Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30)

01.04.13, 15:05
poprzez sniegi i zaspy brne do Was, by nowy watek z pierwszym dniem miesiaca zalozyc ;)
Czy Was tez tak zasypalo?

A z okazji okraglej (zauwazyliscie, ze to juz 30 vol.?) - wznosze lampke szampana za to, zeby nam sie dalej chcialo chciec pisac o filmach :)))
Obserwuj wątek
    • maniaczytania KK - kwiecien 01.04.13, 15:11
      zgodnie z tradycja lecimy:

      04.04. - Melancholia - zapowiadana juz kilkakrotnie przez Greka, ktory nie moze sie juz chyba doczekac ;) - ja sie skusze tylko na Twoje streszczenie Greku :)))
      11.04. - Hel - dramat polsko-czeski z 2009r. - nic mi sie po glowie nie kolacze, ale moze bedzie ciekawiej niz na ostatnim pokazywanym w tym cyklu filmie polskim ("Jestem Twoj");
      18.04. - Swiat jest wielki, a zbawienie czai sie za rogiem - interesujacy tytul, interesujac kooperacja - Slowenia, Bulgaria, Wegry, Niemcy, 2008r.
      25.04. - tu KK nie bedzie, gdyz poniewaz po Housie bedzie gala Fryderykow.

      Jakies typy? Co na pewno bedziecie ogladac? Dla mnie to chyba kolejny miesiac, gdy obejrze moze jeden film tylko.
      • grek.grek Re: KK - kwiecien 04.04.13, 14:15
        ja się nastawiam na wszystkie, tradycyjnie; pożeram bezwyjątkowo :]

        o, czyżbyś nie lubiła Von Triera ?
        mam nadzieję wspólnymi siłami coś napiszemy po filmie, tak żebyś zyskała jakąs orientację w terenie, jesli jednak nie zdecydujesz się obejrzeć [kto wie, w ostatniej chwili może jednak zmienisz decyzję, którą tutaj sugerujesz ?].

      • angazetka Re: KK - kwiecien 04.04.13, 14:58
        "Melancholia" mnie oczarowała i zachwyciła w kinie, ale jej seans przypłaciłam trzema dniami depresji, więc więcej oglądać nie zamierzam. Muszę chronić moją kruchą psychikę ;)
    • grek.grek Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 04.04.13, 14:12

      no to 30-tka - bęc :]

      powyżej, Maniu, zapowiedziałaś, ale może osobny podwątek dla "Melancholii" - 22:35 i 2:40.
      jak sam Von Trier powiada[ł] był w dośc głębokim dołku psychicznym i postanowił nakręcić film studium depresji.

      bohaterką dotkniętą chorobą jest świeżo upieczona mężatka, a jej osobisty dramat zbiega się w czasie z zapowiadanym [w założeniu : tragicznym w skutkach] zderzeniem Ziemi ze śmiercionośną asteroidą o imieniu jak w tytule.

      różnie można oceniać filmy Von Triera, ale, wg mnie, zawsze są interesujące, zawsze grzebią w człowieku, zawsze gość ma własną wizję i przekaz. a do tego... "Melancholia" jest nowa ;] To nie jakaś fajna staroć, ale rzecz zupełnie świeża, zawsze miło być... na bieżąco ;] [jasne, wiem, 2011 to dla bywalców kin i DVD-hunterów - prehistoria, hehe, ale ja żyję wolno, marudzę daleko za wyścigowym peletonem uzbrojonym w najnowsze modele rowerów z grafitu - pedałując rekreacyjnie na zabytkowym Pelikanie - here I am ;)]

      co mamy jeszcze...
      dodałbym, że seriale, i to w bezcennej obfitości.

      20:40 Doktor [coś mało piszemy, a wydaje mi sie, że sezon jest ciekawy, a pojedynki House'a z Wilsonem świetne, ten drugi - złapany w siatkę, niczym nieostrożona małpa - wyglądał pociesznie, no i do tego Doktor nadal nie przepuszcza żadnej okazji by siać intrygi, włazić z butami w tajemnice innych ludzi i rolować dyrektora].
      21:10 Mad Men, wspólczuję Paniom wyboru :] [bogactwa]
      22:10 Borgiowie w CT2 [tutaj, to sam sobie współczuję, hehe, dobrze że mam jeszcze możliwość nagrywania na magnetowidzie, aczkolwiek zaczynam też doceniać że Dwójka powtarza Kocham Kino - w nocy, a House'a - w piątek od 16:10]

      nie wiem, czy wobec powyższego jest sens pisać o innych propozycjach, zwłaszcza że nie są konkurencyjne pod żadnym względem.

      aczkolwiek, puszczany w Polsacie od 23:00 "Kroki w ciemnościach", to całkiem dobry film[kiedyś oglądałem]. akcja kameralna, w domu przy plaży bodajże, gdzie swoją bazę ma poczytna pisarka. pewnego dnia orientuje się, ze nie jest w tym domu sama, a znaleziony intruz przedstawia się jako miłosnik jej twórczości. Pamiętam, że film wciąga, ale za chińskiego boga nie pamiętam z kolei, co było dalej, poza tym, że gośc był podejrzany i pani pisarka po zakończeniu całej historii miała dobry temat na nowe dzieło :]

          • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 05.04.13, 23:47
            Wielką siłą woli obejrzałam poetycki prolog i dotrwałam tylko do 23.00 do początku wesela ...

            Dobra wieść jest taka, że ma nagrany film, jutro postaram się obejrzeć i dopisać komentarz .

            Dziękuje pięknie za opowieść.

            /Idę już spać, bo padam. Dobrej nocy! :)/
                  • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 07.04.13, 15:26
                    W literaturze oczywiście! Na podstawie lektur szkolnych (m.in."Cierpienia młodego Wertera" ) . Nie jesteśmy ambitne. ;))
                    To znaczy ja byłaby skłonna wyjść poza kanon lektur, a nawet poza literaturę , ale przyszła maturzystka stanowczo nie.

                    A u nas od rana pochmurno, teraz dopiero słońce na chwilę przedarło się przez stalowe chmury. Ale znów szaro.

                    Cześć, Greku!
                    Rozkręcam się dziś powoli, ;)
                    wczoraj uszło ze mnie powietrze...
                    • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 08.04.13, 15:14
                      Lermontow, Byron, Baudelaire, Puszkin, romantycy mogliby pomóc w tych zmaganiach, ale skoro
                      maturzystka nie reflektuje... :]

                      a tutaj - i wczoraj ppłd i dzisaj do rana : słonecznie.

                      Powietrze uchodzi, by tym intensywniej potem napływać, dlatego - teraz to dopiero dostaniesz dynamiki :]
                      • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 12.04.13, 17:39
                        Tak! :))) Pięknie by było, ale ja, Grekuniu, pracę u podstaw wykonuję, poza kanon wyjść absolutnie nie mogę.


                        U nas też tak było w poniedziałek, 8 kwietnia. Dziś rano za to padał pierwszy wiosenny deszczyk, a teraz wyszło słonce, wyskoczyłam więc na chwilę do ogródka i zrobiłam zdjęcia wiosny.
                        Dla Wszystkich, dla Ciebie,Greku w ramach rekompensaty za przestoje w odpowiedziach, to zdjęcie wklejam :
                        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3397632,2,1,Cebulica-syberyjska.html
                        To mój ulubiony kwiat wiosenny, cebulica syberyjska, malutki niepozorny kwiatuszek o obłędnym niebieskim kolorze.

                        Dokupiłam w ubiegłym roku 4 sadzonki na giełdzie od pana, podobnego do Dustina Hoffmana. Wszystkie kwitną lub zaczynają kwitnąć.
                        Nie wiem czy mówiłam ostatnio, on puszcza muzykę relaksacyjną swoim kwiatom i cebulkom, które sprzedaje. :)

                        > Powietrze uchodzi, by tym intensywniej potem napływać, dlatego - teraz to dopie
                        > ro dostaniesz dynamiki :]

                        Muszę jak najprędzej wsiąść na rower, wtedy odzyskać kondycję.
                        Albo padnę. ;))

                        • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 13.04.13, 14:02
                          rozumiem.
                          no i podziwiam :]

                          nie znam sie na kwiatkach, ale ten wygląda efektownie bardzo.
                          ujęcie fotograficzne niewątpliwie dodaje mu jeszcze uroku.

                          hehe, może gość się też jakoś podobnie nazywa ?
                          np. Dariusz HOfmanowicz ? ;]

                          też słyszałem o tym, i że to ma działać ?
                          ponoć nie wszystkie kwiaty lubią tą samą muzykę, trzeba wyczuwać ich
                          preferencje, hehe.
                          brzmi intrygująco, może coś jest na rzeczy ?

                          coraz cieplej jest.
                          może w ten weekend zaszalejesz rowerowo ?
                          [ratuj się kto może !! ;))]

                          • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 14.04.13, 00:54
                            Dzięki. Ostrość ustawiła mi się gdzieś z boku!?

                            A może pan spokrewniony jest z Hoffmanem. Słyszałeś o żonie Olbrychskiego. Okazało się, że z dużym prawdopodobieństwem spokrewniona jest po mieczu z Kirkiem i Michaelem Douglasami!


                            Bardzo bym chciała jutro po południu wybrać się na rower, jeśli nie będzie padać !

                            > [ratuj się kto może !! ;))]

                            Hahaha! :)))
                            Grekuniu, jeszcze nigdy nikogo nie przejechałam! A Ty zaraz tak straszysz ludzi!
                            • pepsic Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 14.04.13, 19:20
                              Ja tez dzisiaj zainaugurowałam wiosnę na okolicznych skałkach, ale na piechotę, trochę mnie przewiało, dopiero ok. 14, kiedy wracałam zrobiła isę słonecznie:)
                              Rower planuję uruchomić za tydzień. W tym roku obiecałam zacząć wcześniej i skuteczniej sezon.
                              • pepsic Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 14.04.13, 20:33
                                Zapomniałam o najważniejszym. Przyszło mi się zmierzyć się z monumentalnym pomnikiem JPII głośno reklamowanym w mediach. Otóż figura papieska sama w sobie nie jest zła, ale nijak nie pasuje do kiczowatego otoczenia z karuzelą na czele (!) wołającego o pomstę do nieba. Choć pomysł marketingowy uważam za całkiem do rzeczy biorąc pod uwagę charakter pątniczy miasta, nie rozumiem po co dorabiać do niego ideologię.
                                • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 16.04.13, 17:39
                                  :)))
                                  A właśnie miałam Cię pytać o tę największą na świecie figurę papieża w Częstochowie, czy ją widziałaś, jak Ci się podoba, co myślisz o tym. Pokazywali ją w Teleekspresie. Zaraz pomyślałam o Tobie ("święte miasto").

                                  Prawde mówiąc od prześcigajacych się monumentalnością pomników wolę te żywe np. akcje organizowane na rzecz potrzebujących, chorym czy zdolnych dzieci, ale z ubogich rodzin itp.

                                  :)
                                  • grek.grek Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 17.04.13, 14:05
                                    drugi kuriozalny gadżet, po tym świebodzińskim :]

                                    komu do głowy takie absurdy przychodzą, to ja nawet nie chcę wiedzieć, ale... kto na to
                                    wykłada kasę i kto je realizuje - to już byłoby ciekawe.

                                    słyszałem, że bez ogródek ci "Bobowie Budowniczy" mówili, iż ów gargamel ma przyciągać
                                    turystów, a więc - ma zarabiać kasę. po co komu potwór z Loch Ness, po co Yeti... tutaj jest prawdziwe dziwowisko jakiego świat nie oglądał :]

                                    wygląda to koszmarnie.
                                    a już najbardziej niedorzecznie brzmią porównania do figury Jezusa w Rio.
                                    chyba zapomnieli, że Częstochowa, to jednak miasto ciut mniejsze niż Rio i brak proporcji
                                    jest w tym przypadku rażący.
                              • barbasia1 Re: Kocham Kino "Melancholia", House"/Mad men 16.04.13, 17:40
                                pepsic napisała:

                                > Ja tez dzisiaj zainaugurowałam wiosnę na okolicznych skałkach, ale na piechotę
                                > , trochę mnie przewiało, dopiero ok. 14, kiedy wracałam zrobiła isę słoneczne:)
                                Na Jurze? Ładnie tam pewnie!?

                                > Rower planuję uruchomić za tydzień. W tym roku obiecałam zacząć wcześniej i
                                > skuteczniej sezon
                                Popieram! :)
    • grek.grek BOrgiowie sez 2 odc 8 [1] 05.04.13, 10:47
      Link, mam nadzieję czynny :
      megashare.info/watch-the-borgias-season-2-episode-8-online-TkRrd01nPT0
      Na czym to urwało się ? Ranny w nogę Juan Borgia umykający jak zając spod Forli, gdzie doznaje, wraz z wojskami watykańskimi, porażki z rąk wojsk Katarzyny i Ludovica Sforzów, zaraz po tym jak wziął do niewoli syna Katarzyny i go poturbował, a nawet chciał zabić, ale w bitewnym zamieszaniu porzucił zamiar.

      I oto Juan wraca do domu. Obolały, kontuzjowany, ale za to z gotową historyjką o tym, jak to jego wojska zostały zaatakowane przez morze wrogów, i mimo dzielnego, heroicznego oporu poszły w rozsypkę, a on sam musiał się "taktycznie wycofać".

      Juan jest wściekły na Cesare, przebywającego wówczas we Florencji, który "MUSIAŁ wiedzieć, na co się zanosi", że Ludovic Sforza idzie oblężonemu Forli z pomocą, a jednak "nie ostrzegł brata". Cesare [7 odc] istotnie wiedział, co jest grane, istotnie nie pomógł bratu, mimo że mógł puścić posłańca z ostrzeżeniem. Juan ma więc rację, że się piekli, co nie zmienia faktu, że wkurza go głównie porażka w personalnej rozgrywce ze swoim bratem. Obaj mają chrapkę na dowodzenie papieską armią, Cesare uwierają kardynalskie dostojne szaty i dyplomatyczne zadania, w których nie moze spełniać swojego zamiłowania i talentu dowódcy wojskowego. Juan zaś broni swojej pozycji, on akurat nie ma specjalnego wyboru, kardynalska purpura raczej mu nie grozi, a na polityka się nie nadaje. Na wodza, co pokazuje kolejny już przypadek - również nie.

      Rodrigo jest podenerwowany całą sytuację, krązy po wsiach i miasteczkach historia, jak to Katarzyna Sforza na murach miasta zadarła sukienkę i demonstrując to, co ma pod nią krzyczała "urodzę jeszcze 10 synów w zamian za tego zabitego !". To dzielna i niezłomna Katarzyna urosła do miana bohaterki, a to źle wróży. Juan powiada, że to wierutna bzdura, taka sytuacja nie miała miejsca, to legendy i klechdy.

      Hiszpański generał, którego Juan przywiózł z dalekich krain zamierza opuścić Italię. "Borgiowie, Medyceusze, Sforzowie, Orsini... jesteście tak bogaci, a mordujecie się, zeby mieć jeszcze więcej, nie chcę w tym uczestniczyć", powiada do Cesare. Ale zanim spakuje mandżur - zabiera Cesare do lochów watykańskich, gdzie w tajemnicy ukrył... syna Katarzyny Sforzy, Benito. W 7 odcinku Hiszpan dostał od Juana polecenie by go zabić, ale nie usłuchał, a potem wybuchła gwałtownie bitwa i zapanował chaos, a generał uwolnił chłopaka, ale wnioskując z sytuacji - musiał wpaść na pomysł, by go ze sobą zataszczyć do Rzymu, zamiast oddawać matce. "Walczę z mężczyznami, a nie z chłopcami", oznajmia generał Cesare, jakby sugerując, że bardzo zawiodła go postawa JUana,który tak niecnymi metodami chciał wojować. Odjeżdza więc, rzucając cierpko "zanim moje zwłoki wyłowią z Tybru". Cesare usmiecha się cierpko żegnając generała.

      Chłopiec ma być świadkiem tego, co się stało naprawdę pod Forli, i że Juan kłamie opowiadając o swoim męstwie, w rzeczywistości zachował się tam jak idiota, prostak, a na końcu - tchórz. Cessare dostaje do ręki broń przeciw Juanowi i nie waha się jej wykorzystać. Kiedy bracia spotykają się nieco później, wkurzony do białości Juan naciera agresywnie na Cesare, zarzucając mu zdradę i do tego kwestionowanie tego, co Juan opowiedział, a Cesare z najwyższym spokojem odpowiada, że "jakby mógł poddawać w wątpliwość braterskie zdolności bojowe i odwagę". Ale patrzy spod oka, "jakby wiedział" [bo i faktycznie zna prawdę] i Juan nie może czuć się spokojny.

      Cesare naajpierw sugeruje Rodrigo, że Juana opowieści są zmyślone, a potem wspólnie z Micheletto wyciągają chłopaka z lochów i kierują na papieskie salony. Dzieciak jest brudny, w łachmanach, kiedy więc pojawia się cichcem w pałacu - Rodrigo widząc takiego jegomościa na pokojach zdumiewa się, bierze go w ramiona, widząc jaki jest słaby i zrozpaczony. A ten przedstawia mu się, a potem opowiada całą prawdę o wydarzeniach podczas oblężenia Forli i zachowaniu Juana.

      Reakcją Rodrigo jest wezwanie syna na rozmowę. Pyta go ponownie o jego wersję, ale Juan powtarza te same kłamstwa i żaląc się, że został zdradzony przez Cesare, a zarazem nadal utrzymuje, że syna Katarzyny osobiście zabił. Rodrigo znając prawdę, nie wyjawia nic Juanowi, a zamiast tego - kiedy Juan rzuca się, że "jak dostanie jeszcze jedną szansę, to przyprowadzi Katarzynę Sforze w kajdanach", poleca mu raczej odpoczynek i dojście do siebie, zamiast kolejnej kampanii wojskowej.

      Zamiast tego, Rodrigo zleca misję Cesare. Ma pojechac do Forli i przekazać Katarzynie... gałązkę oliwną, czyli negocjować ze wzmocnioną politycznie i wojskowo Forli - rozejm i jego warunki. Cesare jedzie wraz z Micheletto, zabierają ze sobą także Benito. pod Forli Cesare uwalnia chłopca, pozwala mu wrócić do domu. Micheletto uważa to za błąd, "ten pies będzie kąsał", rzuca z ponurrą miną. I zapewne ma rację, aczkolwiek Cesare stara się naprawić błędy brata, ustawić w opozycji do niego, zyskać punkty przed negocjacjami, a jednocześnie przecież i on pragnie upokorzenia Katarzyny Sforzy, sam został przez nią zmanipulowany i wykiwany swego czasu [5 lub 6 odc.]. A do tego Cesare dumnie powtarza to, co hiszpański generał "nie walczę z chłopcami".

      Juan ma problemy z doskwierającą mu bolesną kontuzją nogi, zranionej strzałą z łuku. Udaje się do lekarza, a ten zaleca mu... palenie opium, jako specyfiku uśmierzającego cierpienie. Zaufany lekarza, Arab, prowadzi Juana do specjalnego przybytku, gdzie goście raczą się nim bez umiaru :] POczątek wesołej przygody ;]

      Lukrecja Borgia, zaciekawiona i romansująca wstępnie, z bratem kawalera z Genui, przeznacznego jej na męza - zastanawia się, którego wybrać na męża. Ten "politycznie wyznaczony", Calvino - jest w porządku, ale jego brat, Rafaelle, podobał się jej od pierwszej chwili i już nawiązali kontakt. Co zrobić ? Z pomocą przychodzi jej matka - "jesteś Borgia, moze mieć jedno i drugie", powiada - pokazuje to jej na przykładzie dwóch róznych potraw : owoców i czegoś-tam-jeszcze. MOżna je jeśc osobno, ale można i razem,wtedy dopiero jedzenia ma prawdziwy smak. I Lukrecja kupuje tę, popartą jakże plastycznym przykładem, myśl.

      Oficjalnie przyjmuje ofertę zamążpójścia od Calvino, a zatem wywiązuje się z powinności wobec ojca, Rzymu i rodziny, a jednocześnie - podczas całego zajścia [ w sali, wśród kardynałów i innych oficjeli] patrzy na Rafaello, który jest wyraźnie zawiedziony.

      PO wszystkim, Lukrecja zaprasza go do siebie. Tłumaczy mu swoją decyzję, demonstrując ten sam przykład, który matka jej pokazała. I teraz Rafaello rozumie : Lukrecja oficjalnie brata poślubi, a z nim będzie na boku urzędowac do woli. No i od razu mina mu się poprawia, a potem wpadają w wir namiętnego seksu wśród atłasów i ananasów.

      Sprawa porządków we Florencji zostaje półgębkiem muśnięta, Rodrigo przygotowuje papier ze stosownym ustępem w prawodawstwa, wedle którego oskarży ww. o herezję i jesli ten odmówi zaprzestanie głoszenia swoich nauk - zostanie spalony na stosie. Do Florencji pojechać ma z tym nakazem Cesare, który - jako sie rzekło, po drodze zahaczy o Forli.

      Nadal zamaskowany brodą i mnisim habitem, kardynał Della Rovere przygotowuje trucicielski zamach na papieża. Jego wychowanek-kamikadze jest już dostatecznie wzmocniony fizycznie i duchowo kuracją małymi dawkami cantarelli. Pozostaje jeszcze jedna przeszkoda - jak zdobyć posadę papieskiego degustatora, który kazdą potrawę podaną papciowi osobiście próbuje, żeby przypadkiem jego świątobliwość nie zjadł niczego zatrutego.

      Brat Bernardino, ten testujący potrawy, uchodzi za niezwykle porządnego gościa, wspomaga biedaków, mucha na nim nie siada. Ideał. Della Rovere, i jego pomocnicy, deliberują, czy godzi się eliminować tak zacnego człowieka, ale... cel uświęca środki przeciez ? "To przykład, jak wielkie dobro pozostaje w służbie zła", mówi kardynał i wiadomo już, że dni brata Bernardi
      • grek.grek Re: BOrgiowie sez 2 odc 8 [1] 05.04.13, 10:53
        Dni brata Bernardino są policzone.

        Della Rovere zna jego rozkład dnia, Bernardino w zasadzie poświęca swoje życie pracy : zamawia i przygotowuje jedzenie dla papieża i kardynałów, zarządza kuchnia, no i dużo się modli, jak przystało na sapera ;]

        I brat Bernardino zostaje zabity... Przez tego młodzieniaszka, którego Della Rovere przygotowuje do morderczej misji. Chłopak po prostu zrzuca Bernardino z wysokiej skarpy, kiedy ten łowi ryby, które to w czasie postu jedzą kardynałowie, jak zarządził papież.

        Chłopak wraca do kardynała, upewnia się, czy dobrze zrobił. A kardynał, który przecież nie namawiał go go tego - wyraźnie jest ukontentowany stanowczością chłopaka i zaangażowaniem w swoje zadanie, jakie tym czynem wyraził. Nie potępia go zatem, a wręcz przeciwnie - chwali.

        I teraz pozostaje mu już tylko jakoś sprawić, żeby chłopak otrzymał własnie zwolnioną posadę papieskiego testera.

        jeszcze 2 odcinki w tym sezonie.
        może zamachnięcie przesuną na 3 sezon ?
    • grek.grek "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia ? 05.04.13, 13:58
      plusujmy, zasługujemy na to ;]
      [ten żołty kciuk do góry u dołu]

      No i co z tą "Melancholią" ?
      ja to kupiłem, a Wy ?
      Angazetka też, jak widzę, raczej na "tak" [chyba, że nadinterpretuję ?]...

      Najpierw jest ślub Justine i Michaela, a właściwie już wesele, organizowane w
      zamkowo-parkowej posiadłości Johna i Claire, siostry Justine [starszej chyba ?]. Wykwitne żarcie, podrygiwanie do gustownej muzyki, goście w ekskluzywnych strojach, słowem... daleko od typowego polskiego weseliska :]

      Justine ma doła-giganta. Uśmiecha się, probuje grać przed gośćmi, zgrywa szczęśliwą... Stara się, ale w pewnym momencie wisielczy nastrój bierze górę. Dziewczyna co i rusz znika w jednym z milionów pokojów w posiadłości. Bierze kąpiel, rozmawia ze zbuntowaną matką, która jawną pogardą darzy całą uroczystość z racji braku respektu dla instytucji małżeństwa, a bywa że po prostu udaje się na nocne spacery po sąsiadującym z domem [domiszczem !] polu golfowym. Świadomie albo wbrew sobie ignoruje uwagi szwagra, że "wydał na tę uroczystośc niewyobrażalne pieniądze" i co chwila konfnduje zgromadzonych gości i zmusza bliskich do nadrabiania miną i tłumaczenia jej nagłych zniknięc i długotrwałych nieobecności - jest po prostu w tak fatalnej formie, że ledwie trzyma się na nogach, najchętniej po prostu walnęłaby się do łózka i leżała jak kłoda; nachalnego swojego szefa z pracy [agencja reklamowa], który pojawił się na weselu tylko po to, żeby Justine zmusić [szantażem, że wyrzuci z pracy pewnego chłopaka, a jednocześnie każąc temu chłopakowi, w swoim dobrze pojętym interesie, łazić za Justine bez przerwy i zanotować to hasło reklamowe "kiedy tylko ona je wymyśli" ] do wymyślenia sloganu do aktualnie przygotowywanej agencji reklamowej, Justine po prostu spuszcza po brzytwie, znajdując w sobie resztki energii, żeby powiedzieć mu jakim jest na "ch". Zapewne kosztuje ją to utratę pracy, w każdym razie szef z piskiem opon wyjeżdza z całego bankietu, rozwalając wcześniej talerze w akcie wściekłości. Justine nie ma siły nawet wianka rzucić, robi to za nią Claire.

      A na koniec wieczoru, musi rozczarować swojego świezo poślubionego, i wyraźnie w niej zakochanego na zabój, męża. zamiast spędzać z nim noc poślubną - wymyka się z pokoju i znika w ciemnościach nocnych, zostawiając go siedzącego na łózku, w towarzystwie najgłupszego na świecie wyrazu twarzy.

      Generalnie, cała uroczystośc pełna jest skandali [prowokacyjne wystąpienie matki Justine, zachowanie jej ojca, który zwija łyżki ze stołu i każe kelnerowi donosić nowe, w.op zachowania samej panny młodej, jej szefa plus mina wiecznie podminowanego Johna] i ledwie udaje się ją dociągnąc do końca.

      Potem goście znikają. Zostają siostry, John, mały syn Claire i Johna. Justine jest w fatalnym stanie. Poziom energii bliski zera, całymi dniami zalega w łózku, chodzi z wielkim trudem, nie może nawet wejśc do wanny z braku sił. Miewa lepsze okresy, wtedy Claire wyciąga ja na konne przejażdzki, w nadziei, że ruch poprawi jej stan. Przygotowuje także jej ulubione potrawy, które jednak Justine smakują "jak popiół". Leży otępiała, powłóczy nogami, płacze uświadamiając sobie swoją bezsilność. Claire i John próbują ją jakoś pielęgnować.

      A do Ziemi zbliża się Melancholia, planeta mająca na dniach zbliżyć się niebezpiecznie blisko. Tylko zbliżyć, kolizja jest oficjalnie wykluczona przez naukowców, choć są i tacy,którzy mają odmienne zdanie i według nich Ziemię czeka zagłada.

      Planeta widoczna jest na niebie, John z synem oglądają ją przez teleskop ustawiony na [jak się nazywa taki plac/przestrzeń domu na leżaki i inne śmaki, na którą się wychodzi drzwiami, a z której się schodzi schodami ? :)] - no własnie na tym, co w nawiasie.

      Claire jest podenerwowana. Ma niejasne przeczucie, że nastąpi coś strasznego. Grzebie w internecie i znajduje wyliczenia wedle których Melancholia rąbnie w Ziemię i zabije ludzkość.

      A Justine... Justine odżywa. Czuje się coraz lepiej, zaczyna jeść, mówić normalnie, rośnie poziom energii, a nocami wymyka się z domu, żeby nago leżeć na trawie w świetle bijącym od Melancholii [albo Księzyca, przyznam, że nie zajarzyłem tutaj].

      I oto im bliżej Ziemi znaduje się groźna planeta, tym bardziej narastają lęki Claire i oznaki ozdrowienia Justine. Jakby obie siostry czuły to samo, ale ta myśl uruchamiała w nich przeciwne odczucia - Claire lubi życie, kocha męża, syna, ich dom, generalnie - jako zadowolona z siebie i spełniająca się kobieta wizję rychłej śmierci postrzega jako coś przerażającego, niesprawiedliwego. Dla Justine zaś, Melancholia jest wielką szansą na położenie kresu jej cierpieniu. Ona sama nie znajduje w sobie energii, by walczyć z depresją - mąż, ślub, życie a'la Claire... Justine nie widzi żadnej szansy dla siebie w tym, co oferuje świat, żadnego sensu życia. MÓwi "świat jest zły, życie na Ziemi jest złe" i nadzieja/intuicja ?, że wybawienie od bólu i bezsensu jest blisko dodaje jej animuszu.

      Teraz Justine jest zdrowa, a Claire chora, no dobrze - spanikowana, ale role się odwracają.

      Wreszcie nadchodzi dzień, a raczej noc, podczas której ma nastąpić przecięcie orbit Ziemi i Melancholii. Wszyscy obserwują całe zajście. Istotnie, planeta mija Ziemie, John z synem obserwują jak Melancholia oddala się. John uspokaja także Claire - poprzez prymitywny przyrząd obserwacyjny, taki zakręcony w "obejmującą" kształt planety pętlę kawałek drutu, przez który rzut oka na Melancholię pozwala stwierdzić czy się zbliża czy oddala : pokazuje jej, że planeta jest coraz mniejsza, po 5 minutach - jej kształt już nie mieści się w pętli. Claire moze odetchnąc z ulgą. John przyznaje, że trochę ją oszukiwał - ryzyko zderzenia istniało, ale 'zawsze jest jakiś margines błędu przy tego typu wielkościach do obliczenia".

      Ranek jest słoneczny, Claire wygrzewa się na leżaku. John jest znów podminowany, tym razem krząta się przy teleskopie. Pospiesznie robi notatki. Claire zasypia. Kiedy się budzi Johna nie ma. I tu jest najlepsza scena. Claire patrzy na niebo, widzi Melancholię, przykłada pętlę do oka, planeta jest idealnie w jej zakresie. Claire odlicza 5 minut z zegarkiem w ręku - znów przykłada pętlę do oka... planeta jest WIĘKSZA niż obwód pętli, a zatem zapie,prza w stronę Ziemi :]

      Claire wpada w popłoch. Biega po całym domu. Szuka Johna. Znajduje go w stajni, w końskim boksie. Facet nie żyje, odkrył co się dzieje i chyba z wrażenia dostał zawału, albo wylewu. Claire przykrywa zwłoki sianem. Biegnie po syna. zaczyna padać deszcz. Claire próbuje uruchomić któryś z samochodów, żeby pojechać z dzieciakiem do wioski, leżącej nieopodal. na nic. Żaden nie chce odpalić. Claire pakuje się do samochodu golfowego. Justine, spokojna jak nigdy, mówi jej "to na nic, to bez sensu", ale Claire nie słucha. Ucieka tym wózkiem, w panice, w szale jakimś, tacha pod pachą cięzkiego dzieciaka, samochód gdzieś się blokuje... zaczyna padać drobny grad. Claire w tym samym amoku wraca do domu.

      JUż wiadomo, że koniec zaraz nadejdzie. Nie ma nadziei. Claire próbuje z Justine jakos umówić ich ostatnie chwile : może usiąść na tarasie - TARAS !,to jest TO słowo - z lampką wina i czyms do jedzenia ? Justine jej na to, zimno, że "to idiotyczny pomysł". Co ty sobie myślisz, że to w czymś pomoże, że "odejdziemy z klasą" ? To nie ma znaczenia, żadne gesty nic nie zmienią, ani niczego nie ulepszą, bo po co ? dla kogo ? z Ziemi nic nie zostanie, pamięć gestów nie ma wymowy w obliczu zagłady totalnej, a my umrzemy, więc nam te celebracje puste też nie są potrzebne.

      Ostatecznie Justine, wraz z synem Claire, budują z długich kijów coś w rodzaju szkieletu indiańskiego wigwamu. Wchodza tam i siadają w kucki. Dołącza do nich Claire. Trzymają się za ręce. Siedzą na środku pola golfowego, a pędząca planeta jest tak ogromna i już tuż tuż. Wreszcie uderza, niesie ognistą falę uderzeniową...

      i koniec.

      • grek.grek "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia ? 05.04.13, 14:11
        najpierw więc jest studium depresji.
        potem zaś bardzo ciekawa sytuacja, kiedy zrozpaczony chory człowiek znajduje iskrę nadziei nie na wyleczenie, ale na zakończenie cierpienia - znajduje ją w czymś, co dla normalnych, zdrowych ludzi jest katastrofą. Nieprzystawalność doświadczeń i stanów ducha, życiowych spełnien i realizacji, Justine i Claire sytuuje je na dwóch odmiennych biegunach świadomości. Claire pomaga Justine jak może, kiedy ta druga choruje, choć nie obywa się to bez cierpkich uwag, a czasami prostackich "weź się w garśc i nie psuj wszystkiego". W odwrotnej sytuacji, Justine wcale nie jest milsza dla Claire, niż ta była dla niej, ale również pomaga jej jakoś ten koniec świata przyjąć.

        co miał znaczyć na końcu tej goły szałas z kijów ?
        jakaś metafora spokoju i oazy bezpieczeństwa duchowego jakie daje wspólnota wobec tragicznej nieuchronności ?
        symbolicznego połączenia i porozumienia w perspektywie Końca ?
        może i nas zabije, ale dopóki nie umrzemy będziemy czuły się bezpiecznie, a już przestaniemy, to tego nie będziemy czuły ?

        świetne role Charlotte Gainsbourg [Claire] i Kirsten Dunst [Justine]. ta pierwsza zawsze była klasowa, a Dunst tutaj naprawdę wypada jak rasowa, inteligentna, wrażliwa aktorka. jest chemia między nimi, jest wymiana uczuć. Dobry epizod Charlotte Rampling [matka], również Williama Hurta [szef Justine] i Kiefera Sutherlanda [John].

        gustowna lokalizacja, dworek ? zameczek z polem golfowym, wnętrzami z epoki, TARASEM :] z leżakami, a wieczorna scenografia, z oświetleniem lampowym - klasyka gatunku.

        • siostra.bronte Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 05.04.13, 19:59
          Greku, i znowu pomyliłeś imię znakomitego brytyjskiego aktora. John Hurt!! To jakaś obsesja :) Dlaczego William tak utkwił Ci w głowie? Pamiętam go tylko z kilku filmów i to sprzed wielu lat.

          Niestety, "Melancholii" nie widziałam. Mam do von Triera niejasny stosunek, bo widziałam tylko jeden jego film "Tańcząc w ciemnościach" i bardzo mi się nie podobał. Ale czytając Wasze posty, ten film warto zobaczyć.

          Przy okazji, mój tryb życia drastycznie się zmienił (chociaż nie wiem jak długo tak pociągnę), więc będę pisać rzadziej. Ale postaram się wpadać wieczorami i w weekendy :)

          • grek.grek Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 06.04.13, 13:55
            gorzej :]
            mnie się wydawało, że tego szefa z pracy Justine grał Hurt, John Hurt właśnie.
            nie sprawdziłem w obsadzie i oczywiście znów muszę pożerać dośc sporego kalibru żabę.

            mogę Cie tylko zachęcić.
            rzecz jest ciekawa, miesza rózne gatunki, od filmu psychologicznego po nawet thriller z elementami katastroficznymi.

            przykro to słyszeć.
            mam nadzieję, że ma ta zmiana chociaż jedną pozytywną stronę,oprócz tych negatywnych, które wymieniasz ?
          • pepsic Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 08.04.13, 18:36
            Życzę zatem powodzenia! Niemniej jednak smutkiem powiało:(

            Ps. Jakoś sie nie dziwię, że "Tańcząc w ciemnościach" nie przypadł Ci do gustu, ale czasami tak bywa, gdy ma się do czynienia z mistrzem emocjonalnej manipulacji. Mnie ten wyciskacz łez za pierwszym razem powalił na łopatki i mocno trzymał za gardło. Przewiduję, że do "Przełamując fale" jeszcze bardziej miałabyś stosunek ambiwalentny. Tutaj nawet ja, sympatyczka von Triera poczułam nazbyt podstępnie wmanewrowana.
      • pepsic Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 05.04.13, 19:23
        My też:) Lars von Trier po nieudanym i nieźle porąbanym "Antychryście" znowu w formie tradycyjnie nie pozwalając oderwać wzroku zarówno od od treści, jak i obrazu, ani... się wyspać.

        Do Twojego zajmującego opisu dodałabym dość istotny, zarazem pikantny szczegół, a mianowicie scenę uprawianiu seksu przez pannę młodą na polu golfowym z przypadkowym gościem weselnym, w chwilę po odmowie tego samego prawowitemu małżonkowi. I jeszcze jedno. Powodem, dla którego Justine nie weszła do wanny była niechęć wobec higieny, co cechuje osoby cierpiące na depresję. Swoją drogą jestem ciekawa, dlaczego rozsądna i opiekuńcza siostra nie wysłała siostry do lekarza na leczenie farmakologiczne.

        Ciekawostka z pogranicza nepotyzmu;) Otóż pana młodego zagrał syn Stallan'a Skarsgard'a, w filmie szefa Justine.

        Protestuję! Jakość naszych wesel wyraźnie sie poprawia:))
        • barbasia1 Re: "Melancholia" - [skrót] & jak Wasze wrażenia 06.04.13, 00:09
          I jeszcze jedno. Powodem, dla którego Justine nie weszła do wanny była niech
          > ęć wobec higieny, co cechuje osoby cierpiące na depresję.

          O! Nie wiedziałam o tym.


          > Ciekawostka z pogranicza nepotyzmu;) Otóż pana młodego zagrał syn Stallan'a Skarsgard'a, w filmie szefa Justine.

          Przyjrzę się obu panom.

          > Protestuję! Jakość naszych wesel wyraźnie sie poprawia:))
          Właśnie. :)
      • grek.grek Re: "Białe kołnierzyki" 07.04.13, 13:08
        nie znam.

        ale widziałem kiedyś zabawną komedię [wbrew pozorom, nie zawsze te dwa przymiotniki idą w parze, hehe] "Niebieskie kołnierzyki", o kilku robotnikach z Detroit próbujących obrobić związkowy sejf :]
    • grek.grek co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakładnik 06.04.13, 16:35
      Kopaliście..? ;]
      ja trochę przegrzebałem.

      powiedziałbym, po "tarantiowsku", tak : ramówka, w której największym hitem wydaje sie być "Czerwony smok", to nie jest dobra ramówka.

      Jest Hopkins bez zarzutu odgrywający znów Lectera, jest Norton, jest Keitel, w tle Seymour-Hoffman, a nawet Fiennes i Emily Watson, obsada pierwszorzędna, jest nawet niekiepskie scenariusz napisany wedle ksiązkowego oryginału, reżyser Brett Ratner nie daje plamy, trzyma temperaturę [także dzięki bardzo dobrej muzyce], nie przeszkadza aktorom, kamera umiejętnie akcentuje zwroty akcji... I kiedy jest wszystko, to nie ma w tym wszystkim tego "czegoś". Moze już nie ma zaskoczenia Lecterem, może Will Graham to już tylko męska powtórka z Clarice Starling, może sam Lecter za duzo ma poczucia humoru, a za mało w nim tej hipnotycznej energii, a gesty, spojrzenie i tembr głosu to już znane chwyty z "Milczenia owiec" ? MOże Will Graham, porównywany przez Lectera do samego siebie, jest nieprzekonujący ? - niby złapał Lectera, ale w sumie to przeciętniak, a kiedy Lecter go chwali, to aż trudno uwierzyć, że robi to serio i naprawdę chce się na nim odegrać, czy Lecter z "Milczenia" interesowałby się czymś innym niż psychiką swojego przeciwnika ? czy zniżyłby się do tak pospolitej zemsty, która przynależy raczej do hołoty ? Zabójca, też nie jest tak szurnięty jak Buffalo Bill w Milczeniu, i jakoś brak mu wdzięku [nawet przerażającego, a moze zwłaszcza przerażającego] jaki miał ten pierwszy ? w sumie, wg mnie, cała tajemnica lezy w miałkości postaci i ich charakterów, brakuje tu prawdziwego pojedynku na układy nerwowe, brakuje tej niesamowitej relacji,kiedy zamknięty na 67 spustów wyrafinowany przestępca jest myśliwym, a agentka FBI - zwierzyną, chociaż to polowanie ma charakter zmysłowy i odbywa się na polu jej doświadczeń emocjonalnych. Sama intryga kryminalna - też jest jakby mniej ponura od tej z "Milczenia", za dużo tu ładnych kolorów, za mało zaś ciemności i zakamarków niepokojących. słowem, "Smok" wydaje sie być po prostu grzeczniejszy. Płytszy i grzeczniejszy.
      Co sądzicie ?

      whatever, 23:15 w Jedynce :]

      KUltura daje powtórke oscarowych "Fałszerzy", pisaliśmy jak pamiętam o nich, kiedy pokazywało ten film Kocham Kino.
      20:30 i 0:30.

      TVN 23:50 "Demoniczny golibroda, Sweeney Tood".
      yup, to też omawialiśmy :]

      TVN7 23: 55, "Batman POczątek", Nolan może być magnesem przyciągającym, chociaż i tak pewnie dopiero "Mroczny rycerz" był pokazem jego umiejętności, a bez Jokera to i tak żadna zabawa :]

      kto wie, czy ciekawszym filmem nie jest "Zakładnik", w TV4, 21:00, gdzie karty rozdaje kobieta, mistrzyni robienia ludzi [czytaj : facetów] w bambuko, świetnie kłamie, świetnie mnoży niestworzone historie i w psychokryminalnej rozgrywce między grupą złodziejaszków, a wziętym przez nią tytułowym zakładnikiem, to ona realizuje swoją osobistą taktyke. Kiedyś oglądałem, pamiętam słabo, może by tak spróbować ? Milla Jovovich, Samuel Jackson, Stellan Skarsgaard

      Co wybieracie ? :].

      • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 07.04.13, 14:51
        "Czerwony smok" - nic dodać, nic ująć.

        Obejrzałam "Zakładnika", (zwłaszcza to zdanie mnie zachęciło " karty rozdaje kobieta, mistrzyni robienia ludzi [czytaj : facetów] w bambuko". ;)
        Oglądałeś? Przypomniałeś sobie?
        Podobał mi się ten film , choć miałam wrażenie, że czegoś mu brakuje;
        Może większego iskrzenia pomiędzy bohaterką skadinąd prześlicznie wyglądąjącą w filmie Milą Jovovic, a facetami, których okręciła sobie wokół palca lub myślała , że okręciła sobie wokół palca. A może była za mało demoniczna? Greku, co o tym filmie myślisz?
        • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 07.04.13, 15:15
          niestety, Barbasiu, nie udało mi się obejrzeć tego filmu.
          ale cieszy mnie, że podobał Ci się i że pomysł obejrzenia zaczerpnęłaś właśnie z naszego
          wątku :]
          mam nadzieję, że powtórzą i chętnie wtedy nawiążę do Twoich uwag [mam nadzieję, do których coś jeszcze dorzucisz ?]

          za to nocną porą skonsumowałem czwartkowe odcinki HOuse'a :]
          a przy okazji przypomniałem sobie całkiem wdzięczny film "21".
          miałem HOuse'a nagranego na taśmie ZA tym filmem, a że video automatycznie
          przewinęło mi do początku, po skończeniu nagrania, to... pomyślałem sobie - a co tam,
          nie będę przewijał, obejrzę tę taśmę od początku :]
          i zamiast 90 minut z Housem et consortes wyszły mi ponad 3 godziny nie tylko z nimi :]
          • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 07.04.13, 16:13
            A jakżeby inaczej, Greku!?!?!?!?!?
            W sprawach programowych (i nie tylko :) tylko do naszego wątku zaglądam, czasem to nawet zapominam o istnieniu gazetowego programu. I tak w poniedziałak wielkanocny przegapiłam kolejną szansę na nagranie "Koniec z Hollywood" z TVPKultura.

            A ja nagrałam sobie ostanie dwa odcinki Housa, wrzuciłam do komputera, ale jeszcze nie zdążyłam obejrzeć, za dużo tego dobrego ostatnio...

            :)
            • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 08.04.13, 15:17
              rzeczywiście, był "Koniec...".
              pech pech pech.
              ale stawiam na to, że jeszcze nie raz powtórzą.
              i to nawet wcześniej niż później.

              o, technologicznie jesteś zaawansowana, Barbasiu.
              ja odliczam ostatnie 2 tygodnie nagrywania z magnetowidu.
              no chyba, że jednak będę w tej grupie, której analogową tiwi odłączą
              później :]
              OBY ;]
              • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 14.04.13, 14:11
                > o, technologicznie jesteś zaawansowana, Barbasiu.

                Teraz tak, chwilowo Cię trochę wyprzedzam (wcześniej, przypominam, to Ty miałeś wideo).

                > ja odliczam ostatnie 2 tygodnie nagrywania z magnetowidu.
                > no chyba, że jednak będę w tej grupie, której analogową tiwi odłączą
                > później :] > OBY ;]

                Greku, mówiłeś wyżej, że Dolnym jednak wyłączą najpóźniej sygnał analogowy? Pewna to wieść? Sprawdziłeś? Życzyłabym Ci tego.
                Ale nie bój się pendrive'a! ;)
                • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 15.04.13, 14:49
                  oj tam, wideo to nie technologia :]

                  wyłączą.
                  jednak.
                  22 kwietnia.
                  wkraczam w ostatni tydzień nagrywania a magnetowidu.
                  sentymentalnie się unoszę ;]

                  staram się przezwycięzyć pierwsze lęki ;]]
                  na pewno będę go musiał polubić, z pewnością odkryję jego zalety, ale na razie
                  jestem na majestatycznie kołyszącej sie łódce nostalgii za minionym [mijającym] ;]
                  grafomanię trochę z przymrużeniem oka, ale u mnie to tak się odbywa, nawet
                  jak dziurawe buty wywalam na śmietnik, to im na pożegnanie błogosławię z czułością ;]]
                  • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 15.04.13, 16:56
                    A jednak.

                    To może jakieś pożegnanie Twojego wideo, pożeganie końca "pewnej epoki" urządzimy za tydzień, co?
                    W końcu i my skorzystaliśmy wiele z Twojego wideo. Kiedy kupowałeś wideo , Greku , w najśmielszych snach nawet nie przypuszczałaś, że ów sprzęt odegra kiedyś w końcówce swego żywota taką doniosłą rolę w życiu innych ludzi, azaliż nieprawdaż? ;)


                    Niczego się nie lękaj! Przecież pendrive ja już wypróbowałam.

                    Nie znałam Cię od tej strony! ;))

                    • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 16.04.13, 13:31
                      czy ja wiem... to video żyć będzie, bo jeszcze tu i tam mam parę taśm i będę
                      sobie czasami je oglądał, a do tego... może kiedyś trafi się [do wypożyczenia albo
                      kupienia albo jakkolwiek] film na videotaśmie ? kto wie, wszystko jest możliwe, hehe.

                      no i właśnie ten fakt dodaje mi animuszu :]

                      ja siebie też ;]
                      • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 16.04.13, 17:58
                        A właśnie, wysłałam wczoraj post, a potem przyszła mi do głowy myśl, że przedwcześnie ogłosiłam koniec żywota Twojego wideo, przecież będziesz jeszcze mógł cały czas oglądać nagrane filmy. Tylko Ty i Twoje wideo.


                        /więc raz jeszcze/

                        Kiedy kupowałeś swoje wideo , Greku , w najśmielszych snach nawet nie przypuszczałaś, że dzięki temu sprzętowi sprawisz radość jeszcze wielu innym osobom, azaliż nieprawdaż?

                        O! Na pewno krążą jeszcze gdzieś filmy na wideotaśmie. Może uda Ci się je zdobyć od kogoś, kto będzie chciał oddać je w dobre ręce?

                        :)
                        • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 17.04.13, 13:54
                          otóż to :] nigdy nie wiadomo, kiedy zupelnym przypadkiem trafi się na jakiś
                          [stary ?] film nagrany jeszcze na VHS. Tacy dziwacy i dziwaczne rzeczy jeszcze istnieją, hehe.

                          hehe, powiem ci, że tak w ogóle, to ja startowałem z oglądaniem filmow na magnetowidzie
                          do którego wchodziły taśmy Beta, takie prostokątne/kwadratowe ?]. co to była za maszyna, heh, jak dawne komputery, co to zajmowały pół pokoju. a dzisiaj... pendrive w kosmetyczce :] aparat forograficzny w łebku szpilki... oto miara postępu.

                          jeśli sprawiałem tę przyjemnośc, to bardzo się cieszę z tego powodu :].
                          • barbasia1 Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 17.04.13, 16:32
                            Czemu zaraz dziwacy? Ktoś kupował , oglądał na taśmach VHS, ma kolekcję, której szkoda było / jest mu się pozbyć.

                            O! To ja chyba nawet takiego urzadzenia nie widziałam na oczy!?

                            >a dzisiaj... pendrive w kosmetyczce :]
                            Tak.
                            W tym jednym zdaniu Pepsic efektownie i obrazowo pokazała wielką zmianę technlogiczną jaka dokonała się w XXI wieku. :)

                            Wiesz co, Greku, tak sobie myslę już od jakiegoś czasu o tym Twoim nagrywaniu filmów z telewizji. Pendrive to bardzo przydatne urządzenie, warto je mieć, ale dla Ciebie IMO lepsza byłaby jednak nagrywarka DVD z odtwarzaczem, w to, myślę, zainwestuj najpierw. Masz przecież możliwość podłączenia jej do swojego dekodera. Podłączasz, nagrywasz, wypalasz na płycie, która kosztuje złotówkę czy dwa złote , potem odtwarzać, oglądasz, kiedy tylko chcesz. Natomiat nagrany na pendrive film, jesli nie wrzucisz go do komputera, musisz szybko obejrzeć i skasować, żeby mieć miejsce do nagrywania następnego. Poza tym z pednrivem, zauważyłam, na swoim scandiscku, są problemy, zwłaszcza, jak zostało jakieś nieskasowane nagranie, nawet niewielkie. Zdarza się, że pendrive oszukuje, że ma za mało miejsca do nagrywania i informuje, że może nagrać przykładowo tylko 1 godzinę i 23 minuty programu, choć ilość wolnego miejsca w jego pamięci wskazuje, że móglby nagrać więcej. Zdarzało mi się nie raz , że końcówka nagrywanego filmu została urwana, bo pendrive informował, że pojemność jest pełna.

                            Nie dalej, jak w ubiegły czwartek nagrywałam Housea , pendrive infromuje mnie na początku, że może nagrać tylko 54 minuty. Nagrywam więc. Po tym czasie pojawia się oczekiwana informacja, że pojemność jest pełna. Więc go wyłączam, wyciągam, po chwili wkładam ponownie do dekodera, ponownie naciskam przycisk record, na ekranie telewizora pojawia się informacja, że pendrive może nagrać jeszcze 17 minut!!! A moment wcześniej mówił , że pojemność jest pełna!!! ??? Irytujące.
                            Dlatego też m.in. tak Ci radziłam kupić pendrive o większej pojemnosci niż moje 8 GB.

                            Zainwestuj w DVD!

                            :)

                            :)
                            • grek.grek Re: co na dziś? "Czerwony smok","Fałszerze","Zakł 18.04.13, 13:40
                              to miło, że tak mówisz.
                              wiesz, VHS, tak jak taśma magnetofonowa, to już dzisiaj średniowiecze :]
                              przynajmniej w ogólnym odbiorze; co nie znaczy, że oczywiście nisze istnieją i
                              nigdy nie wiadomo, kiedy błyśnie w nich cos takiego, dzięki czemu
                              staromodny magnetowid dostanie okazję, by zafurczeć figlarnie ;]

                              Pepsic, po swojemu lapidarnie :]

                              dzięki, Barbasiu, za cenne informacje.
                              jedno jest pewne - w coś zainwestować będę musiał, bo bez nagrywania w taki
                              czy inny sposób trudno jest się obejść.

                              podoba mi się ten pomysł z nagrywarką DVD, właściwie byłoby to dośc podobne do
                              magnetowidu [ale ględzę, hehe, jak jakiś zacofany pierdziel albo... hibernatus, hehe].

                              kurdesz, w poniedziałek odłaczają.
                              ten ostatni weekend, turarara tarara... [na znaną melodię]
                              ;]

    • grek.grek Co na dziś ? seriale,dokumenty i...powtórki :] 07.04.13, 14:25
      trochę powtórkowo dzisiaj...

      TVP 1.
      21:20 BŁękitna fala, ładne okoliczności przyrodny wodnistej, mistrzostwa w surfingu, Kate Bosworth, zdecydowanie luźna historia, ale główna bohaterka przeżywa swoje dylematy, jakkolwiek nie takie znów najcięższego kalibru ;]

      W TVP2m 20:10,"Miami Vice", niestety wersja kinowa, które do telewizyjnego klasyku/a, wg mnie dośc daleko. serial miał wdzięk i kolor, przenosił w zupełnie inne rejony wobraźni i zmysłowości; kinowy wariant to normalny kryminał bez całej tej otoczki, a także... po prostu, nie sposób z serialowym oryginałem polemizować, tak już jest, wbija się on w pamięć i wyznacza niedościgniony ideał [a jak się ma te kilkanaście lat i człowiek się kształtuje, to już później absolutnie nie da się tego żadną miarą pokonać, heh]

      Kultura.
      17:50- "Zakochana Jane", pamiętacie jeszcze ? ja pamiętam :] nie tak dawno pisaliśmy.
      o 0:30 "Jej wysokośc Afrodyta", czyli dobry jak zawsze, choć nie najlepszy w historii, Woody Allen.
      a w międzyczasie, "Bill Hicks, Amerykanin", świetny dokument o jednym z mistrzów stand-upu; kiedyś już był, pamiętam że coś tam nabazgrałem nawet na temat, whatever - bardzo warto, 22:30,ofk jesli nie zostaniecie wciągnięcie na "Głęboką wodę" przez Dwójkę ;]

      W POlsacie, o północku, "Rykoszet" z Denzelem, coś tam mi się obiło kiedyś, ale nie oglądałem chyba; widzieliście może ?

      no i serialowo.
      "Forbrydelsen" 22:15 i 2:35 w CT [juz nogami przebieram; można by z internetu, ale nie miałbym dla siebie respektu, gdybym tak natychmiastowo sobie odcinał tę przyjemnośc niecierpliwego oczekiwania na emisje o wyznaczonej godzinie, hehe, wtedy dopiero jest atmosfera].
      No i "Spartakus", hitowy przecież, w Pulsie, o 21:55 dwa odcinki.
      Jakoś cichaczem ten serial przechodzi nam już bodaj 6 tydzień... spoglądacie czasami ?

        • mia72 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 07.04.13, 16:49
          "Spartakusa ogląda mój mąż, ja zrezygnowałam po pierwszym odcinku. Dziwne ubranka i za dużo keczapu jak dla mnie;) Ale poza tym podobno daje radę, a jak ktoś lubi rozbierane sceny, to polecam;)
          • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 07.04.13, 23:44
            Tak sobie właśnie pomyślałam, oglądając dwa odcinki "Spartakusa", że widowiskowe walki gladiatorów i niewolników, lejąca się stumieniami krew, widoki odrąbywanych członków ciała, przypadną do gustu raczej facetom .

            Przyznam się, Greku, że zapomniałam o tym serialu w natłoku innych pozycji , w tym opisywanych przez Ciebie. Poza tym zniechęciła mnie późna pora i nadwane po dwa na raz odcinki.

            :)
            • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 00:02
              Zła wiadomość ,Drogie Panie, jutro nie będzie Downton Abbey. Za to będą w związku z kolejną rocznicą katastrofy w Smoleńsku dwa filmy dokumentalne jej poświęcone- dokument BBC oraz dokument Anity Gragas. A po filmach zaplanowany jest jeszcze program publicystyczny poświęcony katastrofie. Ta ostatnia pozycja może być najciekawsza, pod warunkiem, że zaproszą do studia specjalisów, którzy będą mogli odnieść się rzeczowo do tez zawartych w obu dokumentach (przy czym mnie bardziej interesuje weryfikacja tego drugiego, autorstwa Anity Gragas).
              • mia72 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 07:44
                Jednego nie rozumiem - dlaczego nie w środę to wszystko? Czyżby p. Lis nie miał wtedy czasu?;)
                A tak serio to resztka tzw. oglądalności wskutek tych zabiegów zniknie i telewizja będzie mieć argument, żeby następnej serii nie kupić, przecież to tak dużo kosztuje, a prawie nikt nie chce oglądać, wrrrr;(
                • barbasia1 "Salt" dziś w Polsacie 08.04.13, 16:13
                  Hehehe! :)))

                  A właśnie dziś"Salt", ten słynny "Salt", w którym wystapił nasz człowiek Daniel Olbrychski (w roli tajemniczego Rosjania) wraz z Andżeliną Jolie, ta ostania w roli "kreta czy właściwie "krecicy" w amerykanskich specsłużbach, ponoć ciągle biega, pędzi, ucieka, strzela, bije się . "Fabuła - jak pisze recenzent z GW- tak daje gazu że aż nie ma czasu narzekać, że jest bzdurnie nieprawdopodobna". / złosliwiec ;)/


                  "Salt" od 20.00 do 22.00.
                    • siostra.bronte "Na granicy" 08.04.13, 18:41
                      A ja proponuję zamiast "Salt" ten film. Dramat sensacyjny Johna Saylesa o 20.00 w tvn7.
                      Szeryf małego miasteczka prowadzi śledztwo w sprawie znalezionych ludzkich kości. Przełomowa rola w karierze Chrisa Coopera. Bardzo go lubię, więc postaram się obejrzeć chociaż kawałek.
                      • grek.grek Re: "Na granicy" 09.04.13, 14:03
                        nastawiłem video na "Salt", obym nie żałował, TVN7 niestety mam bez możliwości nagrywania zeń [póki co].
                        ale dzięki, Siostro, za zwrócenie uwagi na ten tytuł.
                        • siostra.bronte Re: "Na granicy" 09.04.13, 18:17
                          Proszę :)

                          Obejrzałam sporą część filmu. Ciekawa historia. Bohater prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni sprzed lat, w którą być może wplątany był jego ojciec. Ojciec, który też był szeryfem i którego legenda przytłacza bohatera. Akcja dzieje się w pobliżu meksykańskiej granicy.

                          Klimat trochę westernowy, fajna muzyka. No i Chris Cooper. Jak zawsze gra dyskretnie, ale jest tak naturalny i prawdziwy, że nie można od niego oczu oderwać. Podoba mi się pod każdym względem :)

                          Tutaj ładny fragment:
                          www.youtube.com/watch?v=ur48VqryK9c
                          • pepsic Re: "Na granicy" 09.04.13, 19:18
                            Interesujący link, tudzież wprowadzenie, i przede wszystkim man:) W zamian zostałam skazana na francuską niedoróbkę allenowskiego "Wszystko gra" pt. "Bez śladów" z niedojdą życiowym w roli głównej. Taktownie spuszczę zasłonę milczenia.
                • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 16:27
                  > w TOKFm gęgali, że będą fachowcy, będą publicyści z obu stron.

                  Zatem jest nadzieja na ciekawą dyskusję, a ta dopiero o 22:50, "Salt" jest wcześniej, od 20:00 do 22:15.

                  "Salt" poniżej dwa słowa na temat filmu na podstawie gazetowej (GW); Angazetka już zachęcona. ;)

                  forum.gazeta.pl/forum/w,14,143601438,143755462,_Salt_dzis_w_Polsacie.html
                  • mia72 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 18:36
                    Nieśmiało informuję, ze jak ktoś chce coś niesensacyjnego na dziś, to ma jeszcze na "Kulturze" neurotycznego Woody'ego A. w filmie "Życie i cała reszta". Jak przekabacę resztę związku, to będę oglądać;)
                    • grek.grek Re: Co na dziś ? Co na jutro? 09.04.13, 14:13
                      chyba kiedyś już mówiliśmy o tym filmie.
                      jako mentor młodego Jerry'ego - Dobel, Woody jest klasycznie komiczny, rzuca się, gestykuluje, wpada w słowotoki, a ten tekst, kiedy opowiada o zemście jaką wywarł na facecie, który powiedział, że "Auschwitz to było wesołe miasteczko"... - "jako satyryk postanowiłem strzelić mu w d,pę" :] "Jako satyryk" - uff. all the way classic : kobiety nie da się zrozumieć, związek to piekło, królestwo za seks, świata nie da sie oswoić inaczej jak myślą i słowem [no chyba, ze jeszcze naładowanym karabinem wielkokalibrowym], no i... co zrobić z tym cholernym-pięknym życiem ?, Allen jak żywy.

          • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 08.04.13, 16:45
            Widzę , widzę!
            Jeszcze dopowiem na posty i zaraz zabieram się do czytania.

            > no i - skusiłaś się ?
            Niestety nie, wybrałam nadrabianie zaległości na forum po "Ranczu" (kolejny serial, który oglądam). Odpisywałam na posty Pepsic, Bronte.
              • pepsic Re: Co na dziś ? Co na jutro? 09.04.13, 19:35
                "Ranczem" tez się zdziwiłam;)

                Ja przyznaję się do "Rodzinki.pl" , która ma taki walor, że można oglądać ją fragmentarycznie i na wyrywki, a najistotniejsze, że trafia w moje poczucie humoru, a przy tym w realia życia rodzinnego na wesoło.
                • pepsic Re: Co na dziś ? Co na jutro? 12.04.13, 18:43
                  "Ranczo" oglądam od dawna, to bardzo sympatyczny i niegłupi serial. Nie rozumiem czemu się dziwicie? :)
                  Jakbym słyszała swoją mamę, ona jeszcze dodaje: ale o co ci chodzi?
                  ;)
                  Jeśli już, wolę "Ojca Mateusza" ze względu na Kingę Preis i malowniczy Sandomierz, którego uroku serial nie oddaje w pełni ze zrozumiałych względów. Podczas swojego pobytu niespodziewanie natknęłam się na ekipę filmową kręcąca kilka scen. Wyglądało to dość komicznie, jak zabawa dużych dzieci.

                  Było coś niedawno o Wrocławiu i Krakowie. Nie potrafię wskazać, które bardziej lubię, ale Siostrę rozumiem, tez mam słabość do poniemieckich miast.
                  • barbasia1 Re: Co na dziś ? Co na jutro? 14.04.13, 12:58
                    > "Ranczo" oglądam od dawna, to bardzo sympatyczny i niegłupi serial. Nie rozu
                    > miem czemu się dziwicie? :)

                    > Jakbym słyszała swoją mamę, ona jeszcze dodaje: ale o co ci chodzi?

                    He,he! :)))
                    Uznaję to za wielki komplement!
                    Dobry gust ma Twoja Mama.

                    O! I można było postać, poprzyglądać się ekipie "Ojca Mateusza" podczas kręcenia scen?
                    Nie byłam nigdy w Sandomierzu, może kiedyś tam zawędruję?
      • maniaczytania Spartakus 08.04.13, 18:35
        > No i "Spartakus", hitowy przecież, w Pulsie, o 21:55 dwa odcinki.
        > Jakoś cichaczem ten serial przechodzi nam już bodaj 6 tydzień... spoglądacie czasami ?

        Ja spogladam, ale wlasnie czasami ;)
        i nie powiedzialabym, ze to serial meski - paniom tez sie moze calkiem milo spogladac ze wzgledu na baaardzo przyjemne widoki :) (zwlaszcza taki jeden, Cricsos sie chyba nazywa ;) ).
    • grek.grek FOrbrydelsen odc 14 [1] 08.04.13, 10:31
      link :
      www.putlocker.com/file/2fc53a7aec907182
      [ "continue as a free user" i dalej z górki]

      A zatem, stanęło na tym, jak spanikowany Olav Kristiansen zaczepia na parkingu burmistrza Brehmera, głównego kontrkandydata Hartmanna w toczącej się właśnie kampanii wyborczej, powiada do niego "to ja, OLav, to ja panu załatwiałem TO mieszkanie" [czyli, Olav wynajmował na własne nazwisko biuro swojej partii, żeby odstępować je... KOMU ? - na pewno ten KTOŚ trzymał tam Nannę Larsen, zanim ją później zabił; już wiadomo, że Olav comiesięcznie dostawał tajemnicze 5 tysięcy koron, można przypuszczać że własnie od tej osoby, która w tym mieszkaniu urządzała sobie schadzki, była internetowym "Faustem" który podszywał się pod Troelsa Hartmanna korzystając z jego nicka, hasła, a w feralny piątek 31 października[na sobote 1 listopada] : z auta jego sztabu, w którym potem znaleziono ciało Nanny Larsen. I oto Brehmer kompletnie nie wie, kim jest ten Olav. Skonfundowany Kristiansen wlecze się więc z parkingu na ulicę i... wtedy zostaje potrącony przez auto. Tak kończył się odcinek poprzedni.

      Olav umiera. I, jak można sądzić, bo już go na ekranie nie widać ani przez moment, w ostatniej chwili nie zdołał nic wydukać do Sary Lund. Według świadków, Olava potrąciło, a raczej - piep,rznęło w niego z rozpędu, BIAŁE KOMBI. Akcja była szybka, wieczór, późno,nagle... nie ma świadków, którzy byliby w stanie podać rysopis kierowcy, albo numery rejestracyjne, wiadomo tylko, że auto może być uszkodzone po lewej stronie, z powodu uderzenia.
      Na miejscu są ofk policaje i cała kawaleria, rozesłane zostają wiadomości co wszystkich patroli itd., cała rutynowa robota. A do tego zaraz polecenie sprawdzenia, kto z magistratu ma białe kombi oraz przeszukanie biura Olava. Nie ma mowy o przypadkowym potrąceniu, było pusto, droga długa i szeroka, czas na reakcję dla kierowcy wystarczający, nawet gdyby Olav nagle wlazł na jezdnię. To było zabójstwo z zimną krwią.

      Parkingowy ochroniarz widział, że Olav zaraz przed smiercią rozmawiał z Brehmerem. Sara LUnd i Meyer od razu więc zasuwają żeby z gostkiem porozmawiać. Wchodząc spotykają Hartmanna, akurat wychodzącego z budynku - on już wie,co się stało, jest zdenerwowany, zwłaszcza że Rie ciągle naciska go, żeby powiedział, co robił w TAMTEN weekend - rozjechało mu się alibi, poszlaki świadczą na jego niekorzyśc, żeby ratowac skórę : MUSI powiedzieć, przyznać się. Ale Troels odmawia konsekwentnie. TEraz zaś, chciałby poznać jakieś szczegóły, ale policaje zbywają go, niemal ignorują. "mam chyba do tego prawo, jestem nadal podejrzany ? o co chodzi ? grzebiecie w naszych papierach, może więc byście chociaż powiedzieli, co wiecie ?", człowiek się żołądkuje, ale nie dostaje żadnej odpowiedzi.

      Brehmer odpowiada policjantom, że Olav zaczepił go znienacka, i majaczył o tym, że "jakies klucze mi załatwiał i mieszkanie", w gruncie rzeczy Brehmer uznał jego bełkot za sen wariata. Sara jest ciekawa, czy podał jakies nazwiska, ale nic takiego nie miało miejsca. Pyta też o te 5 tysiaków, które Olav dostawał co miesiąc, a o których w magistracie nikt pojęcia nie ma - ale także Brehmer nic nie wie, nie wie też jego pomocnik - niejaki Filip Dessau. KTOŚ musiał Olava przekonac, że to co robił, robił dla Brehmera. KTO ?

      BRehmera bardziej, po prawdzie, obchodzi, czy z tym całym maglem ma coś wspólnego Hartmann, a kiedy nie dostaje potwierdzającej odpowiedzi, odsyła policje do Dessaua, żeby im
      na bieżąco udzielał informacji.

      Hartmann, coraz bardziej zaganiany do rogu, spotyka się ze swoim klubem politycznym. Przekonuje, że wszystko będzie dobrze, że kontroluje sytuację i trzeba tylko cierpliwie czekac na ustalenia policji. jak tu jednak spokojnie czekac, skoro Brehmer już uruchomił maszynkę, która ma zmielić Hartmanna, czyli - planuje jak najszybsze posiedzenia Rady Miasta, na którym ma paść wniosek o wotum nieufności dla Hartmanna, jako kandydata w wyborach. Przegłosowanie go oznacza eliminację Troelsa z wyścigu wyborczego. Hartmann wierzy naiwnie nieco, że Brehmer, który wie jak się sprawy mają, nie będzie grał nieczysto, wie że Hartmann nie jest oskarżony i że nie ma dowodów. Najnowsze info SMS-esem jest jednak takie, że Brehmer JUŻ zebrał liderów wszystkich frakcji politycznych w swoim gabinecie burmistrzowskim, a najpewniej następnego dnia wieczorem odbędzie się całe głosowanie w Radzie.

      I faktycznie, siedzą tam, a Brehmer peroruje, ze wprawdzie szanuje i lubi Hartmanna, ale to co się dzieje wokół jego osoby naraża na szwank powage całego zgromadzenia, uderza w nich wszystkich i w ich wiarygodność. Zatem, trzeba wyrazić wotum zaufania albo mu go odmówić. Nie można stać w rozkroku i czekac, co się stanie, bo moze stać się najgorsze - udowodnią mu winę i będzie klapa. Etyka systemu, ot co. O nią zadbać trzeba.

      Hartmann,dowiedziawszy się co się dzieje, wpada na to posiedzenie i zaczyna bronić się - że jest niewinny, że trzeba czekać, że policja działa, że na pewno potwierdzi jego niewinność, że wywalenie go z wyborów nie zmieni niczego i nikomu nie pomoże itd. W tym samym czasie Brehmer dostaje jakąs informację faksem.

      Z zeznań urzędników z magistratu wynika,że Olav w ostatnich dniach chodził nerwowy cały i ciągle gdzieś telefonował. O 5 tysiakach nadal nic nie wiadomo, od KOGO były.

      Phillip Dessau, ten Brehmera pomagier, zdobywa informację dla Sary i Meyera - te 5 tysięcy, to były pieniądze, które NIE przechodzziły przez pion finansowy/ekonomiczny magistratu. A którędy ? OLav dostawał je za jakies "konsultacje w sprawie środowiska naturalnego", a szły one z kasy... pionu odpowiedzialnego za szkolnictwo, czyli... od Hartmanna, dyrektora tego pionu, w dodatku jest to sygnowane nazwiskiem Trolesa. MIna Sary Lund jest wymowna. A w tym samym momencie Brehmer pokazuje ten faks, który dostał - zawierał on właśnie tę informację, od Dessaua. Hartmann uważa, że to nonsens, dlaczego mieliby płacić za jakies "konsultacje w sprawie środowiska naturalnego", co ma szkolnictwo wspólnego ze środowiskiem naturalnym, do kroćset ? Ale Brehmer kontruje, że przecież z wyższej szkoły zajmującej się środowiskiem naturalnym przyszedł do nich Olav. Hartmann próbuje się tłumaczyć, ale wszyscy patrzą na niego w taki sposób, że wygląda on rozpaczliwie, nikt mu już nie wierzy. W tym samym momencie w drzwiach stają policjanci...

      Wyprowadzają Hartmanna, na zewnątrz media, kamery, flesze, szał zupełny. Oficjalnie zostaje on aresztowany. Na lodzie zostaje wiec jego koalicjant Jens Holckt i Demokraci. Brehmer, po wyprowadzeniu Hartmanna, podchodzi do Jensa i cedzi mu do ucha : "jesli masz rozum, to poprzesz teraz mój wniosek o odwołanie Hartmanna i przekonasz resztę tej... groteskowej koalicji,żeby zrobiła to samo". A Holckt ma minę, jakby zjadł nieświeże ozory.

      Na komisariacie Hartmannowi zabierają wszsytkie rzeczy osobiste prócz ciuchów. Sara patrzy na to przez szybę, jakby jednak nie dowierzała że może on być winien.

      Nowy szef policajów, Brix, spędza Sarę i Meyera do osobnego pokoju. Upewnia sie, że tę kasę Olavowi Hartmann przelewał. Meyer potwierdza - "trochę to złożone, ale...ta, to ON". Sara ma inny punkt widzenia, skoro nikt w magistracie, nawet z otoczenia Hartmanna o tej kasie nic nie wiedział, skoro jak wiadomo [poprzednie odcinki] Hartmann miał przecież plany by wykopać Olava ze swojego sztabu, skoro sam go podejrzewał, że robi mu koło pióra - to jakże miałby mu wcześniej dawać kasę ? Przecież raczej kryłby go, gdyby byli powiązani. Raczej ważne jest, aby znaleźć kierowcę tego białego kombi, to musi być priorytet. Brix zarzuca jej nieobiektywnośc, z głupia frant. Może podejrzewa, że zakochała się w Hartmannie ? Sara wychodzi na te słowa. Zostaje Meyer, a Brix mówi mu - dobrze ci idzie, wymacałeś, ze Hartmann nie ma alibi, idź dalej swoim tropem. Ale Meyer broni Sary, mówi że w jej teorii jest dużo słuszności.

      cdn
      • grek.grek FOrbrydelsen odc 14 [2] 08.04.13, 11:34
        Sarę LUnd odwiedza tymczasem MOrten Weber, najbliższy polityczny człowiek, przyjaciel Hartmanna, przekonuje ją żarliwie, że Troels jest niewinny. Sara mu na to : to na co wy czekacie ?! Niech on powie wreszcie prawdę, gdzie był w tamten weekend, co robił, wy chyba nie rozumiecie powagi sytuacji. A media już pieją o aresztowaniu Hartmanna.

        Sytuacja osobista Sary Lund też się pogarsza. Jej nastoletni syn przestał chodzić do szkoły [cóż, mieli wyjechać do tego Sztokholmu, miał zmienić szkołę, zostali z powodu śledztwa... chłopak może nie chce sobie komplikować odejścia, zostawienia dotychczasowych znajomych], narzeczony szwedzki nie odpowiada na telefony, a jest sobota - Sara ma nadzieję na to, że moze przyjechałby do niej na niedzielę. Syn znienacka proponuje jej, że tymczasowo zamieszka z ojcem, który 2 odcinki temu zjawił się w pobliżu, razem z nową żoną i dwójką córek z drugiego związku. Sara nie chce się zgodzić,nawet na parę dni. Czuje, że traci chłopca, że praca, to śledztwo odbiera jej rodzinę.

        W domu Sara telefonuje do tego swojego Szweda, nagrywa mu się na sekretarce.Odkłada słuchawkę. za chwilę dzwoni jej telefon. Ma nadzieję, ze to Szwed, ale... to GŁUCHY telefon. Nikt nie odpowiada, za chwilę ten KTOŚ odkłada. Czyżby Sara była już blisko i sama stawała się celem ?

        MOże to właśnie ta sytuacja, skłania ją by jednak pozwolić Markowi przez parę dni pomieszkać z ojcem, nawet jesli "w przeszłości zawodził i rozczarowywał [syna]". Lepsze to niż gdyby miał go ktoś jej porwać. Meyer, który po nia przyjechał, kwaśno zauważa "najpierw narzeczony, teraz syn, niebawem zostanie ci tylko matka".

        Pojawia się niespodziewanie ciekawa informacja - Hartmann ma jeszcze jeden DOM. Taką chatę za miastem, własciwie należącą do jego zony. Policaje wygrzebali to w jego oświadczeniu majątkowy. Od razu jadą tam wszyscy.

        Chata jest całkiem konkretna. Hartmann od śmierci żony nie bywał tam, ALE w sobotę TAMTEGO weekendu, kiedy Nanna Larsen została porwana i zamordowana, sąsiedzi widzieli parkujące przy chacie czarne auto [w czarnym aucie, należącym do sztabu Haetmanna, znaleziono zwłoki Nanny]. Zatem - zgadzało by się. NIKT jednak Troelsa nie widział. Odciski palców w środku są jego i są dośc świeże. Sa też gazety, z 31 października. Szyba jest wybita. Ręcznikami pozatykane szczeliny w drzwiach, oknach, wywietrzniki. Same zaś okna - pozasłaniane. Brixa interesują ślady Nanny larsen w tej chacie. A Sara Lund rozgląda się tylko uważnie. Brix mówi do niej "mogę na ciebie liczyć ?", świdruje ją spojrzeniem, ona odpowiada, że "oczywiście". Brix wyraźnie ma parcie na to,żeby wlepić winę Hartmannowi, nic innego go nie interesuje. MOże wierzy w ten trop, a może takie ma... wytyczne ?

        I Meyer i Sara podejrzewają to samo, ale... nie ma śladów GAZU. No i Sara zauważa przytomnie : jakbyś tu chciał popełnić zbrodnię, to zasłaniałbyś okna, ale auto parkował tak,żeby wszyscy je widzieli ? Oboje wiedzą, że to raczej mylny trop. Meyer proponuje : szukamy tego kierowcy kombi ? Sara, że tak, Meyer : co powiemy Brixowi ?. Dobra gadka, widać że zaczynają wreszcie działać razem, skoro już razem konszachty mają.

        Sara Lund odwiedza raz jeszcze Charlottę Larsen, siostrę Pernile. Charlotte pracowała z Nanną w tym nocnym klubie, przez którego portal randkowy Nanna poznała "Fausta", wiedziała o jej romansie. Sara znajduje w wymianie mailowej między Nanną, a "Faustem" [tym, który podszył się pod nick porzucony przez Hartmanna, ale tak żeby na niego rzucić podejrzenie] informację o spotkaniu obojga - w 1 tygodniu sierpnia. Był to piątek, "Faust" mówił,że wyjeżdża w sobotę i pragnie się z Nanną spotkać. Charlotte przypomina sobie, że faktycznie,tamtego dnia nonstop Nanna dostawała SMS-sy/czy telefony ?, ale ich nie czytała, w ogóle - jakby chciała żeby facet się od niej na dobre odczepił. ALE tamtego wieczora SPOTKAŁA się z KIMŚ. Z kim ? Charlotta tego nie wie, ten ktoś przyjechał do niej autem,, a ona do niego wsiadła. JAKIe to było auto ? KTO to był ? Sara próbuje to od niej wymęczyć, ale Charlotta pamięta tylko, ze auto było... BIAŁE. [coś by tu zaczynało pachnieć...]

        Hartmann więc siedzi w policyjnym areszcie. Rie namawia coraz natarczywiej Mortena Webera,żeby powiedział : GDZIE był i CO robił Troels w TAMTEN weekend, kiedy Nanna została zabita. Nie ma alibi, bez niego będzie klapa. Rie wyrzuca Mortenowi, że kiedy ona wtedy była cała zdenerwowana zniknięciem Hartmanna - on był spokojny. A zatem - musiał wiedzieć. I Morten WIE, ale broni się rozpaczliwie, ze nie może powiedziec, bo przysięgał, że nie wygada. Nie chodzi o kobietę, to na pewno. MOże o zmarłą żonę ?.. Morten milczy, a minę ma jakby pożerał pinezki.

        Do Hartmanna z odwiedzinami przychodzi Sara Lund. Gostek jest zgaszony, traktowany z kulturą, ale to dla niego cios, że jednak jest już niczym skazaniec. Sara powiada mu, że WIE, co się wtedy stało, w tamtej chacie. I że nie ma sensu, żeby dłuzej go ukrywał. Pyta też o białe kombi, czy ktoś w maguistracie takim jeździ ? Hartmann wisielczo zauważa, że skoro szukają białego kombi, a jego aresztowali za jeżdzenie czarnym autem, to co on tutaj w ogóle robi ? Co tu dużo kryć - Hartmann chciał wtedy strzelić SAMOBÓJA. Rocznica śmierci zony, jej dom, wspomnienia, i - jak celnie zauważa Sara - poczucie winy za jej śmierć [nie podjęła terapii onkologicznej, bo była w ciązy]... "Nie masz nic do stracenia", sugeruje mu Sara.

        POjawia się lista posiadaczy białych aut w magistracie. Według danych z portierni i zestawieniu tego w czasie - jedno z nich wyjechało dosłownie chwilę przed rozmową Olava z Brehmerem. Jego właścicielem jest... Philipp Desau, ten pomagier Brehmera. Co ciekawe, to auto już nie było widziane do tej pory, a do pracy Dessau przyjechał rydwanem swojej żony. Mocny trop :]

        Hartmann ma następne widzenie - ze swoja adwokat. Jest osowiały, ona mu opowiada, co mu grozi jeśli znajdą coś na niego w tej chacie... Nagle on ją pyta - co tam, pani, w polityce ? I dowiaduje się, że na wieczór zaplanowane jest posiedzenie Rady Miasta, na którym Brehmer postawi wniosek o jego wykluczenie z wyścigu wyborczego. I nagle Hartmann się ożywia. MÓwi, że POWIE prawde, opowie, co się stało w chacie, tamtego weekendu. Skoro Sara Lund wie... Troels chce za wszelką cenę wyjśc na wolność, prosi adwokatkę o uruchomienie wszystkich kontaktów i koneksji, żeby mu pomóc, żeby odwołać oskarżenie. I powiadomić Mortena Webera.

        Sara zaś, z Meyerem, odwiedzają oczywiście Dessaua - pytają go o wieczór rozpoczynający kampanię wyborczą, własnie 31 października, w biurze magistrackim Hartmanna. Dessau był tam chwile, potem pracował w swoim pokoju, nie widział już Hartmanna. I nagle Sara mówi mu, że Hartmann zeznał, ze spotkali się w "1 tygodniu sierpnia" [blef, imo, to Charlotta mówiła o spotkaniu Nanny z "Faustem" w tym czasie]. Dessau zaprzecza stanowczo. Sprawdza swoje papiren i powiada, że w sobotę rano wyjechał na LOtwę, z Brehmerem w sprawach biznesowych. [Charlotte wspominała, ze "Faust" mówił Nannie, że "musza się spotkać w piątek wieczór, bo w sobote on wyjeżdza" -coś by się spinało tutaj...].

        Meyer zaczepia go jeszcze o JEGO samochód - że chcą go sprawdzić, bo Hartmann powiedział, że przez pomyłkę dostał klucze do jego auta od ochrony. Meyer kłamie jak z nut, i chyba tego nie ustalali, ale Sara jest z niego wyraźnie dumna ;]. Hartmann się kapnął, jak wyjechał z parkingu, ale teraz, wskutek zaistniałych okoliczności trzeba auto skontrolować, bo kto wie, może Hartmann oszukuje. Dessau odmawia - "auta NIE MA tutaj". Dlaczego ? No i mieliby go na widelcu, gdyby nie wlazł Brehmer, który każe im już dać spokój, i że skoro zajmują się Haetmannem, to dlaczego rozpytują ochroniarzy na parkingu o samochód Dessaua ?
        Po następne info wnerwiony Brehmer odsyła ich do swojego adwokata i najlepiej z upoważnienia... Brixa.

        cdn


        • grek.grek FOrbrydelsen odc 14 [3] 08.04.13, 12:06
          Trwa już akcja poszukiwania stłuczonego białego kombi, w warsztatach,serwisach samochodowych. Teraz Sara Lund z Meyerem polecają szukać także auta Dessaua, tu przynajmniej mają numery rejesteracyjne. Być moze zresztą chodzi o TO SAMO auto.

          "Faust' telefonował do Nanny 21 razy w ten piątkowy wieczór. Jesli robił to Dessau z Łotwy - muszą być jakieś ślady tych połączeń. Na Łotwę pojechało wtedy 10 osób, sami zausznicy Brehmera, którzy pary z gęby nie puszczą. Jest tylko jeden z uczestników tamtego wyjazdu, który może coś beknąć... dzisiaj przeciwnik polityczny Brehmera - Jens Holck. Sara prosi Meyera o adres Holcka, chce do niego pojechać.

          TYmczasem na komisariacie Hartmann spowiada się z weekendu,kiedy porwano i zabito Nannę Larsen, a on zniknął tajemniczo. Mówi to, co już wiadomo, po wizycie Sary LUnd u niego. Upił się, wyszedł z mieszkania 210, wziął taksówkę, pojechał do chaty za miastem. To było "ukochane miejsce zmarłej żony". Rocznica ich ślubu. I wzięło to tak, że postanowił się otruć gazem. Nie miał klucza, więc rozbił szybę, potem zatamował drzwi, okna i wentylację. Odkręcił kurki i położył się oczekując śmierci... Kiedy się obudził po domu hulał wiatr, drzwi były otwarte. Znalazł go przyjaciel, Morten Weber, odwiózł do domu, tam Hartmann dochodził do siebie.

          Dlaczego nie powiedział o tej historii wcześniej ? Z powodów politycznych. Rzecz trafiłaby do mediów, i byłby przegrany jako polityk, kto zagłosuje na potencjalnego samobójcę ?..

          Zeznania Hartmanna potwierdza Morten Weber. Troels ma nadzieję, ze wyjdzie. Ale Brix odmawia wypuszczenia go. Hartmann jest załamany, przecież mówi prawdę, ma świadka, o co chodzi ? Chce wyjśc, bo wieczorem głosowanie nad jego odwołaniem. Ale Brix twardo każe zaprowadzić Hartmanna do aresztu. Albo Brix to tępak, albo dostał polecenie, zeby Hartmanna przytrzymać w puszce, żeby nie mógł już zapobiec swojemu odwołaniu na wieczornym posiedzeniu Rady Miasta.

          Brix jest także wkurzony na Sarę, ze zleciła poszukiwanie auta Dessaua. Mieli przecież skupić się na Hartmannie, a nie babrać się w głupotach. Meyer na to, że możliwe, że to Dessau, albo ktoś w jego aucie, zabił OLava. Brix dostaje właśnie telefon, że policja zatrzymała zonę i dzieci Dessaua. Na ich aucie nie ma żadnych zarysowań... Meyer jest zaskoczony, sprawdza coś w papierach i dzwoni do Sary Lund.

          A Sara właśnie rozmawia z Jensem Holckiem. Jest wieczór, są przed jego domem, on się stara szybko skończyć rozmowę, a ona pyta go czy podczas wyjazdu na Łotwę Brehmer albo Dessau często telefonowali ? On nic nie wie. Sara pyta go o grafik podróży, on że jeszcze gdzieś go ma. Wraca do domu,żeby jej go przynieśc. A Sara zagląda do garażu, który stoi obok.

          W środku stoi COŚ nakrytego plandeką. Ciemno, tylko latarka Sary Lund... Sara ściąga plandekę, a pod nią BIAŁE KOMBI Z ROZBITĄ SZYBĄ PO LEWEJ STRONIE. Sara wraca do samochodu, chce dzwonic - ktoś jej zapie,przył telefon z auta... nie ma też kluczyków od samochodu... spanikowana znajduje pistolet w schowku... Rozgląda się, a dookoła ciemno, tylko jakiś zgrzyt gdzies słychać...

          Uff :]

          Gdzies na uboczu śledztwa trwa zaś rozkład rodziny Larsenów. Charlotta próbuje przemówić Pernille do rozsądku, że Theis ma rację probujac naprowadzić ich na droge normalnego życia, zapomnienia wreszcie o Nannie. Ale Lady Makbet jest nieprzejednana - "TYLKO to się liczy,złapanie zabójcy, my się nie liczymy". Fanatyczka. I mówi, że po tym, jak oboje ukrywali przed nią romanse i kłopoty córki - ona już im nie wierzy.

          Theis Larsen wyprowadził się z domu. Pije w jakimś barze, wdaje się w bijatykę z gromadą wyrostków. Zostaje skopany do nieprzytomności. Budzi się w jakimś schronisku dla bezdomnych, w towarzystwie przejrzałego hippisa, zatroskowanego o jego stan zdrowia, na wyrku jak u Brata Alberta, obolały.

          Nie pojawia się więc na rodzinnej uroczystości cmentarnej. Urna z prochami Nanny zostaje wkopana do grobu. W ostatniej chwili Pernille jednak żąda zmiany miejsca. To, które teraz jest, za bardzo przypomina jej to, w którym znaleziono zwłoki Nanny - też są drzewa, jest oczko wodne [ciało Nanny, związane - w samochodzie, wydobyto z jeziora obok lasu],Pernille doznaje jakiegoś ataku histerii. Każe kategorycznie zmienić miejsce pochówku prochów córki.

          I jeszcze zjawia się wieniec, który przychodzi bez wizytówki. Może to od mordercy ? taki cyniczny numer ? Potem pojawia się Vagn, wspópracowniik Theisa, przyjaciel rodziny, i mówi że on i reszta pracowników firmy Larsenów zamówili wieniec, nie wiedzieli co napisac, więc nie wpisali niczego. MOże to ten, a moze wcale nie TEN ? może ten ich dopiero przyjdzie...

          Cóz, same zagadki, gęsto od tropów i powiązań, niebawem każdy odcinek wyjdzie na 5 postów, z powodu przypomnienia wcześniejszych ustaleń i ich znaczenia dla aktualnych odkryć :]

          I pojawia się nowy motyw muzyczny. takie pianinko subtelne, kiedy Sara Lund mówi Hartmannowi o tym, że wie, iż chciał się zabić z żalu za zmarłą żoną.

          • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 09.04.13, 20:41
            Czyżby Hartmann został ostatecznie wykluczony z kręgu podejrzanych??? Jego wyjaśnienia wydają się bardzo przekonujące, spójne, w dodatku H. ma świadka, Mortena Webera. Z drugiej strony, Weber to przyjaciel (dobrze mówię?) Hartmanna, czy zatem nie należy z ostrożnością podchodzić ich zeznań? Mógłby przeciez kryć przyjaciela? Niestety nie ma na razie żadnych dowodów (albo my /wyłączając Pepsic i Bronte/, razem z duńska policją, nie dostrzegamy ich) podważających ich zeznania .
            Pozostaje zatem czekać, na dalszy rozwój wypadków i nowe tropy policji .

            Sprawa Olafa dziwna.

            Nie podoba mi się z twarzy ten Hartmann. ;)

            Goodstory, Greku!

            :)
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 10.04.13, 13:31
              celna uwaga, Barbasiu.
              jednym z elementów składających się na mistrzostwo tego serialu jest własnie
              to, że dopiero jak ktoś ginie, to można go wykluczyć z kręgu podejrzanych.
              chyba tylko Sara Lund i Meyer są czyści, ale i odium tego śledztwa komisarzycy
              nie omija, cierpi jej życie prywatne, a do tego wydaje się teraz, po tym odcinku, że
              ktoś chce ją z zabawy wyeliminować.

              Olav robił za pionka.
              sądził, że pracuje dla Brehmera, ale Brehmer wydaje się być szczerze zdziwiony cała
              sytuacją.
              ktos się podszywał pod Brehmera, żeby wrobić Hartmanna.
              może Hartmann kłamie po prostu ?
              dlaczego nie ?
              czy nie tak jak on zachowywałby się morderca chcąc ukryć prawdę ?
              tylko czy byłby tak głupi, żeby użyć do wszystkiego auta, które niechybnie ściągnie mu na głowę podejrzenia ?
              a może sądził, że auto się utopi razem ze zwłokami i nigdy nie wypłynie ?

              pytanie o motywację ?

              w moim odczuciu, ktoś tu wkręcić chce zarówno Hartmanna jak i Brehmera, żeby na stołku posadzić kogoś trzeciego.

              hehe, nie wzruszyła Cię historia uczucia Hartmanna do zmarłej żony ?

              dzięki.
              serial jest świetny.
              łatwo się opowiada.
              • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 10.04.13, 17:01
                Można się na FOrbrydelsen uczyć pisania scenariusza pasjanującego serialu kryminalnego.
                A Ty tę naukę bardzo ułatwiasz. :)

                Właśnie. I czy Hartmann ryzykowłaby tak swoją karierę?

                Może tak być, że pojawi się ten trzeci. Ktoś nieznany? Chyba raczej nie. Ktoś, kto był do tej pory w cieniu?

                > hehe, nie wzruszyła Cię historia uczucia Hartmanna do zmarłej żony ?

                Oczywiście, że wzruszyła!:)) Bardzo. Dlatego zresztą dałam się przekonać i wyłączyłam go z kregu podejrzanych. Na razie.
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 11.04.13, 13:48
                  dzięki :]
                  to jest to, co wg mnie najlepsze w dobrym kryminale, to żmudne grzebanie,kolejne urywane tropy, jakieś drobiazgi ktore naprowadzają na kolejne ślady, tutaj jest i internet i billingi i ujęcia z fotokamer i zapisy video i dokumenty rozmaite... wszystko jest. już trudno zliczyć, ile było kolejnych kierunków poszukiwań, stale są nowe i wszystkie sensownie wynikają z popprzednich, a do tego - kulisy politycznych rozgrywek, wiwisekcja rodzinnego dramatu i postać Sary Lund, zupełnie niepodobnej do innych kobiet w kinie kryminalnym. rzadko kiedy kobieta zostaje detektywem.

                  ciekawe, że w artykule nt. tego serialu Sara Lund została nazwana "męską kobietą", co mialo być odniesieniem do jej analitycznego umysłu, chłodnego rozumowania, opanowanych reakcji. Jak dla mnie - nonsens :] Przecież te cechy występują w obu płci, nie sposób dociec u której częściej, bo są to cechy ludzkie, zależa od osobistego jednostkowego charakteru i temperamentu człowieka, a nie są "męskie", czy "kobiece", czy jeszcze jakieś. To samo z tym "emocjonalnym autyzmem", to że jest w pracy profesjonalistką, to wcale nie oznacza, że jednocześnie nie posiada uczuć w stosunku do bliskich sobie ludzi. No chyba, że "autyzm" miał oznaczać, ze Sara Lund nie pije z żalu po znalezieniu zwłok dziewczyny, której nigdy nie widziała na oczy.

                  dobre pytanie.
                  wiesz, z jednej strony - byłoby to ryzyko, ale z drugiej - Nanna Larsen mogła być, w jakiś sposób, zagrożeniem właśnie dla jego kariery politycznej.

                  coś jest, w tym o czym piszesz, Barbasiu - trochę późno na wprowadzenie całkiem nowej, a w końcowym rozrachunku - kluczowej, postaci, więc chyba faktycznie trzeba by szukać wśród już zaprezentowanych. ja nie wykluczam dosłownie nikogo, poza Sarą Lund i Meyerem.

                  hehe, nie wiem czy oglądałaś ten odcinek z linka ? - kiedy Sara Lund mówi Hartmannowi, że wie iż chciał strzelić samobója z żalu za żoną, wchodzi taka subtelna muzyka plumkana na pianinie :] tak mnie skołowali scenarzyści, że w pierwszym momencie uznałem, że po takiej nucie opisowej jego wrażliwość, to Hartmann bankowo jest czysty, ale zaraz przyszło mi do głowy, że równie dobrze to może być kapitalna zmyłka :]
            • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 14 [3] 10.04.13, 18:07
              Wychodzi na to, że tylko ja jestem wielbicielką Hartmanna :) Niby jest zimny jak lód, ale w środku aż buzują emocje. I kolejne odcinki to pokazują. Poznajemy Troelsa coraz lepiej i zaczyna budzić sympatię. Typowy przykład na to, że pozory mogą mylić.

              Dzięki, Greku za znakomity opis. Pamiętasz o każdym szczególe.
    • pepsic "Z dystansu", czyli "Detachment" - obowiązkowo! 08.04.13, 19:42
      Muszę Was od razu rozczarować. Nie znajdziecie tego filmu w żadnym kanale telewizyjnym. Na gorąco zatem polecam, jeśli kiedyś traficie, nie zastanawiajcie się ani chwili, oglądajcie. I niech nie odstrasza tematyka stara, jak świat, milion razy powielana w amerykańskich produkcyjniakach. Od dawna żaden film nie zrobił na mnie tak piorunującego i zarazem przygnębiającego wrażenia. Historia nauczyciela outsidera pracującego na zastępstwie w publicznej, amerykańskiej szkole z trudną młodzieżą przedstawiona z punktu widzenia grona pedagogicznego. Film prowokuje do zastanowienia sie nad brakiem poszanowania wartości we współczesnym świecie i nad wbijaniem otępiałemu społeczeństwu wszystkiego, co jest w stanie łyknąć bezrozumnie. Aż przez moment zastanawiałam się, czy to nie aluzja do naszego kraju, bo film stosunkowo świeży z 2011 roku. Nauczycielem jest Adrien Brody, jedną z nauczycielek śliczna Christina Hendricks (seksbomba z Mad Menów), pedagogiem szkolnym kolejna piękność Lucy Liou, nauczycielem rozmawiającym dosadnie z uczniami językiem literackim James Caan (świetna scena), młodociana prostytutka - dobrze rokująca Sami Gayle. Ale wszyscy aktorzy bez wyjątku dają wspaniały popis gry aktorskiej, aha i strasznie w tej szkole przeklinają;) Nie do uwierzenia, że tak przejmujący, świetnie i po nowatorsku zrealizowany obraz nie uzyskał żadnej nagrody, tylko 1 nominację!
      • grek.grek Re: "Z dystansu", czyli "Detachment" - obowiązkow 09.04.13, 15:58
        dzięki za recenzję.

        to zastanawiające, swoją drogą, jak telewizje uparcie wałują te same tytuły, a tyle nieznanych jeszcze filmów pozostaje gdzieś w niebycie. co to za maniera jest przedziwna ? ile razy można to samo puszczać do u.ranej śmierci ? co biorę program do łapy, to nonstop znajduję filmy wyeksploatowane, zdawałoby się, śmiertelnie. Nowości, premier - tyle, co kot napłakał. Nowe sa tylko odcinki Mody na sukces, Barw nieszczęścia, Klanu i M jak Miłośc, czyli pozycje misjonarskie jak przystało na telewizję publiczną rządzoną przez... tych którzy nią rządzą ;] Komercyjne nie lepsze.
      • barbasia1 Re: "Z dystansu", czyli "Detachment" i PS do MM 09.04.13, 21:15
        Dobra recezja. Tytuł zanotowany! A gdzieś Ty to, Pepsic, obejrzała?

        >jedną z nauczycielek śliczna Christina Hendricks (seksbomba z Mad Menów)

        Jeszcze nigdy w życiu żadna aktorka tak mi się nie podobała jak Christina Hendricks w roli Joan Halloway w Mad Men. ;)
        I te jej cudowne sukienki.

        :)
        • pepsic Re: "Z dystansu", czyli "Detachment" i PS do MM 12.04.13, 19:14
          Ktoś mi czasami podrzuca filmy, które w jego mniemaniu powinnam obejrzeć:)

          Wolę subtelną Betty. Szkoda, że sie tak jędzowata robi. Zaczynam nie rozumieć jej postępowania, zresztą Dona też. To jest chyba to coś, co pociąga w serialu, bo jest prawie jak w życiu. Joan jak dla mnie za bardzo epatuje seksem.
    • grek.grek "Niczego nie żałuję" TVP1 21:20 09.04.13, 16:03
      dziś TVP1 21:20

      mnie sie udało swego czasu na CTv obejrzeć.
      chyba nawet za dużo nie spojlerowałem, więc samochwwalczo zalinkuję ;] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,133674423,134054674,_Piaf_Nie_zaluje_niczego_o_filmie.html
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 4 (vol. 30) 12.04.13, 00:30
        Greku, nic o filmie "Melancholia" pod tym linkiem nie ma. Zaglądałeś tam? Wygląda to na reklamę strony.

        O "Melancholii" czytajcie więc tylko u nas: :)forum.gazeta.pl/forum/w,14,143601438,143690103,_Melancholia_skrot_jak_Wasze_wrazenia_.html

        /Jeszcze nie objerzałam filmu, a propos :/
    • grek.grek dziś - KochamKino "Hel", seriale rozliczne, 11.04.13, 14:14
      znacie "Hel" ?
      ja coś słyszałem, kiedy wchodził do kin.
      w zajawce : psychiatra z tajemnicą, jego narzeczona i pacjent, który jest katalizatorem zmiany postrzegania psychiatry przez jego dziewczynę :]
      w sumie, why not ?
      jak dają premierę, to bierz, jak częstuję sucharem, to uciekaj.
      TVP2 22:35 & 3:00

      ale - taka dygresja - suchary są rózne.
      wczoraj sobie odświeżyłem "Adwokata diabła", w TVN7 - omijałem skrzętnie ostatnie powtórki, coś koło 658484 ich było, i dłuższy rozbrat z tym filmem na dobre wyszedł... jemu. Al Pacino rewelacyjny, zwłaszcza w monologach z okazji śmierci Barzoona i finałowym, ale generalnie w każdym momencie wypada znakomicie. Film nie jest najcięższego kalibru, czy więc zatem można rolę w nim uznawać za jedną z najlepszych w dorobku aktora ? właściwie ten cały film spoczywa na Pacino i jego kreacji [umówmy się, efekty specjalne są kiczowate, Nowy Jork brzydki, Keanu Reeves bezbarwny, a ten jego rzekomo "superłebski" adwokat wygrywa banalne sprawy sądowe za pomocą prostych jak budowa cepa chwytów i nie sposób dociec, co w nim jest takiego, że uchodzi za arcytalent palestry], a on wykazuje kapitalny dystans do postaci którą gra i dzięki temu wychodzi aktorska perełka. Trochę mi tutaj nasuwa się na myśl porównanie do Johnny'ego Deppa i jego kapitana Jacka, też luźny film, ale rola znakomita.

      20:40 House
      21:10 Mad men [widzę, że 3 sezon zaczęli ? Kultura się spisuje, trzeba przyznać]

      jakby nie dosyć, to 0:50 MOrfina, też w Kulturze - pamiętam, że obgadywaliśmy, i pamiętam że nie widziałem zakończenia [dzięki, że mi je opowiedziałyście, Czcigodne], może dzisiaj bym się zmobilizował ?

      Borgiowie przedostatni 9 odcinek tej 2 serii, CT 22:15.
      znowu Kocham Kino nocą będę miał ;]

      POlsat próbuje konkurować z Kocham Kino.
      23:00 - tydzień temu dał film, dzisiaj też [ "CHłopięcy świat" z De Niro i Di Caprio, wydaje się, że omawialiśmy kiedyś, albo była notka z obejrzenia...]

      co tam jeszcze... "Facet od wuefu" ;] TVN7, 20:00 - dzieciak dowiaduje się, ze jego matka chodzi z wrednym sadystycznym tytułowym wuefistą z jego szkoły. Pewnie stanie na głowie, żeby ich rozdzielić, bo taki ojczym to porażka. No chyba, że pan zołza da się wychować albo okaże się całkiem przystępny przy bliższym poznaniu.


      • barbasia1 Re: dziś - KochamKino "Hel", seriale rozliczne, 12.04.13, 00:44
        Zdążylam rzucić okiem na zapowiedzi. Twoje Mani. Obejrzełam "Hel" . Jutro słówko.


        Dobrej nocy.

        "Adwokata diabła" - ma klimat . :)

        21:10 Mad men [widzę, że 3 sezon zaczęli ? Kultura się spisuje, trzeba przyznać ]

        Mówiłam to jakiś czas temu, w poście, który był odpowiedzią na komentarz Pepsic.
        Obiecywałam opowieści o MM, a tu znów góra zaległosci, heh, przepraszam, ale robię notatki z każdego odcinka, w trakcie dzisiejszego także robiłam. Moze coś jutro ...

        Wydaje mi się, że omawialiśmy nieco dokładniej "CHłopięcy świat" z De Niro i Di Caprio,
        :)