Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 9 (vol. 59)

31.08.15, 20:21
Zakładam już dziś, bo jutro może być różnie z czasem ;)

Jesień nadchodzi, z nią nowa ramówka - miejmy nadzieję, że pojawi się mnóstwo premier :)

PS - za miesiąc okrągły vol! :)
Obserwuj wątek
    • grek.grek no to, do boju :] 01.09.15, 11:14
      oni do szkoły, a my do nowego volume :]

      jak tam Maniu Kocham Kino na wrzesień ?
      zauważyłem tylko, że w czwartek "Płynące wieżowce', a więc calkiem nowe kino polskie.

    • grek.grek "Prokurator" od czwartku w TVp2 01.09.15, 11:23
      TVp reklamuje ten serial jako EVENT.

      znalazłem coś takiego :
      film.onet.pl/prokurator-nowa-jakosc-w-tvp-recenzja/tdhrx

      jakoś nie mam przesadnych oczekiwań. soczyste dialogi, wielowymiarowe postaci, barwne intrygi... jakoś tego się nie spodziewam. nie w TVP.

      "Krew z krwi", pokaz "mocy" TVP, była niezła, ale przecież nie rzuciła nas na kolana, o ile pamiętam ;]

      obsada jest ciekawa [Koman, Cielecka, Zieliński], scenariusz współpisał Zygmunt Miłoszewski, literat od kryminałów, niejasności są przy okazji reżyserii całości, no i tego na ile TVP wymusiła na scenarzystach napisanie rzeczy oczywistej i do zaakceptowania przez większość, czyli żeby było bezpiecznie, letnio i przaśnie, a nie w stylu kryminałów brytyjskich czy amerykańskich, bo skandynawskie to już miały być "Paradoksy" i inne, z czego niewiele wyszło :]

      co sądzicie ? jakie oczekiwania ?
    • grek.grek Adolf Dymsza, w 40. rocznicę śmierci 01.09.15, 11:30
      20 sierpnia minęło 40 lat od jego śmierci.

      cóż to był za aktor... do dzisiaj pamiętam ten jego niepowtarzalny styl ekranowy, akcent, vis comica jaka zdarza się raz na milion, a jednocześnie inteligencję aktorską.

      nie pamiętam już kto, napisał o Dymszy "Jest on genialny, ponieważ nie jest do nikogo podobny". i coś w tym jest, może nawet całe sedno.

      culture.pl/pl/tworca/adolf-dymsza
      www.polskieradio.pl/24/4455/Artykul/1493639,Adolf-Dymsza-Mistrz-dowcipu-podszytego-zaduma

      [koniecznie posłuchajcie tej audycji z PR - są w niej świetne piosenki wykonywane osobiście przez Jubilata]

        • grek.grek Re: Adolf Dymsza, w 40. rocznicę śmierci 04.09.15, 12:40
          cześć, Pepsic, tak rzadko się ostanio pojawiasz, że przy Twoje posty zyskują ekskluzywny charakter :]

          "ochłody, Panie, jesli spodoba Ci się pozwolić !", jakby powiedział Rimbaud.
          nie przepracowuj się :]]

          kweestia zachowania Dymszy w czasie okupacji jest poruszana w tej linkowanej audycji PR. pan historyk [chyba] wyjaśnia ją pozytywnie dla aktora. jesli będziesz miała chwilę i będziesz miała ochotę - odsłuchaj, proszę.
          • barbasia1 Re: Adolf Dymsza, w 40. rocznicę śmierci 05.09.15, 20:42
            > kweestia zachowania Dymszy w czasie okupacji jest poruszana w tej linkowanej au
            > dycji PR. pan historyk [chyba] wyjaśnia ją pozytywnie dla aktora.

            Właśnie, odsłuchałam. Zaproszony do radia gość, Tomasz Mościcki (krytyk teatralny) powołuje się w tej kwestii na dobrze udokumentowaną monografię Dymszy autorstwa Romana Dziewońskiego, którą recenzował kilka lat temu w Rzeczpospolitej Tomasz Zbigniew Zapert.

            Interesujący fragment z tej recenzji a'propos ...

            Dlaczego Dymsza nie porzucił zawodu na czas wojny? Ponieważ miał na utrzymaniu trzy małoletnie córki, o które panicznie się bał (wcześniej stracił troje dzieci, pierworodna córka umarła zaraz po narodzeniu, bliźniaki w niemowlęctwie padły ofiarą grypy) oraz niepracującą żonę, załamaną po śmierci matki, u której trauma okupacji wywołała chorobę psychiczną zakończoną samobójstwem. Występował wiec, bo – jak akcentował – tylko tak umiał zapewnić byt rodzinie. W skrupulatnie wypunktowanych przez autora rolach Dodka nie widać śladu antypolskiej propagandy.
            www.rp.pl/artykul/574828.html?p=1
            • barbasia1 Re: Adolf Dymsza, w 40. rocznicę śmierci 05.09.15, 20:51
              I jeszcze dwa fragmenty:

              Prawdą jest też, że Dodek wystąpił w siedzibie gestapo. Lecz do gmachu w alei Szucha udał się, by ratować kolegę po fachu Czesława Skoniecznego. „Monodram” przyniósł pożądany efekt, zatrzymanego kolportera prasy podziemnej zwolniono.

              Oraz
              Dymsza znalazł się wtedy w doborowym towarzystwie. Etykietę kolaborancką przypięto też Lidii Wysockiej, Irenie Malkiewicz, Jerzemu Pichelskiemu, Zbigniewowi Sawanowi. Wszyscy rozprowadzali „bibułę”, a zatrudnienie w teatrach ten proceder im ułatwiało.
                • barbasia1 Re: Adolf Dymsza, w 40. rocznicę śmierci 06.09.15, 17:05
                  Jeszcze Ryszard Marek Groński z " Polityki" o Dymszy , ciut mniej wyrozumiale.

                  A Dymsza... Cóż, zgubiło go zbyt nachalne eksploatowanie swojej popularności. W teatrzykach był numerem jeden, dedykowano mu całe programy: „Serwus Dymsza”, „System à la Dodek”, „Dymsza, humor i spółka”. Władysław Bartoszewski w kronice „1859 dni Warszawy” wspomina o wiszącej na ogłoszeniowym słupie liście rozstrzelanych, a obok niej zajawki rewii „Dymsza szaleje”. Plotki krążące po mieście nie oszczędzały komika jeżdżącego rikszą po mieście z Niemcami, biesiadującego z nimi w knajpach i garsonierze na Wilczej. Postawiony w Łodzi przed komisją ZASP Dymsza tłumaczył, że kontakty z mundurowymi i cywilami pomagały mu w zdobywaniu informacji dla Kedywu. Załatwiał ponadto kupno broni dla podziemia, wiele ryzykując. Dzięki swoim kontaktom wyciągnął z więzienia aktora Czesława Skoniecznego i inspicjenta Józefa Porębskiego, wyprosił zwolnienie z Pawiaka Miry Zimińskiej, ukrywał Tadeusza Sygietyńskiego.

                  Przedstawione świadectwa i zeznania świadków nie zmieniły orzeczeń Komisji Weryfikacyjnej. Dymszę wykluczono z ZASP, zakazano mu wykonywania zawodu przez trzy lata. Po odwołaniach kary złagodzono: mógł grać w Łodzi, ale nie w Warszawie. Dopiero w 1951 r. doczekał się powrotu. Wybaczyła mu publiczność, wybaczył Tuwim, obdarowując Dodka monologiem „Legenda Wieniawskiego”.

                  Co jednak sądzić o komiku szastającym swoim talentem w dniach, gdy odpowiedniejsza byłaby wstrzemięźliwość? „Był przekonany, że kogo jak kogo, ale jego – nikt nie posądzi o zaprzaństwo! Wierzył po prostu, że okrutne prawa wojny nie dotyczą ulubieńca Warszawy” – zauważa biograf.


                  • barbasia1 Re: Adolf Dymsza, w 40. rocznicę śmierci 06.09.15, 17:08
                    Artykuł Groński kończy tak:

                    Czy należy przypominać ciemne karty historii, zamiast skupić się na wydarzeniach i postaciach rozświetlających mrok okupacyjnej nocy? Przecież wtedy, w czasach tandetnych teatrzyków, operetek, popisów tanecznych Parnella dla esesmanów w Łazienkach, walk bokserskich na scenie Jaru sędziowanych przez Feliksa Stamma, Leon Schiller wyreżyserował w zakładzie sióstr samarytanek sławne „Pastorałki”, Marian Wyrzykowski w prywatnych mieszkaniach pokazywał „Irydiona” Krasińskiego, tajny teatr wojskowy, kierowany przez Józefa Wyszomirskiego, bawił widzów „Czterema garbusami” (grali w tej farsie Danuta Szaflarska, Andrzej Łapicki, Tadeusz Fijewski), odbywały się wieczory poetyckie i próby czytane nowych sztuk.

                    Można więc było zachować twarz, ocalić wartość nazwiska. Ale z drugiej strony, iluzją jest wymóg bohaterstwa. Dlatego – widzimy to po latach – właściwą drogą było wybaczenie, wiara w to, że można podnieść się z upadku, dalej służyć widzom idącym do teatru po to, by żyć lepszym życiem. Oglądać świat z marzeń i snów.


                    www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1519780,1,aktorzy---kolaboranci-ii-wojny-swiatowej.read
                    • grek.grek Re: Adolf Dymsza, w 40. rocznicę śmierci 06.09.15, 17:17
                      bardzo celne.
                      w trudnym czasie, wzmacanienie morale, jakkolwiek to zabrzmi - odprężenie, mozliwośc obcowania ze sztuka, tą lżejszą i tą cięższą, na pewno miały/mają bezcenną wartość.
                      są motywacją : warto wierzyć w jutro, bo może być TAK pięknie jak przez tę chwilę teraz. i o to warto się starać.

                      jesli wszyscy chcą tylko pięknie umrzeć, to kto ma przetrwac, by budować od nowa ?
                  • grek.grek Re: Adolf Dymsza, w 40. rocznicę śmierci 06.09.15, 17:14
                    Barbasiu, jak Ty to wszystko znajdujesz ? :]
                    świetne.

                    bardzo wyważona opinia.
                    wg mnie, cóż znaczy "pokazywanie się z Niemcami", które jest tylko obrazkiem, wobec zupełnie namacalnej pomocy potrzebującym. gdyby stawał okoniem, to nikomu by nie pomógł, bo wylądowałby w obozie pracy. i tyle by było pożytku.
                    mam wrażenie, że nigdzie indziej jak w Polsce nie zwraca się tyle uwagi na puste gesty, zapominając jednocześnie o sednie sprawy.
            • grek.grek Re: Adolf Dymsza, w 40. rocznicę śmierci 06.09.15, 13:15
              dzięki, Barbasiu :]

              yes, yes, o to własnie chodzi.
              niestety,w czasie i zaraz po wojnie ludzi oceniano w czarno-bieli : albo był bity i poniżany przez Niemców, czyli swój i dobry, albo nie był bity i nie był poniżany, znaczy się kapuś.

              a szkoda, bo pośrodku było jeszcze wiele odcieni szarości.
    • grek.grek Ingrid Bergman - na 100. rocznicę urodzin 01.09.15, 11:33
      tutaj jakoś mniej mam wspomnień, ale za to ILE jeszcze do odkrycia, prawda ? :]
      na pewno Siostra mogłaby coś więcej powiedzieć [?]...


      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/ingrid-bergman-szwedzki-dar-dla-hollywood/kvdfer
      weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,18631906,zwyrodniala-pani-bergman-historia-szwedzkiej-skandalistki.html#TRwknd
    • siostra_bronte "Sól ziemi" 01.09.15, 15:06
      Ostatni film Wendersa w przeglądzie Ale kino. Brawo za pokazanie tej nowości, bo to film z ub. roku!

      Film opowiada o twórczości wybitnego brazylijskiego fotografa, Sebastiao Salgado. Rozpoczął karierę na początku lat 70-tych ub. wieku. Interesowali go ludzie biedni, wykluczeni, ofiary wojny i prześladowań. Salgado zrobił kilka cyklów zdjęć, nad którymi pracował latami.

      Cykl "Robotnicy" pokazuje ludzi pracujących w strasznych warunkach na całym świecie, także w Europie. Najbardziej znane są niesamowite zdjęcia z kopalni złota w Brazylii. Pokazują ludzkie mrowisko, jak z obrazów Boscha.

      Tutaj zdjęcia z kopalni (koniecznie zróbcie powiększenia), a także z Kuwejtu, gdy gaszono płonące szyby naftowe po wojnie:

      benedante.blogspot.com/2014/11/sebastiao-salgado-workers.html

      Salgado często wracał do Afryki. Zrobił cykl "Saher" o głodzie w Etiopii i innych krajach w latach 80-tych. Zdjęcia pokazane w filmie były tak szokujące, że nie dało się na nie patrzeć.

      Fotograf był też w czasie wojny w Jugosławii. Opowiada w filmie, że widział kilometry dróg usłanych zwłokami. I znowu straszne zdjęcia, aż trudno uwierzyć, że to się działo w Europie.

      Inny cykl to "Exodus" o wielkich migracjach ludzi na całym świecie. Salgado najwięcej czasu poświęcił dramatowi ludności cywilnej w Rwandzie. Towarzyszył uchodźcom w ucieczce, odwiedzał ich obozy. I znowu, musiałam zamykać oczy. Zdjęcia Salgado były publikowane na całym świecie, na pewno nagłośniły ten dramat, ale z drugiej strony zastanawiałam się, czy fotograf nie przekroczył granicy epatowania cierpieniem i granicy szacunku dla śmierci człowieka.

      Salgado jest też posądzany o zbytnią estetyzację . Że jego zdjęcia są...za piękne i w sumie dramat przedstawionych ludzi staje się czysto abstrakcyjny. Ale trzeba przyznać, że ma świetne oko, jego zdjęcia potrafią zrobić wrażenie, a o swoich bohaterach mówi z wielką empatią.

      Tutaj kilka zdjęć z cyklu "Migracje":

      mastersofphotography.wordpress.com/2015/05/05/sebastiao-salgado-migrations-humanity-in-transition/

      Po pobycie w Rwandzie Salgado był wykończony psychicznie. Mówi, że stracił wtedy wszelką wiarę. "Jesteśmy okrutnymi bestiami. Nasza historia to historia wojen. Nie zasługujemy na to, żeby żyć". Salgado zaszywa się razem z rodziną na farmie ojca w Brazylii. Jego żona wpada na pomysł, żeby na zaniedbanej ziemi zasadzić las. Akcja rozrasta się do wielkich rozmiarów, udaje się posadzić 2 mln. drzew. A teren farmy staje się parkiem narodowym.

      To inspiruje Salgado do nowego cyklu "Genesis". "To list miłosny do Ziemi" jak sam o tym mówi. Fotograf jeździ po całym świecie i uwiecznia dzikie, nie zniszczone przez cywilizację zakątki i odizolowane od ludzi plemiona.

      Tutaj kilka pięknych fotek:

      digitalcamerapolska.pl/wydarzenia/1794-wystawa-sebastiao-salgado-w-berlinie

      Przez większą część filmu Salgado opowiada o swoich zdjęciach. Czasami narratorem jest Wenders, który mówi o faktach z jego biografii, a także syn fotografa, Juliano, który jest także współreżyserem filmu.

      Oglądamy także zdjęcia z archiwum reżysera, z jego podróży do Indonezji czy na wyspę gdzieś blisko Arktyki, na której "polował" na lwy morskie (w trailerze turla się po ziemi, żeby nie zauważył go niedźwiedź polarny). To jedne z nielicznych kolorowych fragmentów filmu.

      Oczywiście, Wenders jest wielbicielem twórczości Salgado, więc brak tu jakiejkolwiek krytyki, ale szczerze mówiąc wcale mi to nie przeszkadzało :)

      W sumie znakomity, niezwykle ciekawy portret człowieka, a także kawał dramatycznej historii ostatnich lat.

      Trailer:

      www.youtube.com/watch?v=OivMlWXtWpY




        • grek.grek Re: "Sól ziemi" 01.09.15, 15:17
          dzięki, Siostro :]
          skomentuję już jutro, dzisiaj nie zdołam, zaraz wychodzę i... nie wiem kiedy wrócę ;] [kto wie, z jakiego to serialu ?:)]

          udanego dnia !
          Tobie i Wszystkim :]
        • siostra_bronte Re: "Sól ziemi" 02.09.15, 11:58
          Jeszcze ciekawostka, zdjęcia zrobione w Stoczni Gdańskiej w 1990 do cyklu "Robotnicy":

          www.artnet.com/artists/sebasti%C3%A3o-salgado/gdansk-poland-yCjh-pOPsWuFmd1YlyV9oQ2

          www.artsy.net/artwork/sebastiao-salgado-a-ship-is-launched-shipyards-of-gdansk-poland
          • grek.grek Re: "Sól ziemi" 03.09.15, 12:18
            też ciekawe.

            ten wodowany statek i burza wody jaką wznieca - efektowne. złapał chwilę.
            w pewien sposób symboliczne zdjęcie, bo ten statek się chwieje na wodzie, więc w jakiś sposób
            może byc metaforą samej Stoczni, która niby triumfowała po 89 roku, była kolebką demokracji, a bardzo szybko zaczęła się chybotać jako zakład pracy i ostatecznie padła. to zdjęcie wygląda jak zapowiedź nadchodzącego.
      • grek.grek Re: "Sól ziemi" 02.09.15, 12:04
        dzięki, Siostro :]

        znakomicie to wszystko opisałaś, a linkowane zdjęcia tylko dodają Twojej opowieści wizualu.

        świetne są.
        tak czysto po ludzku, abstrahując - choć trudno zapewne całkowicie te dwie sfery od siebie odseparować - od tego, co przedstawiają, pomijając tę ostatnią część, w której fakt pięknie sfotogrowane są np. pingwiny w jakiejs dolinie, góry [lodowe], ptaki. Niektóre z tych zdjęć wyglądają jak animacje komputerowe, albo szkice. swietny efekt, aczkolwiek to tylko wrażenia laika, bo nie znam się zupełnie na rzeczy i...może te zdjęcia są jednak 'efekciarskie" ? :]

        pieta w afrykańskim namiocie, matka i umierający [z głodu] syn na jej kolanach - ciekawe, czy ujęcie było pozowane czy autor uchwycił je w sposób spontaniczny ? jakkolwiek było, znaczenia symboliczne jest niebagatelne. I to jest taki rodzaj przesłania i ładunek emocjonalny, wyrzut wobec świata, że nikt chyba nie zająknie się nawet o jakimś "bluźnierstwie" wobec oryginału i postaci na nim widniejących.

        ta dziewczynka z blizną przy ustach. co za spojrzenie...

        a zdjęcia z kopalni : tak jak napisałaś - mrowisko. pozornie proste, wyjśc na górę i cykać.w istocie, sama logistyka, pomysł, moment naciśnięcia guzika - wszystko idealne.

        właśnie, to są zawsze trudne tematy, a linia cienka - czy pokazywanie cierpienia, biedy i śmierci z najbliższej odległości, nie jest już przesadą ? w którym momencie człowiek na tych zdjęciach i jego cięzki los, stają się dla fotografa tylko środkiem do celu ? i czy ten cel na pewno jest szczytny na tyle, by usprawiedliwić pewną instrumentalizację ludzi ?

        na moje oko, to odpowiedź na te pytania nie istnieje. nie sposób tego ocenić, wymierzyć idealnie, zawsze będą wątpliwości.

        inna rzecz, że nie da się pokazać światu tych śmierci, głodu i biedy bez zrobienia zdjęć poruszających i uderzających wpunkt. a żeby takimi były, trzeba podejśc blisko. nawet czasami przekraczając granice i polując na ujęcie, zapominając na moment, że ten człowiek może czuć się wykorzystany albo niektórzy z oglądających dane zdjęcie tak to odbiorą.

        ale to zapewne są trudne wybory. już później, w momencie selekcji zdjęć. wydaje mi sie, że kiedy fotograf jest w akcji - nie zwraca na to uwagi. decydują momenty, sekundy. nie można sie wahać.

        jak widzisz to okiem fotograficzki ? :]

        raz jeszcze dzęki za świetną opowieść, Siostro :]
        • siostra_bronte Re: "Sól ziemi" 02.09.15, 12:44
          Dzięki, Greku :)

          Myślę, że Salgado używa jakiejś przeróbki technicznej, chodzi mi zwłaszcza o tę niezwykłą gamę czerni i bieli. Od razu można poznać jego styl.

          Tak, chyba nie da się określić granicy między jak najlepszymi intencjami w pokazaniu cierpienia całemu światu, a jednak wykorzystaniem człowieka. Były takie zdjęcia w filmie, że miałam wątpliwości. Np. ujęcie zmarłego dziecka w trumnie, z otwartymi oczami, bo wg. religii tych ludzi tak się chowa nieochrzczone dzieci (to był cykl "Saher"). Szokujące. I nie wiem czy konieczne. Takie zdjęcie i tak nie zmieni losów tych ludzi...

          No, jestem tylko amatorką i nie fotografuję ludzi :) Ale na pewno przy takich tematach jakimi zajmował się Salgado trzeba łapać moment.

          Miło mi :)

          • grek.grek Re: "Sól ziemi" 03.09.15, 12:14
            :]

            możliwe. noga jestem w tej materii, mimo że mój własny rodzony ojciec przez 30 lat parał się fotografią [amatorsko],a ja sam w podstawówce nalezałem do "Kółka fotograficznego" :]] pamiętyam migawke, przysłonę i chemiczny zapach unoszący się w ciemni, poza tym - niczego chyba sie nie nauczyłem :]

            zdjęcie, które opisujesz, można by ewentualnie podciągnąc pod kategorię rozwijania wiedzy o świecie, o innych kulturach, obrzędach religijnych ?
            ale jak chodzi o wymiar etyczny - na pewno jest to dwuznaczne.
            z tym, że - takie mam wrażenie - trudno od tego uciec w tym zawodzie.

            wszystko przed Tobą, Siostro :]

            cała przyjemność po mojej stronie, dzięki raz jeszcze :]
    • grek.grek "Tajny agent" teatr w Kulturze, 20:25 01.09.15, 15:14
      historia napisana przze Josephan Conrada, filmowo wspaniale opisana przez maestro Hitchocka.

      Londyn XIXw.
      sklepikarz Verloc jest agentem rosyjskim i współpracuje z policją brytyjską. jednocześnie jego dom jest mijescem spotykań zbuntowanych anarchistów angielskich, którzy nie mają pojęcia o sekretach gospodarza.

      pewnego dnia Verloc dostaje zadanie podłożenia bomby pod obserwatorium w Greewich. Pod naciskiem szantażu zgadza się, ale ostatecznie do wykonania misji wysyła swojego szwagra Steve'a.

      w głównej roli Krzysztof Globisz [a i teatr w ramach Miesiąca z Globiszem], obok niego Anna Dereszowska [żona], Ewa Kasprzyk [teściowa], Wojciech Solarz [Steve], Szymon Bobrowski AND Mariusz Benoit

      w reżyserii Krzysztofa Zalewskiego.
      z roku 2005.

      kto skacze ?:]
        • grek.grek "Tajny agent" teatr w Kulturze - moje 3 grosze 02.09.15, 12:50
          może następnym razem :]

          a "Tajny agent" naprawdę bardzo dobry.

          u Hitchocka wykorzystane były tylko ogólne motywy i wątek wysłania człowieka z bombą. W teatrze zupełnie inaczej poprowadzone zostały nitki.

          Jest duże zbliżenia na tych anarchistów, którzy gromadzą się u Verloca w domu, na ich spiski, ideowe sprzeczki, a w finale ich przywódca, grany przez Krzysztofa Kolbergera wygłasza płomienną mowę przez zaciśnięte usta i jakby prorokuje nadejście bolszewizmu i nazizmu, z którymi Europa [a i świat także] zderzy się już niebawem, a skutki bedą opłakane.

          jako tajny agent Rosji Verloc jest szantażowany przez rosyjskiego emisariusza, który wymusza na nim terrorystyczny "zamach na centrum myśli i nauki", symboliczny taki. celem ma być obserwatoruim w Greenwich. Verloc zamiast iśc sam, wysyła swojego szwagra, Steve'a, wpatrzonego w niego jak wobrazek młodego chłopaka z upośledzeniem intelektualnym.

          nie widać tego momentu, w ogole nie widać całej misji. dowiadujemy się, ze Steve się gdzieś przewrócił, wywalił, a bomba eksplodowała i chłopaka rozerwało na strzepki.Sledztwo prowadzi policja. identyfikuje strzępek płaszcza, który został po Stevie, i wkrótce odkrywa prawdę.

          Verloc był policyjnym informatorem, więc dla policajów jest to spore zaskoczenie, że grał na dwie strony i służył tej Rosjanom. dochodzi do spotkania emisariusza z inspektorem, ten pierwszy grozi temu drugiemu, ale ten drugi z cynicznym spokojem tłumaczy mu, że nie ma szans by tamten odważył się zburzyć dobre relacje między krajami oskarżając Rosję o smierć jakiegoś tepaka, który wywalił się z bombą, rzekomo mającą służyć do zamachu.

          kto wie, czy nie największy dramat dotyka zonę Verloca, Winnie.
          wyszła za niego trochę z rozsądku, co jej wypomina matka, ale w sumie - uważa go za dobrego człowieka i nie daje mu odczuć, że kocha go na pół gwizdka. jest dobrą żoną, nie wyrzuca go z łózka, nie szczędzi uśmiechu i dotyku.

          Verloc sprytnie sugeruje jej, że można by Steve'a wysłać na wieś do rodziny, żeby złapał trochę swieżego powietrza i innego klimatu. Ona się chętnie zgadza, nie wiedząc, ze w istocie Verloc wysłał go z tą bombą.

          Nieświadoma niczego sądzi, ze Steve jest na wsi. Wtedy ich dom odwiedza inspektor policji, który wydedukował,że Verloc musiał mieć coś wspólnego z tym wybuchem. Winnie podsłuchuje ich rozmowę z ukrycia i dowiaduje się z niej prawdy. jest wstrząśnięta.

          Pakuje się i chce wyjechać, odsuwa się ze wstrętem kiedy Verloc próbuje namiętnie i gorliwie przekonywać ją, że muszą uciec razem [on już jest poszukiwany przez Rosjan, którzy sądzili że to on zginął w tym nieszczęśliwym bombowym prawie-zamachu].

          a potem... zabija go.

          I biegnie do jednego z anarchistów, gołowąsa który robił do niej maślane oczy, ale wtedy ona go ignorowała. "Ratuj mnie ! Błagam, ratuj mnie !", mówi do niego, "Wywieź mnie stąd, zabij, cokolwiek, ale mnie uratuj !". on wyznaje jej miłość, ale mówi, że nie ma pieniędzy na to by z nią wyjechać. Ona oddaje mu swoje pieniądze, wszystkie które wzieła z konta swojego i Verloca.

          gołowąs oczywiście nigdzie z nią nie ucieka. Wysyła ją na statek, a sam z lisim uśmieszkiem wyznaje swojemu liderowi "Mam pieniądze ! powiedzmy, że... dostałem spadek".

          z póxniejzych informacji wynika, ze Winnie na statku popełniła samobójstwo. Skoczyła do wody i utopiła się.

          spiski, terroryzm, anarchistyczne ideały, mocarstwa, policja, emisariusze... a życie straciła cała rodzina Verloców, ofiary oszustw, knowań, cynizmu i bezwzględności otoczenia.

          ofk, K.Globisz czy Kolberger, to klasa sama w sobie. ale znakomite wrażenia zrobiła na mnie ANna Dereszowska, którą kojarzyłem jako aktorzystkę od telenowel, a tutaj zagrała z wyczuciem i stonowaniem bohaterkę, która przeżywa prawdziwy dramat. dobry był tez Szymon Bobrowski jako rosyjski emisariusz. niezły Paweł Małaszyński, jako gołowąs-anarchista, szczegolnie dobrze wypadł w scenie rozmowy z Kolebergerem, kiedy martwi się co to będzie jak policja zacznie grzebać przy sprawie tego bombowego wybuchu i weźmie na cel ich anarchistyczne kółko zainteresowań ;] miga też Mariusz Bonaszewski, jako jeden z anarchizujących.

          w sumie, bardzo dobra rzecz, fachowo poprowadzeni aktorzy, dobre zdjęcia, mocne odczucie klaustrofobiczności wnętrz i duchoty ludzkich relacji, w których dominuje kłamstwo, strategia kto-kogo i instrumentalizacja. najszlachetniejsza osoba w tym całym... pieprzniku, czyli Winnie, ponosi wszystkiego tego konsekwencje. co za ironia...



    • maniaczytania KK - wrzesień 01.09.15, 20:42
      No to lecimy:

      3.09 - "Płynące wieżowce"
      10.09 - "Pokłosie"
      17.09 - "Wstyd" z Fassbenderem - no no ;)
      24.09 - "Kret" - polski z M. Stuhrem i M. Dziędzielem - polecam bardzo, byłam na nim w kinie
      • angazetka Re: KK - wrzesień 02.09.15, 11:08
        Płynące wieżowce i Wstyd w TVP? Fiu fiu!
        Ten pierwszy jest, nawiasem mówiąc, dość nierówny, ale świetnie zagrany. A Wstyd... Doskonały. Acz ciężki. Nie wiem, po co kupiłam dvd, przecież drugi raz tego nie obejrzę.
      • grek.grek Re: KK - wrzesień 02.09.15, 12:06
        z tym "Pokłosiem", to już lekka przesada :]
        leciało chyba ze 20 razy w ostatnim kwartale.

        Kocham Kino ma tylko 4 terminy w miesiącu, więc mogli sobie darować marnowanie jednego z nich na entą powtórkę.

        ale pozostaje tytuły : jak dla mnie same nowości, więc... brawo :]
    • angazetka Wenecja 02.09.15, 11:15
      ... czyli wakacje się skończyły, czas na festiwale (Wenecja, Toronto, Gdynia, Londyn).
      Dziś od pokazu "Everestu" startuje Wenecja, pełna polskich akcentów ("11 minut" Skolimowskiego w konkursie głównym, Pawlikowski w jury).
      Ja najbardziej czekam na pierwsze recenzje "Danish girl", bo na razie zapowiada się murowany kandydat do miliona Oscarów. Zwiastun: www.youtube.com/watch?v=d88APYIGkjk
      • grek.grek Re: Wenecja 02.09.15, 12:57
        dobrze kojarzę, że wenecki festiwal zmienił dyrektora ?
        ostatnie edycje były dość przeciętne, niszowaty charakkter przekroczył masę krytyczną, a sama marka zaczęła tracić w porównaniu z Cannes czy Toronto.

        może w tym roku będzie lepiej.
        • wacek69 Re: Wenecja 03.09.15, 15:49
          Wenecja zaczęła tracic z Toronto... Cała twoja jeleniogórska wiedza pochodzi z gazet? oraz drugie pytanie: w Jeleniej Górze nie ma jeszcze kin , bo wszystkie filmy kinowe są ci nieznane?
      • barbasia1 Re: Wenecja - dzień 1 04.09.15, 22:19
        Ta ja dorzucę relacje Tadeusza Sobolewskiego:

        wyborcza.pl/1,75475,18698243,prosto-z-wenecji-zaczal-sie-najstarszy-festiwal-filmowy-swiata.html
        A propos, widziałam w kinie na wielkim ekranie trailer "Everestu". Jest szalenie efektowny wizualnie, obrazy gór wręcz zapierają dech. Zachęcił mnie do wybrania się do kina. Recenzja Sobolewskiego trochę ten zapał ostudziła.
        Co ciekawe film będzie pokazywany w dwóch wersjach 2D i 3D.

        wyborcza.pl/1,75475,18704812,prosto-z-wenecji-w-armii-afrykanskich-janczarow-sobolewski.html
        • grek.grek Re: Wenecja - dzień 1 05.09.15, 16:04
          dzięki, Barbasiu :]
          spróbuję odpalić, może nie wyczerpałem jeszcze limitu 10 artykułów na wrzesień :]
          a jak nie zadziała - via google, hehe.

          ale coś letnia atmosfera tej Wenecji tegorocznej, nie sądzisz ?
          • barbasia1 Re: Wenecja - dzień 1 06.09.15, 16:25
            grek.grek napisał:

            > dzięki, Barbasiu :]
            > spróbuję odpalić, może nie wyczerpałem jeszcze limitu 10 artykułów na wrzesień :]

            Wątpię! Mam zarchiwizowany ten artykuł, gdybyś nie otworzył, a chciał koniecznie przeczytać.

            > ale coś letnia atmosfera tej Wenecji tegorocznej, nie sądzisz ?

            Masz na myśli pierwsze recenzje filmowe bez zachwytów?

      • barbasia1 Re: Barbasiu, where are You ? :] 03.09.15, 21:43
        Hehehe!
        Ożeż, miałam cichą nadzieję, że nie zauważysz, że mnie jeszcze nie ma! ;))

        I jak tu teraz przyznać się, że nie udało się przedłużyć urlopu z różnych powodów. Aleee, Pepsic będzie ze mnie dumna, do kościoła św. Brygidy dotarłam w poniedziałek ( w dniu odjazdu do domu!) na czas, co więcej dostałam się do środka i nowego prezydenta zobaczyłam na własne! Nawet biłam prezydentowi brawo / zgodnie z zasadą, jeśli wejdziesz między wrony ... ;))/

        Dobry wieczór Greku, dobry wieczór wszystkim! :)
        • grek.grek Re: Barbasiu, where are You ? :] 04.09.15, 12:36
          jest ! znalazła się ! uff !!! :]]

          cześć, Barbasiu, dżem dobry :]

          jak mógłbym nie zauważyć Twojej nieobecności... ślepota i głuchota dopiero przede mną [ hehe], póki co działam sprawnie, więc zauważałem ją codziennie.
          tak sobie myślałem, że "wyszłaś i nie wiesz kiedy wrócisz" ;]

          spotkanie z Leszkiem Millerem, spotkanie z Prezydentem... no jakże tu się dziwić, że o nas "zapomniałaś" ;]]

          cieszę się, ze miałaś udany urlop :]

          • barbasia1 Re: Barbasiu, where are You ? :] 04.09.15, 22:04
            Dżem dobry wieczór! :)

            > jak mógłbym nie zauważyć Twojej nieobecności... ślepota i głuchota dopiero prze
            > de mną [ hehe], póki co działam sprawnie, więc zauważałem ją codziennie.
            :)

            > tak sobie myślałem, że "wyszłaś i nie wiesz kiedy wrócisz" ;]

            Hehehe! / znam ten tekst!/ :)) NocoTy!
            Miałam do zrobienia to i owo. I potem spałam przed komputerem zamiast pisać.


            > spotkanie z Leszkiem Millerem, spotkanie z Prezydentem... no jakże tu się dziwi
            > ć, że o nas "zapomniałaś" ;]]

            I jeszcze z arcybiskupem metropolitą gdańskim oraz córką byłego prezydenta! ;))



            > cieszę się, ze miałaś udany urlop :]

            Bardzo było przyjemnie nad morzem. :) Dziękuję! :)
            • grek.grek Re: Barbasiu, where are You ? :] 05.09.15, 16:02
              HALO, BARBASIU !! :}
              ale się zagapiłem i nie zauwazyłem Twoich postów !

              haha, wiem, wiem, że oglądasz :]]

              mam nadzieję, że wszystkie sprawy udało Ci się załatwić pomyślnie ?

              o !, aż tak ?! :]]

              cieszę się :]
              jak smakowały Ci te gofry i lody, o których wspominałaś ?
              no bo zakładam, że nie omieszkałaś ich spróbować :]]
              • barbasia1 Re: Barbasiu, where are You ? :] 06.09.15, 15:28
                Zauważyłeś!!! :}

                Tak, dziękuję. :)

                > o !, aż tak ?! :]]
                Właśnie tak. :)

                Ne spróbowałam w końcu. Odwlekałam zjedzenie gofrów do ostatniego dnia. Ale wtedy właśnie, ostatniego dnia po południu wybrałam się do Gdyni, by dowiedzieć się, jakie są szanse zmiany przełożenia wyjazdu na drugi dzień. W efekcie ani nie przełożyłam wyjazdu, ani nie zjadłam gofra, bo jak wróciłam budki z goframi były już zamknięte.

                A gofry były zaiste apetyczne. Świeżo upieczone, pachnące, rumiane z ogromną porcją bitej śmietany i jeśli ktoś chciał, za świeżymi owocami, malinami, jagodami, bananami.
                Ach! Będzie chodził za mną ten smak przez cały rok.
              • barbasia1 Niespodzianka! ;) Jaki to film/ serial? 06.09.15, 15:38
                1.
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876737,2,12,Gdynia-2015-1.html
                2.
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876740,2,9,Gdynia-2015-2.html
                3.
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876739,2,10,Gdansk-2015-1.html

                4.
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876748,2,6,Gdynia-2015-Akwarium-3.html
                5. (jeden tytuł, ale cztery zdjęcia ;)
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876741,2,8,Gdynia-2015-Akwarium.html
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876747,2,7,Gdynia-2015-Akwarium-2.html
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876756,2,1,Gdynia-2015-Akwarium-6.html
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876750,2,4,Gdynia-2015-Akwarium-3.html
                6. (dowolny tytuł z wybranym bohaterem)
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876755,2,2,Gdansk-2015-5.html
                7.
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3876754,2,3,Gdynia-2015-5.html

                ;)
          • barbasia1 Re: Barbasiu, where are You ? :] 16.09.15, 00:45
            >jak mógłbym nie zauważyć Twojej nieobecności... ślepota i głuchota dopiero przede mną [ hehe], póki >co działam sprawnie, więc zauważałem ją codziennie.
            >tak sobie myślałem, że "wyszłaś i nie wiesz kiedy wrócisz" ;]


            Oprócz tego w kolejne dwa popołudnia-wieczory miałam spotkania powakacyjne wieczorami, stąd nastąpił taki poślizg. Poza tym pourlopowe rozprężenie ... ;)
    • grek.grek "Płynące wieżowce", a jednak będzie afera ;] 03.09.15, 11:15
      www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,18693701,tvp-pokaze-film-o-gejach-prawicowe-media-grzmia-o.html#MTstream

      ciekawe czy przy okazji "Brokeback Mountain" też były takie głosy ?

      w sumie, to jest ciekawe, bo niby jest związek, miłośc, problemy, jak to w życiu, ale jednak kiedy dzieje się to wszystko między dwójką kobiet czy dwójką mężczyzn - ten fakt jakby przyćmiewał wyżej wspomniane sprawy.

      ofk, są tacy, którzy twierdzą, że oglądają taki film bez żadnego odium, ale jakoś im nie ufam :]

      nie chodzi o potępianie czy o oburzenie moralne, NIE !
      chodzi o inność i o to, że to jest jej naturalny sposób oddziaływania i naturalna reakcja na nią.
      dopiero z czasem przestaje być znaczącym to, że uczucie rozgrywa się między dwiema kobietami, czy dwoma mężczyznami, i ono samo staje się centrum opowieści.

      też tak to odbieracie ?

      może tylko dopiszę od razu, że film będzie w Kocham Kino : 21:45 i 2:10.
      wiem, że wiecie, więc to tak tylko, jakby ktoś... jednak nie wiedział :]
    • grek.grek "Zła kobieta [Bad Teacher]" Polsat wczoraj 03.09.15, 12:03
      oglądaliście ?

      podłączyłem się chyba tylko dlatego, że tytuł wydawał się nawiązywac do "Złego Mikołaja", gdzie kapitalnie poczynał sobie Billy Bob Thornton, a okres świąt bożonarodzeniowych przedstawiany był z perspektywy wykolejeńca, czyli takiej jakiej się zwykle w kinie nie spotyka.

      tutaj "bad" jest nauczycielka.

      już wstęp zalatuje szyderstwem i zapowiada mocne uderzenie ;] - w rytm szybkiej muzyki rockowej z 50s na ekranie przewijają się kadry z archiwalnych filmów przedstawiające idealnych nauczycieli w akcji : niestrudzonych edukatorów, cierpliwych pedagogów, idoli dziecięcych.

      a potem pojawia się Elizabeth HAlsey, czyli najgorszy nauczyciel w historii.
      Właśnie odchodzi ze szkoły, żeby poslubić bogatego narzeczonego i zacząć żyć na poziomie. CIęzko jest zdziwiona, kiedy w domu zastaje jego surową matkę, która przekonała syna, że Elizabeth go nie kocha i poluje tylko na jego kasę. Syn, ewidentny mamin-syn, zgadza się ze zdaniem mamuśki i koniec planów Elizabeth o wygodnym lenieniu się za pieniądze męża. Musi wrócic do szkoły. I sama zarobić na spełnienie swojego marzenia : powiększenie piersi. Kosztuje to 10 tys, więc Elizabeth chwyta się wszelkich sposobów, by łapać każdego dolara. Może to być nawet zrobienie własnego biznesu z myjni samochodowej, w której pracujący w niej w ramach zajęć szkolnych uczniowie powinni uczyć się obowiązkowości i rzetellności :]]

      Elizabeth posiada wszystkie najgorsze cechy ludzkie :]] i kilka innych też.
      cyniczna, podstępna, bezczelna, mówi co myśli, uczniaków gasi albo tępi, z gronem nauczycielskim się nie integruje, ucieka od nich, a jak się spotyka, to tylko wtedy kiedy ma jakiś osobisty interes. dwulicowa, zakŁamana i pyskata :]] I urocza na swój sposob. wiele tutaj zależy od Cameron Diaz, która świetnie się bawi w tej roli. jest gdzieś obok Elizabeth HUrley z "Bedazzled" [polski "Zakręcony", wg mnie niedoceniana komedia z morałem]. No i prezentuje absolutnie znakomitą figurę oraz styl :]]

      Lekcje jej autorstwa, to kpina z systemu.
      Po co się męczyć, skoro mozna dzieciakom puszczac filmy. ELizabeth każe przynieśc telewizor, odpala jakiś film, a sama uderza w kimono. W razie czego, w szufladzie z podwójnym dnem w biurku, ma zapas marihuany, "małpek" i wszelakiego towaru od dobrych dilerów ;]

      Grono pedagogiczne, to ludzie bez własnego zdania, jacyś pasjonaci do pokazywania w teleexpressowej "galerii zakręconych", np. dyrektor o nazwisku Delfin, ma korbę na punkcie delifnów i niczym więcej sienie interesuje. Jak w tej reklamie z syrykatkami ;] Inni są podobnie nie do strawienia, więc trudno się dziwić, ze Elizabeth ich unika. Czasami się wprosi na kolację świąteczna, ale to tylko dlatego, ze po zerwaniu z bogatym narzeczonym musi mieszkać u jakiegoś znajomego i generalnie słabo się jej powodzi.

      Nowy, wiekszy biust jest jej obsesją, i zawiśc ją zżera, kiedy koleżanka bujniej obdarzona zaczyna się w szkole przystawiać do nowego nauczyciela, który własnie zaczął u nich pracę. Elizabeth też się podoba, więc obie grają bardzo nie fair, bardzo nieczysto, byle tylko zyskać jego względy. Ta druga nie ustępuje w niczym Elizabeth, jak chodzi o złośliwość i zacietrzewienie, więc podkładają sobie wzajemnie świnie, nie szczędzą ciętych ripost i spojrzeń mogących zabijać.

      A pan amant, o którego się szarpią [gra go Justin Timberlake w tużurku i okularkach], od razu wygląda na takiego, co to niespecjalnie wart jest aż takich poświeceń. Taki jakiś bez polotu i energii, pieje w jakiejś kapeli ze starymi prykami, cienkim głosem śpiewa serenady, a opinię na zadany temat zmienia co 2 minuty. No i seks uprawia przez spodnie ;]] - serio, czegoś takiego jeszcze nie grali. Ale dzięki temu, i nagraniu ich wspólnych jęków i świństwek, Elizabeth pokonała konkurentkę, a ostatecznie wepchneła ją do więzienia za posiadanie narkotyków, zaś po wyjściu babka została relegowana do nauczania w najgorszej szkole w stanie :]

      W tle przewija się cały czassympatyczny nauczyciel wuefu, który jest biedny i mieszka z czterema psami, ale za to ma inteligencję, poczucie humoru i podrywanie Elizabeth łączy z nienarzucaniem się jej i budowaniem raczej kumpelskiej relacji, więc coraz bardziej ją interesuje, nawet jesli ona sama jest nastawiona wyłącznie na złapanie jakiegoś bogacza. Wiadomo do czego to zmierza... :]]

      Ile czasu trzeba, by Elizabeth zmieniła się w najlepszą nauczycielke świata ?
      dokładnie 12 sekund. Tyle trwa wyartykulowanie informacji, wedle której wszystkie klasy wszystkich szkół w stanie rywalizują o jakąs ważną nagrodę, z której sam nauczyciel ma dostać 7 i półł tysiąca dolarów. Ta wiadomośc podrywa Elizabeth na równe nogi.

      KOniec z filmami, koniec z łapówkami od rodziców za dobre stopnie ich dzieci [yes, hehe], koniec ze spaniem, piciem i paleniem na lekcjach. TEraz Elizabeth bierze do galopu całą klasę, sprawdza klasówki, zadaje do domu, każe czytać lektury. CO z tego że przez całe półrocze niczego ich nie nauczyła... wystarczy przyspieszyć tempo :]] Dzieciaki są przerażone jej obowiązkowością i hałdami materiału jaki mają do przerobienia. Wychodzi z niej taka piła, że można tylko gdybać, co by było, jakby się jej chciało przez cały czas tak rzetelnie pracować.

      I takie wewnętrzne egzaminy. Ona zadaje pytanie, a oni stoją w rzędzie. Kto źle odpowie - dostaje piłką. Kto odpowie dobrze - może jej przyłożyć :"]] Dla bezpieczenstwa cała akcja odbywa się na sali gimnastycznej.

      Kiedy po kilku tygodniach szalonego pościgu Elizabeth już wie, że nie zdązy, postanawia wykraśc gotowe odpowiedzi z gabinetu kuratora. W tym celu dzwoni do niego podając się za dziennikarke, umawia się z nim, zakłada peruke, idzie na spotkanie, uwodzi go w jego biurze, usypia proszkiem, a potem zdobywa co chce. Afera jednak wychodzi na jaw [chyba za sprawą tej konkurentki do względów Timberlake'a], dzięki zaszantazowaniu kuratora [gołymii zdjęciami w miejscu poracy które zrobiła mu jak był nieprzytomny] Elizabeth udaje się uniknąć odsiadki, ale i pieniędzy nie zdobywa z nagrody.

      udaje się jej jednak co innego : zmienia zycie swojej koleżanki, namawiając ją do umawiania się z męzczyznami i olewania kompleksów [nadwaga], a takze pomaga dzieciakowi ze swojje klasy, który wzdycha do urodziwej koleżanki, ale jako nadwrażliwiec nie ma u niej szans i strasznei się tym gryzie [Elizabeth przy całej klasie opowiada jak to złapała dzieciaka in flagranti z jakąs starszą dziewczyną, a kiedy inni wątpią w te opowieśc, dzieciak triumfalnie wyciąga stanik, rzekomo tej dziewczyny, a w istocie - podarowany mu przez Elizabeth jako "dowód rzeczowy"]. Tak więc, babka ma zadatki, w końcu rezygnuje nawet z tych większych piersi, a co tam :]

      No i jak zakończenie zdradza, wiąże się z tym nauczycielem od wuefu. Nie dla pieniędzy. Dla seksu ;]] I dlatego, że po prostu gośc jest jak woda na jej ogień :] albo coś w tym stylu.

      Lekko, momentami niegłupio, czasami zabawnie, w takich proporcjach i rozstawieniu, że właściwie nie ma jakichś beznadziejnych fragementów, które by żenowały albo żenowały nadmiernie :]]


    • siostra_bronte "Mały Quinquin" 03.09.15, 12:32
      W Ale kino o 20.10. Miniserial kryminalno-komediowy...Brunona Dumonta z ub. roku. Na "Flandrii" się wynudziłam, ale zapowiada się coś zupełnie innego.

      Dzisiaj będzie maraton. Później "Prokurator" i "Płynące...". Uff...
      • grek.grek Re: "Mały Quinquin" 03.09.15, 15:24
        hoho, Siostro, kup dużo dobrych rzeczy do jedzenia, bo rzeczywiście masz dzisiaj znakomitą ofertę ":]

        serial Dumonta miał świetne przyjęcie.

        mam nadzieję że "Prokurator" też będzie dobry, ale żeby taki byl musi wyłamać się ze schematu produkcji kryminalnych TVP :]. jak na razie jedynym, wg mnie, który poradził sobie z tym zadaniem był pan Pasikowski et consortes z "Gliną".

        wszelako, mam też nadzieję, że nie będzie to kopia ;]
        • siostra_bronte Re: "Mały Quinquin" 03.09.15, 18:01
          Jestem przygotowana :)

          Tak, pamiętam dobre recenzje w Tygodniku Kulturalnym.

          Też mam taką nadzieję, co do "Prokuratora", chociaż wydaje mi się, że trudno było uniknąć kopiowania, z "Gliny" także.
          • maniaczytania Re: "Prokurator" TVP2 21:45 03.09.15, 23:09
            szału nie ma ;) Intryga odcinkowa była raczej słaba, rozwiązania można się było domyśleć dużo wcześniej.

            Ale fajnie wypadli aktorzy, fajna jest chemia między Komanem a Zielińskim, ich relacja wypada bardzo naturalnie.
            Na pewno będę wierną widzką ;)
            • pepsic Re: "Prokurator" TVP2 21:45 08.09.15, 15:21
              Przewrotnie nadmienię, że nie bolało, choć można by się doczepić do prawie wszystkiego poza panią patolog i ładnym widoczkiem z wisielcem na moście;) Jak dla mnie dość strawna pigułka, byle nie pretendowała do wiekopomnego dzieła.
              • grek.grek Re: "Prokurator" TVP2 21:45 09.09.15, 12:57
                pani patolog przypadła Ci do gustu, Pepsic, jak widzę :]

                stylowa, bez dwóch zdań, teraz tylko wypada trzymać kciuki, żeby scenariusz
                nadązył za tym entree, bo na dłuzszą metę sam fartuch i fajka mogą nie wystarczyc.

                ale coś tak sobie myślę, że pani Cielecka nie wziełaby tej roli, gdyby chodziło o samą
                formę. no chyba, że chodziło sumę na czeku ? ;]
          • grek.grek Re: "Prokurator" TVP2 21:45 04.09.15, 13:07
            jak Ci się rzecz podobała, Barbasiu ? Czcigodni ?

            na moje oko, lekko to wszystko pastelowe i przystosowane do konsumpcji przez masowego widza.

            bar a'la późny PRL, w którym jedzą prokurator z policjantem czy gejowski nocny klub, inne wnętrza i zewnętrza - jakoś bez atmosfery, zdjęcia też nie pomagały w tworzeniu klimatu.

            intryga kryminalna - jak Mania napisała :]

            postaci, wg mnie pan aktor Zieliński gra sztucznie. przepraszam, nie lubię generalnie krytykować, wolę szukać pozytywów, licząc na to, ze krytykę odrobi za mnie ktoś inny ;], no chyba że chodzi o polski film bogoojczyźniany ;]... ale tutaj nie mogę się powstrzymać.

            Kielak ma być typem pocziwego macho, który swoim specyficznym luzem i spontanicznością kontrapunktuje poważnego i staroświeckiego [chociaż przecież też mającego poczucie humoru swoiste] Procha. niestety, wg mnie wychodzi to dość topornie. Jak na razie. Moze się rzecz rozkręci i w dłuższym czasookresie okaże się, że ten Kielak własnie taki ma być ;]

            pani patolog, postać podciągnięta z "Gliny".
            dla kontrastu wobec pani Zajfert - upaćkana krwią i z papierosem w ustach, bezpośrednia i pozbawiona dystansu do świata. fajna, zwłaszcza że wygląda jak Magdalena Cielecka, co tylko jej przydaje walorów :]
            oby na kontrastowaniu wobec układu odniesienia z "Gliny" się nie skończyło.

            wydaje mi się, że zawodzą te wszystkie małe rzeczy, które w "Glinie" czy "Pitbulu" kreowały specyfikę ekranowego świata. kiedy komisarz Gajewski albo Banaś, albo razem, prowadzą sprawę, to pielgrzymują od człowieka do człowieka i z nim rozmawiają, i każda z tych rozmów, literalnie - KAŻDA, każda postać pojawiająca się na 3 minuty, każdy aktor ją odgrywający, to są perełki. "Glinę" oglądałem, odcinek po odcinku, chyba z 5 razy. własnie po to,zeby te scenki oglądac, te dialogi, te teksty. to aktorstwo.

            wątpię, żebym dzisiaj 23:20 pogonił do telewizora i oglądał powtórkę tego odcinka "Prokuratora" :]

            wiem, nie godzi się porównywać jedno do drugiego i na tej podstawie wyciągać wnioski, ale skoro "Glina" jakimś tam wyznacznikiem dobrego kryminału serialowego jest, to tak jakoś człowieka samoczynnie ciągnie, a ja mam słabą silną wolę :]

            są tutaj momenty dające szansę : rozmowa z grafologiem, rozmowa z facetem wyciągnietym z betów z samego rana, rozmowa z ministrem ukrywającym swój bi?homoseksualizm, rozmowa z panią patolog, rozmowa z barmanem klubu gejowskiego na zapleczu... żadna z tych scen nie została napisana tak, żeby mogła zostać w pamięci. szkoda.

            Jacek Koman ma świetną twarz, Proch słucha walkmana, tak jak i ja [chociaż ja głównie radia na nim słucham] ;], układa sobie puzzle przedstawiające wybitne malarstwo, nie znosi smieci i nie lubi przechodzić na "ty" ot tak, z głupia frant, jest praworządny.

            Kielak zaś idzie do klubu gejowskiego, aby przepytać świadka, ale do domu nie wraca, bo zostaje żeby siuę bawić, a rano budzi się z "czymś" krotko ostrżyzonym i z lękiem sprawdza, czy to chłop czy na szczęscie nie.

            KONTRAST tak potężny, podkreslany stylem ubierania się i artykulacji werbalnej ;], że az czyniący z bohaterów postaci jednoznaczne. nie macie takeigo wrażenia ?

            dlaczego Proch po pracy nie pije albo nie pali jointa, albo nie trenuje boksu, a Kiielak, jak już sprawdzi że to jednak dziewczyna, a nie chłopak, nie czyta mądrej ksiązki, lub nie zamyśla przy sudoku ;] albo szachach najlepiej ?

            bo to się ludziom w głowie nie zmieści ? bo to dopiero będzie niewiarygodne ? czy naprawdę ludzie wierzą tylko w postaci tak papierowe jak Proch i Kielak ?

            no i muzyka.
            jednak bez muzyki, bez jakiegoś chwytliwego motywu, bez akcentowania sytuacji odpowiednim tłem - serial sporo traci.

            bezpiecznie, pastelowo, oczywiście [dobra forma po polskiemu dla "oczywistości" ?].

            ale 2 odcinek obejrzę. następne też. jak już wlazłem, to nie po to, żeby zaraz uciekać :]

            • siostra_bronte Re: "Prokurator" TVP2 21:45 04.09.15, 13:47
              Też średnio mi się podobało.

              Zgadzam się, że Zieliński gra źle. Jest przerysowany i kompletnie niewiarygodny. Do tego mamrocze pod nosem. Powtarza właściwie rolę w mało udanej "Zbrodni", serialu AXN, o którym kiedyś pisałam z Pepsic. Ale tutaj wygląda na jeszcze mniej rozgarniętego, Co ciekawe, Danuta Kolak też grała tam szefową, ale policji.

              Koman wypada znacznie lepiej, jak napisałeś sama fizjonomia robi swoje. Podobał mi się też Marcin Kwaśny w roli Szymka.

              Pani patolog trochę na siłę ekstrawagancka. Przewiduję romans z Prochem :)

              Sama intryga przeprowadzona szybko, nie ma czasu na jakieś napięcie czy większe emocje. Przeszkadzała mi piosenka w j.angielskim pod koniec filmu. Po co?

              Zobaczymy, może się rozkręci.

              • grek.grek Re: "Prokurator" TVP2 21:45 04.09.15, 18:11
                witam w klubie :]

                niestety, trochę marnuje postać.
                albo się zbytnio "wczuł", albo "wczuwa się" na pół gwizdka.
                ewntualnie, ustalenia na linii aktor-reżyser-scenarzyści sa wątpliwej jakości - z naszej perspektywy.

                o, możliwe.
                jesli pani patolog z "Prokuratora" ma być w kontrze wobec pani patolog z "Gliny", to ten romans jest absolutnie możliwy.
                niekoniecznie w sensie... cielesnym ;]

                chyba nie mogli znależć odpowiedniej piosenki w języku polskim, z "diabłem" w treści, i bez sciany gitar, hehe, a najwyraźniej chodzi o sugestię, ze coś tam pana prokuratora w środku uwiera.

                też mam taką nadzieję, że będzie tylko lepiej :]

                • barbasia1 Re: "Prokurator" TVP2 21:45 06.09.15, 20:23
                  Przyłączam się do zawiedzionych.

                  Na plus zaliczam trafne, jak to u Miłoszewskiego,obserwacje socjologiczne, humor ujawniający się także subtelnie w warstwie językowej (modny klub gejowski w wielkim mieście o nazwie ..."Dyskrecja":) . Niestety gdzieś zgubiło się to co najistotniejsze dla kryminału, o czym wspominaliście - emocje, napięcie, nie wspominając o mrocznym klimacie. Zgadzam się z Bronte, że intryga została przeprowadzona zbyt szybko, zbyt powierzchownie.


                  Polubiłam Procha (ciekawe czy to nazwisko okaże się znaczące?), do Kielaka nie jestem przekonana.

                  Daję szansę następnemu odcinkowi. :)
                  • grek.grek Re: "Prokurator" TVP2 21:45 07.09.15, 12:03
                    witamy, Barbasiu :]

                    a jak Ci się spodobała pani patolog w upaćkanym kitlu i z papierosem w twarzy ? :]]

                    ja też.
                    jak już zaczęliśmy,to może nawet wszystkie odcinki warto zobaczyć.

                    jesli nawet całość nie będzie wybitna, to może będą dobre momenty ?
      • maniaczytania Re: "Mały Quinquin" 03.09.15, 23:07
        obejrzałam pierwszy odcinek - na pewno zerknę i na drugi.
        Trochę przerysowany - wszyscy bohaterzy w zasadzie mają mniejsze lub większe defekty urodowe ;), policjanci wyglądają jak 'gang Olsena' - nie moje, wyczytane dziś w jakimś artykule zapowiadającym, a scena w kościele była ostro przegięta.
        Ale główny bohater fajny, no i ciekawa jestem, czy pierdołowaci gliniarze znajdą mordercę.
    • grek.grek "Płynące wieżowce" - jak oceniacie ? 04.09.15, 16:12
      wg mnie, dobrze rozegrany trójkąt uczuciowy, dzięki postaci dziewczyny, która widzi, że traci chłopaka, który z kolei stracił głowę dla innego chłoppaka. i ten drugi chłopak widzi, że dziewczyna wszystkiego się domyśla.

      te dwa-trzy momenty, kiedy dziewczyna świdruje wzrokiem chłopaka odbijającego jej chłopaka, są naprawdę sugestywne. duże uznanie dla Marty Nieradkiewicz, która dotąd była ładną dziewczyną [w filmie, bo w teatrze kimś więcej], a teraz wresszcie dostała szansę by być także dobra aktorką.

      ciekawe, to tylko moje wrażenie, ze po projekcji w pamięci zostaje jej blada, źle umalowana twarz, z tą bezsilnością i skrywanym strachem.

      i kiedy ona tak atakuje wzrokiem, ten chłopak z trudem się w tym znajduje. ale nie jest przecież nikim złym.

      ona kocha swojego chłopaka, a on kocha jej chłopaka. miłośc kontra miłość. nikt nie jest zły. to po prostu klasyczny konflikt interesów.

      właściwie, tak sobie pomyślałem, co by było, gdyby ten film własnie w tę stronę poszedł. Kuba jest w rozterce między miłością do dziewczyny i miłością do chłopaka. nie umie wybrać, bo nie chce zawieść ani jej ani jego. wybiera więc samobójstwo. jak Wam się podoba taki koncept ?

      w "Wieżowcach" Kuba ofk cały czas waha się, nie wie co zrobić, kocha ich oboje, aczkolwiek coraz częściej dziewczyna służy mu jako koło ratunkowe przed samoświadomością, że jest jednak [także] homoseksualny. zapewnia ją o miłości, ale generalnie widać coraz wyraźniej, że potrzebuje jej jako alibi, jak "miejsce" w którym moze wykazać się heteroseksualizmem, próbując utrzymać wypadającą mu z rąk dotychczasową tożsamość seksualną, ale i generalnie - ludzką.

      same te homoseksualne sceny erotyczne, które tak rozbudziły państwa z "Frondy" - ewidentnie nie miały charakteru "promocyjnego" ;], poza tym, jak gros scen seksu w filmie - ledwie się udały. a'propos : zauwazyliście, jak cięzko w kinie znaleźć dobrą scenę łózkową ? :] 90 %, to są zupełnie nieudane momenty. może jednak warto cenić aktorów za takie rzeczy [szczególnie cenić] ?

      tym niemniej, oraz - zwłaszcza jesli są oni heteroseksualnej orientacji, obaj panowie aktorzy zasługują za uznanie za zaangazowanie w te sceny. poza tym, w taki sposób zagrać geja w polskim filmie, to wyczyn sam w sobie. tutaj nadal ludzie sadzą, że pani KOżuchowska to zombie, bo przecież dostała kartonem, a nadal chodzi i żyje.

      poza tym, w Polsce obsesja na punkcie homoseksualizmu, a także pedofilii sięga zenitu, jak w każdym kraju na cywilizacyjnym dorobku, gdzie ciągle nie wszyscy ludzie żyją w XXI wieku, a niektórzy ciągle błakają się po sredniowiecznych borach i lasach.

      w sumie... strach księdzem być, zwłaszcza młodym, bo taki to przecież musowo pedofil. albo homo. bo w telewizji jednego księdza pokazywali i on był homo oraz miał gołe dzieci na płycie, panie.

      tym większe uznanie dla panów aktorów. film nie kasowy, raczej niszowy, zatem kasa żadna, a napiętnowanie jak najbardziej realne w ojczyźnie, w której rzeczywistośc od dawna tonie w oparach absurdu :]

      trochę pan reżyser nadużywa scen w których mamy bohatera siedzącego i patrzącego w dal. Mysli, bo życie mu się komplikuje. to naturalne. wydaje mi się tylko, że za często w taki sposób jest pokazywany. tutaj reżyserowi nie da się odebrać zasługi, że pokazuje to zastanawianie się i rozterki w róznych scenach i momentach. nawet jesli ma swój ulubiony kadr.

      bardzo dobre są role drugoplanowe.
      Katarzyna Herman świetnie wygląda, jak zwykle zresztą. rewelacja. Iza Kuna, pan Zbrojewski - dobre role, do końca nie wiadomo,czy akceptują oni homoseksualizm syna czy będą jednak przed tym uciekać do końca życia. rodzina na poziomie, dom wyposażony, córka z mężem i dzieckiem... niby wszystko jak w podręczniku, a tutaj taki numer...

      racjonalniejsza jest matka Kuby. chociaż, jej w sukurs przychodzi scenariusz, którzy znienacka wplątuje Kubę w ciążę z dziewczyną, a matka staje po jej stronie murem i chce, ba - żąda - by Kuba się zajął nią i dzieckiem. Kobiecy sojusz ponad podziałami, bo do tej pory trochę na siebie krzywo patrzyły, jako że mieszkały ciągle razem, bo dom na matkę jest.

      tak więc, życie wikła Kubę w kontynuację bez przyszłości, co dobrze ilustruje ostatnia scena. gorzki finał. dziewczyna osiąga swój cel, ale jakim kosztem - dla niego, dla niej samej, dla dziecka które się pojawi. i ona to wie. bije się o niego do końca, ale już w 6 rundzie wie, że on jej nie kocha. w 12 rundzie wygryuwa przez nokaut i nie cieszy się, bo wie że wszyscy przegrali. ona, Kuba i ten chłopak. dlaczego ? z miłości.

      dobry film. wiele znaczeń. ciekawy scenariusz.
      wg mnie :]

      co sądzicie ?