Gość: 3x
IP: 62.233.183.*
06.06.04, 00:46
Obejrzalam sobie program z trezma krytykami filu. Dyskusja dotyczyla filmu
Moora. Pan Widlstein przyszedl z gotowa teza do programu z usilowal jej
dziarsko obronic. Panie Wildstein. Do widzenia. Kochasz USA, podoba Ci sie
wojna w Iraku, nienawidzisz Moora, to chyba pomyliles telewizje. Apeluje do
tv Puls o zdjecie tego pana z ekranu, bo nie ma nic do powiedzenia, poza
gloszeniem wlasnych jedynie slusznych pogladow. Juz to przerabialismy
kilkanascie lat temu. Czytam namietnie Rzepe, ale od dzis pan Wildstein jest
dla mnie scisle okreslonym moralnie i pogladowo czlowiekiem. Nie wierze ani w
jego obiektywizm, ani w wiedze. Porownanie Moora z Riefenstahl bylo chwytem
(nie znosze tego slowa), ale zenujace!