Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 5 (vol. 55)

01.05.15, 00:11
Ha! zaskoczeni? :) Tym razem zdążyłam prawie w punkt początku nowego miesiąca.

Oby Maj był piękny i pogodny, i obfitował w dobre filmy :)

Udanej Majówki!!!
Obserwuj wątek
    • grek.grek "MROczna karma" via Kocham Kino [1] 01.05.15, 11:37
      to ja od razu o wczorajszym Kocham KIno.

      tajski film, ale widać ze porządnie wspomagany francuszczyzną ;] ciekawy thriller, dobra psychologia, wyrazisty bohater, świetnie wykreowana atmosfera i dwie piękne kobiety.

      fabuła. Spróbuję opisać chronologicznie; w filmie zdarzenia są wymieszane, poojawiają się retrospekcje, a wyjaśnienia niektórych faktów i decyzji są wplatane dopiero w sceny późniejsze. BOhater czterokrotnie zmienia wygląd i własnie te zmiany pomagają orientować się w kolejności opisywanych wypadków.

      Bohaterem jest Tul. Policjant od narkotyków. POdczas jednej z akcji zgarnia gościa, który okazuje się synem jakiegoś politycznego ważniaka. Natychmiast zjawia się cyniczny papuga, który mniej lub bardziej otwarcie próbuje go nakłonic, żeby zniszczył materiał dowodowy i wypuścił zatyrzymanego. Tul odmawia, bo... yes - bo jest uczciwym gliną.

      I jakos tak się składa, że poznaje dziewcznę. Urodziwą Joy. Spędzają noc w hotelu. KIedy Tul budzi się nad ranem - zastaje Joy w łazience, a dokładnie w wannie. Wygląda jak martwa i cała jets we krwi. Tul wpada w kontrolowany popłoch. Zaciera ślady, a potem chyłkiem wymyka się z hotelu.

      Oczywiście cała akcja była spereprowana w taki sposób, ze sa nagrania, dowody jak na tacy, ze Tul spędził z dziewczyną tę noc i ten jej trup obciąza jego konto. Facet idzie siedzieć. A dodatkowo, po zdaniu broni i biurka, znikają wszystkie dowody obciązające tego syna ważniaka. Polityka zaprowadziła niewinnego glinę za kratki.

      W czasie odsiadki Tula odwiedza... JOy :] Nie zmarła, nie została zabita. Zapłacono jej za uwiedzenie go i odegranie martwej, aby sklecić dowody przeciwko niemu. Kto zapłacił ? Rzecz jasna ci, który zalezało żeby syn ważniaka wyszedł na wolność, a jego łaps został skompromitowany i nie mógł odkręcić sprawy.

      Dziewczyna naprawdę ma na imię Tiwa. Joy, to pseudonim. Yes, Tiwa to prostytutka na telefon. Przeprasza go za to, co zrobiła, w czym wzieła udział, ale zapewnia, że nie miała o niczym pojęcia. Powiedziano jej, że to taki żart robiony koledze, który kończy z kawalerką i następnego dnia ma się żenić.

      Po 3 latach Tul wychodzi. Za bramą czeka na niego Tiwa. Zostają parą. Ona nie rezygnuje z zawodu, ale możliwe że jednak to zrobi. Tul jest pewien,że sam zdoła jakoś zarobić na nich oboje. Nie wie, że Tiwa jest narkomanką. Kiedy się dowiaduje jest za późno. Znienacka znalezione szczęście, pryska kilka chwil później. Tul znajduje Tiwę martwą w łazience, z całym oprzyrządowaniem do wstyrzykiwania prochów. Wzywa policję i kogo się da, ale oni tylko rejestrują zgon i przyjmują jego wyjaśnienia. Nic poza tym.

      Kiedy Tul nie bardzo wie, co z sobą począć - zgłasza się do niego tajemniczy Doktor, starszy jegomość w okularkach, i proponuje udział w czyms w rodzaaju "grupy zabójców". Płatnych killerów, którzy eliminują ze społeczeństwa koruptów, złodziejów, mafiosów itdd. Tul w to wchodzi. Działa z powodzeniem przez dłuższy czas, kolekcjonuje nawet wycinki z gazet donoszących o kolejnych zgonach jego ofiar, aż podczas jednej z akcji obrywa w głowę.

      Kiedy się budzi - odkrywa z zaciekawieniem, ze... widzi wszystko do góry nogami. Kamera chętnie ogrywa ten punkt widzenia bohatera, ale tylko czasami, chociaż gdyby cały film pokazany został z tej perspektywy mogłoby to być ciekawe ;]

      Zabijanie na zlecenie męczy go na dłuższą metę. Dodatkowo, napada na niego kilku chłopa, krępuje go i wywozi do starego magazynu za miastem. czekają na kogoś. GOśc zjawia się pedałując rześko na rowerku. A potem zaczyna przesłuchiwać Tula - pytanie jest proste : KTO zlecał ci te zabójstwa ? Tul nie widzi gościa, bo ma worek na głowie. Odpowiada monotonnie, ze "nikogo nie zabijał". Tamten mu nie wierzy. Przypala mu świeczką genitalia, ale Tul nadal milczy. No to gośc rezygnuje, wsiada na rowerek i odjeżdza.

      Tul zostaje w tym magazynie, wisi na lince, nogami w dół. Sensnacyjnie udaje mu się uwolnic. Pilnujące go oprychy nawet nie zauwązyły jak się uwolni i zawinął, przy okazji porywając pistolet.

      Wiejąc ile sił w kopytach, Tul zatrzymuje samochód na szosie. Jest noc. Terroryzuje kierowcę i każe się wieźć byle dalej stąd. Kierowcą jest [kolejna] piękna Erin. Głodny Tul pożera jej chrupki, a kiedy dzwoni do niej brat - przystawia dziewczynie pistolet do głowy i każe kłamać, że wszystko doskonale i w ogóle.

      Zatrzumują się przy jakimś markecie. Erin idzie do toalety, a Tul jest świadkiem molestowania, którego jakiś żółtek z kolegą dopuszczaja się na pracownicy sklepu. Nagle gaśnie światło. Nie wiemy, co się dzieje, bo akurat kamera jest w łazience z Erin. Potem znów się zapala, a Erin wychodzi i odkrywa, ze w sklepie są dwa męskie trupy. "Kto zgasił światło ?", pyta roztrzęsioną pracownicę, która pali papierosa na podwórzu, a ona odpowiada "Twój chłopak. Ten z którym przyjechałaś. On mi kazał".

      cdn

      • grek.grek "MROczna karma" via Kocham Kino [2] 01.05.15, 12:08
        Ofk, od początku wyczuwa się chemię między Tulem, a Erin. On jej skrzywdzić tak naprawdę nie chce, a ona o tym wie, więc czasami pozwala sobie nawet na docinki, np. zarzuca mu, ze mógł jej przecież zabrać samochód, zamiast kazać robić za swojego kierowcę, a nie zrobił tego, bo nie umie prowadzić auta. A jednocześnie Erin przejmuje się tym, ze Tul ma ranę na ramieniu i pomaga mu ją opatrzeć.

        Dojeżdzają gdzieś daleko poza Bangkok. Tul chce ją pożegnać, rozmawiają chwilę. Dokąd pójdzie ?

        Dostrzega kilku mnichów buddyjskich. Przyłacza się do nich i zostaje uczniem najwyższego rangą. Oddaje pistolet i razem zaczynają siadają przed posążkiem...

        Tul zmienia swoje życie. Goli głowę, zakłada stosowne szaty, z godnością wyprasza jałmużnę na ulicach, modli się, medytuje, prowadzi przykładny żywot klasztornego zakonnika.

        Niestety, po jakimś czasie zostaje znaleziony przez ludzi Doktora. Z tego zawodu nie odchodzi się ot tak sobie. NIe mozna przestać byc płatnym mordercą, powiedzieć 'do widzenia" i normalnie zyc.

        Mistrz błogosławi go, oddaje mu broń. "Nie mogę ich zabić tutaj, mistrzu - powiada Tul - gdyby to zrobił popełniłbym dwukrotnie większy grzech". A potem ucieka.

        Wypada na szosę i wpada na auto. Zgadnijcie, kto siedzi za kierownicą ? Zgadliście - piękna Erin :]] Anioł stróż ? Wątek metafizyczny ? Stay tuned :]

        Tamci ich ścigają i się nie odczepią. Tul i Erin nocą uciekają po lesie, a nasłańcy za nimi. PO typowej dosyć ciuciubabce w ciemnościach, Tul wystrzeliwuje ich wszystkich.

        Rankiem Erin, której zdązył opowiedzieć o swoich losach, sugeruje że zanim zacznie nowe życie powinien wszystko wyjaśnić, znaleźć spokoj. Przede wszystkim, musi znaleźć odpowiedzieć na pytanie czy Tiwa naprawdę sama przedawkowała narkotyki, czy ktoś jej w tym pomógł ? To przecież jej smierć zdecydowała, ze znienawidził prawo i policję, przyłączyl się do gangu zabójców, poznał buddyzm, a teraz siedzi tu z nią w środku lasu.

        "Jak to jest widzieć do góry nogami ?" pyta Erin, a Tul jej odpowiada "Kiedy widziałem normalnie - nic nie widziałem, patrzyłem powierzchnownie, bylejak. Teraz muszę się uważnie przyglądać, dlatego widzę więcej i głębiej". Mądre :]

        Tul uznaje jej argumenty, odnajduje Doktora i zadaje mu powyższe pytanie : czy to on zabił Tiwę, aby zwerbowac Tula do swojej bandy ?. Nie zdąża jednak z nim normalnie porozmawiac, normalnie - czyli, mając za pazucha pistolet :], bo do mieszkania Doktora wpadają... ci którzy go torturowali i trzymali w starym magazynie. Biorą ich pod broń. NA końcu wchodzi ten rowerzysta spec od świeczki. Tym razem ubrany jest w nieskazitelnie biay strój... tenisisty :] Jkaby Andre Agassi był Tajem, to na kortach Wimbledonu wyglądałby własnie tak ;]

        Tul zostaje poinformowany o tym, co się w zasadzie zdarzyło... Otóż : nie uciekł przypadkiem. Został sprowokowany do ucieczki. Tenisista-rowerzysta szybko zrozumiał, ze torturami nic nie wskóra. Postanowił więc wypuścić Tula i iść jego tropem, licząc na to, ze doprowadzi go do swojego szefa, czyli Doktora. Skąd wiedział jak szukać Tula ? A stąd, ze Erin to jego siostra. Nie przypadkiem dwukrotnie Tul trafiał do jej samochodu, a ona ratowała go przed pościgiem.

        Doktor wydał wyrok śmierci na ojca tenisisty-rowerzysty i Erin. Tenisista szuka więc zemsty. Ale nie na Tulu. Tul to było tylko ślepe narzędzie. Jesli zginie, to dla zasady i dla porządku.

        I kiedy tenisista i jego ludzie szykują się do zastrzelenia Tula i Doktora... gasnie światło ! Tul natychmiast kontratakuje i zabija wszystkich. Doktor ginie w bezładnej strzelaninie. Tul jest jedynym który wychodzi cało z mieszkania.

        Ląduje w więzieniu. Spędza tam kolejnych kilka lat. Docenia rutynę więziennego życia, pomaga mu ona osiągnąc równowagę mentalną. W celi ma rysunki, które zrobiła Tiwa, a ktore tak mu się spodobały.

        PO wyjściu Tul wraca do klasztoru. Zostaje ponownie przykładnym mnichem. Tym razem z szansą na to, że nikkt tego nie zepsuje.

        Monologuje z offu, że Erin znalazła męza i ma córkę. Bywa nawet w świątyni. Modli się razem z nim... z człowiekiem, który zabił jej ojca.

        W ostatniej scenie, mistycznej niemalże, Tul idzie przez las, medytuje o tym jak jasno, wyraziście widzi świat, słyszy odgłosy, że doznał "PRZEBUDZENIA", osiągnał jasnośc i spokój...

        ... i w tym momencie pada strzał, miska z ryżem wypada z rąk Tula, a on sam pada na ziemie. Martwy.

        Kto go zabił ?

        można się spodziewać, ale być moze ważniejsze jest to, w którym momencie to się stało. Osiągnął harmonię i ciszę o jakiej zawsze marzył, poczuł ja. I dopiero wtedy zginął. Tak jakby Erin dała mu ten czas, by stało się to, czego pragnął i potrzebował bardziej niż życia. "Mam dośc życia", powiedział jej kiedy spotkali się pierwszy raz. Potem widziała go w klasztorze, zabrała z drogi, gdy został zmuszony do ucieczki zeń. Wiedziała wszystko.

        Piękne zakończenie i historia niebagatelna.








        • grek.grek Re: "MROczna karma" via Kocham Kino [2] 01.05.15, 12:13
          może trailer jeszcze :

          www.youtube.com/watch?v=nomuy5TjFjc
          Nopachai Chaiyanam zagrał Tula - znakomity aktor. A dwie urodziwe towarzyszki : Sirin Horwang [Erin] i Chanokporn Sayoungkul [Tiwa].

          tytuł oryginalny "Headshot" wydaje się bardziej adekwatny, bo to właśnie moment postrzału zmienia wsazystko w bohaterze. Nie tylko perspektywę wzrokową, ale przede wszystkim uruchamia refleksję na własny temat i pragnienie zmiany, odnalezienia owej jasności i spokoju, które zresztą znajduje w finale.
          • barbasia1 Re: "MROczna karma" via Kocham Kino [2] 01.05.15, 23:22
            Zakończenie zaiste niezwykłe, niebanalne. Ciekawa rzecz.

            Widziałam fragmencik, scenę w której Tulo siedzi w samochodzie Erin z pistoletem w nią wycelowanym, a potem zatrzymują się przy jakimś markecie, bo dziewczyna chce iść do toalety ... Chciałam się zorientować w klimacie, stronie wizualnej.
            Zapamiętam ten tytuł.


            PS
            forum.gazeta.pl/forum/w,14,157165214,157477420,Re_Sabotaz_1942_cz_3_i_ostatnia.html#p157477420
    • grek.grek "Szczęki" 20:00 w TV4 01.05.15, 17:04
      przyznajcie się, ile razy oglądaliście ? :]

      u mnie już dwucyfrówka, nie mam wątpliwości :]
      ale to się chce oglądac, ciągnie człowieka przed ekran.

      mistrzowski rekin, mistrzowskie dawkowanie rekina, mistrzowska muzyka, mistrzowska konstrukcja, mistrzowskii Robert Shaw, mistrzowskie dialogi i sceny na kutrze Quinta, generalnie : nie ma tutaj nic innego poniżej mistrzostwa.

      tylko skakać :]
        • grek.grek Re: "Szczęki" 20:00 w TV4 01.05.15, 17:30
          jak mówił Oscar Wilde : najlepszą formą zwalczania pokus jest uleganie im ;]

          a, to ciekawa opinia, Siostro :]
          czyżbyś nie uznawała "Szczęk" za arcydzieło ?
          [choćby w swoim gatunku ?]
            • grek.grek Re: "Szczęki" 20:00 w TV4 01.05.15, 18:03
              :]

              o, z chęcią zgodzę się na takie rozróżnienie.

              ale z drugiej strony, wydaje mi się, że "Szczęki" mają liczne walory sprawiające, że jest to film wystający ponad półkę z "rozrywką".

              np. Quint to jest postać z Hemingwaya albo z antycznego dramatu. z kolei Hopper jest pasjonatem i do tej pory rekiny były dla niego świetnym obiektem badawczym, teraz staje w obliczu zagrożenia i musi zrewidowac podejście. z kolei Brody był sobie szeryfem na wygodnej posadce, na której nie musiał nic robić, bo co jest do roboty w miasteczku nadoceanicznym, gdzie zycie jest sielskie, a turyści nie sprawiają kłopootów ? nagle facet musi zacząć podejmować decyzje skutkujące życiem lub śmiercią własną lub ludzi, za których bezpieczeństwo odpowiada. Musi walczyć z radą miasta, która ma to w nosie, bo liczy się zarobek na turystach, a jak który zginie, to przecież w pysk dostanie najpierw szeryf :]

              to są ciekawe dylematy.

              do tego ten konflikt między biznesem, a życiem ludzkim. Do którego miejsca można sie posunąć ? Jak daleko moze ustąpić szeryf ?

              a walka człowieka z zywiołem i naturą, symbolizowanymi przez rekina, to już osobny temat-rzeka :]]

              to taka moja próba obrony statusu "Szczęk" ;]
    • grek.grek "Duch" TVN7, 20:50, el classico 01.05.15, 17:13
      kolejny klasyk, tym razem w TVN 7.

      95 % filmów grozy jakie nakręcono - nie straszy albo straszy małe dzieci. z pozostałych 5 na 100 - czterem trzeba pomagać [ja wiem, buteleczką koniaku ?], żeby wystraszyły chociaż czasami. podobno się udaje ;]

      1 na 100, to film grozy powodujący,że naprawdę strach przejśc z pokoju do pokoju. ja zawsze zapalamn wszystkie światła i dodaję sobie sztucznie animuszu, jakimś tupaniem czy czymśtam ;]

      "Duch" jest jednym z takich własnie klasowych filmów, który naprawdę straszy. Tylko czy pora jest trafiona ? Dziewiąta wieczorem, to może być godzina zbyt wczesna, aby poczuć TEN klimat.

      tak czy owak - klasyk, proszę państwa. z 1982 roku, a w ogóle nie starzeje się. Przede wszystkim z powodu środków jakie zastosowano. Dzisiaj horrory kręci się ze szczyptą ironii, jakby twórcy byli świadomi, że potencjał prawdziwej grozy został wyczerpany w arcydziełach, których nie sposób skopiować.

      "Duch" jest serio i w dodatku jest doskonale zrobiony i ma w sobie to coś, co każe pomyśleć : zaraz, przecież to wygląda na prawdopodobną historię, halo, to nie są ćwiczenia ! dzizus, czy słyszałem jakiś szmer w kuchni ?! :]] tak to działa. i trzyma przez jakiś czas, trzeba mu przyznać.
    • grek.grek "Super 8" TVN 22:00 01.05.15, 17:22
      za produkcję wział się Spielberg, co może zarówno dodawać przedsięwzięciu splendoru i stanowić o podejrzeniu wartości, jak i zupełnie przeciwnie, bo czasami wuja Stevena zawodzi intuicja.

      rzecz się dzieje w 79 roku. Na terenie stanu Ohio miejsce ma katastrofa kolejowa. jej świadkami jest kilkoro dzieci, ktore kręciły sobie amatorski film w okolicy i cudem unikają smierci. Po tym wydarzeniu w okolicy zaczynają się dziać dziwne rzeczy, na czele z pomorem wśród zwierząt i niewytłumaczalnymi zgonami i zaginięciami ludzi. Bierze się za wyjaśnianie sprawy policja, a zwłaszcza jeden policjant, zapewne bystrzak ;]

      Tak to w opisie wygląda.

      w sumie, chyba to premiera jest ?

      warto spróbować czy spróbowac nie warto ?

      JJ ABrams, scenarzysta i rezyser, to jest - jak wiecie - gośc co zrobił "LOst". i z chronologii wychodzi, że zaraz jak skończył ten serial, to wujo Steven zaaprobował jego "Super 8". coś to pachnie lekko próbą skorzystania z koniunktury na dzieła pana Abramsa, nie sądzicie ? chyba ze obejrzeliście juz i wiecie coś więcej ?

    • grek.grek "Black MAma, White MAma" '73 w KUlturze [23:25] 01.05.15, 17:28
      skoczyliście wczoraj na "Foxy Brown" ?

      dzisiaj druga odsłona przeglądu blaxploitation, znów w Pam Grier, ikoną gatunku, w roli głównej.

      tym razem rzecz przypomina, z opisu przyanjmniej, znany schemat z "UCieczki w kajdanach", czyli biały więzień i czarny więzień spięci jednym łańcuchem muszą współpracować, aby odzyskać wolność.

      tutaj o tyle jest oryginalnie, że chodzi o dwie kobiety.
      czarnoskórą prostytutkę i białą anarchistkę, które wieją z więzienia... filipińskiego.
      niezły pomysł.

      czarna Pam Grier ma być spięta kajdankami z białą, i w dodatku, blondynką Margaret Markov.

      brzmi ciekawie.
    • 82adrian ParaNorman (TV Puls) 01.05.15, 17:47
      Dzisiaj obejrzałem w TV Puls ''ParaNorman'' - film animowany studia, które stworzyło cudowną moim zdaniem ''Koralinę i tajemnicze drzwi'' gdzie o ''Koralinie'' wspominałem w styczniowym cyklu ''Ojej, co tu wybrać''.

      Bohaterem tej animacji poklatkowej jest nastoletni Norman, który widzi duchy i dowiaduje się, że mieszkańcom miasteczka w którym mieszka grozi poważne niebezpieczeństwo więc Norman musi uratować rodzinę, przyjaciół i mieszkańców.

      ''ParaNorman'' polecam bardzo koniecznie, bo to wspaniale zrobiona animacja lecz polecam ją raczej osobom, które skończyły 12 rok życia ponieważ ''ParaNorman'' niczym ''Koralina'' budzi grozę.

      Powtórka ''ParaNorman'' w niedzielę o 8:30 w TV Puls.
          • barbasia1 Re: ParaNorman (TV Puls) 01.05.15, 18:18
            82adrian napisał(a):

            > Jeśli chodzi o scenę grozy to scena w lesie moim zdaniem.

            Czy możesz bardziej szczegółowo opisać te scenę, dla tych którzy nie widzieli (ja) "ParaNormana"?

            A ja lubię scenę wizytę Koraliny w mieszkanku emerytowanych aktorek panny April Spink i panny Miram Forcible i scenę rozmowy z ruchliwym sąsiadem Bobinskim!

    • grek.grek "Hannibal" sez 2 odc 4 [1] 02.05.15, 13:14
      ciekawe, czy ktoś jeszcze ogląda, czy my z Barbasią trzymamy wartę ? :]]

      orajt.
      4 odcinek rozpoczyna scena wspomnieniowa. Will Graham uczy Abigail Hobbs łapania ryb. Przyjacielski moment, ale puenta ma zasiać ziarno niepewności w umyśle samego Willa, bo to on zapewne jest medium tych wspominek. Will powiada "Ryby, którą złapiesz, a która ci ucieknie - drugi raz już nie pochwycisz", a kiedy Abigail pyta : "A jak nazywa się twoja ryba, Will ", on odpowiada "Abigail". A zatem, Will znów może się miotać w tym jednym jedynym procencie wątpliwości - a może to jednak on zabił Abigail Hobbs ?

      W celi Willa odwiedza Beverly Katz [Azjatka laborantka]. Z badań mordercy z fresku wynika, ze nazywał się on James Gray. Will sugeruje że Gray nie dał się wszyć siłą we własny fresk, ktoś go przekonał - przyjaciel, wspólnik, albo osoba całkowicie przypadkowa. "Lecter", wskazuje z naciskiem Will. Dr Katz na to, żeby zbastował z tym przekonywaniem iż za wszystkimi zabójstwami stoi Hannibal, bo to przestaje być wiarygodne. Will na to : "ja ciebie nie przekonuję, ja cię proszę, żebyś znalazła dowody". I poleca jej szukać drobiazgów, jakichś mikrosladów. "On by sobie tego nie darował, musiał zostawić jakiś trop", powiada.

      Will jest wysoce zdeterminowany, by odzyskać pamięć i poczucie świadomości przeszlości oraz własnej tożsamości. Zgadza się by doktor Chilton zaczął przeprowadzać na nim badania. Chilton nie posiada się ze zdumienia i ostrożnego zadowolenia. Will to dla niego wyzwanie, a sam Chilton to pasjonat "świrów". Will zas, wedle niego, jest okazem szzcególnie swietnym.

      Will stawia tylko jeden warunek : ani słowa Lecterowi. Nie może wiedzieć, że taka terapia się odbywa.

      U Lectera zjawia się żona Crawforda, Bella. Chora na raka, nieuleczalnie zresztą. Hannibal jest jej terapeutą. A ona wie, że ma już tylko jedno pragnienie : umrzeć. Umrzeć, zanim dopadnie ją agonia, zanim potrzebna będzie taka dawka srodków znieczulających że zamieni ją w warzywo. Nie chce by mąż oglądał ją w stanie tak fatalnym. MYsl o godnej śmierci podtrzymuje ją przy życiu, pozwala znosić kolejne dni. Świadomośc, że będzie mogła odejść w spokoju - "ożywia ją". Pyta Lectera, jak on daje sobie radę ze świadomością śmierci, na co on odpowiada, że po prostu czerpie z życia całe piękno, ktore ono oferuje. PIekno tragizmu, piękno sztuki. Dodaje wzmiankę o Sokratesie, który, wg niego, "Wybierając śmierć nie skazał się na klęskę, lecz się uzdrowił". Bella jest tym poruszona.

      Zostaje znalezione ciało. Zwłoki. Mężczyzna zamieniony w... pasiekę. Pszczoły go sobie zaanektowały i zrobiły barć. Yikes.

      Kiedy Lecter bada zwłoki Graya, mordercy z fresku, Beverly nieopatrznie wypowiada jakąs diagnozę psychologiczną zasłyszaną od Willa. Lecter to zauważa, zapewne musi już podejrzewać że Beverly może byc dla niego niebezpieczna, bo Will ma na nią wpływ i jesli będzie ją zarzucał oskarżeniami pod jego adresem, to w końcu gotowa mu uwierzyć.

      "Prawda jest pod skórą", wyrokuje Hannibal po oględzinach zwłok Graya. Beverly nie wie, co to znaczy.

      Pierwsza sesja Willa z doktorem Chiltonem skupia się na próbie ożywienia pamięci Willa za pomocą wstrzyknięcia mu środków odurzających. Will sam to aprobuje. Przy okazji pyta, czy w ten sam sposób mozna by działać w odwrotnym kierunku, czyli wywoływać amnezje. Chilton potwierdza. "Lecter by umiał ?", pyta Will, i Chilton znów wyraża przypuszczenie, że TAK.

      Po wstrzyknięciu prochów Will doznaje jakichś wizji, gry świateł w głowie, szczątków wspomnień mieszających się z rzeczywistościa. Jest świadkiem rozmowy Hannibala z jedną z postaci z 1 seri [był to podejrzany wplątany w zabójstwa], pytania Chiltona docierają jak zza mgły, zza okna, Will znajduje siebie w gabinecie Lectera, wszystko wiruje chaotycznie. Wpadają wspomnienia jak to Hannibal kazał mu rysować zegar na kartce i rysunki te wypadły coraz bardziej irracjonalnie.

      Kiedy Will się budzi, duka że Lecter to zaplanował, te utraty przytomności, ataki, zaburzenia tożsamości i pamięci. Chilton w zamysleniu dodaje, że to wyglądać by mogło na padaczkę fotogenną. Albo zapalenie mózgu. Widac, że Chilton już nie jest tak pewny siebie jak w sądzie. "Niekowencjonalna terapia", zauważa [mając na myśli sposób w jaki Lecter leczył Willa]. "OWszem" z naciskiem odpowiada Will.

      cdn
      • grek.grek "Hannibal" sez 2 odc 4 [2] 02.05.15, 13:41
        Chilton nie dotrzymuje, ofk, słowa danego Willowi. Od razu kabluje Lecterowi, że bada Grahama. "Will może mieć ciąg chorób, dziąłających według róznych mechanizmów : naturalnych i wywołanych", dzieli się swoimi obserwacjami. Pyta Lectera czy stosował stymulację światłem, która mogła przeciążyć korę wzrokową i spowodować luki w pamięci Willa i problemy z tożsamością i utartę kontroli nad poczuciem czasu. "TO mogła być strategia. Mógł pan nim sterować", mówi Chilton, na to Lecter z klasycznym dla siebie spokojem "Smiałe oskarżenia, doktorze". Na co Chilton "Nie byłbyś pierwszy i jedyny. Musimy się trzymać RAZEM", dodaje. Chilton zaalarmował zatem Lectera, naiwnie sądząc chyba, że jednocześnie zapewnił go o zawodowej solidarności ;]

        Trup-Pasieka nazywał się za życia Duncan Halloran, 52 lata, rozwodnik, goły jak święty turecki. Zaginął pół roku temu. Zmarł w wyniku infekcji i gorączki. Laboranci sugerują motywy religijne, w hinduizmie i chrześcijaństwie pszczołom przypisuje się właściwości mistyczne.

        Hipoteza ta pada jednak szybko. Ktoś odkrywa małe nakłucia w okolicach oka denata. Jakby od dużej igły.

        POtencjalną morderczynię poznajemy od razu. Jest nią lekarka prowadząca terapię miodem i igłami. Taka miodopunktura. Gra ją Amanda Plummer, kolejna dobra aktorka drugiego kinowego planu, tutaj wzbogacająca serial swoją obecnością. Własnie traktuje swojego pacjenta wielgachną igłą w oko. Na twarzy ma uśmiech, ni to zawzięty, ni to sadystyczny, ni to jakiśtam.

        Tenże pacjent zostaje znaleziony w parku przez dziewczynke. Błąka się niczym zombie. Jego twarz wygląda okropnie. Czarne oczodoły, cały spuchnięty, z licznymi pąsowymi bąblami. Podczas badań w laboratorium lekarze stwierdzają, że gośc jest jak warzywo. Nic nie czuje. Bólu zwłaszcza. Ma mnóstwo nakłuć na twarzy, w okolicach oka, powycinane nerwy. Nakłucia idą po tzw.linii energetycznej, używanej w akupunkturze. I jeszcze jedno : ukłucia żadłami pszczół UKRYWAJĄ ukłucia od igieł.

        Beverly Katz zainspirowana tym przypadkiem raz jeszcze bada zwłoki Graya od fresku. I odkrywa ze zdumieniem, że w tym przypadku TEŻ coś zostało ukryte. Szwy, którymi Gray został przypięty do fresku - kryją inne szwy. Lecter mówił "Odpowiedź jest pod skórą", a Will "ON zostawił jakis ślad, trop, nie odmówiłby sobie". Beverly zaczyna coś podejrzewac. Jesli Lecter nią i innymi manipuluje, jak twierdzi Will, to tutaj miałaby najlepszy dowód na to.

        Kiedy Beverly odwiedza Willa w jego celi i informuje co odkryła - ten dzieli się z nią przypuszczeniem, że Lecter jest zabójcą z Chesapeake [ten którego rozmową z Lecterem Will widział w swojej wizji, to własnei facet który był oskarżany o te zabójstwa, w tej rozmowie z wizji Willa Lecter mówi do tego gościa "to nie ty zabijałeś, wiesz o tym"]. Tamte zabójstwa orz zabójstwo Graya, wg Willa są dziełem tego sameego człowieka. "Powiedz o wszystkim Crawrfodrowi" zachęca Will, ale Beverly odpowiada "Nie mam żadnych dowodów". I pyta : "CO z trofeami, które zbierał Zabójca z Chesapaeke ? zabierał przecież części ciała ofiar". Na to Will zbiera się w sobie i wydusza "On je ZJADA".

        Panią od igieł szybko lokalizuje policja. Pan Halloran i pan zombie, czyli Roat, byli jej pacjentami. Crawford z kilkoma ludźmi zadają jej parę pytań i panna Pims nie broni się zbyt długo. Według niej, to co im zrobiła to było uwolnienie ich od bólu. U jednego leczyła anemię, u drugiego depresję i artretyzm. Obu wyzwoliła od bólu. I w ogole nie przyznaje się do "zabójstwa". Pana Hallorana po prostu położyła pod drzewem, a że wysmarowanego miodem i pół żywego dobiły pszczoły i zrobiły z niego pasiekę... Roata wypuściła, a on sobie poszedł, a że był jak maszakara zombiepodobna bez czucia i świadomości... Ona dała im to czego pragnęli, "Obroniła ich przed beznajdziejnym losem".

        cdn
      • grek.grek "Hannibal" sez 2 odc 4 [3] 02.05.15, 13:55
        Bella, żona Crawforda, zbiera się do odejścia. Wspomina o tym męzowi, ale Jack ciągle stara się ją przekonać, że są na pewno jakieś nowoczesne kuracje, żeby jednak leczyła się nadal. Ona ma jednak dośc i wyznaje mu,że nie chce by oglądał ją w stanie warzywnym albo agonalnym. Chce by zapamiętał ją zdrową i piękna. Jack na to, że taką ją zapamięta, cokolwiek by się stało. "Zapamiętam cię idącą molo we Włoszech, z tym całym tłumem mężczyzn wołających za tobą : bella ! och, bella ! I twoje dłonie. Zapamiętam cie piękną, taką jak w tej chwili". Cóz, love is all around.

        Tyle że Bella chce umrzeć. Idzie z tym do Lectera, niby na sesję terapeutyczną. W prezencie przynosi starą cenną monetę. Dziękuje mu za to, co powiedział o Sokratesie, bo to dodało jej wiary we własne siły, w to że może się zdobyć na eutanazję. Lecter zauważa, że nie daje tym samym szansy Jackowi na pożegnanie. A Bella odpowiada,że owszem, ale jednocześnie daje mu szansę na to, by nie czuł bólu z powodu jej odejścia, czuwania przy ciele, oglądania jej dogasających zwłok kiedy będzie dzwonił po lekarzy.

        Bella wyznaje Lecterowi, że nafszerowała się całą morfiną jaką miała. I rzeczywiście, zaczyna słabnąć, omdlewać. Lecter przyglada sie jej z zimną uwagą. W końcu Bella traci przytomność, bezwładnie siedzi w fotelu naprzeciwko niego. Lecter czeka. Patrzy. Wreszcie podrzuca w górę monetę. Patrzy co wyszło , orzeł czy reszka.

        Podchodzi do szafki, wyciąga stamtąd strzykawkę i jakis płyn. Robi Bellki zastrzyk. Przywraca ją do życia. Na podstawie losowego rzutu monetą podjął decyzję - pozwolić jej umrzeć czy ją ratować...

        Bella ląduje w szpitalu. Czuwa przy niej Crawford, ale i Lecter. Kiedy Bella się budzi, z wyrzutem i niesmakiem patrzy na Hannibala, który z całą powagą oświadcza "Wybacz mi, nie mogłem uszanować Twojej decyzji". Bella daje mu za to w twarz i każe się wynosić z pokoju. Hannibal poprawia surdut i wynosi się.

        Tymczasem Beverly Katz dowiaduje się na korytarzu laboratorium, że cos się stało z żoną Crawforda, i że Jack z Lecterem pojechali z nią do szpitala.

        Beverly wkorzystuje więc moment i włamuje się do mieszkania Lectera. Przyświecając sobie latarką szwęda się po ciemnościach, w lodówce znajduje fragmenty ciała ludzkiego, zapakowane pieczołowicie w woreczki. "BOże...", wymyka się jej westchnienie zdumienia. Wywraca przypadkiem jakiś dzbanek czy cośtam. Na podłogę ścieka krew. ZNowu jest zamurowana.

        Wreszcie schodzi do piwnicy. Odciąga jakąs zasłonę i COŚ widzi. Nie wiadomo co, wiadomo tylko że jest tym obrazem wstrząsnięta... "Mój Boże !".

        W lustrze za jej plecami pojawia się Lecter. Beverly instynktownie się obraca, ale Lecter jest szybszy. Zamyka ją w tej... komnacie. Beverly strzela z pistoletu, ale za późno. Jest w potrzasku.

        Koniec odcinka :]

        Mocne, świetne :]

        • barbasia1 Re: "Hannibal" sez 2 odc 4 [3] 03.05.15, 18:21
          Świetna opowieść! :)
          /Dopiero dziś będę oglądać ten odcinek./

          > Beverly wkorzystuje więc moment i włamuje się do mieszkania Lectera. [...]
          > Wreszcie schodzi do piwnicy. [...] W lustrze za jej plecami pojawia się Lecter. Beverly
          > instynktownie się obraca,
          > ale Lecter jest szybszy. Zamyka ją w tej... komnacie. Beverly strzela z pistole
          > tu, ale za późno. Jest w potrzasku.

          I to są sceny, które budzą moje autentyczne przerażenie!

          I chyba już po Beverly. Z tym , co odkryła nie może wrócić do normalnego życia. Z drugiej strony jej zniknięcie, mogłoby być dla Willa dowodem świadczącym przeciwko Lecterowi.


          Wątek panny Pims "leczącej" igłami, akupunkturą i miodem, "uwalniającej od bólu" w sposób radykalny jest potworny!

          >ciekawe, czy ktoś jeszcze ogląda, czy my z Barbasią trzymamy wartę ? :]]

          Właśnie, ciekawe.
          To serial tylko dla koneserów. ;)

          • grek.grek Re: "Hannibal" sez 2 odc 4 [3] 03.05.15, 18:30
            dzięki, Barbasiu :]
            wciąga ten sezon, nie sądzisz ? :]

            moje też, heh.
            i ciekawość.
            co on teraz zamierza z nią zrobić.
            i jak, bo ona ma pistolet.
            głodem jej nie weźmie, bo zdaje się coś tam odkryła...jadalnego [uch !], może jakiś
            gaz wpompuje i uśpi ją ?
            wypuścić jej nie może, to pewne.

            znikła też doktor Murier, która również wie coś o Lecterze. szukał jej, ale gabinet był
            opuszczony, a ona sama... udała się, zapewne, w nieznanym kierunku.

            zgadzam się.
            jednocześnie ona wygląda jak poczciwa wariatka, która uważa że w ten sposób leczy
            swoich pacjentów, pomaga im, czyni ich szcześliwszymi.
            z jednej strony, babka nadaje się do leczenia ;], z drugiej : trudno odmówić jej rozumowaniu
            przewrotnej, przerażającej - w obliczu form tego lecznictwa - racjonalności.

            haha, prawda :]
            makabreski są, ale przecież piękne na swój sposób [ciekawe, jak się to takie ujęcie tematu zapatrujesz ?], a i psychologia i rozgrywka między bohaterami jest na najwyższym poziomie, nieprawdaż ? :]]
      • grek.grek Re: "Psychoza" 02.05.15, 13:58
        dzięki, Siostro :]

        skaczę oczywiście.
        dzisiaj chyba o właściwej porze, czyli tej którą podałaś.

        jest powtórka o 2:45, ale... wobec gali boksu w Jedynce - ha :]

      • siostra_bronte Re: "Psychoza" 02.05.15, 22:18
        Co tu dużo pisać, mistrzostwo!! Ile tu świetnych, przemyślanych scen!

        Oczywiście, ta pod prysznicem. Genialna!

        www.youtube.com/watch?v=0WtDmbr9xyY

        Bates podglądający Marion:

        www.youtube.com/watch?v=ghew-s2zPjE

        Kapitalna końcówka. Perkins zagrał tę scenę wspaniale. To spojrzenie wprost do kamery! W pewnej chwili przez moment na jego twarz jest nałożona "twarz" matki. Świetne.

        www.youtube.com/watch?v=dYDxxHrlmUg
        Bardziej dogłębna analiza jutro :)



        • grek.grek Re: "Psychoza" 03.05.15, 13:13
          dzięki :]

          skoczyłem również.
          i tak sobie myślę, że dopiero po latach docenia się pewne składniki tego arcymistrzostwa.

          np. cała scena, kiedy po zabiciu Marion Norman czyści łazienkę i pokój. z dzisiejszego punktu widzenia - scena za długa, bo co widza obchodzi pietyzm z jakim Bates macha mopem... ale przecież na biurku leży 40 tys dolców zawiniętych w gazetę. Czy Norman je znajdzie ? A jesli tak, to co z nimi zrobi ? Czy zorientuje się dzięki temu znalezisku, że w ślad za Marion może się tu zjawić policja ? Przezz 5 czy 8 minut czekamy na, co się stanie. A potem Norman po prostu bierze tę gazetę i wrzuca do bagażnika samochodu, razem ze zwłokami Marion, i topi auto w bagnie.

          Potem przyjeżdza detektyw, Norman gubi się w zeznaniach i już wiemy, dlaczego Hitchcock tak długo kazał nam obserwować jego krzątaninę. znalezienie tych pieniędzy w gazecie najpewniej pozwoliłby mu przygotować się na wizytę nieproszonych gości i byc może nie wpadłby.

          doskonałe jest pierwsze 40 minut, czyli historia szalonego czynu w imię miłości, jakiego dokonuje Marion. policjant, który depcze jej po piętach, podejrzenia jakie ściąga na siebie w salonie samochodowym.

          szukałem jakiegos powodu, dla którego Hitchcock tak pieczołowicie prowadzi postać Marion, upewniając nas w tym, że to będzie pierwszoplanowa bohaterka filmu, a potem zabija ją jeszcze przed połową filmu. NIe widzę związków jej historii z losami Normana.

          wydaje mi się, że on przez te 40 minut przywiązuje nas do Marion tylko po to, żeby nas zaskoczyć w 41 minucie pozbiawiając ją życia :] mistrz, po prostu - mistrz. Tylko mistrz może coś takiego wykombinować.

          a jednocześnie, przecież to jest sama w sobie świetna story. doskonale zaplanowana, poprowadzona, no i Janet Leigh jest tak piękna, że trudno się od niej odkleić wzrokiem :] W dodatku, znakomicie jej wychodzi aktorstwo : czuje się dokładnie ten podskórny lęk i nadmierną niemal czujność jaką ma w sobie Marion, która ukradła, ucieka i wszystko dookoła traktuje jako potencjalne źrodło zagrożenia.

          pierwsza rozmowa Marion z Normanem - mistrzostwo świata. Od miłego i sympatycznego chłopca Bates ewoluuje w pełnego pretensji i ledwie wstrzymywanej złości frustrata, by za chwilę znów uśmiechac się niewinnie i być przyjaznym. a Marion gryzie ciągle ten sam kawałek kanapki i przygląda mu się w taki sposób, jakby nie wiedziała, czy ma się go bać, czy powinna być nim zaintrygowana.

          w ogole, Anthony Perkins wznosi się na wyzyny klasy aktorskiej. w tej jednej roli.

          zakończenie... ha, jak przyjmujesz, Siostro, ten końcowy speech wyjaśniający jaki wygłasza lekarz sądowy ? może powinien być bardziej oględny ? Czy powinna jednak pozostać jakakolwiek tajemnica Normana ? Czy to logiczne by było ?

          Niby się domyślamy, jaki był sens jego działań i zachowań, motywacja, i z tej perspektywy lekarz wyważa otwarte drzwi; z drugiej... w ten sposób przypadek Batesa zostaje potraktowany w sposób naukowy, przeanalizowany i zamknięty.

          rzeczywiście, ostatnie ujęcia Normana są znakomite. I ten monolog z offu, który dowodzi, że w jego głowie nastąpiło totalne wymieszanie osobowości, matka którą jest - oskarza syna, którym też jest, o to że próbuje ją wmieszać w swoje zabójstwa... uff, kto by to wymyslił w taki sposób ? :]] w tym momencie speech doktora znów staje się absolutnie niezbędny, by zrozumieć ten finałowy akt.

          jednocześnie, Norman tak jest namalowany, że budzi ciekawośc, a nie jednoznaczne potępienie, nieprawdaż ? POza tym, że zabił kilka osób, to przecież całkiem jest sympatyczny ;] No i sfiksował nie dlatego, że jest bad guy, ale... z miłości do matki, z wrażliwości i z poczucia opuszczenia przez nią. Żaden zimny drań, po prostu nadwrażliwiec, któremu klapki przeskoczyły w głowie.

          wielkie kino :]


          • siostra_bronte Re: "Psychoza" 03.05.15, 15:44
            Dzięki, Greku :)

            Tak, tutaj jest ważny każdy szczegół. Ta scena z usuwaniem śladów przez Batesa faktycznie wydaje się długa, ale jest niezbędna dla dalszej intrygi.

            To jest kapitalny pomysł, że bohaterka filmu (a przynajmniej taką nam się wydaje) ginie tak szybko. Kompletnie zaskakujące!

            Yes, ta rozmowa przy kolacji jest świetna. Bates mówi w pewnej chwili, że każdy z nas jest uwięziony we własnych sidłach i nie może się już z nich uwolnić. Brzmi to przejmująco. I chyba pod wpływem tej rozmowy Marion zmienia swoje plany, bo mówi, że wraca do Phoenix, żeby odkręcić to co się stało. Ironia losu, że Marion ginie po podjęciu tego postanowienia.

            Też zastanawiam się, czy ten wywód lekarza nie jest jednak zbyt mocną kropką nad i. Ja bym jednak zostawiła trochę pola do popisu widzom :)

            O tak, Janet Leigh i Anthony Perkins są tutaj doskonali.

            Zdecydowanie, Bates budzi przynajmniej współczucie, a nawet i odrobinę sympatii :) Zdaje się, że Hitchcock miał trudne relacje z dominującą matką i ten wątek widać najwyraźniej właśnie w "Psychozie".

            Zgadzam się :)

            • siostra_bronte Re: "Psychoza" 03.05.15, 15:53
              Ciekawe dwie strony z głównymi motywami w filmie:

              faculty.cua.edu/johnsong/hitchcock/pages/stills/psycho-motif1.html
              faculty.cua.edu/johnsong/hitchcock/pages/stills/psycho-motif2.html
            • grek.grek Re: "Psychoza" 03.05.15, 17:28
              :]

              rzeczywiście, świetnie to wychwyciłaś.
              no i te ptaki wypchane, które otaczają Marion, kiedy zasiada w kantorku Batesa. robi to wrażenie, buduje doskonale nastrój, tworzy całą siatkę [pozornych lub faktycznych] znaczeń, z których każde dokłada cegiełkę do atmosferyczności całości.

              ha :]
              no właśnie, lekarz pięknie wykłada wszystkie elementy układanki, słucha się świetnie, ale... no właśnie... ostatecznie - ja bym chyba jednak zdał się na decyzję mistrza :] skoro uznał, ze to się broni : to się broni.
              a Ty ? :]]

              o, to ciekawa informacja.

              dzięki, Siostro, za przypomnienie i wprowadzenie do tego filmu :]
              jedna z tych powtórek, który zyskują walor niemalże premierowej prezentacji :]]



              • mozambique Re: "Psychoza" 05.05.15, 14:07
                dodam jeszcze dwie uwagi
                - do roli Normana Hiczkok specjlanie wziąl Perkinsa, który jako zdeklarowany gej cierpial wręcz na patologiczny lęk przed kobietami i to napiecie łądnie widać

                - oryginalnie scena pod prysznica miala byc calkowicie pozbawiona muzyki , Rezyser obstawial wyłącznie dziweki naturalne , dopeiro jego zona, wspolscenarzystka Pamela przeforsowała dodanie muzyki , sama ją wybrałą i pilnowała tajmingu do czego Hiczkok do konca nie byl przekonany

                - w biografii Hitcha przeczytałam jeszce doglebna analize tego filmu i tych zagadek jest tam wiecej , np uparcie dzielenie kadrów pionowymi elementami ( Słupy telegraficzne, latarnie, ściany budynków, ramy okienne, szyba samochodowa) tak aby twarz aktorki była "Odłupiona" od reszty kadru dajac wrazenie uwięzienia - wyraźnie widoczne w scenie na stacji benzynowej, scenie z policjantem ( doskonala scena nieparwdaż?)

                fascynacje ptakami widac w wielu jego filmach wiec to nie nowość

                a tak na marginesie - iwdizleismie moze film PSYCHOL Vinca Vaughna ? - taka jeden do jeden kalka PSychozy z Vaughnem i Anna HEche , zrobione nie wiadomo po co ?
                • grek.grek Re: "Psychoza" 05.05.15, 17:05
                  dzięki, Mozambique :]

                  zajmujące uwagi.

                  mnie się obiło o uszy, że ta scena podprysznicowa pojawiła się w takim, a nie innym kształcie także z powodu ograniczeń jakie narzucał wówczas kodeks hayesa. nie mozna było pokazywac scen przemocy i nagości i faktycznie : widać nóz w powietrzu, widać intencję mordercy, ale samych ciosów nie widać, widać aktorkę i jakieś kawałki nogi czy ramion, ale punkt strategiczne są ukryte.

                  jak to handicapy wpływają na wyobraźnię reżsyera, która owocuje scenami kultowymi ;]

                  ponoć w "Chłopcach z ferajny" podobny numer wyciął Scorsese.
                  mistrzowska scena wejścia do klubu przez kuchnię i zaplecze, powstała tylko dlatego że reżyseiro nie dostał zgody na wejście głównymi drzwiami :]

                  "Ptaki" bedą za tydzień.

                  widziałem "Psychola".
                  i również nie przejrzałem motywacji reżysera i producentów, w jakim celu postanowili ten dosłowny remake zrobić.

                  podobnie jak z "Funny Games" w US vers. wykonanej, żeby było zabawniej, przez tego samego Michaela Hanekego.
                  • mozambique Re: "Psychoza" 06.05.15, 09:45
                    a propos "Ptaków"

                    pare lat powstal doskonaly film o tym jak Hitch krecił ten film i jak sadystycznie traktował Tippi Hendren , to ten film , gorąco polecam ( z Toby, JOnesem i Sienną Miller) >The Girl"- dlaczego wybrał własnie ją, jak ją prowadizl na ekranie, co do niej miał poza ekranem i jak sie na niej mscił - scena na strychu pelnym ptasiorów skonczyla sie pobytem Tippi w szpitalu i ciezkim zalamaniem nerwowym
                    trailer :
                    www.youtube.com/watch?v=d4ALGg1gzFc
                    en.wikipedia.org/wiki/The_Girl_%282012_TV_film%29
                    a bardzo ciekawia biografia Hitcha to ksiazki.wp.pl/bid,11379,tytul,Alfred-Hitchcock,ksiazka.html?ticaid=114d09

                    uups - zajrzalam i sparwdziłąm , żona Hticha miałaa na imię Alma a nie PAmela
                    • grek.grek Re: "Psychoza" 06.05.15, 15:03
                      dzięki za linki :]

                      yes, czytałem o tym, gośc miał podejście... ;]
                      ale efekt jest niezatapialny.

                      nie pamietam już o jakiego rezysera chodziło i o jaki film, ale pamietam ciekawą anegdotę, jak to w pewnym horrorze rezyser wszedł pod łózko, by w momencie kulminacyjnym znienacka złapać za nogą aktorkę i w ten sposób sprowokować ją do wydania maksymalnie wiarygodnego okrzyku przerażenia :]]

                      • mozambique Re: "Psychoza" 06.05.15, 15:53
                        to spokojnie tez moglby byc Hitch i Grace Kelly

                        co do aktorek i rezyserów i metod to tylko przypominam sobie jak matka Elizabeth Taylor w czasie krecenie "LAssie" mowila rezyserowi "chcesz by płakała? uderz ją !!"
            • grek.grek Re: "Psychoza" 03.05.15, 17:30
              YES ! :]

              i jeszcze ten żółty jak... nie powiem co, znaczek w przeciwległym rogu. gdyby to był kolorowy film, pal licho, ale na tle czarno-białym pasuje jak kwiatek do kożucha.

              a ta flaga... raz nawet pomyślałem : jakim cudem na czarno-białym filmie aktorka ma we włosach czerwoną kokardę ? ;]]

              ewidentnie nie mają wyczucia :]]
              • siostra_bronte Re: "Psychoza" 03.05.15, 17:37
                Ulżyło mi :)

                Faktycznie, fatalny brak wyczucia! Flaga bardzo odróżniała się na czarno-białym tle. I dlaczego była taka wielka? Tak się na niej skupiłam, że na ten żółty znaczek (też za duży) już nie zwracałam uwagi :)

                Przy okazji samo logo stacji jest teraz większe (wyciągnięta w pionie Kultura). Były nawet protesty widzów na stronie ich stronie fb, ale zostały zignorowane.
                • grek.grek Re: "Psychoza" 03.05.15, 18:02
                  ;]

                  gdyby wyłączyli na te 2 godziny, to nikomu krzywda by się nie stała.

                  zdecydowanie, to nie była flaga, to był... flazgozaur ! :]]

                  yes, te znaczki, napisy, loga i co tam jeszcze z każdym rokiem przybierają
                  na wadze.

                  w dodatku, 90 % filmów i programów nie ma wersji dla niesłyszących.
                  póki co, słuch mi dopisuje, ale ilekroć oglądam dobry film w Kulturze tyle razy
                  myslę sobie, że jako głuchy byłbym ogromnie rozczarowany, że widzę obraz, a
                  nie ma do niego żadnej strony z napisami.

                  w czeskiej telewizji WSZYSTKIE filmy, reportaże i dokumenty mają wersję dla niesłyszących.

                  głuchych jest w Polsce jakoś ponad milion.
                  mnie to pachnie ignorancją, która zalatuje dyskryminacją.

                  taki polski tumiwisizm.

                  może gdyby mieli takowe udogodnienia, to pani dyrektor Janowska mogłaby się
                  pochwalić większym niż 1 % procentowy udziałem w rynku.
    • grek.grek Mayweather-Pacquiao, gala z Vegas w Jedynce 02.05.15, 14:03
      kto by pomyślał, że TVP się szarpnie, prawda ? :]

      ale jednak.
      może będzie to zwiastun powrotu do czasów, kiedy właśnie w publicznej
      leciały co lepsze gale bokserskie.

      a zanosi się na wydarzenie.
      na pewno finansowe.
      jeden gagatek dostanie za maximum 36 minut szermierki na rękawice - 120 mln [minimum], a drugi - 80.

      takich pieniędzy w zawodowym sporcie chyba jeszcze nie było. nie jednorazowo dla uczestników. zwłaszcza dwóch tylko ;]

      trzeba przyznać, że w Ameryce potrafią takie rzeczy organizować, rozreklamowywać i nakręcać koniuunkturę.

      wysokie gaże w boksie zawodowym zaczynają się mniej więcej od 2 mln za walkę. choć i tak 90 % towarzystwa żyje za 50-100 tys za pojedynek, a połowa z tego zadowala się tymi niższymi. wielu zawodowych bokserów jednocześnie pracuje na jakimś etacie.

      a tutaj 80 mln, 120 mln, burżuazja w ringu ;]

      oglądacie ? :]
            • grek.grek Re: Mayweather-Pacquiao, gala z Vegas w Jedynce 03.05.15, 17:22
              cześć, Barbasiu :]
              jak było na majówce ? :]

              och,zdecydowanie warto było.

              piekny boks.
              najpierw wystapił Ukrainiec, mistrz olimpijski, swiata, od niedawna zawodowiec, który dał prawdziwy pokaz kunsztu. potem dzielny Meksykanin z Tijuany,ściągnięty w ostatniej chwili na walkę z wysoko notowanym rodakiem, wytrzymał dzielnie całe 10 rund pod ostrzałem. a w ostatnim akcie Floyd Mayweather błyskotliwie wyboksował Pacquiao, który zupełnie nie mógł wykazać się choćby częścią swojej klasy i dynamiki.

              a w studiu telewizyjnym brylował Daniel Olbrychski;]
              jak zawsze częściej wspominał dawnych polskich mistrzów ze szkoły Stamma niż mówił o współłczesności, hehe.
              • barbasia1 Re: Mayweather-Pacquiao, gala z Vegas w Jedynce 03.05.15, 18:06
                Dziękuję,było przyjemnie, relaksująco. Pogoda nie była taka zła, po południu słonecznie i ciepło się zrobiło.


                Dziękuję za tę elegancką, skrótową relację. :)



                > a w studiu telewizyjnym brylował Daniel Olbrychski;]
                > jak zawsze częściej wspominał dawnych polskich mistrzów ze szkoły Stamma niż mó
                > wił o współłczesności, hehe.

                He,he,he! :))

                  • barbasia1 Re: Mayweather-Pacquiao, gala z Vegas w Jedynce 03.05.15, 20:16
                    Wracając do wczorajszego pojedynku, przegrany na otarcie łez zainkasował niebotyczną kwotę, 80 czy 100 milionów zielonych prezydentów, usłyszałam właśnie w wiadomościach. Teraz jego rodzina domaga się, by skończył karierę. A rodacy Filipińczyka chcą, by kandydował na prezydenta kraju! :)

                    Nie jestem fanką boksu (może od wielkiego święta), przyznam, że nazwiska Mayweather i Pacquiao pierwszy raz usłyszałam. :)

                    Tak. Daniel Olbrychski znany jest ze swojej fascynacji boksem, wiele razy opowiadał o treningach z takimi znakomitościami świata polskiego boksu jak Leszek Drogosz i Feliks Stamm, którzy przygotowywali go do roli w filmie "Bokser" .

                    Z umiejętnościami bokserskimi Olbrychskiego wiąże się kapitalna anegdota! Rzecz działa się w samolocie ...

                    Pozwolisz, ze wkleję fragment wywiadu z Olbrychskim, który opowiada o tym zdarzeniu:

                    Daniel Olbrychski: 10 tysięcy metrów nad ziemią. To była druga połowa lat 80. Wrzesień. Leciałem do Aten, gdzie grałem greckiego dziennikarza podejrzewanego o… terroryzm. Gdy byliśmy już w powietrzu, na pokładzie zaczął szaleć jakiś młody, silny mężczyzna. Grek. Chciał popełnić samobójstwo - razem z nami. Uderzył jedną stewardessę, drugą, pobiegł w stronę kabiny pilotów. Rzuciłem się za nim bez zastanowienia. Żeby go obezwładnić! Najpierw ciosami judo. Był jednak odporny na ból. W moich mięśniach obudziło się wszystko to, czego wcześniej uczyli mnie Leszek Drogosz i Feliks Stamm. Ciosy góra-dół, góra-dół. Do nokautu. Potem okazało się, że był to jakiś schizofrenik.

                    Nikt inny nie zareagował?

                    Wróciliśmy do Warszawy, gdzie pan Jerzy Dziewulski, wówczas dowodzący jednostką antyterrorystyczną Okęcia, złożył mi gratulacje i powiedział, że prawdopodobnie uratowałem wszystkim życie. Inni pasażerowie podchodzili do mnie z podziękowaniami i jakimiś prezentami, wódkami, czekoladkami (śmiech). "Czemu panowie nie pomogli? Tak siedzieli? On był silny! W szale!" - pytałem. "Bo myśleliśmy, że film pan kręci i nie chcieliśmy przeszkadzać". Byli przekonani, że to scena. Dopiero, gdy znokautowałem tego szaleńca i biegnący za mną Szymon Szurmiej, dyrektor Teatru Żydowskiego, który również leciał do Aten, zaczął krzyczeć: "Wiązać tego skur*****a", inni mężczyźni zareagowali. Związali wariata paskami. Z samolotu wyniesiony został półprzytomny. Stewardessy odwieziono do szpitala.


                    film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/daniel-olbrychski-bokser/k2k1s
                    :)
                    • grek.grek Re: Mayweather-Pacquiao, gala z Vegas w Jedynce 04.05.15, 13:31
                      to dlatego zawodnik, który później przegrał, uśmiechał się szeroko przed, w trakcie i nawet po walce ;]

                      hehe, zapewne zdecydowana większośc Polaków, informowana przez TVP że oto mamy do czynienia z "walką stulecia !', zachodziła w głowę, kim są jej bohaterowie ;]

                      Grek samobójca ? yikes ! ;]
                      ciekawa opowieśc, dzieki Barbasiu.

                      z tego co pamietam, także Jerzy Skolimowski zajmował sie boksem. nawet toczył oficjalnie pojedynki. później skupił się już na filmie, na szczęście zapewne.
                      • barbasia1 Re: Mayweather-Pacquiao, gala z Vegas w Jedynce 04.05.15, 23:03
                        Hahahaha! :)

                        Teraz dopiero jęczy, że w trakcie walki go oszukano, zabrano wodę i witaminy.

                        No własnie, he,he!

                        > Grek samobójca ? yikes ! ;]

                        Przypadkowa zbieżność ... ;))


                        Tak, pamiętam mówiłeś nawet o tym, kiedy rozmawialiśmy o "Niewinnych czarodziejach" i scenie w której Skolimowski bije się z kimś.

                        • grek.grek Re: Mayweather-Pacquiao, gala z Vegas w Jedynce 05.05.15, 13:20
                          a to dobre :]]

                          woda, witaminy, nawet dziewczyny jak maliny - nic by mu nie pomogło, pan Mayweather był po prostu daleko lepszy technicznie.

                          yes, masz świetną pamięć, Barbasiu :]

                          w "Niewinnych czarodziejach" Skolimowski zagrał rólkę boksera, którego główny bohater, "Bazyli", zawodowo : lekarz sportowy, odsuwa od najbliżej walki z powodu niezaleczonej kontuzji. w którymś momencie bokser chce pacnąc Bazyla, aby się zemścić za to, że go do walki nie dopuścił. Nie udaje mu się i sam obrywa i doznaje rozcięcia łuku brwiowego..

                          i ponoć Łomnicki naprawdę strzelił Skolimowskiego w taki spossób, że ten łuk naprawdę mu rozciął. Wajda to zauwazył, cała ekipa zauważyła, i zza kadru ponoć rozpaczliwie gestykulowali i wołali prosząc Skolimowskiego, żeby wytrzymał z tą kontuzją jeszczze kilkadziesiąt sekund, do zakończenia ujęcia :]
    • grek.grek "Rain MAn" Stopklatka, 20:00 02.05.15, 16:23
      zaskakuje mnie ta stacja, a Was ? :]

      niby klasyk, niby taki popularny, ale jak się zastanowic, to ostatni raz można zobaczyć go było dośc dawno i raczej nie o 20:00.

      młody japiszon z testamentu zmarłego ojca dowiaduje się, że ma starszego brata. I że to ten brat, pensjonariusz zakładu psychiatrycznego, cierpiący na autyzm, jest dziedzicem majątku po ojczulku. japiszon chce mu ten spadek jakoś zabrać, a najlepiej to zrobić przez znajomego prawnika. trzeba do niego pojechać i w drodze chciwy goguś japiszon zacznie odkrywać prawdę o swoim bracie, co zmieni zupełnie jego nastawienie.

      klasyka, no przecież wiemy jak to szło :]]

      Dustin Hoffman rewelacyjny, Tom Cruise w cieniu niby, ale to jest przecież też znakomita rola. muzyka Hansa Zimmera. Barry Levinson nakręcił killka dobrych filmów, ale chyba jednak żaden nie odniósł takiego sukcesu. 4 Oscary, status kultowego i właściwie aktualny jest niezmiennie, mimo że przecież stuknęło mu 27 lat :] 25-milionowy budżet zamienił się na 354 mln dolarów przychodów. Bywa 'amerykański" w swoim przekazie i stylu, ale jednocześnie... odnosi skutek przecież :]
    • grek.grek "Truman Show" w TVN7 03.05.15, 17:55
      właśnie startuje w TVN7.

      reality show, które od 30 lat ogląda cały świat, a którego głównym bohaterem jest facet który został nim w momencie poczęcia, i od 30 lat nie ma pojęcia, że żyje w sztucznie wykreowanym świecie, pośród aktorów, stattystów, w miasteczku które jest ogromnym studiem telewizyjnym, a jego każdy krok śledzi wielomilionowa widownia. nic nie jest prawdziwe. Faceta roluje cały świat : twórcy i widzowie na równi.

      swietny, momentami lekko naciągany, film o oszustwie, mediach instrumentalizacjących człowieka, a wreszcie o pragnieniu wolności i prawdy.
      brzmi patetycznie, ale wygląda lepiej niż brzmi w opisie :]

      wiemy ? znamy ? chyba że jednak... nie ? :]
    • grek.grek Maniu, co z Kocham Kino w maju ? :"] 04.05.15, 14:08
      z tego, co zauważyłem : w czwartek będzie "Imaginie", wysoko oceniany, komplementowany i niekiedy nazywany nawet najlepszym filmem polskim 2012 roku.

      zważywszy na to, że to jest film Andrzeja Jakimowskiego, to wcale bym się nie zdziwił, gdyby te recenzje i opinie były absolutnie zasłużone.
      • maniaczytania KK - maj 04.05.15, 19:11
        aaa, zagapiłam się ;)

        07.05. - "Imagine" - zapowiedziane już pięknie przez Greka :)
        14.05. - "Fala" - niemiecki z 2008r.
        21.05. - "Raj: Wiara"
        28.05. - "Raj: Nadzieja"
        • grek.grek Re: KK - maj 05.05.15, 13:08
          ;]]

          dzięki, Maniu :]

          świetne filmy, zwłaszcza pełna kontynuacja trylogii Seidla.

          już się cieszę na te filmy.
          i coś czuję, że będziemy dyskutować przy ich okazji, oj będziemy :]
    • grek.grek "Martwa cisza" w TVN7, 20:00 04.05.15, 16:30
      z 89 roku i regularnie powtarzany, ale jak się tych powtórek nie ogląda za często, to mozna się złapać na tym, że po 26 latach ten film się całkiem nieźle broni, choć doskonale wiemy jakie będzie zakończenie :]

      małżeństwo wyrusza w rejs po morzu swoim wypasionym jachtem. ma to być dla obojga rodzaj terapii po stracie dziecka. jak już tak sobie plyną, to napotykają dryfującą łódź z jakimś gościem na pokładzie. udzielają mu gościny. oczywiście, wiadomo że nieznajomy, jakkolwiek by się maskował i początkowo wzbudzał zaufanie i sympatię, nie jest pluszowym misiem przytulanką. musi się rozegrać walka o życie między nimi, a nim.

      Nicole Kidman, Sam Neill, Billy Zane - kino australijskie nie mogłoby zaoferować lepszej obsady ;]

      i film jest dobry. nie wychodzi poza schemat gatunku, ale poprowadzenie dobrej akcji mając za całą scenografię morze, łajbę i trzy postaci, to znów nie jest aż tak prosta rzecz. Roman Polański i Jerzy Skolimowski mogliby to potwierdzić ;]]
        • grek.grek Re: "Martwa cisza" w TVN7, 20:00 05.05.15, 13:13
          haha, dowcipny komentarz, Siostro ;]
          tylko czy Nicole by się śmiała równie ochoczo i szczerze jak my ? ;]]

          zupełnie nie zapamiętałem tego filmu.
          okazuje sie, że to samotna Nicole stawia czoła niebezpiecznemu typowi, sama jedna na środku morza, a mąz w tym czasie przeszukuje żaglówkę, z której tamten przypłynął, przekonując się, ze z typa jest killer zabójczy. potem się gdzieś tam zatrzaskuje, killer odpływa jachtem z Nicole [nie pozwalając jej zawrócić po męża], więc babka musi najpierw killera unieszkodliwić, a potem jeszcze męża znaleźć, a nie jest to proste, bo jacht odpłynął daleko, w czasie walk pokładowych zniszczeniu uległ radar, no i noc zapada.

          feministyczny film :]

          aczkolwiek, ostatni cios zadaje mąz. męski honor uratowany ;]

    • siostra_bronte "Pod zwrotnikiem Koziorożca" 04.05.15, 19:19
      Obejrzane na kanale ArtHouse Filmbox, odkodowanym na jakiś czas przez moją kablówkę. Zauważyłam w programie jeszcze kilka innych, ciekawych filmów i postaram się o nich napisać.

      „Pod zwrotnikiem Koziorożca” to mało znany film Hitchcocka z 1949 r. Okazał się klapą, bo widzowie spodziewali się thrillera, a zobaczyli kostiumowy melodramat. Filmowi zaszkodził też skandal wokół Ingrid Bergman, której romans z Rosselinim wyszedł wtedy na jaw. Był za to otoczony kultem przez Truffauta i innych francuskich wielbicieli Hitchcocka. Recenzje jakie przejrzałam w internecie są głównie negatywne. Że film jest nudny i statyczny. Ale podeszłam do niego bez żadnych uprzedzeń. I naprawdę mi się spodobał!

      Akcja toczy się w Australii w 1831 r. Do Sydney przyjeżdża nowy gubernator, Irlandczyk, a razem z nim siostrzeniec Charles Adare (Michael Wilding). Adare ma nadzieję zbić fortunę w Australii. Sprawia wrażenie człowieka pewnego siebie, trochę cynicznego.

      Spotyka się z dyrektorem banku, żeby prosić o kredyt na start. W czasie wizyty Adare słyszy nazwisko czekającego klienta, Sama Flusky’ego (Joseph Cotton). To nazwisko wydaje się Charlesowi znajome. Wypytuje bankowca kim jest. Ten jest oszczędny w słowach, mówi tylko, że Flusky jest byłym skazańcem (zesłanym z Anglii), który zbił fortunę i jest teraz wielkim właścicielem ziemskim. Adare chce wiedzieć za co został skazany, ale dyrektor mówi, że u nich jest zwyczaj, że nie mówi się o przeszłości skazańców. Po odbyciu kary mają prawo do normalnego życia. Zaintrygowany Adare prosi dyrektora o to, żeby ich sobie przedstawił.

      Flusky sprawia wrażenie ponurego, aroganckiego człowieka. Jemu też nazwisko Adare’a wydaje się znajome. Zaprasza go do siebie na obiad. Razem wychodzą z banku. Flusky nagle proponuje mu udział w interesach związanych z handlem ziemią, na których mógłby zarobić. Adare się waha. Dlaczego Flusky chce mu pomóc? Ten odpowiada enigmatycznie, że ma swoje powody.

      Adare mówi o tym swojemu wujowi, gubernatorowi, u którego zresztą mieszka. Ten nie jest zadowolony, że Adare zadaje się z kimś takim jak Flusky. Zabrania mu robienia z nim interesów, bo inaczej wyrzuci go z domu. Adare od razu odpowiada, że nie zmieni zdania i zamieszka w domu Flusky’ego na jakiś czas. Wuj jest niezadowolony, ale nie może nic zrobić.

      Wieczorem Adare przyjeżdża do pięknego domu Flusky’ego położonego poza miastem. Na obiad zostali też zaproszeni inni goście, m.in. dyrektor więzienia i inni przedstawiciele elity. Obiad zostaje przerwany przez przybycie żony Flusky’ego, Hattie (Ingrid Bergman). Hattie jest bosa, niedbale ubrana i zachowuje się dziwnie. Przeprasza gości, że jest nie w formie, ale chciała się tylko z nimi napić wina. Goście patrzą po sobie skonsternowani, ale widać, że to nie pierwsza taka sytuacja. Adare jako jedyny reaguje, przysuwa Hattie krzesło i zaczyna z nią rozmawiać.

      Kiedy się przedstawia Hattie przypomina sobie, że znali się jeszcze w Irlandii, kiedy byli bardzo młodzi. Siostra Adare’a była jej bliską przyjaciółką. Po krótkiej rozmowie Hattie wychodzi, a Adare ją odprowadza. Potem wraca do stołu.

      Po obiedzie Flusky rozmawia z Adarem o żonie. Mówi, że ich małżeństwo od dawna się nie układa, Hattie jest przygnębiona, niewiele ze sobą rozmawiają. Zdarza się, że całymi dniami nie wychodzi z pokoju. Po wyjściu Flusky’ego z więzienia mieli oboje zacząć nowe życie. Flusky zbił majątek, liczył na to, że w ten sposób wynagrodzi Hattie lata czekania na niego. Ale to się nie udało. Oboje się zmienili. Do tego Hattie tęskni za dawnym życiem, za Irlandią. Flusky liczy na to, że obecność Adare’a, przyjaciela z dzieciństwa jakoś ją rozrusza, poprawi jej nastrój. Adare jest pod wrażeniem tych rewelacji i godzi się pomóc Hattie.

      Hattie zwierza się Charlesowi. Nie wierzy już, że coś się zmieni. Brak jej wiary w siebie. Adare próbuje ją przekonać, że nie jest za późno na zmiany. Mówi jej wprost, że wie o jej nałogu (Hattie lubi topić smutki w alkoholu). Hattie ze smutkiem przyznaje, że to prawda. Adare obiecuje jej pomóc stanąć na nogi. Mówi jej, że jest piękna. Hattie w to nie wierzy, wyrzuciła z domu wszystkie lustra, żeby nie patrzeć na siebie. Adare obiecuje jej pomóc w zajęciu się domem jako jego pani. Wszystkim zarządza teraz gospodyni Milly (Margareth Leighton), która zaskakująco przypomina, także fizycznie demoniczną panią Divers z „Rebeki”.

      Hattie pod wpływem Charlesa nabiera nadziei. Zaczyna od porządków w kuchni. Oczywiście Milly to się nie podoba i przy pomocy lokaja upokarza Hattie. W obecności kucharek wyrzuca na stół cały worek pustych butelek po alkoholu. Hattie zapłakana ucieka do pokoju. Adare biegnie za nią, ale Hattie zamknęła się na klucz. Adare wspina się więc po żywopłocie do jej pokoju. Pociesza ją jak może i dochodzi do namiętnego pocałunku :) Ale Hattie mówi, że „dla niej jest już za późno”.

      Flusky żąda wyjaśnień od gospodyni. Milly jest na tyle bezczelna, że zwala całą winę na lokaja. Adare jest pewny, że zmyśla, żeby ratować swoją skórę. Milly unosi się honorem i postanawia opuścić dom.

      Kiedy Hattie dowiaduje się o wyjeździe Milly jest załamana. Gospodyni wyraźnie ją od siebie uzależniła i jak widzieliśmy wcześniej przy każdej okazji podsuwała jej alkohol. Flusky i Adare wierzą, że tak będzie dla Hattie lepiej. I teraz będzie mogła swobodnie kierować domem.
      W międzyczasie Adare dowiaduje się, że Flusky został skazany na 7 lat za… zabicie brata Hattie w Irlandii. Adare jest zaskoczony. Dlaczego Hattie została z Fluskym, po takiej tragedii? Co ich trzyma razem? Sprawa jest tajemnicza.
      • siostra_bronte "Pod zwrotnikiem Koziorożca" (2) 04.05.15, 19:21
        Sytuacja w domu powoli wraca do normy. O dziwo, państwo Flusky otrzymują zaproszenie na bal gubernatora. Wcześniej byli ignorowani przez oficjalne władze. Hattie mówi od razu, że nie pójdzie, tylko się wygłupi, zresztą nie ma nawet sukni. Ale mąż i Adare ją namawiają. To byłoby coś, co dodałoby Hattie pewności siebie. W końcu Hattie się zgadza. Ale mąż nie chce iść, takie bale nie są dla niego. Prosi Adare’a, żeby go zastąpił.

        Wieczorem w dniu balu, Hattie ubiera nową suknię i oczywiście wygląda zachwycająco. Po jej wyjściu z Adarem w domu pojawia się Milly. Chce zabrać swoje rzeczy. Widziała wychodzącą parę. I zaczyna sprytnie sugerować Flusky’emu, że tych dwoje coś łączy. Są podobni do siebie, pochodzą z tej samej sfery. Nie to co Flusky i Milly, zawsze gorsi. A wtedy, kiedy Hattie zamknęła się w pokoju i Adare wszedł do niej przez okno, Milly długo dobijała się do drzwi. A Hattie była lekko roznegliżowana…

        I Flusky, zaślepiony zazdrością, wierzy w to co mówi Milly. Jedzie na bal. Tam Hattie robi oczywiście furorę i wpada w oko samego gubernatora, który zaprasza ją na wspólny posiłek. Na salę wpada wściekły Flusky. Adare widzi go i czuje zbliżające się kłopoty. Próbuje zatrzymać Flusky’ego, ale bez efektu. Hattie akurat opowiada, że mąż lubi konie. Flusky wpada i krzyczy, ze pewnie mówiła już o tym, że był stajennym?! Pogardliwie rzuca pieniądze, bo to impreza charytatywna. Hattie chce się zapaść pod ziemię ze wstydu. Gubernator jest oburzony i obiecuje, że takiego zachowania nie zapomni. Flusky zabiera Hattie do domu.

        Zapłakana Hattie rozmawia z Adarem. Nie może zrozumieć co napadło jej męża. Ale Adare mówi jej, że to zazdrość. Namawia ją, żeby wracała do Irlandii. Dlaczego pozostaje przy człowieku, który ją tak traktuje?

        Ale Hattie mówi mu, że niczego nie rozumie. I opowiada co się stało wiele lat temu w Irlandii. Hattie pochodziła z zamożnej rodziny, Flusky był tylko stajennym. Zakochali się w sobie. Postanowili uciec razem. Dotarli do Szkocji i tam wzięli ślub. Ale w pościg za nimi ruszył brat Hattie. Kiedy ich znalazł i dowiedział się, że są po ślubie wymierzył broń w Hattie, bo zhańbiła honor rodziny. Flusky chciał ją osłonić swoim ciałem. Wtedy Hattie sięgnęła po broń, którą miał Flusky (nie pamiętam, czy akurat ją czyścił i miał w ręku, czy gdzieś odłożył) i zastrzeliła brata.

        Flusky wymógł na Hattie, żeby nikomu nie mówiła co się naprawdę stało. Winę wziął na siebie. Został wysłany do Australii na 7 lat więzienia. Po tej tragedii Hattie została zabrana przez rodzinę do domu. Ale nie mogła zostawić Flusky’ego. Pojechała za nim do Australii. Wstrząśnięty Adare pyta Hattie jak sobie dawała radę przez te kilka lat. Hattie nie chce opowiadać szczegółów, ale można się domyślać, że żyła w biedzie. Po wyjściu Flusky’ego z więzienia mieli zacząć nowe życie. Flusky szybko się dorobił. Mieli sobie wynagrodzić stracony czas.

        Ale zbyt wiele się już zdarzyło. Oboje się zmienili. Hattie miała poczucie winy, że przez nią Flusky tyle wycierpiał. A on, może żałuje, że tak się poświęcił. Nic dziwnego, że nie są teraz szczęśliwi…

        Kiedy Flusky widzi w domu Adare’a karze mu się wynosić. Wciąż jest zazdrosny. Hattie prosi, żeby został do rana, jest już późno, nie ma jak wrócić do miasta. Ale Flusky jest nieubłagany. Adare wychodzi z domu i dosiada konia. Niestety, ląduje w rowie, a koń łamie nogę. Flusky musi go zastrzelić. Jest już tak wściekły, że ma ochotę zabić Adare’a. Obaj zaczynają się kłócić. Adare próbuje wytrącić Flusky’emu broń z ręki i nagle słychać strzał. Adare pada na ziemię.

        Adare ląduje w szpitalu, nie wiadomo czy przeżyje. Pod salą czeka Hattie, ale lekarz nie zgadza się na jej wizytę. Gubernator i prokurator odwiedzają rannego, ale muszą poczekać na poprawę jego zdrowia, żeby mógł zeznawać.

        Hattie pyta gubernatora jak się czuje Adare, ale ten nie chce odpowiedzieć. Mówi jednak Hattie, że jej mąż zostanie powieszony, niezależnie od tego, czy jego siostrzeniec przeżyje czy nie. Takie jest tutaj prawo. Za kolejne złamanie prawa skazańca czeka śmierć.

        Zdesperowana Hattie mówi więc gubernatorowi, że Flusky nie powinien być skazany za morderstwo w Irlandii. Bo to ona zabiła swojego brata. Gubernator jest w szoku. Czy Hattie zdaje sobie sprawę z konsekwencji? Będzie deportowana do Irlandii, a tam czeka ją proces. Ale Hattie powtarza, że to prawda. Chce ratować męża przed śmiercią…

        Załamana Hattie wraca do domu. Mówi mężowi, że przyznała się do wszystkiego. Ale on…krzyczy na nią: „Wszystko ukartowałaś! Teraz pojedziesz ze swoim gachem do Irlandii!”. Hattie nie wierzy własnym uszom. Ale Flusky jest opętany zazdrością. Krzyczy, że zmarnował przez nią tyle lat. Nie chce jej już więcej widzieć! Hattie jest przerażona, prosi męża, żeby z nią porozmawiał, ale Flusky odchodzi bez słowa.
        • siostra_bronte "Pod zwrotnikiem Koziorożca" (3) 04.05.15, 19:35
          Ale jak można się było domyślać, następnego dnia złość mu przechodzi. Rozmawia z Hattie szczerze, pewnie po raz pierwszy od dawna. Oboje poświęcali się dla siebie. Kiedy to się skończy? Co będzie z nimi dalej?

          Po domu od paru dni kręci się, niestety, Milly, bo trzeba było ogarnąć dom w trakcie tych dramatycznych wydarzeń. Lekarz zapisał Hattie nowe leki uspokajające i Milly dba o panią, choć dobrze wiemy, że życzy jej jak najgorzej.

          Milly rozmawia z Fluskym. Mówi, że dla wszystkich będzie lepiej, jeżeli Hattie wyjedzie do Irlandii. Flusky w końcu będzie miał spokój. Ale ten mówi, że wszystko sprzeda i pojedzie z żoną do Irlandii, musi być przy niej. Milly jest w szoku. Liczyła na to, że będzie miała Flusky’ego wreszcie dla siebie. Chyba jest w nim zakochana. Próbuje go przekonywać, że się nim zaopiekuje, że wszystko się ułoży. Ale Flusky podjął już decyzję.

          Wieczorem Hattie idzie do swojego pokoju. Na łóżku pod pościelą znajduje…zasuszoną główkę Aborygena. Wygląda to strasznie. Handel takimi główkami kwitnie, chociaż jest nielegalny (na początku filmu ktoś próbuje namówić Flusky’ego na kupno takiej główki). Zapłakana Hattie kładzie się do łóżka. Po pewnym czasie do pokoju wchodzi Milly. Hattie udaje, że śpi, ale obserwuje co robi gospodyni. Ta wlewa do kieliszka wina całą buteleczkę z nowym lekarstwem. Pewnie chce uśpić Hattie już na zawsze. Zabiera też główkę z łóżka i chowa do pudełka na komodzie. Podchodzi do łóżka, budzi Hattie i prosi ją o wypicie wina. Będzie po nim dobrze spać…

          Hattie przygląda się przez chwilę kieliszkowi wina. Wydaje się nawet, że może będzie chciała go wypić, żeby skrócić swoje cierpienia. Ale zaczyna głośno woła swojego męża. Ten szybko przybiega. Hattie opowiada co się stało. Milly próbuje się bronić, Hattie oszalała, ale Flusky ma dowody. Widzi pustą buteleczkę po lekarstwie. Hattie prosi go, żeby zajrzał do pudełka. Flusky widzi główkę i teraz rozumie. Już wcześniej zdarzały się sytuacje, kiedy Hattie krzyczała, że coś strasznego jest w jej łóżku, ale nikt jej nie wierzył.

          Hattie mówi Milly, że robiła to wszystko, żeby doprowadzić ją do obłędu i żeby mąż ją znienawidził. Bo sama go kocha. Milly broni się. Zawsze mogła być tylko służącą, zawsze tą gorszą. Flusky jest taki sam jak ona. Pasują do siebie. Hattie ściągnęła na niego same cierpienia. Ale Flusky nie chce tego słuchać. Skompromitowana Milly ucieka, a Flusky nawet nie próbuje jej zatrzymywać.

          Do domu przyjeżdżają wysłannicy prokuratora, żeby pod osłoną nocy zabrać Hattie. Prokurator nie chce skandalu. Ale Flusky się nie zgadza. Dostaje czas do rana. Następnego dnia Hattie sama jedzie do miasta, żeby spotkać się z prokuratorem. Tam powtarza wszystko co powiedziała w szpitalu. Ale na spotkanie przyjeżdża też Adare. Hattie cieszy się, że wraca do zdrowia (jeszcze kilka dni temu był umierający, ale nie czepiajmy się).

          Hattie prosi go o pomoc. Przecież to postrzelenie to był wypadek! Adare zastanawia się przez chwilę co tu powiedzieć. Gdyby wysłał Flusky’ego na szubienicę, Hattie byłaby wolna…Ale nie potrafi tego zrobić. Zeznaje, że nie było żadnej kłótni, broń wystrzeliła przypadkowo. Co zresztą jest bliskie prawdy. Adare jeszcze dodaje, że wcześniejsze zeznania Hattie nie mogą być uznane za wiarygodne, bo była w szoku. Gubernator w tej sytuacji nie może nic więcej zrobić. Flusky nie zostaje oskarżony, a Hattie może wrócić do domu.

          Ostatnia scena. W porcie Adare żegna się z Fluskym i jego żoną. Flusky mówi mu, że ma wobec niego dług wdzięczności. Hattie żegna się z nim czule i dziękuje za wszystko. Adare zostaje odesłany przez gubernatora do Irlandii, bo narobił mu kłopotów. Ale nie wygląda na zasmuconego, sam mówi, że Australia to wielki kraj, ale dla niego nie ma tu miejsca. Koniec.

          Uff, miało być trochę krócej. Ale i tak pominęłam mniej ważne fragmenty.

          I co myślicie? Melodramat jak się patrzy :)

          Najpierw o plusach. Przede wszystkim fantastyczne zdjęcia Jacka Cardiffa, mistrza Technicoloru. Robił zdjęcia m.in. do „Czerwonych pantofelków” i „Sprawy życia i śmierci” o których kiedyś pisałam. Kolory w tym filmie to po prostu bajka. Jest tu też kilka pięknych, zapadających w pamięć scen.

          Ciekawy montaż. Są właściwie tylko długie ujęcia, także długie jazdy kamery. Stąd pewnie ta opinia nudnego filmu. Ale ten montaż daje filmowi powolny, nieco hipnotyczny rytm. Mnie to wciągnęło :)

          Zaletą filmu są też piękne kostiumy i wnętrza. Strona wizualna jest naprawdę zachwycająca. Jest na co popatrzeć.

          Można się przyczepić do scenariusza, opartego na jakiejś popularnej powieści. Jest tu trochę dłużyzn, zwłaszcza w pierwszej połowie filmu. Akcji jest tu niewiele, bohaterowie głównie rozmawiają, co daje tej historii trochę teatralny charakter. Może przydałoby się więcej zdjęć w plenerze.

          Co do aktorstwa, nie ma tu wybitnych ról, ale trójka bohaterów wypada dobrze. Może tylko Ingrid Bergman czasami gra zbyt ekspresyjnie i właśnie teatralnie. Wyrazista jest aktorka w roli Milly.

          W sumie to film o dziwnym uroku, przypominający kolorowy sen. Ma swoje słabości, ale oglądałam go z prawdziwą przyjemnością. Czasem porażki mistrzów potrafią być naprawdę interesujące :)

          Znalazłam scenę, kiedy Hattie wybiera się na bal:

          www.youtube.com/watch?v=3W6S3mslnFY
          Tutaj kilka fotek, które oddają piękną stronę wizualną filmu.

          seul-le-cinema.blogspot.com/2012/05/under-capricorn.html
          • grek.grek Re: "Pod zwrotnikiem Koziorożca" (3) 05.05.15, 14:57
            dzięki, Siostro :]
            świetna, jak zawsze, opowieść.
            Twoja narracja ma walory wartkiego, stylowego, głębokiego dramatu psychologicznego :]

            "miało być trochę krócej'

            ja bym mógł przeczytać i 10 stron, gdybyś tylko chciała napisać :]

            wg mnie, znakomita historia.
            ile tutaj zakrętów, splotów i jak doskonale zbudowana struktura.

            przez całą pierwszą część narasta pytanie, co się wydarzyło w przeszłości ?
            jak to jest, że Hattie wyszła za mąz za mordercę swojego brata ?
            dlaczego pije ?
            co łączy ją z mężem ?

            no i postać makiaweliczna postać podstępnej gospodyni, która ewidentnie próbuje
            wygryźć panią domu i zająć jej miejsce.

            zgrabnie to jest zawiązane i wytrawnie poprowadzone.
            karty są odkrywane stopniowo, a każde odkrycie poprzedzone jest stosownym przygotowaniem gruntu i atmosfery.

            a same odkrycia są jakże ciekawe.
            historia Hattie zabijającej brata w obronie kochanka-męża, który bierze winę na siebie i odsiaduje karę w więzieniu, a ona z powodu wyrzutów sumienia popada w alkoholizm, wspomagana w tej autodestrukcji przez podstępną gosposię - jest to melodramat pierwszej wody i wysokiej próby :]

            o, zdjęcia w technicolorze - klasyka. no i Ingrid Bergman jak wytwornie odziana i ufryzowana :] zewnętrzna otoczka z pewnością nadaje jej dramatowi dodatkowych walorów [filmowych, oczywiście] ?

            postać Adare'a nieźle namalowana, wg mnie.
            nie jest tylko obserwatorem, ale czynnie wpływa na przebieg wypadków, mimo że jest bezpośrednio zaaangażowany. Frapują go postaci. próbuje pomóc stanąć na nogi Hattie, a w finale ratuje ją i męża.

            jak sądzisz, Siostro, czy Adare choć przez moment ma w głowie myśl, żeby skorzystać z okazji i zająć miejsce męza Hattie ? :] jasne, to tylko postać filmowa, ale... tak na oko ? Jak to widzisz ?

            w każdym razie zachowuje się bardzo fair, szalchetnie... staromodnie trochę ;] a może to tylko ja jestem takim pesymistą ;]

            raz jeszcze dzięki za znakomitą opowieść, Siostro :]
            czytało się doskonale.
            i zapewne nie raz przyjemnie będzie wrócić do tego filmu i Twojej storyline.

            PS : tak coś czułem, że szykujesz niespodziankę... :]]

            • siostra_bronte Re: "Pod zwrotnikiem Koziorożca" (3) 05.05.15, 15:40
              Dzięki Greku za komplementy :)

              Tak, od początku wiadomo, że coś musiało stać się w przeszłości, coś co połączyło Hattie i Sama już na zawsze. Kiedy poznajemy prawdę to już się nie dziwimy, dlaczego tych dwoje jest ze sobą mimo wszystko.

              Ten trójkąt bohaterów jest bardzo ciekawy. Z jednej strony Adare jest ewidentnie oczarowany Hattie. I to właśnie dzięki jego pomocy Hattie odzyskuje wiarę w siebie. Flusky to widzi, najpierw się cieszy, ale potem dochodzi do głosu zazdrość. Na szczęście wszystko kończy się dobrze :)

              W tym momencie kiedy prokurator pyta Adare'a o przebieg wydarzeń, ten milczy przez dłuższą chwilę. Zastanawia się co powiedzieć. Ale zdaje sobie sprawę, że gdyby wrobił Flusky'ego to Hattie nie chciałaby go znać.

              Yes, motywy demonicznej gosposi czy nieszczęśliwej miłości pary z różnych sfer to standard melodramatu :)

              Mogę tylko powtórzyć, Technicolor to prawdziwe cudo. Żadna współczesna technika nie potrafi oddać takiej gamy i głębi kolorów.

              Jeszcze raz dzięki. A już się bałam, że ta historia zabrzmi zbyt staromodnie :)

              PS: O, znowu telepatia? Mam na oku jeszcze dwa filmy, jednego reżysera. Szkoda, że ten kanał został odkodowany tylko na krótko.
              • grek.grek Re: "Pod zwrotnikiem Koziorożca" (3) 05.05.15, 17:18
                są absolutnie zasłużone, Siostro :]
                cała przyjemność po mojej stronie.

                1 część zakończyłaś tak ciekawymi pytaniami, wyłaniającymi się z toku narracji, że gdybym musiał czekać dłużej na częśc 2, to pewnie musiałbym zażyć coś na uspokojenie ;]

                narracja - prima sort.
                mistrz Alfie by się nie powstydził takiej literackiej wersji :]

                własnie.
                te ewolucje w trójkącie Hattie-Flusky-Adare są znakomite.

                czyli jednak Adare miał moment zastanowienia :]
                to bardzo wiarygodne, ewidentnie czuć że Hattie nie jest mu obojętna.

                trzeba przyznac, że Margaret Leighton [Mily] ma ciekawą urodę, głębię nieprzejrzaną w oczach, pasuje do tej roli :]

                staromodnie ?
                a gdzie tam :]
                a nawet gdyby, to doskonale.
                dobre filmy nie mają wieku :]

                hehe, coś tak wyczułem, bo zmniejszyłaś aktywność "za dnia" :]] przemknęło mi, że może coś piszesz większego.

                cóż ja mogę dodać, mam wielką nadzieję że obejrzysz wszystko, co masz w planach i uraczysz nas kolejnymi świetnymi opowieściami :]

                może to czasowe odkodowanie, to jakiś sygnaał, że w przyszłości będą to robić regularnie ? takie badanie rynku pt. "odkodujemy i zobaczymy jaka będzie oglądalnośc. jesli dobra, to spróbujemy częsciej, choćby dla reklamy i zachęcenia do wykupienia abonamentu"?

    • mozambique Reżyserskie wersje filmów na Stopklatce ? 05.05.15, 11:47
      no walsnie nie wiem ale chyab tak

      lubie Stopklatke i 2 razy nasknelam sie na cos dziwnego :

      1. pare dni temu patrze i widze ze będzie "Imię Róży " - wiadomo klasyka, hit, film podziwnaiy i znany od chyba 20 lat , ja znam go niemal na pamięc , scena po scenie i wlasnie dlatego postanowialm spokojnie jeszce raz obejrzec
      i sie ciut zdziwiłam - bo zobaczyłąm kilka scen , ktorych NA PEWNO nie ma w tej wersji ogladanej przez mnie poprzednio chyab ze 20 razy , na pewno nie bylo ich w wersji kinowej - glownie chdozilo tu oczywiscie o scenę seksu miedzy mlodym Adso i żebraczką , ktora jak sie przekonalaam - byla o wiele dłuższa, bardziej rozbudowana i bardzo odważna , potem scena sądu Swetej INkwizycji -tez o wiele odważniejsza niz w wersji znanej .
      No i jedno cudenko - gdy William z BAskervilel odkrywa w ukrytej bibliotece w wiezy cenne księgi to je podziwia i mówi np " O , o tym pisał Sw TOmasz z Akwinu" a innej " a tę ksiegę opatrzył komentarzem sam Umberto z Bolonii:))) ( Umberto Eco oczywiscie miekszał w Bolonii)

      2. pare miesiecy temu = no jeszcze wiekszy hit - "Robin Hood" z Costnerem, znany przez wszytskich od podszewki, słowo po słowie mogalbym zapisac dialogi
      i tez oglądam i widze kilka , bardzo istotnych scen , których na pewno nie ma w wersji kinowej , tej znanej wsyztskiim a ktore jednak rysują nowe tlo dla wątków - np okazuje sie ze taka straszna wiedzma mieskzajaca na zamku Szeryfa Notthingham jest jego faktyczną matką, jest scena gdy szeryf przekupuje radę hrabiów , LAdy MArion ma głębsze tło rodzinne itp film jest dluzszy o jakies 12 minut

      czyzby ten kanał mial dostęp do wersji directors cut ?
      cieakwe = tak dla informacji , moze kogos zainteresuje ?
    • grek.grek "Vocuus" nowela PL, AD.2012, via Kultura 05.05.15, 16:56
      20-mimutowa nowela polska.

      akcja rozgrywa się na sali sądowej, gdzie toczy się rozprawa o pozbawienie ojca praw rodzicielskim wobec małoletniej córki.

      cały czas wchodzą retrospekcje, wyjaśniające o co tutaj chodzi, dlaczego znalezliśmy się w tym miejscu i co takiego pan tata przeskrobał.

      a zatem : matka dziecku i żona ojcu zmarła. z narracji wynika, że ojciec [gra go dzielnie i z wyczuciem Maciej Stuhr] nie miał z córką najlepszego kontaktu, przejał opiekę właściwie znienacka.

      i samotny ojczulo stara się jak może.
      dokonuje rzeczy niezwykłej - kiedy zauważa, że mała tęskni za matką : zaczyna się za tę matkę przebierać. peruka na głowę, sukienka z dekoltem, makijaż na fajcjatę :]

      kiedy mała w szkole nie chce jeśc, a w domu grymasi - tata ją ochrzania i jest rozgniewany, ale zaraz idzie po rozum do głowy, wychodzi do pokoju, by wrócić go kuchni w przebraniu matki i łagodnie, ciepło, cichutko sugerować małej, że powinna zacząć jeść, a tacie wybaczyć, że się czasami unosi i jest taki nieporadny, bo on bardzo ją kocha, ale dopiero uczy się swojej roli i obowiązków.

      i oto ojciec za matkę przebrany pląsa po domu z odkrzuczem, niczym pani Doubtfire, a córka zaśmiewa się do rozpuku i bawią się znakomicie. a co najważniejsze :jej naprawdę pomaga ten substytut matycznej obecności.

      razu jednego ojciec, w tym całym damskim oprzyrządowaniu, otwiera drzwi listonoszowi, który gapi się na niego zamurowany, przekonany że facet jest regularnym transwestytą.

      i kiedy zaczyna być coraz lepiej - przydarza się wypadek. Mała wspina się na stołek w kuchni, żeby coś wyciągnąc z szafki na ścianie, a potem z tego stołka spada. Ojciec spanikowany, znów w całym kobiecym anturażu, zawozi ją do szpitala, a potem gryząc palce z nerwów czeka na korytarzu, co powie lekarz. Siedzi tak : w szpilkach, rajstopach, peruce, sukience z dekoltem.

      pojawiają się ludzie z opieki społecznej... baba i chłop, od razu widać że nie mają dobrych zamiarów. Tata zakrywa się dekolt ruchem godnościowym, ale wie że będą kłopoty.

      tak własnie wylądował w sądzie, oskarżony o jakieś bezeceństwa i złą opiekę nad małoletnią.

      biegła psycholog na zimno cedzi kolejne "opinie prawne", wedle których ojciec to człowiek nieodpowiedzialny i niebezpieczny, a jego zachowania i pomysły mogą wypaczyć charakter dziecka.

      dla lepszej wymowy tych "opinii" psycholożkę gra, co tu dużo kryć, wyjątkowo piękna Marta Żmuda-Trzebiatowska, filmowana od szyi w górę, co zapewne pogłębia zaznaczony akcent.

      film konczy się w momencie, gdy pani sędzia zaczyna odczytywanie sentencji postanowienia. Nie wiemy, czy dzielny tata straci prawa ojcowskie czy zostanie uratowany mądrością sądu.

      znając jednak praktykę polskich sądów, i jak sądzę - częściowo interwencyjny charakter filmu - zostanie mu ona odebrana.

      Maciej Stuhr gra wspaniale, takim go nie widzieliście jeszcze :] mała Julia Wróblewska też w miarę nieźle, przede wszystkim dobrze jej wychodzi równowaga między dziecinnością 12-latki i swiadomością dziecka, które śmierć matki nie tyle nie zraniła, ile nauczyła pewnej wyrozumiałości i opanowania.

      krótkie, ciekawe i stylowe.

      reżyseria i scenariusz : Patryk Jurek, z wydatną pomocą Agaty Rudniewskiej.

      nie znalazłem filmowych fragmentów, ale są zdjęcia.
      filmpolski.pl/fp/index.php?galeria_filmu=1530627
      nie ma fotografii p. Maćka w damskiej garderobie, czy ja wiem... może i lepiej ;]]
      • barbasia1 Re: "Vocuus" nowela PL, AD.2012, via Kultura 06.05.15, 00:46
        > znając jednak praktykę polskich sądów, i jak sądzę - częściowo interwencyjny ch
        > arakter filmu - zostanie mu ona odebrana.'

        Dlaczego jesteś pesymistą? Jeśli ojciec wytłumaczył sądowi, dlaczego się przebierał w damskie ciuchy i jeśli sądowy psycholog stwierdził, że więź ojca z córką została nawiązana, to sąd nie powinien mu odebrać córki. W końcu rodzony ojciec jest jedyną najbliższą rodziną córki, a poza tym ojciec na szczęście nie jest "dewiantem".
        Chyba reżyser nie chciał przekonywać o tym, że ojciec w polskim sądzie rodzinnym jest zawsze na przegranej pozycji!?

        Tak sobie myślę, ciekawszy byłby film, imo, gdyby ojciec, dobry, uczciwy, serdeczny człowiek, rzeczywiście miał upodobanie do przebierania się w domu w damskie ubrania, albo był osobą transseksulaną.
        Ciekawe, co prawdziwy sąd w takim przypadku postanowiłby w sprawie dziecka?


        > Maciej Stuhr gra wspaniale, takim go nie widzieliście jeszcze :]
        HA! Warto wiedzieć. :)

        Dzięki.
        • grek.grek Re: "Vocuus" nowela PL, AD.2012, via Kultura 06.05.15, 14:55
          pesysmizm mój uzasadniam :]... tym że sąd spoglądał na ojca bez sympatii i zrozumienia, opieka społeczna karcąco oraz wystawiła najpewniej złą notę jego ojcowskim staraniom [przebrany za kobietę,a córka nieprzytomna w szpitalu po uderzeniu głową w posadzkę, znaczy się : transseksualista który nie dopilnował dziecka], zaś pani biegła psycholog otwarcie agresywnie negatywnie nastawiona i opiniująca skrajnie anty.

          wiesz, mężczyźni w sprawach o opiekę nad dzieckiem są zwykle w tym gorszym położeniu, jeśli rywalizują z matką, to matka wygrywa, a jak rywalizują z Domem Dziecka, to mają tylko 50 % szans. w dodatku, w takich sprawach zazwyczaj orzekają kobiety. seksizm ? nie wiem, ale to zastanawiające sprawa. A podobno to kobiety są dyskryminowane w Polandzie :]

          dobre ! :]
          ciekawe by to było.

          tutaj poniekąd sąd nie docieka czy ojciec jest dobrym człowiekiem.
          fakt, że się przebierał za babę ma taką moc rażenia, że reszta argumentów się chowa.
          no i mała uderzyła się w głowę, a on nie zapewnił jej bezpieczeństwa.
          ojciec - sąd 0: 2.

          hehe :]

          cała przyjemnośc po mojej stronie, Barbasiu ?

          ciekawe, co znaczy "vocuus" ?
    • grek.grek debata prezydencka w TVP1 :] 05.05.15, 18:02
      od 20:25

      mają być wszyscy, czyli cała... dziesiątka.

      bo mister president wystapi o 19:30 w Polsacie, gdzie będzie odpowiadał solowo na pytania... mówią, że od dziennikarzy, ale coś mi się wydaje, że ich tam nie będzie. co najwyżej ciałem bedą ;]

      konkurencja : LIga Mistrzów i "W sieci pająka" w TVN7 [od 20:00] oraz teatralnie : "Wesele" w Kulturze.

      co wybieracie ? :]

        • grek.grek Re: debata prezydencka w TVP1 :] 06.05.15, 14:43
          przepraszam, zapomniałem zupełnie.

          mnie się udało obejrzeć na czeskiej PRima Cool.
          przełączałem się w trakcie debaty, a ostatnie 40 minut już w całości.

          i oto włoski Juventus pokonał Real Madryt.
          2-1.
          rewanż w Madrycie :]
      • pepsic Re: debata prezydencka w TVP1 :] 06.05.15, 19:47
        Mi też się nie udało, mimo szczerych chęci. Żałuję zwłaszcza twarzy nieogranych, kompletnie nie znanych, bo co do swojego kandydata, za którego ściskam kciuki wiem, co i jak, tudzież, że ma przyjemną w dotyku dłoń.
        • grek.grek Re: debata prezydencka w TVP1 :] 07.05.15, 14:35
          cześć, Pepsic, jak forma po przerwie ? :]

          wg mnie, to była dobra debata.
          sprawnie przeprowadzona, dobre pytania, wszyscy mogli zabrać głos i powiedzieć, co myślą i chcą zrobić.

          kompletnie nie rozumiem, a nawet jestem zażenowany, utyskiwaniami naczelnych podnóżków władzuni, którzy wykrzykiwali histerycznie, że "TVP organizując [tę] debatę sięga dna", albo że "kandydaci powinni się zbiorowo wycofać i przeprosić, że ośmielili się rywalizować z urzędującym prezydentem". Władzolubnym peron odjechał juz tak daleko, że zapomnieli, iż TVP ma ustawowy obowiązek zorganizowania takiej debaty.

          no i każdy z tych ludzi zebrał 100 tys podpisów, spełnił zapisane w ustawie warunki uprawniające do startu w tych wyborach, przeprowadził kampanię... jak można sugerować, że ktoś "nie zasługuje" na start w wyborach ? Jestem zwolennikiem ideałów komunistycznych, i jestem jednym z tych którzy będą bronić dokonań PRLu, ale nie sposób tych dziennikarzy i komentatorów nazwać inaczej jak tylko lizusami w najgorszym socrealistycznym wydaniu.

          glosuję na Magdę Ogórek.
          nie wiem, ile dostanie, ale nie trafia do mnie teoria, że głos na kandydatów innych niż dwóch głównych, to stracony głos. Głosowałem na Piotra Ikonowicza, kiedy dostawał 0,2 %, więc temat mam obcykany ;] ale sądzę, że pani Ogórek osiągnie dobry wynik. jestem za to zawiedziony sposbem w jaki sam SLD jej nie pomagał. po zobaczeniu wyniku wiele osób będzie musiał posypać głowy solidną porcją popiołu :] Tak sądzę.

          domyślam się na kogo Ty zagłosujesz:]

          i jeśli dojdzie do II tury i, jak wieszczą sondaże, pojedynku KOmorowski-Duda, to zagłosuję na pana Dudę. 8 lat prezydentury człowieka, któremu ręka nie zadrżała nawet przy podpisywaniiu podwyżki VAT na ubranka dla dzieci z 7 do 23 % - wystarczy. MILIARD zł kosztował nas ten bizantyjski dwór z 10tys+ pensjami dla wyciągniętych z politycznej trumny zombie z UNii Wolności, którzy głównie dużo mówili, a częściej pletli trzy po trzy :]

          chyba się radykalizuję ;]
          miałem nie iśc na drugą turę,w przypadku nieprzejścia mojej kandydatki, ale za duża jest stawka, żeby to odpuścić. nie sądziłem,, że będę głosował na PiS kiedykolwiek,ale jak widać są na świecie rzeczy, które się grekom nie śniły, hehe.

          się rozgadałem... :] wybaczenia ! :]
          • siostra_bronte Re: debata prezydencka w TVP1 :] 07.05.15, 14:51
            Nie oglądałam debaty.

            Bardzo ciekawa opinia :) Ja też w drugiej turze zagłosuję na Dudę przeciw Komorowskiemu. Jestem jedną z wielu osób zawiedzionych PO i od lat na nią nie głosuję. To co się dzieje teraz w kraju to jest naprawdę dramat. Nie dziwię się ludziom, młodym i tym starszym, że wyjeżdżają. Sama zaczynam o tym myśleć :(( Obawiam się jednak, że wynik drugiej tury jest przesądzony.
            • grek.grek Re: debata prezydencka w TVP1 :] 07.05.15, 18:20
              ja wybieram SLD od zawsze, a zapaliła mi się kontrolka kiedy w biały dzień PO zwyczajnie ukradła 150 mld z OFE. to była zwykła kradzież. i jakby nic się nie stało. media przemilczały.

              dobry by był układ, w którym - skoro już te dwie partie i żadna inna - PO ma prezydenta, a PiS rząd, albo na odwrót. wtedy przejdą tylko ustawy niezbędne, bez szaleństw.

              generalnie, wiadomo czego się spodziewać po rządzie PO.
              ACTA omal Tusk nie podpisał.
              w ostatniej chwili przeciekło, żecoś się szykuje i protesty go powstrzymały.

              nad podatkiem katastralnym pracują wytrwale, za chwilę każą nam bulić jak za zboże.

              skok na lasy państwowe nie jest mitem i bajką.
              w kaądym razie, możliwe że mam paranoję, ale jesli ją mam, to dzięki Platformie i jej prezydentowi, którzy pokazali, że to co zakrawać by mogło na absurd - oni są w stanie przeprowadzić i wdrożyć w życie. oni już nie są nieudolni - oni są niebezpieczni.

              in vitro.
              widziałem wczoraj spot, w którym PO straszy kandydatem PiS i tym, że chciał za in vitro wsadzać do puszki. pan Duda przegiął w tej materii, ale z drugiej strony PO jest obłudna : projekt dot. in vitro lezy w Sejmie od 8 lat. złożył go SLD. Platforma od OŚMIU lat nie zajmowała się tematem. Teraz, w ramach rzucania kiełbasy wyborczej, pchneła jakiś swój bieda-projekt do prac komisji i od tego momentu ani widu ani słychu. Grunt że "ciemny lud" dostał informację, że "PO jest za in vitro".

              założe się, że jeśli PO wygra wybory, to ustawa o in vitro nie wejdzie w życie w ciągu następnych 4 lat. jesli wygra PiS to tym bardziej nie wejdzie, ale za to PO będzie wrzeszczeć, że oni by to uchwalili. Bezmiar głupoty i amatorszczyzny polskiej ppolityki jest przerażający. W NIemczech, Czechach czy Skandynawii - taka polityka byłaby najwyżej w programie kabaretów. a my to mamy w formie rzeczywistości namacalnej... można się nieźle sfrustrować.

              rachunki za prąd mają w tym roku o 20 % iść w górę. już czekam na kolejne rachunki :]nie może być inaczej, skoro zasilane pieniędzmi podatnika zbankrutowane kopalnie produkują tonę węgla 3 x droższą niż tona węgla z Rosji, RPA czy Australii. kto zapłacił górnikom za to, żeby wydobywali nierentowny węgiel ? PiS też zapłaci. z naszych podatków :]

              KRUS nad okrada na 10 mld rocznie.Kościół na 3. wydatki na mundurowych 40-letnich emerytów, to kolejne kilka mld. milion urzędników, których robota polega na podawaniu sobie w kółko tego samego papierka, im też trzeba zapłacić z podatków.

              a do tego akcyza, którą podrasowali tak bardzo, że dochody zaczeły spadać :]] widać pojęcie krzywej Laffera jest obce mistrzom ekonomii z rządu.
              VAT wyśrubowany tak, że za chwilę zabraknie dziurek na pasku.

              w pokera nie mozna w Polsce legalnie pograć, bo grozi za to kara więzienia.

              facet przywozi do Polski olej konopny dla ludzi chorych na raka, żeby mogli się nim leczyć. grozi mu za to 15 lat odsiadki.

              za afery hazardowe, Amber Gold nikomu nic nie grozi.
              facet od olejku może dostać 15 lat, a mordercy dzieciaków dostają 8 lat, a sąd "nie stwierdza zabójstwa" mimo że malec był bity, a potem martwy wrzucony do jakiegos stawu; zaś gang pruszkowski wychodzi wolny, bo rzekomo "zostały popełnione błędy proceduralne".

              minister spr. zagranicznych mówi prywatnie,że Polska robi Ameryce...dobrze, a rok później POlska zamiast kupić uzbrojenie z fabryk na terenie Polski -kupuje szrot z Ameryki.

              w konflikcie ukraińskim NOWY minister spr. zagraniczych zapędza się tak daleko, że kwestionuje iż to Rosjanie wygrali wojnę, bo "bramy Auschwitz otworzył Ukrainiec". cóż, widać nieważne który naród umierał milionami, by to otwarcie było możliwe, ważne że Ukrainiec otworzył ;] Baran", to byłby komplement wobec tego człowieka.

              prezydent POlski jedzie na Ukrainę, zawozi 100 mln euro w prezencie, a oni 2 minuty później uchwalają, że UPA była w 100 % wspaniala i COKOLWIEK w swej historii uczyniła - miało sens,cel i nie wolno tego krytykować pod karą więzienia. komedia ?

              a Polska jako jedyny kraj w Europie, a już na pewno jedyny w regionie, broni tej skorumpowanej, UPA-lubnej i istniejącej czysto teoretycznie Ukrainy, konfliktując się z Rosją, z którą wszyscy szukają dialogu i formalnego lub nieformalnego porozumienia :]

              przepraszam, ze aż tyle, ale zacząć, to kolejne przykłady sypią się jak z rękawa :]
              • pepsic Re: debata prezydencka w TVP1 :] 07.05.15, 19:57
                Lista afer PO wydaje sie być nieskończona, miejsca w internecie by brakło;) Równie ciekawa wydaje się postać pana prezydenta. Znawcy przedmiotu nazywają go Bredzisław Szczynukowicz, a tak się chwalił herbem;) Nie na darmo rekordy popularności bije bestseler Sumlińskiego "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego". I pomyśleć, że jeszcze parę lat wstecz miałam go za niezgułę.

                Ja na oczy przejrzałam w roku 2005 podczas konwencji wyborczej PO, podczas której znienacka zaczęto pluć na liderów PiS.
                • grek.grek Re: debata prezydencka w TVP1 :] 08.05.15, 14:29
                  te 5 lat urzędowania wyciągneły królika z kapelusza, o ile np.Kwaśniewski był prezydentem, który zdołał uniezależnić się od swojego aparatu partyjnego, o tyle Komorowski pozostał jego instrumentem.

                  gdyby to był tylko poczciwy fajtłapa, to bym machnął ręką. niestety, ze swoją służalczością wobec podejrzanych koleżków wydaje się on wręcz groźny dla otoczenia.
                  • pepsic Re: debata prezydencka w TVP1 :] 08.05.15, 21:20
                    Dokładnie tak jest. Z poczciwej twarzy wujaszka Bronka wyziera przerażające oblicze.
                    Ale czego spodziewać sie po gostku, który chwali sie herbem, gdy tymczasem dziadek Osip Szczynukowicz ruski siepacz przywłaszczył sobie nazwisko Komorowski po właścicielu splądrowanego majątku, a w dzisiejszej debacie zamiast przedstawiać program wyborczy bez przerwy atakował Dudę, mimo sloganów o zgdzie, ponadto zastraszał redaktora prowadzącego program oraz odmawiał współpracy, gdy tenże odważył się zadać pytanie o książkę Sumlińskiego.

                    A tu lista pytań, których nie zdano prezydentowi w debacie (za internautami):
                    1. Jakie były okoliczności przymusowe, które spowodowały awans szefa BOR-u ob. Janickiego na stopień generalski ?

                    2. Czy gdyby nie one, to zdegradowałby pan ob. Janickiego albo zwolnił ze służby ?

                    3. Czy naprawdę uważa pan, że potrafi pan zapewnić obywatelom bezpieczeństwo ? A w jaki sposób? Może mianuje pan ob. Janickiego na stanowisko najwyższego marszałka WP?

                    4. Z jakiego powodu pańska partia PO i pan ukradliście z OFE 150 mld zł prywatnych pieniędzy? Czy dlatego, że inaczej nie byłoby na emerytury, renty i pensje dla budżetówki?

                    5. Z jakiego powodu pana partia PO i pan podnieśliście podatki?

                    6. Dlaczego polskie prawo podatkowe jest jednym z najbardziej uciążliwych i niejasnych na świecie? Czy to jest zrobione celowo po to, aby naprodukować jak najwięcej klienteli wyborczej mimo tego, że to fatalne prawo blokuje gospodarczy rozwój kraju i
                    wzrost wynagrodzeń wszystkich obywateli?

                    7. Czy słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych Baraka Obamy wygłoszone podczas jego przemówienia w Warszawie skierowane do polskich dygnitarzy, w tym, że "pierwszym obowiązkiem władz jest dbanie o szczęście ich obywateli a nie ich okradanie" były zaadresowane również do pana? Pan je pamięta czy pan spał w trakcie tego przemówienia?

                    8. Czy firma, bo państwo jest firmą narodową, rozwija się czy zwija, gdy traci 3 mln obywateli? Czy to jest sukces, czy katastrofa ? Czy to sukces, czy katastrofa, gdy 70% młodych ludzi deklaruje, że planuje opuścić swój kraj ze względu na brak perspektyw życiowych ?

                    9. Czy był pan współautorem tzw. "przemysłu pogardy i nienawiści" czy przeciwnie, publicznie pan protestował i starał się zatrzymać rozwój tzw. "cywilizacji chamstwa" ? Proszę odnieść się do następujących słów :

                    "Prymitywny betonowy katolicyzm. Faszyzm. Antysemityzm. Żulia. Chuliganeria. Gó...zjady, którzy rzygają i gardłują ultra patriotycznie. Prawicowi troglodyci. Bydło do głosowania marsz ! Moherowe berety. Patroszyć kaczora. Wyrżnąć watahy. Wrogiem chrześcijaństwa jest Kaczyński. Rynsztok wylewa się w Kościołach. Wyginiecie jak dinozaury. PiS to zbieranina podłych i wstrętnych, chorych psychicznie. Jak widzę Zbigniewa Ziobrę, to mi się flaki przewracają. Wystrzelamy jak psy. Będziemy polować na kaczki, tylko teraz jest okres ochronny. Jaki prezydent, taki zamach. Kaczyński to przypadek psychiatryczny. Jeszcze jedna
                    bitwa, jeszcze dorżniemy watahy, wygramy tę batalię! Można być prezydentem, ale można być też chamem. Jarosława Kaczyńskiego wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie. Dlaczego do Smoleńska wyjechał kartofel, kurdupel, alkoholik. Przestać uważać bydło za niebydło."


                    Czy te słowa i wyrażenia są wyrazem nienawiści, chamstwa i zdziczenia, czy przeciwnie, są wyrazem kultury i miłości do bliźniego ? Czy takie słowa budują ZGODĘ i BEZPIECZEŃSTWO, czy przeciwnie, mogą spowodować niekontrolowaną eskalację nienawiści ?

                    10. Dlaczego wg pana media mainstream’owe kłamią twierdząc, że w Polsce opodatkowanie obywatela mieści się w średniej europejskiej? Czy one wiedzą, że np.: kwota wolna od podatku w krajach zachodniej Europy jest 7-10 krotnie większa niż w Polsce? Kto wg pana każe tak bezczelnie tym mediom kłamać? A czy nie jest tak, że ten fiskalizm służy utrzymaniu przez waszą formację klienteli wyborczej ? Praca za głosy? Czy to jest wg pana korupcja polityczna, czy nie?

                    11. Czy zgodzi się pan na emeryturze żyć miesięcznie za 1000 zł? Ile wynosi kwota wolna od
                    podatku w Polsce,a ile np. w Anglii, Niemczech albo USA? Wie pan? Jaka jest różnica?
                    Czy to sukces, czy katastrofa, gdy w danym państwie człowiekowi na emeryturze nie tylko brak
                    na lekarstwa, ale także na jedzenie? Ile wyniesie w przybliżeniu pana emerytura?

                    12. Czy pan wie, co to jest zasada prawa (Rule of Law) ? Jak by pan wytłumaczył, na czym ona polega?
                    • barbasia1 Re: debata prezydencka w TVP1 :] 08.05.15, 23:54
                      pepsic napisała:

                      > Dokładnie tak jest. Z poczciwej twarzy wujaszka Bronka wyziera przerażające obl
                      > icze.
                      > Ale czego spodziewać sie po gostku, który chwali sie herbem, gdy tymczasem dzia
                      > dek Osip Szczynukowicz ruski siepacz przywłaszczył sobie nazwisko Komorowski po
                      > właścicielu splądrowanego majątku,

                      A na pradziadka Komorowskiego, prapradziadka, praprapradziadka i dalszych protoplastów nic nie znaleziono??? ;)

                      > 9. Czy był pan współautorem tzw. "przemysłu pogardy i nienawiści" czy przeciwni
                      > e, publicznie pan protestował i starał się zatrzymać rozwój tzw. "cywilizacji c
                      > hamstwa" ?

                      "Przemysł pogardy i nienawiści", "cywilizacji chamstwa" doskonale funkcjonuje i po stronie PIS-u.
                      Vide: ostatnie akcje z prezydentem podczas kampanii prezydenckiej.
                      Wcześniejsze oskarżenia o zamordowanie Lecha Kaczyńskiego z małżonką itp.
                    • grek.grek Re: debata prezydencka w TVP1 :] 09.05.15, 14:38
                      same celne pytania.

                      ja bym zadał jeszcze dodatkowe, co sądzi o tym, że prezydent Ukrainy siedzący obok niego podczas obchodów rocznicy zakończenia wojny, na Westerplatte, miał w klapie odznakę UPA i podpisał uchwałę gloryfikującą tę organizację wraz ze WSZYSTKIM, co kiedykolwiek komukolwiek i gdziekolwiek uczyniła [za jakąkolwiek polemikę grozi więzienie] ?

                      niestety, debata publiczna w Polsce lezy na łopatkach, tych pytań nikt mu nie zada, ani papuśna trójeczka w Polsacie, ani odnaczeni przez niego medalami pp. Żakowski i Paradowska, nie wspominając o milordzie Kraśce :]

                      ale jednocześnie z przyjemnością odnotowałem, że pp. Duda, Ogórek i Kukiz zignorowali zaproszenia do TOK Fm i GOścia Radia Zet, czym potwornie wkurzyli prowadzące klakierki prezydenckie :]

                      nie masz wrażenia, że kartel medialny zaczyna się sypać ? Lis dołuje, Radio Zet dołuje, TVN zbankrutowałby, gdyby Amerykanie go nie kupili, towarzystwo z TOK FM jest oficjalnie pozbawiane znaczenia i rangi przez samych polityków... coś się dzieje :]
                      • wacek69 Re: debata prezydencka w TVP1 :] 09.05.15, 15:46
                        Zajrzałem po wielu miesiącach i z radością odnotowuję ze sa jest jeszcze na świecie coś stałego.! Np żałosny bolszewicki śmieć z Jeleniej Góry konsekwentnie wychwalający wielka Rosję i jej przyjaciół. Wróć na portale randkowe i szukaj dalej białoruskich komunistek
              • siostra_bronte Re: debata prezydencka w TVP1 :] 07.05.15, 20:10
                Greku, podpisuję się :)

                Jeszcze była akcja z podniesieniem wieku emerytalnego!

                Nie wspomniałeś o jednej rzeczy: sytuacja na rynku pracy. Statystyki niby coraz lepsze, ale ma się to nijak do rzeczywistości. Bezrobocie jest znacznie większe niż to pokazują cyferki. Urzędy pracy służą nie wiadomo do czego. Owszem, są organizowane kursy "jak poradzić sobie na rynku pracy" tudzież rozmaite "bukieciarstwa", ale nijak nie pomoże to bezrobotnym. Czy ktoś policzył ile państwowej kasy idzie na takie różne szemrane kursy? Kiedyś obiło mi się o uszy, że będą zmiany w funkcjonowaniu urzędów pracy, żeby były bardziej "efektywne", ale temat jakoś ucichł. Jak zwykle.

                Szukanie pracy to prawdziwy hardkor. Najgorszemu wrogowi nie życzę. Pracodawcy dyktują warunki, mnóstwo ludzi pracuje na śmieciówkach za marne pieniądze. Nie podoba się? Znajdzie się wielu chętnych. Niezależnie od wykształcenia i doświadczenia, wielu ląduje w call centrach, które są regularnymi obozami pracy. Tak, jesteśmy potęgą w "telefonicznej obsłudze klienta". Za to z produkcją jakoś gorzej nam idzie. Ludzie na śmieciówkach prawdopodobnie nie będą mieli emerytur! Ba, licho wie, czy "normalnie" pracujący też będą mieli swoje emerytury. I w jakiej wysokości. Strach się bać. ZUS to w ogóle temat na długie opowiadanie.

                Wiesz, ten dzisiejszy wyrok też mnie wkurzył. Jak tu wierzyć w sprawiedliwość?? Jak słyszę o "niezawisłych" sądach to szlag mnie trafia.

                Co do in vitro, absolutnie masz rację. PO pokazuje swoją hipokryzję, jak zwykle przy takich okazjach. Ileż to rzeczy obiecywano! Miało nie być "klękania przed biskupami". I co? Nie wiem czy kiedyś dożyjemy świeckiego państwa.

                Uff, dużo się tego nazbierało, a i to nie wszystko. Jakoś udzielił mi się Twój bojowy nastrój, Greku. Ale muszę przyznać, że już zaczynam tracić cierpliwość...


                • grek.grek Re: debata prezydencka w TVP1 :] 08.05.15, 14:57
                  yes, Siostro.

                  co to w ogóle za komedia z tym 67 rż.
                  staż się nagle nie liczy, tylko wiek :]

                  ale już mundurowe 40-letnie zdrowe byki biorą po 5 tysięcy emerytury.

                  i oni mówią, że trzeba pracować do 67, bo na emerytury nie będzie. ciekawe czyje :]
                  ZUS zżera miliardy, stał się siedziskiem dla tysięcy niepotrzebnych urzędników do podawania
                  sobie tego samego papierka w kółeczku, systemu nikt nie naprawia.
                  jedyny pomysły : podwyższyć wiek emerytalny, podnieśc składki, przywalić kolejnym podatkiem.
                  właściwie jedyny pomysł tej władzy na zasypywanie dziury finansowej, którą tworzy : z kieszeni podatnika. tylko nie tego najbogatszego, ci już pouciekali tam, gdzie podatki są niskie.

                  pamiętam,że w 2001 roku była podobna sytuacja.
                  wtedy rządy przejał SLD, a gospodarkę Kołodko z Belka. obnizyli kluczowe podatki, akcyzę,vat, CIT, i nagle kasa zaczęła się wypełniac, bo ludzie przestali uciekac w szarą strefę,gospodarka ruszyła, stała się konkurencyjna, a smallbiznes poczuł wiatr w plecy, nagle opłacalne zaczeło być zatrudnianie młodych na normalnych umowach.

                  zrobił się dobrostan, więc stryropiany myślały, że tak już będzie zawsze. SLD dowalono jakąs aferką, w której pijaczyna drugiemu pijaczynie bełkotał coś o łapówce, ale społeczeństwo było nieobkute w aferach, więc SLD został obalony, wróciły styropiany no i dzisiaj... widać gołym okiem, co mamy. nie reklamuję SLD, ale niestety POpiS zarzyna nas na amen. Nie mówiąc o ścieku, którym stała się w ostatnich latach polska debata publiczna, tego się już słuchać nie da. nie tyle kłótni i połajanek, ile tematyki tychże. szczytem wszystkiego był przejęty do czerwoności redaktor - hrabia, lord, markiz i błękitnokrwisty szlachcic - Kraśko debatujący o tym, że posłanka PiS jadła na sali sejmowej. W tym samym czasie rząd omal nie połozył łapy na lasach państwowych.

                  żyjemy w dziwnych czasach :]

                  yes, in vitro sie nie doczekamy. PO to mistrzyni świata w kłamstwie i nawijaniu makaronu na uszy.

                  podobnie ze związkami partnerskimi. cała Europa dawno ma to zapisane i prawne usankcjonowanie takich relacji między ludźmi jest już rutyną codzienności.
                  u nas nie ma nawet porządnej debaty.
                  tak to urzędnicy państwowi, służba publiczna, robi obywatelowi na rekę.
                  dosłownie :]

                  ci ludzie mają się za celebrytów, a nie urzędników, których psim obowiązkiem jest upraszczać życie swoim pracodawcom, czyli NAM wszystkim. ręce opadają, kiedy jeden z drugim mówi : ja nie poprę związków partnerskich,czy in vitro, bo mi religia zabrania.
                  co nas obchodzi jego religia ?
                  z religią do kościoła, a nie do Sejmu :]
                  Sejm ma stanowić prawo dla wszystkich obywateli, a nie dla religijnie poprawnych albo zgodnych z ideologią danego posła.
                  żeby się tak dziady o podatki sprzeczali :]
                  ale na ten temat, to ja nie widziałem żadnej rzeczowej debaty od 10 lat.
                  za to o tym, dlaczego oni nie zagłosują za in vitro czy zw.partnerskimi - mnóstwo.

                  mam wrażenie, że oni demokracji nie rozumieją.
                  chlubią się tym ustrojem, robią nabożne miny z okazji "odzyskania wolności", powiewają tymi flagami i hasłami, a ni w ząb nie rozumieją, że demokracja wymaga od posłów stanowienia prawa, które nie będzie motywowane własnymi przekonaniami religijnymi, lecz interesem żywotnym danej grupy obywateli. nie muszą robić in vitro czy wchodzić w partnerskie związki. ale muszą uwzględnić fakt, że wielu ludzi tego potrzebuje. I dopóki nikomu to jednocześnie nie szkodzi - głosowanie przeciw jest zaprzeczeniem demokratycznych standardów.dlatego cała Europa zgodnie przegłosowała takie ustawy, a w Polsce nadal średniowiecze.

                  hehe :]
                  jest coś w tym "bojowym nastroju" :]]
                  nie wiem, czy stryjek nie zamieni siekierki na kijek, ale coś musi się zmienić, choćby po to by ta obecna władza dostała po głowie i wiedziała, że proste "straszenie Kaczorem" już nie działa i zamiast mobilizować wyborców - dodatkowo ich nastawia przeciw takiej taktyce. To już obraża ludzką inteligencję. PiS was pozmamyka i rozstrzela, a my was obronimy, damy zyć i pozwolimy zdechnąc z przepracowania, przepodatkowania i innych prze- na nas, nasze rodziny, krewnych, pociotków i funfli :]

                    • grek.grek Re: debata prezydencka w TVP1 :] 09.05.15, 14:50
                      ależ skąd, Barbasiu :]

                      rzecz w tym, że ja wierzę [bo skoro idę głosować, to komuś muszę], iż ona chce coś zmienić i wie, co trzeba robić.

                      aktualny prezydent jest, wg mnie, figurantem bez znaczenia. rządzi premier, aczkolwiek tylko oficjalnie, bo wg mnie, z całym szacunkiem, ale pani Kopacz nie rządzi tylko wypełnia polecenia. może swoich doradców, a może inne.

                      Platforma i jej prezydent, to ludzie stołków. władzy dla władzy, apanaży, wygód, gwaranci geszeftów swoich kolegów i krewnych. nic poza tym.

                      przez 8 lat nie zdołali nawet wprowadzić pod obrady komisji ustawy o in vitro. OSIEM LAT. mając w Sejmie około 80 głosów SLD i Ruchu Palikota, z którymi mogliby bez trudu tę ustawę przegłosować już na początku swoich rządów.

                      przez 8 lat produkowali afery, podnosili podatki, straszyli Kaczorem i przekonywali, że Tusk jest Krolem Europy.

                      nie znajduję żadnej dziedziny, w której rząd i Platforma z PSl pomogli nam. nie znajduję. żadnej.

                      to najgorszy rząd po 45 roku. nawet za Stalina było lepiej, bo przynajmniej POlska wstawała z gruzów II wojny światowej. wtedy likwidowano wrogów komunizmu, owszem, ale dzisiaj likwiduje się emerytów, dzieci i młodzież odbierając im perspektywy. nie wiem, czy morderstwo polityczne aż tak bardzo się rózni od wyznaczenia choremu terminu operacji na za 10 lat, kiedy nie będzie już chorego, więc publiczna służba zdrowia uniknie kosztów.
          • pepsic Re: debata prezydencka w TVP1 :] 07.05.15, 19:42
            Jak to po urlopie. Nie wiadomo, w co ręce włożyć, hej:)

            U mnie panowie też zdają się być pod silnym wrażeniem pani Ogórek. Nawet mówią, że mam podobne buty:)

            Yes, kibicuję i głosuję na Andrzeja Dudę. A ponadto intryguje mnie Grzegorz Braun i lubię go słuchać.

            Ale, ale nie zapomnij o zabraniu na wybory własnego długopisu i ... świeczki:)
            • grek.grek Re: debata prezydencka w TVP1 :] 08.05.15, 15:11
              :]

              pod wrażeniem urody czy pomysłów ? :]

              mnie się w sumie wszyscy kandydaci jakoś tam podobali.
              przede wszystkim dlatego, że wspólnie wyrażali niemal pełne spektrum pogladów.
              brakowało tylko jakiegos skrajnego lewicowca :]

              a przy okazji sprowokowali niektórych "dyżurnych demokratów" do ujawnienia
              swoich w istocie antydemokratycznych zapatrywań :]

              :]
              • pepsic Re: debata prezydencka w TVP1 :] 08.05.15, 21:45
                Pochwały pod adresem pani Ogórek, a zwłaszcza słowa obrony brzmią niczym... Twoje:)

                Przy okazji uprzejmości przedwyborczych informuję o teście latarnik, z którego wynika, że mam poglądy najbardziej zbieżne z:
                1. A. Duda
                2. M. Kowalski
                3. G. Braun
                4. M. Ogórek (sic!)
                B. Komorowski na szarym końcu

                Reasumując: wszystkie ręce na pokład. Każdy byle nie Komorowski i Palikot.
                Hej:)
                • grek.grek Re: debata prezydencka w TVP1 :] 09.05.15, 15:00
                  haha :] ok.

                  podpisuję się.
                  Palikot z tą całą swoją antyklerykalizacją sypie piasek w tryby machiny laicyzacji napędzanej panoszeniem się Kościoła.
                  dlatego ja również uwazam że jest szkodliwy.

                  im więcej KOścioła, religii w szkołach, odwołanych Golgota Picnic, kapelanów w wojsku i doktorów Chazanów, tym bardziej rosnąca nienawiśc kolejnych roczników młodzieży do KOścioła i masowe odchodzenie od tej instytucji. a jak ludzie odejdą, to politycy przestaną szukać w Kościele poparcia i wystawać pod ołtarzami. skończy się wetowanie ust. o związkach partnerskich czy in vitro, eutanazji, a nawet legalizacji marihuany. politycy nie bedą mieli interesu w popieraniu kościelnych zakazów i sprzeciwów.

                  Palikot, jakkolwiek sensownie mówi o świeckim państwie, nie rozumie że to my musimy zrobić, a nie polityka. to się musi stać na drodze społecznych przemian obyczajowych, a żeby te doszły do skutku, KOściół musi się ludziom doszczętnie obrzydzić, a nowoczesna kultura i obyczajowośc zachodnia osiągnąc dominujący wpływ w społeczeństwie, co będzie możliwe wtedy, gdy częśc starszych roczników stanowić bedą już ludzie wychowani a nowych warunkach kulturowych, czyli za jakieś 10 lat, kiedy dzisiejsi liczni 50-latkowie wyprą 75-latków - z powodów biologicznych.

                  Palikot ze swoją retoryką i napastliwością przeszkadza tym procesom, bo Kościół posługuje się nim jako instrumentem przydawania sobie walorów moralnych i kreowania się na krzywdzonego baranka.
                  • barbasia1 Re: debata prezydencka w TVP1 :] 10.05.15, 22:41
                    > im więcej KOścioła, religii w szkołach, odwołanych Golgota Picnic, kapelanów w
                    > wojsku i doktorów Chazanów, tym bardziej rosnąca nienawiśc kolejnych roczników
                    > młodzieży do KOścioła i masowe odchodzenie od tej instytucji. a jak ludzie odej
                    > dą, to politycy przestaną szukać w Kościele poparcia i wystawać pod ołtarzami.
                    > skończy się wetowanie ust. o związkach partnerskich czy in vitro, eutanazji, a
                    > nawet legalizacji marihuany. politycy nie bedą mieli interesu w popieraniu kośc
                    > ielnych zakazów i sprzeciwów.

                    Chciałeś państwa kościelnego, to masz. :)
                    I nie wiadomo, kiedy doczekasz się tych upragnionych zmian, jak się nowi dorwą do władzy, tak łatwo nie popuszczą. :)
                    (lewica 2,4).


                    > Palikot ze swoją retoryką i napastliwością przeszkadza tym procesom, bo Kościół
                    > posługuje się nim jako instrumentem przydawania sobie walorów moralnych i kreo
                    > wania się na krzywdzonego baranka.



                    Przeceniasza Palikota w tym względzie.