Gość: Duncan
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.05.04, 08:18
"Się stało to co miało się stać" jak śpiwał Kazik Staszewski.
Ale teraz to już wzruszyłem się śmiertelnie przy tej Love Story i tym Happy
Endzie. Najpierw rzewne łzy niewiasty, a potem wraca on, Odys nieśmiertelny,
padają sobie w ramiona, aaaach !!! Jakie to piękne.
Lubiczówna oprócz kwiatów dała mamusi jeszcze jeden prezent - objawienie
swojego kurewstwa w czystej postaci. Skurwiła się na całej linii.
Wszystkie tirówki-autostradówki powinny jej teraz salutować.