"Peggy Sue wyszła za mąż"

23.05.04, 13:37
Obliczyłam, że ten film, nakręcony chyba z piętnaście lat temu, próbowałam
obejrzeć osiem albo dziewięć razy i za każdym razem coś mi przeszkadzało, tak
że nawet nie udało mi się dotrzeć do sceny omdlenia :)
Postanowiłam dzisiaj wreszcie go obejrzeć w calości, tym bardziej, że zawsze
chciałam!!! Na pływalnię pójdę wieczorem! :-)
Nie dzwońcie teraz do mnie ;)
    • Gość: baba Re: "Peggy Sue wyszła za mąż" IP: *.acn.waw.pl 23.05.04, 14:00

      Tylko ostrzegam- jesli myslisz, ze to cos w rodzaju "Powrotu do przeszlosc"
      to sie mozesz rozczarowac. A szkoda by bylo, bo film, choc inny, wywoluje duzo
      glebsze refleksje- jest bardziej psychologiczny niz komediowo-obyczajowy.
      Polecam przeslanie.
      Pozdr
    • Gość: P-77 Re: "Peggy Sue wyszła za mąż" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 18:34
      Trochę rozbawiła mnie, gdy bohaterka daje swemu przyszłemu mężowi piosenkę The
      Beatles jako napisaną przez siebie dla niego. Akcja filmu dzieje się w roku
      1963 a Beatlesi zaistnieli bodaj rok później. Wyobraźcie sobie teraz co dalej -
      Peggy Sue doskonale wiedząc jak będą zmieniać się trendy w muzyce będzie
      kolejno "tworzyć" dla ukochanego nowe kawałki - a to "Satisfaction" a
      to "Stairway To Heaven" albo "Another Brick On The Wall" z powiedzmy rocznym
      wyprzedzeniem. W ten sposób z muzyka - amatora stworzyłaby megagwiazdę a wiele
      karier w muzyce rozrywkowej nigdy by się nie rozwinęło. A biedny mąż bohaterki
      będzie zachodził w głowę skąd u jego żony takie wyczucie powszechnych gustów
      muzycznych.
      Film powstał rok po "Powrocie do przyszłości" i był chyba czymś w rodzaju
      polemiki - u Zemeckisa bohater przenosi się w przeszłość aby zmienić
      rzeczywistość na lepszą u Coppoli bohaterka dzięki ponownemu przeżyciu
      przeszłości uczy się docenić rzeczywistość taka jaka jest.
      Recenzent "GW" napisał kiedyś, że Kathleen Turner ma "prosiaczkowatą" urodę -
      mi sie w tym filmie podobała - widocznie lubię prosiaczki.
Pełna wersja