meteor2017
27.07.04, 13:29
Z pamiętnika podróżnika Svena Ipognałwlasa
Dzień 1 - godz. 17:82
-Ożesz k...a - zaklalem bez entuzjazmu. Repertuar przeklenstw skonczyl mi sie
dobrych kilka godzin temu i wszystkie, wielokrotnie uzyte stracily smak,
zapach i moc uzytkowa. Co gorsza, podreczny slownik brzydkich wyrazow dawno
poszedl na rozpalke, podczas jedne z awarii piecyka atomowego, a nie
pomyslalem by zaopatrzyc sie w elektroniczna wersje.
A to wszystko przez ten objazd na galaktycznym szlaku do Hakary-5, przez
jakas lokalna wojenke musialem sie tluc bocznymi trasami na ktorych pelno
meteorow, komet i smiecia wszelakiego. Plugi kosmiczne chyba rzadko tu
zagladaja, jesli w ogole, a moja rakietka nie byla projektowana na takie
wertepy, tylko na loty po porzadnych szlakach cywilizowanej czesci Galaktyki.
W czasie jednego ze wstrzasow, gdy zderzyla sie z kolejnym meteorem, komputer
pokladowy sie zawiesil. Co prawda w koncu udalo sie go zrestartowac, ale
twierdzil teraz ze jest kalkulatorem akademickim, a mnostwo danych przepadlo,
na przyklad data, dlatego roboczo wpisalem, ze jest dzis dzien 1. A
najwazniejsze, ze przepadla nasza aktualna pozycja...