List w butelce

IP: *.gwardii.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 04.07.04, 00:26
przepiękny film, smutny i wzruszający
    • Gość: jajaj Re: List w butelce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 11:36
      A jak się skończyło?Zasnęłam na samej końcówce, jak główny bohater oddał swojej
      byłej teściowej obrazy ...
      • Gość: Nie Śpioch Re: List w butelce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.04, 17:46
        Gdzie tam końcówka ! Tu się dopiero zaczęła przemiana głównego bohatera .
        Zmienił swoje życie , a zaczął właśnie od pogodzenia się ze śmiercią swojej
        żony. Z pomocą szwagra , który sam do niego przyszedł , skończył budowę swojego
        jachtu . W dniu wodowania zjawiła się jego nowa ukochana , ale zobaczywszy na
        burcie imię zmarłej żony , wróciła do Chicago . Po jakimś czasie on zrozumiał ,
        że Teresa jest dla niego drugą miłością życia i wyruszył na morze , żeby
        pożegnać się ze swoją zmarłą żoną , a potem popłynąć do Teresy . W drodze
        trafił na burzę , w trakcie której przewrócił się płynący niedaleko jacht z
        trzyosobową rodziną na pokładzie . Udało mu się wyciągnąć z wody ojca z synem .
        Sam utonął razem z ratowaną przez siebie kobietą. Ojciec Garheta zawiadomił
        Teresę o wypadku , a ta przyjechała do niego . Przeczytała wzruszający list z
        wyznaniem miłości , na takim samym papierze jak te poprzednie , do
        żony .Popłakała się , a ja razem z nią .
    • Gość: marta Re: List w butelce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 20:23
      zgadzam sie - to był piękny film. Zapomniałaś jednak dodać Nie Śpiochu, że wraz
      z listem ojciec znalazł obrączkę i dołączył ją do listu.
      Szkoda, że tak się skończyła ta wielka miłość... Ja jestem zawsze pełna nadzieii
      i nie lubię kiedy tak się coś tak pięknego kończy. Poszłam spać smutna...
    • the_dzidka Re: List w butelce 04.07.04, 20:54
      Dla mnie był niestety za długi... Straciłam cierpliwość przy wodowaniu szkunera
      i poszłam spać. Jakby go skrócic o powiedzmy 35 minut, byłoby OK.
      Ale per justiciam przyznam, że był to pierwszy film, w którym podobał mi się
      Costner. Zazwyczaj bywa zbyt szlachetny i wspaniały jak na mój gust :)
      • agata_to_ja Re: List w butelce 06.07.04, 11:56
        A ja upewniłam się w przekonaniu, że Costner potrafi(ł) najpiękniej kochać na
        ekranie. Szkoda, że jego kariera trwała tak krótko. Już po jego występie w
        Nietykalnych de Palmy byłam pewna, że będzie gwiazdą. Moim zdaniem kamera
        wyjątkowo go kochała.
        • Gość: marta Re: List w butelce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 15:06
          Dalczego piszesz o nim w czasie przeszłym? Zakończył już swoją karierę? Nic o
          tym nie wiem...
          Ja Costnera zawsze lubiłam, a zaczęło się od roli ochroniarza pewnej gwiazdy
          (chyba każdy wie o co chodzi :)). Potem zaczęłam oglądać inne filmy z jego
          udziałem i właśnie to mnie w nim ujęło, że zawsze był szlachetny i dobry.
          Przexcież prawie każda z nas o takim facecie marzy... nieprawdaż?
          Pozdrawiam
          • agata_to_ja Re: List w butelce 06.07.04, 17:25
            Świadomie piszę w czasie przeszłym, bo dla mnie zakończył się jakis etap w jego
            karierze. Nie potrafię okreslić kiedy to sie stało, ale na pewno najlepsze
            czasy ma za sobą. Bardzo bym chciała, aby nam zafundował jakis come back, bo
            JEST dla mnie aktorem kontynuującym starą, dobrą szkołę, do której należeli
            m.in. Gregory Peck czy Gary Cooper (zwłaszcza pierwszego uwielbiam). Lubiłam i
            lubie wielu aktorów, ale Costner zawsze był dla mnie kims wyjątkowym.
            Pozdrawiam
            • scoutek Re: List w butelce 07.07.04, 09:52
              agata_to_ja napisała:

              > ale Costner zawsze był dla mnie kims wyjątkowym.

              juz od Silverado zreszta... byl tam znakomity....
              nadal lubie go i wszystkie ( no, prawie) filmy z nim....
              • the_dzidka Re: List w butelce 07.07.04, 19:42
                Dla mnie przesadza, zwłaszcza w filmach, ktore sam reżyseruje.
                Pamiętacie "Robin Hooda" z KC? Moja kuzynka poszła na ten film, miała wtedy
                może z 11 lat?... Po powrocie oswiadczyła, ze film był OK, ale Robin Hood był
                niestrawny, bo był za dobry i za szlachetny nawet jak na Robin Hooda :) No,
                skoro dostrzegaja to nawet dzieci...
                Ja Costnera nie lubię, ale chętnie oglądam filmy z nim, bo z reguły to są fajne
                filmy. Te nieautorskie.
    • Gość: szamanka Re: List w butelce IP: *.lodz.mm.pl 07.07.04, 10:44
      to samo bym o nim powiedziała. Cudowny,pobeczałam się.Uwielbiam Costnera.
      Książka Nickolasa Spraksa na podstwie której go nakręcili wcale ni jest
      słabsza,polecam.
      • Gość: marta Re: List w butelce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 12:01
        Nie wiem czy przeczytałabym tę książke, bo nie lubię historii, które si.ę smutno
        kończą. A ta z pewnością taka była. One mnie przygnębiają...
        A tak z ciekawości, to książka jeat o tym samym tytule co film?
        • maniaczytania Re: List w butelce 07.07.04, 12:20
          Tak, ksiazka ma ten sam tytul.
    • Gość: ja4568 Re: List w butelce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 19:27
      Łzawe badziewie. Harlequin i tyle.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja