Bogowie i potwory ***

IP: *.cyberczad.pl 28.05.04, 16:06
Muszę przyznać iż uwielbiam teksty Konrada J. Zarębskiego. Dlczaczego?
Zawierają często różne fajne lapsusy. W tym mamy - "'Niewidzialny człowiek'
i 'Stary mroczny dom', ale przede wszystkim 'Frankenstein' i 'Narzeczona
Frankensteina', uznane za pierwsze horrory w dziejach kina". To bardzo
intrygujące twierdzenie, każące się nam zastanowić dlaczego "Nosferatu" F.W
Murnau'a, dotąd uznawany za kamień milowy gatunku, przestał być jako takowy
postrzegany.

Warto także dostrzec inną ciekawostkę: "W czasach, kiedy homoseksualizm był
sprawą wstydliwą, a w Hollywood wręcz wyklętą, Whale przyznawał się do tego
otwarcie". W latach trzydziestych zeszłego stulecia, o których mowa,
wyglądało to w jakby inny sposób - co prawda podczas kampanii wyborczej FDR
obiecywano m.in. "moralne odrodzenie narodu", ale już podczas kolejnych
kadencji FDR mało kto sobie akurat z tego cokolwiek robił (owszem wyrażano
się w pozytywnym tonie o ograniczeniach wprowadzonych przez producentów w
przesławnym kodeksie, trudno wszak uznać to za sprawę specjalnie istotną). Co
prawda istniały odpowiednie przepisy, ale za F. D. Roosevelta wielu akurat
hołdowało modzie na kontestowanie przepisów, które im się nie podobały, co
więcej szczyciło się tym.

Co do przyczyn dla których w ostatnich latach swego życia Whale nie kręcił,
to są one inne (z filmowego biznesu wypadło wtedy znacznie więcej
utalentowanych twórców, których "orientacja" była w ogromnej większości
heteroseksualna) - po prostu w latach pięćdziesiątych nastąpiła ogromna
ekspansja telewizji i twórcy filmów podobnych "Waterloo Bridge", bądź "The
Man in the Iron Mask", mieli naprawdę spore problemy. Niejako na dodatek,
pojawiły się filmy Edwarda D. Wooda (juniora), może i niezbyt ambitne, ale
tanie oraz mało pracochłonne w realizacji i produkcji, a to w tamtych czasach
było zaiste niełatwe do przelicytowania.
Pełna wersja