Nurtuje mnie Janek Kos

IP: *.acn.waw.pl 24.02.04, 08:08
Chcicalabym zrozumiec jedna rzecz i potrzebuje pomocy. Dlaczego Janek nie
rozpoznal swojego ojca i vice versa. COz to zanik pamieci byl...? Oczekuje
rozwiazania tej zagadki raz na zawsze...:)))
Pomocy!
    • Gość: a Re: Nurtuje mnie Janek Kos IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 24.02.04, 08:12
      bo to jest serial. tez masz problemy:)
      od kiedy kilka lat temu przeczytalam w GW artykul na temat Janka, ktory
      totalnie go zjechal, z idola stal sie osoba ktorej nie cierpie. zwrocilam uwage
      jak hamsko sie zachowywal w stosunku do innych ludzi. a byl dla mnie
      bohaterem...
    • Gość: dezerter Re: Nurtuje mnie Janek Kos IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.04, 09:36
      jakbyś przez siedem dni bronił szablą Westerplatte przed przeważającymi siłami
      szkopstwa to by cię twój syn też nie poznał
    • Gość: Beata Re: Nurtuje mnie Janek Kos IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 24.02.04, 10:05
      Jak odwiedziłam w wojsku mojego narzeczonego...też go nie poznałam w pierwszym
      momencie (był w moro i nie miał hełmofonu):)))))
    • mike_mike Re: Nurtuje mnie Janek Kos 24.02.04, 11:56
      Gość portalu: finka napisał(a):

      > Chcicalabym zrozumiec jedna rzecz i potrzebuje pomocy. Dlaczego Janek nie
      > rozpoznal swojego ojca i vice versa. COz to zanik pamieci byl...? Oczekuje
      > rozwiazania tej zagadki raz na zawsze...:)))
      > Pomocy!

      Wymogi fabuły i tyle.
    • Gość: wowo Re: Nurtuje mnie Janek Kos IP: 62.233.204.* 24.02.04, 13:41
      Nie, nie nie! Widać odrazu, że nikt z was książki nie czytał. Ojciec Janka,
      wtedy znany jeszcze jako West, dołączył do załogi Rudego pod Wejherowem, gdzie
      trzej już tylko pancerni pilnowali, żeby ruscy zniszczonego czołgu nie wzięli
      na przetopienie do huty. Janek wyprosił u generała nowy silnik i oczekiwanie
      nań oraz instalacja, zajęła dzielnej załodze cały Boży dzień i zakończyła się o
      zmierzchu. Pod swoją tymczasową opiekę wziął ich miejscowy chłop, właściciel
      pola, na którym stał czołg. Za dnia przyniósł pancernym zupy i chleba, zaś
      wieczorem, gdy załoga zbierała się do odjazdu sprawnym już czołgiem,
      przyprowadził im "czwartego". Potrzebny był załodze radiotelegrafista, gdyż po
      śmierci Semena (aka Olgierda), to Janek objął dowództwo. Jak wspomniałem było
      wtedy już po zmierzchu, poza tym West przyszedł z płaszczu z postawionym
      kołnierzem i kapeluszu. Ponieważ na zapoznanie się nie mieli za dużo czasu,
      tylko zaraz musieli ruszać, Janek ojca nie poznał. Dodać też należy, że na tym
      etapie wojennej tułaczki, Janek pogodził się już z myślą, że ojciec jego żywy z
      Westerplatte nie uszedł. Następnie Rudy z załogą ruszyli z kopyta, próbując
      dogonić front. West siedział obok Grigorija, zaś Janek w wieży, więc podczas
      jazdy obaj panowie nie mieli możliwości przyjżeć się sobie. Prosto z
      wejherowskiego pola pancerni ruszyli na pomoc batalionowi piechoty, który
      utknął na skrau lasu, natknąwszy się na jakiś zbłakany odział niemiecki,
      wspomagany przez dwa czołgi. Następnie, po rozbiciu wycofujących się niemców,
      Rudy wraz z piechotą ruszył w stronę Gdańska, lecz trafił na koniec ofensywy,
      gdy miasto było właściwie zdobyte. Zdążył oddać tylko parę strzałów w stronę
      odpływających barek niemieckich, gdy nagle wokół zaczęły się wiwaty i
      strzelanie w powietrze. Gdańsk zdobyty! Rozradowany Janek oddał swoim zwyczajem
      serię wystrzałów z pistoletu, których takt w alfabecie Morse'a układał się w
      jego nazwisko. Zaintrygowany West spytał Grigorija, co to znaczy, a ten mu
      wyjaśnił. Wtedy ojciec zorientował się, że najprawdopodobniej odnalazł syna.
      Grigorij zauważył nagłą zmianę wyrazu jego twarzy i poszedł podzielić się tą
      informacją z kolegami. Wtedy Janek postanowił zapytać Westa, który walczył
      przecież w partyzantce w tym rejonie, czy nie słyszał może o poruczniku Kosie.
      Stanął przed Westem, a mimo to nie oznał ojca! Zadał wspomniane pytanie, a
      wtedy West powiedział: -Janek, synku... No i tak się dopero znaleźli.
      • wojtek_kosynier Zapomniałeś dopowiedzieć, iż syn i ojciec widzieli 24.02.04, 13:54
        się po raz ostatni w 1939 roku. W między czasie Janek dojrzał (mam na myśli nie
        tylko wojnę, ale także wiek dojrzewania) i się na tyle zmienił, iż ojciec go
        nie poznał. A dlaczego syn nie poznał ojca? No niech będzie, że pogodził się z
        jego śmiercią, choć to teza ryzykowna. Abstrahuję, rzecz jasna, od realiów
        historycznych. Gdyby ojciec naprawdę walczył na Westerpllate i przeżyłby, to
        znalazłby się w niewoli.
        • Gość: jaxa Re: Zapomniałeś dopowiedzieć, iż syn i ojciec wid IP: 217.11.133.* 24.02.04, 14:19
          "Gdyby ojciec naprawdę walczył na Westerplatte i przeżyłby, to znalazłby sie w
          niewoli" - i to tłumaczy wszystko. Ojciec Janka nie żył, więc jako zombi był z
          trudem rozpoznawalny. ;)))
          I jeszcze jeden problem - jakim cudem Janek znalazł się na Syberii i to w
          wolnym posiołku (o czym świadczy polowanie na tygrysa z bronią palną :)) a nie
          w łagrze?
          • Gość: baba Re: Zapomniałeś dopowiedzieć, iż syn i ojciec wid IP: *.acn.waw.pl 24.02.04, 19:07

            To jest w ksiazce wytlumaczone, choc bardzo niejasno.
            Z meandrow wypoewiedzi pan Przymanowskiego wynika, iz Janek sam, z wlasnej,
            nieprzymuszonej woli znalazl sie na terenie ZSRR jeszcze przed wybuchem wojny
            niemiecko -radzieckiej (we Lwowie...). potem uciekajac przed Niemcami znalazl
            sie az za Uralem. Szczegolow jednakze autor nam wybitnie skapi...
            Pzdr
Pełna wersja