tako_rzecze_zaratustra
21.05.04, 10:42
poranna "Kawa czy herbata" Iwonka z tym swoim krasnalem jak zwykle bardzo
kulturalnie zaczynaja ostatni dzień pracujacego tygodnia... Iwona chwieje sie
lekko, widac, że mruga oczami i urywa zdania w pół - krasnal próbuje
zapanowac nad sytuacją - nawet mu to wychodzi. Niestety, Iwona zdaje się byc
co raz bardziej rozkojarzona - rozmawiając z pisarzem iberoamerykańskim
niejakim Guillermo Martinezem na koniec przedstawia go jako Guillermo
Borgheza!!! Wcześniej rozmawiano cały czas na temat fascynacji Martineza
Borghezem... Krasnolud obraca wszytko w śmiech i jakoś to jeszcze wychodzi...
Reklama, przerywnik, wszyscy sie otrzasaja i jedziemy dalej.
Ale na koniec Iwona przechodzi samą siebie - rozmawia z Joanne Harris - tej
od Czekolady. Rozmowa przy pomocy tłumaczki niejakiej Urban, na roboczo
zwanej Urbanówą - wychudzonej, zaniedbanej dziewuchy w okularach, która robi
notatki, ale i tak tłumaczy co 10-te słowo - tu ciekawostka, ktos chyba
Iwonie zrobił kawał sadzając te dziewczyne w zgrzebnym stroju i z fryzura a
la Pawiak miedzy nia, a wyraźnie lubiana przez Iwonke pisarka - dla
niezorientowanych dodam, że w większości przypadków jest tak, że tłumacz
siedzi poza planem i nadaje w słuchawki do uczestników rozmowy i do widzów
jednocześnie, ale Urbanówna siedzi w studiu zsępiona i wqrwiona na całego i
gryzmoli notatki z których potem źle tłumaczy.
Iwona zaczyna - pewna jest siebie, głowa lekko pochylona w tył, iwona pełnym
entuziazmu głosem wali wykład 10-minutowy nt tego jak wspaniałe sa ksiażki
Jeanne i jaka jest generalnie fajna, zadaje pytanie w stylu "czy zgadza sie
pani ze mna, że jest pani zajebiście fajna" - Jane odpowiada, Urbanówka robi
notaty, aż papier furczy, jezyk wystawiła z boku ust swoich nad wiek
zwięgłych, praygryzła go w notatkowym swym amoku, mózgowie sie jej
lasuje...i....Iwona wcale nie czeka na tłumaczenie, tylko wali dalej pytanie
do Jeanne - Urbanówa sie wqrwiła - mówi po angielski - mejbi translejszon
ferst? mrosi Iwone spojrzeniem bazyliszka i tłumaczy nerwowo i nieskładnie
wypowiedź pisarki... Iwona pogardliwie sie usmiecha i dalej ciagnie rozmowę -
Urbanówka tłumaczy żle i z polskiego i na polski, kobita nie znajaca
polskiego jest wyraznie skonfudowana, choc na poczatku była bardzo
wylyuzowana i usmiechnieta... Urbanówka tłumaczy, Jeanne odpowiada, a
Iwonetka znowu nie czeka tylko jedzie dalej - Urbanówka wyraźnie podqrwiona
na maxa tym razem po polsku upomina wesoła prezenterke i z 15 zdań robi 5
słów - widac, że traci panowanie nad soba... Iwona dalej ciagnie. Ostatnie
słowa Jeanne Urbanówka strzyka przez zęby jak emerytowany górnik przezuty
tytoń, spod paskudnych okularów kieruje zabójcze spojrzenie w kierunku Iwony,
która wyraźnie ucieszyła sie, że wyprowadziła szkaradę z równowagi. Iwona
leci do krasnoluda, by skończyc program
Jak ja kocham telewizje lajf!!!