BAR - zbieranie pieniędzy dla chorego dziecka

24.05.04, 13:41
Strasznie mi żal tego chłopczyka ale mówiąc szczerze szkoda pieniędzy na
zabiegi, które są nieefektywne. Może lepiej je wydać na porządny wózek,
masażystów ..Niech napiszą, co robią
Rozmawiałam z dziesiątkami rodziców. Tymi, którzy chcą jechać do Kijowa,
którzy z niego wrócili... Prosili: "Niech pani zapyta polskich lekarzy, niech
wreszcie wypowiedzą się oficjalnie, co o Kijowie myślą". Bo o tej klinice,
prócz informacji przekazywanych z ust do ust, nic nie wiadomo. Ale polscy
lekarze sami nie wiedzą, co myśleć.
- I to największy problem - mówi Katarzyna Kozłowska ze Stowarzyszenia
Zwalczania Chorób Mięśni. Sama ma chore dziecko. Od lat śledzi fachową prasę.
Jeździ po Europie. Walczy. I jest pewna: - Polskie dzieci służą w Kijowie za
myszki doświadczalne. Tyle, że na całym świecie ludziom, którzy poddają się
doświadczeniom, instytuty płacą. Tu oni muszą płacić.
Prof. Irena Hausmanowa-Petrusewicz: - Kijów? Myślę, że to szarlataństwo.
Chorym dzieciom poświęciłam życie. Chcę im pomóc. Ale nie wiem, co jest w
tych ukraińskich kroplówkach. Dlatego prosiłam Instytut w Kijowie o
informacje. Ale oni nie odpowiadają. Nie publikują prac w prasie fachowej.
Prosiłam nasze Ministerstwo Zdrowia, żeby dowiedzieli się czegoś o tej
klinice. Minęły trzy miesiące, nie ma odpowiedzi.
Pani profesor bierze oddech: - Gdyby było prawdą to, czym ci z Kijowa chwalą
się przed rodzicami chorych, byliby autorami przełomu w medycynie. Bo ta
choroba jest nieuleczalna na całym świecie.
Polscy neurolodzy nie widzieli żadnej karty wypisu z kliniki w Kijowie, nie
przebadali żadnego dziecka, które stamtąd wróciło. Dlaczego?
- Rodzice nas unikają. Może boją się, że będziemy im mieli za złe, że tam
pojechali. Proszę mi wierzyć, nie! Mają do tego prawo. Mamy dla nich podwójne
współczucie. Raz, że spotkała ich dzieci ta straszna choroba. Dwa, że ktoś
wykorzystuje rodzicielską desperację i cierpienie.
Kilka dni temu był w Warszawie kongres neurologów. Na nim profesor Victor
Dubowitz z Londynu, neurologiczna sława. Rozmawiałam z nim. Był wstrząśnięty
tym, co mu opowiedziałam. Jednak on też nic o Kijowie nie wie. Nie zna
profesora ani tamtejszych lekarzy.
- Nigdy nie widziałem tych ludzi. W tym roku na Węgrzech jest organizowany
Międzynarodowy Kongres Neurologiczny, przedstawicieli Ukrainy tam nie będzie -
mówi profesor. Dodaje:
- Na obecnym etapie medycyny najskuteczniejsze metody pomocy chorym na
dystrofię mięśniową typu Duchenne'a to rehabilitacja, sterydy i odpowiednio
stosowany respirator.
Daję profesorowi wydruki z Internetu, tam klinika ma swoją ubogą stronę.
Reklamuje się: leczą starzenie, wątrobę, AIDS, klimakterium, Duchenne'a...
Dziesiątki chorób.
- Niesamowite - profesor jest przerażony.
Profesor Hausmanowa-Petrusewicz: - Włos jeży się na głowie.

.
Pełna wersja