Dodaj do ulubionych

grubasy teksańskie/dokument

24.12.09, 12:39
Od kiedy lewica przejęła Dwójkę i Info, coraz lepsze dokumenty tam dają - 2 dni temu Dawkins kompromitował wróżbitów, klechów i astrologów, a wczoraj puścili rzecz o epidemii otyłości w Teksasie, a dokładnie rzecz ujmując - w Houston, gdzie ludzi otyłych (nie - z nadwagą, ale literalnie otyłych) jest najwięcej w Stanach (na świecie ?).

I tu już nie chodzi o otyłość a'la jakaś tam Krystyna Prońko 5 lat temu. Chodzim o karykaturalność momentami.
Jedna z przedstawionch kobiet waży ponad 250 kg, jeździ na wózku, wygląa - nie przesadzam w ogóle - jak wieloryb. I ona twierdzi, że jest "zmysłowa" :) Nie żebym chciał targać grubasów, ale to juz przesada - fryz czeskiego piłkarza, sześć podbródków, ocean sadła (znów nie przesadzam) i "zmysłowość". Chciałbym poznać tych zachęconych jej wdziękami... Albo - nie, nie chciałbym ;)
Podoba mi się za to jej postawa - albo mnie akceptujecie jaką jestem, albo się odwalcie. Pełna asertywność. I mówi,że sobie się podoba. Cóz, są gusta i guścidła. Świetna scena, kiedy siedzi z koleżanką (chudą jak szczapa, tak na oko - ze 125 kg) w resturacji i nadają na facetów, którym się nie podobają kobiety xxxxxxxxxl, ze są jacyś niedorobieni, że okazywanie niechęci sobie próbują powetować frustrację z okazji swoich własnych kiepskich sylwetek itd.
Dieta ? Odchudzanie ? A w życiu. Je za to za sześciu. Długo to nie potrwa chyba.


POtem była Murzynka, koło 40. I tak na oko - około 150. Wagowo. Zamiast się odchudzać, przejść na dietę, poddaje się operacji zmniejszenia żołądka (śmiertelność podczas takich zabiegów wynosi 1-5 %). Brak charakteru i wygodnictwo. Chciałaby być szczupła i tak dalej, ale jej się nie chce włożyć w to choć odrobinę własnego wysiłku. za to makijażuje się zawzięcie.
Mówi, że chce by szczuplejsza dla swojego syna. Ten już waży 75 kg, a ma 10, czy 11 lat. Mamusia się martwi o jego zdrowie i sylwetkę, ale przez telefon zamawia wielgachną pizzę, kwiczy z radości, że może, do tej wielgachnej, za pół darmo zamówić mniejszą. I wysiadują kanapę wcinają tę pizzę i zapijając gazowanymi świństwami. Tak mama made in HOuston dba o zdrowie i fit swojego syna :)

POtem grupa facetów, których głównym zajęciem jest obżeranie się - grillują co się da : mięso takie, mięso śmakie, jelenia, królika, sąsiada, gumowe kalosze. Wszystko. Wyobraźcie sobie - 7 typowych amerykańskich redneków w kowbojskich kapluszach, z brzuchami które osiągają metę biegu na 100 metrów, kiedy nogi są jeszcze w blokach startowych, piwsko, ociekające tłuszczem połcie mięcha... Łelkome tu
Hjuston, Hjuston łi hew a prablem.
I jeżdzą na zespołowe zawody w przygotowywaniu żarcia z grilla. Są jednymi z tysiąca uczestników. Tysiąc redneków w kapeluszach,z tamtamami z przodu redneka, w wąskich łachach podkreślających kuriozalne sylwetki. Zapomnjcie o Kalifornii, zapomnijcie o tym co widzieliście w "Być doskonałym" - to jes zupełnie i całkowicie druga strona medalu.

Ale człowiekiem dnia został kowboj, co jeździ od baru do baru i obżera się na krzywy ryj.Gość wybiera takie miejsca, gdzie za friko, albo za parę groszy może pofolgować swojej nienażartości - np. wchodzi do kanaciapy, gdzie można dostac gigantyczną porcję mięsa z dodatkami, zjeść i nie zapłacić, ale pod warunkiem, ze się to wszystko wchłonie na miejscu. I gośc wchłania. Zarcie za free.
Potem jedzie na szwedzki stół. Za 11 dolców żre tyle, za ile musiałby normalnie zapłacić 40. Mówi, ze co jakiś czas musi szukać nowej dziupli, bo w każdej kolejnej, keidy tylko się zreflektują, ze facet może ich puścić w skarpetach - zakazują mu wstępu. Ustalają sobie takie zasady (11 dolców za górę żarcia) w przekonaniu, że nikt tyle nie zje i cięzko są zdziwieni, kiedy przyłazi takie coś, jak ten pożeracz.
Gośc mówi, ze jest leniem skończonym. W chałupie nie przechodzi piechotą nawet 7 metrów od drzwi do skrzynki pocztowej przed domem. POcztę zabiera podjeżdzając autem, kiedy wraca z kolejnego obżarstwa. Jakichś zawodów najlepiej. Pokazują na końcu jak to wygląda - gośc się zgłasza do konkursu na zjedzenie mega-burgera (takiego z 15 pięter, czy tam 20). Zjada, nie płaci, wygrywa konkurs :) Cwaniak pierwszoklasowy.

I garść uwag - podobno Amerykanie na zabiegi odchudzające wydają 33 miliardy rocznie. To jest przemysł. Służba zdrowia, ubezpieczalnie, nie wiedzą, co z tym począc - modny zabieg zmniejszenia żołądka kosztuje 50 tauzenów i mało kto chce to refundować, ale z drugiej strony : jesli to ma zahamować przynajmniej częściowo tę plagę otyłości, a zarazem zmniejszyć kasę wydawaną na leczenie konsekwencji jej, czyli nadciśnienia, lawinowego wzrostu liczby chorych na cukrzycę, udarowców, zawałowców itd., to decyzje są trudne.

Styl życia w Teksasie - kanapa, telewizor, fast food, mięcho, kanapa, pizza, auto, kanapa, burger, i jeszcze kanapa. O ile w Europie ponad 30 % populacji regularnie zaczyna dzień od chodzenia, biegania, albo pedałowania na rowerze, w Teksasie jest to odsetek mniej niż 10 %.

W sumie, dośc sympatyczni ci wszyscy osobnicy, lubią siebie, ale tak przeraźliwe lekkomyślni... Dzisiaj powiada jeden z drugim, że jest mu fajnie i błogo, bo żre, wysiaduje fotel i kanapę, ale jutro padnie na zawał albo udar i będzie oczekiwał, żeby cały świat mu usługiwał i pomagał, dzieci podstawiały kaczkę i przewijały pieluchę. Nie rozumieją do czego prowadzi taki lajfstajl. Cieszą się żarłem, ot co. Sport ? Owszem. W telewizji. Chodzić ? A w życiu, w Teksasie, jak mówi ktoś, w wielu miejscach nie ma nawet chodników, infrastruktura jest przystosowana do poruszaania się samochodami tylko i wyłącznie. Dzieci nie chodzą do szkoły, są PODWOŻONE, 50-100 metrów (!), przez rodziców na przystanki, skąd zabiera je autobus. Nie chodzą.

Szkoły dają jedzenie takie, jak w fastfoodowniach, żadnej promocji zdrowia, higieny, dbania o siebie etc. Nic. Kulturowe wzorce, otyłość przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Uff, idę coś zjeść ;)

Obserwuj wątek
    • laracroft82 Re: grubasy teksańskie/dokument 24.12.09, 14:47
      Ogladałam, bardzo dobry dokument...Faktycznie troche hmm zbulwersowała mnie ta
      młoda amerykanka, matka tego chłopca, ktora z własnej wygody wolała isc na
      operacje, ktora w skutkach mogłabyc smiertelna, niz ruszyc dupsko i przejsc na
      konkretna diete i cwiczenia...co to za matka, ktora w ten sposob naraza syna na
      to ze moze jej juz nie zobaczyc, szczyt zlekcewazeia i wygodnictwa został
      osiagniety, a tłumaczenie ze chce rownie otyłego syna sprowadzic na dobra droge
      - w jej ustach smieszny..Za to na widok tego jedzenia, ktora pochałaniał jeden z
      bohaterów, czułam przesyt, chociaz kolacje dawno miałam za soba..cos
      niesamowitego..a facet nawet jako tako sie trzymał jezeli chodzi o "figure" ;]
    • gondra Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 11:46
      Nie oglądałam dokumentu, ale z tego co piszesz, ci ludzie nie wydaja mi się ani
      trochę sympatyczni. Przeraża mnie takie odmóżdżenie i lenistwo. Aż się ciśnie na
      usta, żeby nic im nie refundować, tylko poczekać aż selekcja naturalna
      zadziała.:/ Tu chyba trzeba edukacji, nie refundowania zabiegów, żeby wbić do
      tych pustych łbów do czego prowadzi takie postępowanie. Ech, a ja się dziwię
      szczupłej koleżance, która więcej niż 100 metrów nie pójdzie na piechotę. Albo
      drugiej, która przy chipsach marudzi, że przytyła. No ale u nas na ogół
      na szczęście jest inaczej, póki co. Mnóstwo ludzi spaceruje, rowery są w modzie,
      siłownie i kluby fitness zapełnione (obserwacje własne).

      Chyba najciężej jest o złoty środek - albo tacy ludzie jak z dokumentu lub
      pokrewni, albo nastolatki, które odchudzają się, bo ważą AŻ 55 kg przy 170 cm. A
      może o normalnych po prostu się nie mówi, bo to nudne.
      • grek.grek Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 12:35
        Uwierz mi, sympatyczni :) Chciałbyś mnie takich sąsiadów. Naprawdę. Pod warunkiem, ze nie masz na wychowaniu nic potencjalnie jadalnego na czterech łapach, co da się odłowić przez ogrodzenie.

        Problem tam jest taki, że to są ludzie przywiązani do swojego trybu życia, z całą masą nawyków, których się nie wykorzeni, ot tak - rozmową, perswazją, ukazywaniem teoretycznych skutków takiego postępowania.

        Na pytania wszelakie i sugestie dot. zmian odpowiedź mają jedną "ugryźcie mnie w d,pe", "jestem jaka/i jestem i nic wam do tego".
        I nie poradzisz nic, choćbyś pękła.
        Nie chcą zmian i basta.

        Oni uważają, że są zdrowi i wporzo wyglądają. American way of life - jestem super, a jeśli sądzisz, ze nie, to wal się na twarz. Tak ich uczono, tak się nauczyli siebie traktować i nie przyjmują do wiadomości, że mogą być z czymkolwiek na bakier. Jak się nie podoba - zamknij oczy, taką mają receptę.

        Zdrowie ? Są szpitale, są lekarze, jest sprzęt najnowocześniejszy - od tego są, zeby ich ratowac - wiesz, szurnie się zabieg jakiś i będzie gitara; ale im i tak się nic nie stanie, bo zapchane tętnice, niszczone stawy i serce, to przesądy i straszenie żelaznym wilkiem, wg nich.

        Moze jakaś choroba, udar, zawał, to zmieni, o ile ich od ręki nie zabije.





        • gondra Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 19:53
          Ok, niech sobie prezentują postawę "jestem jaki jestem, walcie się". Ale są dwa
          problemy. Po pierwsze - "walcie się", ale są szpitale i jakby co, to trzeba ich
          ratować. Brak konsekwencji. A po drugie - to nie są jednostkowe przypadki, a z
          plagami społecznymi należy walczyć. I zgadzam, się, że to styl życia, sposób
          "myślenia" i nie tak łatwo to wykorzenić. Skoro własne odbicie w lustrze ich nie
          przeraża. Ba - jedna myśli, że jest sexy! A z drugiej strony - czasami nie
          wystarczy 'tak o' wiedzieć, że coś jest szkodliwe, tylko trzeba walnąć
          delikwenta obuchem w łeb.
    • maureen2 Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 12:25
      coś to wszystko o póżnej porze jest i zasypiam na kanapie,he,he
      ale nie podżeram już,chociaż z okazji świąt zjadłem czekoladę,po
      raz pierwszy od chyba 10 lat,bo wykryłem czekoladę gorzką,taką jak
      kiedyś,czarna,twarda i bez cukru prawie,może nie utyję,ale piechotą
      chodzę i udaję,że nie mam samochodu,to jedyny sposób na sylwetkę.
      są ludzie,którzy jak za darmo,to wszystko zjedzą,he,he
      • maniaczytania Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 13:28
        no wlasnie, super, ze leca takie ciekawe dokumenty ( niedawno
        zreszta w "normalnej" porze na tvp1 byl ciekawy dokument o
        dziewczynce chorej na bardzo rzadko wystepujaca chorobe - tytul
        dokumentu "Calineczka"), szkoda tylko ze najczesciej o takiej poznej
        porze.
        I dlatego "grubasow" obejrzalam tylko kawalek, do tej, ktora miala
        sie poddac operacji zoladka.
        Pani pierwsza rozwalila mnie tekstami, jaka to ona jest super, jak
        sie swietnie i stylowo ubiera (jak juz znajdziec cos na siebie) i
        jacy ci faceci beznadziejni, bo mysla, ze ze wzgledu na swoje
        rozmiary ona zrobi wszystko - a przeciez ona nie jest wyzbyta
        moralnosci (!).
        Za to szkoda mi bylo chlopca.
        Najgorsze dla mnie to ta ich niby asertywnosc - oni nie sa tacy
        otyli z powodu jakiejs choroby, oni sie po prostu tak zapuscili, bo
        tak lubia i juz, bo taki maja styl.



        Za to pan, ktory jezdzil na darmowe zarelko ( np. ok. 900g stek!),
        nadzwyczaj szczuply jak na swoje nawyki zywieniowe ;)
        • grek.grek Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 13:52
          "Jak ona się świetnie i stylowo ubiera /jak już znajdzie coś na siebie/" - haha, ja sobie wyobraziłem wtedy tę babkę, jak kupuje pokrowiec na minivana, gośc za ladą pyta o kolor, a ona pyta zalotnie : "a w jakim byłoby mi do twarzy, wg pana ?" I gość zostaje z miną a'la zdziwiony Benny Hill na twarzy :)

          I to "(oczekują, że) zrobi wszystko" mnie zmroziło, zwłaszcza owo "wszystko", a jeszcze bardziej zwłaszcza - ci, co oczekują :)

          • maureen2 Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 14:06
            no więc ja też pewnego czasu byłem stylowo ubrany w spodnie dresowe,
            bo nic innego nie zapinałosie,cała szafa tego wisiała i nic,wieczo-
            rami wychodziłem z domu,żeby ludzie nie widzieli tych dresów,he,he
            a to był skutek leżenia na kanapie i mniam,mniam i leżenia za kierow
            nicą.
    • barbasia1 Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 13:35
      grek.grek napisał:
      :)
      Jak się nie wezmą za odchudzanie to imperium Amerykańskie upadnie na
      skutek przeżarcia!

      >Styl życia w Teksasie - kanapa, telewizor, fast food, mięcho,
      >kanapa, pizza, auto, kanapa, burger, i jeszcze kanapa

      a do popicia zapewne butla coca-coli dziennie. Słyszłam gdzieś, że
      jedna mała puszka coli zawiera aż 24 łyżeczki cukru!
    • dickpope Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 13:49
      Nie widziałem tego filmu, a szkoda! Z drugiej strony grek tak
      sugestywnie streścił ;))

      To chyba kolejny dowód, że Ameryka, to jakaś zupełnie inna planeta -
      to bywa fascynujące i dziwne.

      Jedzenie "made in USA" faktycznie różni się od tego europejskiego,
      że wspomnę tylko o tych wszystkich ciastkach[?]z tonami posyki,
      wiader z fast-foodowym kurczakiem czy hektolitrami sosu. Na własny -
      może niezbyt poprawnie politycznie - użytek posługuję się nawet
      określeniem 'amerykański grubas'. Amerykanie są pod względem
      jedzenia nadludzcy, aż trudno uwierzyć, że można ważyć 150-200 kg i
      żyć, a im się to udaje! Pamiętam przed laty zachwyt mojego
      znajomego "wyzwoleniem" turystów z USA, paradujących bez skrępowania
      w skąpym odzieniu. Ciała oczywiście było w nadmiarze. Pewnie zaraz
      ktoś na mnie "naskoczy", żem nietolerancyjny i uroda nie zależy od
      wagi, ale ... Czy nie jest wkurzający cały "zestaw" cech?
      Monstrualna otyłość (w której ciało traci wszelkie proporcje), kult
      niezdrowego jedzenia, specyficzna agresja wobec osób lżejszych.
      Jestem w stanie uwierzyć w ową sympatyczność i lekkomyślność. W
      Polsce nie brakuje osób, które nie wiedzą z czego tyją, przecież nie
      od kotletów w panierce, ziemniaków polanych sosam, pizzy na kolację,
      tony słodyczy czy braku ruchu.
      Uff, faktycznie, trzeba coś zjeść ;)
      • grek.grek Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 14:23
        A co ciekawe, w tej samej Ameryce, nieco na zachód od Teksasu, w Kalifornii, narodził się ruch fitness, w swej ekstremalnej formie prowadzący do szajby na punkcie dbania o ciało i dązenia do perfekcyjnie wyrzeźbionej/szczupłej sylwetki, a w obrębie owej szajby do odwodnień, cięzkich kontuzji, depresji, anoreksji itp/itd.

        Kraj bardzo jaskrawych kontrastów :)

        Do tego, co napisałeś, dodałbym jeszcze ignorancję - bo te ziemniaki z sosem, pizzę na grubym cieście i słodkie, tłuste pączki można przecież zjeść i nie przytyć :) pod warunkiem, ze się je zje rano, albo przed południem, a max. do godz 16-17, tak żeby przed snem je spalić. A po 17 postawi na lekkie potrawy z duża ilością warzyw i rzeczy wysokobiałkowe (chudy ser, pierś kurza, białka jajek). Takim sposobem mozna jeść i zachowywać sylwetkę. A jak kto jeszcze uprawia regularnie sport i wzmacnia pikawe, to już w ogóle może sobie nie odmawiać niczego, zachowując te proste zasady, aczkolwiek nie popadając w przesadę, bo jednak mąka z cukrem, to kombinacja niepożądana, tak czy owak.

        Więc - wiedza. U nas też jej brakuje. Stąd tyle wiecznie odchudzających się kobiet, które robią postępy kosztem wyrzeczeń, które mogłyby sobie
        darować, osiągając efekt równie dobry, albo i lepszy, bo przeca po takiej drakońskiej diecie wracają do jedzenia, ale bez zdrowych nawyków i jedząc nie-to-co-powinny-i-nie-wtedy-kiedy-powinny szybko znów nabierają poprzednich kształtów.

        Idę coś przegryźć :)

        • dickpope Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 17:27
          Przestrzeganie kilku zasad na pewno chroni przed otyłością, ale jak
          ktoś przed połidniem "nadrobi" węglowodanami, to go wieczór z
          jajkiem czy mięsKiem z kurczaka nie podratuje.
          Nie wiem nazwałbym to akurat "wiedzą", może bardziej ...
          wyobraźnią. Przypomina się odcinek "Alfa", w którym główny bohater
          się odchudzał i mówił: taki mały hamburgerek, ile on może mieć
          kalorii, 20-30? ;)

          Ameryka jest krajem kontrastów, w końcu sama stanowi zlepek różnych
          kultur z (chyba) wszystkich pozostałych kontynentów. I walczą ze
          sobą dwa modele piękna: ten 'tłusty', tradycyjny (jestem bogaty,
          stać mnie na jedzenie, stać mnie na przeżycie) i ten nowy (mogę
          zrezygnować z tego, co mogę mieć bez większego trudu). Fitness to
          przecież kontrola ciała, doprowadzenie go do stanu (procent masy
          mięśniowej), którego utrzymanie wymaga ogromnej pracy. W końcu
          piękno samo w sobie jest oszczędnością i redukcją,
          więc 'amerykańskie grubasy' przyjmują chyba strategię obronną, tak
          zachwalając swoje walory. Ameryka, jak to Ameryka - lubi hipokryzję.
          Zamiast potępić monstrualnie otyłe osoby woli od grubasów wyzywać
          gwiazdki, które z rozmiaru O przeszły do rozmiaru 4.


          czas chyba obierać warzywa, w końcu już po 17 ;)
          • gondra Re: grubasy teksańskie/dokument 25.12.09, 19:48
            > sobą dwa modele piękna: ten 'tłusty', tradycyjny (jestem bogaty,
            > stać mnie na jedzenie, stać mnie na przeżycie)

            A właśnie nie. Na zachodzie śmieciowe żarcie jest tańsze od "normalnej" żywności
            czy ekologicznych produktów. Im człowiek biedniejszy, tym mniej zdrowo je. Poza
            tym w USA nie ma tradycji gotowania w domu, a wiadomo, ze kiedy wychodzi się
            zjeść na mieście, to fast food będzie tańszy niż restauracja. Plus wszechobecne
            półprodukty, duże porcje, maksymalnie dosładzane produkty (np. jogurty - w
            Polsce i w USA to dwa zupełnie różne wynalazki).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka