Gość: Cygnus X-1
IP: *.localdomain / 212.244.170.*
26.01.04, 10:04
Co sądzić o tym zjawisku? Według mnie jest to forma frymarczenia nazwiskiem,
twarzą etc. — jedna z odmian prostytuowania się, przecież chodzi o
spieniężenie popularności i sympatii zdobytej u widzów. (Mała dygresja: jako
kilkuletni brzdąc rozprułem pięknego pluszowego misia — z jego wnętrza
posypały się wątpliwe urody trociny...) Oczywiście nie twierdzę, że jest to
nieuczciwy sposób zarabiania pieniędzy, przecież nikomu nie jest wyrządzana
krzywda i dlatego moje uwagi są jedynie natury estetycznej. Ale moja sympatia
jest zdecydowanie po stronie tych, którzy w reklamach się nie udzielają, nie
potrafię znaleźć w sobie uznania dla różnej maści wyrobników najstarszego
zawodu świata. Obmierzli mi ludzie, którzy drugiego postrzegają jedynie jako
źródło pieniędzy, czego doświadczyłem na przykład podczas moich podróży.
Tutaj nie mamy co prawda bezpośrednio do czynienia z taką sytuacją, ale w
gruncie rzeczy o to chodzi. Jakaś fałszywa nuta pobrzmiewa, kiedy widzę
aktora udającego lekarza (teraz to już chyba nie jest możliwe), albo
reklamującego produkty, których, jak się domyślam, nigdy przedtem nie używał.
(Co innego kiedy idę na film albo spektakl, wówczas kupując bilet wyrażam
zgodę na umowność oczekując dobrej rozrywki lub (rzadziej) kontaktu ze
sztuką. Tu jest inaczej — reklamowane produkty są jak najbardziej realne,
podobnie jak zachęta do ich zakupu.) Można powiedzieć: cóż, taki jest świat,
ale świat jest taki, jakim czynimy go my, ludzie.
A Wy co o tym myślicie?