Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2014 - 12 (vol. 49)

    • grek.grek opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 30.12.14, 14:07
      kolejny wspaniały klasyk.

      znów z Metropolitran Opera z Niujorku z sezonu 2013.

      poemat Puszkina, kompozycja Czajkowskiego, w głównym rolach dobrzy znajomi : Anna Netrebko [będzie Tatianą] i Mariusz Kwiecień [Eugeniusz], a także Piotr Beczała [zaśpiewa i zagra Leńskiego].

      must see :]

      start o 20:30.
      skaczemy tłumnie oraz gromadnie ? :]



            • grek.grek Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 31.12.14, 13:42
              a zatem, skoczyłaś, Barbasiu ? :]

              wspaniałe to było wydarzenie, bez dwóch zdań.
              doskonała muzyka, nic dziwnego, że maestro został zaproszony na scenę zaraz po tym jak ukłoniła się cała obsada.

              Anna Netrebko zebrała niesamowite oklaski po nocnej arii Tatiany w I akcie. kiedy pada
              wyczerpana całonocnymi porywami uczuć - brawa są tak donośne, jakby nagle rozpętała się
              jakaś burza stulecia z deszczem stulecia. i okrzyki z sali, na dodatek.

              scena finałowa też doskonała, wspaniale zainscenizowana, a Netrebko i Mariusz Kwiecień
              są równorzędnymi partnerami, oboje nie tylko śpiewają na światowym poziomie, ale i są
              dobrymi aktorami, znakomicie interpretują tekst [tutaj było to tym łatwiejsze do zaobserrwowania, że
              śpiewali po rosyjsku].

              imponująca scena balu w II akcie i równie dobra, stonowana, scena przyjęcia salonowego w akcie III. nie znam się za bardzo, ale wydaje się, że cała grupa aktorów stanęła na wysokości zadania. a kotylion w II akcie - klasa sama w sobie.

              znakomita scenografia, zarówno petersburski salon, jak i wiejska posiadłość, ale także plenery - pojedynek Oniegina z Leńskim na tle granatowego horyzontu z paroma uschłymi badylami, do doskonale podkreślało charakter tej sceny; podobna kolorystyka w ostatniej rozmowie Tatiany z Onieginem.

              nie jestem pewien, czy było tu tak wiele namiętności, jak wiele chciał jej zawrzeć w swoim poemacie Puszkin, a w operze Czajkowski, mimo starań wykonawców, ale całość zaiste znakomitej jakości. przyjemnie było móc to zobaczyć.

              czepiam się :] namiętnośc była w sam raz. wyższe tony mogłyby chyba już tylko grozić szarżą, przerysowaniem, a to z kolei ośmieszyłoby bohaterów, a nie dodało im wiarygodności. Było idealnie.

              • pani_lovett Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 31.12.14, 15:38
                Tak, obejrzałam, nagrałam nawet.

                Prawda wspaniały spektakl.

                Zacznę od końca, od wspomnianej przez Ciebie scenografii , która właśnie w efektowny acz w uproszczony sposób, bez epatowania detalami , szczegółami, odzwierciedlała wygląd XIX-wiecznego prowincjonalnego rosyjskiego dworku szlacheckiego, a potem petersburskiego salonu księcia, podkreślając uniwersalny charakter historii o wzgardzonej miłości.
                Chyba nie ma osoby, która nie zaznałaby bólu odrzucenia i wzgardy uczuć.
                • grek.grek Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 31.12.14, 16:52
                  o proszę :]

                  o yes, trzeba jednak przyznać, że Jankesi umieją to wszystko imponująco przygotować. ciekawe, czy telewizja tylko w tym partycypuje, czy model "transmisyjny" jest głównym motorem całego przedsięwzięcia ?

                  kiedyś w radio leciały transmisje z MET, killka razy słuchałem. nie pamiętam na którym kanale. i nie wiem, może nadal są obecne w ramówce ?

                  jakby nie patrzeć Tatiana źle trafia. a Oniegin ponosi swoistą karę w finale. niemniej, cała historia jest chyba dowodem na to, że nie zawsze oczekiwania i życiowe plany, a może poziom dojrzałości czy charakterystyka psychiczna, dwójki ludzi są w stanie się ze sobą idealnie skomponować.
                  • pani_lovett Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 01.01.15, 16:17
                    MET rejestruje wybrane przedstawienia, które w danym roku miały premierę, potem sprzedaje prawa do emisji telewizjom na całym świecie. Tak to chyba wygląda.

                    Transmisji z MET można posłuchać w radiowej Dwójce. Trzeba śledzić ramówkę i zapowiedzi na stronie internetowej.

                    Owszem.
                    Jak mówi ludowa mądrość, miłość jest ślepa.
                    Sztuka największą jest więc idealnie się dopasować, by potem móc szczęśliwie spędzić z drugą osobą całe życie.


                    Oniegin, który po latach uświadomił sobie, że kocha Tatianę i wciąż zakochana w nim Tatiana, ale wierna przysiędze małżeńskiej, śpiewają na końcu: "Szczęście było tak blisko"...
                    • grek.grek Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 01.01.15, 17:14
                      na to wygląda :]

                      yes :]

                      ano właśnie. nie wpasowali się. ciekawe też, czy Oniegin zakochał się w niej, czy też [jak sama Tatiana mu sugeruje] w jej nowym salonowym wizerunku ? byc może z jego strony nie jest to uczucie tak czyste, jak jej do niego niegdyś.
                      • pani_lovett Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 03.01.15, 19:07
                        > ano właśnie. nie wpasowali się. ciekawe też, czy Oniegin zakochał się w niej, czy też [jak >sama Tatiana mu sugeruje] w jej nowym salonowym wizerunku ? byc może z jego strony nie >jest to uczucie tak czyste, jak jej do niego niegdyś.

                        Trudno powiedzieć. Może i Tatiana ma sporo racji.

                        W poemacie Puszkina Eugeniusz cierpi z miłości, choruje, chudnie, rozpacza, jest bliski szaleństwa i ... pisania poezji ;), więc może to uczucie do Tatiany, niezależnie od tego, czy rację ma Tatiana czy nie, jest jednak szczere i czyste.

                        W jednej z ostatnich scen poematu Oniegin trafia do pałacu, w którym mieszka teraz Tatiana i tam znajduje ją w swoim pokoju zapłakaną w koszuli nocnej nad listem, widzi w niej dawną Tatianę, pada jej do stóp i obejmuje kolana, całuje dłoń.


                        Wracając jeszcze do wątku odrzucenia miłości Tatiany ...

                        Tatianę nie mniej (a może bardziej) niż odrzucenie, zabolał chłód i surowy, moralizujący ton, z jakim Oniegin uświadamiał ją, że nie może odwzajemnić swych uczuć.

                        Ale Oniegin mógł postąpić znacznie gorzej, mógł Tatianę ośmieszyć, informując towarzystwo o liście z wyznaniem miłości, jaki wbrew obyczajowym konwenansom wysłała mu pierwsza.

                        Mógł też ze wzgardą , poniżając ją, wyznać przy wszystkich, że wieczorami spotyka się z innymi kobietami.

                        Albo jeszcze podlej mógł postąpić. Wykorzystując uczucie młodej, naiwnej dziewczyny , mógł ją uwieść i porzucić , łamiąc jej tym samym całkowicie życie. Nie zrobił tego jednak , za co mu później dojrzała Tatiana podziękuje.
                        • grek.grek Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 07.01.15, 13:33
                          z pewnym opóźnieniem... :]

                          o, uczucie może być szczere. pytanie o inspirację do niego. jeżeli nie ujęła go prostota jej wyznania wówczas, a teraz dopiero przemawia do niego jej majestat, to tak jakoś niekoniecznie ładnie się prezentuje. i jakoś tak nie bardzo romantycznie.

                          yup, on jej to mówi, że powinna docenić jego dyskrecję. To już lekka przesada.

                          szczerość i jakiś tam rodzaj uczciwości, a także docenienie że zdobyła się na odwagę,
                          to na pewno plus dla Oniegina.
              • pani_lovett Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 31.12.14, 19:40
                Mnie również przekonali swoją grą aktorską główni wykonawcy Anna Netrebko, Mariusz Kwiecień, ale też urocza Oksana Volkova w roli Olgi i Mariusz Beczała jako nieszczęsny Leński, uroda i czar wykonawców (Mariusza Kwietnia w szczególności :}) miał, przyznam, niemały wpływ na mój odbiór i wrażenia.

                Prawda, wspaniale było zobaczyć, jak się dziś robi opery w Nowym Jorku, w niekwestionowanie jednym z najlepszych teatrów operowych na świecie (Mertopolitan Opera). Zobaczyć Polaków na deskach MET i w gronie najlepszych śpiewaków na świecie.

                Przy okazji, znalazłam wczoraj świetne artykuły opisujące rozmaite perturbacje okołooperowe i operowe, jakie towarzyszyły galowej premierze „Eugeniusza Oniegina" w MET. Te pierwsze miały związek z protestami przeciwko polityce Putina wobec homoseksualistów.

                Ledwo na sali przygasły światła na widowni ktoś zaczął krzyczeć: „Putin, skończ swą wojnę z rosyjskimi gejami". Potem ten ktoś zwrócił się najpierw do Anny Netrebko ze słowami :"Anna, twoje milczenie zabija rosyjskich gejów". A następnie do dyrygenta Waleryja Gergiewa: "Walery, twoje milczenie zabija rosyjskich gejów".
                Niektórzy goście z widowni próbowali uciszać protestującego.
                Spektakl rozpoczął dopiero, kiedy straż usunęła z sali sprawcę incydentu A właściwie czterech protestujących, jak się później okazało.

                Przed budynkiem opery, w którym odbywała się premiera, środowiska gejowskie również urządziły protesty z tęczową flagą czy banerem z napisem "Wspieramy rosyjskich gejów".

                www.nytimes.com/2013/09/24/nyregion/gay-rights-protest-greets-opening-night-at-the-met.html?_r=0

                W odpowiedzi na te wydarzenia Anna Netrebko napisała później oświadczenie na Facebooku, że współpracuje chętnie ze wszystkimi artystami, niezależnie od rasy, pochodzenia, tożsamości etnicznej, płci, wyznania, orientacji płciowej. Nikogo nie zamierza dyskryminować ze względu na te odmienności.

                Z kolei dyrektor Metropolitan Opera w artykule dla Bloombera napisał, że "MET jest dumna, że prezentuje na swoich deskach wielkiego rosyjskiego kompozytora-geja i fakt ten mówi sam za siebie. (!)


                Jeśli chodzi o kwestie merytoryczne, to skrytykowano zacnego dyrygenta, Waleryja Gergiewa, który, choć dobrze czuje muzykę, orkiestrę prowadził chwilami "zbyt ospale", w związku z czym spektakl rozciągnął się do 4 i pół godziny, co zmęczyło wielu miłośników opery / zwłaszcza tych, którzy wykupili miejsca stojące/. :)

                Zacny dyrygent wziął sobie chyba tę krytykę do serca , bo zarejestrowany spektakl, który wczoraj oglądaliśmy, trwał tylko 2 godziny i 40 minut.

                W ogóle opera "Eugeniusz Oniegin" miała pecha od początku, rozchorowała się pani reżyser inscenizacji, Deborah Warner , a zastępująca ją jej przyjaciółka, Fiona Shaw nie mogła jej poświęcić dużo czasu, ponieważ sama przygotowywała premierę w Wielkiej Brytanii.

                www.rp.pl/artykul/1051516.html
                • grek.grek Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 01.01.15, 12:48
                  dzięki, Barbasiu :]

                  trudno powiedzieć czego tutaj można by oczekiwać od śpiewaczki ? że wyjdzie na scenę w jakimś stroju z napisami antydyskryminacyjnymi, urządzi manifestację ? czego ci protestujący by chcieli ?

                  jakkolwiek hasła by były ważne, a postulaty słuszne, to pakowanie się z nimi wszędzie i bez oglądania się na sens takiej demonstracji, jest chyba przeciwskuteczne.

                  ludzie zamiast się przejąć takimi hasłami, zaczynają się denerwować i ilekroć potem słyszą o "gejach w Rosji", to staje im przed oczami obrazek tych krzykaczy .
                  w ten sposób odstręcza się ludzi od pewnych spraw, zamiast ich do siebie przekonywać.
                  • barbasia1 Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 01.01.15, 15:43
                    Zapomniałam napisać, że Anna Netrebko i Waleryj Gergiew uchodzą za osoby zaprzyjaźnione z prezydentem Rosji. W każdym razie z racji swej pozycji i sławy mają dobre kontakty z najwyższymi władzami państwowymi, politykami. Gergiew jest dyrektorem słynnego Teatru Maryjskiego, którego Putin jest stałym gościem. Teatr zresztą jest hojnie finansowany przez państwo, aż 40 % budżetu teatru pochodzi z kasy państwa. Putin nie obcina wydatków na kulturę, czym zaskarbił sobie wdzięczność Gergiewa i innych.

                    Oczywiście nie przypuszczam, żeby protestujący wierzyli, że Netrebko czy Gergiew wstawią się u Putina za środowiskami gejowskimi, sądzę, że chodziło po prostu o zwrócenie uwagi wielkiego świata na problem homoseksualistów w Rosji.

                    Tego rodzaju działania są kontrowersyjne , mam do nich ambiwalentny stosunek, z jednej strony myślę tak jak Ty, z drugiej popieram pokojowo protestujących, którzy chcą zawstydzić Rosję Putina. Kapitalna była odpowiedź dyrektora MET po incydencie, napisał jeszcze, że Rosja może sobie negować, że wybitny rosyjski kompozytor Piotr Czajkowski, autor muzyki do opery "Eugeniusz Oniegin" był homoseksualistą , ale MET nie ma z tym najmniejszego problemu.

                    cdn.

                    Myślę, że
                    • grek.grek Re: opera w Kulturze : "Eugeniusz Oniegin" 02.01.15, 16:34
                      uwagę pewnie udało im się zwrócić.
                      a przy okazji zdenerwować ludzi, którzy zapłacili za bilety i przyszli na sztukę, a nie na proetst uliczny ;]

                      wiesz, takie protesty są w jakiś spsoób potrzebne, ale też niewiele zmieniają w społeczeństwie. czy to rasistowskie uprzedzenia czy prześladowania gejów nie znikną od takich akcji. takie rzeczy znikają w codziennym funkcjonowaniu społeczeństw i ciągłym ruchu kulturowym. po drodze Ku Klux Klan powiesi paru czarnoskórych, a w Rosji pobitych czy zabitych zostanie paru gejów. to może źle zabrzmi co powiem, ale... bez ofiar nie ma postępu. to wszystko, co się dzieje w sprawie gejów w Rosji - jest niczym innym jak powtarzającym się historycznie procesem. a nawet jak się to unormuje, jak w Ameryce sprawa rasizmu, to nadal będą enklawy, całe rejony Rosji, gdzie geje nadal będą drżeć o zdrowie i życie. tak jak w Ameryce - Alabamy, Luizjany Mississippi i inne południowe stany nadal kultywują rasistowskie tradycje. Nadal młody biały łebek do czarnego starca mówi z pogardą per "chłopcze". z niektórych głów nie wywietrzeje to nigdy. TRadycja i obyczaj. I sposób myslenia. to co nie do pomyslenia w Nowym Jorku i na East Coast, to co w Kalifornii zalatuje wykluczającym społecznie buractwem - na Południu jest na porządku dziennym. I Rosja, jak każdy duży kraj, ma ten sam "rozkład głosów". Petersburg czy Moskwa są już postępowe, ale na prowincji nadal panuje ciemnota i pewnie prędko się to nie zmieni.

                      nie wydaje mi się, aby jakieś odgórne polityczne nakazy mogły to zmienić. głos prezydenta etc. - też niekoniecznie, poza tym... to chyba były pierwszy raz, gdyby prezydent osobiście nawoływał do szanowania mniejszości [dowolnych]. nawet w Ameryce taki precedens chyba dotąd nie zaistniał, nawet w czasach najintensywniejszego przewartościowania i obyczajowej rewolty 60s :]
    • pepsic "Czas nosorożca" w Ale Kino 30.12.14, 21:10
      Przejmujące kino o miłości i niegodziwości ludzkiej, niełatwe, ale poetycko skadrowane. Wędrówka po przeszłości i teraźniejszości. Inspirowane prawdziwą historią. Podczas rewolucji islamskiej irański poeta wraz ze śliczną żoną (Monika Bellucci) zostaje niesłusznie aresztowany na skutek spisku uknutego przez mężczyznę psychopatycznie w niej zakochanego. Uwolniony poeta po 30 latach katorgi wyrusza na poszukiwanie ukochanej, podróż ta nie będzie ani łatwa, ani przyjemna. Polecam posiadaczkom Ale Kina.
      :)
    • grek.grek "Poznasz przystojnego bruneta" [Kultura] 31.12.14, 13:54
      ofk, reżyseria Woody Allen.

      dziś 0:45, jutro 12:30 riplej.

      miejmy zatem nadzieję, że tym razem nikt nie umrze i "Przystojny brunet" nie podzieli losu "Annie Hall" [taki humor z gatunku czarnego].

      starszy pan i jego żona w małżeńskim kryzysie szukają nowych związków. ich dzieci również nie są usatysfakcjowane. zatem, cztery historie damsko-męskie, czyli Allen w swoim żywiole :] tym razem w scenerii LOndynu. i z Anthonym Hopkinsem w akcji.

      widzieliście już może ten film ? Barbasiu ? Siostro ? jako główne fanki ? :]

      PS : następny volume będzie miał nr 50. ktokolwiek zakładać go będzie, proszę pamiętać :]
                • grek.grek Re: "Poznasz przystojnego bruneta" [Kultu 01.01.15, 12:42
                  hehe... ;]

                  a'propos "POznasz przystojnego bruneta"...

                  film z klasyki nowego Allena, czyli mniej tzw. tekstów [w pierwszym kwadransie pada kilka ciekawych bon motów i jest niezła kłótnia Roya z teściową]; jesli już sa to w stylu "kiedy ją opuścił, zachowała się honorowo... połknęła 40 tabletek [tu nazwa środka nasennego]".

                  ale za to historie są zgrabnie napisane i aktorzy spisują się świetnie.

                  są dwa małżeństwa w kryzysie - rodziców i ich córki.
                  u rodziców [Alfie i Helena] rozchodzi się o kryzys wieku... starczego męża, a u córki o to, że jej mąż nie jest w stanie napisać upragnionej książki, jednocześnie podporządkowując samemu pisaniu całe ICH życie. A ona by chciała mieć dziecko... no i jest problem.

                  starszy pan znajduje sobie eks-prostytutkę na telefon i chce się z nią żenić. POrzucona starsza zona zaczyna chodzic do wróżki, wierzyć w reinkarnację, a że u swojego medium zasięga też języka w sprawie swojej córki i nielubianego zięcia, to za chwilę stosunki między nimi zaczynają grozić wybuchem.

                  w małżeństwie córki Sally [z Royem] - ona zaczyna czuć feblik do swojego szefa z pracy, a jej mąż do urodziwej młodej sąsiadki z okna naprzeciwko. Problem w tym,że zarówno szef, jak i sąsiadka mają już partnerów albo... kochanków.

                  niezła kołomyja, ale tylko na papierze :]

                  ksiązka, którą pisze zięć ? to dopiero będzie niezła story :]

                  związek 80-latka z 25-letnią eks-call girl ? rewelacja, Allen ma rękę do pisania postaci prostytutek i do obsadzania aktorek w tych rolach.

                  w zasadzie, w "Poznasz..." obśmiewa on okultyzm, ale półgębkiem, bo te wróżby mają zadziwiającą moc sprawdzania się, chociaż - jak puszcza oko Woody - sami decydujemy o wszystkim, a sprawdzalność horoskopów i innych rzeczy to czysty przypadek.

                  błędy nie zawsze dadzą się odkręcić... czasami wpada się i nie ma wyjścia. zwłaszcza mężczyźni odczuwają cięzar konsekwencji pewnych decyzji, chociaż i jedna z pań także ma szansę w przyszłości przekonac się, jaki błąd popełniła.

                  dużo fajnych scen - spontaniczna randka w desczu Roya i Dii, atelier malarki, kapitalna rola Lucy Punch as Charmaine, no i efektownie zagubiony dziadek na viagrze, czyli Anthony Hopkins w najlepszej formie, no i ten moment kiedy Sally [Naomi Watts] nie wytrzymuje i w końcu obrzuca matkę stekiem wyzwisk z powodu tego jej irytującej wiary we wróżbiarstwo. świetny wątek "nienapisanej" ksiązki Roya [dobry Josh Brolin], chociaż zdaje się że w swej najistotniejszej moralnej już nieco schematyczny.

                  jest narrator z offu, jest też LOndyn, ale bez Big Bena i przeglądu najmodniejszych miejsc, raczej filmowany w manierze pokazywania przez Allena Manhattanu, czyli przytulny, uroczy, ciepły, a jedyna róznica to charakterystyczna zabudowa, którą pamiętamy doskonale z "Sherlocka" ;]

                  mnie się podobał.
                  ciekawe, jak Wam ?

                  • pani_lovett Re: "Poznasz przystojnego bruneta" [Kultu 01.01.15, 16:58
                    Zgadzam się z Tobą, Greku.

                    Film powtarza schematy i motywy, którymi Allen już kiedyś się nie raz posługiwał i to z większą finezją (romans starzejącego się mężczyzną i młodej dziewczyny, kryzys twórczy, kryzysy małżeńskie, zdrady itp.), niemal zupełnie nie ma, jak wspomniał Grek, błyskotliwych dialogów, zabawnych teksów, ironicznych wypowiedzi nie ma też allenowskiego sarkazmu i zgryźliwości, mimo to jako wierna fanka reżysera również obejrzałam film z niekłamaną przyjemnością.

                    Fajna była scena, w której matka Sally zaraz po wizycie u wróżki pociesza "ukochanego" zięcia Roya pogrążonego w kryzysie twórczym . "Wróżka powiedziała, oznajmia, że Roy ma szanse stworzyć dzieło, ale dopiero w kolejnym wcieleniu". :))




                    >związek 80-latka z 25-letnią eks-call girl ? rewelacja, Allen ma rękę do pisania postaci >prostytutek i do obsadzania aktorek w tych rolach.

                    Hehehe! Zapewne naoglądał się kobiet tej profesji w swoim środowisku. ;)


                    • grek.grek Re: "Poznasz przystojnego bruneta" [Kultu 01.01.15, 17:11
                      a zatem udało Ci się skoczyć, Barbasiu :]

                      no właśnie, to ciekawe, nieprawdaż ?
                      niby inny Allen, niby "jakby nie on", a jednak to są wciąz bardzo dobre filmu, które się
                      po prostu świetnie ogląda.

                      hehe, dobra scena.
                      w ogóle, ona tam cały czas przychodzi i kiedy Roy siedzi na telefonie cały zdenerwowany, czekając na odpowiedź z wydawnictwa, ona na pełnym spokoju stawia na nim kreskę i informuje go,że odpowiedź będzie negatywna.

                      zauważyłaś, jak oni wszyscy próbują obejść te wróżkarskie przepowiednie ?

                      wyczuć, że Roya ksiązka nie odpali jest dośc łatwo. wrózka mogła by się zorientować, wystarczy że Helen przedstawi zięcia tak jak ma w zwyczaju :]

                      ale czy wróżka jest w stanie wyłapać, ze Roy zwinie komuś rękopis i wyda go jako swój ? :] fatum nie istnieje, nawet jeśli koniec tego wątku cofa go do początku. istnieją pomyłki ludzkie, błędy, zbiegi okoliczności oraz racjonalne, zaplanowane działania.

                      hehe, zapewne. ale w jego obserwacji są to ciekawe postaci i wdzięczny filmowy temat.
                    • siostra_bronte Re: "Poznasz przystojnego bruneta" [Kultu 01.01.15, 17:18
                      Pozwolę się nie zgodzić z Waszymi opiniami :)

                      Moim zdaniem słaby film Allena. Początek wygląda zachęcająco, ale potem akcja rozłazi w różnych kierunkach. Kilka wątków powiązanych ze sobą, ale jako całość moim zdaniem to nie gra. Brak napięcia i emocji, a jakoś od połowy robi się wręcz nudno. Największy zarzut, jak na komedię: film jest mało zabawny. Uśmiechnęłam się parę razy i to wszystko. Tak, brak tu charakterystycznego humoru i ironii Allena. Gdyby nie początkowe zdania narratora z cytatem z Szekspira, to w ogóle nie poznałabym, że to jego film.

    • siostra_bronte "Dziewczyna Piętaszek" 01.01.15, 17:10
      Przegapiłam w programie, ale przed Allenem pokazano zajawkę i obejrzałam :)

      Komedia Howarda Hawksa z 1940 r. Przykład tzw. screwball comedy, gdzie głównym motywem jest rywalizacja płci. Akcja zwykle jest wartka i zwariowana.

      Bohaterką filmu jest Hildy (Rossalind Russel), znana dziennikarka. Chce zrezygnować z pracy w gazecie, ale jej szef i były mąż, Walter (Cary Grant) nie chce do tego dopuścić i to chyba nie tylko z powodów zawodowych. Hildy ma zamiar jeszcze tego wieczora wyjechać z miasta z narzeczonym Brucem (Ralph Bellamy), poczciwym agentem ubezpieczeniowym, a jutro wziąć z nim ślub. Ale szykuje się duże wydarzenie, egzekucja skazanego za morderstwo i Walterowi udaje się przekonać Hildy, żeby zrobiła z nim wywiad. A potem może wyjechać i zacząć nudne życie gospodyni domowej.

      Oczywiście sytuacja się komplikuje i jak można się domyślać, Hildy nie wyjedzie z narzeczonym..

      Znakomita komedia. Dawno nie słyszałam tak błyskotliwych i zabawnych dialogów. Czasem aż trudno za nimi nadążyć. Scenariusz został zresztą oparty na popularnej sztuce "Strona tytułowa" i stąd pewnie tak świetne teksty, choć całość może się wydawać ciut przegadana.

      Kilka zabawnych dialogów, które zapamiętałam.

      "To nie są ludzie!" mówi udręczona przez dziennikarzy przyjaciółka skazanego, "tak, to dziennikarze" odpowiada Hildy :)

      Walter próbuje przekupić Bruce'a, że wykupi u niego polisę, jeżeli pozwoli Hildy zostać. Hildy wyraża wątpliwość czy "lekarze od ubezpieczyciela będą w ogóle chcieli przebadać to truchło" :)

      Walter dzwoni do redakcji, żeby wyrzucić teksty zaplanowane na pierwszą stronę: "wojna w Europie jest nieważna!", "Hitlera wstawić na stronę z dowcipami".

      Rossalind Russel jest znakomita w roli przebojowej, wygadanej Hildy. Cary Grant jak zwykle trochę sztywny, ale pasuje do roli cynicznego wydawcy. Jest jeszcze cała galeria świetnych aktorów drugoplanowych, wypatrzyłam Gene'a Lockharta, pamiętnego Czakę z "Nawet kaci umierają" Langa.

      Świetna zabawa. Polecam! I jeszcze trailer:

      www.youtube.com/watch?v=dHVvnEWez1M
      • siostra_bronte Re: "Dziewczyna Piętaszek" 02.01.15, 14:03
        Jeszcze parę cytatów:

        Bruce mówi Hildy o Walterze: "Lubię go. Potrafi być czarujący". Hildy na to: "Ma to w genach. Jego dziadek był wężem" :)

        Bruce opisuje Bruce'a pewnej blondynce (która ma go wrobić w molestowanie, żeby został w mieście): "Wygląda jak ten aktor, Ralph Bellamy". A Bruce'a gra właśnie tenże Bellamy :)

        Urzędnik, przekupiony przez szeryfa nową posadą i wyższą pensją: "Czy to lekka praca? Bo moja żona nie domaga i ..." Na to współpracownik szeryfa: "Załatwimy". "Żonę?" pyta urzędnik :)
      • grek.grek Re: "Dziewczyna Piętaszek" 02.01.15, 14:12
        dzięki, Siostro :]

        z Twojego opisu i trailera wychodzi klasyka kina. Lata 40-te, świetne lata, i chyba nawet z kodeksem
        Haysa, prawda ? ;] tak jak w Polsce przydawała się cenzura peerelowska, by przemycać błyskotliwe metafory, tak w amerykańskim kinie aluzje łózkowe i seksualne leciały w podtekstach, a poza tym - reżyserzy stawiali jednak na uczucie :"]

        top 10 Quentina ? zna się :]

        fajnie się patrzy na to kino. egzotyka dla człowieka AD 2014.
        z drugiej strony, jest to świat który odszedł, jest jakaś mgiełka sentymentu, nieprawdaż ?
        • siostra_bronte Re: "Dziewczyna Piętaszek" 02.01.15, 14:23
          Dzięki, Greku :)

          Przyznam, że byłam zaskoczona. Oczywiście znałam ten tytuł, ale nie spodziewałam się aż tak dobrej komedii. Po tylu latach wciąż bawi!

          Przede wszystkim liczy się tu świetny scenariusz. I tak masz rację, to inny świat, bez brutalności i cynizmu, taki ciepły i poczciwy.

          Liczę na powtórkę.
    • siostra_bronte "Manhattan" (1) 07.01.15, 01:23
      Kolejny film Allena obejrzany na video, po długiej przerwie. „Manhattan” powstał w 1979 r. , po „Annie Hall”. Przy okazji, „Annie” ani widu, ani słychu w Kulturze, niestety.

      Od razu muszę przyznać, że trudno mi będzie opisać ten film. Niewiele tutaj akcji. Bohaterowie spotykają się ze sobą w różnych miejscach i gadają. O wszystkim. Ale postaram się to jakoś ogarnąć, chociaż to i owo mogłam pokręcić :)

      Początek filmu jest fantastyczny. Już go kiedyś linkowałam przy smutnej okazji śmierci autora zdjęć Gordona Willisa. Oglądamy Nowy Jork, a z offu bohater filmu, Isaac (Woody Allen) czyta początek swojej pierwszej powieści. Ciągle go przerabia. Isaac mówi o miłości do miasta, mimo, że wiele rzeczy go w nim przeraża. W tle „Błękitna rapsodia” Gershwina. Zdecydowanie jedna z najlepszych czołówek ever!

      www.youtube.com/watch?v=uyaj2P-dSi8

      Mała knajpka gdzieś na Manhattanie. Przy stoliku siedzą dwie pary: Isaac ze swoją nową dziewczyną Tracy (Mariel Hemingway) oraz jego przyjaciel Yale (Michael Murphy) z żoną Emily (Anne Byrne). Dyskutują o wszystkim. Isaac mądrzy się, że w życiu liczy się odwaga. „Co byście zrobili gdyby tonący wzywał pomocy? Wskoczylibyście do zimnej wody, żeby go ratować? Mnie to nie dotyczy, bo nie umiem pływać” mówi Isaac :)

      Kiedy Isaac bierze do ust papierosa Tracy dziwi się: „przecież nie palisz”. „Nie zaciągam się, bo to powoduje raka. Ale z papierosem wyglądam na przystojniejszego” odpowiada Isaac :)

      Tracy odchodzi na chwilę od stolika i Yale komentuje, że to świetna dziewczyna. Isaac potakuje, ale martwi się różnicą wieku. Tracy ma 17 lat. Isaac zdaje sobie sprawę, że to nie potrwa długo, Tracy powinna znaleźć sobie jakiegoś rówieśnika, on jest dla niej za stary. Ale jest im ze sobą dobrze i na razie nie myśli o tym co będzie dalej.

      Po wyjściu z knajpy Yale zwierza się przyjacielowi z kłopotów. Kilka tygodni temu na jakiejś imprezie poznał dziennikarkę, Mary i nie może o niej zapomnieć. Nawet spotkali się już parę razy. Isaac jest w szoku. Sądził, że małżeństwo Yale’a jest idealne, a tu taka historia! Ale Isaac nie może niczego doradzić, bo za doświadczenia z kobietami (był dwukrotnie żonaty) należy mu się nagroda im. Strindberga :)

      Wieczór Isaac i Tracy spędzają razem w jego mieszkaniu. Isaac nie może się nadziwić, że Tracy spotykała się wcześniej już z trzema chłopcami. „Kiedy byłem w Twoim wieku, to moi dziadkowie przykrywali mnie kołdrą” opowiada Isaac :) Tracy mówi mu, że oni się nie liczyli, kocha tylko jego. Isaac próbuje ją trochę przystopować. „Nie szarżuj. Naciesz się mną, moim poczuciem humoru i zadziwiającą sprawnością seksualną :) Ale poznasz jeszcze wielu wspaniałych facetów” mówi Isaac.

      Pewnego dnia Isaac i Tracy oglądają wystawę zdjęć w jakimś muzeum. Przypadkiem spotykają Yale’a i…Mary (Diane Keaton). Isaac stara się zrobić wrażenie eksperta, opowiada jak bardzo podoba mu się wystawa, ale Mary ostro ją krytykuje. Biedny Isaac nie wie gdzie się podziać :) Tutaj ta scena:

      www.youtube.com/watch?v=L8FpnM0NlXk

      Po wyjściu z muzeum obie pary idą na spacer. Mary pyta Tracy czym się zajmuje. Dziewczyna odpowiada, że chodzi do liceum. „Kłania się Nabokov” żartuje Mary :) Przy okazji stwierdza, że pisarz nadaje się do „akademii przereklamowanych artystów”. Obok Gustawa Mahlera, Normana Mailera i paru innych twórców. Isaac jest coraz bardziej poirytowany: „Dorzućcie jeszcze Mozarta” :) A kiedy pada nazwisko Bergmana protestuje. Tutaj ta scena:

      www.youtube.com/watch?v=fOyw6Q8qWpM

      Isaac pod jakimś pretekstem szybko uwalnia się od towarzystwa Yale’a i jego kochanki. „Co za menda. Nie znoszę takiego pseudointelektualnego bełkotu” mówi o Mary Isaac. „Gdyby powiedziała jeszcze słowo o Bergmanie to wybiłbym jej szkła kontaktowe” :)

      Tracy próbuje go uspokajać, ale Isaac jest nakręcony. Nie popiera pozamałżeńskich romansów. „Ludzie powinni łączyć się w pary na całe życie, jak gołębie i katolicy” :) Tracy sugeruje, że może nie jesteśmy stworzeni do monogamii, że to już nie jest modne. „Nie mów mi co jest modne. Masz 17 lat! Jesteś wychowana na narkotykach, telewizji i pigułce. Przeżyłem II wojnę światową! Byłem w okopach” nawija Isaac. „Miałeś 8 lat” zauważa Tracy :)

      Isaac pracuje w telewizji, pisze scenariusze do programów rozrywkowych. Ale podczas jakiegoś nagrania wpada w szał, bo nie może zaakceptować coraz niższego poziomu telewizyjnej produkcji. Krzyczy, że telewizja „wyżera szare komórki widzów”. W emocjach rezygnuje z pracy.

      Potem rozmawia o tym z Yalem. Żałuje tego co zrobił. Jak sobie teraz poradzi bez pracy? A musi płacić alimenty byłej żonie na synka. Będzie musiał zacisnąć pasa, wynająć mniejsze mieszkanie. „Będę żył jak Mahatma Gandhi” :) Musi też ograniczyć pomoc finansową dla rodziców. „To ojca zabije. Dostanie dalszą ławkę w synagodze, z dala od Boga” martwi się Isaac :) Yale pociesza go, że dobrze zrobił. Będzie miał czas na pisanie swojej pierwszej książki.

      Na dokładkę była żona Isaaca, Jill (Meryl Streep) zamierza napisać książkę o ich wspólnym życiu. Isaac jest przerażony, bo nie chce ujawnienia różnych sekretów. Próbuje przekonać Jill, żeby tego nie robiła, ale ta nie ma zamiaru rezygnować...
      • siostra_bronte "Manhattan" (2) 07.01.15, 01:36
        Pewnego wieczora Isaac idzie na otwarcie jakiejś wystawy. Tam przypadkiem spotyka Mary w towarzystwie podobnych do niej snobów. Udaje, że bardzo się cieszy z tego spotkania. Po zakończeniu imprezy oboje idą na spacer. „Masz ciekawych znajomych. Jak obsada filmu Felliniego” żartuje Isaac :)

        Ale jest późny wieczór, robi się nastrojowo i oboje zaczynają rozmawiać o poważnych sprawach. Mary rozwiodła się z mężem, jej byłym profesorem. Isaac opowiada o ostatnim rozwodzie. Jego żona, Jill zostawiła go dla innej kobiety. Teraz jego synek ma dwie matki. „Przeprowadzono badania, samiec nie jest potrzebny do wychowania dziecka. Dwie matki wystarczą” komentuje Mary. „Taak? Myślałem, że ludziom trudno wytrzymać nawet z jedną” mówi Isaac :)

        Mary opowiada, że czuje się zagubiona. Zdaje sobie sprawę, że wybiera niewłaściwych facetów. Tak zresztą powiedział jej lekarz, Donny. „Zaraz, mówisz do swojego terapeuty Donny? Ja mówię panie Chomsky, bo inaczej dostaję linijką” opowiada Isaac :)

        Następnego dnia Isaac dzwoni do Yale'a i mówi mu o wieczorze spędzonym z Mary. Jest zaskoczony, że tak dobrze im się gadało. Pyta nawet Yale'a z nadzieją w głosie, jak mu się z nią układa.

        Mary spotyka się na mieście z Yalem. Mówi mu, pewnie nie po raz pierwszy, że ten związek nie ma przyszłości. Ale nie może mu się oprzeć i idą razem do hotelu, żeby spędzić razem chociaż godzinę.

        A Isaac odwiedza byłą żonę, żeby zabrać synka na weekend. Przy okazji dochodzi do kłótni o książkę. Jill obstaje przy swoim. Isaac jest wściekły, ale nie może nic zrobić.

        Mary spędza samotnie weekend. Dzwoni do kochanka, żeby wyciągnąć go na spacer, ale ten ma wizytę teściów. Mary dzwoni więc do Isaaca. Ten zgadza się na spotkanie.

        Następna scena: gwałtowna burza łapie Mary i Isaaca w Central Parku. Chowają się w budynku planetarium. W nastrojowych ciemnościach Mary zwierza się, że ma kłopoty z Yalem. Wczoraj mieli pójść razem na koncert, ale ją „wystawił”. Isaac na to, że nie powinna się dziwić, tak wygląda romans z żonatym facetem.

        Dyskutują jeszcze o różnych sprawach. Isaac twierdzi, że "mózg jest najbardziej przereklamowanym organem" :) Prawi też Mary komplementy, jest ewidentnie pod jej urokiem. Jak to pierwsze wrażenie potrafi być mylące :) Mary chce umówić się na następne spotkanie, ale Isaac odmawia. Przecież jest z Tracy, no a Mary jest kochanką jego przyjaciela. Zachowuje się więc bardzo fair.

        Któregoś dnia Isaac spotyka się z Tracy w barze. Dziewczyna mówi mu, że dostała stypendium szkoły artystycznej w Londynie. Ale nie chce wyjeżdżać. Isaac próbuje ją przekonywać, że to dla niej duża szansa. „A co z z nami?” pyta Tracy. „Zawsze będziemy mieli Paryż” próbuje żartować Isaac. Znowu daje jej do zrozumienia, że pozna jeszcze wielu wspaniałych facetów. „Pomyśl sama. Za 20 lat będziesz miała 37 lat. A ja 62. To absurdalne. Będziesz u szczytu możliwości seksualnych. No...i ja też. Dopiero się rozgrzewam” :) Może zaczyna coraz poważniej myśleć o Mary? Ale tego wieczora Isaac mówi Tracy, że spełni jej każde życzenie. I oboje jadą dorożką po Central Parku. Jest nastrojowo i romantycznie :)

        Tymczasem Mary spotyka się z Yalem w swoim mieszkaniu Kochanek mówi jej, że to nie może tak dłużej trwać. Wyprowadzi się z domu. Ale Mary protestuje, nie będzie rozbijać rodziny. Czego więc tak naprawdę chce? Chyba sama tego nie wie. Oboje wzajemnie obrzucają się oskarżeniami i rozstają skłóceni.

        Po jakimś czasie Isaac wprowadza się do mniejszego mieszkania. Wieczorem zaprasza Tracy, bo boi się spać sam pierwszej nocy :) Ale miły nastrój szybko pryska. „Co to za odgłosy? Jakaś trąbka. Ktoś piłuje trąbkę na pół” wkurza się Isaac :) Idzie do kuchni, żeby popić aspirynę. „Ruda woda!” krzyczy do Tracy. „Co to ma być?” dziwi się Isaac. „Płacę 700 dolarów za bulgoczące szczury, żaby i rudą wodę!” :)

        Mary jeszcze raz spotyka się z Yalem w jakiejś kawiarni. Mówi mu, że traci z nim czas. To już ostateczne rozstanie. Przybita Mary odwiedza Isaaca. Przeprasza, że zawraca mu głowę, ale nie chce być teraz sama. Isaac daje jej szklankę wody do popicia valium. „Jaka ruda woda” dziwi się Mary :)

        Isaac mówi Mary, że można się było tego spodziewać. Bo wybiera niewłaściwych facetów. „Nie próbuj na mnie psychoanalizy. Mam od tego swojego lekarza” mówi Mary. „Zaraz, nie ogarniają Cię wątpliwości kiedy Twój terapeuta dzwoni do ciebie z płaczem o 3 nad ranem?” pyta Isaac :) „Donny jest rzeczywiście nieszablonowy, ale ma licencję” odpowiada Mary.

        „Co to za odgłosy?” pyta Mary. „Na górze mieszka jakiś gość. Słyszę to codziennie. Jakby dusił papugę. Chodźmy na zewnątrz, tam będzie ciszej” odpowiada Isaac :) Ale Mary nie chce mu już przeszkadzać i wraca do domu.

        Pewnego dnia Isaac i Yale spotykają się na grze w squasha. Yale jest zadowolony, że wreszcie uporządkował swoje sprawy. Prosi przyjaciela, żeby zadzwonił do Mary, bo na pewno jest przygnębiona. A bardzo go lubi. Mówiła nawet, że się jej podoba. Nasz bohater czuje się mile połechtany. Czyli coś jest na rzeczy.

        Isaac zaprasza Mary do kina na „Ziemię” Dowżenki :) Potem idą do jej mieszkania. Isaac zagląda do lodówki, żeby coś zjeść. „Kanapka z wołowiną z 1951 roku?” pyta. „Wołowina chyba nie powinna być niebieska” :) Mary przyznaje się szczerze, że nie lubi gotować. Isaac zaczyna z nią flirtować. Mówi jej, że kiedy byli w planetarium miał ochotę „rzucić ją na powierzchnię Księżyca i dokonać międzygwiezdnej perwersji” :) Całują się.

        Spędzają ze sobą coraz więcej czasu. Odwiedzają muzea, jadają razem w knajpkach. Znajomość przeradza się w romans...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka