Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac - 5 (vol. 31)

02.05.13, 10:27
Zapomnialam wczoraj zalozyc watku! A Wy nic nie krzyczycie :)))

Maj miesiac dlugi, ale moze byc, ze juz cieply i bardziej skloni nas do wyjscia na swieze powietrze niz przesiadywania przed tv, kto wie?
Obserwuj wątek
    • maniaczytania KK - maj 02.05.13, 10:40
      to lecimy:

      02.05. - "Moj nauczyciel" - koprodukcja francusko-niemiecko-czeska, z glownym naciskiem chyba na Czechy - Grek pewnie juz ogladal :)
      09.05. - "Swieta dziewczyna" - argentynsko-hiszpansko-wlosko-holenderski
      16.05. - "Wysnione zycie aniolow" - francuski z 2008r.
      23.05. - "Przerwane objecia" czyli Almodovar z Penelope Cruz
      30.05 - Boze Cialo, KK nie bedzie, beda najpierw "Zakochani", a potem koncert "Wagner i Verdi" z Schonbrunn.
      • grek.grek KK - maj/dziś "MÓj nauczyciel" 02.05.13, 15:34
        Maniu, nie zaplusowałaś :]
        w znaczeniu : tam na dole, klikając w wyciągnięty kciuk, hehe.
        plusujmy nasz wątek, a co ;]

        "Mojego nauczyciela" nie widziałem jeszcze, więc dzisiaj z chęcią obejrzę. repertuar KK wydaje się ciekawy, zdaje się że żadnego z tych filmów nie widziałem, więc same premiery.

        dodałbym, że w przyszłym tygodniu :
        poniedziałek & wtorek "Essential killing" w Jedynce
        w środę - "Social Network" w Polsacie.
        i to pewnie tylko część tego dobrego, co będzie.

        dodałbym, że dziś wciąz jeszcze HOuse [powtórka w nocy, co mnie upewnia, że
        tym razem obejrzę bezpośrednio, hehe],a w Kulturze Mad men o stałych porach.
            • grek.grek Re: KK - maj/dziś "MÓj nauczyciel" 03.05.13, 13:57
              powściągliwie, ale i ciekawie :]

              mnie sie wczoraj nie udało obejrzeć, złapałem tylko oba odcinki HOuse'a ["konkurs na dziwkę" - przekomiczna sprawa, ale już w drugim odcinku z tą lewitacją i innymi cyrkami trochę przesadzili i generalnie nie wykorzystali całej historii do jakichś pikantnych komentarzy dot szkodliwości wierzeń i religijnych formatów; przyszywana polska żona HOuse'a mówiąca do słuchawki po polsku z ukraińskim akcentem - bezcenne :); zabrakło też kolejnych zakładów House'a z Wilsonem, który w finale informuje, że ma raka, co powoduje, że mogą się jeszcze najwyżej założyć o to, czy z tego wyjdzie czy nie, bo zdaje się na niewiele więcej już zostanie miejsce, biorąc pod uwage, że to już połowa tego ostatniego sezonu].

              zauważyłem, że i Ty, Barbasiu nie wycelowaś w KOcham Kino :]

              yes, ja też czekam na powtórkę w Kulturze, będzie na pewno.
              o, btw, jutro o 20:20 Kultura daje "Do szpiku kości", tytuł dośc głośny, sprzed 2-3 lat z pierwszą duża rolą Jennifer Lawrence, zatem - biorąc pod uwagę przyszłotygodniowe, to trzeba powiedziec, że premiery sypią się jak z rękawa ;]
              • barbasia1 Re: KK - maj/dziś "MÓj nauczyciel" 03.05.13, 15:37

                Pamiętałam komentarz Bronte na temat "Mojego nauczyciela", chciałam go obejrzeć, ale niestety pora emisji była nie od przejścia wczoraj.

                "House'a" udało mi się obejrzeć.

                W pierwszym odcinku jeszcze osobliwy wątek młodego faceta samotnika, który po kilku nieudanych związkach z kobietami, tworzy związek z wielką plastykową lalką dla dużych chłopców!? Nie chce mu się szukać prawdziwej kobiety, prawdziwej miłości! Życie z lalką jest wg. niego wygodniejsze!

                Też uważam, że wątek z magicznymi zabiegami, by wypędzić złe duchy z chorego dziecka nie został dobrze wykorzystany. Co więcej miałam wrażenie, że scenarzyści nie byli zdecydowani czy potępić dawne wierzenia przedstawicieli innej kultury i praktyki magiczne , czy jednak zostawić dwuznaczność na końcu, dopuszczającą możliwość, że równie dobrze zbiegi magiczne mogły pomóc.


                przyszywana polska żona HOuse'a mówiąca do słuchawki po polsku z ukraińskim
                > akcentem - bezcenne :)
                Błąd! Żona House'a jest Ukrainką. I ona mówiła ukraińsku przez telefon. Dziewczyna, która ją gra jest Polką.

                > o, btw, jutro o 20:20 Kultura daje "Do szpiku kości", tytuł dośc głośny,
                Przyznam, że nic mi ten tytuł nie mówi, ale będę oglądać.
                Dzięki za wieści. Nie miałam czasu kupić wczoraj programu telewizyjnego i Wyborczej.


                :)
                • grek.grek Re: KK - maj/dziś "MÓj nauczyciel" 03.05.13, 15:50
                  bez obaw, na pewno powtórzą w Kulturze, tam wszystko powtarzają ;]

                  fakt !
                  ciekawy przypadek z tą sztuczną żoną.
                  wiesz, on mówił, że nie wierzy w to,że odpowiednią kobiete znajdzie, więc woli
                  układ z lalką [był chyba taki film z Ryanem Goslingiem, w którym grał on bohatera,
                  przyprowadzającego na rodzinną kolację właśnie taką plastikową narzeczoną], która
                  go nie zrani i nie opuści.

                  o widzisz, a ja głowę bym sobie dał uciąć, że ta żona mówi do HOuse'a "Miałam telefon Z POLSKI" ? :]

                  ponoć "Do szpiku" jest niezły turpistyczny i dramatyczny. Aż się zdziwiłem, bo zwykle na sobotę Kultura zapowiada z wielką pompą 16 powtórkę 34 krotnie już powtarzanego filmu, hehe.
                  • barbasia1 Re: KK - maj/dziś "MÓj nauczyciel" 03.05.13, 16:43
                    Tak, to TEŻ mówił.
                    Smutna postać.


                    A tak,właśnie! Opowiadałeś o tym filmie z Ryanem Goslingiem! Nie pamietam tytułu!

                    > o widzisz, a ja głowę bym sobie dał uciąć, że ta żona mówi do HOuse'a "Miałam t
                    > elefon Z POLSKI" ? :]

                    Przepraszam! Teraz ja popełniłam błąd. Żona House'a, Dominika Petrova, to nie ukraińska, a rosyjska emigrantka. Po rosyjsku musiała mówić.
                    Jesli jesteśmy już przy narodowościach, to nazwisko Petrova na czeskie pochodzenie wskazywało, Rosjanka powinna nazywać się Pietrowna, nie sądzisz!? Ale może jej ojciec był uroczym Czeche? ;) Nieważne.


                    A to Rosjanie do Polski już przyjeżdżać nie mogą? Nie mogą dzwonić z Polski do Ameryki? ;))

                    Tak,o telefonie z Polski mówła żona House'a, też na to zwróciłam uwagę.
                    O wątku rosyjskiej żony House'a, którą gra Polka, Karolina Wydra, czytałam dawno temu, więc telefon z Polski mnie nie zmylił.

                    Aż się zdziwiłem, bo
                    > zwykle na sobotę Kultura zapowiada z wielką pompą 16 powtórkę 34 krotnie już po
                    > wtarzanego filmu, hehe.
                    Ha,ha! :)
            • pepsic "MÓj nauczyciel" 03.05.13, 17:00
              Mam zbliżone odczucia do Siostry i te same sceny wywołały emocje: zawiedzione nadzieje matki (oszczędna, ale mocna), odrzucone zaloty Marii (krepujące dla dwóch stron) i nadużycie seksualne małoletniego. Na przepiękną muzykę również zwróciłam uwagę. Generalnie film mnie wymęczył, a poza tym nie przepadam za gejowską tematyką. Moja wątpliwość dotyczy Marii, którą starano się przedstawić w jak najbardziej korzystnym świetle, a ja nie potrafię zrozumieć, jak można przedkładać własne dobro nad krzywdę dziecka.
              Może o ten kawałek Ci chodziło:
              • siostra.bronte Re: "MÓj nauczyciel" 03.05.13, 19:39
                Tak, właśnie o ten piękny utwór mi chodziło.

                Zgadzam się, zakończenie nie jest przekonujące. Jakoś zbyt szybko Maria wybacza bohaterowi.

                Ja akurat lubię filmy o takiej tematyce, co chyba nie jest żadną tajemnicą :)) No i właśnie mam pretensje do twórców tego filmu, że utrwalają stereotypy. Jak tematyka gejowska, to oczywiście dramat, śmierć, ewentualnie próba samobójcza. Czasem kryminalne ciągoty, jak uwodzenie nieletnich. Oczywiście, taka wersja bardziej atrakcyjna dla filmowców niż gej pokazany jako normalny człowiek, z problemami w pracy, lub związku (a jego orientacja seksualna nie ma znaczenia dla akcji filmu). Choć podejrzewam, że byłoby to dla niektórych widzów trudniejsze do zaakceptowania niż niejeden skandalizujący film :)
      • barbasia1 Re: OT muzyczny 03.05.13, 16:48
        Jeśli nie Kate Bush, to może na dziś wersja alternatywna "Wuthering Heights" w wykonaniu "The Ukulele Orchestra of Great Britain":

        www.youtube.com/watch?v=FF0VaBxb27w
        :)
        • pepsic Re: OT muzyczny 03.05.13, 17:07
          Super wersja. Duzo bardziej mi się podoba niż oryginał:)
          Ps. Już od dawno muza u nas nie gościła. Niedawno chciałam coś zapodać, ale nie mogę znaleźć.
          • barbasia1 Re: OT muzyczny 03.05.13, 17:15
            Miło mi! :)))
            A ja dziś dopiero pojęłam, o czym Kate Bush od tylu lat śpiewa w tej piosence, tytułu też nie znałam! SHAME!

            Poszukaj koniecznie! Brakowało muzyki.
    • grek.grek "Rewers" i "MOJa krew" na bis 03.05.13, 16:32
      odpowiednio : 22:35 & 0:25 w Jedynce.

      przyznam, że "MOja krew" dla mnie by była premierą, więc mam nadzieję zobaczyć, zwłaszcza że z dobrych źródeł słyszalem, że warto obejrzeć; "Rewers"
      zaś, był w KOcham Kino, wtedy go prześwięciliśmy, hehe [z tego, co pamiętam, to nam się
      podobał]. Warto, na pewno - w kontekście przedmotu opowieści - dla polskiego kina nietypowa to rzecz, okazuje się, że mozna opowiadać o ciemnych stronach PRL i generalnie ludzkiej natury z humorem [czarnym], stylowo i bez nadęcia niepotrzebnego, czerpiąc z braci Coen.

        • grek.grek Re: "Rewers" i "MOJa krew" na bis 04.05.13, 13:52
          dzięki :]

          więc, sama historia boksera -chyba trzymająca jakieś normy : trauma chorobowa, koniecznośc zejścia z ringu, nieumiejętnośc poradzenia sobie z życiem bez sportu, próba wypełnienia czasu seksem i narkotykami.

          później idea, ciekawa : żeby komuś pomóc i jednocześnie zostawić po sobie ślad, czyli nakłonić wietnamską dziewczynę, żeby urodziła mu dziecko, w zamian za małżeństwo i obywatelstwo polskie.

          a potem jest, już bliski śmierci, nakłania swojego eks-przyjaciela, również byłego boksera, dzisiaj żyjącego na krawędzi, żeby poślubił dziewczynę, wprowadził się do pieczołowicie przygotowanego mieszkania i zajął się spodziewanym dzieckiem - po prostu, jakby przeżył za niego jego własne życie.

          nie powiem : interesujący mądry koncept, wykonanie Eryka Lubosa - znakomite, ale film łokrutnie maczystowski :] nie - męski, własnie - maczystowski. MŁoda Wietnamka nie ma tutaj nic do powiedzenia, wydaje się jakby przedmiotem, jej zdanie jakby sie nie liczyło, o wszystkim decydują machos. oni wiedzą lepiej. nie muszą pytać i konsultować, a baba ma rozumieć, że chłop wie lepiej od niej i ma się cieszyć, że sama nie musi żadnych wyborów podejmować :]

          nie przepadam za takimi postawami, w jakiejkolwiek dziedzinie, jednak jestem za partnerstwem.
          a tutaj ostentacyjnie jest ono wycięte w pień.

          zatem : dobry film, ale istotnie, nie wiem czy o taką własnie Ci chodziło ? - z kontrowersją.

          A jaka jest Twoja opinia, Barbasiu ? i w czym widzisz te "mocne kontrowersje" ?

          • barbasia1 Re: "Rewers" i "MOJa krew" na bis 04.05.13, 15:22
            >i w czym widzisz te "mocne kontrowersje" ?

            Kontrowersje, może lepiej bez epitetu 'mocne', widzę dokładnie tam, gdzie Ty je dostrzegłeś. W maczystowskiej, seksistowskiej wizji świata przedstawionego.


            Cieszę się, że mamy taką samą opinię na temat tego filmu.
            :)
            • grek.grek Re: "Rewers" i "MOJa krew" na bis 04.05.13, 15:44
              orajt :]
              jak interpretujesz ten moment, kiedy dziewczyna rozpłakuje się na swoim własnym weselu, które
              popełnia z tym kolegą gł. bohatera ?
              płacze, bo wie, że ten drugi umiera i jej go żal ?
              płacze, bo wzruszyła się jego dobrocią ?

              [czy to aby nie zalatuje szczytgowym seksizmem ? kobieta, traktowano instrumentalnie i pozbawiona własnego zdania, płacze za tym, który ją w takiej formule wytresował ?]

              yes.
              to teraz chyba będziemy musieli się posprzeczać, żeby nie było za słodko ? ;]
              • barbasia1 "Wielki Mike" / "Blind Side" PS Maniu!? 04.05.13, 17:07
                maniaczytania napisała:

                > Bo nie wierzysz, ze to wlasnie byl realizm, a nie chwyt pod publiczke.

                Maniu, czyzbyś nie doceniasz hollywoodzkich twórców filmu, speców od scenariuszy?

                W kreacji głównego bohatera najlepiej widać było szwy, posługiwanie się kalkami, ogranymi schematami z literatury, filmu. Wielki Mike z filmu "Blind Side" to bliski krewny Shreka, Johna Coffey'a z "Zielonej Mili" i innych olbrzymów, poczicwych osiłków o gołębim sercu , ale ograniczonych umysłowo, o bardzo niskim ilorazie inteligencji.

                (Filmowy Wielki Mike to, wg szkolnego testu na inteligencję, wielki ciałem idiota o gołębim sercu ( silnie rozwiniętym instynkcie opiekuńczym).

                Na każdym kroku twórcy eksploatuja ten koncept, często dla efektów komicznych, np. w scenach (efektowny filmowy kontrast) z wygadanym, małoletnim synkiem państwa Tuohy, który choć mierzył Wielkiemu Mikeowi do pasa i był o połowę młodszy, przewyższał go inteligencją i sprytem i czym tam jeszcze, był dla Wielkiego Mike'a trenerem, mentorem, managerem; jest, w zamyśle zabawna, scena treningu na boisku, kiedy dzielna mamuśka Sandra, tłumaczy Wiekiemu Mike'owi, jak komuś mocno upośledzonemu umysłowo, zasady gry w amerykański foolball, po tym jak trener nie potrafił mu przekazać zasad.
                A Wielki Mike mimo to ciągle wykazuje opór w ich przyswojeniu , ale jak mówi przysłowie , do trzech razy sztuka, i za trzecim dzielny Mike razem łapie, o co chodzi.


                Po czym Mike nagle mądrzeje.

                W tej kreacji Mike'a dostrzegam jakiś fałsz, granie pod publiczkę, nieprawdę.



                :)






                ,
    • pepsic "Jabka Adama" tvp kultura godz. 20:20 03.05.13, 18:01
      Młody neonazista w ośrodku wychowawczym versus pastor uosobienie miłości, czyli sam Mads Mikkelsen, tu deczko poobijany. Metafizyczna, budująca historia o smutnych stronach życia z elementami czarnego humoru:) Koniecznie!

      Ps. Z dedykacją dla Greka, bo film prod. duńskiej). Kiedyś streszczałam i wiele razy wspominałam, ale nie mam odwagi sięgnąć.
    • grek.grek "DO szpiku kości", "Pozól mi wejść", "Underworld" 04.05.13, 14:17
      z przyjemnością można zapowiedziec premierę.
      w Kulturze o 20:20
      "DO szpiku kości".
      wedle zajawki : nastoletnia dziewczyna, aby nie stracić domu, w którym mieszka z matką i rodzeństwem, musi odnaleźć swojego ojca, co to wyszedł na przepustkę z więzienia i zastawił dom w formie kaucji. dzielna bohaterka w wykonaniu Jennifer Lawrence, surowe krajobrazy, turpizm, dzika Ameryka jakiej próżno szukać na folderach reklamowych i w serialach plus dramatyczna historia [podobno].

      w CT2 "Pozwól mi wejśc", szwedzki horror z 2008 [23:35]
      prześladowany chłopiec, tajemnicza dziewczynka, krew, przyjaźń makabreska, śmierć.
      brzmi nieźle, szwedzkie kino wzbudza ciekawość.
      "amerykański horror" i już z grubsza można się spodziewac jakiegoś schematu.
      a "szwedzki" - brzmi intrygująco, hehe.

      No i na deser "UNderworld" 3/ranem [najpierw o 22:10] w TVP2.
      enty raz nie będę już Was zamęczał pisaniem o tym filmie, ale zachęcam niezmiennie,
      ma swój urok, nierzadko groteskowy i "mordziasty", ale ciekawa to wizja starcia dwóch
      ras, z dziewczyną outsiderką, pomiędzy nimi, nowymi zagrożeniami przyszłości, mroczną przeszłością, znakomita charakteryzacja, wizja, scenografia, pomysłowość i fantazja
      tworzenia postaci, dobre sceny akcji [nieprzerysowane, na ile tylko mogą być w filmie, który
      z zasady operuje przerysowaniem].
        • grek.grek Re: "Pozól mi wejść", 04.05.13, 15:49
          dla Ciebie - zawsze :]

          zrobię co mogę, żeby obejrzeć, jestem maksymalnie zmobilizowany; już parzę kawę, na litry, bo zdaje się sporo tego dzisiaj wieczorem wychłepcę ;]
          start o 20:20, meta około 5:00.
          uff.

          a jak tam u Ciebie, Barbasiu ?
          kinomaniakujesz dziś wieczorową porą ? :]

          Czcigodne ?
          jakieś filmy na dziś wieczór ?
          • barbasia1 Re: "Pozól mi wejść", 04.05.13, 18:34
            :)

            > start o 20:20, meta około 5:00.

            O nie! :/

            Greku, w takim razie zostaw opowieść o filmie "Pozól mi wejść" na poniedziałek, ja jutro i tak wpadnę tu na chwilę tylko, rankiem, potem mnie nie będzie.

            Dziś wieczorem planuję oglądać zapowiadany przez Ciebie film "Do szpiku kości " Jennifer Lawrence.
            "Jabłka Adama" zostawiam już na poniedziałek.
            • grek.grek "Pozwól mi wejść", 1 05.05.13, 11:27
              o tak ;]

              spróbuję napisać dzisiaj [jednak], jutro będę się zmagał ;] z FOrbrydelsen, więc - wiesz, post nie Gołota, nie ucieknie, hyhy.

              Zatem, generalnie jest to horror, ma klasyczne cechy tego gatunku zawarte w postaci jednej z głównych bohaterek.

              Oskar ma 12 lat, mieszka z matką-rozwódką, ledwie obecną, chociaż na pewno o niego zatroskaną, ojciec czasami dzwoni, czasami nie. Wyobcowany jest, w szkole jeden pseudokolega obiera go sobie za cel drwin, kuksańców i innych docinków, ot dla zabawy. Oskar jest słabszy, nie przejawia agresji, nawet to że realizuje się na treningach pływackich nie dodaje mu punktów, w oczach prześladowców. I wtedy pojawia się jego rówieśnica z domu niedaleko. Ma na imię Eli, jest na wiek dojrzała i poważna, nie marznie w nogi mimo że na dworze zima, a przede wszystkim jest pewna siebie i generalnie stanowi chodzące przeciwieństwo Oskara. Zaprzyjaźniają się, zaczynają się regularnie spotykać na podwórkach między domami, na blokowisku na którym mieszkają [ciekawe, że budynki tego kompleksu budowlanego przypominają jako żywo klocki dla dzieci]. Wieczorami, po zachodzie słońca, w dzień Eli nie opuszcza swojego mieszkania. Wychodzi po zmroku, żeby spotykać się Oskarem i... zdobywać pożywienie.

              Yup, bo Eli to wamiprzyca. Ma 12 lat "już od bardzo dawna", zatrzymała się w rozwoju fizycznym na etapie dziecka, jest mała, szczupła, blada i tylko jej oczy nie pasują do całokształtu, bo jedno rzut oka w nie wystarczy, żeby zrozumieć, że coś tu nie gra.

              Nocą Eli zdobywa to, co wampiry lubią najbardziej, i czego potrzebują wyłącznie, czyli krew. Ludzką - do picia. Eli skacze na ludzi, obezwładnia ich demonstrując zdumiewajacą siłę, wgryza się w szyję i gotowe. W okolicy panuje klimat niepokoju, zwłaszcza kiedy ofiarą tajemniczego killera pada dorosły, zdrowy mężczyzna.

              Ona i Oskar stają się sobie bliscy. Eli odwiedza go w jego pokoju, Oskar jest zdziwiony, jak się jej udało dostać do okna, skoro ściana od dołu jest całkowicie płaska, a do tego okno znajduje sie na 3 piętrze. W dodatku, Eli przyszła bez butów, a to przeca zimowe noce już są i mróz trzyma. A ona mówi mu, żeby ją zaprosił do środka, inaczej nie moze wejść. I on ją zaprasza. [w późniejszej częsci filmu jest scena, kiedy Oskar z ciekawości nie zaprasza jej, zostawiając jej samej decyzję, awtedy Eli zaczyna gwałtownie krwawić : z oczu, uszu, głowy, zewsząd, Oskar od razu recytuje formułę i obejmuje się, ona jego, a wtedy jej twarz zmienia się w twarz dojrzałej zmęczonej kobiety, on tego nie widzi]. I ona rozbiera się i nago wchodzi do niego pod kołdrę. Własnie o tym jest ten film, o pierwszej miłosnej fascynacji, pierwszym uczuciu.

              Eli ma swoje własne mieszkanie, przestronne, niespecjalnie urządzone. Jest sama, okna ma zasłonięte szczelnie, a sypia w wannie, pelniącej chyba rolę substytutu klasycznego łózka wampirów, - czyli trumny, nakryta kocami. O tym również jest to film - o spotkaniu dwojga outsiderów, ona jest wyjęta spod prawa, z innego wymiaru, można by rzec że jest wrogiem społeczeństwa, tak inna jak tylko to możliwe, naznaczyły ją okoliczności przeszłości; Oskar zaś jest odmieńcem naznaczonym przez własną nieśmiałość, może brak ojca, a na pewno przez niewrażliwośc otoczenia.

              Przy Eli Oskar się zmienia. Kontakt z nią sprawia, że wreszcie ma odwagę przeciwstawić się swoim szkolnym oprawcom. I to jak - bierze kij i wali nim głównego zakapiora tak mocno, że maskaruje mu ucho. Z upodobaniem spogląda na krew płynącą z rany i wrzeszczącego z bólu dzieciaka. Upaja się tym. Widzą to nauczyciele, bo cała akcja ma miejsce na szkolnym podwórku, na lodowisku przy nim. Ten z pobitym uchem tuż przed tym jak oberwał - groził Oskarowi wrzuceniem do przerębli, a poza tym od dawna mu się zbierało.

              Oskar w którymś momencie orientuje się,że Eli to wampirzyca, że te zabójstwa w okolicy, to jej sprawka. Ale to go od niej nie odstręcza, przeciwnie - przyciąga. Być może jest w niej zakochany, swoją miłością 12-latka, a może zaintrygowany, a może zafascyowany, a pewnie wszystko naraz. Ona mu mówi "ja zabijam, tak, ale dlatego, że muszę. A ty, uderzając tego chłopaka - chciałeś go zabić, prawda ? myślałes o morderstwie... i podobała ci się ta myśl. O morderstwie z zemsty, prawda ?" - i Oskar nie wypiera się tego. Ich bliskość także w tym się przejawia, we wspólnych... zainteresowaniach :] MIędzy słowami hula... może nie erotyzm w ścisłym tego nieścisłego słowa znaczeniu, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że coś tam się kręci, wszak to dla dzieci ten moment,kiedy pojawia się zainteresowanie seksem, a przynajmniej nagością własną i płci przeciwnej. I Oskar raz, chyba nawet niechcący, widzi nagą Eli, kiedy ta się przebiera, w jej mieszkaniu, aż odskakuje widząc to,co Eli ma poniżej pępka, a oprócz tego, co tam ma, ma jeszcze... czy ja wiem, co ty było ? bliznę ? Z jej strony widać więcej świadomości uczucia i dązenia do kontaktu emocjonalnego, bliskości i porozumienia, może dlatego,że jest starsza, może dlatego, że mentalnie jest już bardziej kobietą niż dzieckiem,a może dlatego, ze dziewczynki dojrzewają szybciej :]

              Któregoś razu Oskar przychodzi do Eli z nożem. Nacina swoją skórę i chce żeby ona zrobiła to samo, i żeby potem złączyli dłonie. Takie symboliczne śluby krwi. Ale Eli widząc krew na jego dłoni cofa się przed nim. Krew kapie na podłogę, a ona nagle rzuca się nią, żeby zlizać łapczywie to, co spadło. Jej dziecinna twarz, z tymi poważnymi oczami, a do tego umazana krwią - to jest szczytowe osiągnięcie tego filmu. Niesamowity kontrast. Dziecko ? Upiór ? Istota ?

              Któregoś razu Eli napada nocą na dziewczynę faceta, którego kumpla [czy to był ktoś z rodziny ? umknęło mi...] wcześniej zagryzła - dziewczyna i ten facet wcześniej się pokłócili. Ona wybiegła z domu. I wtedy Eli spadła jej na plecy skacząc z drzewa. Traf chciał, że ten facet poszedł za swoją dziewczyną,żeby ją przeprosić i zastaje otóż sytuację : kobiecina leży na ziemi, a mała dziewczynka wysysa z niej krew. Facet wkracza, odpędza Eli, ale dla kobiety jest za późno. Od tej pory będzie tylko gorzej. Najpierw dozna osłabienia ogólnego, później dopadną ją halucynacje, jakoby atakowało ją stado wściekłych... kotów :][co za scena...], aż wreszcie wyląduje w szpitalu z podejrzeniem nerwowego załamania. Zostaje przypięta pasami na noc, a rano kiedy pielęgniarz przychodzi ją rozwiązać - ona prosi,żeby rozsunął żaluzje. On spełnia jej prosbę, a wtedy światło dzienne wpadające do pokoju powoduje jej natychmiastowy samozapłon. Kobiecina płonie jak pochodnia na szpitalnym łózku. Eli uczyniła ją wampirzycą, nieszczęśnica nie dowiedziała się o tym do końca.

              Facet po stracie dziewczyny, rusza na poszukiwania Eli. I znajduje ją. Widzi okno zasłonięte gazetami i szmatami, okno mieszkania Eli. Wchodzi tam. W łazience, w wannie znajduje śpiącą Eli. I kiedy przymierza sie, żeby ją zabić nożem - pojawia się Oskar, okrzykiem budzi Eli, facet na moment traci rezon, a to wystarczy,żeby Eli się ocuciła i zajęła gościem po swojemu, czyli rzężąc i gardłując po prostu zagryzła. Tak czy owak, Oskar uratował jej życie.

              Parę dni później, ten chłopak któremu Oskar ucho przetrącił - zwabia go, za pomocą telefonu od podstawionego chłopaka, na pływalnię. Oskar nie chciał iśc na trening, ale ten dzieciak zadzwonił [ofk zmotywowany albo sterroryzowany przez tego od ucha], żeby jednak przyszedł, bo "fajne było to, jak uderzyłeś go tym kijnem". Trudno powiedzieć, ale wydaje sie, że ten telefonujący też darzy Oskara uczuciem, w każdym razie lampi się na niego i do niego uśmiecha w sposób co najmniej dwuznaczny.

              Na pływalni, ten od ucha pojawia się ze swoim starszym kolegą [albo bratem]. Sprytnie wywabiają na zewnątrz nauczyciela prowadzącego zajęcia [podpalają coś na dworze i tamten leci gasić ogień]. A potem wchodzą na basen - wyrzucają wszystkie dzieci, inne same uciekają.
              cdn
              • grek.grek "Pozwól mi wejść", 2 05.05.13, 11:46
                Chodzi ofk o zemstę na Oskarze, za to że tamtemu ucho kontuzjował.

                I ten starszy chłopak, z których Uszaty przyszedł - proponuje Oskarowi "zabawę".
                Łapie go za włosy, wyciąga nóz i mówi : jak wytrzymasz pod wodą 3 minuty, to
                tylko cię drasnę tym nożem, a jak nie - to wydłubię ci oko.

                i ciach głowę Oskara pod wodę. Po 40 sekundach wiadomo, że chłopak raczej się
                utopi niż wytzryma bez oddechu. Nawet Uszaty jest przerażony i prosi kolege/brata,żeby
                dał spokój. Ale ten jest bezwzględny, jak Tommy Lee JOnes w "Ściganym".

                i wtedy... nagle jakieś ruchy się dzieją, Oskar już prawie się dusi, już nie walczy, ale
                - kamera pokazuje go z perspektywy podwodnej - ręka trzymająca go za włosy... odpada i krwawiąca, oddzielona od reszty ciała, wolno płynie w dół. Oskar wynurza się, łapie powietrze, widzi twarz Eli znad wody.

                Kamera pokazuje z góry : obaj prześladowcy Oskara leżą w kałużach krwi.

                I ostatnia scena : Oskar jedzie pociągiem, matki nie ma w przedziale, ale leżą tam bagaże, jakby wyjeżdżali ? [po tym,, co się stało...]

                Amerykanie mają "Zmierzch", powiedzmy otwarcie - stary schemat z życia typowej amerykańskiej szkoły średniej, liftingowany "sensacyjną" nowością, że amant jest wampirem, a Szwedzi kręcą taki oto kapitalny film, w którym wszystko jest głębsze, ciekawsze, mądrzejsze i w zasadzie wątek horroru nie zmienia tego filmu w niedorzeczną fantasmagorię, ze względu sposób w jaki zbudowana jest relacja między dwójką bohaterów.

                Świetna jest ta dziewczynka grająca Eli, LIna Leandersson, wg mnie prawdziwe objawienie aktorskie. trudna postać, mieszająca dziecinne odruchy i prezencję z elementami absolutnej dorosłości i dojrzałości, no i z tymi zupełnie makabrycznymi wyczynami, które wszelako są pięknie wzięte w cudzysłów.

                Film ma troszkę senną [ale w najlepszym tego słowa sensie] atmosferę, otoczkę, ale to są tutaj wielkie plusy, bo dzięki temu całośc ma posmak historii romantycznej, brakuje tylko bagien, mgieł i gwiazd nocnego nieba ;] Zamiast nich jest śpiące, w dzień i w nocy, miasto, blokowisko, domy i podwórze. Jakby wssystko zostało usunięte, żeby na tym tle jak najgłębiej wybrzmiała ta niezwykła przyjaźń, a moze naweet pierwsza miłośc Oskara i Eli.

                kruca, całośc jest w jutubie, mam nadzieje, że czytaliście 5/10 albo nic z mojego bełkotu nie zrozumieliście, albo zrozumieliście to i owo i że... i zechcecie obejrzec sami :] :
                www.youtube.com/watch?v=2gaXiPW_iak
                trailer :
                www.youtube.com/watch?v=gBUYWlc4ApA
                • barbasia1 Re: "Pozwól mi wejść", 2 05.05.13, 12:28
                  Ożeż! Ależ historia.
                  Ciekawe, oryginalne przetworzony został ten modny ostanio wątek wampiryczny. To jednak sztuka wpaść na oryginalny koncept, kiedy motyw został przerobiony na wszelkie możliwie sposoby i zgrany do szczętu, prawda?


                  Podobał mi się, ale chyba poprzestanę na Twojej opowieści.

                  Do zobaczenia jutro!
                  :)
                  • grek.grek Re: "Pozwól mi wejść", 2 05.05.13, 13:46
                    zdecydowanie tak.
                    tu jest bardzo twórcze wykorzystanie tego motywu wampirycznego,
                    a zarazem... odwołujące się do klasyki, w której wampir nie był tylko
                    symbolem upiornych skłonności i fantazji człowieka, ale przede wszystkim
                    odwzorowywał samotność i tragizm odmienności.

                    wybór nalezy do Ciebie :]
                    trochę makabry jest, ale jednocześnie jest ona bardzo stylowa, świetnie
                    filmowana i używana sensownie, a nie po to, żeby szokować dla samego szoku.

                    do zobaczenia, Barbasiu :]
    • grek.grek "DO szpiku kości" - jakie wrażenie ? & "Dom snów" 05.05.13, 15:13
      oglądaliście, Czcigodni ?
      jakie wrażenia ?

      [ja może pojutrze, bo dzis oszczędzam się na jutrzejszy epic Forbrydelsen, hehy]

      z propozycyj na dziś widzę "Głowę w chmurach", co to niedawno na Kulturze była.
      dzisiaj w Jedynce, 21:10. zdaje się,że TVP znalazła sobie nowego kartofla, co go
      będzie przerzucać po 30 razy w sezonie.

      "Powrót do Brideshead" leciał od 10:30 na Kulturu.
      "Była sobie dziewczyna" będzie leciał o 20:20.
      '"Labirynt Fauna", 23:35, jak już powtarzać z Kocham Kino, to na całego :]

      TVP2 podbija konkurencję dając "Dom snów", o 20:10
      Pisarz z rodziną jedzie z NY do Nowej Anglii, aby tam zamieszkać w nowym domu.
      Chata ma swoją przeszłośc, popełniono tam kiedyś makabryczne morderstwo, i jego
      potencjalny/rzekomy sprawca chodzi sobie po wolności. Co grozi rodzinie pisarza ?
      Tak to brzmi w zajawce. Jak dodac, że film jest z 2011, pisarza gra Daniel Craig, obok niego są Naomi Watts i Rachel Weisz, a także zawsze magnetyczny i niepokojący ELias Koteas [sami rozumiecie, aktor z "kotem" w nazwisku musi przyciągać uwagę, hehe, a tak poza tym, to przeszedł samego siebie w "CRash"], a zrobił go Jim Sheridan, od "MOjej lewej stopy","BOksera", "W imię ojca" i "Braci" [chyba wszystkie omawialiśmy, jesli mnie pamięć zawodna nie zawodzi], to brzmi cała rzecz zachęcająco, jak dla mnie. Niewiele mówi tylko
      nazwisko scenarzysty, mr Loucka, przez co strefa ryzyka, że film może okazać się dobrze zrobionym i zagranym, ale niespecjalnie frapującym i trzymającym za gardło, czy za co tam kto lubi być trzymany, thrillerem, a jako "thriller" własnie jest reklamowany.

    • grek.grek FOrbrydelsen odc 18 [1] 06.05.13, 11:12
      Link :
      www.putlocker.com/file/a025b31b400549fc
      [continue as a free user]

      Na czym to... aha - na pościgu policajów za taksówkarzem Leonem, który niespodziewanie napatoczył się pod domem podejrzanego i solidnie maglowanego Vagna. TEraz zatem, Leon staje się gościem, który zaczyna za sobą toczyć nieprzyjemną woń. Znał Larsenów od dawna, to on wiózł krytycznego wieczora Nannę Larsen swoją taksówką - czy to przypadek ? MOżliwe, że to właśnie on, jako jedyny, wiedział, że Nanna i Amir mieli razem wyjechać tamtego własnie wieczora, kiedy ona zaginęła, a 2 dni później znalazły się jej zwłoki w zatopionym samochodzie należącym do sztabu wyborczego Troelsa Hartmanna. Poszukiwania w kanale dały efekt - znalezione zostało logo firmy Merkur, a więc link łączący sprawę zaginięcia Mette Hauge przed 15 laty i aktualną zabójstwa Nanny Larsen. Znaleziono coś jeszcze, być może jej rzeczy, a może także... zwłoki Mette. Ale tego dokładnie nie powiedzano w tym poprzednim odcinku.

      We własnym domu Leona nie ma. Ale za to jest cała ściana wyklejona tytułami z gazet dotyczącymi śledztwa w sprawie zabójstwa Nanny. Policja bierze w magiel jego brata. Okazuje się, że pan Leon [lis Leon, pamiętacie taką bajkę ? hyhy] spieniężył swoje włości, meble, kolekcje muzycznych albumów etc., wyczyścił chałupę i szykował się do wyjazdu do... Wietnamu. Kupił nawet bilet na najbliższy weekend. Bratu słowa nie powiedział, wedle zeznania brata, facio wygląda na autentycznie zaskoczonego. Leon wygląda na typ samotnika, wedle brata : dwukrotnie był żonaty, ale to już przeszłośc, nie ma żadnych przyjaciół. Policmajstry poruszają od razu służby graniczne, żeby zablokowały Leonowi ewentualną ucieczkę z kraju. Telefon Leon przezornie wyłączył, ale dzięki zebranym o nim informacjom mają namiary i jakby co, to go namierzą. Tak dobrze się spisują, a zupełnie nie zorientowali sie, że znał Larsenów, pracował czasami w ich firmie i znał Nannę, Sara Lund jest o to wkurzona, nikt nie wpadł na to, żeby połączyć go z Larsenami. Ale i trzeba dodać, że Larsenowie trzymają informacje jakie im Leon sprzedał o Vagnie [że krytycznego weekendu zamiast wykonywać zlecenie dla firmy - odwołał je i nie wiadomo, co robił przez te ponad 2 dni]. Słaba współpraca :]

      Media dostają info o tym, ze policja szuka Leona, zatem i Hartmann wie, co się dzieje. Im sprawa dłużej się przeciąga, tym dłużej nazwisko Hartmanna, potencjalnie oczyszczonego z zarzutów, jest na tapecie - przecież ciągle w całym zamieszaniu lata jego biuro, jego samochód, ciągle ma to wpływ na kampanię wyborczą i może mieć wpływ na głosowanie.Dodatkowo jego rywal polityczny, Brehmer,przeszedł do kontrataku, znalazł świadka który zaprzeczy słowom (znalezionego przez sztab Hartmanna) urzędnika Stokkego, który wyjawił im, że Brehmer wiedział o niecnych postępkach Jensa Holcka i nie ostrzegł Hartmanna, pozwalając aby dach mu się na głowę walił. I jasno dał do zrozumienia Hartmannowi, że uważa, iż oni sami, jego sztab, grają nieczysto, że tego Stokke zwerbowali jakimiś mało cywilizowanymi metodami.

      Pojawia się w biurze niejaki Eric Salin, dziennikarz. Hartmann z nim rozmawia,nastrój oscyluje wokół sympatycznego dystansu, Salin pyta o kampanię, o relacje z Brehmerem, o zaginięcie kasety video [tej, co się wreszcie znalazła, z momentem pożegnania HOlcka z Nanną - nadal nie wiadomo, kto ją zostawił na progu drzwi mieszkania Sary LUnd], o to czy to prawda iż przez bite 2 tygodnie biuro partyjne, czyli to mieszkanie # 210 stało zamknięte ze śladami krwi i odciskami palców Nanny Larsen w środku - Hartmann potwierdza i od razu zaznacza, że "policja oczyściła mnie z wszelkich podejrzeń". I teraz jedzie armata : Salin niespodziewanie mówi Troelsowi o plotkach, jakoby Rie zdobyła dostęp do Stokkego i jego informacji za pomocą... udostępnienia samej siebie Phillipowi Dessauowi, prawej ręce Brehmera. Byli widziani razem w hotelu, tej nocy po której nagle wypłynął Stokke, jako atut Troelsa. Hartmann jest totalnie zaskoczony, ale trzyma się, sugeruje,że powazny dziennikarz nie powinien zajmować się plotkami i dyplomatycznie kończy rozmową. Jeśli Rie naprawdę w ten sposób zdobyła świadka, to Brehmer najpierw wywali swojego człowieka, a potem oskarży sztab Hartmanna o działania conajmniej nieetyczne, o ile nie bezprawne.

      Hartmann żegna Salina ze swobodnym uśmieszkiem, ale zaczyna się zastanawiać. Pyta Rie, dlaczego przez 2 tygodnie biuro 210 stało zamknięte. Ona mu na to, że były tam problemy z toaletami. WEdle Rie, na załatwienie tej sprawy będą jeszcze czekać, i to z dobry miesiąc. Nic dziwnego,zatem nie ma w tym, że nikt przez 2 tygodnie tam nie zaglądał, nie odbywały się wyborcze spotkania itd. Rie sama się domyśla, co mu powiedział Salin - Hartmann pyta ją zatem, czy to prawda ? Rie, że bzdura a nie prawda, wieczór spędziła z koleżanką. Zatem, tu już Troels sie ostro wkurza : SKĄD wzięła tego Stokke ? Rie na to spokojnie, że sekretarka Stokkego, z narażeniem karyjery, powiedziała jej o tym,a Rie nic puściła pary z ust, bo jej to obiecała. Brzmi logicznie, ale teraz także i Rie zaczyna być podejrzana :] Zgodnie ze słowami Salina " jesli zdolna była do seksu w zamian za informację, żeby cię uratować, to pomyśl DO CZEGO jeszcze mogłaby się posunąć ?". Haetmann oczywiście ją przeprasza za podejrzenia.Całują się i wyraźnie idzie ku czemuś więcej, ale tutaj następuje dyskretne cięcie ;]]

      Policaje szukając Leona przesłuchują, jak to mieli w planach, Vagna. Pytania dotyczą jednak nie jego samego, a właśnie Leona. Wedle zeznan Vagna, Leon pracował dla Larsenów przez całe lato, chociaż wcześniej - były to nieregularne zmiany, a robotę u Larsenów dostał przez Vagna. Znali się od lat, wcześniej pracował w firmie... uwaga : Merkur, a zatem Leon mógł znać Mette Hauge i staje się w tym momencie gościem, który łączy sprawę zabójstwa Mette sprzed 15 lat i Nanny Larsen, których to zwłoki znalezione zostały w tym samym kanale wodnym. Sara aż opada w krześle, kiedy to słyszy. POdsuwa Vagnowi kartkę i długopis,żeby zrobił listę starych magazynów, które może znać, i gdzie mógłby się ukryć. Znajduje się tymczasem klucz do starego magazynu użytkowanego przez Merkur, z tego co zrozumiałem - dobrze prześwietlono tę firmę, wprawdzie nie istniejącą już, ale przecież w papierach po niej zostało sporo informacji. W tym magazynie mogą być rzeczy osobiste Mette Hauge, ojciec ich nie zabrał, zostały w Merkurze który wykonywał zlecenie przeprowadzki Mette do Kopenhagi.

      No i jednak. W tym worku wyłowionym z jeziora były resztki zwłok Mette Hauge. Zidentyfikowano ją po zębach. Sprawca urządził ją niekiepsko, liczne ślady uderzeń i złamań. Nie była związana, była zaś ubrana, ciało było obciązone. Meyer sugeruje, że może to inny zabójca, ten który kropnął Nannę był raczej metodyczny i nie szalał; ale Sara twierdzi raczej, że zabójstwo Mette było 15 lat wcześniej, więc mógł wtedy działać nerwowo i po prostu przez tak długi czas zaszły w nim zmiany, w jego sposobie działania.

      Sara Lund nie chce czekać,od razu łapie za te klucze do magazynu i chce tam jechać szukać dowodów. Meyer sugeruje, żeby to zrobili następnego dnia, na wieczór ma umówione spotkanie z rodziną, z dziećmi. Ale Sara tylko klepie go w ramię poufale : orajt, stary, ty jedź do domu, a ja jadę do pracy. Na nic się zdaje Meyerowa tyrada,że "powinna odpocząc, bo się zatraca". KOniec końców i on sam nie może jej przecież zostawic, skoro już się uparła. Rzuca tylko "niech cię diabli, kobieto !" :]] i jadą razem.

      Jest noc, kiedy docierają na miejsce. Sara otwiera drzwi magazynu kartą. Pewnie była razem z kluczami, które zostały po Merkurze. Meyer zostaje na zewnątrz, na czujce, Sara chodzi po budynku. Ju noł - ciemno, gołe ściany, korytarze, klasyka :] Szuka właściwego magazynu, na kluczach jest numer 554. Znajduje go. Wchodzi do środka. Sa tam liczne graty, więc zaczyna w nich grzebać. Po chwili Meyer daje jej informację, że na dole,
      • grek.grek FOrbrydelsen odc 18 [2] 06.05.13, 12:25
        że na dole, w bocznej ścianie, jest wybita szyba w oknie - ktoś mógłby tam wleźć przez nią. Sara na to, że i tam są ślady włamu.

        PO chwili, ta scena powinna przejśc do kanonu : Meyer pyta Sarę, gdzie jest, ona odpowiada że na V piętrze, Meyer na to : a tak, widzę cię,widzę twoją latarkę w oknie .. Sara na to : w JAKIM OKNIE ? POza tym... ja NIE MAM LATARKI :] Klasyka :] Meyer od razu rusza biegiem do środka - przez to wybite okno, Sara nadal grzebie w klamotach. W środku tracą chyba zasięg ich telefony, czy coś, bo nie mogą się skontaktować przez nie. Nagle RUSZA winda towarowa. W dół. Meyer z pistoletem jest na dole, czeka na te windę, Sara biegnie schodami w dół. I rusza kapitalny motyw muzyczny podkręcający dreszczyk :] WInda wreszcie ląduje. Meyer zagląda ostrożnie, nie nikogo. Dookoła egipskie ciemności i tylko jakieś blade światło, jakby w korytarzu jednym jedynym. ZNienacka Meyer dostaje petardę, po której pada na ziemię, traci pistolet. Oszołomiony próbuje się podnieśc. Widzi postać, ubraną na czarno, w kapturze, nie widać twarzy, a dłoń ubrana w skórzaną czarną KLASYCZNĄ :} rękawiczkę mierzy do niego z jego własnego pistoletu. I strzał. Sara go słyszy na schodach. Meyer się rusza. Drgugi strzał. Meyer leży jak długi, żyje ale ledwie ledwie. Sara znajduje go w takim stanie, ma dwie rany postrzałowe w klatce piersiowej. Po strzelcu nie ma śladu. Dlaczego nie został, żeby zabić także Sarę Lund ? Sara wzywa natychmiast karetkę, za chwilę robi się tłoczno, światła, Meyer jest reanimowany w karetce, chaos jak to w tego typu sytuacjach. Sara jedzie z nim do szpitala, zostawia sprawę przeszukania magazynu, ewentualnie nic tam nie znalazła.

        W szpitalu pojawia się natychmiast ich szef, Brix oraz żona Meyera, cała rozstrzęsiona. Meyer jest operowany. Cios dla rodziny, ale i cios dla Sary, która może mieć teraz wyrzuty sumienia, gdyby tam nie pojechali, na co się uparła - Meyerowi nic by się nie stało.

        Następnego dnia rano siedzą obie i czekają na wynik operacji. Chwilę rozmawiają o rodzinie Meyera, dzieciach. Wreszcie zjawia się lekarz. Meyer będzie żył, uratowano go. ŻOna rzuca się z radością na chirurga. Dostaje pozwolenie by odwiedzić męża. Sara też chce wejśc, ale lekarz jej akurat nie pozwala, tylko rodzina może. Sara chciałaby z Meyerem porozmawiać - pewnie chciałaby spytać, czy widział KTO do niego strzelał. Lekarz prosi ją,żeby ewentualnie zjawiła się wieczorem i wtedy ją wpuści do niego.

        Podczas radiowej debaty politycznej, która miała dotyczyć ekologii, Brehmer niespodziewanie rusza do ataku i wraca do sprawy zabójstwa Nanny Larsen, oraz tego, że wobec ciągle braku rozstrzygnięć - Hartmann wciąz jest w to zamieszany, a zatem jego wiarygodność polityczna jest zerowa. Wyraźnie Brehmer zmienia front, już nie mówi o kompromisie dla dobra wspólnego. Za szybą macha już do Troelsa Salin. PO zakończeniu debaty rozmawiają, to znaczy Troels idzie, a Salin gada, i nawet do męskiego wc za Hartmannem podążą - Salin powiada, że taśma [zaginiona-odnaleziona] miała odpowiednie oznaczniki dowodzące, że była własnością biura wyborczego Troelsa - czy policja została o tym poinformowana ?, mówi także, że wedle jego dziennikarskich ustalen, w TAMTEN weekend ludzie z kancelarii Hartmanna mieli takie multum roboty, że musieli wynajmować mieszkania na spotkania wyborcze - jak zatem wygląda w tym świetle fakt,że oto mieszkanie # 210, biuro partyjne,stało sobie ot tak, zamknięte. Tyle roboty, a to sobie stoi puste i nieużytkowane... Hartmann mówi mu o sprawie toalety w 210, dlatego biuro było zamknięte. Salin na to, że firma która miała zajmować się naprawą - otrzymała pismo ANULUJĄCE zlecenie, z kancelarii Hartmanna. A zatem KTOŚ potrzebował wtedy tego biura i "niekoniecznie z czynną toaletą". Haertmann odchodzi bez słowa, na górze zaś Rie mówi Salinowi, że jeśli opublikuje to, o czym mówi, puszczą go w skarpetkach. Rie konsultuje sprawę tego anulowania naprawy toalety z kimś ze sztabu [ z Mortenem ?], i ten ktoś mówi jej, że nie było takiego polecenia.

        Rie niemal wymusza na Hartmannie telefon do Sary Lund. Pyta ją, czy wie skąd wysłano do niej tę taśmę,co to zaginęła, a póxniej się cudownie znalazła, i czy przypadkiem nie z jego kancelarii ? Wyznaje, że to dziennikarz tak ustalił, a także że ktoś z jego biura mógł być wtedy w weekend w 210. Sara jest bardzo zajęta, rozmawia z nim trochę na odczepnego, zbywa go pospieszenie, słuchając jednym uchem. Ma tam eks-żonę Leona do przesłuchania, nie ma czasu, odpowiada mu zgodnie z prawda, że nie wie nic o miejscu nadania kasety, a także że poza przestępcą nie było w mieszkaniu 210 nikogo, wedle śladów i ustaleń.

        Hartmann jest więc przekonany, że Salin ściemnia, i możliwe że robi to bo jest manipulowany Brehmera. Troels mówi o tym Brehmerowi przed kolejną z serii debat. Brehmer odpiera taki zarzut.

        Sara pojawia się na komisariacie w momencie, kiedy Brix kończy odprawę dla pozostałych policajów. Odsyła Sarę do domu, żeby odpoczęła, przedstawia nowego prowadzącego sprawę [siedzi jakiś siwy gostek, oficjalnie to Meyer prowadził śledztwo, a Sara Lund została odsunięta już wcześniej, a później oficjalnie nie zmieniono decyzji] poza tym - Meyer został postrzelony, z tego co zrozumiałem, z jej broni [ fakt, jemu zabrali, po tym jak zastrzelił HOlcka i rozpoczęto rutynowe dochodzenie w sprawie użycia broni na służbie] więc będzie w tej sprawie kontrola.

        Sara dostaje i informację, że bardzo możliwe, że Leon uciekł właśnie do Niemiec, jego auto znaleziono porzucone. Za moment najnowsza wieśc : Leon został rozpoznany na jakiejś stacji [benzynowej ? autobusowej ? pociągowej ?] przez kontrolera biletów. Prysnął pieszo. Banki pod alarm, może chcieć wziąć jakieś pieniądze, no i patrole do roboty, cała akcja miała miejsce 2 godziny wcześniej, daleko nie zwiał.

        Larsenowie ciągle są nękani przez policję, zjawiają się u nich z powodu Leona tym razem, śladów, oni muszą to obserwować, dzieci pytają, co się dzieje... Theis Larsen coraz krytyczniej na to patrzy. "codziennie mają nowego podejrzanego", rzuca zgryźliwie. Zapraszają też na kolację do domu Vagna, aby go przeprosić za to,że go podejrzewali, "policja nam zrobiła wodę z mózgu", mówią samokrytycznie. Pernille przy okazji wyjasnia z Vagnem, to o czym mówił jej Leon, że tamtego wieczora Vagn odwołał zleconą robotę, Leona wysłał do domu, a sam nie wiadomo, co robił. Wersja Vagna brzmi : zleceniodawca chciiał całą sprawę przeprowadzić "na czarno", więc Vagn odmówił. Leon opowiadał też że Vagn ukrywa okolicznoścvi śmierci swojej matki. Vagn na to, że wersja o tym, że matka zapiła się na śmierć pochodzi od jego wuja, żadnej innej nie znał nigdy [ten wątek chyba gdzieś mi umknął z poprzedniego odcinka, ale teraz byle drobiazg może być kluczowy, hehe].

        Larsenowie szykują się do przeprowadzki do nowego domu, Theis, Vagn i jeden z małych synów Larsenów jadą tam z jakimiś klamotami. Po drodze dzwoni Pernille i informuje Theisa, że w tym nowym domu jest policja, i szuka tam śladów Leona. Larsen jest naprawde wkurzony, kiedy ich tam faktycznie zastaje. KaŻe im wyjśc. Vagn go mityguje. Policjant spokojnie odpowiada, ze mają nakaz. Larsen powtarza. Policjanci patrzą na siebie, jeden drugiemu pokazuje na miigi, że nic nie znaleźli. I wychodzą. Znajduje COŚ syn Larsena. Kopie piłkę po jednym z pomieszczeń, odpada jakas zastawka, pod nią jest PASZPORT Nanny. Pokrwawiony.

        Do policajów tarabani Leon. Stanowczo oświadcza, że to nie on strzelał do Meyera. Jedzie autem, ma na sobie czarną kurtkę, widać mankiet, ten co strzelał był na czarno, taki drobiazg ;]. Leon mówi, że wsszystko zeznał, chciał pomóc. Dlaczego zatem uciekał ? Sara prosi go o kontakt, chce z nim rozmawiać, ale Leon z płaczem wyłącza komórkę. Tyle że technicy już go namierzyli, Sara dała im znać na migi, że to on dzwoni i żeby go brali na radary. Leon jest poza miastem, mniej więcej wiedzą już w jakiej okolicy.
        • grek.grek FOrbrydelsen odc 18 [3] 06.05.13, 12:59
          I kiedy ekipa wychodzi szukać, Sara myśli [scena jak z House'a :)] - dlaczego Leon tak długo rozmawiał ? nie wiedział, że zostanie namierzony ? przecież wcześniej był na tyle przytomny, że wyłączył telefon ? [o postrzale Meyera wiedział, ofk, z doniesień mediów].

          Każe wezwać jeszcze raz brata Leona. Z rozmowy wynika,że Leon używa właśnie samochodu firmowego [facet chodzi w garniturze itd., przedsiębiorcą jest, jak się okazuje],który "sobie wziął". Do tego, braciszek Leona podjął z konta 32 tys koron - dla kogo, jesli nie dla Leona ? Gdzie jest zatem Leon ? pyta go Sara. I powtarza to pytanie kilka razy, kiedy brat Leona próbuje go bronić i wybielać. Brat poddaje się, kasę ma przy sobie, te 32 tysiące. Zatem - gdzie miał je Leonowi przekazać ? Gdzie mieli się SPOTKAĆ ? Brat przyznaje,że widzieli się wcześniej, Leon był okropnie zdenerwowany [jeszcze wcześniej, ponoć, Leon mówił bratu, że "policja źle prowadzi sprawę"]. Sara mówi mu : pomóż mi go znaleźć, bo jak znajdą go inni policjanci, to będzie źle. GDZIE on jest ?

          I gośc sypie, Sara jedzie autem uruchmiając policje,żeby zabezpieczyła teren. Jest oczywiście ciemno, wieczór. Miejsce o które chodzi, to doki portowe. Stoi tam sporych rozmiarów statek. Zjeżdzają się policyjni. JUz znaleźli stojące w pobliżu auto, zapewne Leon jest już na miejscu. Wszystko w pełnej konspirze, żeby go nie spłoszyc. Sara Lund uczula reszte, by wziąc Leona żywcem, za dużo może wiedzieć, żeby go sprzątnąc ot tak sobie.

          I w ostatnim momencie, pojawia się kawaleria... Jakichś dwóch smutnych panów od prokuratora. Każą Sarze przerwać akcję i jechać z nimi. Powód brzmi : Meyer NIE ŻYJE. Ona na to,żeby dali sobie spokój i pozwolili jej pracować, Meyera widziała w szpitalu i czuł się znacznie lepiej, a jak mają provblemy, to niech dzwonią do jej szefa, Brixa. Tyle że Brixa to oni już mają wydzwonionego. Przekazują Sarze słuchawkę. Brix każe jej przerwać

          Według niego, Meyer NIE ŻYJE od 45 minut. Sara ma oczy wielkie jak talerze.

          Kamera pokazuje jednak Brixa, dzwoni on ze szpitala, za szyba widać, że żona Meyera jest przy łóżku męża,sprzęty medyczne działają - a zatem mozna przypuszczac, ze Meyer ŻYJE, Brix i dwóch smutnych z prokuratury kłamią, aby przerwać akcję w momencie, w którym Sara Lund jest o krok od dotarcia do Leona. CO wie Leon, że aż górze zależy tak bardzo na tym, by się z Sarą nie spotkał ? A może raczej - co WIDZIAŁ Leon ? Ja bym powiedział, ze Leon jest świadkiem, a nie killerem.

          Sara przygląda się, z tymi talerzami na twarzy, statkowi. Potem wsiada do auta razem ze smutnymi i odjeżdzają. Akcja zostaje przerwana.

          [aha, ten znaleziony paszport Nanny - syn Larsenów kładzie z powrotem na miejsce i zastawia tym, czym zastawione było]

          W biurze Morten Weber informuje Troelsa Hartmanna, że tamtego wieczora Rie coś wysyłała z kancelarii. Czyżby to ona posłała Sarze Lund kasetę video, którą wcześniej sama ukradła ? Hartmann na to, że trzeba ufać iż policja wie, co mówi, a skoro nie znalazła nadawcy, to nie ma o czym mówić. Drugie info jest takie, że Brehmer zwolnił tego całego Dessaua, a zatem to by uwiarygodniało plotki o tym, że Rie wyciągneła od niego informacje o Stokkem. Ale wersja Rie jest inna. Komu ma wierzyć Troels ? Wychodząc z kancelarii widzi, idąc górnym piętrem, jak na dole Rie szarpie się z Dessauem. Kolejna poszlaka.

          zostały 2 odcinki.
          jak dla mnie, to wszyscy są winni ;]]
          wszyscy razem ją zaciukali ;]]
          poszlaki, dowody, ślady, zagadki są już dosłownie wszędzie, każdy i każda są podejrzani [najmniej chyba ten cały Leon],w jaki sposób z tego powstanie ostateczna wersja zdarzeń, to ja nie mam pojecia, ale już zacieram łapska, bo to będzie majstersztyk, zresztą... już to jest thriller doskonały. finał będzie tylko wiśnia na torcie, na pewno.

          • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 06.05.13, 16:11
            > wszyscy razem ją zaciukali ;]]

            Tak, też mi się ta refleksja nasunęła. Może rzeczywiście Rie maczała w tm palce, to byłoby zaskoczenie, albo ... / teraz pewna myśl mi przyszła do głowy .../ ?

            Jaki interes miałaby policja, żeby kryć Leona, potencjalnego świadka zbrodni?

            Pasjonujący kryminał!
            :)
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 06.05.13, 16:59
              prawda ? :] można popaśc w rezygnację, tropy i ślady są tak porozrzucane, tyle jest zagadek, że nie sposób z tym się pozbierać.

              kto wie, Rie wygląda podejrzanie, możliwe, że chciała chronić Hartmanna, ona wszystko robi dla niego i dla celów politycznych. pytanie, czy Hartmann miał z Nanną jakikolwiek kontakt.

              ja myślę, że Leon był świadkiem, coś widział, kogoś kogo widzieć absolutnie nie powinien, byc może ukrywał to za odpowiednią opłatą, policja dotarła daleko, poczuł zagrożenie życia, a jednocześnie nie miał ochoty iśc do więzienia za ukrywanie informacji i postanowił uciec. Jesli nie poszedł na policję ze swoimi rewelacjami, to może świadczyć tylko, wg mnie, o tym, że policja w tym macza palce od samego początku. Policja, świat polityki i finansjery. Pytanie : dlaczego Nanna Larsen ? ofk, to takie tylko moje hipotezy, pewnie finał i tak mnie znów zawstydzi, bo sie okaże że nic nie zrozumiałem :] A jak Twoja wizja ?

              yes :] wzorcowy.
              jak tu oglądać wszelkie inne, skoro żaden nie będzie miał szans by temu dorównać ? hehe.
          • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 06.05.13, 18:26
            Dzięki, jak zawsze świetnie napisane. Ależ to był emocjonujący odcinek!

            Jednak jesteś nazbyt podejrzliwy :) Nie chcę Cię martwić, ale Meyer NAPRAWDĘ nie żyje. Nie miałam co do tego żadnych wątpliwości, oglądając tę scenę. Po tej hiobowej wieści aż się popłakałam. Kompletny szok. Przecież to był jeden z głównych bohaterów!

            "Wszyscy razem ją zaciukali". Hehe. To byłoby oryginalne rozwiązanie :)
            • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 06.05.13, 18:36
              Tak jak Grek, nie wierzyłam do końca w śmierć Meyera, a tak, jak Siostra miałam pretensje do realizatorów, a nawet się zniechęciłam, bo tego się nie robi, tak zwyczajnie po ludzku.
            • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 06.05.13, 19:49
              Obejrzałam film. Rzeczywiście śmierć Meyera pokazana jest bardzo niejednoznacznie, przez to, że widzimy ją na dalszym planie, bardzo niewyraźnie. Ekran monitora szpitalnego, który pokazuje dane np. dotyczące akcji serca Meyera, był zamazany, nie było też widać wyrazu twarzy żony siedzącej przy Meyerze, ani twarzy samego Meyera.

              ale jedna rzecz mnie zastanowiła, jeśli Meyer, jak mówił Brix do Sary, zmarł 40 minut wcześniej, to dlaczego jego ciało ciągle było podłączone do aparatury (to było widać w ujęciu), dlaczego, całe ciało nie zostało przykryte białym prześcierałem przez pielęgniarkę, która stała (w pierwszym ujęciu przy łóżku Meyera) ?

              Ale skoro potwierdzacie, że Meyer nie żyje, to nie ma nad czym się zastanawiać.

              Czyżby Brix miał jakiś udział w zabójstwie Nanny Larsen?

              (Chciałam uruchomić 19 odcinek na zalinkowanej przez Greka stronie, ale nie potrafię :/ No nic, czekam do nastepnego tygodnia.)
              • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 07.05.13, 13:28
                yes,tak o wygląda.
                mnie sie wydawało, że żyje, bo żona nie panikuje specjalnie, ot siedzi, tak jak się siedzi
                przy lózku chorego, który zdrowieje, czyli - spokojnie.
                trochę się Meyer nie rusza, ale generalnie w jego stanie zmniejszona aktywnośc byłaby
                zrozumiała.

                o, świetne pytanie :] to mylące jest.
                Albo koleżanki nas wkręcają i mają dobrą zabawę ;]]

                Brix wygląda na pionka, który wykonuje czyjeś polecenia.
                jak dobrze popatrzeć, to NIKT nie ma zamkniętego konta.
                pytanie tylko, na ile ich zamieszanie w tropy, ślady i wątki
                jest stricte polityczne, stricte rodzinne, stricte zawodowe, a
                nie dotyczy samego zabójstwa.

                Barbasiu, 19 odcinek jest tutaj :
                www.putlocker.com/file/bf86018eb6553aa4
                i jesli sobie życzysz, to od razu finałowy 20 :
                www.putlocker.com/file/c5bbd8a217edcc83
                ja czekam na telewizyjną emisję, ofk zrobię dokładne opisy, żeby cały sezon
                był skompletowany.
                ot, dla potomności (btw, zauważyłem, że w necie nie ma chyba
                szczegółowych streszczeń odcinków, nawet po angielsku, chciałem znaleźć
                zdaje się 2 czy 3 odcinek dokładniej opisany i nie ma takiej... usługi, hehe) :]

                • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 07.05.13, 15:52
                  Jest jeszcze chwilę później drugie ujęcie, krótsze i równie niewyraxne, żona siedzi przy łóżku Meyera z opuszczoną głową, nawet chyba opartą o łóżko.

                  > Albo koleżanki nas wkręcają i mają dobrą zabawę ;]]
                  Widze, że zaczynasz podejrzewać koleżanki z Forum o mylenie tropów. ;))

                  Nie, nie, na pewno nie wkręcają nas, inaczej ani Bronte, ani Pepsic nie napisałyby tak osobistych postów , nie wspomniałyby o emocjach, jakie im towarzyszyły podczas oglądania tego odcinka, wątku śmierci Meyera.

                  > Brix wygląda na pionka, który wykonuje czyjeś polecenia

                  Po śmierci Meyera mam w tej kwestii wątpliwości.



                  Dziękujęb.b.b. serdecznie, Greku, za linki do ostatnich odcinków!!!

                  Wystawiasz mnie na ciężką próbę.


                  Ale może poczekam razem z Tobą jeszcze dwa tygodnie.
                  To znaczy postaram się zaczekać. ;)
                  • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 08.05.13, 13:07
                    prawda.
                    mnie się skojarzyła jej pozycja raczej ze zmęczeniem niż z żałobą.

                    ten serial wprowadza taki nastrój, hehe.
                    za 2 tygodnie będę już normalny ;]]

                    kto je tam wie, nikomu teraz nie możemy zaufać ;]]

                    hehe, wiem wiem, niemniej - decyzja należy do Ciebie.
                    swoją drogą, jak tak patrzę na te dwa linki do dwóch ostatnich odcinków, to
                    gdzieś tam mnie korci, żeby od razu skonsumować :]
                    ale trzymam się, staram się, czuję że oglądając w necie, kiedyśtam jakośtam,
                    zepsułbym magię, jaką daje oczekiwanie na ustaloną datę i godzinę, stopniowanie
                    temperatury, a potem sama emisja, jako kulminacja - chyba nie mógłbym tego
                    procesu odtworzyć sięgając po odcinki ot tak sobie i z niecierpliwości :]

                    próba istotnie ciężka jest,hehe :]




                    • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 11.05.13, 15:38
                      Ja w tym geście widziałam rozpacz.

                      No myślę!


                      > kto je tam wie, nikomu teraz nie możemy zaufać ;]]
                      Hehehe! :)

                      Nie wiem , czy do mnie masz zaufanie, czy mnie uwierzysz mi, jak powiem Ci, że w sieci znalazłam informację, potwierdzającą śmierć Meyera, a w zapowiedzi sezonu 2. (ani słówka nie było tam na temat wyników śledztwa z 1. sezonu), znalazłam informację, że Sara Lund dręczona wyrzutami sumienia powodu śmierci kolegi wyjeżdza gdzieś daleko na prowincję.

                      Na razie udało mi się nie zaglądać do linków. Czekam na Twoją relację. Jestem z tej samej szkoły, stopniowanie temperatury, cierpliwe czekanie na kulminację, finałowy odcinek i rozwiązanie zagadki, lepiej smakuje niż pochłonięcie wszytkiego naraz.

                      :)
                      • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 11.05.13, 16:34
                        widziałaś więc słuszniej niż ja :]
                        to też fajne, że nawet pojedyncze gesty można interpretowac odmiennie.

                        jasne, że mam do Ciebie zaufanie.
                        Ty też nie oglądałaś wcześniej, więc jedziemy na tym samym wózku :]
                        Pepsic i Siostra znają na pamięć, więc będę je podejrzewał do ostatniej chwili ;]]]

                        zatem, trzymamy się ? :] świetnie.
                        już jutro następny, a w poniedziałek ruszam od razu z opisem.

                        hehe, smakowanie chwil, to się nazywa :]]
                        • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 11.05.13, 17:00
                          > Pepsic i Siostra znają na pamięć, więc będę je podejrzewał do ostatniej chwili ;]]]
                          Hehehe! :))

                          Nie, nie, nie! Kto jak kto, ale Pepsic i Bronte nigdy by nam tego nie zrobiły.

                          > hehe, smakowanie chwil, to się nazywa :]]
                          I rozciąganie chwil przyjemności. ;)
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 18 [3] 07.05.13, 13:16
              dzięki, Siostro :]

              o krucafaks, a to faktycznie bomba.
              pytanie, czy wobec jego śmierci ta interwencja prokuratury,w TAKIm momencie,
              nie jest dyktowana przypadkiem faktem, że chronią oni tyłek jakiemuś ważniakowi
              zamieszemu w całą sprawę ?
              [to pytanie retoryczne, wiem że wiesz i liczę na Twoją słynną dyskrecję :)]

              za 2 tygodnie finał, już się cieszę na Twoje i Pepsic uwagi o całokształcie, które
              tak dzielnie trzymacie póki co w ukryciu :] no i w ogóle - wreszcie będę mógł trochę
              o tym serialu poczytać, bo na czas trwania odciąłem się skutecznie [jak na razie]
              od wszelkich na jego temat portali, forów i czegotamjeszcze.

              • pepsic Re: "Essentiale Killing" tvp.1, godz. 21:20 09.05.13, 20:30
                Ja również byłam przekonana, że opowieść o zaszczutym człowieku za wszelką siłę pragnącym przeżyć nie powinna mi przypaść do gustu. Jednak wzbudziła zainteresowanie, a bezpardonowa, rozpaczliwa walka o przetrwanie przykuła uwagę do końca, mimo że gł. bohater nie wypowiada ani jednego słowa, ani nie budzi nadmiernej sympatii, a w pewnym momencie nawet budzi obrzydzenie, gdy wygłodniały rzuca się do piersi karmiącej matki(!). Miłym akcentem na ekranie zaznaczyła sie obecność Emanuele Seigneur podnoszącej morale, co do wyglądu estetycznego Polek w wiejskich chatach na krańcu świata. Dzięki przepięknym ujęciom (łanie zaglądające do żłobu, pustynne afgańskie klimaty i zimowe norwesko-polskie) uznaję ten obraz za jeden z najpiękniej skadrowanych. Jerzy Skolimowski wpadł na pomysł nakręcenia filmu podczas zimowej przejażdżki w rejonie Kiejstut, gdzie jak głosi plotka, znajdowały się tajne więzienia CIA uważając, że wymyślona sytuacja jest prawdopodobna. Notabene (fajnie brzmi) fragment drastycznych poczynań z więźniami został w filmie pokazany, acz w miarę delikatnie. Ewentualnym niedowiarkom chciałam przypomnieć, że w swoim czasie media rozpisywały sie o znalezieniu w Tatrach tajemniczego mężczyzny, którzy po wybudzeniu ze śpiączki mówił tylko w języku arabskim.
                • grek.grek Re: "Essentiale Killing" tvp.1, godz. 21:20 10.05.13, 16:05
                  dzięki, Pepsic, za garśc wrażeń i ocen.

                  [mnie] pozostaje czekać na powtórkę, miejmy nadzieję w jakimś nieodleglym terminie.
                  [KUltura ?]

                  maglowano reżysera, otóż własnie, o to czy inspirował się historią rzekomego przetrzymywania więźniów arabskich w Polsce, z tego co słyszałem trochę się migał, chciał stworzyć opowieśc uniwersalną, poza kontekstami politycznymi, ale pewnie coś było na rzeczy, aczkolwiek... trudno żeby powiedział to wprost i został posądzony o sympatyzowanie z przetrzymywanymi terrorystami. Wersja o historii człowieka starającego się odzyskać wolność brzmi bezpieczniej. aczkolwiek... wg mnie, jeśli istotnie jest tak jak on utrzymuje, w pewien sposób pozbawia to film pewnej waznej składowej... więzień ów może być przecież faktycznie winnym śmierci wielu ludzi, albo dążenia do zabicia wielu ludzi, terrorystą - dlaczego widz ma sobie wyobrażać, że jest to człowiek niewinny ? Moim zdaniem, powinno to być do-określone, wtedy widz staje przed trudnym dylematem : mam terrorystę walczącego wzruszająco i z determinacją o wydostanie się z więzienia, gdzie panują nieludzkie warunki, czy mogeę zobaczyć w nim CZŁOWIEKA i jego walkę, a zapomnieć na moment o jego grzechach ? to by było ciekawsze,wg mnie, gdyby widz się mógł z tym zmierzyć. Wybawiając go z tego kłopotu,reżyseiro poniekąd ułatwia zadanie.

                  jak sądzisz ?
                  jak sądzicie ?
    • pepsic cd. "Dowton Abbey" 07.05.13, 18:52
      I jak wypadł odcinek? Nie przesadzili za bardzo z ilością cukru w cukrze, zwłaszcza urządzeniem szpitala polowego w domostwie jego lordowskiej mości? Tudzież mało uzasadnione wydaje się przejście panien hrabianek ze stanu nicnierobienia w wir ciężkiej, fizycznej pracy, zwłaszcza Edith. Równie nieprawdopodobnie zachował się dyrektor szpital nie ulegając kumoterskiej prośbie właścicielki. Nie do pomyślenia w naszych czasach, ale chapeau bas za niezależność.
      Tekst odcinka (niedosłowny) w wykonaniu pana Carsona, który na uwagę O'Brien uradowanej widokiem swojego poplecznika Thomasa: zobacz, kto nas odwiedził, rzucił wyniośle i beznamiętnie: widzę.
      • maniaczytania Re: cd. "Dowton Abbey" 07.05.13, 19:55
        pepsic napisała:

        > Tekst odcinka (niedosłowny) w wykonaniu pana Carsona, który na uwagę O'Brien uradowanej widokiem swojego poplecznika Thomasa: zobacz, kto nas odwiedził , rzucił wyniośle i beznamiętnie: widzę.

        Dodam, nie zaszczyciwszy go w calej scenie nawet przelotnym spojrzeniem (tzn. Carson na Thomasa nie spojrzal) ;)
        • barbasia1 Re: cd. "Dowton Abbey" 2 sezon / 2 12.05.13, 16:08
          maniaczytania napisała:

          > pepsic napisała:
          >
          > > Tekst odcinka (niedosłowny) w wykonaniu pana Carsona, który na uwagę O'Br
          > ien uradowanej widokiem swojego poplecznika Thomasa: zobacz, kto nas odwiedz
          > ił
          , rzucił wyniośle i beznamiętnie: widzę.
          >
          > Dodam, nie zaszczyciwszy go w calej scenie nawet przelotnym spojrzeniem (tzn. C
          > arson na Thomasa nie spojrzal) ;)

          Właśnie tak. :)))
      • barbasia1 Re: cd. "Dowton Abbey" 12.05.13, 16:08
        >Tudzież mało uzasadnione wydaje się przejście panien hrabianek ze stanu nicnierobieni
        > a w wir ciężkiej, fizycznej pracy

        Tu chyba się z Tobą nie zgodzę. Musiała być to powszechna praktyka panien z arystokracji w tym czasie, w latach I wojny, zwłaszcza pomoc przy rannych w szpitalach , skoro w filmie (w odcinku 1) pada takie oto zdanie (zapamiętałam i odszukałam dosłowny cytat): "Codziennie widzimy zdjęcia królowych i księżniczek w mundurach Czerwonego Krzyża, karmiących zupą tych nieszczęśników". Już nie pamiętam,kto je wypowiada w rozmowie z lady Corą, która jest zaniepokojona poczynaniami Sibil, zaangażowanej na całego w pracę w szpitalu jako pielęgniarka, przypomnę.

        Pewnie wiesz/ wiecie, że w czasie II wojny światowej sama królowa Elżbieta II, wtedy jeszcze młodziutka księżniczka, była mechanikiem samochodowym w wojskowej służbie pomocniczej.

        Edith mnie zdumiała, ale nie dlatego, że podjęła cieżką pracę (nie chciała być gorsza od sióstr), ale, że, narażając swoją reputację na szwank, zaangażowała się emocjonalnie w żonatego gospodarza, któremu pomagała w pracy. Pani gospodyni elegancko i szybko zakończyła szykujący się romans, wysyłając list do lorda z podziękowaniami i rezygnacją z dalszej pomocy Edith.

        Drugie zdumienie to O'Brien i jej niespotykana serdeczność dla nowego lokaja / nie pamiętam nazwiska/. (Skąd on się wziął we dworze? Umknęło mi to.). O'Brien objawia inną, lepszą twarz.
        Podoba mi się, że w tym serialu postacie nie są jednowymiarowe.

        > Tekst odcinka (niedosłowny) w wykonaniu pana Carsona, który na uwagę O'Brien ur
        > adowanej widokiem swojego poplecznika Thomasa: zobacz, kto nas odwiedził
        > , rzucił wyniośle i beznamiętnie: widzę.

        Po czym Carson odwrócił się na pięcie i wyszedł. :))
        • pepsic Re: cd. "Dowton Abbey" 13.05.13, 19:20
          Że praktyka się zgodzę, znana choćby z "Przeminęło z wiatrem" (coraz więcej wspólnych motywów).

          Wątpliwa, jako samarytanka wydała mi się zwłaszcza Edith, ale także lord udostępniający włości na szpital polowy. Mimo wszystko.

          Lokaj przyszedł na zastępstwo Batesa.

          Ps. Dzisiejsze "DA" nieco wcześniej, bo o 21.40. Ciekawostka wyczytana na sąsiednim wątku. Otóż Dowton Abbey, czyli XVI-wieczny zabytkowy zamek Lickleyhead w Szkocji to dom rodzinny Rose Leslie, czyli pokojówki Gwen. Rodzice mieli drugi podobny (!!), więc go sprzedali.
          • maniaczytania Re: cd. "Dowton Abbey" 13.05.13, 21:18
            pepsic napisała:

            > Ps. Dzisiejsze "DA" nieco wcześniej, bo o 21.40. Ciekawostka wyczytana na sąsiednim wątku. Otóż Dowton Abbey, czyli XVI-wieczny zabytkowy zamek Lickleyhead w Szkocji to dom rodzinny Rose Leslie, czyli pokojówki Gwen. Rodzice mieli drugi podobny (!!), więc go sprzedali.


            Przyznam, ze nie do konca rozumiem, co tu napisalas ;)

            O jakie Downton Abbey chodzi?
            Bo jesli chodzi o miejsce, gdzie krecono serial, to na pewno jest to Highclere Castle i nalezy do rodu Carnavon, co opisala bedaca tam z wizyta jedna z blogerek:
            backwards-in-high-heels.blogspot.com/2012/04/what-is-weekend.html
            a teraz juz doczytalam i wiem, ze pomylilas troszke ;) , ten Lickleyhead w Szkocji ma z Downton Abbey wspolne jedynie to, ze nalezal do rodziny aktorki grajacej Gwen.
          • barbasia1 Re: cd. "Dowton Abbey" 13.05.13, 21:29
            A tak, rzeczywiście, i w "Przeminęło z wiatrem" też pojawia się motyw opieki nad żołnierzami przez panny z dobrych domów. Zapomniałam. dobra uwaga, Pepsic.

            >Wątpliwa, jako samarytanka wydała mi się zwłaszcza Edith,
            He, he! :) Ale jaki pyszny wątek. :)

            Nienie!

            Downton Abbey to Highclere Castle w Hampshire w południowej Anglii!
            To posiadłość rodzinna Carnarvonów, których słynnym przodkiem był lord Carnarvon, ten Carvarvon, który wraz z Hovardem Carterem odrył w Egipcie w 1922 grobowiec Tutanchamona!!!
            Właśnie to przeczytałam
            en.wikipedia.org/wiki/Highclere_Castle

            Panna Rose Leslie, czyli pokojówka Gwen mieszkała, jak powiedziałaś, w starym zamku Lickleyhead w Szkocji, ale to zupełnie inny zamek:
            www.tvn24.pl/tu-dorastala-gwiazda-gry-o-tron-zamek-na-sprzedaz-za-1-3-mln-funtow,325275,s.html

            :)
              • barbasia1 Re: cd. "Dowton Abbey" 14.05.13, 16:28
                Tak, teraz przeczytałam. Nie widziałam Twojego postu, Maniu, wcześniej. Jak zaczynałam pisać mój post, jeszcze nie było Twojego, w międzyczasie, będąc zalogowana, szukałam w necie informacji, odpowiednich linków i w ten sposób przedłużyło to moje odpisywanie.

                Zajrzałam do pierwszego linka, zazdraszczam pani blogującej pięknego zwiedzania, szkoda, że w zamkowych wnętrzach nie mogła zrobić zdjęć
                  • barbasia1 Re: cd. "Dowton Abbey" 15.05.13, 23:11
                    Ach! Pięknie powiedziane, Maniu. :))


                    O Wielkim Mike'u pamiętam! Dotrzeć do niego nie mogę.
                    Nie gniewasz się? ;)

                    PS
                    Odbyła się już u Was uroczystość komunijna? Czy dopiero się odbędzie?
                    • maniaczytania Re: cd. "Dowton Abbey" 16.05.13, 21:54
                      barbasia1 napisała:

                      > Ach! Pięknie powiedziane, Maniu. :))

                      :)

                      > O Wielkim Mike'u pamiętam! Dotrzeć do niego nie mogę.
                      > Nie gniewasz się? ;)

                      E tam, wcale, cierpliwa jestem :)

                      > PS
                      > Odbyła się już u Was uroczystość komunijna? Czy dopiero się odbędzie?

                      Odbyla, odbyla, nawet zaliczylam potem kolejna ;) Jak znajde chwilke to cos tam napisze krociutko.
    • grek.grek The Social NEtwork, Polsat 20:30 08.05.13, 15:32
      czyli, David FIncher o historii powstania Facebooka.
      wg mnie, samo nazwisko reżysera, czyli pamięć o jego dorobku, sprawia, że
      rzecz jest must-see.
      a temat sam w sobie ciekawy, bo ponoć pan Mark Facebook był łaskaw skonsumować owoce pracy nie tylko swojej, ale i swoich kolegów, czyli że po prostu ich wykorzystał, a złotą kurę zakosił i sam czerpie krocie ze sprzedaży jaja, które zniosła :]
      Fincher powinien z tego tematu zrobić świetny film.
      pokazał już w "ZOdiaku", że z czegoś tak pozornie mało efektownego jak żmudna dłubanina śledcza, umie sporządzić rzecz frapującą i nie pozwalającą wstać od telewizora choćby na moment, chyba że w sytuacji... wyższej konieczności ;], jakkolwiek ze skrępowaniem i nastawieniem na jak najszybszy powrót.
      [zorientowałem się, słuchajcie, że czytałem o tym filmie, nawet kilka recenzji, i jakoś
      zupełnie zapomniałem już, co czytałem, hehe, skutkiem czego przystępuję do oglądania nie uzbrojony w jakiekolwiek zasłyszane opinie].


      [ominęły mnie dwie premiery z ostatnich 6 dni, więc mam nadzieję, że do trzech razy sztuka, hehe]

      oglądacie ? :]
        • grek.grek Re: The Social NEtwork, Polsat 20:30 08.05.13, 16:25
          o yes :]
          "Gra" jest świetna, ilekroć widzę ją w ramówce, tyle razy żałuję, że znam ją już tak dobrze.
          zazdroszczę tym, którzy jej premierę będą mieli dzisiaj albo kiedykolwiek.
          w samym filmie też pada taka kwestia "jaka szkoda, że nie mogę tego przeżyć znów po raz pierwszy [chodzi o tytułową Grę oczywiście].
          rewelacyjne jest to, że pozornie wiadomo, co jest, nomen omen- grane, ale z każdą chwilą pojawiają się coraz większe wątpliwości, zwłaszcza po histerycznym wejściu Seana Penna, od tego momentu wcześniejsza pewność znika całkowicie i film idzie w kierunku całkowitej zagadkowości, nieprzewidywalności. moim zdaniem, biorąc pod uwagę punkt wyjścia - jest to znaczące osiągnięcie dramaturgiczne.
          • grek.grek The Social NEtwork, no i co powiecie ? :] 09.05.13, 13:03
            heh, no i wygląda na to, że Facebook powstał dlatego, bo... dziewczyna nazwała jego
            późniejszego twórcę "d-upkiem, którego będą unikać dziewczyny" :] ten moment FIncher na dłużej zatrzymał, twarz pana Marka, to niesamowite zdziwienie "ja, upkiem ?, ja ?".

            I ruszył, żeby coś zrobić ze swoim rozczarowaniem - nie tyle nawet zarobić pieniądze, ale coś stworzyć, paradoksalnie coś, co da ludziom możliwość łączenia się i komunikacji, czyli robienia rzeczy, z którymi ma problem sam twórca.

            Wydaje się on nie tyle introwertyczny, co po prostu koszmarnie nieatrakcyjny, nie ma w sobie choćby cienia naturalnego wdzięku, nawet jeśli jest bystry i "komputra" ma w małym palcu u nogi. dlatego, z jednej strony imponuje jego biegłośc techniczna, znajomość nazw i funkcji komputerowych klawiszów i programów, a z drugiej widac, jaki kłopot sprawiają mu relacje z ludźmi, tak jakby chciał się z nimi jakoś porozumiewac, ale za grzyba nie wiedział, jak się do tego cholerstwa zabrać. świetny jest ten moment, kiedy mówi przed przesłuchującą komisją "powinien dostać nagrodę za złamanie kodów[do czegośtam]", a kiedy pytają go skonsternowani "CO pan powinien dostać ?", odpowiada "ujawniłem liczne błędy, które teraz będzie można naprawić i uszczelnić program zabezpieczający". Wystarczy go jednak porównać z Seanem Parkerem, żeby zobaczyć róznicę w talentach społeczno-towarzyskich. Mark patrzy na niego z podziwem, nie tylko widzi w nim żyłkę biznesową i optymizm, ale przede wszystkim, tak do odebrałem, podziwia jego plastyczność.

            mnóstwo dialogów, co mnie pozytywnie nastroiło do tego filmu. a zarazem jest on absolutnie wcale, wg mnie, nie "przegadany". te dialogi tworzą własny rytm, nakręcają opowieść, może nie ma tam jakichś makatkowych bon motów [no... za wyjątkiem wizytówki z "jestem tu szefem, szmato" ;)], ale dzięki nieustannej gadce postaci żyją, ekran żyje, historia żyje.

            sama story kolejnych posunięc Marka, dzięki którym sprytnie zabiera innym pomysły [ale przecież nie kradnie, oni z nimi nic nie zrobili, powiesili je w powietrzu, a on sobie wziął, chociaż... ci wioślarze akurat czekali na jego pomoc w realizacji własnej idei, a on się niby "zastanawiał", kazał im czekać, jednocześnie tę ideę już przetwarzając po swojemu - dwuznaczne, ale wg mnie nadal nie ma tu mowy o kradzieży], wykorzystuje je, przetwarza, a wspólników lub kandydatów na wspólników kiwa i się pozbywa - świetnie napisana i świetnie pokazana; Fincher nie zawodzi, robiąc pasjonującą, wciągającą opowieśc z czegoś, co bardzo łatwo by było zepsuć i sprowadzić do dośc jałowego suchego zapisu paru podejrzanych etycznie zachowań. Tutaj przetykane są kolejne akcje scenami przesłuchania sądowego, no i tymi dźwięcznymi dialogami, co sprawia że robi się gęsto i zamaszyście.

            Zauwazyliście, że nie ma tutaj [albo ja przeoczyłem, poprawcie mnie] tzw teledyskowego montażu, który miałby szybko streścić jakieś kolejne etapy działań bohaterów ? Wszystko jest pokazane w normalnych warunkach, bez skrotów i fast forwards. i trzyma się to dobrze, dzięki świetnie skrojonemu scenariuszowi i zmysłowi narracyjnemu reżysera.

            ciekawą postacią jest Sean Parker, który najpierw oczarowuje Marka, potem załatwia pierwszą transakcję kupna-sprzedaży jego dziecka , a później namawia go, żeby się rozwijał w Kaliforniii, no i ze swoimi wspólnikami nie cackał, zwłaszcza z Saverinem, którego chyba Parker postrzega jako kulę u nogi dla Marka i dla całego projektu; to Parker ciągle macha Markowi przed nosem wizją tworzenia czegoś, co będzie warte ten mityczny "miliard". I teraz - czy Mark nasłał policję na dom Parkera, sugerując że w środku są narkotyki ? Nie padła chyba jasna odpowiedź, poza podejrzeniem, że "Mark jako jedyny nie przyszedł na imprezę u Parkera", a poza tym - przez pamięć działań, jakimi Mark wcześniej pozbywał się róznych postaci... można by sobie to z łatwością wyobrazić.

            Pepsic, jak ów Timberlake Ci się widział ? :]

            ja bym powiedział, że - oprócz znakomicie panującego nad swoją mową ciała i jednocześnie niezwykle sugestywnego w drobiazgach [czasami drobne uniesienie brwi, "przyciemnione" nagle spojrzenie albo tam ledwie dostrzegalny ruch kącików warg] aktora grającego Marka [Jesse Eisenberg] - jest to najjaśniejszy punkt obsady.
            odegrał swoje bez kompleksów i stworzył postać, nadał jej osobowość.


            • pepsic Re: The Social NEtwork, no i co powiecie ? :] 09.05.13, 20:04
              Szczerze mówiąc miałam problem, aby zatrybić. Z powodu temperamentnych dialogów, za którymi nie nadążałam z przyczyn prozaicznych, bo nakładających się oryginalnych głosów na lektora. Jest sporo atutów godnych pochwały, jak nieoklepane podejście do tematu, nowatorska forma i przede wszystkim doskonały w swoim rodzaju, aspołeczny i specyficznie ubrany Mark, czyli Jesse Eisenber ("Zakochani w Rzymie"). Tak, Grek zgadzam się. W ramach uzupełnienia świetna ścieżka dźwiękowa z nostalgiczną nutką w postaci 10cc (! ) i ... ekskluzywny pokój w akademiku, aż aż jęknęłam:)

              Justine Timberlake, hm... daje radę, a poza tym niezła postać mu się trafiła.
    • grek.grek KOcham Kino "Święta dziewczyna" plus House,Mad men 09.05.13, 16:43
      House - 2 odcinki, klasycznie 20:40.
      Mad men, 21:10, Kultura.

      w Kocham Kino "Święta dziewczyna"
      chilijski bodajże film.
      bujnie dojrzewająca, a jednocześnie w duchu religijnym wychowana dziewczyna
      doznająca moralnego wzmożenia, a jednocześnie pożądania, w związku z pojawieniem
      się w prowadzonym przez jej matkę hoteliku atrakcyjnego doktora.

      brzmi ciekawie, zwłaszcza że kino latynoamerykański gości rzadko.
      • barbasia1 Re: KOcham Kino "Święta dziewczyna" plus House,Ma 10.05.13, 00:41
        Obejrzałam drugi odcinek Doktora ...

        Ależ ten Wilson miał przyziemne i banalne marzenia do spełnienia /przed śmiercią/. Seks z dwiema kobietami i odwiedziny u pierwszej szkolej miłości. Oczywiście spełniło się tylko to pierwsze seks z trzema dziwkami w motelu podczas podróży z Housem.

        ... i połowę "Świętej Dziewczyny" (znów usnęłam, snująca się akcja temu sprzyjała ;).

        Atrakcyjny doktor - mam wątpliwości. ;)

        • grek.grek "Święta dziewczyna" słów parę plus House 10.05.13, 13:47
          jeśli to były trzy Murzynki, to stanowczo zaprzeczam banalności tego marzenia ;]]

          pierwszy odcinek też był mocny.
          cała ta, potencjalnie samobójcza, kuracja Wilsona z rolą aktywnie towarzyszącą House'a...
          i w ogole, jakby taki poważniejszy ton się odezwał, House dowcipkował rzadko, energią
          nie szafował, min nie robił, i w ogóle swojej troski o przyjaciela tym razem nie maskował
          niczym [chociaż tekst "zgubiłeś szkła kontaktowe ?" do obolałego Wilsona na czworakach
          wlokącego się do toalety - niezły]. Dopiero w finale rozładowano ten nastrój frywolnymi
          zdjęciami, jakie HOuse cyknął Wilsonowi, kiedy ten był nieprzytomny.

          udało mi się w całości obejrzeć "Dziewczynę".
          powiem Ci, że przypadła mi do gustu ta niespieszna narracja, hotelowa scenografia, latynomuzyka [zwłaszcza ciekawy był kawałek,do którego matka tytułowej pannicy
          próbowała tańczyć, ale zaraz jakaś podstępna wiedźma płytę wyłączyła :) ].

          Przyznam, że nie od razu załapałem główny motyw filmu, mianowicie : dlaczego
          dziewczynka obiera sobie przybyłego na naukowe spotkanie doktora na cel swojej "misji z powołania"?

          Doktor coraz bardziej zbliża się z jej matką-rozwódką [świetna - bezpretensjonalna, urocza, pełna wdzięku, otwarta], coraz lepiej się rozumieją. Ale doktor jest mężczyzną żonatym i dzieciatym. A zatem, i tu chyba byłaby ta misja "uchronienia drugiego człowieka od grzechu" : jego romansowanie z jej matką jest formą zdrady i mała musi działać, aby temu przeciwdziałać.

          Któregoś dnia, stojąc w tłumie, doktor przysuwa się do dziewczyny od tyłu, trudno powiedzieć - molestująco ociera się o nią, czy to zwykły przypadek, jak to w ścisku - wtedy ona próbuje swoją dłonią dotknąć jego dłoni, a on płoszy się i ucieka. Mała go nachodzi, obserwuje go ukradkiem jak pluska się w basenie hotelowym, co doktora dodatkowo stresuje i wyprowadza z równowagi. Jednocześnie doktor oddala się coraz bardziej od jej matki, a już całkowicie - kiedy dociera do niego, że dziewczynka jest jej córką : zatem cel został osiągnięty. Pytanie za 100 pkt : czy była to tylko "zbożna misja", czy też dziewczyna - filmowana w scenie autoerotycznej - nie robiła tego z satysfakcją i przyjemnością uwodzenia; no i zasadniczna kwestia : czy to doktor ją molestował, czy raczej ona jego ? :]

          Dziewczynka wyznaje później koleżance, że doktor ją/jej brzydko dotykał. I dzieje się to już w momencie, kiedy w hotelu jest rodzina doktora, żona i córka. W tym samym czasie inny z doktorów zostaje przyłapany, chociaż nie in flagranti, na przelotnym romansie z pokojówką. Musi wyjechać, możliwe, że spotkają go konsekwencje, doktor boi się coraz bardziej, że jego przypadek również wyjdzie na jaw.

          I zdaje się, że wychodzi, bo hotel zaczyna o tym mówić, jako że koleżanka dziewczyny paple jak katarynka. I oto nagle film się kończy, dziewczyny są w basenie, grucha - na razie między pracownikami hotelu - informacja, że doktor nieładnie dotykał dziewczynę... i koniec.

          MOże dlatego, że jej misja została wykonana, a tylko o nią chodziło twórcom, nie zaś o dopowiedzenie całego wątku doktora.

          wg mnie, ciekawa rzecz.
          interesująca z punktu widzenia splątania skonfliktowanych ze sobą sfer : wpajanej religijności i jednocześnie instynktu erotycznego rodzącego się w nastolatce.

          Barbasiu, nie trzymaj mnie i nas w niepewności, jak tam radzi sobie Twoja podpieczna maturalna ? :}
          • barbasia1 Re: "Święta dziewczyna" słów parę plus House 12.05.13, 14:32
            > jeśli to były trzy Murzynki, to stanowczo zaprzeczam banalności tego marzenia ;]]

            Banalne, jak i to męskie marzenie, by umrzeć w późnym wieku w trakcie z seksu z kobietą (kobietami). ;)



            > Barbasiu, nie trzymaj mnie i nas w niepewności, jak tam radzi sobie Twoja podpi
            > eczna maturalna ? :}

            M. mówiła, że tekst na rozumienie i pytania do niego był trudne. Temat wypracowania o autorytetach w "Przedwiośniu", moim zdaniem łatwy , też został oceniony jako trudny. Alee M. mówi, że napisała (aż) 3 strony! ( z powodu stresu już nie pamięta, co napisała, heh). "Przedwiośnia" akurat nie powtarzałyśmy z braku czasu, czego przetrawić nie mogę do teraz, niestety M. zbyt późno przyszła do mnie.
            Teraz przygotowujemy się do prezentacji, która już za niecałe dwa tygodnie.
                • grek.grek Re: "Święta dziewczyna" słów parę plus House 14.05.13, 13:37
                  o, nie mam wątpliwości, że kobiety, a przynajmniej znaczna ich/wasza część, nie marzą o "zakończeniu życia w trakcie seksu z dwiema/trzema kobietami" ;]]

                  trzymam kciuki, Barbasiu.

                  no proszę, to Twoja zasługa.
                  Masz talent pedagogiczny.

                  mówiłaś. potwierdzam.
                  skleroza, jak widzisz, mnie dopada.
                  jak tych dwóch dziadków, co się spotykają na herbatce i jeden mówi do
                  drugiego : słuchaj, ja to już nie pamiętam, czy na wojnie dostałem kulką
                  między łopatki, czy łopatką między kulki

                  :]
    • barbasia1 Ciekawy przypadek Benjamina Buttona w TVN od 22:00 10.05.13, 23:17
      - opowieść o człowieku, który rodzi się jako starzec, a wraz z upływem czasu młodnieje. Właśnie trwa.
      Kolejna premiera, i kolejny premierowy film Finchera w ostanich dniach!
      Dlaczego nie ma zapowiedzi!???
      Oglądacie?


      Mam film na DVD. Zamierzam obejrzeć o lepszej porze, nie wytrzymałabym dziś do 1:25 (o tej godzinie kończy się film!).
      :)