Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 10 (vol. 60)

01.10.15, 21:05
Dobry wieczór w nowym wątku :)

Zwracam uwagę Szacownego Grona, że mamy okrągły volume ;)
Obserwuj wątek
    • grek.grek "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 02.10.15, 12:45
      5 odcinek był to.
      5 :]
      w zapowiedzi, w poprzednim volume, było że 4.
      zapowiadający wyraźnie nie odnalazł się w rzeczywistości.
      ciekawe, kto to był... ;]]

      Jakie zatem wrażenia z tego 5 odc ?

      pani patolożka się zawieruszyła gdzieś.
      skutkiem tego, wątek jej znajomości z prokuatorem Prochem pozostaje w zawieszeniu, bez nowych informacji.

      czy tylko mnie sie wydaje, ze to oszczędne dawkowanie osobistych i personalnych historii bohaterów głównych sugeruje ciążenie tego serialu ku drugiemu sezonowi ?

      przyznam, że lekko nie zajarzyłem tej historii z obrazami.
      jakieś sfingowane "wynoszenie", potem te dzieła odnajdują się u sprytnego właściciela pośrednictwa sprzedaży dzieł sztuki, który akurat próbuje je szmuglować helikopterem do Niemiec, mimo że kontrahent z Niemiec nic nie wie o tym, więc po co odbywa się ta zabawa ?

      pogubiłem się.
      i udało mi się dowieść, ze finałowe wykładanie kawy na ławę, to żaden chybiony zabieg.
      są tacy, którzy nawet po wyjaśnieniu nadal nie rozumieją istoty rzeczy :]
      duma mnie rozpiera.

      postaci z muzeum - nie dorównały swoim poprzednikom z hotelu, ale podobał mi się monolog dyrektora, o tym że wycieczki szkolne nie szanują obrazów, że w ogóle tak piękne rzeczy powinny być trzymane z daleka od ludożerki. To miało swój wydźwięk.

      ogrywanie oldskulowści Procha : walkman, średnia orientacja w internecie, ale z drugiej strony tego pendrive'a czy co tam dostał od swoich "dealerów" - wyszło mu pierwszoligowo, od razu wiedział do której dziurki się skierować.

      dobre lokacje w prowadzonym śledztwie, zwłaszcza ten pokój z obrazami światowej rangi.
      Plus uparte pokazywanie warszawskiej reprezentacjnej ulicy z wiezowcami i grą świateł w okolicy.

      no i dobra scena wyjściowa : wycieczka znajduje martwego faceta w mundurze, którego nauczycielka bierze za eksponat muzealny i krytykuje dyrekcję za przesadną ilośc tego typu atrakcji.

      generalnie, lekko w miarę, ciągle dramaturgii nie ma, klimat taki pastelowy, a główni bohaterowie się nie rozwijają, ale da się oglądać :]

      co powiecie ?
      • siostra_bronte Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 02.10.15, 14:37
        Urwało mi ze 20 min., więc tym bardziej nie wiem o co chodziło. Czyli tym razem intryga nie do końca była jasna?

        Hehe, słuszna uwaga co do pendrive'a, czy czegoś tam :) Długo nie wiedziałam co to jest, nie mówiąc już o włożeniu w odpowiednią dziurkę. Ewidentna niekonsekwencja scenarzystów.



      • pepsic Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 02.10.15, 20:27
        Mnie ten odcinek rozbawił do łez, jak sądzę w niezamierzony przez twórców sposób. Otóż w domu miłośnika dzieł sztuki Bronisława Okolskiego (cóż za zbieżność nazwisk) prokurator odkrywa tajny sejf, a w nim zaginione, bezcenne obrazy. Byłam pewna, że znajdą się tam najsłynniejsze obecnie w RP obrazy: "Gęsiarka" i "Bydło na pastwisku" (nomen omen) ukradzione z kancelarii b. prezydenta Bronisława Komorowskiego. Cóz za przenikliwość Miłoszewskiego.
        ;)
        Ps. Może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego denat w chwili śmierci miał na sobie mundur SS? I czy nie można było go zamordować,jeśli ktoś musiał, że tak powiem w mniej spektakularny sposób w sensie bardziej prozaicznym? Pytanie retoryczne.

        Ps. 2A poza tym trochę żenujące to wszystko było.
        • barbasia1 Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 02.10.15, 21:52

          pepsic napisała:

          > Mnie ten odcinek rozbawił do łez, jak sądzę w niezamierzony przez twórców sposó
          > b. Otóż w domu miłośnika dzieł sztuki Bronisława Okolskiego (cóż za zbieżność
          > nazwisk) prokurator odkrywa tajny sejf, a w nim zaginione, bezcenne obrazy. Był
          > am pewna, że znajdą się tam najsłynniejsze obecnie w RP obrazy: "Gęsiarka" i "B
          > ydło na pastwisku" (nomen omen) ukradzione z kancelarii b. prezydenta Bronisław
          > a Komorowskiego. Cóz za przenikliwość Miłoszewskiego


          Hehehe! ;))

          No nie wiem, czy ktoś zdecydowałby się na zabójstwo dla zdobycia "Gęsiarki" i "Bydła na pastwisku" . :)

          > Ps. Może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego denat w chwili śmierci miał na sobie mundur SS?

          Chyba tylko po to, by nauczycielka mogła wyrazić oburzenie z powodu epatowania trupami w muzeum. Prztyczek pod adresem Muzeum Powstania Warszawskiego.


          >I czy nie można było go zamordować,jeśli ktoś musiał, że tak powiem w
          > mniej spektakularny sposób w sensie bardziej prozaicznym?

          Otóż właśnie.
          Idiotyzm scenariuszowy.

          • barbasia1 Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 03.10.15, 00:11
            > Ps. Może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego denat w chwili śmierci miał na sobie mundur SS?

            Żeby nauczycielka pomyliła prawdziwego trupa z imitacjami z ekspozycji muzealnej / czarny humor/ i żeby mogła wyrazić oburzenie z powodu epatowania trupami w muzeum. Prztyczek pod adresem Muzeum Powstania Warszawskiego.
          • pepsic Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 04.10.15, 17:19
            a z tymi obrazami, to historia po prostu wstydliwa.
            Z kancelarii prezydenta RP zginęła również japońska mini wieża. Złośliwcy twierdzą, że Szogun słuchał na niej kaset z Trubadurami;) Ale to nie wszystko, były pan prezydent umie sie w życiu ustawić. Mam dwa mieszkania, ale za pieniądze kancelarii (czyli podatnika, czyli za moje i Twoje) wynajmuje mieszkanko za groszowym wkładem własnym.
            Tekst linka

            Ale nadal to nie wszystko. Bronisław Komorowski żegnając się z urzędem prezydenta „użyczył” od Kancelarii Prezydenta nie tylko fotele, stoły, zegarki, niszczarki, ekspres do kawy, komputery, tablety, mikrofalówkę, telewizor i sejf, ale również… żyrandol. Wyceny przedmiotów są, delikatnie mówiąc… zaskakujące. Mamy na liście np. żyrandol za 0,75 zł, ławę dwuosobową za 0,10 zł i mahoniową szafkę nocną za 0,15 zł.
            Tekst linka

            Jakie to szczęście, że nie mieszkał w Wersalu. Byłby wstyd na cały świat:(
              • pepsic Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 06.10.15, 20:01
                Ot natura imć Szczynukowicza. Pan były prezydent RP reklamuje coś, co się nazywa "cinkciarz". To się w głowie nie mieści. A festiwal żenady trwa.
                _ _ _
                Lewica ma pod nosem 80% narodu tyrającego po 10 h/dzień za miskę zupy. Idealny elektorat dla socjalistów starego typu, a woli wdzięczyć się do garstki ludzi lubiących nowinki gatunkowe i płciowe w pożyciu. To jest nie do pojęcia. ` by chlor
      • pepsic Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 02.10.15, 20:59
        lekko nie zajarzyłem tej historii z obrazami.
        Ja tez nie do końca. Denata Bronisława O. zamordowano, aby się dostać do sejfu, w którym znajdowały się cenne obraz i bezczelnie je ukraść pod okiem policji. Było jasne, że prokurator w takiej sytuacji wyda stosowny nakaz, czyli rozpruje nieodstępny sejf. Kontrahent z Niemiec był nieświadomym pośrednikiem i przemytnikiem. Też nie rozumiem , jak obrazy wyparowały z sejfu, skoro kradzież była sfingowana i dlaczego nikt nie próbował łapać sprawców włamania nagranych na monitoringu.

        • barbasia1 Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 02.10.15, 22:27
          >Też nie rozumiem , jak obrazy wyparowały z sejfu, skoro kradzież była
          > sfingowana i dlaczego nikt nie próbował łapać sprawców włamania nagranych na m
          > onitoringu.

          I dziś raz jeszcze obejrzałam zakończenie i już wiem, o co chodziło.

          Siwowołosy Adamski, podwładny marszanda Okolskiego zdołał wcześniejwejść do (obstawionego przez policję!?) mieszkania zamordowanego Okolskiego i wynieść z pokoju-sejfu cenne obrazy (jakimś cudem niezauważony i niezarejestrowany przez kamerę!?) . Niestety pan prokurator pominął wyjaśnienie, kiedy i jak to się stało.

          Adamski schował potem wyjęte z ram płótna w drugim dnie pudła na obrazy dla Niemca, a następnie zorganizował jakichś ludzi, by sfingowali kradzież tychże obrazów / w tym celu musieli realnie napaść na policjantów! za co policja musi ich ścigać ;)/, która nagrała się na kamerze na klatce schodowej.
        • grek.grek Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 03.10.15, 13:24
          dzięki, Pepsic :] do punktu, w którym motywy zabójstwa marszanda zostają wyjaśnione - jeszcze chwytałem. zgubiłem się a'propos tego jak obrazy z dziupli Okólskiego trafiły do drugiego dna skrzyni, w której znajdowały się obrazy dla Niemca. I dlaczego, wg policji, Niemiec nic o tym nie wiedział ? jesli nie wiedział, to jaki był cel wywiezienia tych dzieł z Polski ?
      • barbasia1 Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 02.10.15, 21:27
        He, he! :) Nawet nie zauważyłam.

        Wątek znajomości patolożki z prokuratorem Prochem pozostaje bez nowych informacji, jak na złość, żadnej sceny z udziałem tej pary w na półmetku serialu!? Skandal.

        Tak, to bardzo prawdopodobne, że twórcy myślą już o kolejnej serii. :)

        > pogubiłem się.
        > i udało mi się dowieść, ze finałowe wykładanie kawy na ławę, to żaden chybiony
        > zabieg. są tacy, którzy nawet po wyjaśnieniu nadal nie rozumieją istoty rzeczy :]
        > duma mnie rozpiera

        Hehehe! :))))))

        Nie jesteś jedyny. :)) Ja też się pogubiłam. I dziś raz jeszcze obejrzałam zakończenie i wiem w czym rzecz.

        Pogubiliśmy się, bo pan prokurator pominął, ciekawe dlaczego, wyjaśnienie, kiedy i jak siwy Adamski, podwładny marszanda Okolskiego zdołał wcześniej wejść do obstawionego przez policję mieszkania zamordowanego Okolskiego i wynieść z pokoju-sejfu cenne obrazy, by schować je potem w drugim dnie pudła na obrazy dla Niemca!? I dlaczego nie pokazały tego kamery na klatce schodowej!? A to przecież bardzo interesujące, nieprawdaż?!
        Oraz czy Niemiec był zamieszany w spisek ze szmuglowaniem dzieł sztuki, czy jednak nie.
        Nie wspominam już o wyjaśnieniu okoliczności śmierci Okolskiego w muzeum w czasie jego godzin otwarcia? I dlaczego akurat w muzeum , a nie w innym miejscu, gdzie nie ma kamer. (do których potrzeba kogoś, kto je odwróci)! I dlaczego w ogóle Adamski zdecydował się na taki dramatyczny krok jak morderstwo Okolskiego przyjaciela, szefa.

        Ten odcinek boleśnie obnażył cała mizerię tego serialu, mizerię scenariuszową.


        >od razu wiedział do której dziurki się skierować.
        Hehe! Męski instynkt? ;))

        A tak poważnie, może to my coś źle zrozumieliśmy, nadinterpretowaliśmy fakty . Może Proch zna się jednak na komputerze. Trudno uwierzyć, żeby, osoba o takiej profesji, na takim stanowisku jak Proch, nie znała się na komputerze!!! Walkmana, kaset może używa przez sentyment. Może należał, należały do jego zaginionego syna.

        Prz okazji mała uwaga, samo włożenie pendrive'a do "dziurki", jak to robi na naszych oczach prokurator Proch, to przecież nie wszystko, by ściągnąć odpowiednie dane z komputera, trzeba jeszcze zrobić kilka ruchów paluszkiem, albo myszką i wejść do systemu, zaznaczyć dane do skopiowania. Bo chyba jeszcze nie ma takich inteligentnych pendrive'ów, które same wiedzą, co robić, prawda?
        Jeśli Proch skutecznie skopiował dane z komputera na pandrive, to znaczy że musiał to wszystko zrobić, ergo zna się na komputerze.

        > dobre lokacje w prowadzonym śledztwie, zwłaszcza ten pokój z obrazami światowej
        > rangi.

        A właśnie, motyw ukrytego pokoju z cennymi obrazami, które zostają podstępnie zrabowane występuje w kryminalnym melodramacie albo melodramatycznym kryminale Giuseppe Tornatore "Koneser" z roku 2013 z Geoffrey'em Rushem w roli głównej, o którym co nieco Mozambique tu nam opowiadała (a ja skoczyłam pewnego dnia w ten film sama, w tajemnicy przed Wami :)). Zresztą wątek uwodzicielki , zamieszanej w spisek też występuje w "Koneserze".
        • maniaczytania Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 02.10.15, 23:38
          Mnie się wydaje, że ten 'siwy Adamski' włamywać się nie musiał, bo przecież on cały czas w tym domu 'na legalu' był - inwentaryzował i zabezpieczał dzieła sztuki Okolskiego. Spokojnie mógł nawet w dzień zapakować te płótna w pudła na obrazy dla Niemca, z którym się pewnie jakoś dogadał.
          A, jeśli chodzi o miejsce śmierci oraz ubranie denata - to moim zdaniem dowodzi tylko, że to właśnie ten przyjaciel, a może pseudo-przyjaciel zamordował. Pewnie żył w jego cieniu, ciągle drugi, ciągle w tle, do tego jeszcze tamten 'jechał' na legendzie rodziców a przecież Adamski wiedział o schowanych obrazach, więc w ten sposób chciał go upokorzyć i jakby 'obnażyć' jego prawdziwe ja.


          A zauważyliście nawiązania do "Vabanku"?
          • barbasia1 Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odci 03.10.15, 00:35
            maniaczytania napisała:

            > Mnie się wydaje, że ten 'siwy Adamski' włamywać się nie musiał, bo przecież on
            > cały czas w tym domu 'na legalu' był - inwentaryzował i zabezpieczał dzieła szt
            > uki Okolskiego. Spokojnie mógł nawet w dzień zapakować te płótna w pudła na obr
            > azy dla Niemca, z którym się pewnie jakoś dogadał.

            Przekonujący argument. Co gorsza nie mam na razie żadnego kontrargumentu ... na razie. ;)

            > A zauważyliście nawiązania do "Vabanku"?
            ???
            Ja nie zauważyłam. :)
          • barbasia1 Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odci 04.10.15, 16:53
            maniaczytania napisała:

            > Mnie się wydaje, że ten 'siwy Adamski' włamywać się nie musiał, bo przecież on
            > cały czas w tym domu 'na legalu' był - inwentaryzował i zabezpieczał dzieła szt
            > uki Okolskiego. Spokojnie mógł nawet w dzień zapakować te płótna w pudła na obr
            > azy dla Niemca [...]

            Ale policja była "w środku"???
        • siostra_bronte Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 03.10.15, 01:00
          Myślę, że dobrze odczytaliśmy "zacofanie" technologiczne Procha, on sam chyba o tym mówił. Tyle, że scenarzyści przy scenie z przegraniem danych jakby o tym zapomnieli. W tym odcinku Proch przecież dziwi się, że zdjęcia z muzeum przyszły tak szybko, a Zieliński nabija się z niego, że to przez internet.
        • grek.grek Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 03.10.15, 13:31
          :]

          zgadzam się :]
          i zawieszenie nastąpiło właśnie w momencie, gdy zaczęliśmy się tym wątkiem interesować najbardziej.
          to prowokacja ! to spisek ! ;]

          ;]

          a widzisz, no tak - nie pokazano, nawet w tym wyjaśnieniu finałowym, jak pan złodziej
          chyłkiem wynosi obrazy. W ogóle nie było żadnego sygnału, że ten pan Adamski tak przebywał.
          Przecież pokoju z obrazami pilnowała policja.

          co do Niemca, to - jak dobrze pamiętam - pada tam zdanie, że jest niewinny i nie miał
          pojęcia o tym, ze chciano go wykorzystać do przeszmuglowania obrazów za granicę.

          "męski instynkt ?"

          tak jakby, Barbasiu ;]

          bardzo dobrze dedukujesz, tym bardziej jestem pełen podziwu dla Ciebie, bo ja w tych sprawach to marudzę daleko poza peletonem. Razem z Prochem ekranowym ;] I walkmana też mam, haha ;]

          świetne skojarzenie !
          pamiętam ofk opowieśc Mozambique.
          i mam nadzieję, że uraczysz nas swoją recenzją, Barbasiu :]
            • grek.grek Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odci 04.10.15, 13:35
              czytałem, Maniu, dzięki :]

              chodzi mi raczej o to, że w samym serialu nie pada żadna sugestia, jakiś trop, który
              prowadziłby do podobnego rozwiązania, a wręcz przeciwnie, bo przecież po wejściu
              do ukrytej "skarbnicy" Okólskiego cały czas policja pilnowała tego pokoju, prócz
              tego był monitoring [scena rzekomego wynoszenia obrazów przez nasłanych typów], więc patrząc na to zdroworozsądkowo - Adamski powinien zostać
              gdzieś zarejestrowany na taśmie jak wynosi te obrazy.
              A jesli był sprytny ponad miare, to jak oszukał pilnujących pokoju policjantów ?
                • grek.grek Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odci 04.10.15, 17:18
                  yes, przypominam sobie.

                  to ogłuszenie dotyczyło chyba sytuacji, gdy zamaskowane typy wynoszą coś z domu Okólskiego, jak się potem okazało... puste w środku walizki, a więc był to włam dla picu :]

                  wydaje się, ze to nadal nie wyjaśnia jak Adamski wszedł w posiadanie tych cennych obrazów. nie widzę jakiegoś momentu w scenariuszu, luki, logicznie stworzonej przestrzeni, dla jego... akcji.

                  ładnie i zgrabnie zazębia się to w finale i w wyjaśnieniu Procha, ale już w samej narracji fabularnej - jest z tym jakby gorzej.
              • barbasia1 Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odci 04.10.15, 16:39
                Poilcja pilnowała mieszkania, jeden policjant był przed domem, dwaj byli "w środku"!? / w czyli w mieszkaniu?/. Mówi o tym Kielek po sifngowanym włamaniu, kiedy prokurator dopytuje jak weszli. wtedy Kilak wyjaśnia: policjanta na dole włamywacze"ogłuszyli na chama", "ci w środku zostali załatwieni gazem [usypijącym]".
                A'propos , od kiedy to policja jest od tego, żeby pilnować czyjegoś prywatnego majątku?! Ale mniejsza o to. Więc policja pilnuje mieszkania z cennymi zabytkami, siedząc w środku, ale Adamski może sobie wchodzić do niego i wychodzić , kiedy tylko chce i z czym chce?! I nikt nie zwraca uwagi?!
                Trochę to się kupy nie trzyma!?
              • barbasia1 Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odci 04.10.15, 16:48
                > więc patrząc na to zdroworozsądkowo - Adamski powinien zostać
                > gdzieś zarejestrowany na taśmie jak wynosi te obrazy.
                > A jesli był sprytny ponad miare, to jak oszukał pilnujących pokoju policjantów ?

                Adamski włożył wyjęte z ram cenne obrazy do drugiego dna skrzyni z obrazami dla Niemca i tak niepostrzeżenie wyniósł je z mieszkania. Tylko jak on wyciągał te senne płótna z ram pod nosem policji, która siedziała w środku?
      • barbasia1 Re: "Prokurator" - jakie opinie po 5 odcinku ? 03.10.15, 00:17
        >no i dobra scena wyjściowa : wycieczka znajduje martwego faceta w mundurze, którego >nauczycielka bierze za eksponat muzealny i krytykuje dyrekcję za przesadną ilośc tego typu >atrakcji.

        A moment wcześniej ironiczna w wymowie scena, uderzająca w lansowany w muzeum model patriotyzmu, w której nauczycielka pyta dzieci, które z nich chciałoby umrzeć za ojczyznę, na co dzieci gromadnie jak jeden mąż podnoszą ręce przekrzykując się z entuzjazmem -"ja! ja!" , jakby chodziło o jazdę na karuzeli czy inna atrakcję. :)

        Ale to wszystko za mało , by zrekompensować mizerię tego odcinka.
    • grek.grek "Broadchurch" sezon 2 - jakie wrażenia ? 02.10.15, 12:58
      byliście dyskretni aż do przesady, Czcigodni :]

      a ja, po cichu - odcinek za odcinkiem - podązałem za Wami i skompletowałem ten 2 sezon.

      podobała mi się cała ta sekwencja procesowa.
      Czarnoskóra pani mecenas kontra tracąca powoli wzrok pani prokurator w wykonaniu Charlotte Rampling - ciekawa rozgrywka. uczennica kontra mistrzyni, cyniczna racjonalistka kontra idealistka wracająca z emerytury. Matka syna siedzącego we więźniu, wg niej z powodu niedoskonałości procedur prawnych kontra samotnica, która - jak sama twierdzi - przegapiła szansę na miłość [do innej kobiety, z którą ostatecznie zejdzie się w drugiej części serii].

      wątek starej sprawy sprzed lat, prowadzonej przez Hardy'ego, z pomocą przeżywającej ciągle sytuację ze swoim mężem, Miller - na początku wydawał mi się sztucznie dolepiony do procesu Joe'ego Millera, ale później się rozkręcił, kolejne tropy i ślady były coraz bardziej intrygujące, a rozwiązanie zagadki nieoczekiwane, balansujące na krawędzi przekombinowania, ale jej jednak nie przekraczające, wg mnie.

      wklejone problemy zdrowotne Hardy'ego, układanie na nowo życia przed Miller, spora część poświęcona rodzinie Danny'ego, która musi przejśc przez niezły mętlik, zwłaszcza rodzice [mąz ją zdradzał, a potem został z nią chyba tylko dlatego, ze dzieciak zginął, ona ma świadomośc że to małzeństwo istnieje nie na fundamencie miłości i akceptacji, ale czegoś w rodzaju jego wyrzutów sumienia i odruchu serca - kocha inną, ale nie może zostawić żony, bo to nie jest ani dobry moment ani dobre okoliczności].

      finał daje możliwość wzięcia sprawy we własne ręce przez mieszkańców miasta, ale za to jak dojrzale, prawda ? aczkolwiek, kiedy ksiadz zdejmował koloratkę i przepraszał Boga 'za to co musi teraz zrobić" - można było oczekiwać zgoła innego rozwiązania, hehe. Scenarzyści wzięli widownię pod włos, ja się dałem nabrać, ale ostatnio w ogóle coś mi słabiej idzie rozszyfrowywanie tych serialowych szarad ;]

      generalnie, ja bym powiedział, że ten 2 sezon był całkiem dobry.
      pojęcia nie mam, czy lepszy od 1-szego, który zrobił taką dobrą reklamę całemu przedsięwzięciu, ale jako osobna całośc - broni się.

      A jak Wy oceniacie ? o ile pamiętacie jeszcze coś, co skońvzył się jednak dośc dawno temu ? :]
      • siostra_bronte Re: "Broadchurch" sezon 2 - jakie wrażenia ? 02.10.15, 14:46
        Jestem zaskoczona :)

        Moim zdaniem ten sezon był lepszy niż pierwszy, właśnie dzięki tej sprawie sprzed lat, tudzież wątkowi procesu. Pomogły też Charlotte Rampling i Marianne Jean-Baptiste. W pierwszym sezonie drugi plan wyraźnie kulał (nieprzekonujące role rodziców Daniela). Ale i tak określiłabym drugi sezon jako tylko dobry, bez żadnych rewelacji.

        Trochę byłam rozczarowana zakończeniem procesu. Oskarżony Mark zachowywał się tak, jakby wcale nie chciał przekonać do swojej niewinności. W sumie to nie wiem, czy on to rzeczywiście zrobił czy nie.

        Będzie 3 sezon, ciekawe o czym?
        • grek.grek Re: "Broadchurch" sezon 2 - jakie wrażenia ? 03.10.15, 13:39
          na to liczyłem, Siostro ;]

          o, ciekawa ocena.
          do której z chęcią się przchylam, po krókim zastanowieniu :]

          1 sezon nie wykreował tyle dramaturgii, nie stworzył odpowiednio cięzkiego klimatu, ten drugi
          mniej był obarczony takimi zadaniami, nie chodziło już o znalezienie mordercy i kulisy zbrodni, więc może dlatego wyglądało to bardziej znośnie i spełniało oczekiwania ?

          w finale sezonu 1 jest retrospekcja, któtra nie pozostawiła złudzeń [przed sezonem 2] - mordercą był Joe Miller. przypadkiem zabił chłopca, ale jednak.

          w 2 sezonie możliwe było już tylko insynuowanie ze strony obrony, służące uniewinnieniu winnego, a wiec - z pkt widzenia widza - działaniu prowadzącemu do rażącego zakłamania prawdy.

          serio ?
          a to dopiero ciekawostka :]
          widocznie 2 sezon miał dobrą oglądalność :]

          ja bym stawiał na zupełnie nową sprawę, w której będą grzebać Hardy & Miller. Temat zabójstwa chłopca i rozprawy Joe kontra Mieszkańcy wydaje się ostatecznie zakończony :]
    • grek.grek Znakomite kinowe premiery 02.10.15, 13:13
      w ub. tygodniu - cała seria znakomitych premier :]

      thriller kryminalny [z cyklu : policja lontra kartele narkotykowe w Mexico] "Sicario".

      nowy film Sorrentino "Młodość", w którym tym razem dwóch starszych panów komentuje i
      kontempluje swoje życie i świat dookoła, zapewne - jak mówię :] - w pięknych i klimatycznych oklicznościach przyrody rozmaitej [tutaj : sanatorium, luksusowy ośrodek wypoczynkowy].

      "Noc Walpurgi" form Poland, z ponoć kapitalną rolą p. Zajączkowskiej, czarno-biały, w swojej narracji będący mieniącym się wszystkimi odcieniami ludzkiej interakcji, także męsko-damskiej na poziomie erotycznym, dialogiem między divą operową a młodym człowiekiem, który odwiedza ją w jej garderobie, a przede wszystkim : powrotem w czasy Holocaustu i traumy powojennej.

      mój niedoszły osobisty faworyt : "Klub włóczykijów" - na podstawie powieści Niziurskiego, niestety w obsadzie są pp. Karolak i Kalus, co od razu powoduje, ze zaczynam wątpić w powodzenie tego projektu na mojej liście przebojów, ale ja to pestka, grunt żeby dzieciaki miały dobrą zabawę :]

      no i premiera "Pileckiego", na który to film zapewne wiele osób czekało.
      ponoć, cytuję, "nakręcony został na kolanach", a rezyser i cała ekipa poruszali się na klęcznikach. dlatego wyszło średnio, aczkolwiek historia jest niecodzienna i wybitnie filmowa.

      byliście na czymś ?
      planujecie ?
      :]

      PS : w tym tygodniu "Marsjanin", o którym niedawno Barbasia wspominała, a niebawem "Spectre", "Jobs" i parę innych interesujących rzeczy.

      PS 2 : Sorrentino, czy rezyser "Sicario" - Villleneuve, to są kolejni reżyserzy z tego szlachetnego gatunku, na których kolejne filmy czeka się z zainteresowaniem już samym tematem, którym się zajmą.

      jak mawiają w recenzjach : "Młodością" Sorrentino wyczerpał pewien temat, który zaczał "Wielkim pięknem" - estetycznie wysmakowanej kontemplacji życia i swiata, z domieszką ironii i humoru. Następny film musi być inny. To "musi", to pewnie bardziej "powinien", ale może rzeczywiście ?
      ja tam nie wiem- nie oglądałem żadnego, więc siedzę cicho :]]





      • siostra_bronte Re: Znakomite kinowe premiery 02.10.15, 14:58
        Dzięki za ciekawy tekst. Może zmobilizuje niektórych forumowiczów do przyznania się na czym byli ostatnio w kinie?

        Ha, uwielbiałam książki Niziurskiego :)

        Do tej listy dopisałabym jeszcze "45 lat" z nagrodzonym w Berlinie duetem Rampling-Courtenay.
        • grek.grek Re: Znakomite kinowe premiery 03.10.15, 13:44
          dzięki, Siostro :]

          uznałem, że po 2-3 zdania na zadany temat, korzystając z przeczytanych recenzji, nie przekroczy moich możliwości i wyarygodności ;]

          o, zdecydowanie.
          opisy kinowych wypraw i recenzje kinowych filmów - bardzo są i były pożądane :]

          za mało ekranizacji młodzieżowych powieści w polskim kinie, nie sądzisz, Siostro ?
          kiedyś "Szatan z 7 klasy" czy "Pan Samochodzik", "Gruby" - od razu były filmowane i
          to ze znakomitym wyczuciem konwencji. dzisiaj coraz mniejsza podaż, przy - jak mi się
          intuicyjnie wydaje - niemałym popycie.

          tak !
          zapomniałem w fatalny sposób.
          "cichy, ale intensywny, kameralny dramat" - tak o "45 lat" się pisze.
          no i ten duet aktorski... również wybitna premiera.
      • barbasia1 Re: Znakomite kinowe premiery 02.10.15, 22:38
        U nas w kinie wciąż można zobaczyć "Everest" w 2D i 3D . Jest "Marsjanin" tak samo w dwóch wersjach 2D i 3D ! "Panie Dulskie" widzę. I "Klub włóczykijów" - nawet nie wiedziałam, że powstał film taki na podstawie Niziurskiego! :) Na pewno na coś się wybiorę w przyszłym październikowym tygodniu. Dam znać.
        Sorrentino "Młodość" brzmi wspaniale w Twojej zapowiedzi. :)

        > "Noc Walpurgi" form Poland, z ponoć kapitalną rolą p. Zajączkowskiej, czarno-biały, [...]

        Dlaczego Małgorzata Zajączkowska nie dostała nagrody w Gdyni za tę rolę, która przecież była sporym wyzwaniem aktorskim, co widać nawet we fragmentach filmu, pokazywanych tralierach, wracając jeszcze do Twego wywodu na temat tegorocznej zwyciężczyni nagrody za rolę kobiecą w Gdyni.
        • grek.grek Re: Znakomite kinowe premiery 03.10.15, 13:50
          doskonały wybór, Barbasiu :]

          ciekaw jestem Twojego wyboru.
          i od razu cieszę się na Twoją relację z wyprawy oraz recenzję filmową, zbiór wrażeń z projekcji :]

          no własnie, też nie wiem jak to było.
          według niektórych nie jest to wszelako rola wybitna, a film nie jest tak dobry jak się
          wydaje niektórym. Np. w Rzepie jest dośc ostra polemiczna kontra pana recenzenta :

          www4.rp.pl/Film/309229797-Wielka-gra-lub-male-gierki.html

          tym ciekawiej będzie przekonać się o tym samodzielnie :]
          któregoś dnia ... ;]
          • barbasia1 Re: Znakomite kinowe premiery 07.10.15, 00:19
            Sama jeszcze nie wiem, co zobaczę w kinie, to będzie niespodzianka i dla mnie. ;)


            O!?? Dzięki za link! Poczytam.

            > według niektórych nie jest to wszelako rola wybitna,
            O!!!???

            W każdym razie sądząc tylko po trailerach kobieca rola w "Nocy ..." wydaje się ciekawsza i bardziej wymagająca od tej , która została nagrodzona. Przekonamy się, jak samodzielnie obejrzymy , któregoś dnia. Tak. :)






            • grek.grek Re: Znakomite kinowe premiery 07.10.15, 13:12
              jestem ogromnie ciekaw, jaki film/y wybierzesz, Barbasiu :]

              o, yes.
              pani Zajączkowska dostała wiele wyróznień, a "Noc Walpurgi" była najdłużej i najgłośniej
              oklaskiwanym filmem w Gdyni, za co przyznano mu nagrodę Złotego Klakiera.

              w jakimś podsumowaniu, przepraszam - nie pamiętam już gdzie, czytałem że brak nagrody aktorskiej dla Zajączkowskiej, to jeden z największych błędów jurorów.

              również mało kto uwaza że "Body/Ciało" to był najlepszy film tego festiwalu :]
              nie sądzisz, że te Lwy dostał, w dużej mierze, z powodu handicapu jaki dawało mu
              zdobycie Srebrnego Lwa w Berlinie ?

              krytycy, dziennikarze za najlepszy film uznali "MOje córki, krowy".
              wyobrażasz sobie, że skromny film pani Dębskiej pokonuje opromienione sukcesem na prestiżowym festiwalu "Body/Ciało" ?

              ktoż by zaryzykował taki numer ? ;]

              PS : wg mnie,Gdynia powinna zaryzykować i wprowadzić zasadę, że w konkursie głownym startują tylko filmy premierowe. Tak jak to jest na częsci z największych festiwali na Zachodzie, np. w Cannes.

              dla tych już wcześniej pokazywanych/nagradzanych ogłosić osobną kategorię pokazywania. w ten sposób można by uniknąć podobnych sytuacji jak ww. co sądzisz o tym ?
              • barbasia1 Re: Znakomite kinowe premiery 07.10.15, 21:24
                Wciąż nie wiem. ;)

                > w jakimś podsumowaniu, przepraszam - nie pamiętam już gdzie, czytałem że brak n
                > agrody aktorskiej dla Zajączkowskiej, to jeden z największych błędów jurorów.

                A jednak! :)

                > również mało kto uwaza że "Body/Ciało" to był najlepszy film tego festiwalu :]
                > nie sądzisz, że te Lwy dostał, w dużej mierze, z powodu handicapu jaki dawało mu
                > zdobycie Srebrnego Lwa w Berlinie ?

                A ja zupełnie inną opinie słyszałam, że "Body/Ciało" to był najlepszy film festiwalu. Oraz , że zasługiwał na więcej nagród, np. Maja Ostaszewska zasługiwała na nagrodę w kategorii najlepsza rola kobieca, ale ponieważ film Szumowskiej został już obsypany nagrodami, zyskał rozgłos, to postanowiono (?) wyróżnić innych twórców, wykonawców.

                > krytycy, dziennikarze za najlepszy film uznali "MOje córki, krowy".
                > wyobrażasz sobie, że skromny film pani Dębskiej pokonuje opromienione sukcesem
                > na prestiżowym festiwalu "Body/Ciało" ?
                > ktoż by zaryzykował taki numer ? ;]

                Racja.



                Tak, myślę, że to świetny pomysł, żeby dla filmów już wcześniej pokazywanych/nagradzanych ogłosić osobną kategorię.

                • grek.grek Re: Znakomite kinowe premiery 08.10.15, 12:32
                  a moja ciekawość wzrasta... :]

                  yes :]

                  o, wiesz, Barbasiu, to całkiem możliwe.
                  niemniej... "Body/Ciało" wśród dziennikarzy, krytyków i widowni nie było najgoręcej przyjmowanym filmem.

                  kto wie, może i tutaj rolę odegrało to, że jednak już było to film doceniony, więc częśc
                  obserwatorów reagowała wstrzęmieźliwie, a mozę nawet nieco... na przekór ? :]

                  może i organizatorzy na to wpadną ? :]

                  to jednak dziwna sytuacja, kiedy rywalizują w konkursie filmy mające już roczny staż i czasami nagrody na koncie. To tworzy jakąś presję na jurorów, a do tego : jedne się zna, zdązyło się wiele razy przeanalizować, oswoić z ich estetykę, tematyka, docenić i zamurować w sobie pewne wrażenia. Jak te filmy które widzi się po raz pierwszy mają mieć równe szanse z tymi już dobrze zakonserwowowanymi i zdefiniowanymi w świadomości takiego oceniającego ?
      • barbasia1 OT 02.10.15, 22:40
        Jutro wyjeżdżam na robić jesienne porządki w plenerze. Ma być piękna pogoda!
        Do zobaczenia w niedzielę. :)



      • pepsic Re: Znakomite kinowe premiery 04.10.15, 17:42
        cytuję, "nakręcony został na kolanach", a reżyser i cała ekipa poruszali się na klęcznikach. dlatego wyszło średnio.

        Może z powodu niskiego budżetu, jako że został nakręcony za środki ze zbiórki publicznej. Szkoda, że PISF nie żałujący grosza na antypolskie filmy, jak Pokłosie, czy żenujące gnioty typu "Wyjazd integracyjny", " Weekend" tudzież dla kolesi np. na hagiografię Bolka nie przeznaczył ani jednej złotówki na wsparcie opowieści filmowej o jednym z najodważniejszych uczestników ruchu oporu podczas II wojny światowej.

        • grek.grek Re: "Osiem i pół" Kultura, 17:30 03.10.15, 13:53
          yes, Siostro :]

          tak jakoś wyszło... skoczyłem w pamięci odmęty i zupełnie nie odnalazłem tam tego filmu, jakieś strzępy, jakieś pojedyncze sceny... ALE i wspaniałą atmosferę niektórych z nich, co też mnie przyciągnęło magnesem do wczorajszego seansu.

          spróbuję coś napisać, chociaż nie wiem jak to wszystko w słowa ubrać. nic to, będę improwizował, jak zwykle :]

          "Osiem i pół" jest inne niż "SŁodkie życie", to prawda. Inaczej działa.
        • grek.grek Re: "Osiem i pół" Kultura, 17:30 04.10.15, 14:05
          dorzucając słowo...

          jest coś w tym kinie Felliniego, co wciąga i po czym zostaje odium na parę dobrych dni, albo tylko godzin, ale zawsze.

          choćby ta końcówka, kiedy zaczyna się korowód, a wszystko dzieje się gdzieś poza miastem, idzie wieczór, reflektory zaczynają świecić, a cała ta ludzka menżeria zaproszona na scenę przez Guida rusza w tan... to ma w sobie taki niesamowity klimat i nastrój, miejsca, momentu, że chce się do tego towarzystwa dołączyć :] Przynajmniej mnie ;]

          uzdrowisko, w którym przebywa Guido, sam Mastroianni, wszystkie kobiety pojawiające się na ekranie w zwidach, wspomnieniach i realnościach - są tak świetnie zrobione, wyraziste, idealnie wypośrodkowane między symbolem, a naturalnością cielesną... to jest ta atmosfera i rytm FLOW filmowy, w którym się z chęcią gubię.

          jak zgrabnie i bez wysiłku Fellini przeskakuje od realnej sytuacji do wspomnienia, do pojawienia się postaci z przeszłości, do wymysłu albo wyobrażenia. Nie ma żadnych ostrzeżeń, wszystko zgrabnie sie łączy, po waznym zdaniu, rozmowie [z producentem na korytarzu, z Claudią w uliczce podmiejskiej, z żoną] albo oświadczeniu przejście w moment zupełnie z innej beczki, najchętniej humorystyczny albo obyczajowy.

          ludzie.
          krytyk, producent, wspomniane kobiety [wszystkie], starzy znajomi Guida, aktorka, jej tłumacz czy menadżer ?, są jacyś niezupełnie prawdziwi, a jednocześnie nie są do końca wyimaginowani, balansują gdzieś pośrodku, tak jak sam Guido, który chodzi, siedzi, jeździ, ale zawsze zatopiony w mieszance wspomnień, aktualności i imaginacji.

          kapitalna scena konferencj prasowej.
          prawie dorównująca scenie objawienia z "La Dolce vita" w swojej groteskowości.

          swietny monolog krytyka pod koniec.
          chwalący samoświadomość Guida jako reżysera, człowieka i twórcy.

          wreszcie sam Guido dochodzi do wniosków konstruktywnych, wydobywa się z nieładu i chaosu, wie że spróbuje z Luizą od nowa, ale z Carli po cichu nie zrezygnuje, że dzisiaj filmu nie będzie, ale kto wie, może będzie za moment, za chwilę, bo to wszystko co mu się wydarzyło w ostatnich dniach zaowocuje wreszcie pomysłem i ideą.

          a wreszcie padają słowa "Zycie jest świętem ! więc bawmy się !" i pojawiają się wszycy ludzie których znał i z którymi miał kontakt. matka z ojcem, kobiety, ludzie filmu. Zycie, film, scena... film, scena, życie... scena, życie, film... to jedno i to samo, to ten sam ciąg obrazów i zdarzeń, mam wrażenie że tutaj Fellini przyznaje się - chociaz : to wiemy skądinąd - do tego, ze wszystkie jego filmy, to w istocie historie z jego własnego życia, marzeń, wyobrażeń i pragnień.

          choćby scena z "haremem", wszystkich kobiet które znał, których pragnął, które kochał Guido. nawet jesli Luiza wyrzuca mu niezdolnośc do uczuć, a on sam siebie o nią podejrzewa. Jak znakomicie jest ta sekwencja zaaranażowana, ile tam komizmu ["Żądamy prawa do kochania nas po 60-tce !", Guido z batem oganiający się od nich, Guido w kapeluszu i z cygarem w wannie z pianą po szyję], jak zgrabnie splecione wcześniejsze wspomnienia z dzieciństwa z obrazem matki w tej scenie.

          religia na tapecie.
          katolickie wychowanie produkujące seksualną frustrację, ale i wyobraźnię. "Poza kościołem nie ma zbawienia", mówi kardynał w łaźni. I co ma powiedzieć Guido, który i tak jest w kompletnym zgiełku myśli i wymysłów ?

          Mastroianni gra rewelacyjnie, a może po prostu rewelacyjnie JEST w tym filmie. Snuje się, chowa za okularami, ucieka przed tym harmidrem, który coraz bliżej jego głowy brzęczy, bo przecież film niebawem, dekoracje stoją, pieniądze wydane, aktorzy zaklepani, a on próbuje znaleźć jakiś punkt zaczepienia, który dałby mu choć mglistą perspektywę o czym ten film ma być. Co to za sytuacja świetna. Nie mam konceptu, więc wam opowiem o tym jak to jest nie miec konceptu :] Ciekawe, czy Fellini naprawdę był w takim momencie, czy wziął go sobie ze swoich dawnych doświadczeń ?

          tak czy owak, filtruje wszystko przez Guida, jego wspomnienia, wyobraźnię i umysł, co bardzo mi odpowiada./ Kreuje mikrokosmos, który ma czar. Wspomnienia, które umieszcza w lokacjach zupełnie niespodziewanych i symbolicznych [np. Saraghina pojawia się na jakimś zupełnym pustkowiu poza miastem, wychodzi jak spod ziemi, co sugeruje jakąs taką przaśną, ludyczną intymnośc, a jej zamaszysta rumba za pieniądze, to zapewne metafora pierwszych doświadczeń seksualnych Felliniego z prostytutką w Rimini]

          uff, dużo tego, ale najwążniejszego i tak nie opiszę, bo to kwestia zmysłowego oddziaływania obrazów i rytmu tego filmu, trudno to ująć w słowa :] To coś poza samą historią opisywaną i nawet poza psychą Guida, mimo że jest to jeden z bohaterów kinowych, o których mogę zaryzykować sugestie, że ich rozumiem :]
        • grek.grek "Zabójstwo" - opis 03.10.15, 14:38
          gdybyś miała ochotę rzucić okiem, Barbasiu :
          www.efilmy.tv/film,19269,Zabojstwo-The-Killing-1956-Lektor-PL.html
          a w opowieści, to by było tak...

          ... że chodzi o skok na dużą gotówkę [w przedmowie do filmu, w studiu telewizyjnym, wyjaśnione jest, ze polskie tłumaczenie tytułu nie ma nic wspólnego z intencjami oryginału - "The Killing" ponoć odnosi się do "duzej forsy", a nie do "zabijania"].

          Celem ma być sejf i kasa przy torze wyścigów konnych. Złodzieje przewidują, ze w momencie napadu będzie tam około 2 milionów dolców.
          Gang tworzy kilku mężczyzn : kasjer i barman pracujący na miejscu, policjant, współwłaściciel cienko przędnącej restauracji, snajper z przeszłością oraz ich szef, Johnny, który dopiero co wyszedł z więzienia.

          Każdy z nich ma osobną sytuację rodzinną, ale zawsze chodzi o to samo - o kobiety. Jeden ma chorą zonę i ma nadzieję, że zdobyte pieniądze pomogą ją podleczyć. Kasjer, jegomośc niepozorny, płaczliwy i pełen kompleksów, ożenił się z dziewczyną tzw. lukusową, i cierpi z powodu nieumiejętności zapewnienia jej właściwego standardu życia. Johnny chce zacząć od nowa, ma przyjemną narzeczoną, brakuje tylko kasy na godziwe urządzenie się.

          Pierwsza częśc filmu skupia się więc na naradach, spotkaniach, oraz dokładnym namalowaniu relacji gangsterów ze swoimi kobietami.

          Największym problemem jest żona kasjera, której sam kasjer paple o planowanym napadzie i przechwala się rozpaczliwie, że 'zgarnie pół miliona', co ich ustawi finansowo. Ofk, żona nie byłaby sobą, gdyby nie szpiegowała męzulka i przy okazji wpadła w łapy planujących skok jego kolegów. Johnny dośc ostro nią potrząsa i każe milczeć, ale kobiecina podsłuchała ich naradę i już od razu leci z tym i opowiada wszystko swojemu młodemu kochankowi, o gangsterskich ciągotach, więc wiadomo, ze będzie kłopot...

          Druga częśc to już sam napad i jego konsekwencje.

          Plan jest precyzyjny niezwykle, a narrator z offu dokładnie sprawozdaje całą akcję, posługując się dokładnymi godznowymi datami poszczególnych zdarzeń, włącznie z czasem opuszczania domów, pojawia się w konkretnych miejscach i wykonywania pojedynczych czynności przez bohaterów :]

          Tak więc, podstawiony przez gang osiłek wszczyna bójkę w barze na dole budynku wyścigów. Alarmuje to ochronę. Policjant z gangu wprowadza chaos na linii radiowej. Snajper strzela do konia wyścigowego, czym dezorganizuje sytuację w okolicach toru, sam ginie od kuli ochrony.

          Kasjer otwiera drzwi od środka i wpuszcza Johnny'ego, który przedostaje się na góre, gdzie jest kasa i sejf. Nie ma ochrony, bo poszła zaprowadzać porządek w barze na dole, gdzie awanturnik rzuca gliniarzami jak szmacvianymi lalkami :]

          Johnny przebiera się w maskę, wyciąga ukryty karabin, terroryzuje pracowników, kasa ląduje w worku [suma : 2 miliony], a potem Johnny zamyka pracowników w szatni, a sam wyrzuca worek za okno, by potem go przejąć, sam zaś wychodzi jak gdyby nigdy nic, przemyka prawie niezauważenie [tylko w dziób daje jednemu ochroniarzowi, który próbuje go zatrzymywać] przez chaotyczny tłum i finito.

          Gangsterzy spotykają się w umówionym miejscu. Czekają na Johnny'ego, który się nie pojawia...
          Niektórzy boją się, ze Johnny ich wyrolował, ale z drugiej strony - policja szuka ich po całym mieście, nie majac wszelako dobrych punktów zaczepienia, wiec może to logiczne, że się spóźnia...

          zamiast Johnny'ego z workiem kasy, do mieszkania wdziera się kochanek żony kasjera. Chce kasy, na którą oni sami czekają. Wywiązuje się strzelanina. Giną wszyscy, oprócz kasjera, który osobiście zabija kochanka swojej żony [dowiadując się przy okazji, że go miała].

          Johnny widzi jak poplamiony krwią i oszłomiony kasjer wybiega z kamiency i odjeżdza samochodem. Umowa była taka, ze jesli zajdzie coś nieprzewidzianego, kasę zatrzymuje ten kto akurat ją ma przy sobie. Johnny nie wchodzi zatem do kamienicy, tylko odjeżdza z pieniędzmi. Nie roluje kolegów. Po prostu wie, ze była wsypa.

          Kasjer przyjeżdza do domu, gdzie żona pakuje walizki, przekonana, ze mąż wróci z kasą i pojadą żyć długo i szczęsliwie za pół miliona. Kajser wyrzuca jej histerycznie, że go oszukała i zdradziła, a potem strzela do niej kładąc trupem. On sam jest ranny, w sugestii - sam umiera również. I to z ostatnią myślą o tym, ze nawet jakby przeżył, to nie wiadomo po co, bo przecież został zdradzony przez jedyną osobę, na której mu zależało, dla której został bandytą.

          Johnny zbiera swoją dziewczyną, a kasę przepakowuje z pocztowego worka do dużej walizy. jadą na lotnisko, zamawiają bilety na lot do Bostonu.

          Problem w tym, że nie mogą wejśc na pokład samolotu z takich rozmiarów walizką. Johny stanowczo odmawia, nie chce rozstać się z bagażem. Odrzuca panicznie propozycję przepakowania części zawartości do mniejszej torby. Jednocześnie wiadomo, ze policja gania po mieście i niebawem moze go znaleźć. Decyduje więc, żeby walizka poleciała w luku bagażowym.

          I oto Johnny i jego dziewczyna stoją na płycie lotniska, nie spuszczają wzroku z meleksa, którym wiezione są walizki do luku... nagle starszej pani czekajaćej na wracającego samolotem męża, wyrywa się mały piesek. Wbiega smiało na płytę lotniska. Kierujacy meleksem chłopak gwałtownie hamuje i skręca, żeby nie wcelować w pieska. Wtedy z meleksa zsuwa się walizka Johnny'ego, otwiera się, a 2 miliony dolców wypadają na wiatr. Johnny jest zdruzgotany, wygląda jakby miał zaraz paść na zawał...

          Dziewczyna zachowuje przytomnośc umysłu. Bierze go pod rękę i ciągnie do samochodu zaparkwanego przed lotniskiem.

          Tyle że w środku policyjni tajniacy zostają zaalarmowani przez faceta z odprawdy biletowej. Nie wiadomo - czy wskazał im Johnny'ego z powodu tego jego irracjonalnego lęku przed oddaniem walizki do luku bagazowego ? A moze chodzi jednak o ten wypadek na płycie lotniska i fakt, ze Johnny chciał wywieźć 2 miliony ?

          tak czy owak, facet z odprawy alarmistycznym gestem pokazuje tajniakom Johny'ego [tajniacy pewnie czekali na lotnisku, bo policja wiedziała,ze sprawcy napadu stulecia :) będą chcieli wiać samolotem z miasta], oni po niego idą stanowczym krokiem.

          Dziewczyna prosi go "Uciekajmy !", na co załamany, zrezygnowany Johnny odpowiada "To nie ma sensu..." i spokojnie czeka na nadchodzących gliniarzy.

          Koniec :]

          Mam nadzieję, Siostra skoryguje blędy i niedopatrzenia :]
        • siostra_bronte Re: "Zabójstwo" 03.10.15, 14:38
          Ktoś oglądał? Greku?

          Mogę tylko powtórzyć: rewelacyjny film!! Fabuła poprowadzona z zegarmistrzowską precyzją. Narrator, zaburzona chronologia, scena w barze pokazana dwa razy z różnych kątów a la "Rashomon". Bardzo oryginalna konstrukcja filmu, a przy tym znakomicie się to oglądało. Świetny klimat, kino noir na całego, eleganckie czarno-białe zdjęcia. Brawo!

          Sam plan skoku miał słabe punkty. Facet, który zastrzelił konia nie miał szans na ucieczkę, bo parking był strzeżony przez uzbrojonego policjanta. Szkoda, że nikt o tym nie pomyślał. Bohaterowie powinni byli zmienić lokal po tym jak dotarła do niego blondyna. No i najważniejsze: John powinien lepiej przygotować wariant awaryjny i sprawdzić jaki bagaż może zabrać na pokład. Ale wtedy nie byłoby kapitalnej sceny na lotnisku :)

          Tutaj trailer:

          www.youtube.com/watch?v=gAe1CJWH_B8

          • grek.grek Re: "Zabójstwo" 03.10.15, 17:20
            pisanie synchroniczne nam wyszło :]

            z przyjemnością mogę się tylko podpisać pod Twoimi wrażeniami i uwagami, Siostro :]
            także tymi wskazującymi scenariuszowe... błędy, ale i - jak celnie zauwazyłaś - niekonsekwencje
            prowadzące do tym efektowniejszego finału.

            scena finałowa jest prawdziwą wiśnią na torcie :]

            swoją drogą, nie znałem Kubricka zbyt dokładnie, ale znając kilka jego najbardziej popularnych filmów, nie podejrzewałbym nigdy, że zaczynał od kryminałów :]
        • grek.grek Re: "Zabójstwo" 03.10.15, 14:46
          zgadzam się, Siostro :]

          w starym, doskonałym stylu, swietny scenariusz, realizacja, znakomita puenta, nastrój.

          kilka razy akcja jakby się cofała, bez zapowiedzi, aby pokazać to samo zdarzenie, albo jego
          fragment [początek bójki w barze] z perpsktywy róznych bohaterów; interesujaca jest też
          sekwencja, w któerej snajper najpierw bierze na litośc, i łapówkę, parkingowego, który
          pozwala mu [nieświadom zamiarów gościa] oglądać wyścigi z samochodu na parkingu, a potem
          nonstop przyhcodzi z jakimiś kolejnymi proopozycjami usług i przysług, co w końcu irytuje
          LUke'a który w niewybrednych słowach każe mu odejśc i dać spokój :]; znakomity jest
          też szkic małżeństwa kasjera, które leży w gruzach, bo ona zbyt piękna dla niego, a on to wie, ale rozpaczliwie wierzy że te pieniądze, które ukradnie, uratują sytuację i ona go "pokocha". Smutny obrazek. calkowicie do siebie nie pasują, a on jest tak bardzo uzależniony od jej aprobaty, na której szczerość nie możę przecież liczyć...

          przestępcy nie są tutaj zimnymi draniami, mają swoje motywacje, a femme fatale jest prawie zbiorowa, aczkolwiek dominuje tutaj postać żony kasjera :] jakby nie wypaplała kochankowi, to zapewne wszystko by się dobrze skończyło.
          a jakby nie mały piesek na lotnisku, to choćby Johnny mógł skorzystać z tych pieniędzy.
          Autentycznie szkoda mi było tego gościa, postaci :]
          Co za pech...

          • siostra_bronte Re: "Zabójstwo" 03.10.15, 15:09
            Bardzo się cieszę :)

            Tak, fajne jest to, że ci faceci nie draniami, mają swoje życie i kłopoty. I możemy ich jakoś zrozumieć. Ba, trzyma się za nich kciuki, żeby się udało :)

            Scena z wyfruwającymi pieniędzmi na lotnisku jest kapitalna!

            Smutna jest wymowa filmu. W pewnym momencie, jeszcze przed skokiem bodajże Johnny mówi, że "kasa jest najważniejsza". I czy nie ma jednak racji? I przez tą cholerną kasę ginie tylu ludzi, a John wyląduje w więzieniu na długie lata...
            • grek.grek Re: "Zabójstwo" 03.10.15, 17:35
              :]

              prawda ? :] tym bardziej nie ma się nic przeciwko, by im się udało, bo przecież to są pieniądze z hazardu, żadne tam oszczędnośc ludzkie w banku etc.

              no i... last but not least - jak sprawnie im poszła cała ta operacja, to też wzmaga sympatię, taką zupełnie obiektywną, polegającą na docenieniu dobrej roboty ;']

              no i jak oni się żegnają z ludźmi, kiedy wychodzą na akcję.
              a to z chorą żoną, która prosi,zeby mąż kupił jej "jakieś pisemka" do czytania, a to ten zapaśnik z restauracji, który jakby przeczuwał własną śmierć [ostatecznie nie zginie, ale za to inni będą mieli mniej szczęścia]. niczym powstańcy, którzy w czasie II wś. szli dokonywać zamachu na nazistowskiego gaulaitera.

              yes. rewelacja. zwłaszcza że jest to wieczór, prawda ?
              białe banknoty, jak stado ptactwa, fruwają w powietrzu, a podrywają się do lotu jakby "stadami". świetny koncept.
              ciekawe, czy były tutaj duble ? ;]

              fakt.
    • siostra_bronte "Pillow Book" 02.10.15, 15:30
      Będzie krótko, bo obejrzałam tylko 50 min. Dalej nie dałam rady. Pretensjonalne i chaotyczne. Owszem, bardzo ciekawe zdjęcia - czarno-białe i kolorowe, nakładające się obrazy, kilka "okienek" jak w "CSI: Kryminalnych zagadkach" :) Ale to nie wystarczyło. Historia kompletnie mnie nie zainteresowała, oglądanie było tak męczące, że dałam sobie spokój. A to mi się rzadko zdarza!