Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2011 - 2 (vol.13)

25.02.11, 21:27
Zgodnie z zapowiedzia - zakladam :)

Wewzwiazku ze zblizajaca sie oskardowa noca uprasza sie towarzystwo stale, a takze dochodzace (mam nadzieje, ze bedzie Was wiecej!) o zamieszczanie swych typow - czasu jeszcze chwila na zastanowienie zostaje :)
Obserwuj wątek
    • grek.grek oskary 11 26.02.11, 12:47
      no to bach :

      film - jak zostać królem
      reżyser - fincher
      aktor - firth
      aktorka - wiem na kogo się stawia,ale ja wytypuję jennifer lawrence - a nuż... ;]

      aktor 2 plan - rush
      aktorka 2 plan - amy adams

      scenario oryg - jak zostać królem
      scen adaptowany - social network

      nieanglojęzyczny - pogorzelisko

      muzyka - desplat za "króla"
      scenografia & kostiumy - omg... znów na "króla" postawię
      efekty "incepcja"
      zdjęcia - "czarny łabędź"

      za dźwięk - hmm... pewnie znów "król" za to jąkanie efektowne ;]
    • barbasia1 Moje nominacje - Oscary 2011 26.02.11, 17:46
      To ja może zacznę od wprowadzenia w odpowiedni Oscarowy klimat:

      www.youtube.com/watch?v=KRwaiT8x9Co&feature=related
      Nominacje:

      Najlepszy film – Social Network

      Najlepszy reżyser – David Fincher

      Najlepszy aktor – jak Grek powiem - wiem na kogo się stawia (i życzę mu tego), ale ja wytypuję ... tu już z oczywistych powodów będzie inaczej ... Jamesa Franco – na jego barkach i tylko jego barkach, jak czytałam, spoczywa cały film, podobno bardzo udany;

      Najlepsza aktorka – Natalie Portman

      Najlepszy aktor drugoplanowy - Christian Bale (za wielkie poświęcenie dla roli w „Fighterze” i podobne wcześniej w „Mechaniku”, iż a to, że ,jak czytałam, na poświeceniu się nie skończyło ... )

      Najlepsza aktora drugoplanowa - Hailee Steinfeld "Prawdziwe męstwo" (mała dziewczynka ponoć dorównuje kroku starym wygom aktorskim!)

      Najlepszy scenariusz oryginalny - „Jak zostać królem”

      Najlepszy scenariusz adaptowany – „Social Network”

      Najlepszy film nieanglojęzyczny – „Biutiful”

      Najlepsza muzyka – John Powell - „Jak wytresować smoka” (patrz: wyżej)

      Scenografia - „Incepcja”

      (właśnie wyczytałam, że scenografia do filmu „Jak zostać królem”, który jest w tej kategorii faworytem, służyła wcześniej za scenografię do ... jednego z gejowskich filmów porno, he,he.
      Jako że cała sprawa wyszła na jaw niedawno, ten bardzo pikantny fakt, podobno nie miał już wpływu na głosowanie!?

      Kostiumy – "Alicja w krainie czarów” (oddają ducha opowieści Lewisa Carrolla, a co więcej, można w nich odnaleźć, jak piszą, ci co się znają inspiracje najnowszymi trendami w modzie, pracami Alexandra McQueena, Ralpha Laurena czy Chanel.
      www.ototrend.pl/moda/ekspert/alicja-w-krainie-mody
      Efekty specjalne - "Incepcja"

      Dźwięk – „Incepcja”

      Zdjęcia -"Prawdziwe męstwo"

      Najlepsza piosenka (doatkowo wprowadzam tę kategorię, bo mam dobrego kandydata) - “If I rise" (127 godzin) (spodobała mi się od pierwszego wsłuchania)

      www.youtube.com/watch?v=FE3KA7DdhQQ&playnext=1&list=PLE79EDDB2A695A9B8


      • maniaczytania Re: Moje nominacje - Oscary 2011 26.02.11, 18:04
        To ja pozwole sobie wykorzystac czesciowo to, co napisala Barbasia, chociaz niektore typy beda inne :)

        Najlepszy film – Prawdziwe mestwo

        Najlepszy rezyser – Darren Aronofsky ( a co! nie zasluguje moze?)

        Najlepszy aktor – Jeff Bridges

        Najlepsza aktorka – Natalie Portman

        Najlepszy aktor drugoplanowy - Geoffrey Rush

        Najlepsza aktora drugoplanowa - Hailee Steinfeld

        Najlepszy scenariusz oryginalny - Incepcja

        Najlepszy scenariusz adaptowany – Prawdziwe mestwo

        Najlepszy film nieanglojęzyczny – Biutiful

        Scenografia, kostiumy - Alicja w Krainie Czarow

        Charakteryzacja - Wilkolak

        Efekty specjalne, dzwiek, montaz dzwieku - Incepcja

        Montaz - 127 godzin

        Animacja - Toy Story 3

        Zdjecia - Prawdziwe męstwo

        Muzyke i piosenke podam pozniej, jak przeslucham :)
    • pepsic Moje propozycje oskarowe 27.02.11, 13:30
      film Czarny Łabędź
      reżyser David Fincher
      aktor I Javier Bardem (na 100% dostanie Colin Firth)
      aktorka I Natalie Portman
      aktor II Geoffrey Rush
      aktorka II Hilee Steinferd
      scen. org. Incepcja
      scen. adapt. The Social Network
      muzyka Incepcja (bez przekonania)
      scen. org. Kolejny rok
    • barbasia1 Oskary 2011 - nagrodzeni 28.02.11, 15:42
      Listy laureatów, niekt jeszcze nie wlkeił, więc ja to zrobię

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9175495,Zobacz__kto_w_tym_roku_zdobyl_Oscara__TABELA_.html
      Laureaci w pełnej krasie i kreacjach szykownych:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/5,80292,9175705,Zdobywcy_Oscarow__ZDJECIA_.html?i=0
      Cieszę się z Oscara dla Christiana Bale, oscarowego "Fightera" nie widziałam, ale "Mechaniku", gdzie również dla roli odchudził się drastycznie zrobił na mnie potężne wrażenie!

      Czułam, że zwycięży muzyka do Social Network.
      Greku, Tobie się podobała, dlaczego jej nie wytypowałeś?
      www.youtube.com/watch?v=ZPvs2aE7hUg&feature=related

      Kostiumy dobrze wytypowałam, ale co mnie podkusiło by w kategorii scenografia wytypować "Incepcję"??? A czułam, że tu "Alicja..." będzie się liczyć!
      Z piosenką też nie trafiłam!

      Jednak nie było niespodzianek, zwycieżyli tak jak przewidywano Colin Firth i Natalie Portman oraz film "Jak zostać królem" i reżyser Tom Hooper.

      Tyle na gorąco! :)
        • maniaczytania Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 02.03.11, 18:37
          barbasia1 napisała:

          > Coś kiepsko w tym roku wypadło nam wszytskim typowanie oskarowe i itd!?

          Ej, no, jakie kiepsko? Tym razem bylam ciut lepsza od Ciebie i trafilam 8, Ty trafilas 7 - to jest kiepsko??? Widzialam gdzies, ze ten, kto wygral w konkursie Kinoteki, trafil - 4 statuetki - qrcze gdybym wiedziala wczesniej to bysmy wygraly po jakies 10 biletow do kina ;)


          > Może jednak nie będziemy w przyszłości już kontynuować tej tradycji !?

          Jak to nie! Oczywiscie, ze tak :) Tradycja swieta rzecz!
          • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 14:47
            A właśnie, miałam to napisać w tym roku, Maniu, Tyś zwyciężczynią naszych typowań! :))

            O! Przydałyby się bilety do kina! Nawet choć jeden! :) W przyszłym roku trzeba by wziać udział w tym konkursie.

            > Jak to nie! Oczywiscie, ze tak :) Tradycja swieta rzecz!
            Święte słowa!
            W takim razie nie będę walczyć z tradycją! :)))

      • grek.grek Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 02.03.11, 14:25
        Barbasiu, rok to szmat czasu... :] postanowimy na dniach, następnym razem, orajt ?

        hehe, ano własnie - portman była zaklepana, a mnie się zachciało typowanie na odwyrtkę, "social network" soundtrack - naj mi się podobał, ale zdecydował rozsądek :] No i dwa typy
        mi przepadły. Ale... wszak zabawa się liczy.

        w zasadzie, to trochę niespodzianką jest, że za reżyserię dostał gość od "Króla", bo to oznacza, że ten film ograł wszystkich na cacy, jako że wziął 4 najważniejsze nagrody, a poza tym... czy są tu jakieś sensacje ? trochę przewidywalnie było... pewnie wszyscy czuliśmy, ale bawiliśmy się w trafianie niespodzianek, czy nawet - próby wywołania ich ;]

        Ja bym to podsumował tak : "King's speech" [rację imo mają ci, co polską wersję : "jak zostać królem" zwyczajnie odsądzają od czci i wiary], "Łabędź", "Fighter", "Social network" i 'True grit" na pewno 5 filmów must-see; rola Portman pewnie też się zapisze i wejdzie do wąskiego grona "ról z własną biografią", co mnie tylko cieszy, bo są to zawsze świetne historie okołofilmowe; rola Bale'a pewnie także do zapamiętania; muzyka z "social" do przesłuchania. I to, wg mnie, tyle co z tych Oskarów nam zostanie :] Jak co roku. Ani mniej, ani więcej, a może nawet więcej niż mniej...

        • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 02.03.11, 17:37
          grek.grek napisał:
          O takie podsumowanie mi chodziło! ;)

          > Barbasiu, rok to szmat czasu... :] postanowimy na dniach, następnym razem, orajt ?
          Orajt! Dobrze! :)))

          Z Oscarów Więcej zostanie, imo, szukając informacji na temat nominowanych filmów, aktorów, reżyserów, kompozytorów (w tym roku "nowy" kompozytor John Powell ze smoczą muzyką się pojawił ) itd. wbogaciliśmy mniej lub bardziej (to już kawetia indywidualna ) naszą wiedzę na temat kina światowego. A to zawsze cenne, prawda? :)

          Tytuły zapisujemy w pamięci, może uda się w niedługim czasie, któryś z filmów obejrzeć ...

          :)
          • pepsic Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 02.03.11, 21:03
            To może jeszcze o o kreacjach w ramach podsumowania. Moim absolutnym numerem 1 była czarna sukni Camili Alves
            kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173790,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Camila-Alves-i-Matthew-McConaughey,galeriazdjecie.html
            Natomiast urodą olśniewała świeżo upieczona mamusia Penelope Cruz
            kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173830,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Penelope-Cruz-i-Javier-Bardem,galeriazdjecie.html

            i o dziwo Reese Witherspoon
            kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173792,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Reese-Witherspoon,galeriazdjecie.html

            Za największą porażkę uważam Scarlett Johanson - za całokształt tj. ubiór, makijaż i fryzurę kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173783,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Scarlett-Johansson,galeriazdjecie.html
            • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 15:25
              Kreacje Oscarowe, to też ważna (i jakże atrakcyjna) część podsumowań! :)))

              Przecudna ta suknia Camili Alves, też mi się najbardziej podoba.
              (ta kreacja nausnęła mi na myśl ... Stanisława Mrożka i jego żonę Meksykankę Susanę Osorio. Czytałam niedawno artykuł w Vivie. Otóż Susana Osorio do ślubu z Mrożkiem szła w czarnej sukni (za którą zreszą on zapłacił) zgodnie z hiszańską tradycją. stwierdziła, że jako kobieta tuż przed czterdziestką jest już za stara na białą suknię!?
              Suknia podobno była piękna jednwabna, do samej ziemi, mimo protesów przyszłej żony, że to przynosi pecha, Mrożek uparł się by ją zobaczyć jeszcze przed ceremonią (sam za nią zapłacił) i tak się stało ...

              Penelope Cruz i Javier Bardem to absolutnie najpiękniejsza, najwspanialsza para aktorska w Hollywood!

              Suknia Reese Witherspoon urocza!

              A mnie się podobała suknia Scarlett Johanson, a konkretnie - fason, materiał koronkowy, tylko kolor mógłby być inny, ten buraczkowy - taki widze na monitorach, jet bardzo mało twarzowy, w dodatku przyciężkawy.
              Makijarz fryzurę rzeczywiscie miała nienajlepszy.

              Mnie się podobała jeszcze kreacja Gwyneth-Paltrow:
              kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173820,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Gwyneth-Paltrow,galeriazdjecie.html
              i małej Hailee:
              kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173795,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Hailee-Steinfeld,galeriazdjecie.html
              Według mnie najgorszą kreację miała Nicole Kidman:
              kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173821,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Nicole-Kidman,galeriazdjecie.html
              Poza konkurencją jest Helena Bonan Carter, w swoim stylu:
              kobieta.wp.pl/gid,13173742,img,13173831,kat,59116,title,Najpiekniejsze-kreacje-z-Oscarow-2011-Helena-Bonham-Carter,galeriazdjecie.html
              • pepsic Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 17:40
                W tym rzecz, że ani fason z efektownym dekoltem z tyłu, którego na tym zdjęciu nie widać, ani kolor sukienki Johansson nie był zły. Cały efekt popsuła górna część paskudnie prześwitująca, że o strzępiących się nitkach nie wspomnę. Może to wina zdjęcia, ale ogólnie Scarlett wyglądała koszmarnie. Ogólnie przeważały nudnawe, przedobrzone kreacje z niemodnymi ogonami i pęknięciami, ledwie trzymające się biustu. Sharon Stone też wypadła nie najlepiej zapominając o zasadzie, że im więcej lat, tym makijaż delikatniejszy i bardziej naturalna fryzura.
                Heille ok, pod łabędzia podchodząca,
                Helena Bohnan-Carter dziewczyna z jajem, do tego patriotka,
                Gwyneth Paltrow - wszytko na jedna nutę, włosy i kreacja,
                Nicole Kidman - wystarczyłoby odpruć materiał naszyty z przodu z przodu z i nie majstrować przy twarzy.




                • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 17:50
                  Sharon Stone też wypadła nie najlepiej zapominając o zasadzie,
                  > że im więcej lat, tym makijaż delikatniejszy i bardziej naturalna fryzura.

                  Widziałam! Przykro mi to mówić, ale wyglądala koszmarnie, wręcz upiornie!
          • grek.grek Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 13:55
            O, naturalnie, ten przegląd muzyczny, co go nam zafundowałaś, to było TO :]

            A Pepsic, jak widze, dorzuca jeszcze kreacje galowe... no, ale na tym to ja się
            akurat nie znam wcale, hehe. niemniej, epilog stylowy.
            • barbasia1 Re: Oskary 2011 - nagrodzeni 03.03.11, 17:45
              grek.grek napisał:

              > O, naturalnie, ten przegląd muzyczny, co go nam zafundowałaś, to było TO :]

              Muzyka, imo, to najprzyjemniejsza kategoria. :)


              > A Pepsic, jak widze, dorzuca jeszcze kreacje galowe... no, ale na tym to ja się
              > akurat nie znam wcale, hehe. niemniej, epilog stylowy.

              Rzeczywiście stylowy! :)
    • grek.grek "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 02.03.11, 13:12
      "Wiecznej Callas" emisją TVP uraczyła po północku wczoraj/dzisiaj. jakże miło ;]

      Scenariusz jest mieszanką fikcji i wspomnień reżyseiro Zefirellego, który był dobrym znajomym, przyjacielem nawet bohaterki tytułowej.

      Callas ma 53 lata [jawna sugestia, że film opowiada o ostatnim okresie jej życia]; po koncertach w Japonii, które ujawniły, że nieodwołalnie straciła swoje walory głosowe, siedzi w swoim paryskim mieszkaniu i użala się nad soba, rozpamiętuje przeszłość wsłuchując się nieustannie w swoje arie puszczane z taśmy, jada głównie piguły, i to taśmowo; wraca ciągle do rozstania z Onassisem i jego ślubu z Jackie Kennedy, który był dla niej ciosem kończącym. Nie wygląda kiepsko - jest atrakcyjną babką w średnim wieku, nie zaniedbuje się przesadnie, ale po prostu życie przestało jej się podobać. Przestała wychodzić z domu, co najwyżej przyjmuje w nim gości, głównie po to, żeby tłuc z nimi w karty.

      odwiedza ją przyjaciel, były menadżer chyba nawet, impresario - który w Paryżu jest akurat z promocją swojego zespołu punkrockowego, któremu robi trasę koncertową. Zastaje ją w w.op formie, czy raczej jej permanentnym braku, a po obejrzeniu sobie jednego jej domowego "występu", kiedy cała w jakimś zapamiętaniu, z zamkniętymi oczami robi szoł do swojej muzyki z adaptera obcując w ten sposób z utraconą wokalizą, a potem pada niemal zemdlona, a na pewno rozpłakana, na podłogę - postanawia ją jakoś z tego odrętwienia wyciągnąć.

      wpada na pomysł, żeby Callas nakręciła film-musical-ekranową operę : głos będzie z jej taśm, sprzed 20 lat, a ona będzie tylko poruszała ustami i aktorzyła. Ona ma z tym problem, no bo to... trochę nieuczciwe, ale tak bardzo zawsze pragneła wystąpić jako "Carmen" [którą śpiewała na taśmach, ale kórej nigdy nie grała na scenie], tak bardzo chce w jakiś sposób wrócić do tego, co było jej światem, do występów, że daje się namówić na mały romansik z nowoczesną technologią. Menago organizuje na ten cel kasę, producentów, inwestycja ma obejmować nie tylko "Carmen", ale i kilka innych oper z udziałem Callas, ma być to jej dziedzictwo, dzieki któremu przejdzie do historii.

      Callas rzuca się w wir pracy - gra, tańczy, cała machina produkcyjna się kręci : scena, kamery, ludzi mrowisko, zespół, ona w roli gwiazdy, wzniecającej nawet czasami awantury [po których doznaje szczęscia, że "znów jest jak dawniej"]... Odżywa...

      Na początku. później bowiem coraz bardziej i dobitniej widzi, że to wszystko szopka. Że nie da się cofnąć czasu, że wmawianie sobie "to przecież ja śpiewam, ja sprzed 20 lat, ale ciągle ja, to mój głos" w końcu przestaje działać.

      próbuje się wdać w romans z młodym śpiewakiem, który gra Don Jose, ale kończy się pocałunkiem w garderobie, który jakoś nie rozpala człowieka, a Callas uświadamia sobie gwałtownie, że... jest panią w średnim wieku, że czas ją posunął, że mozna okiwać wszystkich, ale siebie się po prostu nie da i prawda jest nieubłagana. Patrzy na młodzieńca, co ma wszystko przed sobą, piękny głos, urodę i jej niekorzystne oblicze własne w tym lustrze zobaczone przyprawia ją o płacz.

      Kończy się praca nad "Carmen", całość jest sukcesem : realizacja, rozmach, znakomita Callas... Podczas oglądania zmontowanej już całości, na pokazie dla ekipy całej, Maria wychodzi : wie dobrze, i widzi dokładnie, że to było oszustwo, że tak naprawdę tylko wyszła z domu, bo na planie filmu uprawiała dokładnie ten sam rodzaj masturbacji własnym straconym na zawsze głosem, co w domowych pieleszach. Inne otoczenie - ta sama próba oszukania siebie. I żadne hołdy, owacje, oklaski nie zmieniają faktów.

      Prosi menadżera, żeby zniszczył film, żeby nie pozwolił mu wejść na ekrany, żeby zatrzymał lokomotywę w biegu. jest to mało możliwe, facet staje na uszach, ale grupa kapitałowa zainwestowała i nie ma zamiaru słuchać nawet o zmianie planów, przepadku cięzkiej kasy własnej; czy coś się uda - nie wiadomo [wiecie coś o tym fakcie, czy jest to element fikcji ?].

      Callas decyduje, że podejmie jeszcze jedną próbę : w ramach tego cyklu filmów zaśpiewa "Toscę" - sama. Bez podkładów muzycznych. Takim głosem jakim dysponuje aktualnie. Przygotowuje się do tego, organizuje warsztaty z młodymi śpiewakami... rozbudza nadzieje w sobie i w innych... Lecz w którym momencie ostatecznie rezygnuje - wie, że nawet takie poświęcenie, jak obnażenie własnej niemocy i poświęcenie mitu "wielkiej Callas" nic nie da.

      Jedyne, co może zrobic, to po prostu pogodzić się z sobą, z czasem, ze światem. Pójść na spacer do parku ze swoim menadżerem i łagodnie odejśc później pośród ludzi na chodniku, którzy nie rzucają się do niej z prośbami o autograf, nie traktują jak divy wszechczasów - już nie. ot, kobieta na ulicy. "Może powinnam była być nie śpwiewaczką, a Kobietą ? a ty, może powinieneś być nie menadżerem manipulującym muzykami, a Mężczyzną ? tylko... czy bylibyśmy wtedy szczęśliwi ?" - takim pytaniem częstuje swojego przyjaciela na zakończenie.

      Gustownie skrojony, z klasą nakręcony, dużo muzycznych zamaszytych wstawek, świat opery jako plan filmowy - kostiumy, muza, no i to co wyżej starałem się chaotycznie opisać : stojące w centrum całego tego zamieszania egzystencjalne rozterki spadającej ze szczytu największej gwiazdy muzyki wszechczasów. świetna rola Fanny Ardant, ekspresyjna, ale i bardzo skupiona w sobie, trochę - na moje koślawe oko - zaczynała od szarżowania, ale kończyła już w najlepszym stylu. Cholera zresztą wie, może właśnie sztuczna i przesadna miała być w pierwszej fazie.

      szkoda, że tak późno, ale i tak dobrze, kurde bele, że się skończyło przed 2 w nocy, bo
      o takiej godzinie TVP idzie spać, a widz oglądający film dostaje znienacka obraz kontrolny w charakterze podsumowania.
      • barbasia1 Re: "Wieczna Callas" z nocy, via TVP 02.03.11, 15:39
        A właśnie i znowu tak późno dali "Wieczną Callas" ...

        Widziałam tylko początek; owego menagera, który nawiedza Callas gra Jeremy Irons ( w kucyku :).

        Czytałam o tym filmie, na stronie anglojęzycznej, że ten film to nie tle opowoieść o Callas , ile przemyślenia Zefirellego na temat artysty (starzejącego się, w zaniku sił twórczych, odchodzącego), na temat sztuki, uczciwości w sztuce, wpływu wielkich pieniędzy i reklamy na sztukę (pogoń za zyskiem za wszelką cenę), ale też wpływu młodości (w filmie motyw nieudanego romansu Callas z młodym śpiewakiem), miłości, zauroczeń na sztukę ...

        Myślę, że fragment, o który pytasz* to jednak (ale głowy nie dam) element fikcji (czytałam kiedyś sporo o Callas).
        Ale fakt faktem w scenie tej, w jej prośbie do menagera by zniszczyć nagranie, rys charakteru autentycznej Callas się ujawnia, była bardzo surowa dla siebie i najwięcej od siebie wymagała...

        *
        > Prosi menadżera, żeby zniszczył film, żeby nie pozwolił mu wejść na ekrany, żeb
        > y zatrzymał lokomotywę w biegu. jest to mało możliwe, facet staje na uszach, al
        > e grupa kapitałowa zainwestowała i nie ma zamiaru słuchać nawet o zmianie planó
        > w, przepadku cięzkiej kasy własnej; czy coś się uda - nie wiadomo [wiecie coś o
        > tym fakcie, czy jest to element fikcji ?].

        Ciekawy film rzecz, dzięki za opis! :))
      • grek.grek Re: zapowiadam juz dzis na jutro: 03.03.11, 13:33
        dzięki :]

        A ramówka prawie przeładowana, bo Dwójka, w tym samym czasie, startuje z Vegi nowym pomysłem serialowym & kolejny odcinek "Jackie" się szykuje. Z czegoś trzeba będzie zrezygnować, albo coś wsmarować na video.
        • grek.grek "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 13:00
          tak czułem ;] nie oglądałem jeszcze obu serialowych odcinków, wczoraj zainstalowałem się
          na TVN. "amerykański gangster" - całkiem niezły, aczkolwiek trochę bez temperatury, trochę wtórny, trochę zbyt opatrzone twarze, ale chwała za to, że to kino faktograficzne. jakkolwiek - czasu oddanego temu filmowi nie żałuję. TVN zaś warto pochwalić, bo chyba stawiać zaczyna
          na dobre kino i... i słusznie robi, heh.

          miałem dwa słowa o "Lęku pierwotnym".

          to jest rzecz o tym, jak znany adwokat podejmuje się obrony w wydawałoby się przegranej sprawie. Chłopak zabił biskupa : niemal nakryty na gorącym uczynku uciekał z miejsca zdarzenia, został złapany, zostawił wszystkie ślady. nie ma świadków, ale są potrzebne dowody. Adwokat patrzy jednak na ekran tiwi i co widzi ? młodzieńca zestresowanego maksymalnie, z niewinnym spojrzeniem, cherubinka takiego - on ma być winien, kombinuje na zdrowy rozsądek ? hell, NO. to niemożliwe. coś tu nie gra. a do tego pan adwokat lubi flesze aparatów fotograficznych, kamery, gazety w których go cytują... Lubi ten smrodek, więc liczy też, że czy wygra czy przegra - swój kapitał na sprawie zbije. żeby było jeszcze ciekawiej, to po drugiej stronie, w roli prokuratora, ma wystąpić jego eks-kochanka. stawka jest jasna : jesli adwokat nie zdoła udowodnić niewinności chłopaka, ten zostanie stracony.

          No i wchodzi w ten interes. chłopak rzeczywiście jest aniołkiem - nic nie wie, niczemu nie jest winien, nic nie rozumie z zaistniałej sytuacji. adwokat sądzi, że raczej się on napatoczył przypadkiem i znalazł w niewłaściwym miejscu w najgorszym czasie i faktycznie jest niewinny, a uciekał, bo doznał szoku. chłopak cały czas podkreśla swoją wdzięcznośc dla biskupa śp. który zaopiekował się nim, bo ów chłopczyna to z jakiejś patolgicznej rodziny uciekł do Chicago, i byłby zginął marnie, jakby nie pan biskup.

          adwokat szuka więc innych tropów. Prosi tylko o przebadanie chłopaka swoją kumpelę-psycholog.
          znajduje sprawę sprzedaży gruntów kościelnych, jakieś machloje i przekręty między stroną kościelną, a mafiosami i spekulantami, w których biskup się zamotał. dochodzą do tego morderstwa, potencjalnie własnie z tymi rozgrywkami związane, i wydaje się, że tutaj trzeba kopać, bo pod łopatą coś grzechocze.

          kumpela adwokata bada cherubinka i co się wkrótce okazuje ? że chłopak jest najpewniej schiozfrenikiem. wkrótce sam adwokat się przekonuje, że tak jest w istocie, kiedy Aaron w
          kontakcie z nim przechodzi nagle w inny stan skupienia i staje się bezczelny, chamski i agresywny i nie każe siebie nazywać "Roy". klasyczne objawy schizy : Aaron w chwilach stresujących staje się Royem, swoim alter ego, który o Aaronie wypowiada się wtedy protekcjonalnie i wzgardliwie, zaś sam Aaron - po tym jak wraca - Roya w ogóle nie kojarzy.

          czy zatem Aaron zabił ? a może zabił Roy ? a jesli zabił Roy to czy Aarona można skazać ?

          adwokat próbuje róznych sztuczek, co i rusz wkręca swoją przeciwniczkę - z którą w trakcie całej sprawy jakby się trochę godził, po tym jak się roztsali w konflikcie - podrzuca jej materiały do ujawnienia przed sądem, których sam by ujawnić nie mógł nie szkodząc włąsnemu kilentowi, potyczki z sędzią stacza, kręci jak może, żeby osiągać kolejne cele.

          przy okazji, sam adwokat trochę się ujawnia bardziej : że z niego w sumie prawy gość, a nie karierowicz i gwiazdorek. że wierzy w prawo i sprawiedliwość. może cała sprawa go tak zmienia..?
          na koniec jednak : porzuca eksplorowane inne-wątki i skupia się na tym, żeby ławie przysięgłych udowodnić, że Aaron zamienia się w Roya i jesli ktoś tu zabił, to Roy i że Aaron jest niewinny, bo jest chory, a zatem : musi być leczony, a nie skazywany na karę śmierci.

          sama linia obrony wzbudza zdumienia i szyderstwo - what ? schiozfrenia, Roy, co to ma być ?
          psycholog, wystepująca jako świadek obrony, właściwie zostaje ośmieszona przez prokurator. wyjście jest jedno : podczas kluczowego przesłuchania Aarona wywołać na scenę Roya. adwokat wstępnie podkręca atmosferę lżąc cichaczem Aarona, a reszty dopełnia agresywna prokurator - Aaron eksploduje, wyłazi z niego Roy, rzuca się przy wszystkich na babkę, ledwie go odciągają.

          zatem - aaron zostaje uniewinniony, skierowany na leczenie. adwokat odwiedza go ostatni raz w celi. rozmawiają chwilę. I wtedy adwokata wali młot kowalski w łeb, słucha ostatnich słów Aarona i zauważa nieścisłość : Aaron utrzymywał, że nie ma pojęcia, co się dzieje, nic nie pamięta, z czasu kiedy staje się Royem. a tu nagle mówi, mówi i adwokat nagle znajduje coś, czego chłopak nie zapamiętałby, gdyby mówił prawdę - jako Roy walnął prokurator w głowę. teraz jako Aaron pyta : co z jej głową, mam nadzieję, ze orajt ? I adwokat już wie, że został przez niego wyrolowany.

          Roy to fikcja, prawda ? - pyta go. a tamten cały triumfujący : nie, panie adwokacie, Aaron to była fikcja, był zawsze tylko Roy.

          adwokat jest zdruzgotany. Przed gmachem sądu czekają kamery, cały medialny szoł, ale on decyduje się wyjść tylnymi drzwiami, na pusty dziedziniec, na pustą ulicę. filmowany z góry. załamany i pokonany. przegrany przez własną naiwność.

          Koniec :]
          • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 13:41
            Adwokat pretensje powinien mieć nie do siebie , ale do pani psycholog, która badała chłopaka i utwierdziła go (adwokata) w przekonaniu, że chłopak cierpi na schizofrenię ...

            A Aarona/ Roya grał Ed Norton, tak?

            Dzięki za "Lęk". :)

            Skoro nie ogladałeś jeszcze "Instynktu" to powiem tylko, tyle, że jestem bardzo rozczarowana pierwszym odcinkiem...


          • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 14:03
            Właściwie imo to scenaiuszyk "Lęku" jest mocno naciągany, do niemal każdej sceny można by się doczepić, a już największe wątpliwości budzi scena, w której agresywne zachowanie podczas rozprawy Roya/ Aarona staje się dowodem (dla sądu, ławy przysięgłych?) na jego chorobę umysłową!?

            :)
            • grek.grek "Lęk pierwotny" 04.03.11, 14:33
              tak, norton wziął roya, a richard gere adwokatował :] norton, zwłaszcza w momentach zamiany - bardzo dobry.

              otóż to, adwokat po prostu nie wziął pod uwagę takiej możliwości, ze autentyczny może być roy. tak trochę to wyglądało zabawnie, bo z, początkowo, faceta pozującego trochę na wyrachowanego typa, wyszedł cały ukrywany [no - powiedzmy, z czasem uwypuklany co nieco] idealizm, wiara w człowieka. i na tym się przejechał.

              nie wiem, jak zakwalifikować scenariusz, ale mnie się wydaje dość spójny, aczkolwiek - tu się z Tobą zgodzę - chwilami mało wiarygodny. przecież "przemianę z aarona w roya" adwokat i klient mogli zaplanować, prawda ? no własnie... nie było żadnych dowodów na to, ze zdarzało się to wcześniej - psycholog nagrywająca swoje spotkania z aaronem nie uchwyciła tego momentu [był to zaiste : moment, dłuższa i pełna sekwencja nastąpiła w kontakcie aarona z adwokatem], bo "tasma w kamerze się skończyła". tu się scenariusz wyraźnie pruje :]

              o, kurde balans, no to niedobrze, postaram się obejrzeć jak najprędzej ten cały "instynkt" - aczkolwiek, jesli startowy odcinek, z zasady mająćy zatrzymać widza na dalsze częsci, więc z reguły wciągający - jest słaby, to czarno widzę :] było naprawdę tak kiepsko ? dasz mu szansę jeszcze ?

              artykuł o 4 sezonie "californication", jesli masz/macie ochotę czytnąc coś :

              www.popcorner.pl/popcorner/1,108032,9166681, Quo_Vadis_Hanku_Moody.html


              • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" 06.03.11, 14:13
                Greku, Twój link do artykułu o czwartej serii Califfornication nie działa, więc wklejam raz jeszcze. Przeczytałam, później swoje dwa grosze wtrące!

                www.popcorner.pl/popcorner/1,108032,9166681,Quo_Vadis__Hanku_Moody_.html
                :)
              • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" 06.03.11, 15:37
                Scenaruisz jest bardzo spójny, to widać, masz rację (i to jest duży plus dla filmu), ale, mam wrażenie, które za nic nie chce mnie opuścić, że zbudowany on jest na potwornie powierzchownym, a może nawet całkowicie fałszywym wyobrażeniu schzofrenii, a wyobrażenie to pochodzi z filmów klasy B, C, thrillerów (psychologicznych), kryminałów, w których schozfrenik zazwyczaj przedstawiany jest jako człowiek poczciwy, przeciętny, niczym się niewyróżniający, dla tych którzy go bliżej nie znają, a który od czasu do czasu przemienia się w swoje przeciwieństwo, w okrutnie złego, robiącego złe rzeczy, czego oczywiście potem kompletnie nie pamięta. (W "Lęku" oczywiście widać pewną grę z tym utrwalonym w filmach schematem, co własciwie należy zaliczyć na spory plus dla filmu. )
                Czym jest ta choroba i jak naprawdę wygląda jej przebieg, pokazywał choćby, pozostając na gruncie filmowym, świetnie opisany przez Greka, znakomity, niełatwy film"Pająk" /to był oczywiście najbardziej skrajny przypadek schizofrenii/.

                Dlatego niewiarygodna, papierowa wydaje mi się postać , którą gra Norton, choć wyobrażam sobie po Waszych Twoich i Pepsic komentarzach, że zagrał ją genialnie ( i to kolejny plus filmu).


                Nie wydaje mi się też prawdopodobne, żeby specjalistka psychiatra, amerykański psychiatra, pod koniec XX wieku nie potrafił odróżnić prawdziwie chorego na rozszczepienie osobowość, schozofrenie i od oszusta (nasuwaja się tu pytania, czy pani specjalistka zadała sobie trud by dotrzeć do dokumentacji medycznej Aarona /Roya, przecież taki "trudny" przypadek musiał sie wcześniej gdzieś leczyć!? Czy była w filmie o tym mowa, czy też zgrabnnie pominięto ten szczegół? ORAZ dlaczego,nie przesłuchano, nie rozmawiano (bo chyba nie rozmawiano?) z ludźmi, którzy znali Aarona, jego prawdziwe oblicze, Roya, którym był zawsze)

                Zdziwienie budzi także to, że sąd daje wiarę zachowaniu Aarona, przedstawieniu podczas procesu (przecież, jak mówiłeś, oskarżony mógł się z adwoktem umówić, nie takie rzeczy ostawiają ludzie by uniknać kary), nie zleca dodatkowych badań, kolejnego specjalisty psychiatry.

                A i jeszcze postać adwokata, też jest mało wiarygodna, nieprawdziwa charakterologicznie, imo, na początku cynik, wyrachowany gość, któremu chodzi tylko o rozgłos, szum medialny, o sławę, nie o sprawę, nie o sprawiedliwość, na końcu, jak piszesz, to już "idealista"nie wiadomo właściwie dlaczego tak nagle, któremu jednak na tej sprawiedliwości bardzo zależy!?

                Film ma sporo słabych stron , ale ma też kilka plusów,
                chyba nie jest aż tak, jak mi się wydawało na początku. :)
                • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" 06.03.11, 16:22
                  A właściwie na co miał cierpieć Aaron/ Roy na schizofrenię (której jedym z objawów jest roszczepienie osobowości), czy rozszczepienie osobowości, takiego rodzaju ("Niektórzy eksperci negują [...] jego istnienie"):

                  wiadomosci.onet.pl/kiosk/nauka/to-ja-we-wlasnych-osobach,1,3331666,wiadomosc.html
                  ???

                  Moje analiza w pierwszym akapicie chwieje się w posadach. ;))
                  • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" korekta! 06.03.11, 16:51
                    barbasia1 napisała:

                    A właściwie na co miał cierpieć Aaron/ Roy na schizofrenię, czy rozszczepienie osobowości, takiego rodzaju ("Niektórzy eksperci negują [...] jego istnienie"):

                    wiadomosci.onet.pl/kiosk/nauka/to-ja-we-wlasnych-osobach,1,3331666,wiadomosc.html
                    ???

                    Moje analiza w pierwszym akapicie chwieje się w posadach. ;))


                    • pepsic Re: "Lęk pierwotny" korekta! 06.03.11, 19:18
                      Przed laty oglądałam film (nie ma pojęcia o tytule) dokładnie ukazujący zaklinkowany problem odnośnie rozszczepienia osobowości. Dręczona psychicznie i fizycznie w dzieciństwie dziewczyna przez psychopatyczną matkę (podłączała ją do jakichś rurek podczas nieobecności męża i robiła wlewy), w dorosłym życiu zaczyna miewać napady szaleństwa,np. podczas kolacji z ojcem w restauracji (i zdaje się w obecności narzeczonego) niespodziewanie zaczyna biegać na czworaka i szczekać. Strasznie dołujący film. Kojarzycie? "Pająk" aż tak mną nie wstrząsnął.
                      Ps. Widzę Barbasiu, że "Lęk" Ci nie leży, nie pamiętam treści na tyle, ażeby się podjąć polemiki, film jest trochę passe, ale nadal robi wrażenie, zasługa to niewątpliwie Nortona, do kat. B nie zaliczyłabym.
                      • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" korekta! 07.03.11, 17:03
                        Nie, nie, nie kojarzę tego filmu!?

                        Pewnie, gdybym oglądala "Lęk", świetnego, jak mówisz/ mówicie, Nortona, którego zresztą bardzo lubię, inaczej bym się odnosiła do tego filmu, tak coś czuję, nie mniej jednak, trudno po przeanalizowaniu na chłodno tego filmu (po przeczytaniu dobrego streszczenia Greka) nie mieć watpiwości co do niekórych sytuacji w filmie (ta w sądzie przede wszytskim), czy motywacji postaci ( adwokata przede wszytskim).

                • grek.grek Re: "Lęk pierwotny" 07.03.11, 13:26
                  i co tu dopisac, z czym polemizować, jak wszystko takie celne i trafione ?.. :] - po prostu, zgadzam się i już.

                  na poziomie prostego i beztroskiego oglądania wypada wszystko atrakcyjnie -
                  podejście bardziej "wścibskie" ujawnia, że na poziomie logiki, prawdopodobieństwa
                  i owej głębi - jest to scenariusz dość naiwny. I tyle. I word, howgh, czy jak tam się mówi :]
                  • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" 07.03.11, 18:38
                    > i co tu dopisac, z czym polemizować, jak wszystko takie celne i trafione ?.. :]
                    > - po prostu, zgadzam się i już.

                    To świetnie! :)))

                    Przy czym mam jedną bardzo ważną uwagę do samej siebie, do tego co pisałam.

                    Schizofrenia i rozdwojenie osobowości/ rozdwojenie jaźni (inaczej zwane jeszcze zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości, osobowością mnogą itd.), to jak doczytałam*, dwa zupełnie różne rodzaje zaburzń psychicznych.
                    *
                    pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci

                    Popełniłam więc wielki błąd utożsamiając je (też miałam jak widać stereoptypową, na dotadek błędną wizję schizofrenii ) i przywołując w tym kontekście dla porównania film "Pająk". (Lepszym przykładem były tu film, który przypomina Pepsic, niestety ja go nie znam...).

                    Oczywiście to na szczęście nie wpływa na dalszy ciąg mojej argumentacji, na zarzuty wobec filmu. Raz jeszcze (i po raz ostani już, naprawdę) powiem, że sąd nie powinien był dać wiary zachowaniu oskarżonego podczas procesu i powinien był powołać kolejnego biegłego psychiatrę do stwierdzenie lub wykluczenia choroby oskarżonego, choroby dość jednak trudnej do zdiagnozowania, to fakt (patrz artykuł w poście wyżej), a poza tym zebrać materiał dotyczący przeszłości chłopaka.

                    Przy okazji "rozszczepienie osobowości" to to motyw dość często wykorzystywany w kinie, w thrillerach głownie, np."Psychozie " (1960) Hitchcocka (postać Normana), ale nie tylko, takze w komediach > i co tu dopisac, z czym polemizować, jak wszystko takie celne i trafione ?.. :]
                    > - po prostu, zgadzam się i już.

                    :)))
                    To świetnie! :)))

                    Przy czym mam jedną uwagę do samej siebie, do tego co pisałam.

                    Schizofrenia i rozdwojenie osobowości/ rozdwojenie jaźni (inaczej zwane jeszcze zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości, osobowością mnogą itd.), to jak doczytałam*, dwa zupełnie różne rodzaje zaburzń psychicznych.
                    *
                    pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci

                    Popełniłam więc wielki błąd utożsamiając je (też miałam jak widać stereoptypową, na dotadek błędną wizję schizofrenii ) i przywołując w tym kontekście dla porównania film "Pająk". (Lepszym przykładem były tu film, który przypomina Pepsic, niestety ja go nie znam...).

                    Oczywiście to na szczęście nie wpływa na dalszy ciąg mojej argumentacji, na zarzuty wobec filmu. Raz jeszcze (i po raz ostani już, naprawdę) powiem, że sąd nie powinien był dać wiary zachowaniu oskarżonego podczas procesu i powinien był powołać kolejnego biegłego psychiatrę do stwierdzenie lub wykluczenia choroby oskarżonego, choroby dość jednak trudnej do zdiagnozowania, to fakt (patrz artykuł w poście wyżej), a poza tym zebrać materiał dotyczący przeszłości chłopaka.

                    Przy okazji "rozszczepienie osobowości" to to motyw dość często wykorzystywany w kinie głównie w horrorach, thrillerach, np.w "Psychozie " (1960) Hitchcocka, klasyka powszechnie znana, z nowszych pozycji, w "Sekretnym oknie" (2004) z Johnnym Deepem, w "Sile strachu"(2005 )z De Niro i małą Dakotą Fanning...
                    Ostanio bardzo efektownie i z rozmachem motyw "rozdwojenia jaźni" wykorzystany został w serialu komediowym "Wszytskie wcielenia Tary", którego kontynuacji niestety nie doczekaliśmy się...


                    > na poziomie prostego i beztroskiego oglądania wypada wszystko atrakcyjnie -
                    > podejście bardziej "wścibskie" ujawnia, że na poziomie logiki, prawdopodobieńst
                    > wa i owej głębi - jest to scenariusz dość naiwny. I tyle. I word, howgh, czy jak t
                    > am się mówi :]

                    Tak właśnie jest!

                    • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny" Korekta! 07.03.11, 18:42
                      > i co tu dopisac, z czym polemizować, jak wszystko takie celne i trafione ?.. :]
                      > - po prostu, zgadzam się i już.

                      To świetnie! :)))

                      Przy czym mam jedną bardzo ważną uwagę do samej siebie, do tego co pisałam wyżej.

                      Schizofrenia i rozdwojenie osobowości/ rozdwojenie jaźni (inaczej zwane jeszcze zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości, osobowością mnogą itd.), to jak doczytałam*, dwa zupełnie różne rodzaje zaburzń psychicznych.
                      *
                      pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenie_dysocjacyjne_to%C5%BCsamo%C5%9Bci

                      Popełniłam więc wielki błąd utożsamiając je (też miałam jak widać stereoptypową, na dodatek błędną wizję schizofrenii ) i przywołując w tym kontekście dla porównania film "Pająk". Właściwym przykładem były tu film, który przypomina Pepsic, niestety ja go nie znam...

                      Oczywiście to na szczęście nie wpływa na dalszy ciąg mojej argumentacji, na zarzuty wobec filmu. Raz jeszcze (i po raz ostani już, naprawdę) powiem, że sąd nie powinien był dać wiary zachowaniu oskarżonego podczas procesu i powinien był powołać kolejnego biegłego psychiatrę do stwierdzenie lub wykluczenia choroby oskarżonego, choroby dość jednak trudnej do zdiagnozowania, to fakt (patrz artykuł w poście wyżej), a poza tym zebrać materiał dotyczący przeszłości chłopaka.

                      Przy okazji "rozszczepienie osobowości" to to motyw dość często wykorzystywany w kinie głównie w horrorach, thrillerach, np.w "Psychozie " (1960) Hitchcocka, klasyka powszechnie znana, z nowszych pozycji, w "Sekretnym oknie" (2004) z Johnnym Deepem, w "Sile strachu"(2005 )z De Niro i małą Dakotą Fanning...
                      Ostanio bardzo efektownie i z rozmachem motyw "rozdwojenia jaźni" wykorzystany został w serialu komediowym "Wszytskie wcielenia Tary", którego kontynuacji niestety nie doczekaliśmy się...


                      > na poziomie prostego i beztroskiego oglądania wypada wszystko atrakcyjnie -
                      > podejście bardziej "wścibskie" ujawnia, że na poziomie logiki, prawdopodobieńst
                      > wa i owej głębi - jest to scenariusz dość naiwny. I tyle. I word, howgh, czy jak t
                      > am się mówi :]

                      Tak właśnie jest!

            • pepsic Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 14:35
              O to chodzi, że wszystko jest bardzo sugestywnie przedstawione, a finał stanowi prawdziwe zaskoczenie zarówno dla widza, jak i adwokata, co niewątpliwie podnosi walor filmu. Młodziutki Norton dał prawdziwy popis gry aktorskiej, a i Gere całkiem zjadliwy był, w końcu jego też wystrychnięto na dudka.
              • pepsic Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 04.03.11, 14:52
                Co do "Instynku" - słabo rokujący, intryga żadna i nieemocjonalna. Bohaterowie z gatunku telenowelowatych. Twarze opatrzone, poza prokuratorem, który jako jedyny wybija się z tłumu. Pani inspektor pozująca na wyrocznię w super ciuszkach, a nie wie w XXI w., co to dyktafon cyfrowy (jak zapisują zeznania, na szpulowym?). Jej partner (kompletnie nic nie wnoszący Bobrowski) zwraca się do niej z żenującym tekstem: nie rób ze mnie wała (!). Kto im dialogi pisze?
                • maniaczytania Instynkt 04.03.11, 18:28
                  ja tam daje kredyt zaufania :)

                  Mnie sie nawet podobal. Zwlaszcza D. Stenka, ktora bardzo lubie, S. Bobrowski troche mniej (ale w jego przypadku nei jestem obiektywna, oj nie ;) ), prokurator niezwykle wnerwiajacy.
                  Widze tez podobienstwo do "Mentalisty".
              • barbasia1 Re: "Lęk pierwotny", spojler obiecany 06.03.11, 15:44
                pepsic napisała:

                > O to chodzi, że wszystko jest bardzo sugestywnie przedstawione, a finał stanowi
                > prawdziwe zaskoczenie zarówno dla widza, jak i adwokata, co niewątpliwie podno

                Zakończenie owszem, na pewno jest zaskakujące, efektowne i bardzo filmowe, ale w filmie jest, imo, sporo momentów budzących watpliwości, mało wiarygodnych. Scenariusz imo zbudowany jest na fałszywych przesłankach...

                forum.gazeta.pl/forum/w,14,122615844,122929804,Re_Lek_pierwotny_.html
    • grek.grek filmowo/dziś : "zapaśnik"/traffic"/"idealny..." ;) 05.03.11, 13:38
      ja mam dzisiaj, może i Wy się dołączycie - w miarę możliwości... "Zapaśnika" w Ct1 [21:55], aczkolwiek "Traffic" w tvp2 to imo zacne kino [23:30] i warto poświęcić te dwie godziny z okładem.

      Polsat startuje z nowym szołem tak samo jak tvp2, a tvp 1 z nowym serialem, a w TVN popularna polska komedyja niedawno-kinowy-hit ["idealny facet dla mojej dziewczyny"], więc w sumie konkurencja dzisiaj taka sobie.

      • barbasia1 Re: filmowo/dziś : "zapaśnik"/traffic"/"idealny.. 06.03.11, 00:06
        Oglądasz, Greku, "Zapaśnika"? U mnie u na CTV1, rzuciłam okiem, snieży ledwo widać, za to dziwięk doskonały, ale co z tego kiedy po czesku!? Nie zrozumiałam z jakiego powodu awanturowała się., przed dwoma momentami pani Mickey'a (Marisa Tomey zdaje się w tej roli). Aleeee, pochwalę się, nieco wcześniej udało mi się zrozumieć rozmowę, Mickey'a, w szatni?, z kimś, kto dostarcza różne "medykamenty", silne środki przeciwbólowe ( "demerol"), diopalacze?, koks?, nawet "viagrę" (po czesku tak samo:)))!

        Dobrej nocy! :)

        /Mój komputer dziś miał przegląd długi! /

        • grek.grek "zapaśnik"/"instynkt" 06.03.11, 13:29
          obejrzałem :] to co mi się w pamięci zanotowało, tak pokrótce :

          na pewno, w jakimś znaczeniu, poruszający, historia niby niewydumana, niby pod wieloma względami nieoryginalna - przebrzmiały sportowiec [cyrkowiec ?] z konieczności muszący zakończyć karierę, próbujący odzyskać córkę i spiknąć się z niedocenianą, ale dobrą z gruntu, kobietą, a potem, mimo kategorycznego zakazu, wracający na ring, żeby na nim wyzionąć.

          niby normalna story, ale co mi się spodobało, to fakt, że nie ma tutaj oczywistego happy endu, bo człowiek partoli sprawę z córką, nie zostaje zaakceptowany, jako partner zyciowy, przez
          kobietę [striptizerka, ale za to z synem, co usprawiedliwia jej, wg polit poprawnych kategorii - nieładny fach] i ostatecznie wybiera powrót na ring i miota się na nim pomimo wszystkich symptomów, ze powinien przestać [a tak po prawdzie - w ogóle nań nie wychodzić, ale przeca wyszedł właśnie po to...]i w zasadzie strzela samobója. umiera robiąc jedyną rzecz w życiu, którą robi i robił dobrze. nie ma numeru, pod tytułem "bohater w ostatniej chwili widzi kobietę i
          zatrzmuje się pół kroku przed ścianą". nic z tych rzeczy. z premedytacją historia jest doprowadzona do końca, który pewnie dał mu te wenecką nagrodę, bo happy end by go pogrązył :]

          ponura ta ameryka prowincjonalna, w tym filmie... zima, brzydota, obskura - zero manhattanu, zero florydy, zero venice beach : trudne miejsce pełne redneków i zycia, jakie każdy zna...
          aronoffsky jest świetnym reżyserem - poczuł, ze tak powiem, cały temat, dobrał mu odpowiednie kostiumy, wkręcił w dość przygnębiające dekoracje - i nadal mu maksimum wiarygodności. a te zdjęcia... jakby podglądające, niemo podążające za człowiekiem, zaglądające mu do twarzy i gdzie indzie też, szpiegująće, zalatujące nawet dalekim echem dokumentalizmu, albo fabularyzowanego dokumentu. mocne zdjęcia z ringowych potyczek - pojedynki niby ustawione, ci faceci darzą siebie szacunkiem nawzajem, ale mimo wszystko obrażenia się prawdziwe, upadki i ciosy tylko częściowo pozorowane i symulowane - wrestling uchodzi za idiottyzm, bo jak może kogoś kręcić pojedynek ringowy absolutnie reżyserowany, a tutaj zostaje odczarowany i pokazany jako cięzka praca, bardzo kontuzjogenna, a krew bynajmniej sztuczna nie jest. kulisy też całkiem znajome, ale podane na tacy - mało atrakcyjne : w tej scenie, o której piszesz dobrze to było zilustrowane. chodzący facet-apteka sprzedający wszystko, czego ringowcy potrzebują : proszki antybólowe, sterydy i dopalacze. normalna rzecz, bez tego nie ma akcji. to już nie sport, to jakaś produkcja pod grupkę podpitych redneków, którzy akurat wieczorami chcą się rozerwać. produkcja za stosunkowo drobną kasę. czyli, produkcja marginesu dla marginesu. ci goście nic innego nie umieją, czyli w zasadzie nie mają wyjścia... ale i lubią to, co robią - to fajna obserwacja jest. nie chodzi tu do konca o życiową konieczność.to nie ona ich determinuje.

          ja w tym całym zamieszaniu widziałem szczyptę, albo nawet całą łychę, chwytów z kina alternatywnego, takiego z sundance'a. aronoffsky, o ile mnie pamięc nie zawodzi, właśnie tam startował zresztą. wymyślił ten film i dostał jaki chciał. nadał mu znakomitą formę, z pomocą ofk swoich ludzi. ale wizja była jego, on za nią odpowiadał, więc na jego konto idzie zasługa ;]

          pytasz o rourke'a, no i co tu wiele mówić... rola świetna. jak mówiono wszem i wobec był tak wiarygodny, bo zagrał siebie, swoje życie, metaforę swojego losu. reżysiro na nim zawiesił cały film i rourek to złapał :]

          to na razie tyle. tak na gorąco, czekam z ciekawością na Twoje i Wasze "zeznania" :]

          • barbasia1 Re: "zapaśnik"/"instynkt" 06.03.11, 16:48
            To ja tylko zeznam, że właśnie namierzyłam "Zapaśnika"!!! :)))

            Twoje uwagi na temat filmu są bardzo ciekawe i zachęcają bardzo do natychmistwego obejrzenia...
            /Czekamy na komentarz Pepsic/

            produkcja za stosunkowo drobną kasę. czyli, produkcja margine
            > su dla marginesu.

            ale to szkojujące, bo jednak cena jaką płacą za to jest nawyższa - zdrowie, życie!?



            O "Instynkcie" za chwil kilka ...


          • pepsic Re: "Zapaśnik" 14.03.11, 19:17
            Coś czuję, że mój entuzjazm większy od Twojego. Bardzo mi się podobało, powtórzę za Tobą - świetna rola Rourke (czy możliwe jest, aby człowiek fizycznie tak się zmienił ?), pokazane dobitnie tzw. prawdziwe życie i uczucie, które nie może się wgrać, nie wiadomo do końca, dlaczego nie ma szans. Z ciekawostek: mało brakowało, a rolę zapaśnika dostałby mój "ulubieniec" Nicolas Cage. Jakie to szczęście, że odmówił. Drugim z kandydatów był Stallone. Też kiepsko. W improwizowanych scenach w supermarkecie brali udział rzeczywiści klienci, a także rodzice reżysera (skromny budżet), a biedny Rourke w idiotycznym czepku musiał się gimnastykować. Dialogi sklepowe ponoć sam na pniu wymyślał. Nie byłam wczoraj nastawiona na żaden seans filmowy, przypadkowo natknęłam się i do końca utkwiłam, a jak będzie powtórka, to nie odmówię, a tym, którzy nie oglądali bardzo polecam.
        • grek.grek "instynkt" 06.03.11, 13:40
          no nie wiem... ;] z jednej strony przychyliłbym się do zdania Manii, że nie warto skreślać
          tego serialu, a z drugiej... hesus, przecież to aż trzeszczało w szwach od plastiku...

          stara prawda, wg mnie, jest taka, że albo masz dobry scenariusz i coś z tego wychodzi, albo
          nie masz dobrego scenariusza i nic z tego nie wychodzi - tutaj nie ma dobrego scenariusza, po prostu.

          vega nie umie zrobić aury, która mogłaby choć częściowo uratować sprawę. niby próbuje, niby ma być trochę tajemniczo i za kotarą, stara się jak może. efekt żaden. to naprawdę przypomina
          produkcję w stylu "kryminalnych" czy innych tvn-owskich pomysłów.

          zobaczyłem w obsadzie stenkę i pawła królikowskiego i liczyłem, że może oni coś wykręcą.
          ale nie wykręcili, bo nie mieli z czego. stenka świetnie wygląda, jest w formie do pozazdroszczenia, ale to właściwie wszystko. królikowski w ogóle gdzieś na dalekim planie, nie
          miał czego grać.

          bezpiecznie, lajtowo, dla każdego, od 12 lat... a goły tyłek stenki zamazany... ;]. numer z hipnozą, o którym Pepsic wspominała - brzmiał, w świetle wymowy całokształtu, jak zamknięcie z hukiem wieka trumny. klapa.

          rozczarowanie, jednym słowem. żaden ze mnie kwękacz, więc za tydzień i dwa spróbuję dać temu czemuś kolejne szanse, ale jeśli jednym atutem będzie wciąz i stale uroda i figura stenki, to odpadnę. za mało, zeby tracić czas :]

    • grek.grek na dziś ? "efekt szopena", dok.z wczoraj/via tvp2 07.03.11, 15:46
      polsat - "da vinci kod" i "drapieznik", kolejna [kryminalna, z tego co donoszą zapowiedzi] produkcja z richardem G. [polsat go chyba bardzo lubi, albo kupili w pakiecie ileśtam filmów pod wspólnym hasłem "richard gra u nas główną rolę. kolekcja z rabatem 20 %".

      tvp 1 - teatr i "łowca jeleni" o 23":35- ofk, klasyka kina, must-see, jesli nie widzieliście itd. zastanawia mnie tylko, jak to wyjdzie w praktyce, bo skoro o 2 w nocy tvp przerywa nadawanie, to jasne jest, ze film się nie zmieści... po co w ogóle pakować w ramówkę cokolwiek, skoro i tak się tego nie pokaże ? :]

      tvp 2 - "tajniak", francuska sensacja. to podobno ma się skończyć przed 2.

      wczoraj dali w dwójce niezły dokument made in tvp & bbc "efekt szopena". wokalistka jazzowa-klubowa z polski jeździła po róznych miejscach i ludziach ze świata muzyki przekonując, ze muzyka szopena ciągle inspiruje i motywuje : czy to sympatyczny didżej z paryża, czy przemądrzały, belfrem jadący na kilometr brytyjski profesor muzykologii stosowanej, czy to skromny japoński utalentowany student z tokio, czy to nasz swojski leszek możdżer spod warszawy... wszyscy uwielbiają szopena i ile by ich nie rózniło, w samym "pochodzeniu muzycznym", co charakterze własnym, to łączy ten sam rodzaj szacunku i entuzjazmu z jakim o szopenie mówią i sięgają po jego numery [możdzer w pewnym momencie rewelacyjnie przerabia "marsz pogrzebowy" na rzecz frywolną niemalże; diżdzej francuski żeni szopena z rytmami funky, wpływami arabskimi i orientem pod bity tripo-jakieśtam, świetne połączenia; student z japonii gra szopena serio, pod naukowym okiem tego profesora] i potrafią jego kawałki przerabiać w najrozmaitszy sposób wg współczesnych kanonów muzyki rozrywkowej; umieją grać go nowocześnie, miksować dostosowując do aktualnych, popkultyurowych/indiekulturowych mód i trendów, ale też grać olskulowo, klasycznie - tak czy siak, nieodmiennie ta muzyka jest żywa i pulsująca, ciągle odkrywana na nowo, źródło nieustannej eksploracji artystycznej i kopalnia muzycznych pomysłów i trików. kim byłby dzisiaj ? nie ma wątpliwości - grałby free jazz, bo miałby największe pole do improwizacji. mam wrażenie, że kasę i resztę wyłozyła bbc, a tvp dorzuciła tę spiewaczkę, tak dobrze i sprawnie, i z wykorzystaniem paryża i tokio, było to zrobione ;] szkoda, że tak późno puścili, ale "indiana jones i czaszka" był hitem, więc w zasadzie szanse "efektu" z góry były żadne. indiana zawsze bierze swoje, jak wiadomo, heh.







      • barbasia1 Re: "efekt szopena", dok.z wczoraj/ teatr! 07.03.11, 16:07
        A właśnie miałam zapowiedzieć spektakl "Rosyjskie konfitury " na podstawie sztuki Ludmiły Ulickiej w reżyserii Krystyny Jandy. To zamierzam oglądać (spektaklu raczej nie wyłączą w trakcie emisji ... :)

        www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji/galerie/rosyjskie-konfitury-w-rez-krystyny-jandy-w-teatrze-tv/1001165


        > wczoraj dali w dwójce niezły dokument made in tvp & bbc "efekt szopena".

        Ładna rzecz! Szkoda, że późno...

        A tu ilustracja muzyczna do Twego, Greku, komentarza:
        Leszek Mozdzer - Chopin Impressions 1999
        www.youtube.com/watch?v=aC5uRc9g4jE&feature=related
        :)

        kim byłby dzisiaj ? nie ma wątpliwości -
        > grałby free jazz, bo miałby największe pole do improwizacji.
      • barbasia1 Re: na dziś ? "efekt szopena", dok.z wczoraj/via 07.03.11, 16:29
        produkcja z richardem G. [polsat go chyba bardzo lubi, albo kupili
        > w pakiecie ileśtam filmów pod wspólnym hasłem "richard gra u nas główną rolę. k
        > olekcja z rabatem 20 %".
        :)
        Tracą na wartości dawne gwiazdy, heh !?

        ale "indiana jones i czaszka" był hitem, więc w zasadzie szanse "efektu
        > " z góry były żadne. indiana zawsze bierze swoje, jak wiadomo, heh.
        :))

        A W "Czaszce" (rzuciłam tylko okiem, po inaugracjach nowej serii "Rancza" i pierwszej X Faktora, wyjątkowo oglądanych na raz :)) grał Shia LaBeouf, chłopak , który tak wyśmienicie zagrał upośledzonego brata bliźniaka w "Wyznaniach Tru", filmie, o kótrym kiedyś Wam pisałam.

        A Indiana posatrzał się mocno, eh czas leci!? Nawet bohater grany przez Shia'ę mówi w pewnym momencie (z pewnym lekceważeniem) "Wskakuj dziadek [na motor]" ! ;))

        • grek.grek słowo o "drapieżniku" z gerem ;( 08.03.11, 14:13
          dzięki za Możdzera :]

          wiesz, jakoś na "indianę" się nie skusiłem, hehe, ale oglądałem ten kryminał z richardem G. wczoraj... przekombinowany, przefasonowany i w ogóle "przez-wszystko". rzecz miała traktować
          o łapaniu seksualnych prześladowców dziewczyny, dorzucili do tego problemy osobiste i
          wewnętrzne jazdy policjanta/agenta granego przez G., wyszło z tego smar, mydło i
          powidło, ciągnące się jak mordoklejka :] nie polecam, jeśli kiedykolwiek będą powtarzali. strata czasu, po prostu. nic, mam za swoje, było nie ruszać, heh. "drapieznik" po tym filmie powinien się już tylko z drapaniem kojarzyć. po plecach. chyba miało być ambitnie. filmowanie surowistyczne, żadnych ładności, ale nic to nie pomogło. sama akcja się rozłaziła we wsze strony. no nic,było minęło ;]

          coś mamy na dziś, poza entą powtórką "zapachu kobiety", tym razem w tvp2 o północku ?

          widzę kubę i jego szoł - w tvn, dokument o karnawale w sao paulo - na tvp 2, a na polsacie jakąś sensacyjkę [snipes w roli głównej, więc o głębię jej nie podejrzewam już na starcie], o i dwa włoskie filmy,z sophia loren... ale to na kulturze :]

          btw, widziałaś/widzieliście jak ostatnio dzielnie w tvp reklamowane jest jakieś wydawnictwo zawierające 20 [czy tam ile...] polskich klasyków filmowych wszechczasów ? jesli macza w tym palce tvp, to rewelacja... jesli nie, to tym gorzej... któż inny, jak nie tvp powinna te symboliczne "20 klasyków" emitować na swoich antenach, tworząc na potrzebę tegoż jakiś specjalny cykl. nie wiem, nazwać go "perły kina polskiego" i do dzieła. w dogodnych porach. i wtedy kto chce, to bez kupowania "spcjalnych edycji" taką klasykę będzie w stanie skompletować. jesli tvp ma z tym coś wspólnego, to można by zacząć podejrzewać, ze uchyla się od swoich obowiązków misyjnych celem zarabiania na boku, ew. że po prostu nikomu taki pomysł nigdy do głowy nie przyszedł. ja wiem... sytuacja finansowa, wymogi rynku, na którym tvp musi, wskutek finansowej bidy, się uwijać i pod jego wymagania dostosować, ale cała historia wygląda komicznie i może nawet żałośnie momentami.

          • barbasia1 OT muzyczny :) 08.03.11, 14:21
            Usłyszłam dziś ,mimo, że jednym uchem, zachwyciłam się (i teksem też), więc wklejam Wam, Tobie Greku , cobyście się też zachwycili w Dniu Kobiet ;))

            www.youtube.com/watch?v=k90S2xSFQhQ
            • grek.grek Re: OT muzyczny :) 08.03.11, 15:24
              na LP3 jest wysoko, z tego, co ostatnio słuchałem... ponownie przekonuję się, że
              zasłużenie :]

              btw, na okolicznośc dzisiejszą - najlepsze życzenia, dla Ciebie i Was wszystkich :]
              • barbasia1 Re: OT muzyczny :) 08.03.11, 16:11
                Katie Melua to śliczna dziewczyna i ma fantasyczny głos!
                To Kill You With A Kiss - coś pięknego!!! :)

                A ja dawno nie słuchałam listy, przy najbliższej okazji muszę nadrobić zaległości! :)

                > btw, na okolicznośc dzisiejszą - najlepsze życzenia, dla Ciebie i Was wszystkich :]
                !?!?!?!!!
                :)))))))))
                Serdecznie dziękuję, Greku! :)
                Pozdrówka gorące!
          • barbasia1 Re: słowo o "drapieżniku" z gerem ;( 08.03.11, 15:56
            Przy okazji następnej powtórki obejrzę Czaszkę/ Indianę (sentyment mam), potem postaram się opowiedzieć Wam, co zobaczyłam. :)

            A właśnie byłam ciekawa "Drapieżnika "z Gere, Gere mignął mi wczoraj w telewizorze, ale ja tylko TT oglądałam i sztukę "Rosyjskie konfitury", nawiazujacą do Czechowa, jegodzieł, Trzy siostry, "Wiśniowy sad" która, jak pisano w w zapowiedzi jest "gorzkim portretem współczesnej Rosji"...

            Zaiste gorzki acz niepozbawiony komizmu to portert. Wiśniowy sad usechł, stara rodzinna siedziba ( nazywają ją daczą), familii złożonej z z matki - pani docent tłumaczki, starego wujaszka, 3 córek i gospodyni (syn z zoną i dziećmi mieszka osobno), którą pradziadkowie budowali niszczeje, rozpada się , jedno się naprawi inne się zepsuje(dach przecieka, kanalizacja zapchana, kran odpada), drobne remonty robi sąsiad miejscowa zlota rączka, (pracował niegdyś na Zachodzie), wyceniając swoją pracę w dolarach!? (drzywi do wychodka na dworze wycenia na 100 dolarów, bo drzwi eleganckie, przeszklone, wygladające na pokojowe raczej :).

            Trzy siostry to póżniaczki, bez ambicji, cełów, ideałów, nigdzie nie pracują, jedna popadla w jakaś dewocję, druga sprowadziła do domu gacha, muzyka, perusistę, który zajęty jest komponowaniem muzyki, albo graniem, trzecia najmłodsza studiuje, tylko matka pracuje na utrzymania domu, córek, starego wujaszka tłumacząc na angileski kipeskie, acz szalenie populane książki swojej synowej. Syn zaś to ruskim nowobogacki, robi interesy, buduje nowoczesne osiedla dla innych nowobogackich. Syn chce nawet rodzinie kupić nową większą daczę w innym miejscu, ale nikt nie chce słyszeć o przeprowadzce, bo przecież, ten dom to rodzinne gniazdo, no i na tej ziemi pochowani dziadkowie, pradziadkowie ...

            Złota rączka co jakiś czas przywosi wieści o wyprowadzce kolejnych sasiadów, okolica się powoli wyludnia, ludzie czemuś sprzedają domy, wyjeżdżają, a to do Izraela, a to do Ameryki, a to jeszcze gdzieś, aż w końcu pewnego dnia okazuje się, że, tylko oni sami zostali ana dodatek spala im się chałupa ...

            Sytuacje wykorzystuje syn, przyejżdża z ekipą od przeprowazdek i karze zabrać zabrać ocaleone graty i przeprowadzić się do nowej, większej daczy, którą im kupił, wszyscy w krzyk, że nie, ze alsbolutnie, ale okkazuje się, ze nie mają wyjścia, bo wujaszek sprzedał po kryjomu ziemię spryciuli złotej rączce (za 100 tyś dolarów), bo sam przenosi się z miłością swego życia, właśnie owdowiałą do Barcelony!? I musi mieć za co kupić mieszkanie w tej Barcelonie ...
            I teraz rodzinka nie ma wyjścia musi się przeprowadzić (już tylko dewotka protesuje), a syn od złotej rączki odkupuje za 200 tyś dolarów ziemię (wujaszek wściekły, że źle wyszedł na transakcji). Na tej ziemi powstanie piękne, nowoczesne, eksluzywne osiedle dla nowobogackich, a w miejscu gdzie stała ich chałupa, będą krzyżowac się dwie linie metra! :)

            I koniec!

            Tak zmienia się Rosja!

            uffff napisałam... ;)

            > o i dwa włoskie filmy, z sophia loren
            ... ale to na kulturze :]
            Łzy kapią mi na klawisze od kalwiatury, dlaczego jeszcze nie mam TVP Kultury! ;)

            Zostaje Kuba, no i jak tu go nie oglądać. ;)
            no chyba, że tkoszoł "Mam inne zdanie" ....
            :)
            • grek.grek koment. do "rosyjskie konfitury" 09.03.11, 14:10
              krótki komentarz. forma Ci dopisuje. dzięki i tak trzymać :]

              a dodatkowo, wiesz, dobrze słyszeć że tvp wreszcie ucieka od martyrologiczno-patriotyczno-nadętych spektakli propagandowo-politycznych w stronę... rzeczywistości, problemów społecznych i obyczajowych... no życia, po prostu, czy to w klasyce literackiej nowo aranżowanej czy jakiejkolwiek innej formie. to się na pewno przebije, i powiem Ci, że do tego wróci ta widownia tele-teatralna, która odeszła od tvp w ostatnich czasach nie chcąc zaakceptować zaanektowania teatru dla potrzeb politykierskiej bieżączki i/albo jakiegoś misjonaryzmu niezrozumiałego, zafiksowanego na fundowaniu ludziom przeszłości w celu ich pouczania i nawracania. no more ! :]

              próbowałem wczoraj ten "mam inne zdanie" podglądać i w sumie nie jest to najgorsza rzecz, niemniej... polityczne utarczki, ofe, cba, korupcja... za dużo, dużo tego za dużo. dokument Fidyka o karnawale brazylijski odpuściłem, ale tylko w wersji live. mam na taśmie. obejrzę, spróbuję streścić, jakies ciekawsze wątki przemycić. jak tylko zobacze, bo to dzisiaj mecz w polsacie, a potem jakiś film... nie wiem, czy dzisiaj się zbiorę z tym, ale... co się odwlecze, to nie uciecze.

              a jutro tvn puszcza "Opór", no i to będzie ciekawa premiera, świeża całkiem. czekam, kiedy tvp zrobi tvn konkurencję i zacznie pokazywać równie świeże... polskie filmy. miło byłoby na normalnym, hehe, ekranie obejrzeć 10-15 dobrych polskich obrazów z ostatnich paru lat. żeby być fair wobec publicznej, to, wiesz, trzeba im jednak oddać, ze sporo pokazali dobrego polskiego kina. ale świeżości brakuje, tych nowych tytułów [w znaczeniu ost 3-4 lata]. skoro tvn daje radę pokazać głośne zachodnie produkcje sprzed 2 lat, to od tvp też można by wymagać. polskie byłyby chyba tańsze nawet... a tutaj - jakiś taki zastraszający brak ambicji czy fantazji. polscy twórcy by żałowali, gdyby te filmy pokazano w tvp ? gdzie tam. żadna strata przecież z pkt widzenia dystrybucji - w kinach już nie latają, na dvd pewnie notują zyski umiarkowane... promocja w tvp byłaby świetną dla nich rzeczą. nie wiem, jakie tam stawki wchodzą w grę, ale pewnie niezbyt wygórowane. trzeba tylko chcieć. dla tvp pewnie też zysk, bo reklamodawcy chyba by nie mieli problemów z wykupieniem czasu przed-i-po dla lanserski swoich kiełbas, pasztetów, podpadek, telefonii komórkowej, krasnali ogrodowych i całej reszty barachła, co je ludziom wciskają.

              kurde balans, słuchaj, gdzie te czasy, kiedy tvp robiła cykle "młodego kina polskiego", albo pokazywała filmy z Gdyni w krótkich cyklach przeglądowych... jeszcze pamiętam takie cuda-niewida... a teraz zastój, sahara... i żadnym sposobem nie idzie do nich dotrzeć ;]
              • barbasia1 Re: koment. do... Carnaval. Największe partyświata 09.03.11, 22:19
                > krótki komentarz. forma Ci dopisuje. dzięki i tak trzymać :]
                :)
                Dzięki Greku za dobre słowo. Cenne bardzo! :)
                Staram się! :)

                Jeszcze kilka słów do "Konfitur" dorzucę, bo nie skończyłam ...

                Wczoraj tradycyjnie wybrałam Wojewódzkiego. Gośćmi byli, nie wiem, czy widziałeś, Greku, Wojciech Pszoniak i chłopaki z kabaretu Ani Mru Mru; muszę Ci powiedzieć, że nawet podobał mi się wczorajszy program, chłopaki z Ani Mru Mru celne i zabawnie ripostowali, no ale nietrudno celnie i zabawnie ripostować, jak się jest we trzech, prawda!?

                > próbowałem wczoraj ten "mam inne zdanie" podglądać i w sumie nie jest to najgor
                > sza rzecz, niemniej... polityczne utarczki, ofe, cba, korupcja... za dużo, dużo
                > tego za dużo.

                Ech, racja, jedno i to samo wałkują na wszytskich kanałach, natomisat od dłuższego czasu brakuje w telewizji, programów o tematyce społeczeno-obyczajowej, kulturalnej, nie wiem dlaczego nikt tego nie dostrzega...

                dokument Fidyka o karnawale brazylijski odpuściłem, ale tylko w
                > wersji live. mam na taśmie. obejrzę, spróbuję streścić, jakies ciekawsze wątki
                > przemycić.

                O! To zakomicie, bo udało mi się po Wojewódzkim obejrzeć końcówkę tego naprawdę fascynującego dokumentu i nie wszystko załapałam...

                A mowa była o kulisach przygotowań do karnawału w Rio de Janeiro, o ludziach, którzy go finansują, organizują, którzy w nim uczestniczą (karnawał, jak mówił ktoś w filmie łączy ludzi biednych bogatych, na ulicy spotykają się ludzie różnych stanów, profesji od prostytutki, która za zarobione w domu publicznym pieniądze może pozwolić sobie na kupno efektownego kostiumu na paradę, po komisarza policji ; w dniach karnawału nawet przestępcy zawieszają swoją dzialaność idą bawić się ze wszytskimi).

                Pokazany był oczywiście ten najważniejszy element karnawału - parada szkół samby, kamera momentami jak zahipnotyzowana patrzy (bez żadnego komentarza z offu) na przesuwające się wymyślnie zaprojektowane platformy (każda z nich jakaś swoja historię ma opowiadać, czego oczywiście w telewizji nikt nie pokazuje ...) , kołyszących się na nich w rytm muzyki tancerzy w barwnych ,mieniących się cekinami, kolorowymi piórami, szkiełkami najróżniejszych rozmiarów strojach, przygląda się rozebranym niemal do naga paniom kręcącym mniej lub bardziej zgrabnymi tyłkam – to najbardziej znany widok z telewizyjnych migawek w programach informacyjnych.

                Wrażenie zrobiła na mnie potężna sala wypełniona po brzegi tłumem , nie przesadzę ,jeśli powiem setkami tańczących półnagich kobiet i mężczyzn i komentarz w postaci napisu, jaki pojawia się w tym momencie na ekranie - „w tej sali nie ma ani jednej prawdziwej kobiety”...

                Bardzo polecam ten dokument Angrzeja Fidyka.
                I czekam Greku na ciąg dalszy ... :)


                > a jutro tvn puszcza "Opór", no i to będzie ciekawa premiera, świeża całkiem.

                A tak.
                I trzeba będzie zrezygnować "Instynktu" ( jutro obiecane słówko o "Instynkcie", ale mam tempo... :/), i z "Siostry Jackie"... Konkurencja robi się ostra...

                > kurde balans, słuchaj, gdzie te czasy, kiedy tvp robiła cykle "młodego kina pol
                > skiego",

                Ja już ledwo pamiętam te czasy ... ;))

                Liczę, że wraz z cyfyzacją powszechnym dostępem do TVPKultury coś się zmieni w kwestii dostępności polskich filmów, bo prędzej to już chyba nie ...

                Brej nocy! ;)

                • grek.grek Re: koment. do... Carnaval. Największe partyświat 10.03.11, 13:56
                  przede wszystkim - zasłużone :]

                  KW nie oglądałem, jakoś straciłem cierpliwość do jego wygibasów... ale to już dość dawno temu się stało, więc - jak wspominałem - podglądam/podsłuchuję okazjonalnie, a okazją ową bywa zazwyczaj jakiś gość. a lista gości takowych - krótka sama w sobie...

                  o, widzisz, część drugą opisałaś, a ja dorzucę pierwszą :] niech no tylko zobaczę, bo cały czas coś wpada w paradę, kiedy telewizor odpalam - a to mecz, a to film, a to jeszcze coś... dzisiaj raczej nie dam rady - bo owo nagromadzenie jest, o którym piszesz... aż nie wiem, na co się zdecyduję, ale jakoś "jackie" by wypadało obejrzeć, nieprawdaż ? :] "instynkt" jakoś mnie nie ujął, miałem dać szansę, pewnie ją dam jesczze, ale niekoniecznie dzisiaj. a Ty, jaka marszruta u Ciebie, na dziś ? :]

                  ech, a'propos tvp, to ja już tylko czekam na rozwój wypadków... bez specjalnego łudzenia się, że mnie, widzowi zrobią coś na rękę. w sensie metaforycznym. bo w dosłownym, to się nie krępują nader często. ale... skoro piszesz, że zmiany się zbliżają, i jest jakaś nadzieja, to chętnie to czytam i się do oczekiwań przyłączam.

                  • barbasia1 "Opór", "Siostra Jackie" 10.03.11, 16:02
                    :))))))) Czy ja Ci już mówiłam, że Cię lubię? :)

                    Rozumiem. :)
                    Tak, sobie właśnie pomyślalam, cykl dokumentów Fidyka to całkiem dobra konkurencja dla TVN-u i programu Wojewódzkiego ...

                    Jasne, nie ma pośpiechu, czekam cierpliwie ...

                    Te kobiety transseksulane z Rio był całkiem ładne, nie do odróżnienia od prawdziwych, przynajmniej z daleka (i na małym ekranie z obrazem mającym odbicia ;)) ...

                    Od tygodnia nastawiam się na "Opór" ;), Z "Siostry Jackie" rezygnuję,ale bez żalu, bo liczę na Twoje streszczenie! (bo chyba wiem, co dziś planujesz; "Opór" na wideo wrzucić, a "Siostrę" na żywo połknąć tak?!? :)).

                    A propos "Siostry Jakie" - dwa tygodnie temu starsznie fajna scena była, Jackie przekonywała pewnego faceta, pacjenta szpitala oczywiście, by nie rozstawał się z zakochaną w nim dziewczyną (której eks sprawił mu z chorej zazdrości manto) i namawiała do wyznania miłości, a może nawet własciwie oświadczyn, oddała mu nawet swoją cenną bransoletkę którą dostala od gościa od leków z okazji pierwszej rocznicy ich związku?, a ponieważ dziewczyna miała zaraz przyść na odwiedziny, dała mu jeszcze w żyłę zwiekszoną dawkę morfiny na rozluźnienie i odwagę? he, he .

                    Całkiem ciekawa metoda na niezdecydowanych osobników, nieprawdaż, he,he!? ;))

                    O powszechnej dostępności TVPKultury po przejściu na system cyfrowy mówił, któryś z prezesów TVP, czytałam, uwierzyłam!?, a jak będzie to wyglądać w praktyce, zobaczymy!?




                    • grek.grek Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spojler 11.03.11, 14:06
                      hoho, miło słyszeć... i nawzajem :]

                      zgadłaś, na "opór" nastawiłem video, a "jackie", z przyczyn obiektywnych, udało mi się obejrzeć w 3/4...

                      główne wątki były trzy : pacjent-motocyklista - już nieżywy, za to nadający się na dawcę organów [i posiadający tzw. akt zgody na ich pobranie] - rzecz w tym, że dr. cooper romansował w swoim gabinecie, w godzinach pracy, zamiast stawić się i potwierdzić zgon, co by można człowieka pośmiertnie jakoś wykorzystać dla potomności. ofk, dostał od jackie ochrzan za swój wyskok, a ona sama załatwiła sprawę z rodziną zmarłego komunikując, ze cooper stwierdził zgon, chociaż zrobiła to, z tego co spostrzegłem, ona sama.

                      druga sprawa, to jakiś niemowlak, który trafił na oddział. nie widziałem początku, więc nie wiem - w jaki sposób się tam znalazł. szkopuł w tym, ze zainteresowała się nim bardzo ta duża Murzynka, co jest szefową i nawet zaczęła się przymierzać do adopcji. koniec końców znaleźli się niesforni rodzice, co go zgubili, para indiańsko-jakaśtam, i musiała im go oddać. zwłaszcza, widząc ich autentyczną rozpacz z powodu zgubienia malca. pogroziła im palcem na odejściu i musiała obejśc się smakiem. instynkt macierzyński zagrał :]

                      trzecia historia - przyjaciółka jackie naopowiadała o niej swojej siostrze. nie wiem jak się jackie dowiedziała i nie wiem, co dokładnie zostało rozgłoszone, znów - z ww. powodów, co dokładnie, ale chyba o jakichś sprawach, których jackie nie chciała rozpowiadać poza "czterema oczyma" z tą przyjaciółką właśnie. jackie ją skosiła przez telefon, ale później zdaje się spór załagodziła.

                      no i bonusowo - ten jej kochanek z pracy, łysawy z laboratorium, napomknął, ze może by się tak zbliżyli, że on by chętnie poznał jej dziecko, zaczął bywać u niej... sama rozumiesz, że zaczyna to być problematyczna znajomośc dla niej, aczkolwiek przecież korzystna także ze względu na to, ze diluje on jackie proszki...

                      ... które rzeczona siostrzyczka wciąga nosem siedząc w pierwszej ławce szpitalnej kaplicy, patrząc maślanie na figurę matki boskiej :]

                      to mniej więcej tyle, co udało mi się zarejestrować.

                      w polsacie obejrzałem "inna niż wszyscy" - taki pastelowy, telewizyjny w manierze i temperamencie film o dziewczynie, która w szkole staje się obiektem prześladowań z powodu posądzenie o czary.

                      jest metyską [ojciec indianin, matka biała], outsiderką, stykl gotycki, lubi stephena kinga, sama coś tam pisze, interesują ją dawne kulty, wierzenia, groza itp. nie lubią jej koleżanki a'la paris hilton. raz, dla zabawy, ona jeden z nich grozi zrobieniem krzywdy. tamta się skarży. dyrektor, przeczulony na punkcie bezpieczeństwa w szkole, wzywa miłośniczkę kinga na dywanik i rusza machina. jest dziewczyna cały czas na cenzurowanym, jej zachowania i słowa są interpretowane jednoznacznie negatywnie i alarmistycznie [wypożycza ksiązkę o czarach - znaczy jest wiedźmą, coś tam napisze na kartce, co raczej podpada pod literackie fantazje - jest traktowane ze śmiertelną powagą jako zapowiedź aktów terroru z jej strony, żartem mówi do znajomego "bo cię zaczaruję", a już jakiś kabel leci do dyrekcji i powiadamia, ze czarownica szaleje etc.].

                      kiedy na chorobę zapada jeden z nauczycieli [akurat taki, co ją lubi] ją się podejrzewa o rzucenie na niego uroku. wszystko serio - uroki, czarownica, czary, te sprawy... :] zawieszają ją w prawach ucznia, każą, grzebią po plecakach, znajdują jakieś zapiski, rysunki, hasła które ona sobie bezwiednie wypisuje zastanawiając się nad całą sprawą tych czarów; dodatkowo jej brat wdaje się w bójkę mając już powyżej uszu słuchania, jaka jego siostra jest niefajna, i mimo że robi to niby by jej honor ratować, to ma do niej pretensje, że jest taka, a nie inna...

                      w końcu rzecz dociera do punktu, w którym rodzina dziewczyny musi się zwrócić o pomoc do organizacji zajmującej się prawami dyskryminowanych uczniów. ojciec, długi sceptyczny wobec córki - stoi za nią murem, bo ją podziwia za bycie sobą wbrew światu, na co on nigdy nie miał odwagi, matka - od zawsze jej najlepsza przyjaciółka też ją wspiera. w sprawie przed sądem, pod ostrzałem mediów, dziewczyna wprawdzie przegrywa, bo nie udaje się jej zmusić szkoły do jakichś odszkodowań czy czegośtam, ale za to dostaje szansę wypowiedzenia się do kamer, że - generalnie i streszczając - dyskryminowanie inności jest niedopuszczalne. jej speech idzie na pół ameryki, w szkole ją zaczynają lubić, nauczyciel - ten chory, niby od czarów - wraca do szkoły i się z nią miło kontaktuje... idealne zakończenie.

                      tak idealne, że dziewczyna rezygnuje nawet w odwołania. niby przez kasę, bo po pierwszej rozprawie, mają oni do zapłacenia 6 tys dolków kosztów sądowych, ale obrona, w zamian za odpuszczenie apelacji, gotowa jest za nich zapłacić. więc się mała zgadza, bo swoje powiedziała i uzyskała co chciała, wysłała przekaz w świat. nie będzie rodziców, którym się powodzi średnio, obciązać ewentualnymi dodatkowymi kosztami. w sumie zatem, pozytywne zakończenie :]

                      jak mówiłem - lajtowa rzecz, mogłaby pójśc w Jedynce w ramach "okruchów prawdy" ;]

                      • pepsic Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 14:44
                        Oglądałam cały odcinek, doprecyzuję. Przyjaciółka ze szpitala chcąc dodać otuchy swojej siostrze uwikłanej w pozamałżeński romans i tym faktem zdołowanej podaje jej za przykład Jackie, która jakoby beztrosko oddaje się uciechom życia w trójkącie, nie mając z tego tytułu wyrzutów sumienia. Przyjaciólka przypadkowo napomknęła o tej rozmowie Jackie nie zdając sobie sprawy, że nieproszona rozpowiada osobom postronnym o jej intymnym życiu i przedstawia ją w niekorzystnym świetle, tak jakby jej przygoda z farmaceutą była bułką z masłem. Jackie jest niemile zaskoczona gadulstwem przyjaciółki co jej wytyka. Jeszcze bardziej nieprzyjmne są uwagi dot. jej lekkiego podejścia wobec romasu, ale tego nie komentuje, choć widać, że ją mocno zabolały. Wątek z bosonogim (!) niemowlakiem przewija się od poprzedniego odcinka. Tak mi sie wydaje. Cudnie zatańczyła z nim Murzynka przy cudnej muzyce, coraz bardzej ją lubię, i ta rozmowa z podwładnym - gejem :)
                        • barbasia1 Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 15:47
                          >Jeszcze bardziej nieprzyjmne są uwagi dot. jej lekkiego podejścia wobec romasu, ale tego nie komentuje, choć widać, że ją mocno zabolały.

                          Jackie w tym momencie musiała też zdać sobie sprawę, że na to jak ją postrzega i ocenia przyjaciólka w dużej mierze sama zapracowała, nie mówiąc jej prawdy o swoich kłopotach z uzależnienieniem od prochów, o tym że romans z gosciem od leków jest interesowny ...


                          Dzięki za doprecyzowanie, Pepsic! :))) Bardzo interesujący wątek!


                          >Wątek z bosonogim (!) niemowlakiem przewija się od poprzedniego odcinka.

                          Jeszcze odcinek wcześniej, szefowa znalała malucha na terenie szpitala, a poniewaz nikt się nie przyznał do niego, zabrała sobie go do swego gabinetu (pewnie do domu też go musiła zabierać).

                      • barbasia1 Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 15:04
                        :)))))

                        W takim razie, dzięki Tobie, mamy zaliczoną "Siostrę Jackie" :)

                        To ja dodam tylko, przypomnę, że to dziecię szefowa znalazła była na terenie szpitala ... ze dwa odcinki temu!? :)


                        > ... które rzeczona siostrzyczka wciąga nosem siedząc w pierwszej ławce szpitaln
                        > ej kaplicy, patrząc maślanie na figurę matki boskiej :]

                        He,he :)))

                        Calkiem porządny chłop z tego (nieświadomego) kochanka od leków ! ;)

                          • barbasia1 Re: Opór/Siostra Jackie,"inna niż wszystkie"-spoj 11.03.11, 16:21
                            :))))

                            Zaczęłam mój post pisać, jak jeszcze postu Pepsic nie było!!!? /zawieszenie chwilowe miałam/ Teraz już wszytsko widzę! :)

                            > pewnie i ten facet porządny, ale... jaki się kłopotliwy teraz staje ;]

                            Porządny facet i to bardzo , tak myślę! O rocznicy związku pamiętał!!!, piękny prezencik kupił by ją uczcić (a więc ważny to dla niego musi być związek), nie marudzi, nie ma pretensji o byle_co i większe sprawy (dziecko), jest bardaadzo, jest wyrozumiały i cierpliwy, nienachalny wizją dziecka nieprzerażony ... :)

                            To fakt kłopotliwy jest, ale siostra winna, oszukiwać nie powinna! ;)
                            Ciekawa jestem dalszego rozwoju wypadków, jak ona to wszysko odkręci teraz, po roku!
                    • pepsic Re: "Opór", "Siostra Jackie" 11.03.11, 14:54
                      I jakie wrażenia wobec "Oporu"? Z tego, co dałam radę obejrzeć, niezbyt wysokich lotów, nadmiernie podlane holywodzkim sosem nie mające za dużo wspólnego z faktami. Poległam skutecznie na pierwszej odsłonie reklamowej. Ale jakbym miała wybierać pomiędzy dwoma braćmi, miałabym zagwozdkę ;)
                      • grek.grek Re: "Opór", "Siostra Jackie" 11.03.11, 15:29
                        ja mam - z taśmy leciałem pośrodku nocy; kurdesz, znów "szatkownicą" się posługuję, jak ja nie znoszę kawałkować filmów... - za sobą jakieś 45 minut. wygląda zachęcająco, ale zachowuję czujnośc rewolucyjną :]
                      • maniaczytania Re: "Opór", "Siostra Jackie" 11.03.11, 18:46
                        pepsic napisała:

                        > I jakie wrażenia wobec "Oporu"? Z tego, co dałam radę obejrzeć, niezbyt wysoki
                        > ch lotów, nadmiernie podlane holywodzkim sosem nie mające za dużo wspólnego z f
                        > aktami. Poległam skutecznie na pierwszej odsłonie reklamowej. Ale jakbym miała
                        > wybierać pomiędzy dwoma braćmi, miałabym zagwozdkę ;)

                        Ja tez wytrzymalam tylko kawaleczek niewielki (wolalam "Instynkt" i "Jackie") - ale z dwoch braci wybralam Bonda :)
          • barbasia1 Re Mistrzowie kina polskiego 09.03.11, 15:07
            A tak, widziałam reklamę tej serii w TV, w Wyborczej papierowej też się reklamuje, niestety nie wiem dokładnie, nie widzę, kto to właściwie wydaje (Agora?), ale myślę, że nawet jeśli TVP nie jest wydawcą tej serii, to na pewno musi mieć z tego jakiś zysk, skoro zawsze dysponowała prawami do wyświetlania tych filmów.
            I dobrze niech Telewizja Polska zarabia na takich wydawnictwach ( tego typu edycja to fantasyczna, rzecz dla kolekcjonerów filmów,dla szkół, tym bardziej cenna, że wbogacona jest o komentarze i recenzje krytyków itp.), ale, tu się zgadzam w pełni z Tobą , filmy te powinny być również jednocześnie pokazywane i w telewizji publicznej.

            A owych mistrzów, klasykę kina polskiego pokazuje od czasu do czasu zdaje się tylko TVPKultura dla ... garstki widzów.
            I tak wygląda misja Telewizji Polskiej!

            :)

            :)
    • grek.grek na dziś - zmierzch/hulk/przeczucie/noriega 11.03.11, 14:14
      o, no to dzisiaj hit w tvn "zmierzch" ;] jakby nie patrzeć, dla jakiejś grupy docelowej, a i sam w sobie - jest to/bo - był to - hit kasowy.

      20:00, zatem. dla zapaleńców wampiryczno-melodramatycznych. w sumie, nawet jestem ciekaw, aczkolwiek, nie wiem jak Wy, ale ja, po "pamiętnikach wampirów", mam jakieś tam wyobrażenie, jak to moze wyglądać. z tym, ze "pamiętniki" były chyba później. niemniej, estetyka i styl zapewne bliźniaczo podobne, a jedyna róznica, to taka że "zmierzch' jest zamkniętą opowieścią. nie wiem, jest coś na rzeczy, widzieliście może już ?

      "przeczucie" w polsacie - z 2007. z sandrą bullock. o babce, co ma wizje, ze jej mąż i rodzina nie żyją, mimo że oni żyją. ale brzmi... ;] ale - może się z tego coś rozwija ciekawego...

      a potem polsat częstuje fabularyzowaną biografią Noriegi. no nieźle.

      tvn dorzuca do pakietu "hulka" z erikiem baną. oglądałem kiedyś, wizualnie dopracowany, ale ciągle czekam na ewentualnie rozwinięcie tej, bądź co bądź komiksem inspirowanej, historii po linii wątków etycznych, jakie tam są gdzieniegdzie zawarte. no może kiedyś, ale jeszcze nie w tym wydaniu :] wg mnie.

      tvp dzisiaj odpuszcza kino :]
      • maniaczytania Re: na dziś - zmierzch/hulk/przeczucie/noriega 11.03.11, 18:52
        grek.grek napisał:

        > 20:00, zatem. dla zapaleńców wampiryczno-melodramatycznych. w sumie, nawet jestem ciekaw, aczkolwiek, nie wiem jak Wy, ale ja, po "pamiętnikach wampirów", mam jakieś tam wyobrażenie, jak to moze wyglądać. z tym, ze "pamiętniki" były chyba później. niemniej, estetyka i styl zapewne bliźniaczo podobne, a jedyna róznica, to taka że "zmierzch' jest zamkniętą opowieścią. nie wiem, jest coś na rzeczy, widzieliście może już ?

        Widzialam - zamkniete to to do konca nie jest, bo w koncu sa przeciez nastepne czesci. Badziew jak dla mnie, mimo ze z serca targetem jestem ;) "Pamietniki wampirow" o niebo lepsze :) - zreszta nie wiem, czy pamietacie scene, jak Damon czytal u Caroline "Zmierzch" wlasnie i sie nabijal z Edwarda ;) Jako ciekawostke moze mozna zobaczyc - ale chyba szkoda czasu.


        > "przeczucie" w polsacie - z 2007. z sandrą bullock. o babce, co ma wizje, ze jej mąż i rodzina nie żyją, mimo że oni żyją. ale brzmi... ;] ale - może się z tego coś rozwija ciekawego...


        A na tym bylam kiedys w kinie i bardzo mi sie podobalo, choc to taki smutny troche film jest. Ale bardzo ciekawie poplatany i jesli zamierzacie ogladac - nie odchodzcie nawet na chwile, bo mozna sie lekko zgubic. Wizja jest tylko o mezu z tego, co pamietam, a ona z ta wiedza przezywa caly tydzien, tyle ze ... poszatkowany, tzn. np. raz jest wtorek, na drugi dzien sobota, potem czwartek itp.
        • barbasia1 Re: na dziś - zmierzch/hulk/przeczucie/noriega 11.03.11, 19:20
          maniaczytania napisała:
          > Widzialam - zamkniete to to do konca nie jest, bo w koncu sa przeciez nastepne
          > czesci. Badziew jak dla mnie, mimo ze z serca targetem jestem ;) "Pamietniki w
          > ampirow" o niebo lepsze :) - zreszta nie wiem, czy pamietacie scene, jak Damon
          > czytal u Caroline "Zmierzch" wlasnie i sie nabijal z Edwarda ;) Jako ciekawost
          > ke moze mozna zobaczyc - ale chyba szkoda czasu.

          A jednak! :/
          Przeczytałam streszczenie "Zmierzchu" na wiki, fabuła rzeczywiście mało intrygująca ... No nic, zobaczymy ...
        • barbasia1 Przeczucie 12.03.11, 14:45
          maniaczytania napisała:

          > grek.grek napisał:

          > > "przeczucie" w polsacie - z 2007. z sandrą bullock. o babce, co ma wizje,
          > ze jej mąż i rodzina nie żyją, mimo że oni żyją. ale brzmi... ;] ale - może si
          > ę z tego coś rozwija ciekawego...
          >
          >
          > A na tym bylam kiedys w kinie i bardzo mi sie podobalo, choc to taki smutny tro
          > che film jest. Ale bardzo ciekawie poplatany i jesli zamierzacie ogladac - nie
          > odchodzcie nawet na chwile, bo mozna sie lekko zgubic. Wizja jest tylko o mezu
          > z tego, co pamietam, a ona z ta wiedza przezywa caly tydzien, tyle ze ... posza
          > tkowany, tzn. np. raz jest wtorek, na drugi dzien sobota, potem czwartek itp.

          Widziałam tylko kawałeczek i muszę przyznać, że mnie zaintrygował ...
          Może ktoś/ Grek oglądał i może opowiedzieć?
      • barbasia1 zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki ps 11.03.11, 19:14
        Oglądamy dziś "Zmierzch", nic sobie nie robiąc, z tego, że do grupy docelowej już nie należymy (od niedawna) ;)

        Śledzimy dalej wątki wampiryczne ...

        A propos -

        W "Pamiętnikach wampirów" by wreszcie podsumować, kawalek serii, której dzięki nieuprzejmości TVN-u nie zdołałam obejrzeć do końca, zaintrygowała mnie najbardziej kondycja wampirza, dwie krańcowo różne postawy, które uosabiają postacie braci wampirów - Damona i Stefano.
        Pierwszy hedonista, żyje pełnią wampirzego życia, nie przestrzega żadnych zasad, zabija bez litości, pije ludzką krew, intrygant, drugi (Stefano) natomiast odczuwa znużenie swoim wampirzym żywotem i, to rzecz szczgólnie ciekawa, neguje swoją wampirzą naturę!, od lat nie pije krwi ludzkiej ( czym się żywi, nie pamiętam, zwierzęcą krwią?, a może czymś zupełnie innym, na stronie www.vampirediaries24.pl/articles.php?article_id=6 piszą tylko, że jest na "diecie"!?) , odczuwa znużenie swoim wampirzym żywotem ...

        Stefana Salvatore gra Paul Wesley, prawdziwe nazwisko: Paul Thomas Wasilewski (rocznik 1982). Podobno mówi po polsku! :)

        Filmowe, a właściwie serialowe "Pamiętniki wampirów" sprawdziałam to już jakiś czas temu, jak je jeszcze pokazywano w TVN, weszły na ekrany rzeczywiście, jak mówisz, nieco później od "Zmierzchu", bo w 2009 roku, "Zmierzch" w 2008.

        Natomiast ciekawa rzecz, jeśli chodzi o powieściowe oryginały jest odwrotnie, seria powieści "Pamiętniki wampiów" autorstwa amerykańskiej pisarki Lisy Jane Smith jest starsza, ukazuje się od 1991 roku! Natomist saga/ cylk "Zmierzch" Stephenie Meyer, również Amerykanki, (mormonki, stąd jak piszą niekórzy recenzenci skłonnosci do nadmiernego moralizowania w książce) od 2005 roku.


        > a potem polsat częstuje fabularyzowaną biografią Noriegi. no nieźle.

        Mam nadzieję, Greku, że rzucisz okiem, i opowiesz co nieco w wolnej chwili jakby było warto, oczywiście?
        • maniaczytania Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki 11.03.11, 19:17
          barbasia1 napisała:

          > A propos -
          >
          > W "Pamiętnikach wampirów" by wreszcie podsumować, kawalek serii, której dzięki
          > nieuprzejmości TVN-u nie zdołałam obejrzeć do końca, zaintrygowała mnie najba
          > rdziej kondycja wampirza, dwie krańcowo różne postawy, które uosabiają postacie
          > braci wampirów - Damona i Stefano.
          > Pierwszy hedonista, żyje pełnią wampirzego życia, nie przestrzega żadnych zasad, zabija bez litości, pije ludzką krew, intrygant, drugi (Stefano) natomiast odczuwa znużenie swoim wampirzym żywotem i, to rzecz szczgólnie ciekawa, neguje swoją wampirzą naturę!, od lat nie pije krwi ludzkiej ( czym się żywi, nie pamiętam, zwierzęcą krwią?, a może czymś zupełnie innym, na stronie www.vampirediaries24.pl/articles.php?article_id=6 piszą tylko, że jest na "diecie"!?) , odczuwa znużenie swoim wampirzym żywotem ...
          >

          Stefano zywi sie krwia zwierzeca. A ja ogladam dalej, bo mam TVN 7 i musze Wam powiedziec, ze dzieje sie dzieje :) I sa nowe ciekawe postaci i w ogole, ze tak powiem - Och! :)
          • barbasia1 Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki 11.03.11, 19:47
            A dzięki, Maniu! Jednak żywił się krwią zwierzęcą! Więc Stefano jeszcze nie jest "wegetarianinem", Edward ze "Zmierzchu" nim będzie.

            A propos pożywienia się krwią -

            Jedna ze znajomych wampirzyc Stefano i Damona, ta, która została potem aresztowana na skutek intryg Damona w jednym z odcinków, popijała krew ludzką wykradzioną ze szpitali , czy stacji krwiodawstwa w takich specjalnych workach, wbijala w nie rureczkę i popijała niczym sok z kartonika, goteskowe to było, twórcy serialu też zdaje się mieli poczucie lekkiego obciachu, na szczęście wybrnęli z tego niegłupio podchodząc humorystycznie do tej sceny ...

            • barbasia1 Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki 12.03.11, 14:12
              barbasia1 napisała:

              > A dzięki, Maniu! Jednak żywił się krwią zwierzęcą!
              Więc Stefano jeszcze nie jes
              > t "wegetarianinem", Edward ze "Zmierzchu" nim będzie.

              Edward jest wegetarianinem, jak sam wyznaje ale "wegetarianizm" wampirzy to rezygnacja z kwi ludzkiej i żywienie się wyłącznie krwią zwierzęcą. ...
              W takim razie zarówno Edward jaki i Stefano są wegetarianami! :)

              W "Zmierzchu" podobnie jak w "Pamiętnikach..." też pokazane są dwie biegunowe modele wampirzego życia - jeden tradycyjny,który każe zabijać ludzi, żywić się ludzką krwią, drugi

              I jakie wrażenia po "Zmierzchu"??

              Uczucie między Bellą a Edwardem (nomen omen) wypada bardzo blado w filmie, więcej się o nim mówi, delkaruje uczucia, niż je pokazuje odgrywa ...

              Mania uprzedzała że będzie słabo...
              • barbasia1 Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega/KoReKtA 12.03.11, 14:36
                korekta
                > Jednak żywił się krwią zwierzęcą! Więc Stefano jeszcze nie jest "wegetarianinem", Edward ze "Zmierzchu" nim będzie.

                Edward jest wegetarianinem, jak sam wyznaje ale "wegetarianizm" wampirzy to re
                zygnacja z kwi ludzkiej i żywienie się wyłącznie krwią zwierzęcą. ...
                W takim razie zarówno Edward jaki i Stefano są wegetarianami! :)

                W "Zmierzchu" podobnie jak w "Pamiętnikach..." też pokazane są dwie biegunowe
                modele wampirzego życia - jeden tradycyjny,który każe zabijać ludzi, żywić się ludzką krwią, drugi model wiąże się z rezygnacją z tradycyjnego sposobu życia, z zabijania, z ludzkiej krwi ( co wymaga od nich pewnego wysiłku pracy nad sobą) ...

                Słavoj Żiżek, (nie wiem gdzie, bo znalazłam goły cytat bez przypisu) nabija się trochę z tych wegetariańskich, miłych (do rany przyłóż), nie posiadających kłów (nie bylo widać kłów u Edwarda nawet, kiedy wgryzał się w Bellę, żeby wyssać wampirzy jad) wampirów, pisząc tak:
                "Gdziekolwiek spojrzeć, wszędzie mamy towary pozbawione treści: piwo bez alkoholu, mięso bez tłuszczu, kawę bez kofeiny, a nawet wirtualny seks bez seksu. To i mogą być wampiry bez kłów".

                :)



                I jakie wrażenia po "Zmierzchu"??

                Uczucie między Bellą a Edwardem wypada bardzo blado (nomen omen) w filmie, więcej się o nim mówi, delkaruje uczucia, niż je pokazuje, odgrywa, takie miała wrażenia ...
                No tak Mania uprzedzała że będzie słabo ...
                • grek.grek zmierzch//przeczucie/noriega, 2 słowa 12.03.11, 14:57
                  przyznam, ze nie oglądałem "zmierzchu" owego, ale z ciekawością przeczytałem Twoje oraz Wasze posty a'propos :]

                  jakoś, koniec końców, "Pamiętniki" mi skutecznie stępiły zęby, które na ów sobie cichaczem ostrzyłem. hehe.

                  "przeczucie", które Mania oceniła nieźle, jakoś mnie nie przekonało [niestety, Maniu ;)]. nie wiem, chyba miało to nawiązywać do "nolan' izmu", ale po dłubaninie z gwatwanieną, w tym właśnie kierunku - aczkolwiek pozbawionej błysktoliwości nolana - wyszło dość banalne przesłanie, że przeznaczenia nie da się uniknąć.

                  "noriega" też rozczarowujący. gra go bob hoskins - nieprzypadkowo, bo portet człowieka został podlany sporą dozą ironii, a może wręcz drwiny. trochę pajac, który nie umie sobie poradzić z zrzędliwą żoną i blondynkowatą kochanką i między nimi wygląda cokolwiek bezradnie; trochę drugoligowy watażka, który jedzie na spotkanie z castro na kubę i musi na niego czekać w wojskowej kantynie popijając kolorowe drinki i dla ożywienia wznosząc toast "za kubę !", który podchwytuję podpierający ścianę żołnierze [drugi toast "za fidela !" przyjmują jakimś mruknięciem]; trochę nieszkodliwy matołek, któremu zdarza się pogniewać na papugę. a jednoczesnie self-made man w niemal amerykańskim stylu "od pucybuta do milionera", tyle, że w świecie politycznych przewrotów i rozgrywek, kanciarz o agenturalnych kontaktach, w zamian za kasę i protekcję, czyli to co można przeczytać w jego biogramie. nieźle zrobione, rekonstruuje trochę faktów o których można poczytać do woli, i daje ów ww. szkic, rys postaci, charakteru i
                  stylu bycia noriegi prywatnie. w sumie, jakby polsatowcy zamienili kolejność - najpierw dali ten film, a po nim "przeczucie", to pretensji większym mieć by nie można :]
                  • maniaczytania Re: zmierzch//przeczucie/noriega, 2 słowa 12.03.11, 15:07
                    grek.grek napisał:

                    > "przeczucie", które Mania oceniła nieźle, jakoś mnie nie przekonało [niestety, Maniu ;)]. nie wiem, chyba miało to nawiązywać do "nolan' izmu", ale po dłubaninie z gwatwanieną, w tym właśnie kierunku - aczkolwiek pozbawionej błysktoliwości nolana - wyszło dość banalne przesłanie, że przeznaczenia nie da się uniknąć .

                    E, no spoko :) Mnie sie podobal, choc rzeczywiscie koniec troche banalny, choc przy odpowiednim klimacie "wciagalny", poza tym jak juz wiele razy pisalam - ja bardzo lubie Sandre Bullock :). Zreszta z wczorajszych propozycji to i tak bylo najlepsze ;)
                  • grek.grek Re: zmierzch//przeczucie/noriega, 2 słowa 12.03.11, 15:14
                    jakies sprzeczne komunikaty wysyłam, a to się nie godzi ;]

                    zatem : "Noriega" - rozczarowujący, bo zalatywał nieco chęcią koniecznego okpienia gościa, który Ameryce nigdy się nie podobał, ale za to był sprytnym lodokrętem i umiał jej dłuższy czas grać na nosie, czy : pod jej nosem, i to przez pewien okres : z jej własnej rekomendacji i poręki; a - niezły, bo nieźle nakręcony, po prostu. wg mnie, ofk.
                  • barbasia1 Re: zmierzch//przeczucie/noriega, 2 słowa 12.03.11, 15:49
                    grek.grek napisał:
                    > przyznam, ze nie oglądałem "zmierzchu" owego,

                    O!?!?!?!?
                    Ani nie nagrałeś "Zmierzchu" by przy innej okazji zobaczyć?
                    A od tak dawna tak zachęcałeś do oglądania !??

                    > "przeczucie", które Mania oceniła nieźle, jakoś mnie nie przekonało

                    forum.gazeta.pl/forum/w,14,122615844,123151306,Re_Przeczucie_pytanie_.html
                    > "noriega" też rozczarowujący

                    Piątek pełen rozczarowań, widzę.
                • maniaczytania Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega/KoReKtA 12.03.11, 15:02
                  barbasia1 napisała:

                  > I jakie wrażenia po "Zmierzchu"??
                  >
                  > Uczucie między Bellą a Edwardem wypada bardzo blado (nomen omen) w filmie, więcej się o nim mówi, delkaruje uczucia, niż je pokazuje, odgrywa, takie miała wrażenia ...
                  > No tak Mania uprzedzała że będzie słabo ...


                  No wlasnie ;) Do tego jeszcze para glownych aktorow - kompletnie "nieapetyczna" jak dla mnie - zwlaszcza ta panna z przerosnietymi migdalkami ;) , ktora na twarzy nie pokazala nic, slownie NIC, zadnych emocji.
                  Ale muzyka byla fajna, nie? Przelaczylam sie na sam koniec, zeby obejrzec scene balowa, fajny kawalek polecial...
                  • barbasia1 Maniu, muzyka ze "Zmierzchu" 16.03.11, 13:39
                    > Ale muzyka byla fajna, nie?
                    Tak, muzyka też mi się podobała!

                    Przepiękny utwór (nie wiem, nie pamiętam jakiej scenie on towarzyszył!?) ...
                    na fortepian, znalazłam:

                    River Flows In You - Yiruma
                    www.youtube.com/watch?v=-0khVwNpFE8&feature=fvst
                    / Yiruma - pd.koreański pianista i kompozytor/
                • pepsic Re: Zmierzch 12.03.11, 15:23
                  Ee, nie było tak źle, początek przyzwoity, zawiązanie akcji z wątkiem zapożyczonym od supermena (zawsze miałam słabość) - ok. Przydałoby się więcej dystansu, niedopowiedzeń i puszczania oka. Zdecydowanie nie podobała mi się chaotyczna i tradycyjna, jak w każdym filmie grozy jatka w sali balowej oraz słabiutkie zakończenie.
                  Ps. A ja cały czas zastanawiam się, skąd znam krwiożerczą głowę rodziny;)
                  • barbasia1 Re: Zmierzch 13.03.11, 14:05
                    W zamierzeniu twórców "Zmierzch" miał być romansem w kostiumie grozy,
                    więc puszczanie oka nie pasowałoby do przyjętej konwencji, to pomysł na zupelnie inny film, romantyczną komedię z wątkami wampirycznymi!? ...

                    Mnie wątek narodzin uczucia Belli i Edwadra, jakoś mnie nie przekonuje ....

                    Zakończenie, jak pisała Mania, jest otwarte na ciag dalszy (kolejne dwie części można już chyba oglądać).

                    Tak ojciec rodziny to młody doktor z Siostry Jackie syn dówhc matek. :)
          • barbasia1 Re: zmierzch/hulk/przeczucie/noriega / pamiętniki 11.03.11, 19:53
            >A ja ogladam dalej, bo mam TVN 7 i musze Wam
            > powiedziec, ze dzieje sie dzieje :) I sa nowe ciekawe postaci i w ogole, ze tak
            > powiem - Och! :)

            Ale Ci fajnie! :)
            (W sumie też mogłabym poszukać na jakichś stronach serialowych PW i tę serię dokończyć).

            Gdyby naszła Cię czasem, Maniu, chęć podzielenia się wrażeniami, uwagami, spostrzeżeniami z PW, to pisz śmiało! :)

    • maniaczytania Jak w niebie - na dzis 12.03.11, 15:14
      polecam dla odprezenia. Bardzo przyjemny film romantyczny, na podst. ksiazki, troche smieszny, troche wzruszajacy, troche nietypowy, bo z duchem - rewelacyjnie zagranym przez Reese Witherspoon (od razu mowie - ja tez lubie :) ) - TVN godz. 20.00