sonny_z_posen
15.03.04, 08:57
Podczas sobotnich krzeseł, kiedy zady smaliły na nich Grodecka i Kotarska
(szkoda Majki, bo były by lepsze jajca, a tak to została babka z jajcami,
trudno..), Mounir został poproszony przez Krisa o kilka słów w ojczystym
języku (pozdrowienia dla mamy, która w Tunezji może go lukać w BARdelu dzięki
satelicie i tylko go widzi, bo nic nie kuma w naszym języku, więc dano mu
szansę, aby przemówił tak, żeby zrozumiała). Przyjemny gest - tym bardziej,
że ze strony Ibiszowatych - ale tak sobie pomyślałem po tej całej akcji i w
kontekście ostatnich zamachów, dodatkowo mając w pamięci jeszcze kiedyś tam
jakieś newsy, że Al-Quaida o czymś tam nawijając przy okazji kamufluje w tych
messedżach informacje o tematyce terrorystycznej, że przecież Mounir może być
taką 'wtyką' i podczas tego pozdrawiania równie dobrze mógł podać jakieś
namiary... ;)
Proszę powyższe potraktować jako żart, ale jednak - z całym szacuneczkiem,
jak to Metju mawiał, dla Mounira - jakiś arabski agent zakamuflowany w
reality szoł to byłby nieziemski motyw :)