jedzoslaw
29.04.11, 11:16
Czy w TVP czasem nie powariowali? Transmisja na żywo (!) ze ślubu pary książęcej w dalekim kraju, który tylko z przyczyn migracyjnych można określić mianem Polski vol.2? Niby dlaczego ten ślub ma nas obchodzić w równym stopniu, co np. beatyfikacja Jana Pawła II? Rozumiem, że oni mają monarchów,a my mieliśmy Papieża. Ich ślub to jak dla nas beatyfikacja. Tylko, że o ile mogę zrozumieć zainteresowanie polskich mediów tematem beatyfikacji, o tyle roztrząsanie ślubu książęcego w odległym kraju tylko dlatego, że wszyscy na świecie o tym mówią (nawet logo YouTube na tę okoliczność zmienili) jest zwyczajnie żałosne. Tematyka papieska może denerwować, ale nie da się ukryć, że dla większości Polaków JP II był postacią ważną i przez wielu szczerze kochaną. Tutaj zaś mamy po prostu potrzebę udziału w medialnej histerii, która ogarnęła cały zachodni świat. Chodzi tylko i wyłącznie o to, by nie być zaściankiem i jak cały świat deliberuje o kiecce panny Kasi to i my musimy mieć swoje o tym zdanie. To tak jak z ceremoniami rozdań Oscarów- w l.90 transmisja tej imprezki była wyrazem przynależności do tego- w domyśle- lepszego świata. Dziś już tamte kompleksy w dużym stopniu straciliśmy, więc i transmisji z czerwonym dywanikiem nie ma. Wciąż jednak mamy głupią potrzebę nadążania za każdą medialną histerią i chociaż od prawie stu lat nie mamy żadnych królów czy cesarzy nad sobą to na siłę próbuje się nam narzucić kręćka na punkcie jakiegoś władcy, bo przeca cały Zachód rzekomo zazdrości Angolom monarchii, więc i my musimy zazdrościć. Brakuje tylko rozważań publicystów pt. "Czy prezydent/premier powinien pojechać na Ślub Stulecia?" oraz obowiązkowego smęcenia p.Fotygi i jej Uberdyrektora, że polska polityka zagraniczna jest w rozsypce, skoro nikt nas nie zaprosił na Ślub! A może i rozsyłanych przez internet czy SMS-y apeli, by dziś wszyscy malowali sobie na czołach flagi brytyjskie.