konsumpcja w "Brunecie"

10.08.04, 23:25
Fajnie, że puścili dziś "Bruneta". Oczywiście, jak za każdym razem w filmie
odkryłem coś nowego. Teraz zaintrygowały mnie różne produkty mięsne, które
spożywał przede wszystkim Michał Roman. Wyglądało to-to ohydnie, miało różne
kolory i przewijało się przez cały film. Czy ktoś ma pojęcie, co to były za
wynalazki? Może ojciec Barei na potrzeby filmu przygotował coś super? Albo
może miał to być symbol mizerii w zaopatrzeniu sklepów mięsnych w latach 70.?
    • miss_dronio Re: konsumpcja w "Brunecie" 11.08.04, 12:39
      ja widziałam kaszanke i pasztetową:)
      • misiek001 Re: konsumpcja w "Brunecie" 16.08.04, 21:34
        Kaszanka w jelicie o średnicy ok 10 cm ;-)
    • raul73 Re: konsumpcja w "Brunecie" 12.08.04, 11:48
      Mi się wydaje że to była kaszanka - pozostałość po obiedzie z rodziną.
      A w ogóle to uwielbiam tą scenę, jak Kowalewski zostaje sam.
      Wyciąga flaszeczkę żytniej (owiniętą dla konspiracji w gazetę) z torby,
      przynosi talerz z chlebem i tą chyba kaszanką, włącza sobie tv. Dzieci i żony
      nie ma, cisza i święty spokój. A potem jak się kładzie do wyrka to jeszcze
      kieliszeczek na "lepszy sen". Super.
      A co do mizerii w sklepach - moim zdaniem "Brunet" jest takim "szarym" filmem.
      Mało w nim kolorów. Oprócz jednego - czerwieni. I kapelusz i wóz milicyjny. Ale
      najładniej sie czerwieni (w sklepie jak Roman ściga Kowalskiego) coca -cola.
      Tak mi się przynajmniej wydaje.
      • rilian Re: konsumpcja w "Brunecie" 17.08.04, 13:11
        W twarz?!!!..
        • raul73 Re: konsumpcja w "Brunecie" 18.08.04, 13:33
          czekaj no!!! w twarz!???
          • ameli.a Re: konsumpcja w "Brunecie" 01.10.04, 20:57
            patrz pan, jakie pijane jeżdżą...
      • frank_76 Re: konsumpcja w "Brunecie" 02.10.04, 01:54
        Ta "wędlina" na wsi w niektórych regionach nosi miano "czarnego". Rozbrajające
        rzeczywiście. Mnie się podoba Jerzy Cnota w knajpie, któremu Kowalewski w celu
        zrobienia zamieszania przykłada talerz z jedzeniem do twarzy i który myśli, że
        w ten niecodzienny sposób poznał tatusia dziewczyny, która z nim siedzi. Od
        razu zaczyna przepraszać, że żyje i proponuje Kowalewskiemu "oranżadkę" :D
    • klig Re: konsumpcja w "Brunecie" 06.10.04, 14:48
      W brunecie przez cały film przewija sie kasznka i zapałki, ktore nie chca sie
      zapalac, co moze wskazywac, ze chodzi jednak o mizerie zaopatrzenia i jakosc
      dostepnych towarow
      • hiolka Re: konsumpcja w "Brunecie" 08.10.04, 11:05
        Mizeria zaopatrzenia? A lodowka pelna kaszanki w warsztacie samochodowym ("nie
        wiem, nie znam sie, zarobiony jestem")?

        -panie, do grudnia pan bedziesz jadl?!
        -a co, nie starczy mi?

        I tu szef warsztatu otworzyl warczaca lodowke wypelniona calkowicie kaszanka...
        Prywaciarz, moze dlatego oplywal w taki dostatek? ;))
        • blazejow Re: konsumpcja w "Brunecie" 29.12.04, 04:00
          Z Kolei w Alternatywach, jak jest scena w miesnym, facet prosi:
          -pol kilo salcesonu ozorkowego, moze byc 3/4, a jak sie pani kilogram zwazy tez
          bedzie dobrze, cala rodzina!

          oraz,

          jak Bacerek (ze starych stron) przywiozl w zalanym krwia plecaku min. nerkowke;)

          M
    • peter.steele Re: konsumpcja w "Brunecie" 13.04.05, 16:36
      to wygladalo i przypominalo tzw Salceson. Czyli jezyki podgarla uszy swinii.
      • mediterraneo1978 Re: konsumpcja w "Brunecie" 13.04.06, 14:52
        A to pamietacie?
        - To co,schabik czy poledwiczka?
        - Nie, dzis nie. Nie ma pan linki, od sprzegla, do syrenki?
Pełna wersja