Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2012 - 9 (vol. 26)

01.12.12, 21:26
zdazylam ;)

Widac, ze w ubieglym miesiacu telewizja wyjatkowo nas rozpiescila - ponad 600 wpisow!
Oby tak bylo i w grudniu, choc troche watpie, bo grudzien to zazwyczaj marny telewizyjny czas, seriale sie koncza i daja takie rozne 'zapchajdziury' :)
Obserwuj wątek
    • grek.grek do 100-tki dopiero sie rozpędzamy :] 02.12.12, 12:55
      Całkowicie w ciemno klikam w lewym rogu "lubię to"
      a co, a co... dośc tej skromności, pora tę podrzucaną wdzięcznie piłeczkę
      smeczować ;]
      w końcu, to nie wstyd, a zaszczyt lubić... nas oraz was.

      Maniu, w grudniu na pewno będziemy się znęcać nad ramówką świąteczną, hehe, więc
      nasza lokomotywa będzie tylko gwizdać śmigając wesoło po grudniowych torach.

      I zamierzam Was obdarować na happy new year nagrodami w pierwszej edycji moich
      nagród podsumowujących sezon pod nazwą Ojejasy. stay tuned, każdy po choinka noworoczną znajdzie jednego Ojejasa, w kształcie kocura oczywiście :]





      • barbasia1 Re: do 100-tki dopiero sie rozpędzamy :] 02.12.12, 13:47
        > Całkowicie w ciemno klikam w lewym rogu "lubię to"
        > a co, a co... dośc tej skromności, pora tę podrzucaną wdzięcznie piłeczkę
        > smeczować ;]

        Słusznie prawisz!
        > w końcu, to nie wstyd, a zaszczyt lubić... nas oraz was.

        Też Ciebie bardzo lubimy i klikamy w lewy górny róg.

        >I zamierzam Was obdarować na happy new year nagrodami w pierwszej edycji moich
        > nagród podsumowujących sezon pod nazwą Ojejasy.

        Jużsięniemogędoczekać! Do końca roku jeszcze tak daleko ... i tak blisko!
        Lubię dostawać nagrody i prezenty. :))))
      • maniaczytania Re: do 100-tki dopiero sie rozpędzamy :] 02.12.12, 22:06
        No Greku - to ja tez sie przylaczam do tych, ktore nie moga sie juz doczekac tych niespodzianek :)

        A co do ramowki swiatecznej - poki co widzialam ta z TVP1 i 2, moze niedlugo Wam ja zaprezentuje, bedzie powod do znecania!!! Jeszcze nadzieja w tych innych stacjach ...
    • grek.grek Co na dziś ? "Drzewo cytrynowe","Chłopcy","Brooks" 03.12.12, 14:08
      Hoho, widzę że zapowiedź nagród zadziałała zaciekawiająco :]
      Teraz tylko muszę sprostać Waszym oczekiwaniom.

      a póki co, jak tam dzisiejsza oferta ?

      "Chłopcy", 0:30 w TVP1, chyba coś pisaliśmy kiedyś.
      rzecz o grupie starszych panów, na przemian :odczuwających
      nieubłagany upływ czasu i broniących się przed nim za pomocą
      dokazywania, w pensjonacie spokojnej starości.

      wcześniej powtórka na żywo granej "Boskiej".
      TVP się już łapie czego może :]

      KUltura. 20:20, "Drzewo cytrynowe".
      skromna palestyńska wdowa skonfliktowana z ważniakiem izraelskim, a przedmiotem
      sporu jest owo tytułowe drzewo, czy raczej cały zagajnik, należący do wdowy, który
      ma być ścięty ze względów bezpieczeństwa jej wysokopostawionego sąsiada.

      [zawsze to jakaś nowość... wczoraj KUltura zaserwowała po raz miliard sto tysięcy dwudziesty ósmy "Million dollary baby" alias "Za wszelką cenę", co chwila zresztą jakimś wielokrotnym riplejem częstują]

      POlsat, 22:20 "Mr. Brooks", też powtórka [chyba].
      Pozoornie szanowany obywatel jest ukrytym psychokillerem. Do czasu, gdy jedno z jego zabójstw widzi tajemniczy ktoś i zaczyna go szantażować ujawnieniem prawdy. Jest też pani policjant na tropie. Ja tego nie widziałem, ale chyba Ty, Maniu film ów opisywałaś. Kevin Costner killerem ? To może być trudne do przeskoczenia ;]

      więcej grzechów nie pamiętam :]

      hah, w tym tygodniu muszę Wam coś napisać o 6 seriii Dextera, boć to już 9
      odcinek wczoraj się wyświetlił i doszlo do, tak sie wydaje, świetnego twistu.



    • pepsic "Maratończyk" tvn7 - z wczoraj 03.12.12, 18:11
      Klasyk gatunku z doborową obsadą i kultową już sceną z udziałem dentysty sadysty, o której Siostra z Grekiem po sąsiedzku wspominała wraz z tragikomicznym zapytaniem '"Jest bezpiecznie?". Co ciekawe, a raczej niepokojące, z projekcji sprzed lat tylko tę jedną jedyną scenę zapamiętałam, a przy tym wydawała się dużo bardziej drastyczna.
      Grek, napiszesz coś więcej? Pytam, bo umknął mi początek i nie rozwikłałam do końca intrygi.
      • grek.grek "Maratończyk" tvn7 - storyline 06.12.12, 13:04
        "Jest bezpiecznie ?" :]
        to klasyk, sposób w jaki OLivier to mówi, w tym pustym magazynie, gdzie tylko jego
        goryle i przywiązany do krzesła Babe alias Hoffman... Rewelacja. I gośc nie wie, co
        odpowiedzieć : miota się między "nie wiem, o co panu chodzi ?", "jest bezpiecznie", a
        "jest bardzo niebezpiecznie". Kapitalna scena.

        hehe, ja też inaczej zapamiętałem tę scenę wiercenia w zębach - przede wszystkim,
        wydawało mi się, że była dłuższa i tego borowania było więcej.

        Ha, więc a'propos początku, to mnie też nie udało się w całości obejrzeć, ale
        z tego co pamiętam chodziło o to, że : studenta i zapalonego biegacza Babe'a odwiedza brat. Brat, który robi na dwóch posadach : jest w zarządzie spółki naftowej, a jednocześnie
        jest tajnym agentem rządowym, pracując dla niejakiego Janeway'a. Tak naprawdę, przyjechał do Nowego Jorku nie tyle do Babe'a, ile dlatego, ze agentura wyniuchała, że ma się tam pojawić ukrywający się nazistowski zbrodniarz, Schell, czyli Pan Ząbek ;]. Brat Schella zginął własnie w samochodowym wypadku ulicznym, a podejrzewa się, że kręcił się po mieście w celu podjęcia paczki pełnej diamentów, wartych gigantyczny szmal.

        Jest też wątek dziewczyny Babe'a, trochę podejrzanej persony, przed którą ostrzega go brat,
        podejrzewający ją o konszachty z Schellem co zresztą później okaże się prawdą.

        Kiedy Schell przybywa do Nowego Jorku brat Babe'a się z nim spotyka, próbuje dać mu do zrozumienia, że każdy jego krok będzie śledzony, a finał tego jest taki, że Schell usuwa go ze swojej drogi traktując go swoim firmowym nożem ukrytym w rękawie płaszcza. Brat Babe'a dociera do domu brata i tam umiera.

        A potem Schell i jego goryle biorą się za Babe'a. Porywają go z jego własnego mieszkania. Schell grzebie mu w zębach, ale Babe "nic nie wie" [pewnie o tych diamentach, albo czegoś o swoim bracie, bo przyznam, że trudno było wywnioskować, czego chciał Schell, może Ty się zorientowałaś ?]. Wtedy wkracza Janeway i wyrywa Babe'a z rąk oprawców. Strzela do nich, trafia, oni padają trupem, a Janeway pakuje Babe'a do auta i w długą. W czasie jazdy próbuje Babe'a brać na spytki, ale Babe rzeczywiście nie ma pojęcia, o co w tym chodzi.

        Jakiez więc jest zdziwenie naszego biedaka, kiedy Janeway przywozi go... z powrotem tam, skad go bohatersko uwolnił, a ci, których "położył trupem" - zyją i mają się świetnie. To była prowokacja, a Janeway to podwójny agent, pracujący zarówno dla rządu, jak i dla Schella.

        Druga runda zabawy w dentystę.

        A potem Babe ucieka, przyznam, ze mam lukę - jak to zrobił, chyba przez nieuwagę tamtych, prawda ?
        Zrywa się do biegu, chociaż ledwie żyje i ząb naparza go niemiłosiernie. Wieje przez jakieś podejrzane ulice, dzielnice, piaskownice, za nim Janeway i reszta, ale udaje mu się zwiać.

        Próbuje wrócić do domu, ale pod jego kamienicą czekają już na niego ludzie Schella, więc zawiera dil z czarnoskórym "kolegą" [a raczej takim, co się z niego bez końca nabijał], żeby napadł na jego własne mieszkanie, i wziął dla niego jakieś ciuchy i pistolet, a zatrzymać może sobie sprzęt audowizual. tamten się zgadza, i agenci Schella nie mogą nic zrobić, kiedy czarny gang z pistoletami wchodzi sobie do mieszkania Babe'a.

        Ubrany już Babe prosi swoją dziewczynę o pomoc. Ona wywozi go autem daleko poza miasto. Na miejscu Babe orientuje sie, ze to pułapka, a ona jest w kontakcie z Schellem i jego siepaczami. Dziewczyna się przyznaje bez bicia. Pojawienie się tamtych jest tylko kwestią czasu, ale Babe jest przynajmniej gotowy na ten wariant.

        Kiedy się zjawiają, bierze ich na muszkę. Wtedy Janeway zabija pozostałych dwóch i próbuje wejśc w układ z Babe'em - proponuje mu pomoc w zabiciu Schella, ale w zamian za część diamentów, o których Babe się dowiaduje,ze to one są tutaj w centrum akcji. Zanim Babe się zgodzi, jego dziewczyna próbuje odwieśc do od zamiaru, skutkiem czego Janeway ją zabija, żeby milczała, ale od razu Babe strzela do niego i uśmierca.

        Teraz Babe ma auto, ból zęba i perspektywę powrotu do Nowego Jorku i udaremnienia Schellowi wejścia w posiadanie tej fury diamentów.

        Schell kręci się po sklepach z biżuterią i próbuje wycenić ten swój skarb. Ma kilka pojedynczych egzemplarzy i wychodzi na to, że są warte fortunę.

        O mało nie wpada. Jak sie okazuje świat jest pełen eks-więźniów obozów koncentracyjnych. Schella rozpoznaje jeden facet u jubilera, oraz kobieta na uliicy - rewelacyjna scena, kiedy na zatłoczonej ulicy nowojorskiej ona zaczyna krzyczeć "to on, Biały Anioł, zatrzymajcie go !", ale nikt nie rozumie o co jej chodzi, a równocześnie w pogoń za Schellem wyrusza ten facet od jubilera, chociaż on idzie tak jakoś wolno, jakby ciągle się zastanawiał, czy naprawdę to możliwe, że spotkał swojego kata z obozu. Wspaniała scena.

        Schell zabija tego faceta, kobiecina wpada pod samochód, robi się rejwach, Schell wsiada do taksy i odjeżdza nietknięty. Kapitalnie całą sekwencję zagrał Laurence Olivier, tak wiarygodnego eks-hitlerowca ze świecą szukać.

        Schell podejmuje diamenty z depozytu, chce sie zawijać, ale na ulicy dopada do Babe i mu je zabiera. Schell go goni, lądują w jakiejś starej fabryce, czy czy czymś, z krętymi schodami w dół, ze zbiornikiem wodnym na tymże dole. Babe terroryzuje go pistoletem, otwiera tę teczkę, a w niej diamentów od jasnej ciasnej. Schell próbuje go namówić na jakiś podział, no i żeby go puścił, ale Babe nie jest przekupna łajzą. Zamiast tego rozsypuje część diamentów, rzuca je w Schella garściami, a one spadają przez oczka kratowanych podłóg i spadają do wody. Schell jest w rozpaczy. Babe każe mu zjadać pojedyncze diamenty. Schell zjada jednego, ale potem odmawia : ":Nie ! Nie zjem już ani jednego" - znów rewelacja w wykonaniu Oliviera, jak on to powiedział, z jaką mocą...

        Schell szykuje się do ataku na Babe'a, z tym swoim nożem w rękawie, ale Babe po prostu wyrzuca teczkę z diamentami na dół, do wody. Częśc wpada do wody, ale teczka zatrzymuje się na skraju schodów, i widać że zostało w niej całkiem przyzwoite kilkanaście milionów dolców w kamieniach szlachetnych :]

        Oszalały Schell rzuca się za nimi, potyka, leci schodami w dół, a jak już ląduje, to okazuje się, że koziołkując wbił sobie własny nóz w osobisty brzuch. Powinien się trochę pomęczyć przed śmiercią, ale w tej wersji - umiera od razu, wpadając na wznak do wody i pozostając w takiej pozycji na dobre. Babe patrzy na cały ten akt ze wzgardą, potem wychodzi z tego pomieszczenia, wyrzuca pistolet do Hudson River [chyba ? hehe], orientuje sie, że wciąż boli go sponiewierany wiertarką zdrowy ząb, mija go paru biegaczy, bo akurat drepcze ściezką dla nich przeznaczoną, a potem po prostu sobie idzie.

        I kurcze, ani przez moment nie pomyślał, że mógłby wrócić i urządzić się do końca życia :]

        Jasne, brzydzi się on kamieniami, które sa tak ubabrane w krwi, ale - troche to
        jednak za daleko posunięty idealizm ;]
        • pepsic Re: "Maratończyk" tvn7 - storyline 07.12.12, 18:10
          Wersja reżyserska sceny borowania ponoć była dłuższa, bardziej dosłowna, ale raczej nie jest możliwe, aby ja za komuny puszczali.

          Sadysta Schell chciał wyciągną od Bebe'a informację, co brat przekazał mu tuż przed śmiercią i czy w ogóle zdążył coś przekazać? No właśnie dobre pytanie, niby co miałby mu przekazać? Albo po co dziewczyna zaczęła się kręcić koło Beb'a?

          Tak, Bebe uciekł, kiedy oprawcy pakowali go do samochodu i oparli słaniającego na masce. Bebe zobaczył światła z ruchliwej ulicy, usłyszał wóz policyjny i powodowany impulsem dał nogę.

          Scena, kiedy banda z afro na głowie z bronią w ręku robi włam, a agent specjalny odchodzi zrezygnowany z opadnięta wargą - jest bezcenna.

          ani przez moment nie pomyślał, że mógłby wrócić i urządzić się do końca życia :]... troche to jednak za daleko posunięty idealizm ;]
          Może śp. tatko polityk (którego Bebe starał się oczyścić z zarzutów korupcyjnych) pozostawił w spadku okrągła sumkę w banku. Wtedy jakoś łatwiej sięgać po ideały.

          Zdaje się, że zaczęliśmy oglądać mniej więcej tak samo, ja od spotkania ą w bibliotece.

          • grek.grek Re: "Maratończyk" tvn7 - storyline 08.12.12, 13:26
            widać czas dorysował tej scenie inne barwy, w Twojej [mojej też] wyobraźni :]

            tak bym to odczytywał, ale za grzyba nie mogę dojśc, o co tak naprawdę mogło
            chodzić, jaką wiedzę Babe miałby posiadać, a która szajce by była tak niezbędna.
            coś czuję, że bez trzeciego razu sie nie obejdzie, heh.

            a Ty, jak sądzisz ?

            MOżliwe, w innym przypadku byłoby to już coś, co mogłoby Maratończyka wpakować
            na półkę z "science fiction" :]

            Niewykluczone.

          • pepsic Re: "Maratończyk" tvn7 - diamenty 09.12.12, 16:30
            Diamenty zostały wyłudzone przez Shell'a od Żydów więzionych w obozach koncentracyjnych w zamian za obietnicę ucieczki (tudzież zostały zrabowane bądź kupione za wyrwane złote zęby), który był niemieckim zbrodniarzem wojennym (postać wzorowana na doktorze Josefie Mengele). Przy okazji dowiedziałam się, że dr Mengele szczęśliwie przeżył wojnę i spokojnie doczekał ostatnich dni w Ameryce Płd. Po informacji wyczytanej ostatnio, że prokurator, który oskarżał "Inkę" niespełna 18 letnią sanitariuszkę powstańczą żądając dla niej kary śmierci (wykonaną), postawiony przed sądem przez IPN został uniewinniony - i tej o Mengele ja już nie wierzę w sprawiedliwość.
    • maniaczytania Znalezione pod choinka 03.12.12, 19:54
      Kochani,

      zapraszam Was do odwiedzania mojego 'ukochanego' (poza oczywiscie tym bazowym) bloga - wyzwania. Znajdziecie tam inspiracje swiateczne ksiazkowe, filmowe (to, jakbyscie mieli dylemat, co ogladac w swieta!), muzyczne, poetyczne, z ciekawostkami, dekoracjami itp.

      To specjalnie zalozony przeze mnie blog - wyzwanie zwiazane z Bozym Narodzeniem, gdzie rozne osoby pisza o tym, co im się z tymi swietami kojarzy.

      Zapraszam do sledzenia (zwlaszcza mojego tegorocznego debiutu - autorskiego kalendarza adwentowego:) ):

      znalezionepodchoinka.blogspot.com/
    • grek.grek Barbary Czcigodne, wszak dziś Wasz dzień... 03.12.12, 20:03
      jutro wszystko inne, ale dziś jeszcze -

      dla wszystkich Barbar, z naszymi Barbarami Wspaniałymi na czele :

      to specjalnie ode mnie [dżizus, jak nie zadziała, to sie załamię w pół, ha, tak ładnie sobie uszy uczesałem ;)] :
      forum.smartcanucks.ca/attachments/general-discussion-tea-room/129975d343391467-happy-birthday-evil-kitten-ani-dancing-cat.gif
      a te dwa kawałki, to tak na rózne okoliczności, ale zawsze z życzeniami najcieplejszymi, nie traćcie nigdy uśmiechu, optymizmu i życiowej radości, a jak co wam zawadza i utrudnia, to z kopa w to :]; i cieszcie sobą nas tutejszych, i wszystkich nietutejszych - też, oni też chcą coś mieć od życia :] :

      www.tekstowo.pl/piosenka,maryla_rodowicz,dama_byc.html
      www.tekstowo.pl/piosenka,madonna,express_yourself.html
    • grek.grek "DRzewo cytrynowe" wersja pełna [1] 04.12.12, 13:38
      Wybrałem i nie żałuję :]

      O tym, że metaforycznie cała historia będzie opowiadała de facto o stosunkach Palestyny z Izraelem, z góry było wiadomo, ale pomimo tej przewidywalności film to bardzo dobrze nakręcony i estetyczny.

      Głównym bohaterem jest... ów tytyłowy sad cytrynowy, należący do Palestynki, Salmy Zidane. Sad to duży i zacny, rodzi mnóstwo owoców, dzięki czemu skromna wdowa nie musi żebrać na ulicy o pieniądze, a nawet udało się jej wysłać syna do Ameryki, żeby się tam urządził. Ten sad to jednak nie tylko źródło dochodu, to także tradycja, to wspomnienie ukochanego ojca, którego teraz Salmie zastępuje poczciwy staruszek, ogrodnik, jej opiekun jeszce od czasów dziecięcych. Mieszkają sobie w małym domku i życie spędzają na doglądaniu drzewek, zbieraniu owoców i po prostu czerpaniu z tego wielkiej radości.

      I żyliby tak sobie nastepne 700 lat, gdyby tuż obok ich sadu willi nie zbudował izraelski minister obrony narodowej. Jak tylko zbudował chałupę, to od razu służba bezpieczeństwa doszła do wniosku, że sad Salmy zagraża ministrowi i jego żonie [z okazyjnie pojawiającą się córka, która studiuje], bo przecież zza krzaczorów jakiś terrorysta może wystrzelić rakietę albo granatem sie zamachnąć.

      Ministerstwo i wojsko sugeruje - ściąć drzewa. Salma się sprzeciwia. Wynajmuje adwokata, młodego sympatycznego Palestyńczyka, który własnie wrócił do Ramallah z Rosji, gdzie zostawił na moment zonę z dzieckiem. Zgadza sie on bronić interesów Salmy. Kiedy przegrywają w pierwszej instancji, a potem w apelacji, Salma prosi go, zeby wniósł sprawę do Sądu Najwyższego. Ziad najpierw patrzy na nią wielkimi oczami, ale zaraz później tak właśnie czyni dostrzegając jak bardzo jest to dla niej rzecz istotna. Co tu dużo mówic, prawie od pierwszego momentu między nimi coś tam się dzieje.

      Od wniesienia sprawy do SN do rozpatrzenia - musi minąć trochę czasu. Izraelscy funckjonariusze wykorzystują go na zaprowadzanie swoich porządków w dotychczas spokojnym miejscu zamieszkania Salmy. Ogradzają płotem sad i zabraniają jej wstępu na jego teren. Instalują wojskową strażnicę-ambonę, na której siedzi zawsze żołnierz z karabinem i kontroluje teren, w nocy zaś nonstop omiata okolicę światłami reflektora. To na wypadek tego ataku terrorystów. Dookoła zaś posesji kręcą się tajnicy wojskowi.

      Salma się nie poddaje. Przechodzi co i rusz przez płot, aby podlewać drzewka i zbierać spadające owoce. Ilekroć jednak przedostaje się na teren sadu, tyle razy grzecznie, ale stanowczo, i jednak pod lufą karabinu, jest wypraszana. Sad marnieje, drzewka dziczeja, a cytryny gniją całymi partiami, bo nikt ich nie zbiera.

      Chyba, ze akurat u ministra odbywa się jakieś towarzyskie przyjęcie, wtedy wysyła on swoich ludzi,zeby w sadzie Salmy zebrali parę cytryn dla gości. Salma rzuca się wtedy do obrony swoich owoców. Nikt jej przecież nie poprosił o zgodę, wzięto cytryny jak swoje. A ona ma dumę i honor. I choćby na kolanach o godne traktowanie się wykłóca. I nie obchodzi jej, że na jej nierówna szarpaninę z żołnierzami ogląda wypasione towarzystwo imprezujące u ministra. POruszająca scena, która wzbudza wzruszenie w żonie ministra. Kobiecie nowoczesnej, a jednocześnie wrażliwej bardzo. Cały czas obserwuje ona Salmę pojawiającą się, wbrew zakazom, w sadzie, aby go pielęgnować. I Salma też ją widzi. Nie zamieniają ani słowa, ale rodzi się między nimi jakaś nić sympatii, porozumienia, nie tylko kobiecego, ale ludzkiego. I to żona ministra jako jedyna potrafi powiedzieć jej "przepraszam" [za te cytryny, ale także za to, że tak się sprawa potoczyła, ze Salma płaci cenę za to, ze pan minister z rodziną postanowił akurat w tym miejscu sie osiedlić -metaforycznie oddaje to praistotę problemu w stosunkach Palestyny z Izraelem]. Zona mnistra próbuje dotrzeć do Salmy, czysto fizycznie, dotrzeć do jej domu i pogadać, ale jej tajne wyprawa zostaje ukrócona na samym finiszu, postawny ochroniarz kulturalnie i z szacunkiem, ale jednak każe jej wrócic do domu, dla bezpieczeństwa.

      Niespodziewanie sprawa Salmy i jej sadu zataczać zaczyna szersze kręgi. Jako że minister jest osobą publiczną, to rzecz cała obija sie o media. Minister ciągle jest o nią pytany i stale odpowiada to samo : że mu przykro, ale musi bronić się przed możliwością terrorystycznych akcji przeciw niemu, dla których sad Salmy stanowi idealną okolicę.

      "Napad" rzeczywiście się zdarza... Prawdopodobnie jest to prowokacja, mająca dac argumenty stronie izraelskiej. Jakiś pojedynczy wystrzał w powietrze nocną porą, uruchamiający od razu żołnierzy, którzy wpadają do domu Salmy i obracają go w perzynę w poszukiwaniu "ukrywających się zamachowców". Ciekawe, gdzie sie ukryc mogli... może w szufladach albo w małej szafie, najokazalszych meblach w skromnej chałupce Salmy.

      Jednoczesnie, żona ministra staje całkowicie po stronie Salmy, w wywiadzie dla gazety popiera absolutnie starania Palestynki o ocalenie swojego drzewostanu. Robi się z tego konflikt małżeński, w finale którego żona ministra odchodzi z domu, a sam minister może siedzieć tępo w fotelu i napawać się swoim bezpieczeństwem, co idzie mu dośc opornie.

      Chemia między Ziadem, a Salmą zaś rośnie, ona jest wdową, jej mąz patrzy surowym wzrokiem z wielkiego zdjęcia na ścianie i Ziad ciągle czuje na sobie to karcące spojrzenie :] Sama Salma zaś jest karcona przez jednego z członków miejscowej starszyzny - że ona wdowa, a ten adwokat to w wieku jej syna, że co by mąz powiedział, i takie tam inne opowieści dziwnej treści. Romans jest lepszy niźli jakies jednorazowe łupucupu, taki "między słowami", wiecie o co chodzi, o gesty, spojrzenia, ukradzione całusy, o to że ona jemu
      na glanc wyczyści pokój, w którym on przyjmuje interesantów - facet wraca, widzi czystośc aż bijącą w oczy, nieposiada się z dumy i zaskoczenia, a potem pyta żartem "jak ja tu teraz coś znajdę..?", co rozbawia ich oboje. On u niej nocuje, do niczego nie dochodzi, ale to tylko dlatego, ze ona ma szacunek dla męza, a on to respektuje. Poza tym, jak już napisałem : on ma żonę, dziecko, Salma jest doświadczoną kobietą, dojrzała, wie że on ich nie zostawi dla niej, że to uczucie nie ma przyszłości. On też to wie, zwłaszcza że ponoć spotyka się z... córką ministra :] Salmę szanuje za odwagę, determinację, podziwia jej kobiecość, chce jej pomóc nawet za darmo, szlachetnie, ale to wszystko... później ich drogi sie rozejdą.

      Później, czyli po wyroku Sądu Najwyższego.

      I otóz. Na rozprawie zjawiają się media, sprawa bowiem trafiła nawet do Ameryki, a syn Salmy cięzkim szokiem został trafiony widząc w tiwi swoją skromną matkę; pomoc Salmie zaoferowała... Norwegia :]; w tokszołach, tabloidach izraelskich... wszedzie Salma Zidane kontra minister, w dodatku z żoną ministra otwarcie występującą przeciw swojemu męzowi i dodatkowo krytykującą cała polityke Izraela wobec Palestyny.

      Tuż przed rozprawą : Salma i żona ministra, która specjalnie przyszła aby usłyszeć werdykt, spotykają się bezpośrednio. I nawet wtedy nie muszą mówić ani słowa, wystarczy to jak na siebie patrzą... Salma - w chuście, w skromnej ale gustownej sukience, w całym enturażu kobiety arabskiej, i zona ministra - ubrana, ufryzowana, poruszająca się nawet jak pewna siebie Europejka. Tak rózne, a jednocześnie zdolne do porozumienia, do wzajemnego szacunku i sympatii. Zagranie pod publiczkę, ale zarazem scena, kadr wyrażający więcej niż tysiąc slów.

      Ostateczna batalia przed SN prowadzi do iście salomonowego wyroku. Sąd zezwala Salmie zachować sad, ale jednocześnie dbając o bezpieczeństwo ministra nakazuje... skrócić drzewka do wysokości 30 cm. Salma jest załamana. Ziad mówi do kamer, że to sukces, że to pierwszy krok na drodze do pełnych praw dla Palestyny, że to symbol zwycięstwa, ale co to za zwycięstwo... Salma nie słucha jego adwokackich wygibasów, cicho opuszcza sąd.

      Sad Salmy przedstawia sobą żałosny widok... kikuty drzewek, żadnych liści, o cytrynach można zapomnieć... OBrazek przesmutny. MInisterialna satysfakcja ?
      • grek.grek "DRzewo cytrynowe" wersja pełna [2] 04.12.12, 14:03
        CHodzi więc Salma między tym co zostało z jej pięknego sadu, a zamiast płotu, którym otoczono pierwotnie jej posesję - stoi teraz dziesięciometrowy mur... Po cóż więc było niszczyć sad ?
        Aby pokazać, kto tu ma rację i że musi ją mieć nie ten, który ją ma, ale ten który ma więcej czołgów i rakiet ?

        Metafora puentująca sens [abo bezsens] konfliktu na Bliskim Wschodzie, tyle że unikająca akcentów religijnych. Postaci nieco symboliczne, ale mimo wszystko udało się zawrzeć w nich trochę życia, a zaletą jest uroda i mowa ciała aktorek, zarówno Hiam Abbas [Salmy] www/magweb.com/picts/actor/69324/hiam_abbass.jpg, jak i Rony Lipaz Michael [żona ministra] www.arsenalfilm.de/lemontree/download/RonaLipaz-Michael.jpg plus pewien rodzaj, czy ja wiem... klasy operatora kamery, który wykorzystał do maksimum zalety miejsc, w których kręcono zdjęcia. Bardzo dobre jest także pokazanie róznic między Izraelczykami, tutaj państwem ministrostwem, którzy mają znajomych, cuchy, styl bycia, wnętrze domu rodem z Francji czy Niemiec, a Palestyńczykami [Salmą, jej ogrodnikiem, starszyzną, częściowo także Ziadem], która kultywuje swoje tradycje, i mimo że dzieli ich od Izraela zaledwie mur, to wygladają jak z innego świata, jakby nie przesiąkli w najmniejszym stopniu wpływami Zachodu, raz z powodów zamiłowania do swojej kultury, a dwa - z powodów czysto materialnych róznic w poziomie wyposażenia. Jednak, istnieje tutaj coś ponad podziałami : zgodność wrażliwości i poczucia sprawiedliwości jaka łączy obie kobiety i pozwala im siebie nawzajem darzyć sympatia i szacunkiem, pomimo bycia po dwóch róznych stronach muru.

        www.youtube.com/watch?v=o4cPP-Af3Dw [trailer]

        jest też całośc :
        www.youtube.com/watch?v=55HFJczgv0s
        kilka fotosów
        [żona ministra po lewej, onże sam w środku]
        static.thecia.com.au/reviews/l/lemon-tree-etz-limon-5.jpg
        [ogrodnik, Salma, Ziad]
        mimg.sulekha.com/english/lemon-tree/stills/lemon-tree-stills12.jpg
        [Salma Ziad]
        www.empireonline.com/images/image_index/300x250/31143.jpg
        • pepsic Re: "DRzewo cytrynowe" vs Fałszywa ofiara 04.12.12, 18:48
          Ja skusiłam się na altmanowską "Fałszywą ofiarę" i już wczoraj zorientowałam sie, ze nie był to najszczęśliwszy wybór. Teraz mnie utwierdziłeś, że na złego konia postawiłam. Przeciętny thriller na zwolnionych obrotach, z przewidywalnym suspensem (w czym niewątpliwie pomaga "genialny" tytuł) i z irytująco naiwnym bohaterem, którego poprawnie, acz bez Bożej iskry zagrał Kenneth Branagh. Nie polecam.
          • siostra.bronte Re: "DRzewo cytrynowe" vs Fałszywa ofiara 04.12.12, 19:08
            A ja się zainspirowałam Twoim wpisem i obejrzałam "Fałszywą ofiarę" :) Wiedziałam, że to nie arcydzieło, ale innych atrakcji w tv nie znalazłam.
            Faktycznie, historia bardzo przewidywalna. Od początku było wiadomo, że babka coś kręci. A już kiedy dała Branaghowi broń do ręki, to powinna mu się zapalić czerwona lampka. Do tego polski tytuł. Aż trudno uwierzyć, że zrobił to Altman.
            • pepsic Re: "DRzewo cytrynowe" vs Fałszywa ofiara 04.12.12, 19:32
              Tym bardziej, że był doświadczonym i renomowanym prawnikiem, który przez 8 lat nie przegrał, ani jednej sprawy, a laska nie wzbudzała ani sympatii, ani zaufania, nawet specjalnie ładna nie była (w przeciwieństwie do ślicznej eksmałżonki).
              Ps. Trzeba nam było zaufać Grekowi:))
              Ps.2. Chciałam dodać, że apetyt na starsze filmy zawdzięczam Twoim zachęcającym opowieściom, a także poinformować, ze wkrótce w tvn7 będą powtarzać "Bullitta" (już się cieszę), a dzisiaj "Thelmę i Luise" - których jeszcze nie miałam rpzyjemnosci, bo jakoś nie pociąga mnie tematyk.a
              • siostra.bronte Re: "DRzewo cytrynowe" vs Fałszywa ofiara 04.12.12, 19:59
                No właśnie, jakoś łatwo dał się nabrać. I faktycznie femme fatale była mało wyraźna i nie chodzi nawet o urodę. Po prostu trudno uwierzyć, że bohater stracił dla niej głowę. Bardzo lubię Famke Janssen, grającą żonę, piękna kobieta z klasą.

                Miło mi, że Cię zainspirowałam :) Tak, tvn7 potrafi mile zaskoczyć. "Thelmę i Luizę" widziałam, ale bardzo dawno.
                    • pepsic Re: Fałszywa ofiara, "Thelma i Louise" raz jeszcz 07.12.12, 18:36
                      Rzeczywiście te nasze sa jakoś bardziej denerwujące, być może z racji ich politycznych sympatii, z którymi mi nie po drodze, czy popierania wydłużonego wieku emerytalnego i które tam w Warszawce znajdują sie bardzo daleko od szarej, zwyczajnej kobiety. Ale zaznaczam, nie jestem znawczynią, ani nie mogę odebrać feministom tego, co w skali globalnej oddały kobietom, a co widać na przykładzie serialu Mad Max.
                      • grek.grek Re: Fałszywa ofiara, "Thelma i Louise" raz jeszcz 08.12.12, 13:31
                        wiesz, może dlatego te zachodnie coś uzyskały, bo nie traktowały swojego
                        feminizmu jako czegoś, co się wpisuje w rubryce "zawód wykonywany", upoważaniającego
                        do tyrad, bywania i niechęci do mężczyzn tak daleko posuniętej, że skłaniającej je
                        do upodobniania się fizycznie i mentalnie do owej znienawidzonej samczej tłuszczy, albo
                        do własnego o niej wyobrażenia, cokolwiek wykoślawionego ;]
          • grek.grek Re: "DRzewo cytrynowe" wersja pełna [2] 05.12.12, 13:25
            poniekąd tak.
            na zrozumieniu wzajemnym i uświadomieniu sobie, że są skazani na siebie, więc może
            mogli by do siebie nawzajem poczuć choć trochę szacunku.
            tak to by mozna na podstawie filmu określić.
            Wizja idealistyczna, bo Arabów i Żydów zawsze będą dzielić kwestie tożsamościowe, etniczne, wyznaniowe, których tutaj nie uwzględniono, a przecież to one decydują o intensywności całej zadymy. Łatwo sie tego nie da obejść. Jest tu wizja tyleż urodziwa, co naiwna, niestety.

            hurra :]
    • grek.grek "Rodzina Połanieckich" [to i owo z 4 odcinka] 05.12.12, 13:12
      Rozwija się cała historyja.

      Marynia i Stach, to zdaje się do jakiegos symbolu urośli, i widać, że nawet rózne humory obojga, które początki utrudniają, a później na moment stawiają sprawy pod znakiem zapytania [Marynia się obraża, kiedy - już formalnie narzeczony - Stach opowiada, jak to "ilośc dzieci zależna jest od tego, czy żona męża odpowiednio często gościć chętna". Ona się irytuje, on wychodzi, grający w karty Bigiel [najlepszy przyjaciel i towarzysz biznesowy Połanieckiego] i stary Pławicki zupełnie nie zwracają na to uwagi, co ma widza (a literackiego czytacza również, jak sądzę) utrzymać w spokoju : halo, nic się nie dzieje, to tylko kuksańce przedmałżeńskie, a przy okazji najlepszy dowód na to,ze Marynia to nie wydmuszka bez charakteru, a Połaniecki do reszty nie zgłupiał od jej uroku, mimo że powiada, iż "pani może każdemu zawrócić w głowie". No i jest ten pan przepisowo zazdrosny, kiedy na jakimś balecie Marynię obtańcowuje inny facio, Połaniecki od razu daje mu kontrę.

      Czyli, narzeczeństwo. On ją prosi o rękę, ona przyjmuje, stary Pławicki mamrocze pół-radośnie, pół-pozersko, że został "sierotą". Stach wprowadza się do nowego, większego mieszkania, ona tam pewnie z nim zamieszka, a miesiąc miodowy spędzą we Włoszech, czyli tam skąd wrócił własnie Bukacki, całkiem żywy i jak zwykle smiertelnie blady, po to, by kpić z POłanickiego, jak przyjaciel z przyjaciela, że popełnia głupstwo żeniąc się.

      Ale najlepsze cyrki odstawia pan Apolinary Maszko. To jest miglanc.
      W poprzednim odcinku został przy świadkach oskarzony przez niejakiego Gątowskiego, przyjaciela rodziny Pławickich i opiekuna ich majątku w Krzemieniu, nad którym pieczę [i zyski wszelkie] Połaniecki odstąpił Maszce, za co Marynia go traktowała jak wroga - o to, że jest "oszustem". A to dlatego, że zalega z zapłatą miesięcznicy Pławickim plus chce im drzewa wycinać.

      Maszko ma sytuację popapraną, bo co by nie zrobił, to będzie źle. Jak będzie sie strzelał z młodym Gątowskim i zostanie trafiony, to obciach. Jak nie będzie się strzelał, to jeszcze większy, bo dał się, de facto, publicznie spoliczkować i położył uszy po sobie. A Maszko jest zaręczony z ponoć majętną panną Krasławską, i nie może sobie pozwolic na taki afront. Wystarczy już, ze ukrywa przed przyszłą żoną fakt, iż jest zadłużony i w gruncie rzeczy kasa się go nie trzyma, ale za to ma zawsze widoki na doskonałe interesa. Czy to starczy na dobre i poprawne malżeństwo z rozsądku ? No własnie.

      Lepsze jest tylko to, że majątek Krasławskiej to pic na wodę, jak sugeruje jej matka, i panna młoda zdaje się także ukrywa przed przyszłym mężem, że z jej posagiem nie jest różowo. Maszko tak naprawdę marzy by, jak mówi, "ona się dowiedziała, ze jestem goły, ale żeby mimo to chciała ze mną zostać", hola hola, panie Maszko, chciałeś pan małżeństwo kojarzyć z pieniędzmi, to nie szukaj od tego dygresyj ;]

      w gruncie rzeczy pan Maszko kochał się w Maryni, ale ona [w jednym z pop. odcinków] odprawiła go grzecznie. "Wolała ciebie nienawidzić, niż mnie kochać", mówi Maszko Stachowi.

      Mając nóż na gardle Maszko decyduje się zwrócic do ewentualnego rozjemcy między nim, a Gątowskim, Jamisza, jegomościa szlachetnego urodzenia. Sam Gątowski zaklina się, ze co Jamisz powie, to on zrobi. Gdyby tylko Apolinary nie przesadził... Otóż Maszko wymyślił sobie, że uda mu się uniknąc pojedynku z Gątowskim, jesli zmusi go do przeprosin niemalże na kolanach :] Za pośrednictwem Połanieckiego przekazuje Jamiszowi tekst przeprosin, które Gątowski ma wyrecytować przy świadkach - a stoi w nim, że Gątowski "napadł go po pijaku, cięzko obraził, i teraz wycofuje się uniżenie ze wszystkiego" i dodatkowo jeszcze siebie samego łaje za to, co zrobił. Jamisz odrzuca stanowczo takie żądania. Przeprosiny - może i tak, ale nie w takiej formie, nie można od szlachcica żądać takiego tarzania się w smole i pierzach.

      A zatem - pojedynek. Na skraju lasu, zimowym chłodnym porankiem. Maszko zdenerwowany całą procedurą przygotowawczą, ręka mu sie trzęsie jakby złapał go Parkinson... strzelają do siebie z jakichś 15 metrów. Maszko pudłuje. Cud, ze w takim stanie w ogóle trafił palcem na spust. Gątowski strzela i... Maszko krzyczy, żeby raz jeszcze naładować pistolety. Do drugiej kolejki. A zatem obaj spudłowali ? Nope, chwilę po tym żądaniu Maszko pada i zwija się z bólu. Został trafiony. Wydaje sie, ze umiera, młody Gątowski wpada w panikę, biegnie do Maszki, krzyczy, ze "tak, napadłem pana, nie miałem prawa, przepraszam !" :] KOmedia.

      Maszko żyje. Został trafiony poniżej pępka... spokojnie - w biodro :]] Lezy w łózku i bardziej niż kontuzją martwi się tym, jak Krasławscy przyjmą całą sytuację. Prosi Stacha, żeby się tam wybrał i odpowiednio nakreślił zdarzenia, co by nie pomyślano, ze z Maszki jakis oferma albo co :] Całą sprawę udaje się załagodzić, opinia Maszki, póki co hehe, nie zostaje nadszarpnięta, a Krasławska odwiedza go na łózu boleści ;] A niebawem oficjalnie zostaje ogłoszone narzeczeństwo Maszki z ową panną, i odbywa się specjalne przyjęcie zaręczynowe, na którym Maszko cichaczem zwierza się POłanieckiemu, że "majątek Krasławskiej, to będzie jakieś 200 tysięcy rubelków" - te "rubelki" mnie wzruszyły, hehe. Z jednej strony Maszko okazuje się człowiekiem interesu ze wszech miar, z drugiej - najlepiej by mu było, gdyby ona nic nie miała, on nic nie miał [w zgodzie z prawdą, bo Krzemień licho przędzie], a mimo to byli razem. Idealista, na mgnienie oka.

      No a do tego same smaczne widoki : kulig, a po nim bieganina wokół bałwana i masowe pożeranie bigosu, spacer Stacha, Maryni i Bukackiego po Łazienkach, wnętrza dawnych warszawskich kamienic z wielkimi pokojami między którymi gustownie nie wymyślono by wstawić drzwi, dekoracje z epoki, a także długa scena w operze, gdzie fraki, surduty i suknie efektowne oraz cała reszta ordynku.

      jest świetna scena, kiedy Bukacki z Połanieckim spacerują nad strumieniem, Marynia zaś wdaje się w rozmowę z chłopcami pasącymi gęsi. I te gęsi niespodziewanie, jak to gęsi, jakby sie szykowały do tego, zeby złapać obu panów za... surdut :] I obaj oni, widząc za sobą te rozdziwione dzioby, na sekundę przyjmują pozy jakby chcieli zerwać się do panicznej ucieczki. Rewelacyjnie im to wyszło, kto wie, może nawet te gęsi specjalnie ktoś z offu podpuścił, zeby aktorów do takiej reakcji sprowokować. W każdym razie, wyszło komicznie.

      to jest mniej więcej ta scena spaceru, tylko gęsi nie widać :
      filmpolski.pl/fp/index.php/162864_10
      to były czasy...
      filmpolski.pl/fp/index.php/162864_8
      ona i on :
      filmpolski.pl/fp/index/php/162864_1
      pojedynek wyżej opisywany :
      4.bp.blogspot.com/_prwL88x7CIM/SI4m90K45-I/AAAAAAAAAPA/bkJMXRu-Q9M/s1600-h/NewPicture436(1024+x+768).bmp
      zdjęcia samego Maszki, w świetnym wykonaniu Englerta, nie znalazłem, ale jest tutaj, na drugim planie, na pierwszym panie Krasławskie :
      4.bp.blogspot.com/_prwL88x7CIM/SI4XAZymzhI/AAAAAAAAAOY/PzSkiUWF9GM/s1600-h/NewPicture430(1024+x+768).bmp


    • barbasia1 OT mikołajkowy 06.12.12, 00:38
      w związku z mikołajkami oraz w podziękowaniu za Kochani piękne Barbórkowe życzenia imieninowe mam dla Was coś miłego dla ucha , mam nadzieję:

      dla Mani (wrażliwej tak jak ja na urodę męską) dwóch przeprzystojnych i niesłychanie zdolnych panów: Michaela Buble i Chrisa Botti w piosence "Song for you" .
      www.youtube.com/watch?v=UxYNaI-ho38
      dla Pepsic - coś ostrzejszego, z mądrym tekstem z najnowszej płyty pana K., który wywołał nią pewne kontrowersje...
      www.youtube.com/watch?v=eqFRDVYd7iM
      dla Bronte - coś starego, coś sentymentalnego ,coś nie-słychanie pięknego ...
      www.youtube.com/watch?v=aCca5mPMp9A

      a dla Greka - męski głos śpiewający nastrojową piosenkę o tęsknocie za wolnością...
      www.tekstowo.pl/piosenka,doead_can_dance,opium.html
      oraz ...
      oraz dla Greka w pakiecie limeryk mego autorstwa.
      Pierwszy jaki napisałam w życiu.
      Wymyślałam dwa dni.
      Ale duchowo nastawiałam się kilka miesięcy (bo nie jest to wcale łatwa forma, wierzcie mi!)
      Oto on

      Raz pewnemu Grekowi z Forum Telewizyjnego
      Zginął dekoder do telewizora radzieckiego*.
      Więc przetrząsał jak oszalały
      wszystkie kąty i regały.
      A to była wizja ze snu koszmarnego.


      :)




      • grek.grek Re: OT mikołajkowy 06.12.12, 13:51
        Ależ przewrotny ten tekst Dead Can Dance'u :]
        Dzięki, Barbasiu, prezent jak sie patrzy.

        haha, wiersz pierwsza klasa, finezja i tematyczna zgodność.
        Chylę czoła, Poetko :]

        [ i daje do pieca wyobraźni, aż struchlałem na taką wizję,
        co by było jakby mi nagle dekodzio wyparował... hehe]
        • barbasia1 Re: OT mikołajkowy 06.12.12, 15:07
          O! Grekuniu! Ja teraz dopiero spostrzegłam przewrotność tego tekstu! i O czym on jest naptrawdę (toteż ta melankolia z jaka śpiewają Umarlaki wydała mi się ciut podjerzana!).
          Heh! Ale durna jestem. No nie myślę po północy. Zresztą na szybko szukałam, bo to limeryk dla Ciebie był głównym prezentem, a muza miała być dodatkiem.

          Gdybym się w porę pokapowała, to nie dałabym |Ci takiej piosenki w prezencie Mikołajowym, za żadne skarby świata, choć wyczuwam, że Ci przypadła go gustu, ale pewnie głównie z powodu tej niezamierzonej przewrotności, którą wywinęłam.

          Nie wypada mi odbierać prezentu, bo kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera, ale skoro link szczęsliwie się nie otwiera to podaruję Ci dodatkową piosenkę, za moment.

          Poeta, tylko głowa nie ta .. mówił mój tatko żartując. :)

          Dziekuję! :) Bardzo cieszę się, że Ci się spodobał mój limeryk! :)

          > [ i daje do pieca wyobraźni, aż struchlałem na taką wizję,
          > co by było jakby mi nagle dekodzio wyparował... hehe]

          Haha :)

          Dekoderek kiedyś zniknie,
          ale wtedy będziesz mieć nowy wypasiony telewizor! Oby jak najszybciej, serdecznie Ci życze!





          • grek.grek Re: OT mikołajkowy 06.12.12, 15:29
            Stanowczo, jak to koty mają w zwyczaju [hyhy], zabraniam Ci mówić o sobie samej
            brzydko. Bardzo mi się ten prezent podoba i nie oddam go, ani nie chcę słyszeć
            o zamianie :]

            a dodatkowy prezent przyjmę łapczywie i z ukontentowaniem :]

            TA głowa bardzo dobra jest, Poetko, są na to liczne dowody.

            Ho ho, oby się Twoje przepowiednie sprawdziły, za życzenia tegoż dziękuję Ci
            pięknie. Ale sentyment za wytworem [albo też : potworem] radzieckiej mysli
            technicznej pewnie prędko mnie nie opuści. Postawię sobie ten wytwór na
            szafce i będę snuł wspomnienia bujając się w fotelu ;]

            • barbasia1 Re: OT mikołajkowy 06.12.12, 15:40
              To mnie, podłamaną, pocieszyłeś, Greku! :)))

              Świetnie! :)))

              :)

              A ileż to my dzięki Twojemu telewizorowi poznaliśmy filmów ( setki!)


              >Postawię sobie ten wytwór na
              > szafce i będę snuł wspomnienia bujając się w fotelu ;]

              Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej!

              :)

              • grek.grek Re: OT mikołajkowy 06.12.12, 16:08
                Cieszy mnie to :]
                wszelako, czymże to miałabyś się "podłamać", Barbasiu ? :]

                haha, to prawda, spełniał i spełnia swoje zadanie bardzo dobrze,
                krztusi się, fuka, dyszy jak stara lokomotywa, ale dzielnie się spisuje, hehe.

                będę z nim... rozmawiał, mam nadzieję, że zasypie mnie błyskotliwą serią
                cytatów z filmów, które "obejrzał" ;]
      • pepsic Re: OT mikołajkowy 06.12.12, 18:42
        Barbasiu, thx. Rzeczywiście stawia na nogi. Przy okazji, do pana K. mam stosunek ambiwalentny, pamiętam czyim niegdyś był orędownikiem, ba nawet sie na kozetce u pana W. wypłakiwał (tez sobie znalazł kompana). Jak na faceta zbyt rozchwiany emocjonalnie. Ale dobre i to, że dojrzał.

        Ale, ale, piosenka dwóch panów B. całkiem do rzeczy, tudzież wygląd, mimo że teraz jestem w punkcie, że stawiam na intelekt i ... łagodny charakter.

        U mnie piosenka do Greka sie nie otwiera, ale chyba nie z powodu, że nie do mnie adresowana? Ciekawe, o czym ? ;))
        • barbasia1 Re: OT mikołajkowy 07.12.12, 00:55
          O tak, pamiętam, pan K, nie raz zmieniał poglądy.
          Jest szczery we wszystkim, co robi, za to go cenię, choć często się z nim nie zgadzam.

          > Ale, ale, piosenka dwóch panów B. całkiem do rzeczy, tudzież wygląd, mimo że te
          > raz jestem w punkcie, że stawiam na intelekt
          i ... łagodny charakter.

          O!??
          :)
          Piosenka, dla Mani może być także i dla Ciebie, jeśli tylko Ci się podoba. :)

          U mnie też się nie otwiera piosenka dla Greka. Podejrzewam, że i u Greka też się nie otwiera, tylko to taktownie przemilczał!

          Wyżej jest już działający link, ale żebyś nie musiała go szukać wkleję Ci go tu:

          www.youtube.com/watch?v=WgHsiIxdHy8
          i z tekstem:

          www.tekstowo.pl/piosenka,dead_can_dance,opium.html
          Piosenka piękna, ale do zabawowego klimatu dnia mikołajkowego nie pasuje, jeszcze /za późno się wczytałam/. Heh.
    • grek.grek Na dziś: KK "Broken flowers","Chłopaki na bok" rep 06.12.12, 14:19
      Kończymy Paradoks o 21:10.
      ale jednocześnie leci Mad men, więc kończyć będziemy w systemie
      czwartek-niedziela, a tym co w niedzielę - jutro zaserwuję jakąś zapowiedź,
      aby Wam apetyty zaostrzyć chociaż trochę, aczkolwiek pewnie niewiele
      pozostało do ostrzenia, hę ? ;]

      Kocham Kino, 22:10 & 2:20 [ciekawe, zwykle powtórki były w piątkowo-sobotnią noc]
      "BRoken flowers".
      Nie znam, nie orientuję się, a Wy ? [Mania chyba coś wie,dawała wyraźnie do zrozumienia, że
      oglądała...]
      Facet w smudze cienia dostaje anonimowe info, że ma syna i że ten syn chciałby z nim porozmawiać. Pytanie za 100 punktów : z kim ma tego syna ? Ściślej : z którą ze swoich eks-kochanek ? Gość decyduje się odwiedzieć je wszystkie [opis mówi o czterech] i zasięgnąć języka w temacie.

      Brzmi nieźle, ale dopiero jak się to zepnie z osobą reżysera, czyli snujo-gadańco-klimatologa Jarmuscha, który napisał scenario i zasiadł na zydlu z wywieszką "reżyser" oraz dorzuci Billa Murraya, Jessicę Lange, Sharon Stone i Tildę Swinton, to zaczyna to wyglądać obiecująco.

      POlsat daje o 20:00 Kevina w NY [który już raz ?] plus o północy "Chłopaki na bok" - jeśli nie oglądaliście, to naprawdę warto, pisaliśmy już kiedyś, jeśli byście chcieli się sponiewierać literacko czytając moje wynurzenia ;}...
      forum.gazeta.pl/forum/1,14,103018548,103669078,Re_Podlosc_TVN_u_i_TVP_nie_zna_granic.html
      sądziłem, że duet Kevin & Demi paradnie zgilotynuje "Mr. Brooksa", ale doznałem
      przyjemnego zaskoczenia. Głowa została na swoim miejscu :] Jutro pozwolę sobie
      się uszczegółowić.

      • siostra.bronte Re: Na dziś: KK "Broken flowers","Chłopaki na bok 06.12.12, 14:46
        Widziałam "Broken Flowers". Warto zobaczyć dla znakomitych pań. Murray bardzo podobny jak w "Między słowami", ale jest ok.

        Może dorzucę jeszcze jeden tytuł. W tvn7 o 20.00 "Bardzo długie zaręczyny" Jenuneta. Kiedyś obejrzałam go jakoś od połowy :) Strona wizualna imponująca, ale sam film trochę męczący w odbiorze (podobne chwyty narracyjne jak w "Amelii").



        • grek.grek Re: Na dziś: KK "Broken flowers","Chłopaki na bok 06.12.12, 15:32
          o, no to mnie do reszty zaciekawiłaś, Siostro.

          TVN7 ma daleko lepszą ofertę od stacji-matki.
          Po "Wyspie tajemnic" i "Sherlocku" TVN spasował i w piątki
          przestał raczyć hiciorami. Powtórki "Bourne'a" i "King Konga", to
          jednak nie to, na co można by było liczyć ? Ja oczekiwałem
          "Incepcji", "Dziewczyny z tatuażem", czyli dalszej wycieczki po
          sensacyjno-dreszczowatych przebojach ad 2009-11
        • pepsic "Bardzo długie zaręczyny" 07.12.12, 19:23
          A jednak się skusiłam i dzielnie wytrwałam. Film niestandardowy, z ciekawą intrygą i z przemyconym czarnym humorem, niestety z nazbyt skomplikowaną narracją, którą pogłębiała mnogość postaci i zwroty akcji nie wspominając o scenach wojenno-batalistycznych, z którymi zawsze mam problem. Odbioru nie ułatwiło poszatkowanie reklamami. Na szczęście wbrew wielu opiniom Audrey nie przypominała Amelii i świetnie sobie radziła, ale jeśli chodzi o urodę damską - wszystkie panie zaćmiewała skutecznie Marion Cotillard. Na mały minus zapisuję brak chemii pomiędzy narzeczonymi będący moją subiektywna ocena, jako że gł. bohaterka Matylda bardziej wyglądała na osobę zaintrygowaną rozwiązaniem zagadki i wyjaśnieniem, co stało się z zaginionym w zawierusze wojennje narzeczonym (Bławatek)), niż na zakochaną po uszy. Spodobało mi się bardzo ładne zagrane, chwytające za serce delikatne zakończenie. Ciekawostka, w gościnnych występach można podziwiać Jodie Foster, która jak się okazuje mówi biegle po francusku i wchodzi w wiek nieokreślony, co widać.
          Tu Mathilde:
          www.filmweb.pl/Bardzo.Dlugie.Zareczyny/photos#picture-11
          A tu Manech (pseud. Bławatek) dziewczynom z pewnością sie spodoba:
          1.fwcdn.pl/ph/60/99/96099/300331.1.jpg
      • barbasia1 Re: Na dziś: KK "Broken flowers","Chłopaki na bok 06.12.12, 15:27
        Ja, Greku, działam dziś w systemie czwartek- piątek.
        Ostatni odcinek "Paradosku" też będę oglądać dziś, dziś, dziś. Nie doczekałabym się do niedzieli. ;)
        Zaś kolejny odcinek Mad Men w piątek.

        "BRoken flowers" - nic nie wiem na temat tego filmu.
        Brzmi nieźle to, co napisałeś o tym filmie.

        > sądziłem, że duet Kevin & Demi paradnie zgilotynuje "Mr. Brooksa",[...] Jutro pozwolę sobie
        > się uszczegółowić.

        Świetnie. :)
        • grek.grek Re: Na dziś: KK "Broken flowers","Chłopaki na bok 06.12.12, 15:35
          A jednak :]
          świetnie, mam nadzieję, ze jutro będziemy nieskładnie dukać wrażenia, bo nam
          dzisaj szczęki poopadają i powypadają z zawiasów, hehe.

          czyli, premierujemy na całego.

          to dobry thriller, nawet zaskakująco dobry, postaram się to jakoś naszkicować.
          [Dexter zostanie mi na weekend]
            • grek.grek Re: Na dziś: KK "Broken flowers","Chłopaki na bok 06.12.12, 16:11
              finał serii musi zapierać dech, prawdaż ? :]

              ciekawe, czy w zakończeniu będzie jakaś sugestia dotycząca ewentualnej kontynuacji, czyli
              2 serii ?

              chociaż... w TVP nigdy nic nie wiadomo, 2 seria "Gliny" kończy się bardzo niejednoznacznie, wręcz zapraszając na kolejne odcinki, a 3 serii jak nie było, tak nie ma.

              tak czy owak, za tydzień mamy Doktora znowu :]
              • barbasia1 Re: Na dziś: KK "Broken flowers","Chłopaki na bok 06.12.12, 16:45
                > finał serii musi zapierać dech, prawdaż ? :]

                :))
                Musowo!

                Zapamiętałam (mniej więcej) kwestię Zielinskiego z zajawki ostatniego odcinka: "Myślisz, że pokonałeś bestię (czy potwora), a ty tylko paluszek uciąłeś". Tu, myślę, może być jakaś sugestia zapowiadająca ewentualną kontynuację ...

                Ale wszytsko, właśnie, zależy od władz TVP, czy zechcą zamówić tę kontynuację ...

                A właśnie, "Doktor House" wchodzi za "Paradoks", chociaż jeden serial TVP wemituje w całości, porządnie, wszytskie sezony.
                Za tydzień wchodzi 8 sezon, czy będą powtarzać jeszcze 7.?



                :)
                • grek.grek Re: Na dziś: KK "Broken flowers","Chłopaki na bok 07.12.12, 15:11
                  a nawet "paznokieć" ;]

                  Jak Ci się podobał ten finałowy odcinek ? Jak Wam się podobał ?

                  ja bym powiedział, że sprawnie poprowadzony, w miarę logicznie, nawet
                  się pani komisarzycy udało łezkę uronić i zrobić więcej róznych min niż
                  przez całe 12 wcześniejszych odcinków, ale nawet z tą wykonaną zakulisowo egzekucją na
                  Zielińskim wyszło... kulturalnie, w miarę czysto i chyba za grzecznie nieco.
                  Według dobrych podręczników pisania scenariuszy sensacyjnych, ale
                  bez czegoś, co by zaskoczyło, bez takowych scen, "po bożemu" :]
                  Nawet pan Waldek odkupił swoje wcześniejsze łobuzerskie zachowania i knowania, hehe.

                  Mania mówiła, ze najpierw będzie 7 seria w dwuodcinkowych riplejach, a później
                  dopiero 8, przynajmniej tak pamiętam :]
                  • barbasia1 Paradoks odc. 13 - uwaga spojlery! 07.12.12, 23:20
                    grek.grek napisał:

                    > a nawet "paznokieć" ;]

                    Tak! A nawet paznokieć :)))

                    A ów potwór ma głowę (albo jedną z głów) małej, niepozornej, , żującej gumę Moniki, o dziwo! Triumfujący, złowrogi uśmiech na końcu w wykonaniu Muskały zawodowy.

                    Kobiety rządzą w serialu "!

                    Dobrze , że Kaszu przeżył! :)

                    Tak, podobne bardzo odczucia mam co do tego ostatniego odcinka...


                    Tak, czytałam Mani post, ale chciałam się upewnić. :)



                    Lecę na MM .

                    :)

                    • grek.grek Re: Paradoks odc. 13 - uwaga spojlery! 08.12.12, 15:24
                      haha, no tak, uruchomili cały łańcuszek z puentą "pozamiatane" i szlus ;]

                      to prawda, niby męska rozgrywka, a kluczowe role zagrały kobiety.

                      hehe, musiał przeżyć, zeby 2 seria mogła się zdarzyć [o ile się zdarzy ?].

                      ale, wiesz co ? - uważam, że Zieliński-Zieliński ukradł Lindzie-Kaszowskiemu tę serię :]
                      był zabójczo dowcipny, elokwentny, luzacko cyniczny, a zarazem,bezwzględny;
                      szwarccharakter nieprzerysowany i zarazem mający swój koloryt.
                      A Kaszowski, mimo przebłysków, pozostał w calokształcie sumą manier postaci
                      "twardzieli", których Linda zdązył już sprzedać; takim przetworzonym nieco na
                      warunki telewizyjnego serialu Franzem Maurerem 2.- w płaszczu detektywa zamiast
                      tej koszmarnie obciachowej wielgachnej kurtki lotniczej i wąskich porteczek ;]

                      jak było na MM ?
                      trzyma poziom ?
                      taką tezę ośmielę się postawić i jestem ciekaw Twoich/Waszych opinii.
                      • maniaczytania Re: Paradoks odc. 13 - uwaga spojlery! 08.12.12, 17:02
                        grek.grek napisał:

                        > ale, wiesz co ? - uważam, że Zieliński-Zieliński ukradł Lindzie-Kaszowskiemu tę serię :]
                        > był zabójczo dowcipny, elokwentny, luzacko cyniczny, a zarazem,bezwzględny;
                        > szwarccharakter nieprzerysowany i zarazem mający swój koloryt.

                        A ja sie zgodze tylko czesciowo. Zielinski na pewno nie ukradl serii, dla mnie byl najslabszym ogniwem, wlasnie byl przerysowany, zdecydowanie przesadzal z 'diabolicznoscia', jak lubie zazwyczaj etgo aktora, tak tu mi sie nie podobal w ogole.
                        Ale rzeczywiscie seria byla Kaszowskiemu skradziona, tylko przez kogos zupelnie innego. Ciekawe, czy zgadniesz/ zgadniecie, kogo mam na mysli? :)
                        • barbasia1 Re: Paradoks odc. 13 - uwaga spojlery! 08.12.12, 17:35
                          > Ale rzeczywiscie seria byla Kaszowskiemu skradziona, tylko przez kogos zupelnie
                          > innego. Ciekawe, czy zgadniesz/ zgadniecie, kogo mam na mysli? :)

                          Jak znam Manię, to Mania widziała w "Paradoksie" tylko ... Jacka.

                          Bardzo, imo, udana rola tego aktora.
                          Pamiętam, krytykowałam go po pierwszym odcinku (ale w tym pierwszym odcinku był jeszcze niewidoczny), teraz to muszę odszczekać.