Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2012 - 1 (vol. 27)

    • grek.grek KochamKino "Noi albinoi" & Blues Brothers 31.01.13, 14:48
      "Noi albinoi" - już sam tytuł uwodzi egzotyką [w tym przypadku : skandynawską, a zwłaszcza islandzką] :]

      nie znam, a Wy ?
      Wedle zajawek, historyja młodego outsidera z małej portowej miejscowości, który chce się
      z niej ulotnić.
      22:35 Dwójka, o dziwo nie ma nocnej powtórki.

      Mad Men, w KUlturze, dla fanek & fanów:] 21:15
      House, w Dwójce, dla fanów [niekoniecznie doktora]& fanek, 20:40 i 21:35

      KUltura, 17:15 "Argentyńska lekcja", zupełnie słusznie wielokrotnie nagradzany dokument.
      Warto.

      TVN7, 20:00 "Blues Brothers" - filmy kultowe są zwykle podejrzane, ale ten tutaj to akurat zupełnie dobra komedia : z charakterystycznymi bohaterami w strojach grabarzy, z mimiką Bustera Keatona i w nieodłącznych czarnych okularach, którzy muszą zorganizować zbiórkę pieniędzy dla ratowania sierocińca, w którym się wychowali - sposobem na to ma być koncert i żeby mógł dojśc do skutku Jake i Elwood jeżdzą po Ameryce i zbierają swoich kumpli aby reaktywować band. Ofk robią to w sposób niekonwencjonalny zupełnie [akcja w restauracji, nie do zapomnienia; występ w tancbudzie dla kowbojów - też]. Po drodze zadzierają ze wszystkimi, w efekcie czego ścigają ich wszyscy, którzy poruszają się na dwóch nogach : uzbrojona po zęby narzeczona Jake'a szukająca na nim zemsty, armia neonazistów [to są sceny...], zrobiony w jajo zespół country no i oczywiście policja w liczebności... cała ;]; dobre tempo, dużo zabawnych scen, świetnie umuzykalnionych [własnoręcznie/głosowo/grajkowo/tanecznie występują Aretha Franklin [scena w barze, świetnie tańczona przez całą grupę, razem z BB, mimo że Aretha śpiewa w zasadzie przeciwko ich planom "porwania" jej chłopaka], Ray Charles [scena w sklepie muzycznym, kiedy Ray przegania zabójczo celnym rzutem cięzkim przedmiotem młodocianego złodziejaszka], James Brown, John Lee Hooker i pewnie jeszcze wielu, których nie spamiętałem. W momencie kulminacyjnym jest oszałamiający występ z jakże romantycznie tekstowanym utworem pod rock n rollową nutę, a na końcu... sami zobaczycie, jak obejrzycie - też kawałek zupełnie ponadczasowy :]. Słowem : jesli nie widzieliście, to naprawdę zachęcam.






    • grek.grek Noi albinoi - i jakie wrażenia, Czcigodni ? 01.02.13, 13:14
      orajt, więc :

      po pierwsze, polubiłem bohatera.
      Ironiczny, inteligentny, inny, a jednocześnie z jakimś Marzeniem w głowie. W jego przypadku prosty [niby] wyjazd z wiecznie zaśnieżonego małego miasta na krańcu świata urasta do takiego właśnie miana. Komiczny jest moment, kiedy napada na bank, ale mimo iż mierzy do kasjerki ze strzelby, to nikt go poważnie nie traktuje, a nawet policji nie wzywają, tylko dyro wyrzuca go z budynku, do którego Noi za chwilę wraca, aby wyciągnąć pieniądze z konta i zostaje grzecznie obsłużony :]; a potem kapitalna jest ta scena jego desperackiej próby ucieczki : porwanym autem, potem szaleńczym biegiem przed nadjeżdzającym radiwozem policyjnym, ale i tak najbardziej podobał mi się moment, kiedy koleżanka nie wsiada razem z nim do samochodu, nie podziela jego rozpaczliwej chęci porzucenia tego miejsca, ale on tylko chwilę jest zaskoczony. Nie pozwala sobie jednak na smutek czy rozczarowanie - ucieka sam.

      scena, kiedy układa od niechcenia kostkę Rubika... ech, hehe :]
      ja układam od roku i góra dwa kolory złożyłem.

      po drugie, bardzo plastycznie odmalowane miejsce i ludzie, którzy Noiego otaczają będąc katalizatorem jego tęsknot. Ojciec popija, jak się urżnie to rozwala siekierą fortepian albo śpiewa Elvisem karaoke w sennym lokalu, a podrywa dziewczyny tekstem "chyba utyłaś w ostatnim czasie ?"; babcia siedzi i układa puzzle z taką sprawnością, jak ja kostkę Rubika, a jesli akurat nie puzzluje, to się gimnastykuje w nowoczesny sposób : bez wykonywania jakichkolwiek ruchów [rewelacyjny moment, haha]; znajomy w sklepie czyta Kierkegaarda i uważa go za "kretyna"; kolega z klasy uziemiony i terroryzowany przez ojca, który nie pozwala mu zapraszać znajomych do domu; dyrektor szkoły jest taką zakutą pałą, że nie przychodzi mu do głowy porozmawiać z Noi i zainteresować się dlaczego chłopak opuszcza lekcje, zamiast tego wywala go na zbity pysk; nawet ta dziewczyna, niby przyjemna w rozmowie, potrafi drzwi otwierać kamieniami, ale pasuje jej bezruch tego miasteczka, ostatecznie nie wskoczy do auta Noi i nie będą romantycznie uciekać; jak to śpiewał poeta ? "nigdy nie będziemy jak Bonnie i Clyde, ani orłem ani reszką, będziemy jak ten deszczowy maj, jak ci wszyscy smutni ludzie z Tesco" -yup, w takim świecie tkwi obdarzony ciekawskim żywym umysłem i pełen buzującego pragnienia poznawania ludzi i nowych miejsc Noi; pastor wreszcie, który każe mu kopać dół cmentarny w zmarzniętej ziemi i na odległość instruuje go w którym miejscu ma to zrobić [cholera, ta scena uświadomiła mi, że ja też nie mam pojęcia, jak zlokalizować "północne wschody", "południowe zachody" i inne takie].

      I dlaczego wszyscy oni giną w finale, a zamknięty w swojej piwnicy Noi przeżywa ?
      Bo, jak tutaj pięknie rezyser metaforyzuje : Noi ma jeszcze coś do przeżycia, a oni już są martwi, więc co za róznica, czy fizycznie istnieją ? ich świadomość, ich dusza jest trupem.

      Poza tym, ja ten finał odczytałem jako przesłanie : Noi ocalał, bo miał własny świat, własne myśli i własne pragnienia. Reszta zapadła się po uszy w rutynie i apatii albo zwyczajnej tępocie. Wierzący mógłby powiedzieć, że to sam Bóg go ocalił. Niewierzący, że ślepy los bywa mądry i sprawiedliwy.

      W ostatniej scenie fotoplastykonowy slajd rajskiej wyspy w ciepłych krajach ożywa - czyżby Noi wyjechał i tam właśnie się znalazł ?

      [scena z kotłem krwi, który Noi niechcący wylewa na babcię i ojca - ich miny...bezcenne]

      Wielka pochwała poszukiwania własnego "ja", pazerności lepszego życia - ilu ludzi tyle wyobrażeń tego "lepszego", nikt nie mówi, że od razu trzeba palić dom i osiedlać się na Malediwach, chyba że dla kogoś własnie to jest realizacja pragnień - grunt,żeby nie popadać w marazm, nie zastygać, ciągle czegoś chcieć. Nieważne, że Noi ma 18 lat, to jest uniwersalna rzecz. Moment, w którym nie ma pragnień i porywów, rzeczywistej ciekawości życia i świata, jest momentem zakończenia życia. Lawina spełnia tylko rolę maczugi kładącej kres temu, co i tak w środku było spróchniałe i zgniłe.

      Ci ludzie byli jak obumarłe gałęzie drzewa zarażające gałąź zdrową, walczącą o swoje życie.
      Nie żebym pochwalał sam akt, chodzi mi raczej o to, że natura okazała się tutaj mądrzejsza i wyciągnęła swoją dłoń, żeby ratować Noiego i uzmysłowić mu ostatecznie, że ma obowiązek swoje jedno jedyne życie spełnić w taki sposób, w jaki chce i o jakim marzy. Metafizyka ? czemu nie... ;]

      Jak Wy to odczytaliście, to zejście lawiny i wybicie do nogi otoczenia Noiego z jednoczesnym jego cudownym ocaleniem ? W ogóle, jak sam film Wam przypadł do gustu albo też i nie ?

      Fajny ten młody aktor w głównej roli, naturalny bardzo, jakby dobrze wiedział i rozumiał dylematy swojego bohatera.

      Doskonale wybrane okoliczności przyrody - kilkanaście budynków nakrzyż, wieczne śniegi, mrozy, zadymki, pewnie okresy w roku kiedy słońce lata góra 4-5 godzin na dzień [Islandia chyba ma takie miesiące w roku, prawdaż ? ], naprawdę można się w tym utopić. Ale i tak czynnik ludzki, wg mnie, grał tutaj ważniejszą rolę, jakkolwiek oba razem dopiero tworzyły pełny obraz.

      co ciekawe, jesli dobrze pamiętam, w rankingach "krajów najlepszych do życia" państwa skandynawskie plasują się niezmiennie wysoko, jakkolwiek zwykle nie ma wśród nich malutkiej Islandii.

    • grek.grek Mapa na dziś, czyli głównie powtórki ;] 02.02.13, 13:38
      TVP to ma wyobraźnię... na Jedynce towarzyski mecz o czapkę śliwek, na Dwójce znów
      misskę wybierają... a KUltura powtarza -dziesty raz "Broken flowers" [20:25... & 2:15, jeśli by kto nie widział jeszcze, haha]. Po meczu "PIła 4", a po misskach Steven Seagal - nie ma co, misja pełną gębą, a nawet innymi otworami ;]]

      POlsat, 20:00 "Maska Zorro", jak dla mnie typowe widowisko z gwiazdorstwem nazwiskowym, które zupelnie nic nie wnosi do tematu i tak już wyczerpanego, w znacznie przyjaźniejszej formie, przez stary klasyczny serial z lat bodaj 80-tych.

      TVN podrzuca "Trenera", który już swego czasu był w Polsacie. Historyja stara jak świat, mądry i ludzki, ale troskliwie surowy trener [tutaj - koszykówki], szkoła, grupa rozbisurmanionych sportowców-uczniów, dyscyplina, konflikt, nauka wzajemnego współżycia, dążenie do sukcesu, praca, przekonywanie się do siebie, zakopywanie toporów wojennych, współnota... sukces :] MOralizowanie na poziomie gimnazjalnym, koszykówka i Samuel Jackson w głównej roli.

      [3 lata temu też leciał w lutym :)]

      TV4, "Drapieżnik", czyli Richard Gere łapie seryjnego killera. Też było i to nie raz, ale chyba nigdy nie oglądaliśmy/nie opisywaliśmy ?

      TVN7 "Choć goni nas czas" [22:05] - i to jest, ofk powtórkowa hehe, filmowa propozycja dnia, wg mnie.
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,119382835,119816765,_choc_goni_nas_czas_potokujmy_o_tym_filmie_.html


Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka