Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2012 - 4 (vol. 21)

02.06.12, 14:08
Wybaczcie moja opieszalosc, ale zaganiana ostatnio jestem okrutnie, i wzielam, i zapomnialam, choc mialam to zrobic wczoraj.
Mimo wszystko i tak Wam zycze wszystkiego najlepszego z okazji wczorajszego Dnia Dziecka i niech nas tv rozpieszcza :)

Ciekawe, jaka bedzie wakacyjna ramowka - czy sie cykl KK w nim utrzyma, czy zrobia przerwe na wakacje? A moze jakies nowe dojda?
Obserwuj wątek
          • barbasia1 Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 17:38
            Dziekuję, nieźle, uśmiałam się z wielu zabanych scen oraz tekstów i dialogów.
            Dwa najlepsze zapamiętałam:

            Harry do czarnoskórej prostytutki, którą zamówił na numerek:
            " Czy ty przynajmniej wiesz, co to jest "czarna dziura" (Harry myśli o zawisku wstępującym przestrzeni kosmicznej).
            "Oczywiscie, codziennie zarabiam nią na życie..." - odpowiada czarnoskóra prostytutka (chyba nie muszę tłumaczyć ;), co ma na myśli czarnoskóra córa Koryntu).

            Czy rozmowa Harrego z przydrodnią siostrą:
            Siostra Harrego: " Nie uznajesz żadnych wartości, całe twoje życie to nihilizm, cynizm,
            sarkazm i orgazm".
            Harry: "We Francji mogłabyś zrobić z tego hasło wyborcze i wygrać."

            Fabuła jest niesłychanie prosta, film opowiada o neurotycznym pisarzu (a do tego lekomanie i dziwkarzu, jak mu wypomina ex-żona, słusznie zresztą ), Harrym, w tej roli oczywiście Woody Allen , który cierpi na kryzys twórczy. Uwiąd twórczy sklania go do autoanalizy i przemyślenia swoich kolejnych nieudanych związków z kobietami, realcji z bliskimi, rodzicami, siostrą, synkiem, otoczeniem, które stanowiły inspirację dla jego twórczości, ktore znalazły się (odpowiedznio przetowrzone w jego ksiażkach) . Pojawiają się więc retrospekcje, w których często prawda miesza się z fikcją literacką, fantazją pisarską, albo fikcja literacka z prawdą Bardzo ciekawy motyw. Żona, kochanka zgłaszały pretensję do Harrego, o to, że opisał je niezgodnie z prawdą, nie tak, jakby chciały, np. wyolbrzymiając jakieś cechy negatywne, albo że wypaplał w książce jakieś tajemnice (że siostra żony była jego kochanką).

            Tak na marginesie, "Przejrzeć Harry'ego" powstał niedługo po skandalu jaki wybuchł, po tym jak się okazało, że Allen ma romans z adoptowaną córką swojej dziewczyny Miii Farrow, która później opisała to wszytstko w swojej autobiograficznej książce (""What Falls Away" 1997).

            Zygmuntowi Kałużyńskiemu nie przypadł do gustu ten film, zarzucał Allenowi, że nie ma w tym filmie wiele do powiedzenia, i, zdaniem ZK, świadomy tego Allen, by się ratować zapełnia pustkę wuglarnością. Rzeczywiście jak Allena, zaskakująco dużo było tu ostrych, czasem na granicy dobrego smaku dialogów, a nawet scen.
            (np., rozmowa z małym synkiem przy przysłuchującej się obok nauczycielce o penisach, o tym , dlazcego ich penisy się różnią (Harry'ego jest oberzezany, malego nie), i że Harry jak był maly to nadał imię swemu peisowi, więc jego syn też wymyśla imię , jakiegoś noblisty czy geniusza, z czego Harry jest niesłychanie zadowolony. Oczywiscie nauczycielka wszytsko donosi matce. Ta później w kłótni wypomina to Harry'emu i wyzywa go od zboczeńców. ;))


            :)
            • siostra.bronte Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 18:00
              Tak, pamiętam złośliwe recenzje po premierze, że to film o obsesji Allena na punkcie seksu oralnego :))
              Faktycznie, jest tu trochę więcej ryzykownego humoru, niż zwykle. Ale w porównaniu z następnymi jego filmami ten jest naprawdę świetny :)
              Genialny koncept z niewyraźnym Robinem Williamsem. I komunikaty w windzie do piekła, choćby ten: "Siódme piętro-media. Niestety, wszystkie miejsca zajęte" :))
              Z rozmowy dwóch starszych pań: "Co się stało? Chyba nic złego nie przytrafiło się twojemu mężowi? Przecież nie żyje od tylu lat" :))
              • barbasia1 Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 06.06.12, 16:24
                > Genialny koncept z niewyraźnym Robinem Williamsem


                Zaprawdę genialny koncept ( scena z niewyraźnym Robinem Williamsem wizualizacją powieści czy opowiadania autorstwa Harry'ego), cały świat widzimy normalnie, tylko on ma zamazane kontury sylwetki, twarzy (bardzo dobrze zresztą technicznie jest to wykonane), więc rodzina, dzieci, żona by móc widzieć go normalnie (i nie dostawać mdłości) musi sprawić sobie okulary.
                Jakże celna i jakże prosta zarazem to metafora. Rozmyty bohater to osoba pozbawiona charakteru, osobowości, nijaka.

                A na czwartym piętrze piekła Harry umieścił krytyków literackich, he,he,
                zaś na samym dole swojego ojca. Na widok ojca Harry oświadcza łaskawie, że dawno mu już wszytskie krzywdy przebaczył i żeby ojca w lepsze miejsce przenieść.

                Te kolejne piętra piekła to zapewne aluzja do Dantego.

                :)
            • siostra.bronte Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 03.06.12, 18:06
              A, zapomniałam o zabawnych aluzjach do Bergmana. Podróż do uniwersytetu i wspominanie całego życia jak w "Tam, gdzie rosną poziomki", bohater nosi nazwisko Block na wzór Antoniusa Blocka, a do jednej z postaci przychodzi śmierć (oczywiście aluzje do "Siódmej pieczęci")
            • grek.grek Re: "Przejrzeć Harry'ego" w Kulturze 04.06.12, 15:53
              hehe,teksty prima sort :]

              zupełnie nic nie pamiętam, jak się okazuje, wyparował mi ten film z pamięci.
              Tym większe dzięki, Barbasiu, za tę recenzyję.
              bedę czekał na powtórkę.

              TVP Kultura na czerwiec ma zresztą same powtórki, "Obsługiwałem angielskiego króla"
              było w ramówce już chyba 76 razy od początku roku. Ile można ? do tego
              powtórki z Kocham KIno [Hańba, Wszystko co kocham], żadnej nowości nie dostrzegłem.
              mam nadzieję, ze mi umknęły ;]
      • maniaczytania KK w czerwcu 02.06.12, 18:07
        z tego, co sie zorientowalam, to w czerwcu i Kocham Kino sie do EURO dopasowuje :)
        "Jeden dzien w Europie", "Hooligans" i "Wojna polsko-ruska" to na pewno bedzie.
        • pepsic Re: KK w czerwcu 02.06.12, 21:46
          W najbliższy czwartek "Serafina" , którą niedawno Grek pochlebnie recenzował, niestety o idiotycznej porze 22:45 - 1.00! Nie trzeba było chwalić dnia przed zachodem słońca;)

          Jak nie przepadam za filmami futbolowymi, "Hooligans" wywiera pozytywne wrażenia, z tym że może lepiej było by nie pokazywać go kibicom podczas EURO?
          • barbasia1 Re: KK w czerwcu 03.06.12, 14:33
            pepsic napisała:

            > W najbliższy czwartek "Serafina" , którą niedawno Grek pochlebnie recenzował, n
            > iestety o idiotycznej porze 22:45 - 1.00!

            I komu znowu przeszkadzała ta świetna pora KK?? Taki piękny, ciekawy film w dodatku premiera w środku nocy! A wcześniej film pokazywany w telewizji już ze 150 razy.
            Może TVPKultura da powtórkę o lepszej porze.
    • grek.grek "Project MOnster"/"Dekalog X" 04.06.12, 13:08
      w piątek "Projekt " MOnster".
      Grupka młodych ludzi chadza sobie nocą po Manhattanie, kiedy nagle zaczyna się potworny rejwach. Okazuje sie, ze Niujork został zaatakowany przez gigantycznego potwora - ni to kosmitę, ni to jakąś mutację Godzilii, w każdym razie - co się później unaoczni : potężne bydlę wygladające do chu...lia nie podobne. Ludzie uciekają, ludzie się kryja, chaos, demolka, wojsko wkracza do akcji, strzelanina, światła to gasną, to się znów zapalają, walą się budynki, pojawiają się śmigłowce wojskowe, w sztabie wojacy opracowują plany ataku... jak to niektórzy mówią : Gargamiedon, panie !. I ta grupa młodziaków przedziera się ulicami, zaułkami, za,dupiami Manhattanu w jakieś bezpieczne miejsce. A potwór w centrum szaleje jak naćpany. A wojsko do niego pruje z karabinów i bomb. I tak w koło Macieja przez dwie godziny.
      Jaki jest tutaj hak ? Taki mianowicie, ze akcja kamerowana jest jakoby przez jednego z tych młodziaków. Patent z "Blair Witch Project", do czego zresztą tytuł nawiązuje. W sumie, dośc ciekawy manewr i udało się stworzyć wrażenie, ze dzieje się ta cała apokaliptyczna akcja rzeczywiście. Sama akcja pozbawiona "momentów", może poza fragmentami, kiedy wreszcie widać bestię, ale nastrój całkiem udatnie wykreowany.

      "Dekalog X".
      Znacie to ? No to posłuchajcie.
      Dwóch braci dziedziczy po zmarłym ojcu bogatą kolekcję znaczkow. Stary zbierał je całe życie, i to tak bardzo zbierał, ze aż był kiepskim ojcem dla nich. Jeden z braci ma rodzinę, żonę, dziecko, drugi jest rockowym wokalistą.

      Początkowo chcą te znaczki sprzedac, zwłaszcza po tym, kiedy rzeczoznawca szacuje ich wartośc na około ćwierć miliarda starych zł. Oczy mają jak talerze, kiedy to słyszą [świetna scena, kiedy gośc przegląda jeden z klaserow i informuje ich "za ten znaczek możecie kupić malucha... a za te dwa - diesla... a za tę serię : spłacić mieszkanie..."]. A kasa by się przydała... Im dlużej jednak siedzą przy tych klaserach, przeglądają zawartośc, poznają historię tych znaczków - tym bardziej nie chcą ich sprzedawac, a przeciwnie : pragną uzupełnić kolekcję, świat znaczków, ich historii, przyjemnośc posiadania i uzupełniania zbioru ojca staje się ważniejza niż pieniądze, które mogliby ubić na sprzedaży. Posuwają się w tym celu nawet do szantażu na pewnym włacicielu antykwariatu, czy czegoś takego, też zapalonym kolekcjonerze, a może tylko gościu, który trzepie kasę na kupowaniu po zaniżonej cenie znaczków od frajerów, co nie wiedzą, ile faktycznie warte jest to, co oddają za bezdurno ?..

      W mieszkaniu ojca, w bloku, instalują kraty, do pilnowania kupują psa wielkości konia, młodszy brat się tam wprowadza. Stoją tak któregoś dnia i starszy nagle mówi " ty wiesz co... przy tych znaczkach, to ja zupełnie zapomniałem o problemach, kłopotach... dziecinne, nie ? no, ale... jakie przyjemne".

      Starszy brat zaniedbuje rodzinę. Młodszy rezygnuje z trasy koncertowej. Nowe hobby ich pochłania.

      Chłopaki się strasznie nakręcają tą wizją kolekcjonerską. Zaginają parol na znaczek pt. różowy austriacki Merkury z 1951 roku. Ojciec bardzo długo i bezskutecznie szukał tego znaczka. DO pełnej serii [zółty, zielony, rózowy] brakuje mu właśnie takiego.

      Kiedy ten właściciel antykwariatu proponuje im transakcję wiązaną, w której oni dostaną rózowego Merkurego, wartego 2 mln starych zł, ale muszą za niego zapłacić... nerką starszego brata - wahają się tylko przez chwilę [starszy chodzi po mieszkaniu "jak to - nerka ? no jak... przecież to kawałek czlowieka... kawałek mnie !", na co młodszy " nerka... nerka... tutaj chodzi o RÓZOWEGO AUSTRIACKIEGO MERKUREGO Z ROKU 1951 !" - do tego stopnia ich wzięło i powykrzywiało]. Właściciel chce tej nerki dla swojej cięzko chorej córki, starszy brat nadaje się z powodu zgodności grup krwi. No i... decyduje się. POddaje się operacji.

      Mlodszy prawie nie wychodzi ze szpitala, wysiadując tam najpierw czekając na wynik zabiegu, a potem kolędując o braterskie zdrowie. No i romansując z pielęgniakami, oczywiście.

      Moment wykorzytuja złodzieje. Palnikiem forsują kraty, pies im nic robi, daje się pogłaskac i zamknąc w łazience. Zabierają całą kolekcję. Starszy brat wychodzi ze szpitala. Młodszy informuje go o zajściu. Kaplica...

      Na pocieszenie zostaje im rózowy austriacki Merkury z 1951 roku.

      POjawia się milicja. Cichaczem starszy próbuje zasugerować prowadzącego dochodzenie, ze to młodszy podpie,przył znaczki, on albo jego koledzy. Młodszy, również na boku, sugeruje gliniarzowi coś odwrotnego : ze to starszy może być zamieszany w całą historię.

      Na ulicy obaj bracia widzą właściciela antykwariatu, razem z jednym z dłużników ojca, i jeszcze jednym typkiem... ci pierwsi dwaj prowadzą na smyczach... identyczne psy jak ten, którego bracia mieli w mieszkaniu i który dal się obłaskawić tajemniczym włamywaczom, jak baranek. Czy to oni zwinęli kolekcję ojca ?

      Koniec końców bracia spotykają się w opustoszałym mieszkaniu starego... młodszy kupił na poczcie kilka znaczków... starszy wyciąga z portfela dokładnie takie same. też je kupił. Kieślowski i jego umiłowanie przypadku :]

      I obaj cieszą się, ze "mają serię".

      świetny scenariusz, jakoś mnie zawsze wkręcają filmy z takimi rzeczami w tle, obrazy, filmy, ksiązki, albo i znaczki, w tle...
      braci zagralli Stuhr [starszego] i Zamachowski, jeszcze chudy [młodszego]. w roli kluczowej jak zawsze wspaniały, a jakże niedoceniony, Henryk Bista.
      X przykazanie, to, przypomnijcie mi ? "nie pożądaj rzeczy bliźniego" ? No to coś by było w tym kierunku ;] Każdy tu czegoś chce od bliźniego, na tyle zeby wyłudzić, okraść, dac się okaleczyć, zaszantażować...do wyboru do koloru. A spiritus movens calej akcj zza grobu staje się ojciec braci, który zostawia im taki kąsek... On sam panował nad swoją pasją. Oni nie umieją sami siebie kontrolowac, sytuacja ich przerasta, trafiaja do młyna własnych pseudoambicji i chwilowego zauroczenia.

      • barbasia1 Re: "Project MOnster"/"Dekalog X" 05.06.12, 15:58
        "Dekalog X", ten ze wszytskich odcinków pamiętam najlepiej. Ale dobrze przypomnieć go sobie znów.

        > Na ulicy obaj bracia widzą właściciela antykwariatu, razem z jednym z dłużników
        > ojca, i jeszcze jednym typkiem... ci pierwsi dwaj prowadzą na smyczach... iden
        > tyczne psy jak ten, którego bracia mieli w mieszkaniu i który dal się obłaskawi
        > ć tajemniczym włamywaczom, jak baranek. Czy to oni zwinęli kolekcję ojca ?

        "Ten fragment filmu, którego nie ma zresztą w scenariuszu , nasuwa przypuszczenie, że bracia jednak wytropią przestępców i odzyskają swoją kolekcję" (! - ja). - pisze Anette Insdorf w książce "Podwójne życie. Powtórne szanse. O filmach Krzystofa Kieślowskiego"

        I jeszcze jeden ciekawy fragment z książki Anette Insdorf, kończący rozdział 4., który w całości poświęcony jest "Dekalogowi".

        "Kieślowski nie lubił, kiedy poszczególne odcinki cyklu traktowano jako ilustrację konkretnego przykaznia. Odzwierciedlalo to jego prywatny stosunek do zasad moralnych zawartych w Księdze Wyjścia 20, 2-17 - biblijny dekalog jest przecież czymś więcej niż sumą poszczególnych przykazań. Każdy z odcinków serialu odwoluje się do kilku z nich jednocześnie, a część 10 podejmuje prawie wszystkie na raz. Życie człowieka jest czymś tak skomplikowanym, że żadne przykaznie nie może istnieć bez odniesienia do pozostałych; tak jak i żaden człowiek nie jest w stanie żyć w całkowitej izolacji. Tych "dziesięć krótkich filmów o moralności i śmierci" nie tyle ilustruje przykazania dekalogu, ile raczej stawia pytania o to, czym on dzisiaj jest. Filmy te skłaniają widza do współczucia i trzeźwości spojrzenia - zarówno wobec bohaterów serialu, jak i w codziennym życiu". "Każdy z nas przestrzega dziesięciu przykazań, traktując je jako rodzaj moralnej bazy - mówił reżyser - i każdy z nas codziennie je łamie. Ale już sama próba ich przestrzegania oznacza sukces. Gdybym miał sformułować przesłanie mojego "Dekalogu" powiedziałbym >>Żyj ostrożnie, miej oczy szeroko otwarte i staraj się nie zadawać bólu<<" (s. 138-139)
        • grek.grek Re: "Project MOnster"/"Dekalog X" 06.06.12, 14:25
          słuszna uwaga [Twoja], dopisując ewentualny ciąg dalszy, po minach z jakimi obserwują
          tę scenę - można faktycznie dojść do wniosku, że pójdą zwęszonym tropem.

          celny fragment, dzięki, rzeczywiście : traktowanie Dekalogu jako całości daje więcej
          możliwości scenariuszom i interpretatorom. Trochę się zasugerowałem numerami :]
    • grek.grek "WBrew regułom [Cider House Rules, The]" via Ct 2 04.06.12, 13:52
      "Wbrew regułom" - z CT 2, z wczoraj.

      ten film może być kiedyś u nas, więc - spojler na własną odpowiedzialnośc :]

      lata 30-te, Hameryka.

      Homer Wells [Tobey Maguire] był podrzutkiem. Wychował się w sierocińco-szpitalo-zakładzie opiekuńczym, pod opieką doktora Larcha [Michael Caine]. DOktor razem z pielęgniarkami tworzy
      dla dzieciaków świetne miejsce, czytają ksiązki,bawią się, rozwijają, a kiedy któryś z nich zostaje adoptowany przez jakichś dobrych ludzi - wieczorem urządzana jest zabawa w sypialni, na cześć tego ktory właśnie odszedł, za pomyślność w nowym zyciu. To samo - kiedy ktos umiera...

      Homer rośnie, a doktor Larch doceniając jego naturalne talenta i zdolnośc do nauki - szkoli go w sztuce medycznej. Dobiegając trzydziestki Homer asystuje Larchowi, jest jegi prawą ręką, i posiada fach lekarski w małym palcu. Dzieciaki go uwielbiają, a on sam ma znakomity kontakt ze wszystkimi. Z Larchem dzielą go tylko poglądy na etykę : doktor nie ma żadnych wątpliwości, kiedy przychodzi mu dokonać aborcji. Robi je regularnie. jego zdaniem "jeśli chcemy wymagac od ludzi odpowiedzialności za dzieci - musimy sprawić zeby te dzieci odpowiedzialnie były na świat sprowadzane" - lepsze, zdaniem Larcha, jest aborcjonowanie niechcianego płodu niż zapełnianie sierocińców, takich jak ten - kolejnymi dzieciakami łaknącymi rodzinnego ciepła, którego być mozę nigdy nie zaznają. Homer ma inny pogląd "Gdyby pana punkt widzenia obowiązywał w świecie, to leżałbym od trzydziestu lat na śmietniku, a nie siedział teraz obok pana, ja też byłem dzieckiem niechcianym, ale jednak urodzonym, bo być moze mojej matce ktoś odmówił aborcji".

      w wieku 30 lat Homer decyduje się ruszyć w świat.
      "żeby sprawdzić, czy potrafi być komuś potrzebny, także poza swoją alma mater".

      Zabiera się z parą, która akurat dokonała wiadomego zabiegu u Larcha [ciąza zagrażała jej życiu] - z Wallym i Candy [Charlize Theron]. Instaluje się na ich farmie, a właściwie farmie rodziców Candy. Mają on wielkie sady pełne jabłoni, zbierają je corocznie. Do pracy przyjeżdza grupa murzyńskich robotników, dowodzona przez niejakiego Rose'a, ktory ma córkę o imieniu... Rose [Rose Rose, niezle nie ?].
      Miły i taktowny Homer dogaduje się oczywiście ze wszystkimi, i każdy go lubi.

      Wally jest porucznikiem wojska. Zostaje powołany na front, na wojnę. KIedy wyjeżdza Candy powiada "Długo nie będę umiała być sama"... No i nie umie, coraz bardziej zbliża się do Homera - wychodzą do kina, albo jada do kina samochodowego [które stoi puste], rozmawiają, łazą razem itd. - wychodzi z tego romans.

      Homer przypatruje się ludziom i swiatu... Widzi np. że Murzyni, zakwaterowani w domku dla robotników, ani myślą czytać regulamin, który wisi na ścianie... Jest też swiadkiem, jak pan Rose, zwykle miły i uprzejmy, bierze za twarz niesubordynowanego pracownika ze swojej grupy... Cały czas konfrontuje swoją wiedzę o życiu z postawami które widzi dookoła.

      Tymczasem zaś Larch pisuje do Homera listy. Homer mu odpowiada. Larch załatwia mu lewe papiery lekarskie. Homer nie ma szkół, ale przecież Larch go nauczył wszystkiego i Homer umie więcej niż przeciętny konował. Papierek to tylko formalność, a że lewy... I pisze do Homera " twoim powołaniem jest leczyć, jesteś lekarzem". Ale Homer nie ma zamiaru wracać, dobrze mu na farmie. Do tego stopnia, ze sądząc z listów, Larch powiada do pielętniarki "świat go nam zabrał". Motywacją Larcha do uczynienia Homera swoim następcą, poza światopoglądem, jest własna, postępująca choroba. Nie waha się wykołować dośc groteskowej Rady Lekarskiej - przedstwia Homera jako wybitnego lekarza, ktory wyjechał do Indii, ale niebawem wraca. Podsuwa im te fałszywe papiery o skończonych przez HOmera szkołach i praktykach - żeby załatwić mu prawo legalnego wykonywania zawodu i posadę, ktorą Larch wkrótce zwolni swoją śmiercią.

      Z frontu przychodza hiobowe wieści : Wallty został cięzko ranny, i jest sparaliżowany od pasa w dół. Załamuje to Candy, która ma chyba sugestię, żeby Homer z nią uciekł. To reakcja na świadomośc, ze będzie musiała zajmować się sparaliżowanym narzeczonym do końca swoich dni.
      HOmer uświadamia jej jednak, ze "teraz on ciebie będzie potrzebował, ja ci zaś do niczego się nie przydam". I Candy akceptuje swoją przyszlość. Nie ma wyjścia.

      W tym samym czasie Homer odkrywa, ze Rose Rose, córka Rose'a, jest w ciązy. Ojcem zaś jest... sam pan Rose. Homer oferuje dziewczynie pomoc, czytaj : aborcję. I robi to jakoś tak naturalnie, rozumiejąc że ona nie chce tego dziecka, a do tego dziecko to jest owocem patologicznego pożądania. Rose się wymiguje, aż.. w końcu się zgadza, pan Rose także - uprzednio zdrowo ochrzaniony przez Homera - dowiadując się, ze Homer ma kumację w fachu lekarskim.

      Zabieg przebiega bez komplikacji. Kilka dni później... Rose Rose najpierw traktuje ojca nożem, a potem ucieka. NIe wraca już. "POradzi sobie", mówi Homer do Candy. Pan Rose umiera, ale zanim wyzionie ducha prosi, zeby policji powiedzieć, ze sam się zabił nożem z żalu po odejściu córki. Jedyna to ekspiacja na jaką może się zdobyć.

      a w międzyczasie, Murzyni proszą Homera, zeby odczytał ten regulamin ze ściany. I stoi tam, zeby "nie palić w łóżkach", i 4 punkty o tym samym "nie chodzić na strych, na siano". Pan Rose mowi do Homera : "to nie są nasze reguły, my sami stanowimy dla siebie prawa" i każe Homerowi zdjąć te kartkę i spalić ją w piecu. TO wazna dla niego lekcja : nie ma utartych zasad, one sie wykuwają, w zależności od sytuacji, nie można nigdy niczego założyć z góry, trzeba reagować i wybierać najlepsze, optymalne, w danej sytuacji rozwiązanie.

      Doktor Larch umiera. Właściciwie dokonuje samoeutanazji. HOmer wraca do sierocińca, przejmuje obowiązki naczelnego lekarza i opiekuna dzieci, a one witaja go z radością. Wraca wieczorne czytania "Davida COpperfielda", są pożegnania zmarłychlub adoptowanych, zabawy i rozmowy, a HOmer akceptuje swoje powołanie. JUz wie coś o świecie, o zasadach, o życiu. Był, poczuł się potrzebny, zrozumiał że doktor Larch miał racvję - i co do niego,i co do etyki. Wraca więc pogodny i wie, co ma robić dalej. Kim być. Po co i dla kogo. Jest lekarzem, i jesli będzie musiał zrobić aborcję, to ją zrobi. Nie dla zasady, ale aby pomóc w potrzebie.

      dośc kameralne, dobra obsada, Theron ufryzowana na lata 30-te, Tobey Maquire jak zawsze cherubinek, no Michael Caine, w roli oskarowej humanisty, liberała i mentora o dobrym sercu i zdolności do niezłych kombinacji z lekarskimi dyplomami. A zrobił to Lasse Hallstroem, czyli gośc od "Czekolady" i "Gilberta Grape'a". i jego styl jest rozpoznawalny, ten sam rodzaj opowieści o docieraniu do wnętrza siebie, z udziałem postaci które motywują i inspirują decyzje ostateczne głównego bohatera, no i z motywem kulminacuyjnego punktu historii, w ktorym bohater poszukujący swojego miejsca w świecie przyjmuje odpowiedzialnośc za siebie i innych i zostaje tam gdzie najlepiej - w domu :]
    • grek.grek "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 04.06.12, 16:06
      "Zły porucznik" POlsat daje go o 22:00.
      jest to remake klasycznego oryginału Abla Ferrary z zawodową
      rolą Keitela.
      Tutaj porucznika gra Cage, a reżyseruje Herzog.
      i kobiety : Eva Mendes, czyli ta piękna i Fairuza Balk, czyli ta interesująca.
      no i sama postać tytułowa.
      u Ferrary był to gliniarz, skończony ćpun, hazardzista, alkoholik, który dostaje
      do poprowadzenia śledztwo w sprawie gwałtu na młodej zakonnicy. No i poznanie
      tejjże zakonnicy, jej postawa staje się dla niego szansa na nawrócenie i ludzki
      gest, w nadziei na zbawienie, zwlazcza w obliczu spodziewanego zakończenia.
      Film ocierający się o perfekcję, cięzki od brudu, lepki, doskwierający.

      jestem ciekaw, jak wygląda ten remake, bo z trudem sobie wyobrażam, ze może
      być lepszy. Musi więc być jakiś inny.

      A przedtem "John Rambo" - hehe, czyli "Rambo 4" ;] "Pierwsza krew", na
      literakim pierwowzorze oparta miała podtekst, była świetnym filmem o rozpaczy
      weterana wojennego, który wraca do domu i spotyka upokorzenie, osamotnienie
      i beznadzieję. Plus kawał dobrej sensacyjnej akcji. W książce Rambo umiera, ale
      w filmie zostawili go przy życiu. Tylko po to, żeby dokręcić dwie części, w których
      zamienia się on w herosa i odbywa misje do Wietnamu i Afganistanu, gdzie
      daje lupnia radzieckim komandosom. Zrobiono w poczciwego Rambo ikonę wyścigu
      zbrojeń i pogromcę reaganowskiego Imperium Zła. Są to słabe filmy, bez drugiego
      dna, toporne. "John Rambo" pewnie lepszy nie będzie, chociaż... jak spróbujecie, to
      napiszcie, co i jak, ja chyba się nie złakomię ;]

      TVp Kultura - "Czarna Wenus".
      recenzowaliśmy :]
      warto, kto nie widział. Cięzki kaliber. Postawa samej bohaterki - interesująca, czy
      jest ona tutaj do końca ofiarą ?
      • barbasia1 Re: "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 05.06.12, 16:42
        > "Zły porucznik" POlsat daje go o 22:00.

        I jak wypadł remake "Złego porucznika" z Nicholasem Cagem? Rzuciłam okiem na fragment, po tym przeczytałam Twój post i pozostałe (a potem szybko odleciałam ...). W remaku, jak zdążyłam się zorientować śledztwo dotyczyło wykrycia zabójców rodziny czarnoskórych Afroamerykanów?, emigrantów z Afryki? Wybitny ten film, jak można się było spodziewać nie jest, niczym specjalnym ten film się nie wyróżniał, mam wrażenie, a zxłych, zdeprawowanych gliniarzy, działających na granicy prawa już na pęczki widzieliśmy.

        Cage oczywiście znów mi się spodobał, zdołał przewyciężyć swój natrulanie zbolały wyraz twarzy (znak firmowy ) i wykrzesać siebie złooo! ;)

        "Czarna Wenus" żal, z enie widziałam, cóż innym razem, dobrze, że chociaż mamy ją w naszym archiuwm.
        • grek.grek Re: "Zły porucznik"/"John Rambo"/"Czarna Wenus" 06.06.12, 14:33
          Jeszcze nie wiem, Barbasiu :]
          wczoraj go nagrałem, mam nadzieję obejrzeć jak najwcześniej.
          Oczywiście, napiszę co i jak, kiedy tylko temu sprostam.

          Oryginalny "POrucznik" jest już kultowy, niepodrabialny; tym
          bardziej jestem ciekaw tej wersji, korzystającej z tytułu pierwowzoru, co
          albo jest dobrym żartem, albo przejawem nonszalancji, albo dobrą
          prowokacją :]

          yes, Wenus w zasobach istnieje.
          Ale, tak mi sie wydaje, nie poruszyliśmy chyba wtedy wątku jej własnej
          odpowedzialności za swój los. Bo, jak teraz wspominam, ona godziła się
          na pewne zabiegi promocyjne, sposób sprzedawania jej wizerunku, robienie
          z niej dzikuski, którą nie była, godziła się na udział w pewnym przedstawieniu,
          które później zupełnie wypadło z umownej konwencji, za sprawą publiczności,
          ktra nie chciała tego postrzegać w taki sposób, zaś sama Saartje - z
          performerki, za jaką chciała siebie uważać, wpadła w rolę ofiary sensatów i
          degeneratów.

          Mam nadzieję, ze jeszcze kiedyś wrócimy do tego filmu.
          Może uda Ci się powtórkę zobaczyć ?
          [na pewno Tvp Kultura jeszcze kilka zaaplikuje ;)]
    • grek.grek Co na dziś ?.. 05.06.12, 14:41
      TVP2 puszcza dziś ten dokument BBC "Stadiony nienawiści", co to tyle zamieszania
      narobił w ostatnich dniach. 22:55.
      jakkolwiek, nie wiem jak Wam, ale mnie sie wydaje, ze to nie tyle ten film był
      powodem burzy w szklance wody, a komentarz brytyjskiego piłkarza, ktory
      z powodu scen obejrzanych w tym materiale zawezwał kibiców angielskich do
      pozostania w domach i wydania pieniędzy w rodzimych pubach, zamiast we
      wrażych polskich miastach ziejących smiercią i terrorem ;] Szkoda, ze nikt nie
      zapytał o zdanie nt. poziomu ksenofobii w Polsce angielskich turystów, którzy od
      paru lat swoimi niewybrednymi zabawami i hałaśliwą natarczywością zatruwają życie Krakusom.

      do tego "Ferdydurke" Skolimowskiego [20:00 w TVP Historia], "Przebacz" - też polski - w TVp Kult. [00:20].

      poza tym, krucafaks, coś cienko śpiewają telewizornie dzisiaj.

      Wszędzie słychać... słyszycie ?.. tik tak tik tak... To odliczanie do meczu z Grecją, hehe. Boję się otwierać lodówkę, zeby stamtąd nie wyskoczył jakiś piłkarski kibic, znawca, albo komentator, albo jeszcze ktoś. Piłkarz co jest Niemcem, ale miał ciotkę matki wujka - Polkę , nauczył się mówić "dzień dobry" - hurra !. Piłkarz, co jest Francuzem poznał słowa polskiego hymnu, a nawet zaśpiewał - wydarzenie dnia. Piłkarza Kowalskiego zabolała noga i nie spał w nocy - naród się martwi, co z Kowalskim ?!!

      Zabawna jest te szajba, nie ? ;]

      • barbasia1 Re: Co na dziś ?.. 05.06.12, 17:16
        Masz rację. ale oburzyło też to, ze film pokaznay został w brytyjskiej telewizji w porze największej oglądalności.

        Mam wiele wyrozumiałości dla zdrowych ludzkich szajb! :)
        • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 06.06.12, 14:38
          Prawda to.
          nie wiem, czy oglądałas wczoraj ?

          Po filmie zasiadła piątka w skladzie : dziennikarz TVP/prowadzący, były prezes PZPN, socjolog, pańcio z organizacji monitorującej zachowania ksenofobiczno-rasistowskie na stadionach
          plus wiceministra sportu i przez 40 minut przekonywali, jak "Polskę skrzywdzono", jak sami
          Anglicy powinni posypać głowy popiołem, jaka "piękna nasza POlska cała" i jaką superimprezą
          będzie Euro :] Ilez w tym było entuzjazmu.

          Czy to nie jest najczęściej tak, ze atak obcych integruje społeczność ? ;]
          MOże materiał BBC taką właśnie rolę integrującą spełnił/spelnia/spełni ?
          • barbasia1 Re: Co na dziś ?.. 06.06.12, 15:27
            Miałam awarię komputera domowego, z którą usiłowałam sobie poradzić samodzielnie ;) instruowana przez telefon, tak zeszło to naprawianie do 23.00, więc dopiero od połowy oglądałam dokument, kiedy to straszono, przyznam skutecznie, zachowaniem pseudokibiców na Ukrainie, którzy podczas meczu pobili i przegonili spokojnie kibicujących ich drużynie skośnookich chłopaków na co nikt z ochrony nie zareagował.

            Słuchałam tej rozmowy. Z drugiej strony na naszą korzyść przemawiała statyska, o ile dobrze zapamiętałam, na ok. 2000 (popraw mnie jeśli się mylę) meczów (albo ogólnie imprez sportowych ) zgłoszono 20 incydentów z udziałem kiboli, mówiła wiceministra. Z kolei Angloe goszczący w naszym pięknym kraju w ostanim roku (ostatnich latach?) nie zgłosili ani jednej napaści na tle rasistowskim czy narodowościowym. Ufff.

            Masz rację. I myślę, że organizatorzy i u nas i na Ukraninie za punkt honoru wezmą sobie bezpieczeństwo na stadionach i ochronę kibicow zagranicznych, szceólnie teraz po tym materiale BBC.

            :)


              • barbasia1 Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 15:08
                > o kurdesz... mam nadzieję, ze działa teraz bez zarzutu ? :]
                Częściwo, na innym dysku latam. W sobotę powinno już wszytsko działać bez zarzutu.


                > yes, miejmy nadzieję, ze demonstranci w obronie Tv Trwam nie
                > zmalują jakiegoś numeru ;]]

                He,he! Dla swego własnego dobra nie powinni ryzkować demonstaracjami zakłócajacymi Euro. ;)))
                • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 16:07
                  spryciara z Ciebie :] ja bym siadł i się poddał... az do naprawienia definitywnego, heh.

                  hehe, a do tego miesięcznicę smoleńską będą mieli.
                  swoją drogą, jakby tam zablokowali kiboli, to byśmy mieli piękne widowisko :
                  mohery naparzający się z kibolami, biali na czerwonych albo na odwrót ;]]
                  haha, to by przebiło wszystkie piłkarskie wyczyny zawodników, nie ?

          • pepsic Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 20:26
            Oglądałam, zgadzam się z gośćmi w studiu, dokument tendencyjny i zmanipulowany, a gostek z BBC z księżyca spadł.
            Ja nawet wiecej, poczułam ulgę, że nareszcie nikt się z nikim nie kłóci:)
            • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 08.06.12, 12:46
              a ja przeciwnie do Ciebie :]
              liczyłem, że ktoś powie, iż lata pobłażania kibolstwu nareszcie odbiły nam się
              nieprzyjemną czkawką.

              zresztą, jak donoszą media krakowscy kibole powitali czarnoskórych piłkarzy
              holenderskim buczeniem i odgłosami naśladującymi małpy. Zaczyna się :]
              • pepsic Re: Co na dziś ?.. 08.06.12, 16:10
                Za to jednego traktuje się szczególnie, bo jako wroga publicznego nr 1, wobec którego stosuje się metody, jakich nie powstydziłoby się państwo totalitarne: prowokacje, bezpodstawne oskarżenia o bandytyzm i przewodzenie bojówkom, wrobienie w kradzież klapek i ręcznika (2 lata wiezienia w zawieszeniu na 5! ). Teraz jeszcze dalej sie posunięto, oskarżają o dilerkę poprzez.... świadka koronnego.

                Ps. Jak sie stawia na wychowanie bezideowe, przyzwala na znieważanie ludzi modlących się, na stawianie krzyża z puszek od piwa i sikanie , to potem sa efekty.
                • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 08.06.12, 17:21
                  to ten zapiewajło, który po śmierci jednego z właścicieli Legii zaordynował
                  pieść "Jeszcze jeden !" ? :] wiesz, ja nie mam nic przeciwko kibolom, którzy
                  umawiają się pod lasem i piorą się do upadlego. Rozrywka jak każda inna.
                  Nikomu nie szkodzą. Niech sie nawet wyślą nawzajem na łono Abrahama.
                  Nic komu do tego.

                  Ale nie mam specjalnej atencji dla kibola, który bije piłkarza albo uważa
                  klub za swoją własność, mimo ktoś inny pakuje w to miliony, a on sam
                  za swoje pieniądze z dilerki mógłby, co najwyżej, kupić worki do koszów
                  na śmieci na stadionie.

                  Szkodnik :]

                  Wg mnie, to nie jest kwestia wychowania "bezideowego", sądze że jest to
                  pokłosie nachalnego katolicyzmu w Polsce. KOściół przegapił moment, w
                  którym dorosło pokolenie, które reaguje alergicznie na wszędobylskośc
                  katolickiej symboliki. Kościół nie jest już bezkarny w Polsce. Syfon ma
                  swojego MIętusa.

                  A ten krzyż na Krakowskim... naprawde, nie raziło Cię to, ze ludzie zamiast
                  pozwolić zanieśc ten krzyż do kościoła i tam w ciszy i skupieniu modlić się
                  choćby i 24 godziny na dobę trwali uparcie w miejscu publicznym, z któreego,
                  tak po prawdzie, powinni zostać usunięci w ciągu godziny ? I nie raziło Cie, ze
                  to była polityczna hucpa ?

                  Ci młodzi z drugiej strony barykady zareagowali, po prostu, na bezsilnośc
                  władzy wobec grupki prowodyrów, którzy mimo próśb i gestów ani myśleli
                  dostosować się do panującego prawa i dobrego obyczaju. Chcieli być na widoku.
                  W telewizji. Tak jak ci, co tańczą z gwiazdami. W domu to tylko szarość,
                  emerytura i wysiadywanie przy napoduszkowanym oknie. A tam... wielki świat.
                  Biedni, zmanipulowani starsi ludzie i kilku młodszych, jak ten niespełniony
                  aktor tak chętnie pozujący do kamery. To był, wg mnie, dośc przykry widok.

                  Mnie tych ludzi było szkoda, nie z powodu tego, ze ktoś tam im powiedział
                  brzydkie słowo, mnie było szkoda ich marnego życia, od którego tak zaciekle
                  próbowali uciec.
                  • pepsic Re: Co na dziś ?.. 09.06.12, 12:38
                    Skoro jest szkodnikiem, jak piszesz, jeśli podpada pod kk, to niech za to odpowiada, , a nie za wydumane i sprowokowane przestępstwa. Prawda jest taka, metodami niegodnymi demokratycznego państwa gnoją chłopaka za dwa bolesne hasła antyrządowe. Jakbyś przeczytał list zdeterminowanego ojca b. dziennikarza GW do b. kolegi Michnika, może spojrzałbyś z innej perspektywy.

                    Wczorajszy gest Tytonia chwilę przez obroną rzutu karnego na oczach milionów widzów również odczytujesz jako "nachalny katolicyzmu" ? Poza tym od kiedy w kościele naucza sie czegoś złego, nie wspominając o najdoskonalszym z kodeksów moralnych, jakim jest dekalog. Hołota pod pałacem zareagowała pogardą, bo tak ich wydedukowano i szczuto w zaprzyjaźnionych mediach, tych samych, które wczoraj ambarasowały się okrzykami chuligańsko-rasisowskimi (oj nie posłuchali apelu zadowolonego z diety posła Godsona), a dzisiajnawet się nie zająknięto o brutalnym pobiciu przez Rosjan stewardów UEFA w we Wrocławiu, a przecież pan premier zaręczał, że to spokojne baranki, dawać im zgodę na przejście Warszawa.

                    Po śmierci Diany pod pałacem Buckingham przez trzy lata przynoszono kwiaty i zapalono znicze, nikomu to nie przeszkadzało. Widać ludzie, których tak nisko cenisz, moim zdaniem niesprawiedliwie, mieli taka potrzebę, że chcieli uszanować pamięć zmarłego prezydenta w miejscu urzędowania, na co dzielna władza nie pozwoliła, płonące znicze łopatami kazała zgarniać na pakę. Nawet ci, niekoniecznie kochający PIS mówili, że ta nadgorliwość była niepotrzebna .

                    Jak inni skandowali "jeszcze jeden" to było fajnie i takie cool:( Prawda?
                    • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 09.06.12, 13:32
                      wiesz, za pobicie piłkarza mógłby dostać 5 lat bezwzględnego, za klapki dostanie pewnie rok w zawieszeniu.

                      nie, Tytoń sam sobie rzepkę skrobie. Nachalnym katolicyzmem nazywam np. lekcje religii w szkole, modlitwę poslów do papieskiego krzesła w Sejmie albo liczne ustawy poprowadzone podług katolickiej moralności, a nie świeckiego zdrowego rozsądku, których obowiązywanie prowadzi wyłącznie do hipokryzji.

                      wiesz, ci ludzie, ta 'holota" miała po prostu dośc bezczynności władzy i
                      pocvzucia bezkarności tzw. obrońców krzyża. I wiesz co, mieli dość absurdu
                      jakiego byliśmy wszyscy świadkami przez długi czas.
                      To była reakcja na abdykację Kościoła, tchórzostwo państwa i panoszenie się
                      grupki ludzi, którzy postanowili całej reszcie zagrać na nosie, z powodu... właśnie
                      - z powodu przekonania,z e jesli staną pod krzyżem, to im nic nie może grozić,
                      bo przecież Polak ugnie się "pod tym znakiem". A tutaj - ani trochę Polak się
                      nie ugiął, a krzyż ich nie ochronił przed otrzymaniem porcji wiedzy o świecie, który
                      już dawno przestali rozumieć, mniej więcej od wtedy, kiedy przestali w nim
                      uczestniczyć.

                      wiesz, Pepsic, tytuł prezydenta jest przechodni.
                      tytuł księznej Wallii - nie.
                      Pałac Prezydencki to miejsce pracy, a Pałac Buckingham niekoniecznie, bo
                      księzna Walii, to nie jest posada urzędnicza/
                      Poza tym, ja nie pamiętam, zeby pod Pałacem Buckingham
                      stawiano krzyże i odprawiano pod nim pochody z ogniem :]

                      powiedz sama, co nalezało z tymi zniczami zrobić ?
                      zostawić je, zeby tak stały ludziom pod nogami ?
                      Ile by tak miały stac ?
                      Rok żałobny ?




                      • pepsic Re: Co na dziś ?.. 09.06.12, 20:27
                        Właśnie o to chodzi, dlaczego nie jest sądzony za pobicie, jakiego sie dopuścił wg Ciebie a za klapki? A propos, wyrok za klapki zapadł: 2 lata więzienia, 5 lat w zawiasach (nie czytałeś uważnie). Teraz siedzi za rzekome narkotyki na tle bladych dowodów.

                        Ta zgraja, której tak bronisz zachowywała sie jak bydło, obrażała pamięć zmarłych, kpiła z wiary i religii pogardliwie obrzucając obelgami broniących krzyża. Sugerujesz, że kościół ich do tego namówił? Grek, ich kto inny skrzyknął. Jeśli za idola nr 1 młodzież uważa pierwszego celebrytę w kraju, który na publicznej antenie wyśmiewa sie z narodowości ciemnoskórego urzędnika (Hindus i Murzyn dla niego to samo, ważne że można sie pośmiać czyims kosztem), to czemu się dziwić kibolom, czy hołocie spod pałacu? Mało, nikt w mediach poczynać rasistowskich znanego włazidupa nie potępia. Paski nie pulsują, pracodawca milczy, zdaje się, nawet wzmianki nie było. Może dlatego, że obrażono człowieka z PiS?

                        Myślę, że mógłbyś złagodzić zdanie po obejrzeniu filmu dokumentalnego E.Stankiewicz "Krzyż". Ja nie znam, ale czytałam, co nieco. Tego, że puści publiczna, nie ma co marzyć.

                        Chodziło o płonące jeszcze znicze usuwane przy II rocznicy. Widziałam na filmiku.

                        Zarówno w przypadku księżnej Walii, jak i prezydenta powinna sie tak samo liczyć wola ludu.

                        • grek.grek Re: Co na dziś ?.. 10.06.12, 14:15
                          no właśnie, mnie to wygląda na pobłażliwość wręcz :]

                          wiesz, nie bronię "zgraji", ale wiem skąd się wzięła.
                          za długo w Polsce Syfon nie miał konkurencji w postaci
                          Miętusa, a robił dokładnie wszystko, zeby takową wyhodowac
                          wreszcie. I dopiero teraz jest równowaga.

                          ja nie jestem po żadnej ze stron, i nie dlatego, ze tak
                          mi wygodniej, ale dlatego, ze ani z chamstwem ani z głupotą
                          się nie utożsamiać. jestem za mądrym ateizmem i za mądrą
                          religijnością. u nas to będzie możliwe za jakieś 15 lat.
                          teraz jest moment przebudzenia, moment wyrównywania
                          sił, moment powstania przeciwwagi dla dominanty. Dlatego
                          jest tak głośno, ostro i momentami bezceremonialnie. To
                          naturalny efekt zbyt długiego i natarczywego katolickiego
                          zamordyzmu w Polsce. trudno sie otrząsnąc z tego grzecznie.
                          zapewne, to razi, ale wg mnie jest to nieuniknione następstwo,
                          treśc i forma też, wieloletniego podporządkowania pewnym
                          tabu społeczno-światopoglądowym i określonej symbolice.

                          być może kiedyś zobaczę ten film.
                          chętnie sięgam po obraz i racje z obu stron.


        • pepsic Re: Co na dziś ?.. 07.06.12, 20:20
          Mi specjalnie nie przeszkadza, aczkolwiek mogę tylko żałować, ze takiego entuzjazmu patriotycznego nie widać przy świętach państwowych. I wołałabym, aby flagi powiewały bez tyskiego logo.

          Ps. Strasznie dużo dyplomatołków się namnożyło, i admirałów;)
    • grek.grek "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojlery] 07.06.12, 14:26
      oglądaliście ? :]
      ja się kapnąłem dopiero w nocy, haha, więc jeszcze chwyciłem powtórkę [1:45, wcześniej leciał o 21:40 chyba].

      świeży film, stosunkowo.

      Rzecz o kibolach małego klubu z entej ligi. Trzydziecha na karku, a oni ciągle dopingują, szarpią się i ganiają z kibolami przeciwnych ekip, a szczytem powodzenia życiowego jest dla nich ograbienie przeciwnych kiboli z ich szalików w klubowych barwach. Utrata własnych barw równa się klęsce i rozpaczy. Kibole, po prostu. Ale kibole nie jacyś ponurzy i drętwi, albo chamscy do sześcianu, jak w telewizorni. Kibole raczej pastelowi, momentami nawet sympatyczni, zaopatrzeni w twarze rześkich chłopaków z włosami [który szanujący się kibol przez duze K męczy się nad postawieniem włosów w irokeza, no sami powiedzcie...], i uzupełnieni atrakcyjną wizualnie koleżanką, robiącą wszelako wszystko, zeby zaznaczyć swój para-męski pierwiastek charakteru.

      Kibole z dziada pradziadza, na ojcowskim mleku kibolstwem karmieni.
      I nagle jednemu z nich rodzi się syn. Chłopak jest tak zaaferowany meczem, że nawet nie odbiera wiadomości, iż w szpitalu żona wykluwa pisklaka. Nawet ojciec, który go całą kibolską manią zaraził, nie rozumie jego zachowania.

      Dla teściowej już jest łajzą i zerem, bo z niego gołod,upiec i wstyd że córka z takim leserem sie zadaje i nawet dziecko z nim płodzi.
      Problem się pogłębia, kiedy chłopak, Oskar, traci dotyczczasowe źródło utrzymania.
      Ma wypadek i auto, którym jeździ handlować dewocjonaliami, ląduje w wodzie.
      Na dno idzie bryka razem z towarem. MOże oczywiście dorobić jeżdząc razem z ojcem
      na taksie, ale to nie są pieniądze, za które mógłby zyskać respekt zrzędliwej mamusi,
      a dziecko mogło zabeczeć radośnie patrząc w przyszłośc, ze o żonie nie wspomnę.

      Dziewczynie, Basi, też się sprawy sypią. Do tej pory zarabiała jako... organistka w kościele :]
      Ale się ksiądz-dobrodziej zwiedział i jej chuligańskich wyczynach i wymawia jej wynajmowany
      dotąd pokój.

      A do tego ich ukochani Czarni spadają z ligi, wycofują się donatorzy i klub traci płynnośc
      finansową, ergo : zbliża się do rozwiązania i zaprzestania istnienia.

      Tak sie składa, ze znienawidzeni rywale zza miedzy dostają nowe życie. Czyli, bogatego sponsora. Sponsoruje go biznesmen milioner. I ten biznesmen sklada ofertę Oskarowi, żeby zorganizował jego drużynie doping. Za pieniądze. Godziwe. Oskar ma dylemat : zdradzić barwy
      umierającego klubu, wypiąc się na tradycje ojców i dziadów, i zostać wodzirejem znienawidzonych rywali, pompowanych kasą, ALE zarobić i ustawić się finansowo CZY też zostać wiernym ojcom, dziadom i sztandarom, ale nadal klepać biedę ? Cięzka sprawa.

      Dla Basi - nie. Ona porzuca Czarnych łatwo i zostaje zatrudniona przez biznesmena, i zyskuje sympatię jego asystentki, która załatwia jej porządne mieszkanie. Nikt jej jednak nie słucha i wynajęci "kibole" ani myślą trenować przyśpiewki i machania flagami.

      ... rusza to wszystko z kopyta dopiero, kiedy Oskar decyduje się przyjąc posadę, bierze za twarz całe towarzystwo i razem z Basią doprowadzają do tego, że klub biznesmena ma doping jak cholera. Prywatnie zaś, po latach koleżeństwa, zbliżają sie do siebie, kiedy teściowa z dziewczyną wystawiają Oskarowi walizki za drzwi. Zbliżają się - z seksem włącznie. Dziewczyna Oskara nawet pieniędzy nie chce od niego, nie umie mu wybaczyć, ze jest taki nieodpowiedzialny, ze nie chce zerwać ze swoim dotychczasowym życiem.

      Ceną za dobrą pensję jest także utrata szacunku u przyjaciół [w przypadku Oskara - także u brata młodszego] oraz etykietka sprzedawczyka. A za to jest kara - Basię, jej dawni kompani, z bratem Oskara - Mariuszem na czele [jej dawnym chłopakiem] porywają, robią jej gołe zdjęcia, i każa sie wycofać z pomagania rywalowi, bo inaczej zdjęcia te powędrują do netu.

      A wszystko to dlatego, że zbliża się mecz pomiędzy starym klubem Oskara i nowym jego klubem.

      DO akcji wkracza obrotna asystentka pana biznesmena, wsiada w taksówkę prowadzoną przez Mariusza, każe się wieźc do lasu, a tam czekają ochroniarze z firmy biznesmena i robią Mariuszowi kompromitujące zdjęcia i grożą ujawieniem, jesli pojawi się na stadionie, zeby dopingować - teraz Mariusz ma problem : na ile wycenia swa miłośc dla klubu : czy postawi na szali swoje dobre imię ?

      No i stawia. Przychodzi kibicować. Dyrygują przeciwnymi grupami kiboli i rzucają sobie w twarz kolejne chamskie przyśpiewki :]

      A potem robi się bijatyka i Oskar ląduje w szpitalu. Tam się dowiaduje, ze dziewczyna, z ich wspólnym dzieckiem, chce go opuścić i wyjechać za pracę do obcego miasta. No to Oskar z kołnierzem ortopedycznym na szyi goni autobus, z ojcem za kierownicą, i zatrzymuje go w szczerym polu. Jak myślicie, czy jego dziewczyna moze go opuścić ? :]

      Oskar przeleci się z gołym tylkiem przez miasto w ramach ekspiacji za swoje zdradzeckie wyczyny, a potem ostatecznie zrezygnuje z posady u biznesmena, będzie prowadzal syna na mecze, sektor kibolski zmieni na sektor spokojnych "pikników'. Basia wyjedzie [jakie proste rozwiązanie kwestii dopiero co kiełkującego romansu, prawdaż ?].

      ot, i tyle. Miało być polskie "HOoligans", a wyszła opowiastka o przejściu w dorosłość, złożeniu ofiary kulturowej i rodzinnej presj - i z chłopca przejściu w stan tzw. męskiej społecznej odpowiedzialności, czyli w stagnację, statycznośc i atrofię emocjonalną :] A że w środowisku kibiców... Przy okazji można było umieścić w filmie parę perełek, jak epizod z Grabowskim, w roli bluzgającego "piknika" :] Albo scena podczas meczu, kiedy grupy kibiców obrzucaja się rymowanymi oblegami, co biznesmen kwituje tekstem "no to... taki kącik poezji nam się
      zrobił".

      Pastelowo wyszło. Miało być sympatycznie, a nie przerażająco i było. Życiow dylematy bohaterów oddane w sposób mało wciągający. Ja się nie dałem wrobić. MOże aktorzy mnie nie przekonali, moze te wątki po prostu nie miały siły przebicia, może cała konwencja łotrzykowsko-kumplowskiej opowieści mnie nie wkręciła. Nie wnikam. Nie zadziałało. Mieć czy być ? Można próbować znajdować najzacniejsze odwołania dla zdefiniowania tych problemów, przed którymi stają bohaterowie, ale sztuka filmowa na tym chyba polega, ze umie je przedstawiac w sposób intrygujący. Tutaj pani reżyser Kazejak, wg mnie, nie wyrobiła zakrętu. Wszystko poprawnie, nawet dźwięk niezły, ale głębi brakło, czego nie dała rady przykryć wymuszona piknateria, na czele ze stadionowymi wulgaryzmami i gołym tyłkiem aktora.

      A u Was, jak to wypadło ?

      Agata Kulesza [asystentka biznesmena] - piękna. I jaka bezwzględna ;] Dla fragmentów z jej udziałem - warto było.

      A poza tym, po prostu... lubię polskie kino. I dobrze, ze taka nowość się zjawiła. Lepsze to niż
      kolejny odgrzewany kotlet.



      • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 07.06.12, 16:34
        Przypadkiem, z niemałym poślizgiem załapałam się na ten pierwszy seans.

        Wypatrzyłam "Skrzydlate świnie" w ubiegły piątek, jak przeglądałam świeżo zakupioną Telewizyjną z GW, ale potem zapomniałam o tym filmie na śmierć.

        Zadzam sie ze wszstkim, co napisales, Greku moze poza tym podsumowaniem, jego koncowzm fragmetnem
        cdn.
        ....Sorry - klawiatura mi wlasnie wariuje....

        > ot, i tyle. Miało być polskie "HOoligans", a wyszła opowiastka o przejściu w do
        > rosłość, złożeniu ofiary kulturowej i rodzinnej presj - i z chłopca przejściu w
        > stan tzw. męskiej społecznej odpowiedzialności, czyli w stagnację, statycznośc
        > i atrofię emocjonalną :]

        cdn.

        Sympatyczny film, jak na debiut naparwdę dobry. Opowieśc odjrzewaniu do odpowiedzialnosci o przazni, pasji, opowiedziana lekko z dystansem, z subtelnym humorem. Świetna scena - samochód braci tkwi na w pół zatopiony w leśnym bajorku , (bracia przekomarzając się w trakcie jazdy zagapili się, i jakos tak sie stało, że musieli gwałtownie skręcic w bok by uniknąć zderzenia z nadjerzdzajcym z naprzeciwka autem w wyniku czego , wpadli z trasy i znaleźli się w leśnym bajorku), z auta wypływają święte figurki Madonny, chłopaki wdrapują się na dach auta. W ostatnim ujęciu bracia siedzą na dachu załamani, a w tle slychać przyrode, rechotanie żab, któreu klada sie w szyderczy śmiech.

        Ale Małaszyński to piękny mężczyzna w każdym calu. :}
      • pepsic Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 07.06.12, 20:33
        Tak, proszę Greka, oglądaliśmy:) Słabizna. Nie to, co Twoje opowiadanie, duzo bardziej udane :) Nie wiem tylko, dlaczego chwalisz dźwięk, ja prawie nic nie słyszałam:(
        Ps. Jak widzę Agatę Kulesze, wiem, że jej nie przepuścisz następnego dnia. Ciekawe, czy w "Róży" też będziesz się zachwycał jej urodą?
        • bakali Re: "Skrzydlate świnie" , "BIała sukienka" 08.06.12, 09:33
          Przegapiłam w kinie, ale obejrzałam w TV.
          Od razu przyznaję, ze film obejrzałam przede wszystkim dla Piotra Roguckiego (Mariusz), którego uwielbiam i podziwiam jako muzyka i poetę. Aktorem nie jest wybitnym, choć bardzo charakterystycznym, ale na mnie jego nazwisko w obsadzie podziałało jak magnes. I powiem Wam, ze film mnie pozytywnie rozczarował, spodziewałam się kibolskiej bijatyki, a okazało się że to opowieść o honorze, wartościach, godności i trudnych wyborach. I jak na polski film współczesny - całkiem dobry.
          Może Was zdziwię, ale Paweł Małaszyński wcale mnie nie zachwycił, ot dostał rolę i ją zagrał. Dużo bardziej podobała mi się Olga Bołądź (moim zdaniem bardzo dobra aktorka), po niej naprawdę widziałam emocje. Bardzo dobra np. scena początkowa, gdy z zazdrością obserwuje Alinę z dzieckiem.
          Muzyki oczywiście nie muszę oceniać, bo byłą to głownie twórczość Piotra i jego zespołu :)
          Niezdecydowanym - polecam.

          Mimochodem obejrzałam wczoraj w południe, chyba na Polsacie, film "Biała sukienka". Także z Pawłem Małaszyńskim, ale dużo młodszym. I proszę - znów pozytyw! Kto by pomyślał, że polskie kino ma tyle dobrych filmów :)
          Fabuła składa się z 2 watków które w pewnym momencie się zbiegają. Akcja dzieje się na białostockiej wsi, klimat podobny jak w "U Pana Boga za piecem". Czas: gorący czerwcowy dzień - Boże Ciało. Cała wieś przygotowuje się do procesji, są i watki zabawne - pomocnik księdza pożycza mikrofon na procesję od kolegi satanisty itp. W tym także 2 mieszkające po sąsiedzku rodziny - biedna i bogata. Są ze sobą skłóceni, ale mają ok. 10-letnie córki które się ze sobą przyjaźnią. W letnim słońcu ojciec rodziny bogatej pucuje na błysk lanosa
          - w końcu jedzie z rodziną do kościoła. Na sąsiednim, skromniejszym podwórku trwa nerwowa reanimacja starego poloneza - żona pogania, teściowa zrzędzi, córka płacze że nie zdązy na sypanie kwiatków na procesji. Do tego okazuje się, że podczas prasowania zniszczyła się sukienka w której córka miała wystąpić - to oczywiście straszna tragedia. Matka przełamuje się i wśród docinków pozycza od sąsiadów sukienkę od ich córki - oczywiście biała, prawdopodobnie z ubiegłorocznej komunii. Rodzina pakuje się do niesprawnego poloneza bez hamulców i wolniutko jedzie do kościoła wśród jęków córki, że ta białą sukienka jej sie nie podoba.
          Tymczasem w kierunku wsi jedzie piękny nowoczesny wóz terenowy - duża odmiana dla raczej biednych rejonów. Zmierzają nim dwaj młodzi męźczyźni, jadą z Warszawy, klnąc na zamknięte ze względu na trasę procesji głowne drogi. Dopiero sie poznali: Maciek (Sambor Czarnota) i Damian ( Paweł Małaszyński). Rozmowa toczy się na tematy ambitne, bo teologiczne. Maciek jest bardzo rozmowny, twierdzi że jest ateistą, kościół top samo zło, a wiara jest bez sensu. Damian nie mówi o sobie zbyt dużo, ale odpiera jego argumenty, i tak mija podróż. Po drodze Maciek m.in. naraża się karkom w czarnym BMW, błądzą po polach, gorący dzień zaczyna robić się burzowy i nieuchronnie zbliżają się do pozbawionego hamulców poloneza z kłócąca się o nieszczęsną sukienkę rodzinką.
          Oczywiście burza nadchodzi, rozpętuje się pogodowe piekło i dochodzi do zderzenia obu pojazdów.
          Polonez, jako cud polskiej motoryzacji, bierze na siebie niemal całe uderzenie i z urwanym zderzakiem ląduje w rowie. Jego pasażerom nic się nie stało. Terenówka uderza w -nomen omen - przydrożną kapliczkę, urywa figurze Jezusa rękę, Damian jest cały, natomiast Maciek, który nie zapiął pasów (D:-"Nie zapinasz pasów?" M:-"Nie muszę, Bóg mnie chroni, ha ha") wypada przez przednią szybę i bez znaków życia ląduje na ziemi. Następują tragiczne sceny: w strugach deszczu Maciek majaczy, twierdzi że nie może sie ruszyć, że umiera, że się boi, Damian szaleje, kierowca poloneza chce się wieszać na drzewie... Maciek najwyraźniej odchodzi - Damian biegnie do auta i wyjmuje... stułę i pismo święte. Tak, okazuje się, ze jest księdzem. Spowiada Damiana, przygotowuje go do śmierci. W końcu, zapłakany i rozżalony, niczym Konrad z Dziadów woła do Boga żeby ocalił kolegę, że kolega się zmieni, zacznie wierzyć, nawróci się. W tym czasie żona kierowcy poloneza wyjmuje mu sznur z ręki, ocala go przed samobójstwem. Po burzy wychodzi słońce - Maciek jednak żyje, nie jest już pewny swojego ateizmu.
          Całą gromadę, wraz z uszkodzonym Jezusem, zabiera pomocnik księdza wracający z mikrofonem od satanistów. Procesja się odbywa, uczestniczy w niej i ksiądz Damian, i dziewczyna w białej sukience, i nawet niedoszły samobójca, który odczytuje to wydarzenie jako znak i przesłanie i tez postanawia zmienić swoje życie.
          Tyle, obraz bardzo przyjemny, kino rodzinne, komediowe, ale i mądre, z przesłaniem. Paweł Małaszyński młodziutki (film powstał chyba 10 lat temu) - prawdziwa gratka dla fanek :)
          • grek.grek Re: "Skrzydlate świnie" , "BIała sukienka" 08.06.12, 12:57
            widziałem ten film, który opisałaś [notabene, zgrabnie bardzo].

            yep, w "SKrzydlatych" Coma w tle.
            ja nie wiem, może mam jakąś wybiórczą świadomość, w tej materii,
            ale mnie Coma i Rogucki kojarzą się z tą frazą "Herbata wzniosła
            krzyk/u sąsiada". Wiem, iks dobrych kawałków, energia, w sumie
            teksty są momentami na poziomie conajmniej zaciekawiającym, a
            mnie się ta "herbata" wbiła w centrum i nie mogę z tym koksem
            ruszyć ni cholery. Ile bym nie słuchał, to potem i tak ten
            koszmarek mam jako główne wspomnienie. Martwię się o siebie ;;]
          • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" , "BIała sukienka" 08.06.12, 13:43
            Piotr Rogucki wypadł wcale nie gorzej od profesjonalnych aktorów, od Małaszyńskiego.

            Mamy zatem w naszej kolekcji "Białą sukienkę", z przyjemnością przeczytałam i przypomniałam sobie film, Bakali.


            >K to by pomyślał, że polskie kino ma tyle dobrych filmów :)

            Pewnie, że ma, żeby tylko jeszcze telewizja polska zechciała je pokazywać polskim widzom o przywoitej porze, a nie w środku nocy, byłoby wspaniale.


        • grek.grek Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 08.06.12, 12:53
          dobra nasza :]

          mnie też nie porwał, jakiś taki ciasny i drugoligowy mi się wydał, aczkolwiek
          zasygnalizował całkiem ciekawe problemy i rozterki mentalne. Pomysł dobry,
          wykonanie takie sobie, imo.

          hehe, wiesz, dobrze słychać było te bluzgi.
          może specjalnie wyretuszowali te fragmenty ? ;]

          och, Agata Kulesza, to jest danie którym nie można się przejeść.

          no właśnie, z tą RÓżą, moim największym problemem, jest albo
          będzie zaakceptowanie Kuleszy w takich okolicznościach przyrody
          o jakich wspominają recenzenci.

          W jednym z opowiadań Kosińskiego facet widzi jak jego dziewczyna
          zostaje zgwałcona zbiorowo, a potem już nie może na nią patrzeć
          bez przypomnienia sobie tamtego momentu, jej strachu, i ona
          zaczyna go mierzić i obrzydzać. W "Krokach" chyba jest ten fragment.
          Takie role zmieniają percepcję aktora/aktorki w oczach widza, ciekaw
          jestem na ile mnie się z Kuleszą odmieni.
          • barbasia1 Re: "Skrzydlate świnie" z wczoraj, TVP2, [spojler 08.06.12, 13:56
            W "Róży" bohaterkę graną przez Agatę Kuleszę niszczy ciężka choroba, rak, pod koniec swego życia Róża wyglądała bardzo źle. Zresztą i przed chorobą nie wyglądała najatrakcyjniej, zmarnowana ciężkimi przeżyciami wojennymi, latami biedą, ale kiedy się uśmiechała w krótkich chwilach szczęścia, np. rozmawiając z Tadeuszem, wyglądała pięknie.

            Ta rola Agaty Kuleszy to może być prawdziy test dla jej wielbiciela.
    • barbasia1 Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 08.06.12, 15:53
      Grek już założył specjalny wątek na tę okoliczność.

      Trzymajmy dziś kciuki za Polskę w meczu z Grecją.

      Obie drużyny podobno świetnie zmotywowane, Grecy chcą wygać, by podnieść na duchu przyciśniętą kryzysem Grecję, nasi, Polacy, pragną wygrać, by nie zawieść organizatorów, czyli Polaków czyli nas.

      Później jeszcze jeden mecz Czechy-Rosja (na trybunach na stadionie we Wrocławiu zasiądą i kibicować swoim drużynom będą prezydenci Rosji i Czech).

      Wielu emocjonujących wrażeń życzę kibicom. I dobrej atmosfery.
        • maniaczytania Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 09.06.12, 13:54
          grek.grek napisał:

          > no to taki mały falstarcik się przydarzył, prawda ? :]
          >
          > a Rosjanie zagrali jak z nut i we wtorek może być
          > srogie lanie od nich.
          >
          > wyglada na to, że będzie to spora trudnośc wyjśc z grupy.


          Ojtam, ojtam :) zaraz falstart - co za dramaturgia byla, najlepszy scenarzysta by tego nie wymyslil!
          U Rosjan podobalo mi sie bardzo serce do gry i wielka radosc z grania, u nas byla jednak wielka "spinka".
        • barbasia1 Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 09.06.12, 16:44
          A miało być ta pięknie. I było na początku. Zagrali wspaniale, jak nie Polacy. Nie jeszcze niegdy nie widziałam tak dobrze grajacej drużyny Polskiej. Poźniej nastąpiło złamanie, dramat (czerwona kartka dla bramkarza Szczęsnego, który faulując zdaje się nie dopuścił do utraty drugiej bramki) . A potem cudem obroniony karny przez rezerwowego bramkarza Tytonia i ulga z powodu zachowanego remisu.
          Mania ma rację, dramaturgia była.

          Rosjanie sprawili lanie Czechom. Czarno widzę nasz mecz z Rosją.
          Prawdaż, trudno będzie wyjść nam z grupy.

          To pisałam ja, kibicka od święta ;)
          • grek.grek Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 10.06.12, 14:20
            scenariusz był oskardowy, zgadzam się, Barbasiu, z Toba i z Manią.

            ale... mialo być gładko, miło i 3-0 :]

            ten wyniik komplikuje sytuacje, bo z Rosją będzie porażka zapewne, i
            ostatnia nadzieja w końcowym meczu z Czechami, którzy, jeśli na Grecji
            zdobędą chociaż punkt, to zostawią na boisku całe zdrowie i serce, i
            moga być nie do przeskoczenia. Jakbyśmy mieli 3 pkt za Grecję, to
            nawet po porażce z Rosją na Czechów wychodzilibyśmy z pewną zaliczką
            i szansami na kontrowanie. A tak, zapewne będziemy musieli grać otwarty
            mecz, co jakoś chyba nigdy nam nie pasowało :]

            to ja pisałem, kibic taki sobie, od większych wydarzeń ;]
            • barbasia1 Re: Od dziś przez miesiąc tylko EURO 2012 10.06.12, 15:05
              >ale... mialo być gładko, miło i 3-0 :]

              Ha,ha,ha! :)

              Trzeba mieć ułańska fantazję by wymagać takiego wyniku od najslabszej /wg rankingów/ drużyny na EURO!

              Ty jesteś nasz Specjalista od piłki nożnej (i nie tylko)! :)


              Widziałam dziś rano, na dworcu w wielkim mieście kibiców Irlandii okrytych flagami, z gadżetami różnistymi (wiekimi wielonymi perukami na głowie, wielkimi okulrami), pewnie wybierali się do Poznania ...
    • grek.grek "Błękitna fala" [z czwartku] 09.06.12, 13:20
      takie sobie luźne kino, via TVN7, z czwartku.

      Hawaje, plaża, surfing...
      I dziewczyna, która szykuje się do zawodów surfingowych właśnie,
      łącząc te przygotowania z zajmowaniem się młodszą siostrą, bo
      matka "odeszła" [nie zasłyszałem gdzie się znajduje, grunt, ze
      jej nie ma, moze umarła ?]. Dziewczyna, zatem, do południa
      pracuje jako pomoc pokojówka hotelowa, razem z koleżankami,a po
      południu wywija na desce pomiędzy falami oceanicznymi. Ma swwoją paczkę,
      czasami się zabawią, całości dopełnia domek przy plaży pomiędzy roślinnością
      egzotyczną, dookoła piasek, słońce, niebieska woda i same deski do
      pływania.

      Wszystko idzie sprawnie, do momentu, kiedy z powodu narobienia
      wstydu futbolistom, którzy zostawili po sobie koszmarny burdello bum bum
      w pokoju, dziewczyna zostaje zwolniona z pracy. Koleżanki w proteście przeciw
      jej zwolnieniu, też odchodzą z pracy. Musi szukać jakiegoś
      źródła zarobkowania, i znajduje je w uczeniu surfingu... tych niesfornych
      futbolistów. Mają oni mnóstwo kasy do przepuszczenia, a przy bliższym
      poznaniu okazuja się bardzo sympatyczni.

      Zwłaszcza jeden, ten akurat nie brudził w pokoju, on taki porządniejszy, może
      dlatego, że biały i z włosami ? ;] - z tym właśnie, nasza bohaterka zawiąże
      romans. A romans ten zacznie jej przesłaniać dotychczasowe cele, czyli
      przede wszystkim zwycięstwo w zawodach deskoplywania. Jej trenerka-przyjaciółka
      powie jej w twarz, ze marnuje dla jakiegoś facia swoją wielką szansę, ale dopiero przykre
      wydarzenia podczas jednego z przyjęć plażowych, na których Anna Maria zostaje
      upokarzająco skomentowana przez futbolisto-lubne "super laski", i nazwana
      "jeszcze jedną przejściową zdobyczą" tego jej amanta - dopiero ten moment
      uświadomi jej, ze zboczyła z kursu i ściezki i czas żeby wróciła do swojego
      naturalnego środowiska.

      No i w finale są te zawody, w których dopingowana przez koleżanki, trenerkę, amanta
      i całą drużynę futbolowych bałaganiarzy, Anna Maria wprawdzie nie odnosi zwycięstwa, ale
      za to wykonuje [nie bez altruizmu swojej przeciwniczki] najlepszą ewolucję dnia, zdobywa uznanie i zostaje zaproszona przez bardziej utytułowane rywalki do wspólnegop pływania w doborowej grupie surfingujących białogłowych. A i tak największym sukcesem jest to, ze na wielkich i groźnych falach ["to są zawody, gdzie od lat ludzie toną..."] pokonuje ona swój lęk i debiutancką tremę.

      W zasadzie, to ten film, poza dośc wyświechtanym przesłaniem, że należy
      za marzeniami, i nie poddawać się żadnym przeciwnościom został zrobiony z
      dwóch powodów : a] żeby pokazac jak najwięcej efektownych zdjęć wody,
      oceanu, plaży i całego hawajskiego środowiska naturalnego z odpowiednim
      akompaniamentem muzycznym, b] dobitnie wykazac, że grająca glówną
      rolę Kate Bosworth, to miss fitness. Oba zamierzenia zostały zrealizowane na
      piątkę.
      • barbasia1 Re: Dziś w Polsacie"Sweeney Todd: Demoniczny goli 09.06.12, 22:00
        "Sweeney Todd - demoniczny golibroda z Fleet Street" - to, jak piszą w recenzjach, "krwawy musical" , filmowa wersja brodwayowskiego musicalu;

        Historia w skrócie jest taka:

        Benjamin Baker (Jonnny Depp) zostaje niesłusznie, na podstawie sfabrykowanych dowodów skazany na piętnaście lat i deportację do kolonii przez podstępnego sędziego Turpina, który wykorzystał swoje stanowisko by w ten spsób zdobyć żonę Bakera. Kiedy ta odrzuca jego starania z zemsty gwaci ją, zabiera do siebie córeczkę Bakera. Upokorzona żona rzekomo popełnia samobójstwo. Po latach Barker wraca do Londynu z wielkim pragnieniem zemsty na sędzim. Pod przybranym nazwiskiem - Sweeney Todd, Baker otwiera swój stary zakład fryzjerski, który mieści się nad małą piekarnią prowadzoną przez panią Lovett (Helena Bonham Carter) , w którym strzyże i goli mężczyzn. Jednak, jak się okazuje, żaden z klientów nie opuszcza już zakładu. W tym samym czasie podupadająca wcześniej piekarnia pani Lovett zaczyna słynąć z doskonałych wypieków z zagadkowym nadzieniem ...

        Tytułowy golibroda Sweeney Todd zdaniem jednych to postać autentyczna , zdaniem innych fikcyjna, miała się pojawić , jak podaje wikipedia "w publikacjach w Anglii w połowie XIX wieku. Sweeney Todd oraz jego partnerka Nellie Lovett byli opisywani jako najwięksi mordercy XVIII wieku. Sweeney Todd miał być golibrodą. Podrzynał gardła swym klientom, po czym Nellie Lovett robiła z nich mięsne ciastka, które jedli potem głodni Londyńczycy. W sumie para zabić miała ponad 160 osób. Sweeney Todd nauczył się swego fachu jako asystent fryzjera w więzieniu Newport. Na podstawie tej historii stworzono musical oraz wiele adaptacji filmowych i telewizyjnych. W 2007 powstał film Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street, w którym główną rolę zagrał Johnny Depp."

        pl.wikipedia.org/wiki/Sweeney_Todd_%28posta%C4%87%29

        Film Burtona otrzymał m.in. Oscara, dwa Złote Globy.
        • grek.grek Re: Dziś w Polsacie"Sweeney Todd: Demoniczny goli 10.06.12, 14:08
          obejrzałaś ? obejrzeliście ?

          mnie się udało dostąpić :]

          rewelacyjna charakteryzacja, doskonała Helena, jako ciut sarkastyczna i podstępna w imię miłości, ale przecież dobrym sercu, uczuciowa i obdarzona kulinarnymi talentami, pani LOvett; mroki i ciemne kąty starego b-Londynu - też kapitalnie zrobione. Postać samego Golibrody trochę zbyt serio, i to mi popsuło wrażenie calości, brakowalo złamania jego postaci dowcipem, choćby wisielczym, Depp wyglądał nienaturalnie w takim ujęciu, a szkoda. Gdzieś Burton stracił ten swój walor, było zbyt dosłownie, bez "finezyjnych figli".

          finał jak z Szekspira, trup jeden za drugim, krew sikająca teatralnie...

          forma musicalowa trochę watowała całość, nie macie wrażenie, ze długimi fragmentami dośc statyczną, z tego wlaśnie powodu ? Finisz już był w tempie.

          I dobrze wyszła scena, w której Golibroda dokonuje wreszcie aktu zemsty na sędzim. Ten okrzyk "tak, TO JA, Benjamin Barker !" i oczy sędziego - rzadko ten kulminacyjny moment wychodzi tak dobrze i ostro, jak... z brzytwy prosto.

          Krzesło fryzjersko-balwierskie też niezgorsze, prawda ? :] Jakie funckjonalne ;]

          Scena, kiedy mały zajada pasztecik w piwnicy, i spada z trzaskiem łba o beton
          ciało pomagiera sędziego. Uff, mocna rzecz. A mały i tak już jest uświadomiony
          co do głównego składnika popisowego dania pani LOvett.



    • maniaczytania Euro - dzien 2 09.06.12, 23:03
      Meczu Holandia-Dania nie ogladalam, ale Niemcy-Portugalia tak, bardzo byl emocjonujacy dla mnie ;) Ale od ktoregos momentu na poczatku II polowy, jak Portugalczykom ktoras akcja nie wyszla poczulam taka pewnosc, ze nie dane im dzis wygrac i juz bylam spokojna do konca :)
      • barbasia1 Re: Euro - dzien 2 10.06.12, 14:52
        Ogladąłam drugą połowę meczu Holandia-Dania ( w którym zwyciężyla Dania). Pod koniec Holandia napierała z całych sił na bramkę duńską, ale obrona niczym mur szczczelna nie pozwoliła wbić gola.
        :)
      • grek.grek Re: Euro - dzien 2 11.06.12, 15:07
        w dniu 3 dobrze zaczęli Włosi, którzy mają tutaj silną grupę kibiców [dokładnie dwoje, nieprawdaż, Barbasiu ? ;)], remis z Hiszpanią - jak znalazł. Dzisiaj ruszają Brytfańczycy, Szwedy i Francuzy. ciekawe, ze nierzadko najlepiej wypadają ci, ktorzy startują słabo :] np. Hiszpanie idąc po tytuł mistrza świata zaczeli od porażki ze Szwajcarią, zadną przecież potęgą. Może to by promowało Holandię ?
    • grek.grek "Zły porucznik", wersja nowa vs wersja oryginalna 11.06.12, 13:21
      remake ?
      Nie-remake ?
      Sam reżyser Herzog powiadał, że miał to być film calkowicie osobny.

      Podobieństwa są jednak uderzające, w warstwie scenariuszowej.
      Tytułowy gliniarz, to gośc, który : ćpa koks [ma kontuzję pleców, i uśmierza
      w ten sposób ból, wymówka ? alibi ? whatever], wchodzi z zakłady bukmacherskie
      głównie produkując kolejne długi, które spłaca pieniędzmi, co je wyłudza, albo
      zdobywa za pomocą wchodzenia w handel narkotykami razem z gangsterami.
      I to gangsterami, co ich powinien zapuszkować za zabójstwo, w sprawie
      którą właśnie prowadzi. Próbuje ustawiać wynik obstawianego meczu, za
      pomocą szantażowania kluczowego gracza. Jego dziewczyna jest prostytutką - a jej
      klienci, to m.in gangsterzy. Tutaj też gliniarz popadnie w kłopoty, ofk finansowe i
      na gwałt będzie musiał zdobyć 50 tys dolców, do czego zabierze się za pomocą
      sprzedaży, za udział w zyskach, innym gangsterom strzeżonego przez policję
      cynku o dostawie narkotykow, dzięki czemu gangsterzy będą mogli je przechwycić
      i okraść obserwowanego przez policję dilera. Drobiazgi, pod tytułem : odcinanie
      dopływu tlenu starszej pani celem wydobycia z niej pewnych informacji i grożenie
      magnum 44 jej pielęgniarce, albo napadanie na młode pary w ciemnych zaułkach
      i konfiskowanie im drobnych działek prochów [dla własnego użytku], a czasami
      wymuszanie na dziewczynach innych czynności seksualnych - pominąc wypada lekceważąco ;].

      I na tym polega cała fabuła. Obrazek człowieka. Stróża prawa. Bolą go plecy, chodzi więc
      zgięty albo wykrzywiony, i w takim stanie musi robić interesy, przekonywać, grozić, szantażowac, zeby wyjśc na swoje, a od czasu do czasu spokojnie przypalić fajkę :] Biedny człowiek. hehe.

      W oryginalnym "Poruczniku" chodziło o próbę nawrócenia, o ludzki gest, o świadomość upadku. Tutaj nie zauważyłem takich ambicji.

      Finał jest z przewrotką, ale i tak inny niż u Abla Ferrary. Tak jakby celowo, złośliwie rozegrany, jakby kpiący z oryginału.

      POjawiają się wstawki zupełnie surrealistyczne : porucznik widzi legwany zamiast ludzi, kamera "patrzy" z perspektywy aligatora, obserwującego policyjne czynności w sprawie wypadku drogowego, a z umierającego gangstera wychodzi jego "tańcząca dusza' - czyli ten sam gangster tylko tańczący na rękach do skocznej muzyczki - wymagająca indywidualnego uciszenia.

      Gliniarz ma same ciepłe uczucia wobec swojej dziewczyny lekkich obyczajów, wychodzącej tutaj na uczciwą kobietę interesu, a nawet wielu interesów, którą nękają chamowate białasy gangusowate. Porucznik tak poprowadzi swoje konszachty z murzyńskim gangiem, ze jednocześnie na tym zarobi, się nie narobi, a dodatkowo napuści oba gangi na siebie, i ci, którzy zagrażali jego dziewczynie zostaną zlikwidowani przez tych drugich, których porucznik osobiście, razem z kolegami z wydziału, zapakuje w kajdanki, a potem wyśle ich "pierdzieć w pasiak".

      apokaliptyczny Nowy Jork zastępuje zdruzgotany po tornadzie Nowy Orlean, mecze bejsbolowe ktore obstawiał glina z oryginału - mecz futbolowy.

      Porucznikowi Herzoga świat się nie zawala na głowę, przeciwnie. Porucznik Ferrary miał zgoła
      inne doświadczenia. I inaczej kończą. Ale który kończy szlachetniej ? Pozorny zwycięzca, czy pozorny przegrany ? To może być, wg mnie, najciekawsze pytanie wynikające z porównania
      oryginału z tym "remakiem". Ciekawe, czy reżysjer zadał je celowo, czy zupełnie przypadkiem, mając intencję raczej przekłucia balonu moralnego niepokoju, w jaki oryginał został szczodrze
      wyposażony ?

      Keitel był poruszający. Cage, jak zwykle, kiedy ma być groźny jest komiczny, kiedy ma byc
      wredny - jest pocieszny, a kiedy ma być wstrząsający - jest pląsający. Slowem, idealnie pasuje do charakteru tego filmu, co to jest z lekka niepoważny, mimo że o rzeczach poważnych zdaje się opowiadać.

      świetną rolę zagral Xzibit, raper, tutaj w roli mafiosa od narkotyków, naturalny, swobodny,
      bez papierów aktorskich, jeśli nie liczyć wygłupiania się na tych teledyskach hiphopowych ;]

      Robota filmowa bez zarzutu, takie mam wrażenie, ale idea powstania tego filmu ? Z archiwum X...

      pozwolę sobie wpuścić własną pląsawicę nt oryginału [heh, i to jeszcze sprzed "Ojejowych" czasów, hehe, normalnie "park jurajski"-recenz ] :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,85517794,,Dzis_Zly_porucznik_w_TV_4_html?v=2
      • barbasia1 Re: "Zły porucznik", wersja nowa vs wersja orygin 12.06.12, 14:59
        Dobra robota, bardzo dobre porównanie.

        >Cage, jak zwykle, kiedy ma być groźny jest komiczny, kiedy ma być wredny - jest pocieszny, >a kiedy ma być wstrząsający - jest pląsający

        Nie do końca się z tym zgodzę. :)

        U mnie nie otwiera się link z Twoim postem o filmie "Zły porucznik", nie wiem jak u innych, więc na wszelki wypadek powtórnie wkleję:
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,85517794,85517794,Dzis_Zly_porucznik_w_TV_4_.html
        Post z roku 2008! Tośmy przegadali dobrych kilka lat! Boże! Kiedy te lata przeleciały!???

        :)
        • grek.grek Re: "Zły porucznik", wersja nowa vs wersja orygin 12.06.12, 15:30
          dzięki :]

          hehe, wiesz, on ma taką jakąś, niezamierzoną być może, vis comica, która
          moim zdaniem wyklucza jego szanse na zagranie roli na wskroś dramatycznej.
          on po prostu został stworzony do ról o podkładzie ironicznym, komediowym.

          o, dzięki za wsparcie ogniowe :]

          fakt, 2008, aleśmy naprodukowali od tego czasu...
          jak mała fabryka ;]
          • barbasia1 Re: "Zły porucznik", wersja nowa vs wersja orygin 13.06.12, 15:16
            > on po prostu został stworzony do ról o podkładzie ironicznym, komediowym.

            Masz rację, zgadzam się z Tobą.

            dodałabym jeszcze (choć pewnie narażę się na protesty) romantycznym, obyczajowym ("Wpływ księżyca", "Mandolina kapitana Corellego").

            > fakt, 2008, aleśmy naprodukowali od tego czasu...
            > jak mała fabryka ;]

            Prawda.
            :)
    • grek.grek Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 11.06.12, 15:29
      KokoEuro szaleje, Anglia gra z Francją dzisiaj, ale nie jest najgorzej z filmoteką,
      mimo że powtórkowo :

      w TVp Kultura "MOrfina", cośmy ją kiedyś obgadywali [20:20/1:00]

      w Polsacie "Rozgrywka", 22:30, też omawiana. De Niro & rewelacyjny
      Norton, starcie dwóch charakterów, rozgrywka sensacyjna [chodzi o
      włamanie po bajecznie cenne berło], kilka twistów, i final, pozornie
      malo zaskakujący, ale jakże wyważony psychologicznie, na tym
      poziomie - może nawet ocierający się o znakomitość.

      nie wiem, jak Wy, ale ja sobie nie odmówię "Rozgrywki" [na bis].
      • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 11.06.12, 22:36
        Koniec "Morfiny", co go ostanio przespałam, obejrzałam. Pepsic niedokładnie pamiętała, jednak nie żołnierze bolszewiccy zabili doktora (gonili owszem go po tym jak z okna powiatowego szpitala psychiatrycznego, gdzie udał się na leczenie uzależnienia od morfiny, zwyzywał ich od "Żydów" i postraszył szubienicą za to bili białego generała. Doktor jednak zdołał uciec kradnąc w zamieszaniu flakony morfiny ze szpitala. Potem na mieście spotkał siostrę miłosierdzia ze swojego szpitala, dał jej jedną buteleczkę morfiny, po drodze zastrzelił czlowieka , zdaje się był to znajomy lekarz, komuinista, w mundurze i pobiegł się ukryć, najpier trafił do kuźni, a potem do cerkwii, gdzie rozdygotany od głodu narkotykowego zrobił sobie zastrzyk (tam go pop pobłogosławił), a potem poszedł do kina, gdzie zaaplikował sobie kolejny zastrzyk, a potem, jak morfina zaczęłą dzialać, wyciagnął pistolet i strzelił sobie w głowę ...

        "Rozgrywka" -drogocenne berło! pamiętam Twoj opis, może rzucę okiem początek, bo dziś film późno się kończy.

        I Szwecja z Ukrainą dziś gra. Wszytsko wskazuje na to,że nasi współgopodarze będą bardziej usatysfakcjonowani od nas wynikiem swojego meczu otwarcia.

        • grek.grek Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 12.06.12, 13:24
          dzięki, Barbasiu, bo i mnie ten finał się ostatnio nie... wyświetlił ;]

          Mocny.
          świetnie pasujący do całości, a do tego - ten film ma dobry rytm, prawda ?
          Temperatura rośnie cały czas, jak widzę - aż do finału, w którym osiąga
          kumulację. Temperatura przeżyć, wrażeń i wewnętrznych, owych, "dygotów"
          bohatera.

          trafiłaś :], Ukraińcy wygrali i to w pysznym stylu.
          czyżby POlonia Squadra była najsłabszym zespołem na tym turnieju ?..
          • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 12.06.12, 14:29
            No więc właśnie z myślą o Tobie, Greku, dla Ciebie , dla Pepsic jest ten finał.

            Bardzo przejmująca była ta scena finałowa, doktor rozdygotany siedzi w ostatnim rzędzie w małej salce kinowej, na ekranie wyświetlana jest jakaś komedia, cała sala się co chwilę wybucha śmiechem, doktor wymuje strzykawkę, z morfiną robi sobie zastrzyk, po chwili morfina zaczyna działać, ciało doktora przestaje się trząść, doktor odurzony, oglada przez chwilę film, zaczyna śmiać się, po chwili wyjmuje pistolet przykłada sobie do szyi i strzela. Nikt specjalnie nie zauważa jego śmierci, tylko siedzący obok męzczyzna w mundurze odwraca się na chwilę, potem ociera sobie z twarzy krew doktora, która go obryzgała i spokojnie patrzy dalej na film...

            Ciężki klimatem film(obejrzałam pożądnie od początku do końca), przytłaczały te mocne realistyczne sceny w szpitalu, kolejne przypadki medyczne i oczywiscie historia uzleżnionego od morfiny doktora Michaiła Aleksiejewicza (świetnie zagrana postać przez, patrzę na podgląd, Leonida Bichevina) wczoraj to wyjatkowo odczułam (to ciekawe, bo dawno tak nie odebrałam filmu ), bardziej niż na pierwszym razem .

            Czytałam w jednej z recenzji "Morfiny", że postać młodego doktora Michaiła Aleksiejewicza urasta do rangi symbolu. Tak jak doktor nie jest w stanie wyrwać się ze szponów nałogu, tak Rosja nie potrafi zwalczyć śmiertelnego zagrożenia, jakim okazują się idee rewolucji bolszewckiej.

            W "Ładunku 200" Balabanow rozliczał się z epoką schyłowego komunizmu, w "Morfinie" też przygląda się historii Rosji w ważnym momencie przemian polityczno-społecznych - wkraczającej rewolucji bolszewickiej, która bezpowrotnie niszczy stary świat.

            > trafiłaś :], Ukraińcy wygrali i to w pysznym stylu.

            A tak. Zerakałam jednym okiem.

            > czyżby POlonia Squadra była najsłabszym zespołem na tym turnieju ?..

            Nie wiem??? Chyba trudno to ocenieć po jedym meczu!?

            Dziś mecz Polska- Rossja. Niech wygra lepszy. Ale oczywiście kciuki trzymamy za naszych.

            I za to, żeby było spokojnie przed i po meczu.

            :)
            • grek.grek Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 12.06.12, 15:26
              podwójnie wyrózniony się czuję :]

              sugestywny opis, Barbasiu.
              I ciekawa wykładnia ukrytego dna całej opowieści.
              coś w tym jest...
              Tak jak dla lekarza, który powinien stawiać czoła nalogom -
              wpadnięcie w nalóg jest czymś paradoksalnym i podwójnie
              sprzecznym z naturą, tak dla Rosji sprzeczne z naturą jej
              ustroju, mentalności było przejście do systemu stawiającego
              na czele państwa tzw. lud. I tak samo jak w MOrfinie następowało
              to na drodze stopniowego podupadnia państwa, kryzysu zaufania
              dlań i upadku kolejnych instancji chroniących dotychczasowy ład.

              słusznie, 1 kolejka nie kończy mistrzostw, więc... PO 1 kolejce
              Koko Team wygląda na słabszy od innych :] ?

              Co dziennik w radyjo-tiw, co portal w internecie, to o tym meczu, hehe...
              zanosi się, z tego co donoszą tu i ówdzie, że Polacy zagrają na remis, licząc na to, ze
              i tak wszystko sprawa awansu rozstrzygnie się w meczu z Czechami [poniekąd dobra
              kalkulacja, kiedy się nie wierzy w zwycięstwo, hehe].
              Czyli, można zacząc się bać ;]
              • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 12.06.12, 16:16
                :)

                Tak, Greku.

                > słusznie, 1 kolejka nie kończy mistrzostw, więc... PO 1 kolejce
                > Koko Team wygląda na słabszy od innych :] ?

                Ty mi to powiedz. Ty, jak Cię znam, obejrzrałeś porządnie wszytskie mecze otwarcia, przyjrzałeś się dobrze wszytskim drużynom. :)
                Zresztą przekonamy się o tym dziś wieczorem.

                A Rosja dla odmiany liczy na zwyciestwo. ;))

                Koko Team - He, he!

                To bójmy się i kibicujmy. :)
                • grek.grek Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 11:20
                  przeceniasz mnie, Barbasiu :]
                  obejrzałem tylko część.
                  ale takie mam wrażenie, ze jeśli w najsłabszej grupie ktoś gra
                  najsłabiej, to jest najsłabszy w całym turnieju ? ;]

                  no i udało się... zremisować.

                  całe 2 pkt są... na 6 możliwych.

                  mnie sie wydaje, że Rosja zagrała bardzo słabo. I trochę się słaniali
                  na nogach, tak jakby w ten pierwszy mecz wpakowali całą energię.
                  takie odniosłem wrażenie...
                  ... a Ty ?
                  • barbasia1 Re: Euro & powtórki : MOrfina/ROzgrywka 13.06.12, 14:54
                    Przekonująca argumentacja. ;)

                    > mnie sie wydaje, że Rosja zagrała bardzo słabo. I trochę się słaniali
                    > na nogach, tak jakby w ten pierwszy mecz wpakowali całą energię.
                    > takie odniosłem wrażenie...
                    > ... a Ty ?

                    Mnie się też tak z początku wydawało. Ale zaraz potem przyszła mi do głowy wypowiedź, naszego klasyka futbolu, który powiedział, co doskonale wszyscy pamiętają, że gra się tak, jak przeciwnik pozwala. A Polacy, jakby ich niekrytykować, nie bali się Rosjan, atakowali przez całąy mecz , strali sie odrebrać piłkę Rosjanom czy przynajmniej sprowokować do błędu, do nieprezycyjnego podania. Nie widziałam statystyk, ale miałm wrażenie, że duże byli w posiadniu piłki i to na połowie Rosjan, no i więcej strzałów na bramkę rywala oddali.
                    Ale ja się nie znam.

                    :)
                      • barbasia1 Re: Euro / OT Trzy dni wolnego biorę 13.06.12, 17:16
                        do niedzieli (w sobotę 16 czerwca, przypominam, ostatni grupowy mecz naszej drużyny, z Czechami).
                        To i owo muszę zrobić, nadrobić zaległości, no i trochę odpocząć.

                        Greku, na jakim kanale będziesz oglądać mecz Polska i Czechy? Na kanale polskim czy czeskim? Na obu? ;) Komu kibicujesz?

                        A propos, byłabym zapomniała, przedwczoraj uruchomiłam automatyczne wyszukiwanie na tunerze i nowe polskie kanały się pojawiły (TV Polo /co to jest?/, ale ciągle brak czeskich) oraz program 1 i 2 w wersji HD dodatkowo!? Wielkiej różnicy nie widzę, ale pewnie dlatego, że telewizor już za stary, za mały na takie atrakcyje. ;)

                        Przyjemnego Euro-futbolowania się w najbliższych dniach, mimo wszytsko, Greku!
                        :)
                        • pepsic Re: Euro / OT Trzy dni wolnego biorę 13.06.12, 18:39
                          Mi się wydaje, że HD włączyli do jedynki i dwójki miłosiernie na czas mistrzostw. Niestety do odbioru potrzebny jest telewizor nowej generacji (płaski) i dekoder HD (wykupiony pakiet). Różnica w odbiorze jest b. duża, warto zainwestować, choć b. mało programów nadawanych jest w HD. O tv polo pierwsze słyszę. Ale ja się nie znam;)

                          Wypoczywaj Barbasiu, wracaj, my tu będziemy trzymać rękę na pulsie i pilnować zwycięstwa z Czechami:)
                          • barbasia1 Re: Euro / OT Trzy dni wolnego biorę 13.06.12, 22:26
                            A to teraz rozumiem, czemu, nie widzę różnicy. Dzięki za wyjaśnienia.


                            > Wypoczywaj Barbasiu, wracaj, my tu będziemy trzymać rękę na pulsie i pilnować
                            > zwycięstwa z Czechami:)

                            O! Kochana Pepsic, na to liczę! :)))
                            Postaram się wrócić w sobotę przed meczem.
                            Tymczasem pozdrówka serdeczne!

                            Bawcie się dobrze!

                            Bo nie wiadomo czy jeszcze kiedyś będziemy mieć okazję organizować mistrzostwa Euro w Polsce!?
                            :)