Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2010 - 4 (vol. 8)

    • maniaczytania OT - Greku, Barbasiu, 26.06.10, 20:29
      tyle czasu tu z Wami pisze, a do dzis nieswiadoma bylam, ze Wy to jedna i ta
      sama osoba ;)
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,113428323,113442989,Re_Zly_duch_przeszkadza_w_modlitwie_i_ludzie_pad.html
        • grek.grek Re: OT - Greku, Barbasiu, 27.06.10, 11:59
          Odpowiedzieliśmy Mani prawie w tej samej minucie, gość ma "dowód" ;))
          Ja się trochę boję, że jeszcze ze 2-3 takie przypadki i, cytując poetę, facet zjedzie po białej łące ;))

          A tak naprawdę, to wyobrażam sobie, ile razy się on myli podczas pisania swojego nicka w trakcie logowania i już mi się gęba śmieje, hehe.
          • barbasia1 Re: OT - Greku, Barbasiu, 27.06.10, 12:06
            > A tak naprawdę, to wyobrażam sobie, ile razy się on myli podczas
            pisania swojeg
            > o nicka w trakcie logowania i już mi się gęba śmieje, hehe.

            hahahaha :)

            Już mi się humor nieco poprawił!
            I jak to nie lubić Greka.

            grek.grek napisał:

            > Odpowiedzieliśmy Mani prawie w tej samej minucie, gość
            ma "dowód" ;))

            On se to jakoś wytłumaczy po swojemu, i powie, że to dowód na to,
            żeś dwugłową Chydrą! ;))

            To samo myślałam, on pisze albo na kacu, albo pod wpływem czegoś...
            • grek.grek Re: OT - Greku, Barbasiu, 27.06.10, 12:37
              Hehe. I o to chodzi :)

              Poza tym, i tak średnio wierzę, że jakiś wielbiciel teorii spiskowych mógł Ci ów humor popsuć.

              Heh, no wiesz, on pisze, ze TVN pokazał tych egozrcystów, bo się podlizuje Kaczyńskiemu ;) Jak dobrze pójdzie, to do końca tygodnia wszyscy zostaniemy Kaczyńskim.

              No cóż, wiesz, ja jestem ateistą oświeconym - nie przeszkadza mi, że ktoś wierzy w egzorcyzm. Oczywiście, dopóki nie próbuje zapisać w prawie, ze egzorcysta ma być w każdej szkole i każdym urzędzie na państwowej posadzie.
              A tamten, to chyba ateista, który tylko dlatego nie wierzy w Boga, żeby mu więcej zdrowia zostało do wiary we własne paranoje :)
              • barbasia1 Re: OT - Greku, Barbasiu, 27.06.10, 13:01
                > A tamten, to chyba ateista, który tylko dlatego nie wierzy w Boga,
                żeby mu więcej zdrowia zostało do wiary we własne paranoje :)

                hahahahahahaha

                Popłakałam się ze śmiechu!

                Ale pamiętasz, że ja, że my z koleżankami (niektórymi) nie jesteśmy
                ateistkami, co!? ;)

                TVN podlizuje się Kaczyńskiemu materiałem o misjonarzach! - to
                przechodzi ludzkie pojęcie, co ten chłop wygaduje!

                Serio, w pierwszej chwili wkurzyłam się strasznie, na te głupawe
                insynuacje!
      • grek.grek Re: OT - Greku, Barbasiu, 27.06.10, 11:56
        Spoko, wiesz jak jest, za miesiąc i Ty się dowiesz, że jesteś mną/Barbasią/nami/złym duchem ;)

        Ale jeśli autorem tych sensacji jest ktoś, kto sie oburza o obecność w przestrzeni publicznej tematu okultyzmu czy egzorcyzmu, po prawie 30 latach od pokazania światu "Egzorcysty", to wypada machinalnie przytakiwać w odruchu ludzkiego współczucia i starannie maskować szeroki uśmiech :)
        • barbasia1 Re: OT - Greku, Barbasiu, 27.06.10, 12:33
          Co więcej, materiał z DDTVN (do którego linki są w tym wątku) nie
          jest poświęceony egzorcyzmom, egzorcystom, ale działalnosci
          charyzmatycznych (i obdarzonych charyzmatami, mówiac treminologii
          kościelnej) misonarzy ulicy, pełniących swą, jakże potrzebną,
          posługę w najbiedniejszych dzielnicach Sao Paulo!!!
          Gość o przerośniętym nicku, bardzo pokrętnie zrelacjonował ten
          materiał, zobaczył to co chciał zobaczyć.
          • grek.grek Re: OT - Greku, Barbasiu, 27.06.10, 12:45
            Sama czytałaś : najpierw człowiek kpi z telewizji, ze pokazuje brednie i dotknięty do żywego apeluje o to, żeby pokazywać to, co naukowe, racjonalne i logiczne, a potem powiada, że Ty to ja, a ja to Ty, nie przedstawiając żadnego dowodu na potwierdzenie tej karkołomnej tezy, czego można by chyba wymagać od kogoś tak szafującego racjonalizmem i upominającego się tak rezolutnie o naukową mądrość. Czy tak sprzeczna postawa i argÓmentacja zasługują na poważne traktowanie ? :)
    • grek.grek "Zdradzeni", ot 3 słowa po projekcji 27.06.10, 12:26
      Powiem Wam, ze nie bardzo wiem, co to miało być; wyglądało jak trochę Nagiego instynktu, ze szczyptą Bodyguarda i jakiś kawałkiem archetypowego filmiku, jak pan policjant chroni kobietę, której grozi atak przestępcy.

      Tutaj jest pani fotograf, która robi fotki będące mieszanką erotyzmu, samo-maso lajtowego, generalnie : taka sobie "sztuka (m)oralnego niepokoju". Giną ludzie, którzy w jakiś sposób ją skrzywdzili (nieprzyjemny krytyk; gośc, co ją kiedyś zgwałcił, czy próbował zgwałcić itp). Ofiary zabójstw wyglądają, są upozowane, tak jak modele na jej fotografiach. Policjant musi ją chronić, bo wydaje się, ze zabójca może chcieć ją dopaść,. a przy okazji o zabójstwa podejrzewa ją samą. Ona go uwodzi nie zdejmując z siebie jakoś zbyt gorliwie podejrzeń, ale za to zdejmuje całą resztę, czyli jest romans. A ten policjant szuka zabójcy. I ten romans trwa. Wszyscy są podejrzani : jej ładna, ale męskotypiczna znajoma, z którą fotografka/ficzka? pozostaje w jakichś niejasnych relacjach, policyjny partner naszego policjanta - jej przyjaciel, który pomagał jej przejść przez traumę po-gwałtową, wreszcie grubas dozorca, fan jej twórczości. No i ona sama. Każde miało motyw, żeby zabić jej krzywdzicieli. Winnym jest... chcecie wiedzieć ? :)

      Intryga się wlecze. Niestety. Nawet scenom, które powinny być przełomowe, zmieniać coś w świadomości widza, poszukującego killera razem z policjantem, brakuje mocy. Thriller, który nuży jest po prostu kpiną z tego gatunku filmowego.

      Relacja erotyczna między policjantem i forograficzką/ką? jest wyprana ze zmysłowości, nie ma w niej żadnego pieprzu, ani nawet cynamonu. Pani fotograf epatuje seksapilem królowej sylwestrowego balu w Małkini. Pan policjant odtwarzany przez Stephena Baldwina jest mdły i nalany na twarzy jak wadowicka kremówka albo maślana buła. Ot, taki pocieszny ćwierćgrubasek. Dwie postaci z osobowością złożoną jak deska do prasowania. Jeśli mieli oni dorównać duetowi Stone-Douglas, to tu by się egzorcysta przydał. Dla reżysera. I wczasy w Ciechocinku, bo ten pan wyraźnie potrzebuje pomocy.

      Co było niezłe, to jedno ze zdjęć tej fotograficzki/ki : nagie kobiece plecy, za którymi jej ręce trzymają ukryty młotek (czy czekan) poplamiony obficie krwią. Ciekawy motyw.
      I trochę muzyki. Kiedy policjant i fotograficzka vel fotorafka oddają się namiętnym uściskom w tle jest muzyczka wykonywana przez, ja wiem... może Anouk, może w trochę poważniejszym wydaniu Sheryl Crow,w każdym bądź razie - intersesujący kobiecy soft rockowy głos.
        • grek.grek Re: "Zdradzeni", ot 3 słowa po projekcji 27.06.10, 13:48
          Kilerem jest... psychopatyczny dozorca, fan fotograficzki, uważający się za jej obrońcę :) Fotografka jest niewinna jak samo dobro, a reszta to mylne tropy. Inna sprawa, ze pan reżyser nic nie zrobił w kierunku takiego poprowadzenia rologłównej aktorki, zeby chociaż myliła widza skutecznie. Od razu widać, ze ona nic nie ukrywa. Zostawał dozorca, policjant-partner Baldwina i ta koleżanka fotograficzki (aha, jest jeszcze jej kolega-gej, który ew mógłby być wspólnikiem tej koleżanki. Problem w tym, ze reżyser i scenarzysta powiedzieli : a ty, widzu drogi i naiwny, se zalosuj, kto jest zabójcą, bo my ani prawdziwych ani mylnych tropów ci nie podrzucimy, co najwyżej pokażemy, jakie masz możliwości do zakreślenia. Totolotek, mówiąc krótko :). W tej sytuacji, zabawa traciła cały walor, bo pozostawało czekanie na to, aż wreszcie ujwnią tego kilera :)

            • grek.grek Re: "Zdradzeni", ot 3 słowa po projekcji 27.06.10, 14:40
              Hehe, musiałem jakoś utrudnić ;)

              Z Nagim mi się skojarzyło poprzez podobną parę : tam był policjant po przejściach plus z problemami w związku i pisarka-możliwe'że'kilerka, a morderstwa są popełniane wg instrukcji z jej książki - tutaj jest policjant po przejściach i z problemami w związku oraz fotograficzka-możliwe'że'kilerka i morderstwa, których ofiary wyglądają,.jak ze zdjęć tej jejmości, w dodatku - są wykonywane z użyciem np linek (w celu udusicielskim), czyli rekwizytów z tych sesji fotograficznych.

              W Nagim pisarka miała przyjaciółkę w męskim typie i tutaj fotografka też ma przyjaciółkę w męskim typie. W Nagim drżymy o to, czy podczas konsumpcji seksualnej pisarka nie zadźga policjanta i tutaj też jest taka scena, tyle że ona go związuje i każe się położyć w wannie, żeby jej pozował do kolejnego zdjęcia - a potem puszcza wodę, on się nie może uwolnić, ręce ma zwiążane z tyłu, zaczyna się topić i można sądzić, że ona chce go zabić - można BY BYŁO, gdyby babka przez cały film zachowywała się podejrzenia i coś ukrywała, jak Sharon w roli Catherine; niestety, ta tutaj to nie Sharon i wiadomo, ze jest aniołkiem, którego ciemna strona w całości się realizuje w robieniu tych nieprzyjemnych zdjęć, żę zaraz musi ona go uwolnić, że to była tylko mała zemsta za to, ze policjant przez chwilę ją podglądał przez dziurę w dachu jej mieszkania, oczywiście w ramach prowadzonego, równolegle z jej ochranianiem, śledztwa, czyli że jej nie ufał do końca.

              Tak mi się to kojarzyło jakoś :).
              • barbasia1 Re: "Zdradzeni", ot 3 słowa po projekcji 27.06.10, 14:55
                Nieźle kojarzysz!

                Zajrzałam na stronę filmwebu, żeby zobaczyć, poznać nazwisko
                reżysera (a właściwie pani reżyser!) i zobacz, co znalazałam:

                gfx.filmweb.pl/po/18/32/201832/6998109.3.jpg?l=1204082433000
                gfx.filmweb.pl/po/18/32/201832/6998109.3.jpg?l=1204082433000
                Pewnie fotografka jest z gruntu dobra tylko dlatego, żeby zatrzeć to
                nachalne podobieństwo do "Nagiego instynktu"! ;)

                Thriller od razu nabrałby temperatury, gdyby postać pani forograf
                była od początku w kręgu podejrzeń.
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2010 - 4 (vol. 8) 27.06.10, 14:30
      Ja tam mam na dzisiaj zapisane : mecz, mecz, Californication, a Wy ?
      debata w trakcie meczu, więc nie ma szanse - se ją nagram, chociaż sam nie wiem po co i czy w ogole będę to oglądał, bo czuję, że będzie równie zajmująco, co podczas pojedynku o mistrzostwo świata we wstrzymywaniu oddechu.

      Jakbyście dotrwali do 0:50, to Jedynkowy "Łuk" polecam bardzo-bardzo. (obgadywaliśmy go tutaj kiedyś, ale ze spojlerem, więc nie wypada tego ujawniać, chyba że ktoś obejrzy, i ew jakieś rózne osobiste impresje dałyby asumpt do polemiki jakiejś, to ja chętnie)

      Wczoraj, jak widze, w TVP było dużo rózności powtórkowych : Noc na Manhattanie w Dwójce, Paradise Now i Paragraf 46 w Kulturze - wszystko obgadane w Ojejaku, bo i wszystko warte obejrzenia, może będą dodatkowe ich powtórki, TVP tak lubi.
        • grek.grek Californication 3 - zawód & rozczarowanie, póki co 28.06.10, 11:16
          No i wygrała. Ale Meksyk dostał pierwszego gola ze spalonego, a drugiego sam sprezentował kiksem indywidualnym :) Ale Argentyna była dobra, pewnie dałaby sobie radę i bez tego.

          Californication mnie jednak trochę zawodzi. Ze znakomitości 1 serii nic nie zostało, nawet strzępek. Nie dorównuje nawet średniej średniości drugiej serii. Nie ma tego uroku, został po prostu serialik, którego bym chyba nie kontynuował, gdyby nie znajome gęby i wiara, że to się musi rozbujać. Nowe środowisko Moody'ego niespecjalnie mnie kręci. Za to Kathleen Turner rządzi i jej relacje z łysym na razie wyglądają najciekawiej, a może nawet : jedynie one ciekawie wyglądają. Znacznie lepiej te seria prezentowała się w Twoich opisach niż w obrazku na ekranie :) Moody po inhalacji haszyszem robiący głupie miny - naprawdę żenujące i słabe. ALE, rzecz jasna - obejrzę tę serię do końca, ciągle mając nadzieję, że się rozkręci i mnie zafrapuje nie gorzej niż w Twoich postach.
          • barbasia1 Re: Californication 3 - zawód & rozczarowanie, pó 28.06.10, 15:05
            Też tak myślę, że Argentyna i bez pomyłki sędziego łatwo pokonałaby
            Meksyk, kolejne gole o tym świadczyły.

            > Californication mnie jednak trochę zawodzi.
            O! To jestem bardzo, ale to bardzo zaskoczona! (a jednocześnie
            podbudowana, usatysfakcjonowana, mile połechtana itd. Twoimi
            pochwałami, nawet jeśli ... są na wyrost! /zawsze krytycznie
            podchodziłam do siebie!/ Dzięki Ci! :))) Starałam się! Ale mogło być
            lepiej...).

            Seria 1. musi być poza konkurencją!
            Nie patrz, a przynajmniej staraj się nie patrzeć na Cali 3 przez
            pryzmat Jedynki, która była nowością absolutną, świeżością, tylko
            ciesz się tym co jest, tym bardziej,że atrakcyjniejszych rzeczy
            teraz nie uświadczysz w TV.
            Ten drugi odcinek może rzeczywiście z tych nieco gorszych,ale
            gwarantuję, że wszytsko co najlepsze jeszcze przed nami, Tobą!
            :)

            • grek.grek Re: Californication 3 - zawód & rozczarowanie, pó 28.06.10, 15:46
              Ale Meksyk miał swoje okazje, w sumie grał dobrze, ja tam zawiedziony nimi nie jestem ;)

              Niestety, Cali jakoś nie trafia mnie na razie. Będę smęcił chyba już zawsze o pierwszym sezonie i wszystko doń porównywał. Taka karma, hehe.
              Ale i, moim zdaniem, bez tego nalotu pierwszosezonowego - trójka jest, na razie, trochę bez polotu, bez błyskotliwości i brak jej tego kameralnego uroku. Nie widze, póki co, Hanka w jego klasycznej pozie, reszta znanych postaci przyćmiona, może poza łysym. Nowe twarze, poza szefową łysego, nie przekonują, brak im indywidualnego rysu jakiegoś. Już ten Ashby w 2 serii coś symbolizował, miał swój własny szkic osobowościowy.

              To-to otóż-to : na tle całej tej oferty w tiwi Californication, nawet tak, PÓKI CO, średniej jakości to królewskie niemal danie.

              Pozostaje mieć nadzieję, że jest tak jak piszesz i że później się akcja rozkręci nie gorzej niż w Twoich opisach, heh. Wiesz, chodzi o to, żeby się włączyła klimatyzacja. W pierwszej serii włączyła mi się w, mniej więcej, 12 sekundzie pierwszego odcinka. W tej obecnej próbuję złapać odpowiednią częstotliwość i na razie mam głównie skrzypienie i trzaski na łączach :)

              Jedno się nie zmieniło - czołówka, z tą zawodową muzyczką. Mam ją nawet nagraną gdzieś osobno, tę z 1 serii. I wiesz, co zauwazyłem... że oglądanie jej samej, bez następstwa w postaci obejrzenie odcinka serialu, jest jałowe i kopmpletnie nie działa. Ona się sprawdza TYLKO w całości z dowolnym odcinkiem. Chyba jestem podwójnie skazany na kontynuowanie :)
              • barbasia1 Re: Californication 3 - zawód & rozczarowanie, pó 29.06.10, 14:28
                Zaległości w pierwszej kolejności:

                forum.gazeta.pl/forum/w,14,112321184,113548443,Re_Przyladek_strachu_dzis_22_50_2_ka_.html

                forum.gazeta.pl/forum/w,14,112321184,113548155,Re_Przyladek_strachu_dzis_22_50_2_ka_.html


                To dobrze, że jesteś zadowolony z Meksów. Byli waleczni, szybcy,
                mieli kilka okazji do strzelenia bramek, zabrakło może trochę
                precyzji, opanowania. :)

                Czytam raz jeszcze to co napisałeś o Cali, i aż nie mogę uwierzyć w
                to Twoje mało entuzjastyczne podejscie do 3. serii. Przychodzi mi
                do głowy myśl, czy Ty mnie czasem, Greku, nie podpuszczasz, co?

                Porzecież świetna ta seria 3., lepsza od od drugiej, zdecydowanie.
                Może jest jeszcze za wczesnie (dla Ciebie) na analizowanie
                iporównywanie serii 2. i 3., ale powiem tylko tyle, że nie brakuje
                tu błyskotliwosci, plotu, a jesli chodzi o postaci to jednego
                nudnego Ashby'ego (babiarz, imprezowicz, alkoholik, narokoman)
                zastapiły aż cztery świetne kobiety! Opócz szefowej Charliego Sue
                Collini (ciekawe odwórcenie stereopowych, tradycyjnych ról, kobieta
                jest tu szefem mężczyzny, w dodatku bezcelenie, bez pardonowo
                podszczypuje i molestuje swego pracownika, biednego Charliego,
                który nie jest tym ukontentowany, gdyż ... szefowa nie do końca jest
                w jego typie :))
                Pozostała trzy kobiety - studentka Jackie, asystentka Jill i
                dziekanowa Felicja to też szalenie ciekawe postaci, świetnie
                zarysowane i zagrane, symbolizują odpowiednio kobiety: 20-letnią, 30-
                letnią i 40-letnią, ich pragnienia, żądze, nadzieje, obawy,
                niepokoje (oczywiście jak to w Calim ze sporą dawką ironi, z
                przymruzeniem oka).
                Myślę, że ta seria może być ciekawsza właśnie dla osobników płci
                męskiej. ;)

                Greku, może spróbuj się jakoś nastawić pozytywnie wczesniej,zanim
                zasiądziesz do oglądania!? Może potrząśnij swoim odbiornikiem,
                postukaj, tylko nie za mocno, proszę! ;))

                • grek.grek Re: Californication 3 - zawód & rozczarowanie, pó 29.06.10, 15:07
                  Na razie oceniam po tych 2 odc, więc rezerwuję sobie możliwość sukcesywnej zmiany :)

                  Nastawienie lepsze nie będzie, bo 1 seria wszystko przyćmiewa, ale może sami dadzą mi szansę, zebym zdanie zmienił. Póki co, szału nie ma ;)

                  Ashby miał swoją drugą stronę, był romantycznie zakochany :) Poza tym, Ashby symoblizował styl życia jakiś : sex, drugs, rock'n roll, był z poprzedniej epoki, dlatego tak go Moody polubił i vice versa, bo i Moody z obecnej na pewno nie jest.
                  Btw, Moody himself też jakoś średnio się prezentuje na razie. Niewyraźny taki jakiś. A to nowe środowisko akademickie jakoś mniej mi odpowiada, jako regularny element wystroju wnętrza niż epizodycznie pojawiające się przystawki dla kilkorga głównych bohaterów, których tutaj się trochę ogranicza.
                  • barbasia1 Re: Californication 3 - zawód & rozczarowanie, pó 29.06.10, 15:29
                    Greku, musisz sobie powiedzieć, seria 1. jest poza konkurencją,
                    wtedy automatycznie zmieni Ci się nastawienie do serii 3. Tak myślę.

                    >Poza tym, Ashby symoblizował styl życia jakiś : sex, drugs, rock'n
                    roll, był z poprzedniej epoki,

                    O to-to! To własnie miałam na myśli! ;)

                    Moody sprawia wrażenie jakby nie do konca czuł się dobrze w tych
                    okolicznościach przyrody uniwersyteckiej!?

                    A mnie się pomysł z umiejscowieniem akcji w środwoisku akademickim
                    bardzo podoba. I trzy interesujące kobiety Hanka, związane z tym
                    środowiskiem, któte ciągle się mijają, nie wiedząc nawzajem o sobie.
                    Czy to nie perwersyjne! ;)
                      • barbasia1 Re: Californication 3 - zawód & rozczarowanie, pó 30.06.10, 12:45
                        grek.grek napisał:

                        > TO Ashby nie był ciekawy ? :)

                        Wszystko zależy od tego, kto patrzy! :)


                        Zapomniałam jeszcze powiedzieć, ze w serii 3. jest sporo (ale z
                        umiarem) odwołań do serii 1. i 2. W ostanim odcinku, który
                        opisywałam jest np. aluzja do naderwanego w serii 1. sutka
                        Charliego i kobieca (a konkretnie należąca do Felicji) "pupka jak
                        u 10-letniego chłopca", która kręciła też starego Hanka, zaczy się
                        ojca Hanka.


                        Rozbuja się na pewno! :)


                          • barbasia1 Re: Californication 3 - zawód & rozczarowanie, pó 30.06.10, 17:20
                            Oprócz drugiego, chyba? Jeszcze przedstawiciele doliny krzemowej nam
                            się nie objawili? I chyba się nie objawią, bo, zdaje się, są mało
                            atrakcyjni!??

                            Masz całkowitą rację jeśli chodzi o Ashby'ego. Trochę nazbyt
                            lekceważąco potraktowałam tę postać.
                            Ratuje go to ostatnie romantycznie uniesienie ;) /które zapewne i
                            tak nie trwałoby długo, gdyby był nie zszedł ;)/

                            • pepsic Re: Californication 3 - zawód & rozczarowanie, pó 01.07.10, 10:37
                              Nie wiem, czy mam prawo do uwag (a raczej wiem, że nie mam),
                              bo serial I oglądałam pobieżnie i szczątkowo. Podoba mi się
                              nowatorskie i bezpruderyjne podejście oraz lekkość, choć na dłuższą
                              metę sceny zbyt dosadne stają się męczące, a osobiście wolę
                              niedopowiedzenia. Natomiast drażni mnie wątek powielany w innych
                              filmach - następca męża, niby fajny i porządny (fajtłapowaty), jeśli
                              nawet kochany, to tylko z rozsądku. A poza tym nie darzę symatpią
                              aktorki grającej żonę/kobietę Hanka (Natasza McElhon też irytująca w
                              Roninie).
                              Jeśli się mylę - poprawcie :))
                              • grek.grek Re: Californication 3 - zawód & rozczarowanie, pó 01.07.10, 13:48
                                Oj, kokietujesz w tym pierwszym zdaniu ;)

                                Nie ma co poprawiać, wszyscy subiektywnie się zapatrujemy, a więc każda opinia jest orajt - zgadzam się z Tobą a'prop mrs McElhon, też jakoś nie mogłem jej kupić nigdy do końca, a jej nieobecnośc, albo obecność szczątkowa, w 3 serii, to być może naj atut tej serii, jak dotąd, w odbiorze wizualnym ;)
    • grek.grek "Sobowtór" słów kilka od czapy,atenszyn !: spojler 29.06.10, 11:52
      No to ciach.

      Akcja się rozgrywa w XIX-w Japonii, w której panuje generalny pie,rdolnik, nie ma gospodina i o władzę wojnę toczą ze sobą poszczególne klany. Wódz jednego z nich, Shingen, jest umierający.
      Nie jest to byle watażka, tylko szef szefów, ma taki mir, że wystarczy, że przeciwnicy dostrzegą flagę jego rodu prze bitwą wśród wrogów, a już lecą do klozetu z papierem i najgrubszą ksiązką w historii, przez co wszystkie bitwy się opóźniają ;) MÓwiąc po polsku, normalny, kuźwa, Czak Noris.

      UMierając Shingen nakazuje swoim najbliższym współpracownikom utrzymywać jego rychłą smierć w tajemnicy (rzeczywiście, szybko Shingen wyzionie ducha). Przez 3 lata. I zakazuje im prowadzić ekspansywną politykę, mają się trzymać swojego terytorium i szlus.

      Co mogą zrobić jego przyd,pasy ? No własnie zwrócić się ku instytucji sobowtóra - instytucji, bo utrzymywanie jednego, albo kilku łudząco podobnych do władcy, szefa, czy tam kierownika jegomościa było rzeczą zwyczajową, czymś normalnym i praktykowanym powszechnie w japońskich warunkach.
      Znajdują takiego gościa, niedoszłego skazańca za złodziejstwo. Robią go figurantem i pilnują. Gość jest dość nieokrzesany, nieufny i cyniczny, ale nie jest idiotą i potrafi nieźle aktorzyć.

      Oczywiście, wszyscy próbują dojść, czy Shingen żyje, czy nie, bo plotki chodzą, że jednak wykiprował. Szpiedzy, zwiadowcy wrogich klanów ciągle zapuszczają żurawia i próbują coś ustalić, bo śmierć Shingena dałaby ich wodzom ogromny impuls do ataków na jego klan. Współpracownicy Norisa robią więc, co w ich mocy, żeby się nie wydało - ciało Shingena tkwi w czymś w rodzaju wielkiej skorupy o owalnym kształcie. Śledzie podejrzewają, że tam jest jego ciało. Żeby to ukryć czakowcy rozpuszczają wiadomość, że w środku jest sake, która zostanie (i zostaje) zatopiona w jeziorze, jako dar dla bóstwa wody. I tak dalej : stałe zwody, uniki, triki, byle nie wyszła na jaw prawda.

      Sobowtóra kontrolują wykonawcy testamentu. Dbają, żeby nie strzelił żadnego babola. Problemy są róznorakie : a to zachowanie - Shingen był opanowany, mial swój system poczynań, mimikę itd, a to seks - nałożnice z łatwością poznają, czy to on czy nie (tutaj chroniący sobowtóra idą mu w sukurs i anulują mu seks głosząc, ze szogun jest zbyt zmęczony, by konsumować cokolwiek poza jogurtem Danio), a to, że musi się umieć porozumiewać na naradach wojskowych (tutaj doradzają mu słuchać uwaznie generałów i po prostu wygłosić na koniec jakąś formułkę zwyczajową, grunt to prezencja odpowiednia). Ze wszystkiego udaje się sobowtórowi wyjśc obronną ręką. Nawet z kontaktów ze swoim wnukiem, którego sam Shingen uczynił spadkobiercą swoim. Nie syna. Wnuka. Syn jest zdolnym, ale chorobliwie ambitnym człowiekiem, próbującym się wybić na samodzielność, ale ciągle powstrzymywanym przez ojca.

      Ciekawski sobowtór dostaje się do tego jajowatego grobowca/trumny, widzi zabalsamowane ciało Shingena, potem on mu się śni - i w tym śnie łazi ni to za nim, ni to on przed nim ucieka, bo sobie ubrdał, że ten go goni, wszystko w jakiejś infernalnej scenerii. Sobowtór bardzo się tym przejmuje, nabiera szacunku do osoby, którą naśladuje, jakby się pomału w nią wcielał. Zadowala też swoich protektorów. Wnuk go kocha, traktuje jak dziadka, własny dwór i wrogowie - nikt nic nie wie, a sobowtór zyskuje na tyle pewności siebie, ze podczas narady potrafi nawet poskromić bojowe zapędy syna Shingena. Ten, podkręcany przez swoje otoczenie, próbuje się przeciwstawić, zasłużyć na splendor i na ofensywę wrogich klanów reaguje kontrofensywą. Sobowtór idzie mu z pomocą, bitwa jest zwycięska, a chwała znów spływa na konto Shingena, mimo że to syn tak naprawdę był inicjatorem odpowiedniego ruchu militarnego.

      Wszystko idzie dobrze, ale musi się w końcu wysypać. Sobowtóra gubi nadmierna pewność siebie i wiara, że stał się Shigenem. Mimo ostrzeżeń, a nawet kategorycznego zakazu wydanego mu przez protektorów, próbuje dosiąść wierzchowca Shingena, który słynął z tego, ze tylko szogun umiał na nim jeździć i tylko szogunowi dawał się dosiąść. Koń go zrzuca, a dodatkowo rozdziera sobie ubranie w tym całym zamieszaniu i kobiety (gejsze, czy zony, czy nałożnice, czy kto tam) podnoszą larum, ze facet nie ma na ciele blizny, którą miał Shingen.

      To koniec mistyfikacji. Władzę przejmuje syn Shingena. Starzy współpracownicy Shingena przyjmują to do wiadomości, nawet nie pisnąwszy, w strachu o własne życie i oddają się bez szemrania pod komendę nowego szefunia. Sobowtór dostaje wynagrodzenie za swoją robotę i zostaje wygnany z osady. Syn olewa, co stary mówił, nie zamierza trzymać się własnego terytorium. Chce sławy. Chce wreszcie być szefem i rozproszyć cień ojca, który go przytłacza. Rusza na podbój ziem wrogich klanów. Ale te, świadomie że Shingen nie żyje, rozbijają jego wojska w puch. Czynią to nie za pomocą starych dobrych mieczów, tylko z pomocą całkowicie nowej broni - strzelb. Taki symbol, że nastąpiła zmiana warty i epoki.
      Sobowtór, bezdomny, w łachmanach obserwuje klęskę syna Shingena z zarośli opodal pola bitwy. Po wszystkim wbiega na nie, zasłane ciałami poległych, i szwęda się zbolały, a później brodzi w jeziorze i próbuje wydobyć walającą się tam flagę rodu Shingena.

      Jak się okazuje złodziejaszek znacznie lepiej zrozumiał dalekosiężną, taktycznie przenikliwą i mądrą myśl Shingena niż tzw jego nabliżsi pomocnicy z szarżami wojskowymi i pozycją społeczną, a utożsamił się z jego osobą i nabrał dla jego postaci tak ogromnego szacunku, że oglądanie klęski jego rodu, patrzenie jak synalek zaprzepaszcza cały dorobek wielkiego ojca, sprawił mu osobisty ból. MOżna tylko domniemywac,że tak reagowałby właśnie Shingen oglądając z boku to, co się stało. Jesli przyjąć metaperspektywę,że duch Shingena zamieszkał w sobowtórze, to tak własnie nawet było ;)

      Czyli : na pierwszym planie polityka, rys historyczny (z) dziejów Japonii, obserwacje dworskich obyczajów, społecznych zachowań, intryga w bezpardonowej grze o władzę, jak to u mistrza Akiry zwykle bywało. Że jest on w tym, także i w Sobowtórze, świetny, to chyba nie ma co się rozpisywać. Czak Noris po prostu :) Pewnie o kulturze i historii Japonii Zachód, tylko z filmów Kurosawy dowiedział się więcej niż z wszystkich książek, dokumentów i albumów razem wziętych.

      Oparte na faktach historycznych. 40 % czasu zajmują sceny batalistyczne. Jak to na mistrza przystało Kurosawa zasuwa detalami szat wojskowych, zbroi, rozwijające szyk bojowy, przemieszczające się, atakujące wojska konne i piesze - prawdziwe widowisko wielkiej klasy, zwłaszcza że robione bez kompa, co dzisaj pewnie mało komu się śni, po co 5 tysięcy statystów, skoro wbijam w odpowiedni program i mam to samo bez konieczności grzebania się pyle, kurzu i innym syfie w jakimś plenerze.

          • barbasia1 Żelary TVP1 / Polska Jasienicy dokument TVN 30.06.10, 13:09
            Tak, tak oczywiście był już post na temat "Siedmiu samurajów"
            (stamtąd pochodzi - Twe ;) - "Call me Toshiro" :)

            zatem mała korekta

            Mamy w kolekcji kolejny film Kurosawy.
            A dla zainteresowanych mam informację, że na temat filmu "Sobowtór"
            powstała cała książka autorstwa G. Królikiewicza, pt. "Góra stoi"

            www.krolikiewicz.pl/krol/k_gora.html

            > Wczoraj był niezły film. "Żelary". Czeski. Oglądałaś może ?
            Oglądaliście ?

            Tak, tak, tak! Ale oczywiście ze względu na porę nie widziałam
            całości, tylko do sceny, kiedy Jozie zwozi do chałupy deski i robią
            prawdziwą drwanianą podłogę, a i potem jeszcze widziałam wielką nową
            balię, w której Jozie bierze (wreszcie) kąpiel, a potem idzie do
            łoża małżeńskiego ...

            Greku, czy możesz dopowiedzieć co dalej, co dalej?

            W wielką przyjemnoscią ogladąłam ten film, dziwiąc się
            jednocześnie takiego filmu nie można puścić o wcześniejszej porze?


            "Polska Jasienicy" dokument TVN, wczoraj obejrzałam odcinek 2, dziś
            odcinek 3. i zarazem ostatni. Polecam bardzo, jak się trafi
            powtórka, na którą i ja liczę, bo przegapiłam odcinek 1.

            :)
            • grek.grek Re: Żelary TVP1 / Polska Jasienicy dokument TVN 30.06.10, 14:18
              A'propos Żelarów - więc, jak się domyślasz zapewne : wymuszone małżeństwo Eliski i Jozy przeistoczyło się krok po kroku w pełen uczucia i szacunu głęboki związek.

              Jak chodzi o postaci drugoplanowe : ten pijaczyna, co lał żonę i syna (który uciekł z domu) chciał się dobrać do Eliski, grożąc jednocześnie, że jak nakabluje, to wyda ją i Jozę Niemcom. Ale dostał od Jozy lanie, połamał mu on rękę, i Niemcom i tak nie powiedział nic ;) W tej bijatyce ów Joza został pocięty, a Eliska zszyła mu ranę, co oczywiście jeszcze scementowało ich związek.

              Zaciążona żona tego pijaczyny poroniła upadając z dachu, a od tego i sama zmarła - pomoc ze strony Eliski i tej starej znachorki przyszła zbyt późno,a może raczej była już niemożliwa. Jej/ich syn, który uciekł z domu i mieszkał w spalonych ruinach domu na bagnisku, gdzie urządził sobie niezłe legowisko, został przygarnięty przez matkę tej dziewczynki, co się z nim kumplowała.

              I był jeszcze jeden wątek, nie wiem czy zdązyłaś go zobaczyć - młodej dziewczyny, która zostawiła swojego męża i zamieszkała z... teściem. Rodzi ona dziecko, o które się upomina mąż, ale teść odgania go strzałami z flinty. Jest to ważne w kontekście zakończenia.

              Niemcy dwa razy się pojawiają : najpierw Eliska błądzi w lesie i napotyka dom starego leśniczego, ten dom na bagniskach - chałupa jest spalona, a mieszkańcy powywieszani, lasem zaś fruwają szwaby z psami. Kara za ukrywanie partyzantów.

              Nieco później ponownie się zjawiają okupanci. Tym razem wyganiają wszystkich z kościoła, podczas mszy. Po to, aby na oczach tłumu zastrzelić kolejnego człowieka, który pomagał rebeliantom. taka egzekucja dla wzbudzenia strachu w ludziach.
              Dla filmu, jak się domyślasz, miało to znaczenie dramaturgiczne : cały czas można się zastanawiać, czy ktoś zakabluje, czy nie, a chętny przecież jest. Whatever, ostatecznie Eliski i Jozy nikt nie wyda.

              Zdarzy się jednak coś innego, bo przecież film byłby denny, gdyby się nic nie zdarzyło.

              Oto do wsi przybywają czescy żołnierze. Nagle wszystkie animozje między mieszkańcami się kończą, wraz z żołnierzami bawią się przy ognisku, śpiewają, tańczą. Rano jednak urazy odżywają - ten mąz zdradzony, co się domagał dziecka od dziewczyny mieszkającej z jego ojcem chce wywrzeć na niej zemstę : przyprowadza żołnierza i wystawia mu dziewczynę do zgwałcenia. Pojawia się teść. Zabija tego męża. A potem zołnierza. Na to zjawia się drugi żołnierza i zabija teścia. I zaczyna się jatka - tu gwałt, tam strzelanina, tu ginie ksiądz, tam ginie ten od ruchu oporu, co na początku Eliskę przyjął w sąsiedniej wsi, giną też zołnierze... Rejwach.
              Syn pijaka wyprowadza dziewczynę z dzieckiem na bagna, do tych ruin. POwoli zbiera się tam cała wieś. Z napięciem czekają co się stanie.

              Powstańcy uciekają jednak ze wsi, a w finale pojawiają się Rosjanie, idący z frontem, kóry już pogonił Niemców i Rosjanie dopiero przynoszą im pomoc. Niestety, nie Jozie. UMiera on wskutek przypadkowego postrzału - strzelił do niego ten młody chłopak, co tańczył z Eliską na weselu, a potem pomagał im, a po cichu kochał się w tej matce dziewczynki - było ciemno, chłopak był w szoku, Joza wylazł zbyt późno, tamten strzelał po krzakach, no i trafił. Dłuższy czas Joza nie dawał znaku wyraźnego, że coś nie tak nawet się z nim cieszył jak dziecko,że przyszli Rosjanie - dopiero jak opadły emocje poczuł ranę. I umiera. Oczywiście, dla Eliski jest to tragedia.

              A potem jest pstryk i epilog. Eliska po latach wraca do tej wsi, jako już dojrzała kobieta, z męzem. Łazi wzruszona po okolicy, i spotyka żyjącą ciągle zielarkę - mówi do niej : ty żyjesz ? A ona : no tak, podobno jescze żyję... I wybuchają oczywiście śmiechem i się obejmują.

              Kuniec :)

              Zielarka była zawodowa. POdobała mi się scena w czasie, kiedy powstańcy plądrowali wioskę - jakiś typek władował się jej do łózka, chyba szukając przypadkowego seksu. Ona się budzi z oczami jak talerze, bo widzi, że ten się do niej dobiera, i rzuca do niego tekstem : zabieraj te łapska... lepiej się napijmy, i dawaj odszpuntowywać butelkę ;) Gośc totalnie rozbrojony : o tak, napijmy się ! I załatwiony :)

              No i to, co mówi ta dziewczynka, nie wiem, czy zdązyłaś obejrzeć...
              Kiedy dzieli się z Jozą i Eliską czekoladą, co jej dał ten chłopiec z bagien, częstuje ich nią, jak opłatkiem podczas komunii i mówi : jakby ksiądz dawał takie rzeczy zamiast opłatka, to ludzie by tłumnie chodzili do kościoła, a nie tak jka teraz :)) Mistrzostwo.

              Niestety, i ja nadal nie rozumiem, jaki jest sens dawania takiego dobrego kina o tak późnej porze. Ktoś tam w TVP tęskni za rozumem...

              O Jasienicy niestety nie widziałem, patrzyłem jak Hiszpania wydusza gola z Portugalią :)
              • barbasia1 Re: Żelary TVP1 i czeska literatura wspólczesna 30.06.10, 16:54
                Więc wyszystko co najważniejsze mnie ominęło! Tym większe dzięki!

                A mnie podbała się pierwsza noc Eliski w domu Jozy, kiedy zastawia
                drzwi do swojej izby cieżką drewnianą skrzynią i kładzie pod
                poszuszkę malutkie nożyczuszki na wypadek, gdyby była zmuszona
                bronić się przed Jozą. Oczywiście do żadnej niepożądanej nocnej
                wizyty nie doszło. Bo Joza był dobrym człowiekiem.

                I potem scena, kiedy rodzi się między nimi prawdziwa bliskość, Joza
                wymyty porządnie(symboliczna ablucja!??) , pachnący mydłem, kładzie
                się do małżeniskiego łoża obok Eliski i patrzy na nią i pyta, czy
                może ją dotknąć, a ona mu pozwala ...
                :)

                Zajrzałam do sieci w by poszukac informacji na temat "Żelar" i
                dowiedziałam się film (w reżyserii Ondřeja Trojani) był nominowany w
                2004 do Oskara. A powstał na motywach opowiadania Kvety
                Legátovej "Jozova Hanule" (Hanulka Jozy).

                Z Květą Legátovą (rocznik 1919!) czeską pisarką, autorką opowiadań i
                słuchowisk radiowych, wiąze się ciekawa historia. Legátová zyskała
                sławę dopiero w 2001 r., kiedy jako 83-letnia! autorka otrzymała
                nagrodę państwową za cykl poetyckich opowiadań pt. Želary (Żelary).
                "Hanulka Jozy" to opowiadnie zamykające cykl żelarski, ale nie
                znalazło się ono w "Żelarach", chyba powstało nieco później.

                A Pani Kveta mieszka w Brnie, które kiedyś nam polecałeś, Greku!


                czytelnia.onet.pl/0,29675,0,1,nowosci.html
                Kveta Legátová Hanulka Jozy
                wydawca: Wydawnictwo Dwie Siostry Warszawa 2005

                Hanulka Jozy" zamyka żelarski cykl.
                Tym razem wydarzenia z życia mieszkańców Żelar - zapadłej wioski
                leżącej w pogranicznych górach - są tłem dla historii młodej lekarki
                Eliszki, która w miejscu, o którym świat zapomniał, ukrywa się przed
                gestapo. Aby zatrzeć za sobą ślady, musi wyjść za mąż za miejscowego
                górala i staje się jego Hanulką. Delikatna, wykształcona, wychowana
                w mieście dziewczyna początkowo wiejskie życie traktuje jako
                prowizorium, lecz nieoczekiwanie dla niej samej stopniowo wypełnia
                się ono uczuciem, przed którym nie może się uchronić. Dzika
                przyroda, społeczeństwo nieskażone cywilizacją, do tego miłość,
                wojna i nieunikniona tragedia - o tym wszystkim Legátová pisze w
                sposób naturalistyczny, a jednocześnie poetycki, wręcz balladowy, a
                przy tym daleki od sentymentalizmu.


                O "Żelarach" tu -
                czytelnia.onet.pl/0,14682,0,1,nowosci.html
                  • pepsic Re: Żelary TVP1 i czeska literatura wspólczesna 01.07.10, 09:49
                    Wczoraj/dzisiaj w nocy na Kulturze nadawali, co dobrze rokuje, bo
                    jest szansa, że naocznie przekonam się, czy jest możliwa miłość w
                    odwrotnej kolejności. Warunek podstawowy został spełniony (dobroć
                    męża), ale gdyby nie przedwczesna śmierć, na ile by wystarczyła?
                    Nie oglądałam, więc tylko tak sobie dywaguję :)
                    • grek.grek Re: Żelary TVP1 i czeska literatura wspólczesna 01.07.10, 13:58
                      Rzeczywiście, o 1:20 dali ;) co za jołopy...

                      Z całej warstwy kochanistycznej wynikało, ze pewnie żyli by długo i szczęśliwie. Jesli mogę, to dorzucę, że wg mnie był to najmniej interesujący wątek w całym filmie, aczkolwiek miał swój urok i był znakomicie zagrany. Ciekawsze były te uzupełniejące/drugoplanowe/dodatkowe historie, jak zwał tak zwał, przede wszystkim dzięki fajnie naszkicowanym postaciom, jak wynika z banku informacji Barbasi - literacko zmalowanych - rezolutna dziewczynka, chłopiec co z domu uciekł, ksiądz, zielarka, trójkąt mąż-żona-teść itd, bardzo udatnie się to udało skomponowac, zrobić z tego jakiś portret we wnętrzu. Wiesz, jak masz górską wioseczkę złożoną z kilku domów, paru osób, nie ma tam prądu, banku do obrabowania i striptiz-klubu, to bez pomyślunku przekładającego się na zajmującą historię się nie da ujechać ;)
                • grek.grek Re: Żelary TVP1 i czeska literatura wspólczesna 01.07.10, 13:38
                  Pamiętam - a rano Joza wchodzi do tego pokoju z babką, co ma pomóc jej się ubrać do ślubu, i jednym lekkim popchnięciem te drzwi pieczołowicie zastawione komodą otwiera :)

                  Muzyka była dobra, efektowna, ale dyskretna; nienamolna, a w idealnym wymiarze obecna w tle, no i pasująca do całokształtu : do opowiadanej historii, do miejsca w którym się ona dzieje.
                  I to czeski jest film zdecydowanie, nie pokazuje jakichś bohaterów z pomnika, tylko normalnych ludzi - bez napinania się na gesty heroiczne, a wyłącznie roztropne i przytomne czasami, a czasami tak samo racjonalnie nieprzyjeme i chamskie. zauważyłaś, że oni chronią dziewczynę, ale nie ma tutaj żadnej sceny, która by pokazywała coś a'la "boziu, jak oni się poświęcają i jacy są dzielni" ? Są te sceny z Niemcami, które przydają się, żeby przypomniec,że Niemcy są i że zagrożenie jest realne, ale nie służą niczemu więcej.
                  trochę zabrakło mi rozwinięcia postaci księdza, który nie wyglądał na pierwszego lepszego padre, a w rozmowie jednej nawet wydawało się, ze coś ukrywa, jakiś postępek z przeszłości, albo zaniechanie, które skutkowało niefajnie... Coś tam było chyba, szkoda, że nie dali więcej wskazówek :)

                  Nie wiem, co powiesz, ale mnie to trochę wyglądało na zmetaforyzowanie czeskiej szkoły/filozofii surwiwalowej, przerobionej w trakcie wojny - my sobie przycupniemy z boku, a wy się okładajcie torebkami; jak będzie gorzej, to się zamelinujemy gdzieś i całujcie misia w d,pę :) Ta wioska była na poboczu wojny, tak jak i czeskie społeczeństwo. Przetrwanie dzięki staraniu się, by żyć w miarę normalnie, nie dać sobie przyciąć nosa drzwiami i nie czekać na "lepsze dni", tylko te które są dobrymi czynić :)

                  • barbasia1 Re: Żelary TVP1 i czeska literatura wspólczesna 01.07.10, 17:02
                    grek.grek napisał:

                    > Pamiętam - a rano Joza wchodzi do tego pokoju [...]
                    :)))

                    i patrzy bardzo zdziwiony dlaczego skrzynia zmieniła swoje miejsce,
                    dlaczego stoi pod drzwiami. :)

                    >trochę zabrakło mi rozwinięcia postaci księdza, [...] a w rozmowie
                    jednej nawet wydawało się, ze coś ukrywa, jakiś
                    > postępek z przeszłości, albo zaniechanie, [...]

                    Niestety nie uchwyciłam tego. Nie doczekałam? Rzeczywiscie, to
                    mógłby być ciekawy wątek.

                    >zauważyłaś, że oni chronią dziewczynę, ale nie ma tutaj żadnej
                    >sceny, która by pokazywała coś a'la "boziu, jak oni się poświęcają ?
                    >i jacy są dzielni"

                    Tak, tak, dla nich to było normalne, że chronią kobietę, która stała
                    się częścią ich wspólnoty. A wynikło to pewnie z silnego poczucia
                    solidarności, jednosci członków Żelar, kierujących się niepisaną
                    zasadą, że swoich się nie wydaje.


                    > Nie wiem, co powiesz, ale mnie to trochę wyglądało na
                    >zmetaforyzowanie czeskiej szkoły/filozofii surwiwalowej,
                    >przerobionej w trakcie wojny [...]

                    Wprawdzie była mowa czeskim o ruchu oporu w Brnie, zresztą!
                    Eliska w nim aktywnie uczestniczyła, ale rzeczywiście coś jest na
                    rzeczy!
                    Świetna uwaga!
                    :)
                    • grek.grek Re: Żelary TVP1 i czeska literatura wspólczesna 02.07.10, 11:41
                      To prawda, był ruch oporu, ale generalnie Czesi nie stawiali się otwarcie, militarnie, Niemcom, wiedząc, że mrówka stająca na drodze słonia musi zostać zdeptana, a taktycznie i przytomnie usuwając się z tej drogi zapewnia sobie szansę przetrwania - dla współczesnych, ale i , a może przede wszystkim : dla przyszłych pokoleń. Jakież to inne podejście niż polskie - poświęcimy ćwierć miliona ludzi i pozwolimy stolicę zrównać z ziemią, bośmy szlachcice, a po nas choćby potop.

                      Właśnie, nawet ten pijaczyna, co się do niej dobierał nie wydał jej, mimo że tym groził i miał nawet powód, bo została mu złamana ręka za karę. A się nie zdecydował. Zostało to wykorzystane tylko jako chwyt suspensowy - cały czas widz musi mieć z tyłu głowy pytania : czy on ją zakabluje ? kiedy to zrobi ? I jak dwa razy się Niemcy pojawiają, to zaczyna się to rozpatrywać od razu w tej poetyce : oho, zdaje się, że idą po nią, bo tamten ja podkablował :) A potem okazuje się, że nic nie powiedział do końca, okazał się, przy całej swojej świniowatości - lojalny i wporzo, hehe. Dobry wątek to był. I stawiam 10 do 1,że jakby to był polski film, to nie obyłoby się bez jakiejś sceny kawa na ławę - ostatecznie pojednanie z koniecznie uchwyconym jakimś gestem tego pijaczyny wobec dziewczyny, żeby widz nie miał żadnych wątpliwości, że między nimi orajt jest i ona mu wybaczyła, a on się skruszył. A tutaj - nic. Ani ogrywania heroizmu, ani naciągania spręzyny niemieckiej ponad miarę, ani niczego, co by widz odbierał jako jasną gloryfikację czeskiej wspaniałości i znakomitości. Tak jakoś bezpretensjonalnie to wyszło.

                      Nie wiem, czy się zgodzisz, ale mnie dziabnęło, ze nie jest to wprawdzie takie typowe kino czeskie, jakie znamy, takie komedyjno-egzystencjalno-szwejkowe (poza akcentami niektórymi, ale nie w takim stężeniu, żeby to odczuwać zbyt mocno), ale przy całej swej nieklasyczności zachowuje walor także tamtego, klasycznie czeskiego kina (dla nas, jak sadzę, dla gros Polandu, gdzie stereotyp czeskiego filmu ciągle trzyma się dzielnie), czyli : bezpretensjonalny realizm, takby to nazwał ?

                      • barbasia1 Re: Żelary TVP1 i czeska literatura wspólczesna 02.07.10, 13:53
                        Ale teraz po latach, mam wrażenie, zaczyna wychodzić na wierzch
                        może nie kompleks , ale lekkie poczucie winy u Czechów z powodu
                        takiej, a nie innej postawy podczas II wojny . Takie mam wrażenie,
                        nie wiem, może się mylę.
                        Chyba gdzieś już na ten temat czytałam.

                        Wychodzi na to, że tak źle (postawa Polaków)i tak niedobrze (Czesi).


                        > Nie wiem, czy się zgodzisz, ale mnie dziabnęło, ze nie jest to
                        wprawdzie takie > typowe kino czeskie, jakie znamy, [...]

                        W tej kwestii nie wypada mi się z Tobą nie zgodzić.
                        :)
                        • grek.grek Re: Żelary TVP1 i czeska literatura wspólczesna 02.07.10, 14:28
                          Czy ja wiem... może jacyś czupurni rewizjoniści się odzywają, bo teraz żadnej wojny na horyzoncie nie ma i można sobie pleść, co ślina przyniesie :)
                          W społeczeństwie generalnie takich ciągot nie ma, z tego co patrzę, a czasami oglądam czeską publicystykę, mimo że rozumiem z tego tyle, co z Californication w czeskiej wersji, hehe. A serio, poruszane są problemy ekonomiczne, społeczne, integracyjne (w ramach Unii), rózne wewnętrzne spory o kształt polityki zagranicznej, gospodarczej itp, ale nie ma w czeskich głównych mediach żadnej dyskusji a'prop historii 2 wś, co najwyżej czasami jakiś dokument z ogólnie dostępnymi i niekontrowersyjnymi faktami. Oni patrzą w przód, raczej nie w głowie im wyrzuty sumienia, że nie dali się pozabijać :).



    • pepsic "Ładunek 200" / thriller Rosja 01.07.10, 10:04
      Dzisiaj o godz. 23.30 na TVP Kultura. Tym razem nie przyczepię się
      do późnej pory, ale gwarantuję noc nieprzespaną, bo to mocno
      przerażający film, a rozgrywa się w ponurych czasach pieriestrojki
      (coś tam wspominałam w swoim czasie). Wiem, że nie wszyscy mają
      Kulturę, ale musiałam przypomnieć dla porządku, no i samozwańczego
      obowiązku. Na Juliuszu Machulskim ten film również zrobił duże
      wrażenie, o czym informował w WO. Sama nie odważę się na powtórną
      projekcję, aczkolwiek szczypty makabrycznego humoru również można
      się doszukać.
      Ps. Dzisiaj "Wallander" z polskim akcentem, jeszcze później niż
      zazwyczaj, bo od 22.30 do 24.30, o czym ze smutkiem donoszę :(
        • pepsic Re: "Ładunek 200" / thriller Rosja - spojler! 01.07.10, 14:58
          Moje wrażenia na gorąco:
          forum.gazeta.pl/forum/w,14,105040899,106781911,Re_Sroda_3_02_Ladunek_200_TVP_Kultura.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,14,105040899,106783504,Re_Sroda_3_02_Ladunek_200_TVP_Kultura.html

          Nic nie napisałam o psychopatycznym milicjancie impotencie - samo
          zło. To on gwałci dziewczynę butelką, bądż płaci odrażającemu
          menelowi za jej gwałcenie, to on rozpruwa metalową trumnę, aby
          rozkładające zwłoki żołnierza - ofiarę wojny afgańskiej wrzucić
          przykutej do łóżka, obnażonej dziewczyny (chciałaś narzeczonego -
          to masz
          ) pozostawiając ich tam być może na zawsze, w każdym
          razie z filmu nie wynika, na jak długo. Jest i psychopatyczna
          mamusia, którą dziwią, skąd się biorą roje much, ale trup i
          uwięziona dziewczyna w jej domu (prawie synowa)- już nie. Za to lubi
          namiętnie oglądać tiwi. Taka kulturalna.
          Zaczynam się łamać, bo nurtuje mnie utracony początek, a w nim kilka
          morderstw i smutne perypetie przypadkowo wkręconych.
          • grek.grek Re: "Ładunek 200" / thriller Rosja - spojler! 01.07.10, 15:51
            A widzisz, nie wpisałem w wyszukiwarkę forumową... mea culpa :) Chwilowe otumanienie.

            Dzięki za te wszystkie tropy, opinie i uwagi, brzmią bardzo zachęcająco. Nic, będę czekał cierpliwie, przecież kiedyś muszą dać to w końcu w otwartym/głównym kanale. A może się obawiają tej drastyczności, o której piszesz... że w Kulturze mogą to usprawiedliwić względami artystycznymi, a w 1 albo 2 - już nie bardzo, bo to nie kanały wyspecjalizowane, tylko dla wszystkich... nie mam pojęcia, ale dziwię się im.

            Rosja post-sowiecka, to w ogóle jest świetny materiał do pisania i robienia filmów. Trochę teraz odrabiają zaległości i klecą superprodukcje - a to fantasy, a to wojenne, a to jeszcze jakieś inne, które mają zarabiać kasę, ale już widać przebłyski poważniejszych tematów. nawet niekoniecznie mi chodzi o pchanie głowy pod sukienkę władzy (chociaż dobrze zrobiony film np o upadku Chodorkowskiego byłby hitem), ale o grzebanie patykiem w ruskiej duszy. Z tego co piszesz, to Ł200 byłby jakąś próbą zwrotu w tym kierunku właśnie.
      • barbasia1 Re: "Ładunek 200" / thriller Rosja 01.07.10, 14:37
        > Ps. Dzisiaj "Wallander" z polskim akcentem, jeszcze później niż
        > zazwyczaj, bo od 22.30 do 24.30

        O! Mam nadzieję, że wytrwam do końca.
        / Ten Stefan mnie strasznie intryguje! Co z nim nie tak??/

        Pepsic, jesli masz chęć wzbogacić swoja biblioteczkę, kupić sobie
        kryminał Mankella, to jest ku temu dobra okazja, 14 lipca ukaże
        się "Fałszywy trop" Mankella - w kolekcji Polityki "Lato z
        kryminałem". Cena bardzo korzystna - 15 zł. Do kupienia w kioskach,
        empikach.

        Tu słów kilka o tegorocznej kolekcji kryminałów (jest i Marinina ze
        swoją Anastazją Kamieńską, a w tle Rosja lat 90-tych, to a propos
        rosyjskiego filmu w tytule postu):

        www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1506730,1,lato-z-kryminalem-2010-czas-zaczac.read

        :)
        • pepsic Re: "Ładunek 200" / thriller Rosja 01.07.10, 15:16
          Dzięki za info. Dla uściślenia - chodziło mi o oddział biblioteki
          miejskiej, straszna nędza, jeśli chodzi o księgozbiór (nowości
          zazwyczaj brak, większość harlekiny itp.) i nie ma kogo kokietować,
          same baby :)
          Ps. Barbasiu, rewelacje dotyczące Stefana wyczytałam w internecie,
          mogę Ci napisać oględnie, bo szczegółow sama nie znam, ale nie chcę
          psuć przyjemności oglądania. Podobno to jeden z najlepszych odcinków
          I serii, bardzo zaskakujący. Dam znać, jak przyjdzie kolej.
          • barbasia1 Re: "Ładunek 200" / thriller Rosja 01.07.10, 16:28
            Aaaa, ok ;) A może można by zasugerować paniom bibliotekarkom, że w
            sprzedaży jest tania seria współczesnych kryminałów!??


            No dobrze, zatem powstrzymam ciekawosć i będę czekać na obiecany
            znak od Ciebie! :)


            >nie ma kogo kokietować,
            > same baby :)

            haha
            To straszne! :)
            • pepsic Re: "Ładunek 200" / thriller Rosja 01.07.10, 17:47
              Niestety czas zatrzymał się w miejscu, tudzież panie, ich stroje i mebelki z lat
              70-tych. Deja vu. Jestem bezlitosna, ale one dla mnie też naliczając mi
              systematycznie kary :)
              Ps. Barbasiu, ja tym kryminałom nie dam rady przez dwa tygodnie.
              Ps. Problem nie w złej woli bibliotekarek, tylko gmin skąpiących na księgozbiór.
              • barbasia1 Re: "Ładunek 200" / thriller Rosja 02.07.10, 13:08
                >s. Problem nie w złej woli bibliotekarek, tylko gmin skąpiących na
                księgozbiór.

                No tak, jasne. Pewnie w tej sytuacji literatura popularna znajduje
                się na ostatnim miejscu na liście zakupowej.
                Ja należę do kilku bibliotek, więc pożądana książka zawsze gdzie sie
                znajdzie, nie w tej, to w innej bibliotece.

                Wallandera (pt. "Afrykanin") obejrzałam do końca. Mają Szwedzi
                problem z oswojeniem nowych, kontastujacych kolorem skóry
                emigrantów. A imigranci tez bez grzechu nie są, ich pojawienie się
                często wiąże się ze wzrostem przestępczości, chaosem...

                Stefan przestał mi się wczoraj podobać, zobił się strasznie chamski.
                Na dodatek okazało się, że kręci z inną babką.

                :)

                • pepsic Re: "Ładunek 200" / thriller Rosja 02.07.10, 14:25
                  Nie za specjalny był ten odcinek, ale i tak miło się oglądało. Jeśli jest tak,
                  jak Linda podejrzewa (ja tak nie uważam, to na pewno mylny trop), to bardzo
                  nieładnie z jego strony, a układ pomiędzy nimi robi się nieciekawy. Motyw
                  zabójstwa mało przekonujący, wymyślony na kolanie.
                  • barbasia1 Re: "Ładunek 200" / thriller Rosja 02.07.10, 16:34
                    pepsic napisała:

                    >Motyw
                    > zabójstwa mało przekonujący, wymyślony na kolanie.

                    To prawda.
                    I romans Szwedki z murzynem w ogóle nieprzekonująco pokazany,
                    zagrany.

                    Podobał mi się wątek , z przyjacielem Kurta, z tym politykiem
                    kandydatem na ministra. Jego postawa (wycofał się polityki,
                    ponieważ mial na sumieniu (nie wykryte) przestępstwo, rzecz niegodną
                    osoby sprawującej ważną funkcję państwową) jest charakterystyczna
                    dla mentalności skandynawskiej. U nas nisłychanie rzadko, ktoś ma na
                    tyle przywoitości by w podobnej sytuacji postąpić tak samo.
    • grek.grek Maniu - dzięki; Sin City w TVN 02.07.10, 15:18
      Naśmierć zapomniałem... Maniu, dzięki Ci za ten artykuł o Blinde Side, sprzed kilkunastu dni. Ciekawa rzecz :)

      Dzisiaj dzień mundialowy, więc ekran ma kształt zupełnie nienadający się do oglądania czegokolwiek, co nie ma owalnego kształtu, hehe. Ale "Sin City" (TVN, 23:05) na pewno warto obejrzeć, ciekawie zrealizowany, w formie animacji, czy pół-animacji, pomieszanie gatunków a'la Tarantino : kryminał, sensacja, noir, z elementami gore, ryż i mysz generalnie, klisza na kliszy i kliszą pogania, ale ogląda się nadzwyczaj dobrze - w Jedynce leciał nawet o wcześniejsze porze niż niewinne Żelary ;); a Rosario Dawson... ech. Wam, drogie panie, zostaje niestety tylko Mickey Rourke i to taki przerobiony komputrowo, zeby był jeszcze brzydszy niż w realu, chociaż to karkołomne zadanie było. Kto powiedział, że jest na świecie sprawiedliwość... ;))

      Życzmy sobie, żeby dzisiaj nie było dogrywki i karnych wieczorem. Wtedy da się opędzlować i mundialeiro i filmidło. Ale prawda jest taka, wiecie sami, ze chce się koniecznie te karne zobaczyć, jak Brazyliszek pudłuje, Brazyliana odpada, a Szpakowski łka w mikrofon ;))
      • barbasia1 Re: Maniu - dzięki; Sin City w TVN 02.07.10, 15:41
        >Ale prawda jest taka, wiecie sami, ze chce
        > się koniecznie te karne zobaczyć, jak Brazyliszek pudłuje,
        >Brazyliana odpada, a Szpakowski łka w mikrofon ;))

        haha :)

        Nie lubię karnych. Wygrana tu od szczęścia zależy, albo od woli
        niebios!? ;)

        "Sin City" bardzo późno, może luknę na początek.
          • barbasia1 Re: Maniu - dzięki; Sin City w TVN 03.07.10, 14:55
            Brazylia zaskoczyła przegraną (oczywiście tych, co nie są
            jasnowidzami! ;) !?
            W czasie gdy kończył się mecz, przechodziłam akurat obok baru z
            wielkim telewizorem w którym leciał wlaśnie mecz, rzuciłam okiem na
            wynik i uwierzyć nie mogłam w to, co zobaczyłam!

            Nie widziałam niestety Sin City, nawet początku, aleeee już
            namierzyłam film na ekino i dziś jeszcze na pewno luknę by się
            zorientować choć w klimatach.
            A jak Tobie się podobał, jakie wrażenia? Napisz kilka słów, Greku.

            :)

            :)
            • grek.grek Re: Maniu - dzięki; Sin City w TVN 03.07.10, 15:43
              Heh, mam swoje 5 minut ;) Holandia dobra jest, więc, tak szczerze, to ta porażka Brazylii jakoś mnie nie zaskoczyła bardzo.

              Niestety, nie oglądałem Sin City w ogóle, najpierw ta dogrywka, potem karne, potem spacer, żeby odetchnąć, a potem to już w ogóle zapomniałem i było po herbacie. Może jeszcze raz powtórzą, popatrzyłbym chętnie, bo zapomniałem zupełnie. MOże Ty napiszesz słów parę, jak Ci się podobał i co tam Ci do głowy przyjdzie, jak już dopadniesz ..(?)

    • grek.grek "Krew bohaterów", TVN 0:05. 03.07.10, 15:59
      Całkiem niezły futurystyczny film. Dekoracje jak z Mad Maxa, albo Wodnego świata; Ziemia po jakiejś wojnie nuklearnej, czy katastrofie innego rodzaju. Rzecz dotyczy czegoś, co można by nazwać futbolem amerykańskim przyszłości - grają dwa zespoły, a celem jest zatknięcie piłki, w postaci psiej czaszki, na paliku należacym do przeciwnika. Czas gry odmierza się za pomocą regularnego rzucania kamieniami w tarczę.Gra się po 5 i wszystkie chwyty są dozwolone - 3 ma maczugi i sztachety i leje jak popadnie, jeden miota żelaznym łańcuchem, a wszystko po to, żeby powalić albo unieruchomić przeciwników w taki sposób, aby tzw quick, czyli najmniejszy i najzwinniejszy w zespole, mógł tę piłkę donieśc do celu. Gra jest ostra, a to ktoś straci nos, a to w oko dostanie, a to coś - generalnie, nie ma lekko. Takie hardkorowe NFL przyszłości ;)

      No i jest sobie taka włąsnie drużyna, który chodzi po wsiach i miastach i rozgrywa kolejne mecze, a jak wygra to zarobi na jedzenie, czy na nocleg.
      Ale jest to tylko środek do opowiedzenia dwóch indywidualnych historii : Sallowa,kapitana tej drużyny (bardzo dobra rola Hauera), który kiedyś był graczem w tzw Czerwonym Mieście, w elitarnej lidze, skąd zostal usunięty z powodu romansu z jakąś pańcią, w który się wdał, czyli : z miłości zostal zdegradowany do roli prostego grajka, który był wielką gwiazdą, a został szmaciarzem łojącym przeciw jakimś podwórkowym zespołom; młodej Kidd, która chce zostać quickiem, porzucić rodzinną wioskę, wyrwać się z biedy i bezprzyszłościowości i dostać się do zespołu w tej elitarnej lidze, żeby "nosić stroje z jedwabiu". Chce żeby Sallow wziął ją do zespołu, a z czasem : żeby rzucili wyzwanie zespołowi z Czerwonego Miasta, żeby rozegrali mecz, w którym będzie się mogła ona pokazać i liczyć na angaż. Sallow w CM jest jednak persona non grata, ma tam wrogów, poza tym - liga nie każde wyzwanie przyjmuje i trzeba mieć sporo szczęscia, a tak w ogóle, to nikt nigdy przeciw zespołowi z ligi nie wytrwał zbyt długo na boisku, więc szanse mają minimalne...a jak to w ogole szło i co było kiedy oraz po kolei, to się da zobaczyć dzisiaj :)

      TVN, 0:05. Polecam, nie jest to oskarowe kino, ale całkiem ciekawe i dużo jest gąb, które się moga w nocy przyśnić ;)< a same sekwencje meczów - bardzo efektowne i realistyczne. Dobry Hauer, fajna Joan Chen, którą oszpecili trochę, ale i tak nie dali rady zaszkodzić jej urodzie, heh.

      • barbasia1 Re: "Krew bohaterów", TVN 0:05. 04.07.10, 13:11
        Niestety pora nie dla mnie, szkoda, że jak już coś ciekawego,
        niepowtrókowego pokazują to musi to lecieć o takiej strasznej porze.

        Mam nadzieję, że dopowiesz jak się potoczyły dalsze losy Swallowa
        oraz Kiddy, czy udało jej się zrealizować swoje pragnienia, czy
        znalazła się w elitarnej lidze?

        Tematyka filmu dobrze się komponuje z Mundialem.
        A propos, wczorajsza porażka Argentyny (4:0) straszna, s t r a s z n
        a!
        No tak, motywacja i chęć szczera wygranej to za mało, musi być
        jeszcze dobra taktyka! Argentyna kompletnie nie wiedziała, jak sobie
        ma poradzić z drużyną Niemiecką. :)


        :)
        • grek.grek Re: "Krew bohaterów", TVN 0:05. 04.07.10, 14:04
          Jest to jednak powtórkowa rzecz, bodaj 3 razy już widziałem wcześniej, a z 7 razy było-ale-nie-oglądałem ;)

          O, do dopowiadania wiele nie pozostało - drużyna dostała szansę gry z zespołem ligowym, no i rzecz jasna po morderczym boju wygrała go wzbudzając entuzjazm tzw slumsów owego Czerwonego Miasta. Kidd oczywiście zagrała tak dobrze, ze zwróciła uwagę ligi i swoje marzenie spełni, a Sallow ma swoje pięć minut satysfakcji, ze : on, wygnaniec (ze wg na ten romans mezaliansowy z żoną jakiegoś wysoko postawionego misia) udowodnił, ze nadal jest niezrównanym graczem (i to z jednym okiem - drugie stracił w jednej z podwórkowych gier) - nie ma jednak dla niego powrotu do ligi i luksusu w jaki opływają jej gracze, ze wg na grzechy z przeszłości, więc wraca tam skąd przyszedł/powrócił-na-moment : pozostanie odzianym w szmaty grajkiem wędrującym od wsi do wsi, by tam zarabiać drobniaki.

          NO fakt, Argentyna się rozsypała w proch. Pewnie piłkarze stwierdzili ze kiedyś i tak będę musieli przegrać, żeby nie oglądać Maradony latającego na golasa po ulicy, a że z Niemcami przegrać, to nie wstyd, więc wybrali sobie taki, a nie inny termin i miejsce ;)

    • grek.grek Co na dziś ? 04.07.10, 11:44
      TVP daje z okazji jankeskiego święta "Urodzonego 4 lipca". O 1:20 :) czy nasi sojÓsznicy się nie obrażą ? Wieczór z Wyborową zajmuje całą ramówkę wieczorną, hehe, będą miętosić Kaczormorowskiego za grzywkę. No ile tak można...

      W TVN Californication, dziś o bezpiecznej godzinie 0:05. Bezpiecznej wg TVN, bo chyba tylko im się zdaje, że dzieci w wakacje chodzą spać o ósmej, hehe.

      Oglądaliście wczoraj "Anthony Zimmer" w Jedynce ? Włączyłem na moment, bo nagrywałem, a tam Daniel O jak Olbrychski :) Z Sophie Marceau, heh. Tutaj Sofija, tam Angelija, pan Daniel to ma klawe życie.
      Jakiś film z Audrey Tatou był kilka dni temu w nocy, nie wiem czy oglądaliście ? Leciał o 2 :)) Też zgrałem na taśmę. Niech no ten MUndial się skończy, bo kiedyś by to wypadało obejrzeć, heh.

      W ost momencie się kapnąłem, ze Polsat daje "Fatalne zauroczenie" - i powiem Wam, ze wg mnie trochę się ten film jednak postarzał, albo inaczej : ciut go nadgryzły te liczne telewizyjne kopie i kopijki, które wyeksploatowały temat do granic możliwości, a wszelkie pytania dot uczciwości w relacjach damsko-męskich trochę się oklepały przez te wszystkie lata (jakby nie patrzeć ćwierć wieku ten film już ma) i ilość filmów jakich w podobnych duchu nakręcono sporo, plus nastąpiła eksplozja seriali, i to dobrych, gdzie dodatkowo rzecz całą rozparcelowano; sam sensacyjny wątek osaczenia - też jakoś nie podnosi włosów na głowie. Broni się aktorstwo, dzięki któremu ogląda się to dobrze. Gdyby zagrali inni ludzie byłby to film puszczany 28 razy do roku w cyklu "prawda i życie", albo "okruchy życia" w Jedynce po dzienniku :)

      • barbasia1 Re: Co na dziś ? 04.07.10, 13:45
        Nie oglądałam filmu"Anthony Zimmer" , ani filmu Z Audrey Tatou o
        2.00 w nocy, liczyłabym więc, na streszenie, któregoś z tych filmów,
        po Mundialu, naturalmente.

        Za to rzuciłam okiem na "Fatalne zauroczenie" ( też przez przypadek
        na nie trafiłam)...

        >"wszelkie pytania dot uczciwości w relacjach damsko-męskich trochę
        się oklepały przez te wszystkie lata"

        ale z drugiej strony temat stale i wciąż aktualny, niestety.

        :)
        • grek.grek Re: Co na dziś ? 04.07.10, 14:07
          Naturalnie, napiszę coś :) Zwłaszcza, że teraz będzie tylko 1 mecz dziennie, a przez cały tydzień raptem 4, bo tyle tylko zostało, więc się trochę grafik rozluźni, hehe.

          A to prawda, temat stary jak świat i uniwersalny, niestety coraz rzadziej traktowany z jakąś finezją i oryginalnością. MOże po prostu nie ma już z której strony ugryźć temat bo został objedzony do reszty i zostało wyłącznie kalkowanie...
          • barbasia1 Re: Co na dziś ? 04.07.10, 15:11
            Zastanawiam się jak Wy prawdziwi kibice futbolu przeżyjecie
            zakończenie Mundialu? Czy cierpicie na jakiś sydrom "braku meczów w
            telwizji", czy coś podobnego? ;)

            >niestety coraz rzadziej trakt
            > owany z jakąś finezją i oryginalnością.
            To prawda.

            A dziś jak już zapowiadałeś Cali. Pora straszna,a czy wiesz, że
            przed Cali pojawi się ogrzewana Aneta Krawczyk i jej smętne
            zwierzenia!!? w powtórkowym talk-show "Druga strona medalu. Tak
            przynajmniej podaje mój program TV. IMO Aneta Krawczyk i jej
            zwierzenia są bardziej nieprzyzwoite niż wszystkie serie Cali razem
            wzięte ).

            W odcinku trzecim Cali, przypominam, przyjęcie u państwa
            dziekanostwa, na którym Hank firuje ze studentką, poważnie rozmawia
            i całuje się z panią dziekanową Felicją oraz figluje na biurku w
            prywatnym gabinecie dziekana z asystenką Jill. A Charlie daje się
            molestować szefowej Sue Collini.
            Ciekawa jestem, jak Ci się spodoba kolejny odcinek Cali.
            :)
            • grek.grek Re: Co na dziś ? 05.07.10, 13:41
              Wiesz jak jest, jak się ogląda 2 mecze dziennie przez 3 tygodnie, a potem jeszcze kilka w jeden tydzień, to się trzeba przestawić później :)

              Powiem Ci, że nie mogę kupić tch murów szacownej uczelni, tego całego nowego środowiska, w którym się Moody obraca, tych postaci... Po 3 odcinku został mi tylko tekst Moody'ego "ktoś się zamachnął na moją cnotę" i łysy przygnieciony szefową, kiedy do biura przychodzi jego żona :) Moody był już bardziej sobą w tym odcinku, to na plus. A poza tym - piasek zgrzytający między zębami. Brakuje starych miejsc, chawiry Moody'ego, innych dekoracji po prostu, tamtych tekstów, aranżacji, nawet Ashby'ego ;) Ale trwam. Dopiero 25 % poszło, więc ciągle nie tracę nadziei, że mnie wciągnie tak, jak wciągnęły mnie Twoje opisy.
                • grek.grek Re: Co na dziś ? 05.07.10, 15:20
                  No wiesz, pewną radość mam, bo zawsze lepiej, że ta 3 seria jest w tiwi, niż by jej nie było, bo mogę się przekonac naocznie, ile brakuje oryginałowi do Twoich opisów :)

                  Będę jednak oglądał do końca, więc może ze wszystkich odcinków parę dobrych fragmentów da się uzbierać.

                  Jestem na dobrym szlaku, mam parę filmów nagranych z ost dni, więc trochę i ja po-opisuję w najbliższych dniach, com widział i słyszał, co też z góry zapowiadam dodając : kryj się, kto może ! ;))
                  • barbasia1 Re: Co na dziś ? 05.07.10, 15:53
                    :)))))
                    Aż urosłam z dumy od Twych komplementów, drogi Greku. :)))

                    Ale, czy te komplementy nie są jednak na wyrost? Przecież oryginał
                    naprawdę jest prześwietny, sama widziałam! :)


                    > dodając : kryj się, kto może ! ;))

                    No wiesz, jak mozesz! Bardzo, bardzo cieszymy się na Twe opowieści
                    filmowe! :)))

                    A ja muszę się zmobilizować i obietnicę/e spełnić, któryś z
                    zaległych filmów wreszcie opowiedzieć...



                    /Najdejszła burza. Grzmoty. Deszcz. Ulewa. Chłodniej! Ufff! :)/


                  • barbasia1 Re: Co na dziś ? 05.07.10, 16:14
                    Wybory, wybory i po wyborach! Zobaczymy, co też pan Hrabia wąsaty
                    nam pokaże!? / by the way, reportażyk z TVN-u o "egzorcystach" (a
                    właściwie o misjonarzach z faweli), wbrew podejrzeniom i obsesjom
                    długonikowca nie pomógł. Hehe :)/.


                    :)
                    • grek.grek Re: Co na dziś ? 06.07.10, 14:23
                      Moim zdaniem, hrabia pokaże figę ;)

                      I w ogóle nie przesadzam, opisałaś Californication 3 lepiej niż oni go pokazali. Powinni Ci działkę odpalić z zysków, hehe.
                      • barbasia1 Re: Co na dziś ? 06.07.10, 14:57
                        grek.grek napisał:

                        > Moim zdaniem, hrabia pokaże figę ;)

                        haha

                        Optymista, nie ma co! ;/


                        > I w ogóle nie przesadzam, opisałaś Californication 3 lepiej niż
                        oni go pokazali. Powinni Ci działkę odpalić z zysków, hehe

                        Bardzo Cię lubię, Greku, nawet jeśli jednak trochę przesadzasz. :)))
                    • pepsic Re: Co na dziś ? 07.07.10, 11:20
                      To ja się wyjątkowo zgodzę z Grekiem. Pan hrabia już pokazał, co
                      potrafi 11 kwietnia, bo od tego dnia zaczął sprawnie i błyskwicznie
                      obsadzać wolne stanowiska państwowe i wdrażać procedury do
                      zawłaszczenia innych np. mediów. Zrobi to, co PO przez 3 lata
                      rządów, czyli - nic. Mimo, że teraz dostali wszystko i mają
                      niebywałą okazję do przeprowadzenia reform (tylko Valdiego trzeba
                      deczko ułaskawić, bo coś naburmuszony), to nie sądzę, aby na 5
                      miesięcy przed wyborami samorządowymi, a 1,5 roku przed
                      parlamentarnymi tknęli jakąkolwiek reformę, nawet przy dobrych
                      chęciach.
                      • grek.grek Re: Co na dziś ? 07.07.10, 13:00
                        A ja się z Tobą zgodzę :)) Z małym zastrzeżeniem - Platforma ma sytuacje prze...tentego : dług finansowy rośnie bardzo dynamicznie (za rządów PO o 150 mld, niewiele mniej niż za rządów Millera, Belki i PiS razem wziętych) i właściwie Europa siedzi im na karku, żeby zaczęli TERAZ JUŻ konkretne cięcia wykonywać, bo inaczej czeka Polskę wariant grecki. Po będzie musiała podjąć natychmiast szereg cholernie niefajnych decyzji. Grecja pie,przneła z dnia na dzień, kiedy agencja ratingowa pewnego grudniowego dnia, na podstawie danych ekonomicznych, obniżyła wiarygodność kredytową państwa. Tu może być to samo. Szef tej agencji już wysyła do PO sygnały, że albo zaraz się wezmą do roboty, albo ten rating Polski zostanie skorygowany i powtórzy się Grecja.

                        I teraz tak, wg ekonomistów : stop waloryzacji emerytur, wydłużenie wieku emerytalnego, drastyczne cięcia socjalnych wydatków, bez podwyżek dla budżetówki, niższe subwencje dla samorządów, cięcia wydatków na wojsko i policmajstrów, wyższa składka rentowa, przynajmniej częsciowa reforma KRUS, stop preferencyjnym stawkom VATowskim. Czyli zaciskanie pasa aż do żeber.

                        Imo, PiS przyczynił się do tego stanu rzeczy nie robiąc nic za swoich rządów, aby dług publiczny obniżyć, mimo że sytuację miał znacznie lepszą niż PO, nie było kryzysu, po Belce została nadwyżka. PIS administrował i przejadał, panicznie bojąc się utraty poparcia ze wg na ruchy w gospodarce.

                        Trzeba czekać, czy PO pójdzie po bandzie i zacznie ciąć za rok po wyborach naciągając strunę do maksimum nie chcąc stracić poparcia, czyli zachowa się równie nieodpowiedzialnie i partyjniacko, co PiS, czy moze jednak wykaże minimum trzeźwości i zaryzykuje reformy licząc, ze Polacy zrozumieją, ze tak trzeba i że to uratuje kraj przed znacznie gorszym scenariuszem ? A PiS tylko czeka żeby ew niezadowolenie społeczne zdyskontować politycznie. LIcząc na to, ze ludzie nie wiedzą, albo zapomnieli, kto się do tej zapaści przyczynił swoim nieróbstwem i kunktatorstwem.
                        • pepsic Re: Co na dziś ? 07.07.10, 14:04
                          Pożyjemy, zobaczymy, czy rządzący postawią na karierę polityczną,
                          czy dobro kraju, czyli niepopularne decyzje, tym razem juz bez
                          alibi. Mieli na to 3 lata - i co? Nawet z prostym abonamentem nie
                          potrafili dać rady. Mam tylko obawy, że społeczeństwo będzie znowu
                          mamione wyimaginowanymi problemami typu parytety (dla mnie
                          sztuczne i bez większego znaczenia, ale bez finansowych skutków,
                          więc niech sobie wprowadzają
                          ), czy kosztownej metody in vitro,
                          na którą nas po prostu nie stać i bardzo było nieuczciwe z ich
                          strony to obiecywać, zwłaszcza w sytuacji, gdy za chwilę zabraknie
                          na emerytury.
                          Ps. Co do rządów PiS - ja tak nie uważam, jak Ty i zauważ, że trwały
                          dwa lata, a z koalicyjną większością parlamentarną - to chyba nawet
                          nie. Nie powiedziałabym, że nic nie zrobili np. wykorzytsanie
                          środków unijnych było imponujące, nie to co teraz.
                          • grek.grek Re: Co na dziś ? 07.07.10, 14:52
                            Od 5 lat rządzący w ogóle się przestali przejmować sytuacją państwa. Byli agenci, niewykryte układym stosy dla czarownic, Katynie, Pyjasy, teraz Palikoty i parytety. A po cichu się nie da ciąć. PiS odpowiedzialnośc całkowicie przerzucił na Platformę, sam nic nie zrobił. PO zwlekała, jak słusznie piszesz, przez całe 3 lata, no bo przeca wybory trzeba wygrać. A że w Polsce co 5 minut są nowe wybory...

                            PiS miał 2 lata, a nie 4, to prawda, ale gdyby tylko zrobił cokolwiek, chociaż trochę się przyczynił, korzystając ze świetnej konkiunktury, do zmniejszania zadłużenia, zrobił jakiś projekt reformy finansów publicznych, pomógł w czymkolwiek... na miarę tego 2--letniego okresu czasu. NIC. To był najgorszy rząd po 89. Gorszy nawet od Buzka i Suchockiej.

                            Wszędzie w Europie rządy ryzykują poparcie,żeby coś naprawię, w miare swoich możliwości, bagatelizując sprawy polityczne, wiedząc czym to grozi ich karierom - w Polsce się zastanawiamy, czy ci zaryzykują, bo już zdązyli się zakochać we władzy i sprawiają wrażenie takich, co opócz włądzy wiele ich nie obchodzi, i patrzymy z niesmakiem, jak tamci, co byli przed nimi, schowali głowy w piasek w najwyższej trosce o swoje słupki sondażowe i w sumie się niczym nie róznią od tych obecnie, a irytację zwiększa ich bezczelna, z pkt widzenia ich własnych zaniechań, krytyka. Nie wiem jak Tobie, ale mnie ręce opadają. Wiedziałem, ze prawica u steru będzie dla Polskii tragedią, ale nie sądziłem, że Bozia, fatum czy ślepy los będą aż tak dowcipne i dadzą tym głąbom władzę akurat w momencie najcięższej próby dla Polski.
                            • barbasia1 Re: Co na dziś ? 08.07.10, 13:56
                              Słuchałam (niestety tylko przez moment) przedwczoraj rano na Trójce
                              rozmowy z Hanną Gronkiewicz-Waltz, która wypowiadała się na temat
                              planów przyszłej reformy emerytalnej.
                              Mówiła o takich zmianach, które dałyby ludziom mozliwości wyboru –
                              emetytura (wcześniejsza, usatwowa) bądź dłuższa praca, która
                              byłaby korzystnie premiowana w postaci podwyższenia kwoty
                              emerytury.
                              Bardzo mi się rozsądne wydały te plany. Wiele jest /będzie osób,
                              które muszą / chcą pracować po przekroczeniu wieku emerytalnego.
                              Jestem (ostrożnie) optymistycznie nastawiona do rządów PO.
                              Oczywiście, macie rację, pożyjemy, zobaczymy jak to będzie w
                              praktyce.

                              :)
                              • grek.grek Re: Co na dziś ? 08.07.10, 15:13
                                Żeby nie było jak z komercjalizacją szpitali - opozycja chciała, zeby to była kwestia indywidualnego wyboru każdej placówki, a Platforma się uparła, ze obligatoryjnie wszystkie i reforma padła, bo lewica nie chciała pozwolić na dyktat rządowy.

                                A Gronkiewicz już podobno zdązyła wyleczyć tych, którzy się dali nabrać na obiecanki PO w sprawie in vitro - powiedziała, że PO nic przecież nie gwarantowała, więc nie ma żadnych zobowiązań :))
                              • pepsic Re: Co na dziś ? 08.07.10, 15:13
                                Barbasiu, pani Gronkiewicz nic nowego nie powiedziała w tej kwestii.
                                To są założenia już częściowo wdrażane, o których się mówi od lat -
                                wysokość emerytury będzie zależna od kwoty uzbieranych składek po
                                odliczeniu wszystkich okresów nieskładkowych. W tej sytuacji
                                najbardziej stratne będą osoby z krótkim stażem, mało zarabiające,
                                ale i kobiety z racji przerw na wychowywanie dzieci. Obecny wiek
                                emerytalny pozwoli na uzyskanie emerytury stanowiącej niewielki
                                procent pensji, więc osoby średnio uposażone bez wsparcia np.
                                współmałżonka będą zmuszone pracować do oporu. Mnie tylko denerwuje
                                twierdzenie, że przechodzenie w wieku 60 lat na emeryturę jest
                                ograniczeniem praw kobiecych. Zgodzę się, że tak jest w przypadku
                                wykonywania funkcji pani prezes, ale czy tkaczka z nocnej zmiany
                                marzy, aby po 60-tce tyrać po nocach?
                                Ps. Niektórzy ekonomiści z instytutu im. A. Smitha od lat namawiają
                                do przejścia z ZUS-u na przejrzysty KRUS, co przekłada się na niskie
                                składki, minimalne emerytury i zarazem pozwala na inwestowanie
                                nadwyżek zabezpieczających byt przyszłego emeryta.
                                • barbasia1 Re: Co na dziś ? 09.07.10, 16:41
                                  pepsic napisała:
                                  >pani Gronkiewicz nic nowego nie powiedziała w tej kwestii.

                                  To prawda, ale teraz obiecywane są o wiele korzystniejsze
                                  świadczenia niż dotychczas dla tych, którzy zdecydują się pracować
                                  dłużej.

                                  Pepsic, ja też jestem realistka/ pesymistką w kwestii emerytur, jak
                                  na razie i nie spodziewam się w przyszłości kokosów (i też pewnie,
                                  będę chciała / może będę musiała pracować dłużej, dlatego te wyższe
                                  świadczenia tak mnie teraz napawają optymizmem, choć z drugiej
                                  strony pewnie sam Pan Bóg nie wie, co będzie za 30/ 40 lat w Polsce)
                                  i dlatego uważam , że dobrze już teraz jakos się zabezpieczyć,
                                  próbować oszczędzać, inwestować, może kupować coś (np. obligacje
                                  państwowe), by nie być potem zaskoczonym, załamanym
                                  niską "państwową" emeryturą.
                                  Ech, martwi mnie to wszytko.

                                  A propos tkaczki -
                                  A któż zabrania tkaczce z nocnej zmiany zmienić zawód (tak, wiem,
                                  różnie z pracą bywa, ale ostanio, jest jej więcej). Moja
                                  sąsiadka , elegancka pani zmieniła zawód dosć późno, dopiero po
                                  przejściu na emeryturę, dawniej pracowała jako nauczycielka, teraz
                                  dorabia sobie do skromnej nauczycielskiej! emerytury, pracując na
                                  kasie w Tesco,inna sąsiadka do emerytury dorabiała sobie, pracując
                                  jako woźna/ pani pilnująca porządku w domu kultury (trzymała się tej
                                  pracy rękami i nogami, bo nie dość, że dostawała kasę, to jeszcze
                                  praca była lekka, łatwa i przyjemna), swego czasu poznałam panią,
                                  która dorabiała do renty sprzataniem, by pomóc studiujacemu synowi.


                                  Pomysł zastąpienia ZUS-u KRUSEM zdaje się nie jest najlepszy,
                                  znalazłam ciekawy artykuł na ten temat, o tu:

                                  www.gu.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=35652&Itemid=294


                                  A jak dokładnie mam rozumieć pojęcie "nadwyżka zabezpieczającą byt
                                  przyszłego emeryta"? Kto i w jaki sposób miałby inwestować owe
                                  nadwyżki ?

                                  :)
                                  • pepsic Re: Co na dziś ? 09.07.10, 19:46
                                    Pisząc o nadwyżce miałam na myśli dokładnie to, co napisałaś, aby zaoszczędzone środki uzyskane z niższych składek zus-owskich zainwestować indywidualnie na lepszą przyszłość, w razie co - odłożona kwota nie przepadnie, jak latami ciułana emerytura w ZUS-ie. I spadkobiercy będą cię cieszyć.
                                    Ps. Barbasiu, w moim mieście nie jest tak różowo i wiem, że jestem monotematyczna, ale za PiS-u był najlepszy okres dla rozwoju firm i poszukujących pracy, jakkolwiek to tłumacząc.
                                    • barbasia1 Re: Co na dziś ? 11.07.10, 14:35
                                      Wiesz, Pepsic, ja myślę, że nic by z tego pomysłu (samodzielnego
                                      inwestowania sporej nadwyżki ) w dalszej perspektywie nie wyszło,
                                      bo, daję głowę, większa część narodu przeżarłaby tę nadwyżkę, albo
                                      przeznaczyłaby na jakieś luksusy (by się popisać przed sąsiadami,
                                      albo rodziną) licząc , że jakoś to później będzie, bo przecież
                                      minimalana emeryturka gwarantowana (co z tego, ze głowodwa,
                                      najwyzej zwróci się do państwa po zapomogę). Poza tym, niedawny
                                      kryzys, drastyczny spadek cen akcji, pokazuje jak trudno jest
                                      samodzielnie inwestować pieniądze ! Nie sądze, żeby prości ludzie
                                      byli w stanie skutecznie i efektywnie zarządzać swoimi pieniędzmi. A
                                      banki oferują niewielkie procenty za oszczednosci, jak doskonale
                                      wiesz.

                                      :)
                                      • pepsic Re: Co na dziś ? 12.07.10, 19:44
                                        Ja też tak myślę i choć jestem minimalistką (niestety moje minimum z każdym dniem niebezpiecznie rośnie), to nie jest to psychologicznie uwiarygodnione.
                                        • barbasia1 Re: Co na dziś ? 15.07.10, 15:55
                                          pepsic napisała:

                                          > Ja też tak myślę i choć jestem minimalistką niestety moje minimum
                                          z każdym dniem niebezpiecznie rośnie
                                          haha

                                          I dobrze Pepsic, i nie miej wyrzutów, raz się żyje, mówi Ci to
                                          minimalistka o wielkich skłonnościach maksymalistycznych! ;)
                                            • barbasia1 Re: Co na dziś ? 16.07.10, 16:32
                                              pepsic napisała:

                                              > Od czasu do czasu zdarza mi się poszaleć np. 5 lipca br.
                                              > ;)

                                              O! A jak zaszalałaś, możesz pwoiedzieć?
                                              Na jakiejś fajnej wyprzedaży?!?!?
                                              :)
                                              • pepsic Re: Co na dziś ? 18.07.10, 11:32
                                                Wybrałam się na zakupy do niedawno otwartej galerii licząc po cichu na korzystne
                                                promocje. Skutecznie, po dwóch podejściach kupiłam mniej więcej to, co
                                                zaplanowałam :)

                                                Ps. Prognozowali w ubiegłym roku, że w obecnym sezonie letnim z uwagi na kryzys
                                                (zamawianie towaru na styk) wyprzedaże nadejdą późno i raczej w minimalnym
                                                wymiarze. Otóż pomylili się!
                                                • barbasia1 Re: Co na dziś ? 18.07.10, 13:48
                                                  To świetnie! I ja też się załapałam na świetne promocje (zresztą dwa
                                                  dni wcześniej! :))

                                                  > Ps. Prognozowali w ubiegłym roku, że w obecnym sezonie letnim z
                                                  uwagi na kryzys (zamawianie towaru na styk) wyprzedaże nadejdą późno
                                                  i raczej w minimalnym wymiarze. Otóż pomylili się!

                                                  Na szczęście!
                                                  Mnie się wydaje, że wyprzedaże są w kryzysie czy nie, są i tak
                                                  bardzo opłacalne , zwlaszcza dla sieciówek firmowych, które przecież
                                                  produkują te ciuchy w Chinach za niewielkie pieniądze!
                                                  :)
                            • pepsic Re: Co na dziś ? 08.07.10, 15:38
                              Coś jesteś łaskawy dla jednej opcji, a przecież w swoim czasie
                              lewica też miała i pałac i większość parlamentarną, a pamiętamy,
                              jak to się zakończyło. Dopiero teraz dzięki ujmującemu sposobowi
                              bycia G. Napieralskiego (gruszkom na wierzbie?), coś drgnęło na plus
                              w notowaniach. A przcież to za ich rządów składkę ZUS-wską
                              drastycznie podniesiono i zanotowano rekordowy 20%-owy wzrost
                              bezrobocia! - i z gazem coś było nie halo. Co do PiSu - przez realne
                              1,5 roku rządow coś jednak zrobili. Mogłabym przytoczyć długą
                              listę, ale nie o to chodzi. Tak na szybko: wspieranie rodzin
                              (becikowe, ulgi rodzinne), podjęcie problemu bezpieczeństwa
                              energetycznego i dostaw gazu.
                              • grek.grek Re: Co na dziś ? 08.07.10, 16:10
                                Lewica padła przez Rywina i Starachowice, rzeczy niezwiązane z rządzeniem, a z głupotą i kolesiostwem wewnątrz partii.

                                Bezrobocie wzrosło o 4 punkty, ale warto powiedziec, że było to zanim się zaczeła masowa emigracja do krajów UE, która drastycznie obniżyła bezrobocie wewnętrzne, a do tego to były trudne lata ciągle-transformacji; lewica obejmowała kraj w zapaści gospodarczej dzięki Chłodnu Leszkowi Be, wzrost był zdaje się na poziomie 0 %. PiSowi została w spadku po lewicy nadwyżka w kasie, uporządkowane państwo, po rządach AWS i UW, i jesli dobrze pamiętam 6 % wzrost, dzieki dobrym decyzjom rządu, m.in obniżeniu CiTu, który odblokował przedsiębiorczość.

                                Bottom line jest taka : Lewica przejmowała po prawicy państwo w stanie tragicznym, PiS po lewicy przejmował w na tyle dobrym, ze doraźnie nie zdołał popsuć gospodarki i bezkarnie przejadać wzrost - PiS się chwali, ze za ich rządów wzrost był 6 % (czy nawet 7 %); tymczasem opinie ekonomistów są zgodne : to odłożony efekt z czasów rządu Lewicy. PiS chwali się nie swoim sukcesem :)

                                To samo kryzys. PO chwali się, ze rząd uchronił Polaków przed dramatem. A jaka jest prawda : Polska na razie jakoś zyje i ma się lepiej niż inni w/ramach kryzysu ofk, bo nie runął system bankowy, a system bankowy nie runął w efekcie działań jakie SLD podejmował w trakcie swoich rządów - tak opiniuja fachowcy, ja się tam nie znam ;)

                                O, wiesz, to becikowe było wielkim błędem i naiwnością - 2 tys na dziecko to żaden pieniądz, starcza na kołyskę i parę paczek pampersów, a potem rodzice zostają sami z tym pasztetem. Ile poczęto dzieci w ten sposób, po to,żeby mieć 2 tys na dragi albo wódkę - nikt chyba nie zliczy.

                                Co do energetyki, to na razie Niemcy z Rosją robią swój własny gazociąg, pod który się wszyscy podłączają, a dzieje się to poza Polską, co jest efektem antyrosyjskiej polityki PiS i wspaniałych popisów krasomówczych Sikorskiego ("nowy pakt Ribbentrop-Mołłotow"). Co PiS zrobił konkretnego w tych sprawach ? Może masz lepszą pamięc, bo ja niczego sobie nie przypominam :) POza podnoszeniem tego problemu, ale to akurat nie jest żaden osiągnięcie.

                                Dostawy gazu. Tak się ociągali, że dopiero Pawlak podpisał z Rosją :)
                                • pepsic Re: Co na dziś ? 09.07.10, 20:21
                                  Ja nie uważam, że państwo ma łożyć na wychowanie dziecka, aż taką socjalistką to
                                  nie jestem, owszem ma wspierać w miarę posiadanych możliwości, a jeśli ich nie
                                  ma to stworzyć.I nie uwierzę, że istnieje choć jedna rodzina, która zaplanowała
                                  dziecko dla uzyskania 2.000 zł, bo nie o patologii tu chyba mówimy.
                                  Ps. Nie mogli nic konkretnego zrobić, bo poprzednicy podpisali umowy wieloletnie
                                  związując następcom ręce. Dodam do wczorajszego postu/a - otóż w okresie
                                  niespełna dwuletnich rządów PiS skierował do sejmu ok. 400 projektów ustaw .
                                  Uchwalono i uporządkowano sprawy zarządzania kryzysowego i ratownictwa
                                  medycznego od lat leżące odłogiem, zlikwidowano WSI, a niektórzy mówili, że to
                                  niemożliwe. A tymczasem pani Pitera od trzech lat usilnie pracuje nad jedną
                                  ustawą antykorupcyjną notabene powszechnie krytykowaną, a jej największym
                                  oponentem w tej kwestii jest nie kto inny, a sam elekt (może go polubię?).
                                  Ps.2. Obiecuję już więcej nie ględzić o polityce, a zabrać się do obejrzenia
                                  porządnego filmu, bo w końcu mnie/nas stąd wyrzucą:)
                                  • grek.grek Re: Co na dziś ? 10.07.10, 11:39
                                    Można "ględzić", nie takie rzeczy się tutaj działy ;)

                                    każdy rządz coś tam od siebie dodał, aż tak daleko, żeby stwierdzić, że PiS NIC nie zrobił, się nie posunę. Niemniej, nie wziął się za redukowanie długu, porządkowanie finansów, mimo świetnej koniunktury, co zrzuca ten cięzar na PO - taktycznie : sprytne, ale z pkt widzenia obywatela - fatalne w skutkach.
    • grek.grek "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 06.07.10, 14:20
      Głowną rolę gra tutaj Audrey Tatou vel Amelia.
      Jej bohaterka, Sophie, to nastoletnia studentka, która przeżywa zawód miłosny - poznała faceta, przespali się, było fajnie... problem w tym, ze ona się zakochała, a dla niego to była jednorazowa przygoda.

      Któregoś dnia mówi matce, że wyjeżdza na kilka dniw ramach studenkich warsztatów, a w rzeczywistości chce spędzić te parę dni ze swoim ukochanym. Odwiedza go w jego biurze, ale on wyraźnie nie jest ukontentowany tym faktem i zbywa ją. Więc dziewczyna próbuje najść go w jego chałupie. A on tam jest ze swoją narzeczoną. Sophie przeżywa szok. Próbuje sobie odebrać życie.

      Przypadkiem, podczas przygotowań do tego samobója, widzi jak dwie dziewczyny kantują faceta. Robi przy tym mały rumor i one ją dostrzegają. Ściągają ją na dół (Sophie stoi na jakimś rusztowaniu w hali przyszkolnej i ma sznur okręcony dookoła szyi, szykowała się do skoku w dół) i odwodzą skutecznie od zamiaru. Pytają, o co chodzi, a Sophie na to, że to przez ojca, który ją bije.

      Dziewczyny sa siostrami. Zabierają ją do swojego domu. Mieszkają z matką. Ojca straciły. Był nurkiem i kiedyś doszło do wypadku - wynurzył się z wody za wcześnie, nie zdązył zdekompresować i kojfnął. Teraz ich matka spotyka się z nowym facetem, policjantem - w dodatku takim, co ciągle podejrzewa obie dziewczyny o kradzieże, śledzi je, lubi zapytać sugerująco, czy o jakimś kancie takim-a-takim nie wiedzą czegoś, robi to z troski o ich przyszłość, ale one odbierają to jako wpie,przanie się obcego gacha w ich życie. Obie żyją w traumie po śmierci starego, nie mają najlepszego kontaktu z zapracowaną matką, a parają się specyficznym procederem : młodsza daje się uwodzić starszym facetom, prowadzi ich w ustronne miejsce, tam pyta niewinne "nie zdejmiesz płaszcza/marynarki ?", oni zdejmują, wkracza starsza i z kodeksu karnego recytuje zaskoczonym facetom, że za uwodzenie nieletniej jest powazna kara, a młodsza, w tym momencie, wykorzystując nieuwagę facetów pucuje im marynarę z portfela.

      Dziewczyny przedstawiają Sophie jako Brytyjkę, która się zagubiła w Paryżu i chce przemieszkać parę dni. Matka się zgadza. Nie układa się dobrze między Sophie i starszą z sióstr, agresywniejszą, bezczelnawą i nieufną, a przy tym mającą wpływ na spokojniejszą, ciut neurotyczną młodszą. Cały czas iskrzy między nimi, ale spaja je fakt, ze obie mają problemy z mężczyznami. Starsza nie umie wybaczyc ojcu, że umarł, więc motyw kłopotów Sophie ze starym jakoś ją interesuje i zbliża do niej.

      Starsza siostra doradza Sophie, ze powinna się na swoim ojcu się zemścić. Sophie ten pomysł kupuje. Oczywiście, siostry nie wiedzą, ze "ojciec" Sophie, to jej niewierny kochanek i na nim się ona chce odegrac. Najpierw wysyłają mu do biura stos świerszczyków pornograficznych, żeby go zawstydzić w oczach sekratarki (z nadzieją, ze jest ona przy okazji plotkarą), potem wyłamują mu zamek do drzwi w domu, wzywają ślusarza i ten go zmienia. Do jego narzeczonej wysyłają podrobione wyniki badań lekarskich, wg których facet jest chory na syfilis.
      Ale to na tyle - któregoś dnia, lampiąc się przez okno (facet Sophie mieszka w kamienicy obok ich domu) widzi "ojca" Sophie z narzeczoną i małym dzieckiem - "nabrałaś nas..." mówi do niej. A syfilityczne badania sprawiają ze i facet ma dość - namierza dom dziewczyn (wcześniej widział Sophie z nimi na ulicy, podczas jeszcze jednego spotkania - Sophie poprosiła go żeby ją pocałował, on na odczepnego się zgodził, a wtedy Sophie narobiła rabanu przy dwóch "przypadkowo" przechodzących dziewczynach, naszych siostrzyczakach, że on ją molestuje), przychodzi tam i zamierza się rozmówić z Sophie. Bierze to na siebie starsza siostra - mówi, że Sophie nie ma już tutaj i udaje się jej przekonać go, żeby nie szedł na policję, że mu dadzą spokój.

      W tym czasie Sophie i młodsza siostra pakują się w problemy. Chciały okantować jednego starszego jegomościa i ten zszedł na zawał. Jest trup.

      Wcześniej - w bibliotece Sophie i starsza spisywały te choróbska do badań z encyklopedii, a młoda zaczęła rozmawiać z jakimś facetem. Wyszła z nim. One sądziły, ze go nawinęła. Biegną więc za nimi, żeby zgodnie z schematem wkroczyć w odpowiednim momencie. Ale młoda poszła z gościem z powodów naukowych - bo mała się uczy, ma jakieś intelektualne zainteresowania, czego starsza nie przyjmowała nigdy do wiadomości. I ten facet miał jej pożyczyć jakieś pismo popularnonaukowe. Facet w domu obserwuje wzrost kwiatów. Kwiaty sobie rosną, nad nimi jest aparat fotograficzny, który robi w równmych odstępach czasu zdjęcia. Potem puszcza się te zdjęcia w szybkim tempie i efekt znacie. I mała wpakowała głowę pod aparat i ten zrobił jej zdjęcie...
      Soophie ze starszą dzwonią, gość otwiera, a one dawaj mu recytować paragraf. Gośc na to, ze zaraz wezwie gliny i co to za żarty, więc zabierają się wszystkie trzy z jego domu. Sophie razem z jego portfelem... No a potem jest ten trup. A więc podwójny problem.

      Mała ma wyrzuty sumienia, chce skończyć z tym okradaniem. Portfel jednak wyrzuca w zoo na małpi wybieg, gdzie się nim zajmują jakieś szympanse.

      A okradziony facet idzie na policję. Chce odzyskać portfel. I ma zdjęcie jednej ze sprawczyni, która wpakowała swój łeb pod aparat. A policjantem, który sprawę przyjmuje jest... ten gach matki sióstr. Próbuje on załatwić sprawę elegancko - zaprasza całą rodzinę na obiad. Nie wie jednak jak to powiedzieć wszystko, możę nie chce psuć nadziei na przyszłość (zwłaszcza, ze ich matka tak uroczo wierzy, ze one go w końcu polubią...) więc nie mówi nic, a zdjęcia, a raczej negatywy, dowód w sprawie - pali.

      No, ale zostaje ten trup w tej przyszkolnej hali opuszczonej. A raczej problem w tym, ze kiedy dziewczyny idą tam drugi raz, to trupa nie ma. Dochodzą do wniosku, ze ktoś go zabrał i wie, ze one są w to zamieszane. Kradną więc samochód ojczyma-gliniarza i uciekają z miasta. Na włączonym kogucie ;) Zatrzymują się na posiłek. Mała znika. Łapie stop i gdzieś jedzie. One we dwie za nią. A mala dociera nad morze, czu jezioro, nad wodę jakąś - ubiera kostium nurka i zabiera się do zanurzenia. Jakbyb chciała odreagować wreszcie tę traumę pamięci o śmierci ojca. Powstrzymuje ją starsza siostra. A potem znajduje je wszystkie ojczym-policjant. I zabiera z powrotem. W drodze, starsza - ta nieprzejednana i zbuntowana - prosi go żeby zatrzymał auto, bo ona chce usiąść z przodu, obok niego. Taki symbol, że jest gotowa na zaakceptowanie go w roli ojca, ze mu ufa, że jej bunt się rozwiał, że nastapiłą w niej, w obu siostrach, zmiana ku dobrej przyszłości, ze koniec z okradaniem, że teraz będą szły w dobrym kierunku, bo w nich samych coś się wreszcie przełamało, ze przetrawiły i odegnały pamięć o zmarłym nagle ojcu, która ich prześladowała i kazała robić mężczyznom rzeczy niefajne. I koniec.
      Kto usunął trupa ? Pewnie policjant, żeby dziewczynom pomóc, wybawić je od kłopotu, wierząc, że one go nie zabiły, ze to był wypadek.

      Taka obyczajówka, trochę psychologii w drugiej części. Tatou w swoim stylu, czyli taka sobie nieszczęśliwie zakochana krucha panienka (taka była też w "Kocha/NIe kocha"), która ze słodką buzią i uroczą nieporadnością próbuje się odegrać. Nic szczególnego, trochę Audrey utknęła w tych filmikach klasy B. Czyżby nie pasowała do ról dojrzalszych i charakterniejszych ? Olivia Bonamy, starsza siostra Lea, jest tutaj znacznie bardziej wyrazista.

      Nie dostrzegam powodu, dla którego ten film dali o 2 w nocy :)
      • barbasia1 Re: "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 06.07.10, 20:49
        A co się stało z Sophie? Powróciła na dobrą drogę ostatecznie?

        Dziwna pora rzeczywiście. Żeby jeszcze jakieś bulwersujace sceny
        były, np. kiedy te nastolatki podrwają starszych facetów, ale jeśli
        w całym filmie niczego kontrowersyjego nie ma, to pora emisji - 2 w
        nocy dziwi bardzo. Choć chyba w przypadku naszej telewizji dziwić
        nie powinna. :/



        i zaległa odpowiedź -
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,112321184,113847255,Re_Przyladek_strachu_dzis_22_50_2_ka_.html

        :)
        • grek.grek Re: "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 07.07.10, 12:24
          Pewnie powróciła, nie jest to zaakcentowane. Jej zemsta na kochanku się powiodła o tyle o ile, koniec końców ta starsza siostra musiała go zapewnić, że dadzą mu spokój już, żeby tylko nie szedł na policję z zażaleniem. W każdym razie, samobója już nie ponowiła, więc pewnie ta całc chryja pozwoliła jej odreagować i wróci do normalności.

          Jedna scena była do zapamiętania. Kupują w sklepie te porno-pisemka, co je później wysłały do biura tego faceta, co Sophie puścił kantem (chociaż niczego jej, z drugiej strony, nie obiecywał, to jej się ubzdurało) - facet przy kasie patrzy na pół-podejrzliwie, pół-z-przyganą-we-wzroku, a wtedy ta starsza siostra pokazuje na Sophie i mówi usprawiedliwiająco : w tych gazetach o niej piszą :)
          • barbasia1 Re: "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 08.07.10, 13:26
            grek.grek napisał:

            > starsza siostra pokazuje na Sophie i mówi usprawiedliwiająco : w
            tych gazetach o niej piszą :)

            haha :) Dobry tekst!
            O wiele lepszy niż niż, ten, że ktoś kupuje pisemka nie siebie, ale
            dla kolegi/koleżanki. Tak podobno mówią (mówili) ci bardziej
            wstydliwi amatorzy porno-pisemek.


            Masz rację, te role (panienek zakochanych ślepo oraz chorobliwie)
            Audrej Tatou to marnacja talentu!

            :)




            • grek.grek Re: "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 08.07.10, 15:27
              Hehe, to tak jak w tym dowcipie.
              Wchodzi facet do apteki i cichutko do ekspedientki :
              - Proszę opakowanie prezerwatyw
              Babka : SŁucham ?
              Gość, jeszcze bardziej spłoszony, zwłaszcza że za nim spora kolejka stoi : Prezerwatywy proszę...
              Babka : niechże pan powie głośniej !
              Gośc półgłosem, paląc się ze wstydu : proszę prezerwatywy
              Babka na cały głos drze się na zaplecze : Jolka, przynieś paczkę prezerwaty dla tego pana !
              A facet już totalnie doprowadzony do łez odwraca się zrozpaczony do ludzi i drze się na cały głos : Tak ! Tak ? Tak, ludzie, idę się pie...olić !!!
              :)

              A Audrey... wiesz, ja ją klasyfikuję trochę na półce Sandry Bullock, taka fajna dziewczyna, trochę nieporadna, trochę pechowa, ale zawsze pełna wdzięku. A przez to w jakiś sposób mająca deficyt, albo inaczejk : ograniczony potencjał kameleonizmu ekranowego, cięzko jest ją nagle obsadzić w roli jakieś bitch, albo kobiety w trudnym położeniu społecznym, całkiem serio zmagającej się z rzeczywistością, nie wiem... jakiejś matki cięzko chorego dziecka, w każdym razie nie jakiejś trochę pierdołowatej romantyczki :) Ale może to z czasem przyjdzie. Na razie, wg mnie, Amelia ją zaszufladkowała, a te role, które widziałem oprócz-Amelii trochę ten wizerunek cementują. Nie wiem, jak tam jej rola Coco, może się już zdązyła trochę odbrązowić, a ja/my nic nie wiemy ;)
                • grek.grek Re: "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 09.07.10, 14:30
                  POtencjał na pewno ma, tylko, heh... gęba się robi jednowymiarowa trochę ;) Tak jak z Bullock, że nawet jak dostaje Oskara, to i tak, stawiam w ciemno, gros widzów ją prędzej skojarzy z tymi rólkami licznymi roztrzepanych panienek albo dziewcztyn z sąsiedztwa niż ową oskarową kreacją.
                  • barbasia1 Re: "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 09.07.10, 15:41
                    grek.grek napisał:

                    > POtencjał na pewno ma, tylko, heh... gęba się robi jednowymiarowa
                    trochę ;)

                    To fakt, choć moze gdyby nasza telewizja zechaciła pokazać więcej
                    znią filmów (zwłaszcza francuskojęzycznych) , to może okazałoby się,
                    że Audrey Tatou, ma więcej gąb ;), twarzy! :)

                    Z jakim rozmachem odpowiedziałam Ci wątku Mundialowym, widzialeś? ;)
                    Problemy z kompem, eh!?
                    :)
                  • barbasia1 Re: "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 09.07.10, 15:41
                    grek.grek napisał:

                    > POtencjał na pewno ma, tylko, heh... gęba się robi jednowymiarowa
                    trochę ;)

                    To fakt, choć moze gdyby nasza telewizja zechaciła pokazać więcej
                    znią filmów (zwłaszcza francuskojęzycznych) , to może okazałoby się,
                    że Audrey Tatou, ma więcej gąb ;), twarzy! :)

                    Z jakim rozmachem odpowiedziałam Ci wątku Mundialowym, widzialeś? ;)
                    Problemy z kompem, eh!?
                    :)
                    • grek.grek Re: "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 09.07.10, 16:15
                      Hehe, zauwazyłem, czasami się zawiesza. Ja robiłem tak, ze klikałem "wyślij", odczekiwałem 7 sekund i cofałem się zanim załadowała się strona po-wysyłkowa. otwierałem nową kartę i sprawdzałem, czy weszło :) Udawało mi się z 4 kopii schodzić do max 2 ;) Ale nie wiem, czy na Gazetowym forum to się sprawdzi...

                      Ja bym chętnie obejrzał więcej i zmienił zdanie. Może się jeszcze coś przydarzy z nią w roli głównej, a nawet niekoniecznie. Ostatnio tak jaby więcej euro-kina w TVP, zauważyłaś ? :)
                      • barbasia1 Re: "Nie taki diabeł straszny", spojler jest to 09.07.10, 18:16
                        Też tak czasem robię. :)


                        Tak, tak i zauwazyłam nawet, że euro-kino zaczyna się od czasu do
                        czasu pojawiać o całkiem przyzwoitych godzinach, co bardzo cieszy!
                        Nie mniej jednak ciągle jest go za mało, i naczęściej lata około
                        północy, więc trzeba się nadal apelować o zwiększenie dawek i zmianę
                        pór emisji na wczesniejsze!

                        :)
    • grek.grek Anthony Zimmer, spojler; Trzeci; W sieci 08.07.10, 12:14
      Więc : tytułowy Zimmer, to mityczny przestępca, finansowy i narkotykowy, którego chce koniecznie złapać francuska policja i ruski ex-kagebista, pracujący na zlecenie rosyjskiej mafii. Jest jeden problem, nikt nie wie, jak ten człowiek wygląda. To wstęp.

      A potem jest tak : jedzie sobie pociągiem do Nicei facet, poczciwy, przeciętny chłopek w okularkach imieniem Francois, zwany dalej Frankiem. Na weekend jedzie, odpocząć, zwłaszcza po tym, jak się właśnie rozstał z żoną (taka jest jego wersja). Przysiada się do niego Sophie Marceau i zaczyna go dyskretnie uwodzić, a to poprosi o rozpięcie niesfornego suwaka w bluzce, a to błyśnie pępkiem, a to sie uroczo uśmiechnie, a to od niechcenia powie, że "jest pan w moim typie", a to to, a to śmo, grunt ze facet jest ugotowany. I tak jadą aż do Nicei. Tutaj proponuje ona, żeby przedłużyli swoją znajomość i zaprasza Franka do hotelu. Babka zachowuje się nieco podejrzanie, kiedy on na nią nie patrzy - rozgląda się tu i tam, a w hotelu pokój miała wczesniej zarezerwowany. W hotelu jest przyjemnie, pełen wypas, facet chodzi za oprowadzającym ich boyem z wielkimi oczami i pełen entuzjazmu, a na balkonie dostaje nawet od pięknej nieznajomej, o imieniu Chiara - dla porządku dodam, całusa. Potem idą spać, każde na swoje łózko (czyli, są jakieś granice poufałości, hehe, ona zresztą mówi, ze potrzebuje po prostu towarzystwa, a więc niekoniecznie kochanka).

      Rano się Franek budzi - obok łózka jest kartka z informacją od Chiary, ze ona wróci za godzinę; więc bierze prysznic itd, aż tu nagle dwóch facetów z pukawkami próbuje się dostac do jego pokoju i, jak można przypuszczac, zastrzelić go. Udaje mu się uciec - na bosaka, w toplessie. Ląduje na policji. Stamtąd próbuje się skontaktować z Chiarą, ale hotel informuje go, ze babka się wymeledowała z samego rana. Policjanci kierują go do szpitala, bo uciekając przed napastnikami pie,prznał się w dynię, więc lepiej, żeby się zbadał, czy nic mu aby nie dolega. W szpitalu znów próbują go dopaść jacyś z pistoletami. Ucieka na dół, na parking. Tam podjeżdza po niego Chiara i wywozi go w bezpieczne miejsce. Do jakiegoś mieszkanka w obskurnej kamienicy. Tam wszystko się wyjaśnia - Chiara wiedziała, że jest śledzona, bo panuje opinia, że ona - jako jedyna - widziała i wie jak wygląda ów Zimmer. Przyczepiła się do Franka, zabrała do hotelu, całowała się z nim, zeby tych co ją ścigają, upewnić że Franek z pociągu, to własnie Zimmer, a tym samym Zimmera prawdziwego chronić. Żeby było ciekawiej, Chiara sama nie wiem, jak Zimmer wygląda. Wystawiła go, jednym słowem. ZdaNŻacie jeszcze ? ;)

      Franek jest w niej zakochany o czym ją zawiadamia, ale ona, choć widać, że też chyba zakochana jest, mówi mu, zeby ją sobie wybił z głowy, bo to nie jego półka. Gdyby się jej nie podobał, to chyba by po niego nie wróciła, prawda ? Przecież miała go wystawić, może nawet pozwolić na jego zabicie, zeby mityczny Zimmer zyskał pełne luz, jako "nieboszczyk".

      Chiara wychodzi, a Franek zamiast siedzieć na d,pie i czekać, to się stroi w jeden z 20 takich samych garniaków wiszących w szafie i wyłazi na zewnątrz. Śledzi Chiarę, próbuje z nią rozmawiać. Ona odjeżdza autobusem, a Franka nie chcą wpuścić tam, bo nie ma kasy na bilet. Próbuje gonić ją taksą, z ktrej za uszy wyciąga po policja. Na komisariacie dowiaduje się, że jest pionkiem w grze o Zimmera, a piękna Chiara, to policjantka. I teraz ma ona odegrać kluczową rolę w ostatecznej zasadzce na Zimmera w willi poza miastem.

      Więc, nie pytajcie jak, bo nie ma tego w scenariuszu ;), CHiara i Zimmer byli umówieni na spotkanie w tej willi. Chiara włazi do środka, szwęda się po tej chawirze, a policja obstawia cały teren dookoła, z karabinami i całą resztą, no i czekają aż się as przestępczości miedzynarodowej pojawi. Zjawia się jednak kto inny - ten Rosjanin od mafiosów, ze swoimi gorylami. Rosjanina gra nie kto inny jak Daniel Olbrychski. I posługuje się angielskim z koszmarnym akcentem. Ma za zadanie zlikwidować Zimmera. "POczekamy razem" powiada, a potem Chiarze się trochę obrywa. POlicja jednak czeka, nie wchodzi, mimo ze babce grozi rozwałka. Na pomoc rusza jej ten cały Franek z pociągu. Wpada do środka, a oni na niego - śledzili ją, widzieli z nim, byli przekonani, ze to on. A wtedy CHiara wykrzykuje do mikrofonu pod bluzką jakieś awaryjne hasło i policja zaczyna strzelać - Olbrychski dostaje kulkę między oczy, a reszta ruskich mafisów gdzie popadnie i po minucie jest game over. Ale Zimmer się nie pojawił.

      I kidy Chiara siedzi sobie i mówi do siebie "Gdzie jesteś ?", niby ze do tego Zimmera, Francois zdejmuje jej mikrofon i konfidencjonalnym szeptem odpowiada "Tutaj...". A potem się całują, bo przecież dzielna Chiara zakochała się już wcześniej, w tym niepozornym Francois, kochając cały czas Zimmera, a więc może połączyć teraz oba uczucia, bo dotyczą jednego faceta, i razem odjeżdzają autem piękną trasą pośród drzew, filmowani kamerą z helikoptera. A na odjezdnym szef policji (która ciągle zachodzi w głowę, gdzież ten Zimmer jest) patrzy na nich i mówi sam do siebie "znów ci się udało, masz wszystko". Ale policji nic nie powie. ASgent jakiś, czy co ? Czyli puenta jest taka, ze Francois był Zimmerem :)

      Czy to jest scenariusz na poziomie, to sami oceńcie, ja mam wątpliwości. Miała być zmyłka na końcu, a spoiwem całości namiętność, ale nie wyszło to przekonująco. Mnie głównie upłynał ten film na zastanawianiu się, czy piękniejsza jest Sophie Marceau, czy Nicea - wygrała Marceau, bo : a) jest śliczna, b) z powodu zbyt skąpo filmowanego miasta, ktore mogło stać się ważnym bohaterem filmu, ale potrzeba było do tego lepszego reżysera. A dwa razy w trakcie projekcji bolały mnie uszy od słuchania jak pan Daniel kaleczy angielski. Te niedogodności wynagrodził całkowicie fakt, ze na liście płac pan Daniel figurował jako special guest star : "wystapili : Sophie Marceau... Yvan Attal... Daniel Olbrychski, jako Nasaiev..."

      "Trzeciego" oglądaliście moze (w Dwójce wczoraj) ? Jak dla mnie stracona okazja na ciekawy film. Nowoczesne małżenstwo ratuje swój związek dzięki znajomości z wyluzowanym retro-facetem po 50, który jest ni mniej ni więcej, tylko Bogiem, a żeby widzowi nie pozostawić cienia miejsca na dociekanie i wątpliwości reżyser każe Markowi Kondratowi chodzić po wodzie, znać fakty z życia męza, których znać nie powinien, i pojawiać się za plecami bohaterów w momencie, w którym powinien być jakieś 100 metrów dalej, w sklepie. I aranżuje rózne scenki, żebyc facet się przestał spinać, a facetka odzyskała humor. Wyglądało to, jakby w dramat Bergmana wpuścili podstarzałego hippisa rodem z lat 60-tych, który ten dramat rozwala na śrubki, a w ogóle, to pan reżyser złączył wszystko, co mu do głowy przyszło : Nóz w wodzie, film drogi, Bergmana i pewnie jeszcze 20 innych rzeczy, których nie rozpoznałem.

      W TVN dzisiaj "W sieci", czyli molestowanie Michaela Douglasa part III. Molestowała Stone, molestowała Close, tutaj molestuje Demi Moore. Romans biurowy, który kończy się oskarżeniem o gwałt. Niby co innego niż "Nagi instynkt", albo "Fatalne zauroczenie", ale schemat ten sam i przede wszystkim, ten sam facet w opresji damskiej modliszkowatości, czyli Michael Douglas. I mimo, ze film jest dobry, to pan Michael w głównej roli burzy klimat, bo ile razy, do diaska, można w bliźniaczej roli obsadzać tego samego aktora ? :) Kto jednak nie oglądał - powinien obejrzec, bo to jest naprawdę niezłe kino obyczajowo-psychologiczne, w dobrym amerykańskim stylu.

      • barbasia1 Re: Anthony Zimmer, spojler; Trzeci; 09.07.10, 19:07
        Lekki kryminał z mocnym wątkiem romansowym (w jakze ekspresowym
        tempie nastąpiło zakochanie! :)! Bardzo mi się spodobał i żałuję, że
        go przegapiłam, a leciał o tak przyzwoitej porze. Ech.

        Wiesz, jak przeczytałam, że facet z pociągu to "poczciwy, przeciętny
        chłopek w okularkach", to natychmiast przyszło mi do głowy, czy to
        nie jest czasem przedstawiony w króciutkim wstępie ów przebiegły,
        mityczny ruski ex-kagebista i mafijny ŚPIEK Anthony Zimmer!?

        Tajnym szpieg noszący się w cywilu bardzo przeciętnie i
        niepozornie, to już, mam wrażenie, mocno zgrany chwyt, nie sądzisz?


        >Mnie głównie upłynał ten film na zastanawianiu się, czy piękniejsza
        >jest Sophie Marceau, czy Nicea - wygrała Marceau, bo

        haha :)
        To trochę przyjemności z oglądania filmu miałeś ! :)
        U mnie wygrałaby Nicea.

        I jeszcze jedno jako ruski mafozo pan Daniel miał prawo i obowiązek
        kaleczyć angielski! :) Jesteśmy dumni z pana Daniela! :)



        > "Trzeciego" oglądaliście moze (w Dwójce wczoraj) ?

        Nie oglądałam Trzeciego, zaczynał się dość późno, poza tym
        przeczytałam mało zachęcający komantarzyk na jego temat filmu w moim
        dodatku TV. Widzę, że i Ty nie jesteś zachwycony,aczkowiek uwagi b.
        interesujące Dzięki.

        "W sieci"
        cdn.