czy zauważyliście, że kiedyś można było pisać powieści 150-200
        stronicowe i było dobrze, teraz zaś żaden "szanujący" się autor nie schodzi
        poniżej 400? W efekcie mój młodszy (znacznie) brat przeżył coś na kształt szoku
        biorąc po raz pierwszy do ręki "Czarnoksiężnika z Archipelagu". "To jest kanon?
        Ta odrobina?"
        Heh.
        pozdrawiam.
        • Gość: Rumeli Re: Red.Parowski,kończ waść wstydu oszczędż... IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 23:03
          Generalnie masz rację, ale problem fantasy dotyczy zagadnień fundamentalnych.
          F. to literatura "koniunkturalna". To prawdziwy termin teoretycznoliteracki,
          który kilkadziesiąt lat temu pojawił się jeszcze w kontekście SF. Polega to na
          tym, że autor pisze tylko i wyłącznie pod publiczkę, a czytelnik biorąc książkę
          do ręki, z góry mniej więcej wie, co w niej się znajdzie. I niestety, obecnie
          taką literaturą jest fantasy. Większość powieści posiada podobną budowę:
          konstrukcja świata, bohatera, świat magii. SF ma większą paletę możliwości
          (choćby czas wydarzeń i różnorodne światy. I nie da się ukryć, że to, co
          ambitne w fantastyce,pojawia się nie w fantasy, ale w SF. I jeszcze jedno.
          Autorzy fantasy często przez całe życie eksploatują ten sam świat, pisząc po
          kilkanaście tomów jakiegoś cyklu. To ma być twórcze? To koniunkturalizm w
          czystej postaci.
          • Gość: taki jeden koniunkturalizm fantasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.04, 14:34
            Rumeli, przyjacielu, uogólniasz, ino trzeszczy. Pewnie, w fantasy
            produkcyjniaków jest od groma. Salvatore, Weis&Hickman, itepe, itede. Są, ludzie
            kupują, okej. Są też jednak inni pisarze - TAKŻE DRUKOWANI W POLSCE! Tim Powers
            na przykład, albo Peter Beagle - weź sobie "Ostatniego jednorożca" i zobacz, jak
            można pisać. Że nie wspomnę o polskiej czołówce - Brzezińskiej czy Sapkowskim. A
            w SF? Kevin Anderson klepie starłorsy i dopisuje ciągi dalsze i prequele do
            Diuny. Gdzie tu oryginalność? (żeby się już nie rozwodzić o powieściach na
            podstawie Starcrafta :)

            Tyle na teraz. Pozdrowienia

            tj
            • agrafek Re: koniunkturalizm fantasy 18.05.04, 00:33
              Gość portalu: taki jeden napisał(a):

              > Rumeli, przyjacielu, uogólniasz, ino trzeszczy. Pewnie, w fantasy
              > produkcyjniaków jest od groma. Salvatore, Weis&Hickman, itepe, itede. Są,
              ludzi
              > e
              > kupują, okej. Są też jednak inni pisarze - TAKŻE DRUKOWANI W POLSCE! Tim
              Powers
              > na przykład, albo Peter Beagle - weź sobie "Ostatniego jednorożca" i zobacz,
              ja
              > k
              > można pisać. Że nie wspomnę o polskiej czołówce - Brzezińskiej czy
              Sapkowskim.
              > A
              > w SF? Kevin Anderson klepie starłorsy i dopisuje ciągi dalsze i prequele do
              > Diuny. Gdzie tu oryginalność? (żeby się już nie rozwodzić o powieściach na
              > podstawie Starcrafta :)
              >
              > Tyle na teraz. Pozdrowienia
              >
              > tj
              To jest chyba w ogóle nasz problem postrzegania fantasy, za które uważa się
              niemal wyłącznie powieści o facetach lub niefacetach z mieczami (i toporami i
              włóczniami i...) oraz czarodziejach. Tymczasem w "Małe duże" Crowleya nikt
              nawet nie pomyśli o mieczu, Tim Powers obok "Serca zachodu" (gdzie jednak nie
              dość, że bohaterowie okładają się od czasu do czasu mieczami, to jeszcze
              pojawia się Król Artur, więc pasowałoby do owego uproszczonego pojmowania
              gatunku) napisał też "Grozę jej spojrzenia" (bo "Wrota Anubisa" to jednak sf, a
              w "Ostatnim rozdaniu" powraca mit Króla Rybaka). I to nie jest chyba
              przypadłość wyłącznie zwyczajnych czytelników, bo niejaki Marek Oramus też się
              zarzeka na każdym niemal kroku, że na fantasy ma alergię, a i Crwoleya i
              Powersa pochwalił. Fakt, że zastrzegł przy tym, że Crowley to takie dziwne
              fantasy, a Powers to powieść o piwie, ale to też znamienne. To trochę jak z
              krytykami, którzy na odruchowo głoszą: "Science fiction to nie literatura!", by
              zaraz pospieszyć z zapewnieniem: "Oczywiście, nie miałem na myśli Lema"
              (ostatnio także Dicka).
              pozdrawiam
              • Gość: taki jeden Re: koniunkturalizm fantasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 10:25
                Ktoś (bodaj Ed Bryant) napisał kiedyś, że w seryjnej, questowej fantasy każdy
                kolejny quest służy tylko podbiciu zaliczki od wydawcy, albo wyrwaniu kontraktu
                na kolejne osiem tomów (Robert Jordan niech żyje, niech żyje, niech żyje...). A
                z klasyfikowaniem "Wrót Anubisa" do SF będę walczył, póki tchu mi nie zabraknie
                - to fantasy przecież, z nieśmiertelnym egipskim magiem na przykład - a co z
                monstrami, które widzi Coleridge? (przy tej scenie turlałem się ze śmiechu)
                Kompromisowo możemy nazwać to "technofantasy", ale nie SF!
                Co do uczuć Oramusa do fantasy, są one mniej więcej tak samo racjonalne, co
                niechęć Sedeńki do fantastyki grozy :) - pamiętacie te comiesięczne zestawienia
                w NF, w których Sedeńko na dzień dobry zarzekał się, że horroru nie uwzględnia,
                bo to nie fantastyka? "No, chyba, że Lovecraft/Merritt/Hodgson" :)

                Pozdrowienia

                tj/tsg
                • agrafek Re: koniunkturalizm fantasy 20.05.04, 12:03
                  Gość portalu: taki jeden napisał(a):

                  >A
                  > z klasyfikowaniem "Wrót Anubisa" do SF będę walczył, póki tchu mi nie
                  zabraknie
                  > - to fantasy przecież, z nieśmiertelnym egipskim magiem na przykład - a co z
                  > monstrami, które widzi Coleridge? (przy tej scenie turlałem się ze śmiechu)
                  > Kompromisowo możemy nazwać to "technofantasy", ale nie SF!
                  Hm. Widzę, że kłopot z tym Powersem:). Może i ja uległem stereotypowemu
                  patrzeniu na fantasy? Co do technofantasy, to mam lekkie uprzedzenie odkąd
                  przeczytałem "Córkę żelaznego smoka", bodajże Swanicka.
                  Z zupełnie innej beczki, czy naprawdę nikt tu nie czyta Williamsa?
                  pozdrawiam.
                  • Gość: taki jeden Co do Williamsa i Swanwicka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.04, 09:36
                    ...czytają, czytają, bez obaw, ale wstydzą się podpaść fanom Dragonlance'a :)
                    "Córka Żelaznego Smoka", znaczy, nie podobała się? Może to wina tłumaczenia -
                    Swanwick jest naprawdę dooobrym pisarzem, a powieść w Locusie uznano za
                    najlepszą fantasy 1993 r.
                    Aha - im więcej kłopotów z "interpretacją" i szufladkowaniem Powersa, tym zdrowiej!

                    Pozdrawiam

                    tj/tsg
                    • agrafek Re: Co do Williamsa i Swanwicka 21.05.04, 14:48
                      Heh, pełna zgoda co do Powersa:).
                      Natomiast "Córka żelaznego smoka" to powieść nieco... hm. Dziwna? Jakkolwiek o
                      niczym to zapewne nie świadczy, jestem jedyną osobą spośród moich znajomych,
                      która "pokonała" ową powieść; pozostali zrezygnowali najpóźniej na półmetku.
                      Możliwe jednak, że to nie tyle tłumacza problem a bohatera. Trudno się czyta o
                      losach bohatera, za którym nie przepadamy, ale nie aż na tyle by chcieć utopić
                      go w łyżce wody. W "Córce.." ciekawa była wizja świata, reszta, niestety, do
                      niej nie dorosła. To troszkę jak z "Metropolitą" Williamsa, czy "Aristoi" tego
                      samego. Porywające wizje i bezbarwni bohaterowie.
                      pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka